To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Ruth - 2017-06-25, 22:56

Węgierka, podobnie jak każdy nieanglojęzyczny człowiek także miała akcent, co ciekawe bardzo silny i słyszalny mimo 8 lat spędzonych w Anglii. Nie wstydziła się tego - wręcz przeciwnie - jak u Joanny Krupy jej akcent był po części znakiem rozpoznawczym. Napawała się dumą słysząc od innych, że ma charakterystyczny akcent - dla niej ta odmienność była wręcz przyjemna.
Bez problemu rozpoznała akcent Olivii - ukraiński to język, jaki podobnie jak inne języki słowiańskie - przyswajała w szkole, dodatkowo w przeciwieństwie do języka rosyjskiego czy białoruskiego, ukraiński był odmienny, mniej zaciągany i bliższy polskiemu. (Wybacz, userka obcuje z tymi językami codziennie :lol2: )Nie miała z tym problemu - kogo nie poznała w Anglii, to były osoby spoza terenu US. Urokliwe, takie miasteczko obcokrajowców. :lol2:
- Cóż, zacznę od tego, że mam kota - jak masz uczulenie to może być problem. A powiem Ci szczerze, że jest alergików coraz więcej i musiałam kilka osób pożegnać z tego powodu. Hmm... znajomi, imprezy? Sama nikogo do domu nie sprowadzam, bo jestem zbyt leniwa na jakieś większe imprezy, lecz jeśli będziesz chciała coś zorganizować to bez problemu, tylko mnie wpierw poinformuj. No i przez duży okres dnia w domu mnie nie ma, mam mnóstwo pracy więc dom będzie po części pod Twoją opieką. Do pewnego pokoju wstęp jest wzbroniony - o ile w mojej sypialni możesz, mówiąc kolokwialnie, robić wszystko, to gabinet jest zamknięty. Dalej - nie znoszę brudu, więc preferowałabym, aby każda po sobie sprzątała, oczywiście nie musi to być bieganie z odkurzaczem 24 na 7, lecz... no rozumiesz. - Westchnęła cicho, gdyż cały monolog wypowiedziała na jednym wdechu po czym sięgnęła do torebki wyjmując granatową teczkę w idealnym stanie. Jak łatwo było się domyślić w środku była umowa współlokatorska - wszystko musi być przecież dopięte na ostatni guzik.
- Zapoznaj się proszę, w razie czego możesz mi podsunąć jakąś zmianę czy swój punkt widzenia. - Uśmiechnęła się pogodnie i rzuciwszy dziewczynę na głęboką wodę wstała od stolika zabierając torebkę i kierując się do lady. Zostawiła płaszcz, więc logicznym było, że idzie jedynie coś zamówić. Po chwili można było ją zobaczyć z kubeczkiem kawy - jednak nie wytrzymała.
Po tym znów zasiadła naprzeciwko dziewczyny i upiła łyk kawy.
- Ależ tempo narzuciłam , aż się zmachałam tą paplaniną. Ale zarówno Tobie, jak i mi zależy na szybkim zasiedleniu pokoju. - Wzniosła aktorsko oczy ku niebu i odetchnęła rzucając dziewczynie wzrok pełen rozbawienia. Olivia trafiła na dość dobry humor Węgierki, którego nic nie potrafiło w tej chwili zburzyć.

Anonymous - 2017-06-26, 13:59

- Jestem niemal stuprocentowo pewna, że nie jestem uczulona na kocią sierść. Zresztą nawet jeśli byłoby inaczej nie przeszkadzałoby mi to, wystarczy że trzymałabym się od futrzaka z daleka. Jeśli chodzi o imprezy i spotkania towarzyskie to w moim przypadku takowe też odpadają, bo nie mam tu żadnych znajomych i podejrzewam, że się to nie zmieni... No a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Pracuję wieczorami, więc z przypilnowaniem i ogarnięciem domu w ciągu dnia nie powinno być problemu. Wścibska też nie jestem, więc spokojnie; na pewno nie będę próbowała myszkować tak, gdzie sobie tego nie życzysz. A w kwestii bałaganu to też nie lubię, kiedy istnieje. Będę posłusznie po sobie sprzątać - uśmiechnęła się delikatnie. W wypowiedzi ciemnowłosej nie było niczego wymuszonego, ani zawartego chociażby jednego kłamstwa. Zwykle nie przepadała za szczerymi rozmowami, ale akurat szczerość podczas tej konwersacji była istotna, a poza tym w żaden sposób nie zdradzała dodatkowych szczegółów prywatnego życia Ukrainki. Mimowolnie spojrzała na wyjmowaną teczkę, która ostatecznie trafiła do jej rąk. Na znak zrozumienia słów Węgierki skinęła lekko głową, a gdy ta odeszła od stolika, Olivia otworzyła teczkę. Bez pośpiechu zajęła się czytaniem i analizowaniem poszczególnych punktów. Ruth wyglądała na osobę bardzo rozgarniętą i taką, która nie zechce sprawiać niepotrzebnych problemów, ale mimo wszystko dziewczyna wolała pozostać ostrożna. W końcu nie chciała zostać ogołocona ze wszelkich oszczędności i w nowym mieszkaniu żyć jak więzień. Kiedy towarzyszka wróciła do stolika, brunetka powitała ją ciepłym, delikatnym uśmiechem.
- Zupełnie nie przeszkadza mi to szybkie tempo - odparła z lekkim rozbawieniem, po chwili spoglądając na Ruth w nieco mniej pewny sposób. Skrzywiła się na ułamek sekundy, później pochylając lekko, odwracając papiery w stronę dziewczyny i wskazując palcem na wzmiankę o płacy.
- Termin płatności jest stały? - spytała nie do końca pewnym siebie tonem. - Chodzi o to, że posiadam niejednolite zarobki i obawiam się, że nie zawsze dałabym radę zapłacić na czas. Oczywiście nie mam zamiaru przeciągać terminu płatności w nieskończoność, mowa o parodniowym poślizgu. Coś w granicach maksymalnie trzech dni - wyjaśniła pokrótce, przygryzając dolną wargę. Nie chciała wyjść na osobę niestabilną finansowo, bowiem z pewnością nie zyskałaby w oczach Ruth, a wówczas dziewczyna może i zdecydowałaby się jednak na kogoś innego. Musiała jednak wyznać ten niewygodny fakt, jeśli faktycznie miała zamieszkać pod jednym dachem z Węgierką i nie mieszać się z nią w żadne konflikty.
- Naprawdę bardzo zależy mi na tym mieszkaniu - westchnęła z nieukrywaną rezygnacją, będąc gotowa na ewentualną odmowę.

Ruth - 2017-06-26, 22:43

Upiła łyk kawy zastanawiając się nad pytaniem dziewczyny. Sama była przyjezdną osobą w Anglii i choć problemów finansowych nigdy nie miała, to zdawała sobie sprawę, że ciężkim może być często zdobycie pieniędzy - szczególnie, gdy nie jest to praca marzeń, którą ona otrzymała na starcie.
- Powiem szczerze, że na początku nie widzę z tym problemu. Kiedy ustatkujesz się w miarę, osiedlisz w Anglii będziemy mogły ustalić jakiś termin. Nawet jeśli miałabyś problem dłuższy, półmiesięczny czy coś, to bez problemu. - Rzuciła jej lekko przenikliwe spojrzenie, po czym uciekła wzrokiem upijając łyk kawy. Nie miała zamiaru wtryniać się w życie ciemnowłosej - nie przepadała za tym, gdy ktoś wypytywał się aż nadto o prywatną sferę egzystencji więc podobnie traktowała innych. O ile nie będzie jej sprawiała zbyt dużo problemów, Ruth będzie raczej obojętnie nastawiona do rzeczy, których dziewczę samo z siebie nie chce powiedzieć.
- Sama jestem tutaj nowa, z resztą - mam tyle na głowie, że nie chciałoby mi się nawet babrać w tym, czy zapłaciłaś teraz, czy za cztery dni. - Uśmiechnęła się wyczytując z tonu dziewczyny negatywne emocje, chcąc je jakby złagodzić. Węgierce, swoją drogą, powodziło się dobrze, jeśli nie bardzo. Miała dobrą pracę, stałe pieniądze od ojca oraz plany na własny biznes oraz studia. Współlokatora szukała raczej ze względu na dotkliwą samotność i kurzenie się pomieszczeń w domu - sama korzystała z bagatela 4 z 7.
- Mimo, że w ogłoszeniu były zdjęcia, to na samym końcu w teczce także są. Masz tam zdjęcie Twojej, mam nadzieję, przyszłej sypialni i reszty. - Puściła jej lekko łobuzerskie oczko, aby następnie zaśmiać się pod nosem. Pozytywnie odbierała osobę Olivii, jej sposób bycia nie wyglądał na to, by skrywała w sobie kogoś dzikiego czy wrednego, co zdecydowanie odrzucałoby jej kandydaturę na współlokatorkę. Dla Ruth najważniejszy był względny spokój w jej domostwie oraz brak wybujałego ''widzimisię'' na płaszczyźnie wspólnego dzielenia się obowiązkami. Te musiała mieć jasno podzielone i wyznaczone, ażeby nie pogubić się swoim, nie ukrywając lekko zamieszanym, żywocie.

Anonymous - 2017-06-27, 00:06

Praca ciemnowłosej faktycznie nie była jej wymarzoną, szczerze powiedziawszy stanowiła profesję z koszmarów sennych, jednak była to jedyna opcja szybkiego i nie aż tak małego zarobku. Dziewczyna koniecznie potrzebowała pieniędzy, których zdecydowaną większość przekazywała w ręce dziadków, utrzymujących jej chorego synka. Gdyby chodziło wyłącznie o Olivię, nigdy nie podęłaby się takiej pracy, woląc klepać biedę lecz w dobrym stylu.
- Naprawdę będę się starała regulować rachunek w terminie, albo bardzo blisko tej daty. Nie chcę naciągać twojego zaufania i stwarzać niepotrzebnych długów - odparła z wyraźnym zmieszaniem. Brunetka była bezkonfliktowa, dopóki ktoś jej nie wchodził w drogę i nie próbował na siłę narzucać swoich racji.
- Bardzo ci dziękuję - wyznała szczerze, uśmiechając się przy tym mimowolnie. Ruth wyglądała na osobę z głową na karku jeśli o sprawy biznesowe chodzi, ciemnowłosa podejrzewała nawet, że u Węgierki nie trudno o pieniądze i podświadomie odrobinę jej tego zazdrościła. W rodzinie Ukrainki nigdy szczególnie się nie przelewało, co w ostateczności doprowadziło do tragedii. Teraz też nie jest lepiej, a może nawet gorzej. Większość swoich zarobków przekazuje na ręce dziadków, którzy zajmują się małym synem Olivii, potrzebującym stałej opieki lekarskiej, kosztującej niemałe pieniądze. Po opłaceniu najważniejszych rzeczy i zakupie chociaż odrobiny żywości dziewczyna zostaje właściwie z niczym. Co prawda nie przeszkadza jej to, ale chyba jak każdy, ona również chciałaby od czasu do czasu pozwolić sobie na dopieszczenie samej siebie, czego nie jest w stanie zrobić. Nawet nie rozpoczęła studiów, na które tak bardzo chciała iść i prawdopodobnie nie zrobi tego w niedalekiej przyszłości.
- Po moim mieszkaniu w obleśnym, hotelowym pokoju teraz będę czuć się jak w hacjendzie - rzuciła rozbawiona, raz jeszcze przeglądając zdjęcia, o których wspomniała Ruth. Zazwyczaj hamowała się przed takimi zachowaniami w obecności, bądź co bądź, obcych ale czuła tak wielką ulgę na samą myśl o tym, że w końcu wyrwie się z tego śmierdzącego hotelu, że nie umiała postępować inaczej. Olivia została bardzo dobrze wychowana przez ojca, poza tym życie również sporo ją nauczyło, mimo że nie przeżyła go aż tak wiele. Wiedziała, że nie warto być osobą wyniosłą, bo to i tak nie przynosi niczego dobrego, a często powoduje efekt odwrotny do zamierzonego. Ukrainka była raczej osobą spokojną, z którą szło się dogadać, jeśli traktowało się ją ze sobą na równi.
- Kiedy mogłabym się przenieść?

Ruth - 2017-06-27, 14:34

Zawtórowała Ukraince, kiedy ta się zaśmiała i przytaknęła lekko. Mieszkanie było jej kolejną dumą, sama całe urządziła a skrytki znajdujące się w nim były wprost niesłychane jak na taką kamienicę. Ale cóż, Ruth uwielbia wymyślać nietypowe rzeczy, a że było i jest ją na to stać to to wykorzystuje.
- Cieszę się, że się podoba. A co do wprowadzenia, to mogę w każdej chwili Cię przyjąć. Jak będą problemy z rzeczami, to zaparkowałam niedaleko i możemy przewieźć. - Uśmiechnęła się delikatnie do dziewczyny a jednocześnie na wspomnienie swojej przeprowadzki do Anglii. Jedna, mała walizka, torba z kilkoma funtami i kompletny brak perspektyw. 30 kilometrów pokonanych prawie całkowicie na piechotę. Ile ona by wtedy dała, by ktoś prócz bogaczy po 50 rzucił jej koło ratunkowe.
- Pokój jest cały czas gotowy. - Upiła po raz kolejny łyk kawy chwilkę przypatrując się umowie. Cóż, była wynajmującym z ludzkich marzeń, nie wymagała za dużo, czy to w cenie, czy w zachowaniu a dodatkowo wręcz by dopłaciła za wprowadzenie się. Gdyby wiedziała o przykrej sytuacji dziewczyny z pewnością zaoferowałaby także w pomocy finansowej dziecka. Był to najczulszy punkt kobiety, dodatkowo co jak co, ale dzieci to niewinne istotki, które zwykle doświadczają problemów dorosłych o wiele za wcześnie. Niestety, tego się nie da uniknąć.
- Jak chcesz, możemy nawet teraz jechać. - Rzuciła okiem na jej ciastko i napój po czym uśmiechnęła się krótko.
// kupa, wybacz :-O

Anonymous - 2017-06-27, 17:11

Ciemnowłosa rzuciła się na głęboką wodę, wyjeżdżając do Anglii. Liczyła na znalezienie tutaj pracy w swoim częściowo wyuczonym zawodzie, tymczasem żaden pracodawca nie chciał jej przyjąć ze względu na brak doświadczenia. Wówczas żałośnie złapała się profesji, której nigdy w życiu nie chciałaby wykonywać. Jednak tylko w ten sposób mogła zapewnić sobie swój dalszy pobyt tutaj i pieniądze na opiekę lekarską syna.
- Byłabym wdzięczna za możliwość jak najszybszej przeprowadzki. Skoro pokój jest gotowy mogłabym zjawić się w nim nawet jutro - odparła, kolejny raz sięgając po filiżankę z kawą, którą powoli zaczynała kończyć. Olivia jeszcze nie zdążyła dokładnie poznać Ruth, ale już podejrzewała, że dziewczyna jest osobą... dobrą. Oczywiście tej dobroci w żaden sposób nie zamierzała wykorzystywać, a przynajmniej nie świadomie. Z tego powodu nawet nie śmiałaby prosić o datki na swoje dziecko, będąc przekonana o tym, że z tym musi poradzić sobie sama.
- Jeśli to nie byłby problem - odparła bez dłuższego zastanowienia, pozytywnie nastrojona wizją odwiedzenia swojego nowego lokum.

/Spoko, u mnie nie lepiej :/

Ruth - 2017-06-27, 20:11

Zaśmiała się krótko odpijając kawę i spoglądając na resztę rzeczy dziewczyny. Musiała jeszcze skoczyć po samochód, który obecnie stał na parkingu kawałek stąd, dlatego wstała i zabrała rzeczy rzucając do Olivii, która miała jeszcze do skończenia kawę.
- Skoczę tylko po samochód to podjadę pod Starbucksa i pokażesz mi gdzie to się odbywa. - Uśmiechnęła się po raz jak na razie ostatni do dziewczyny i ruszyła do drzwi aby pokonać ten krótki odcinek w lekkim deszczu, aby podjechać za dziesięć minut pod kawiarenkę skąd z dziewczyną zapewne ruszyły do hotelu. Sama rozumiała podejście dziewczyny - płaca za pobyt w hotelu po dłuższym okresie była po prostu nieopłacalna, lepiej było znaleźć od razu niedrogie lokum - a takim przecież dom Ruth był.
/z.t

Anonymous - 2017-06-29, 20:27

Ciemnowłosa skinęła lekko głową i odprowadziła Ruth wzrokiem. Po chwili sama zaczęła się zbierać, ponownie zakładając na siebie długą kurtkę przeciwwiatrową oraz pakując wyjęte rzeczy z powrotem do torebki, którą przewiesiła przez rękę. Później ruszyła w kierunku wyjścia i zaczekała dosłownie chwilę pod daszkiem przy wejściu do kawiarni, nim Węgierka podjechała swoim samochodem bliżej. Dziewczyna weszła szybko do środka, coby przypadkiem za bardzo nie zmoknąć i wytłumaczyła Ruth drogę do hotelu, po czym pojechały.

[zt]

Elizabeth White - 2017-07-19, 23:24

Przed wizytą w stajni lubiła napić się dobrej kawy i chwilę wyciszyć, a mijany po drodze Starbucks dawał jej taką możliwość. Zaparkowała swojego mercedesa na pobliskim parkingu i z portfelem oraz telefonem w ręce ruszyła do kawiarni. Jej strój niewątpliwie zwracał uwagę roznegliżowanych od gorąca gapiów, aczkolwiek Kanadyjka nie za bardzo zwracała na to uwagę. Nie lubiła się przebierać i nie miała na to czasu, więc już w domu ubrała granatową koszulkę polo, granatowe bryczesy z brązowym lejem i oficerki. Po za tym nie zamierzała zabawić tutaj długo, a raczej napić się kawy i czmychnąć do pracy.
Po wejściu do środka od razu skierowała się do kasy, gdzie zamówiła ukochane karmelowe frappuccino i czekoladową babeczkę. Po odebraniu swojego zamówienia, zasiadła przy pierwszym, lepszym stoliku i zaczęła popijać kawowy napój, jednocześnie przeglądając portale społecznościowe w swoim telefonie.

Friedrich - 2017-07-20, 18:26

Starbucks był także jego poranną rutyną, choć nie do końca była to czynność nielubiana. Lubił smak kawy, był to jedyny napój po alkoholach, który pił a atmosfera kawiarenki miała w sobie ''to coś'' co sprawiało, że przyjemnie się w niej spędza czas, popijając przy okazji jakiś napój.
Po kupieniu espresso rozejrzał się po stolikach i właściwie żaden nie spełniał jego wymogów - dzieci przy jednym, syf przy drugim, ulica przy trzecim. Zostało mu tylko miejsce przy tym zajętym przez pewną kobietę. Choć właściwie mu to zajęcie nie przeszkadzało.
- Pozwoli Pani, że się dosiądę. - Rzucił z lekkim uśmiechem, raczej tym w geście przyjacielskiego, niżeli zalotnego. O ile na to zezwoliła przysiadł na drugiej stronie stolika i sięgnął po gazetę, którą dzierżył w kieszeni marynarki, aby chwilę później zacząć ją przeglądać. Zwykła, informacyjna gazeta o wszystkich nowościach z Eastbourne, Londynu oraz o osiągnięciach sportowych i wszelkich takich. Nie porywała tak jak Green, ale przeczytał kilka artykułów przewracając na ostatnią stronę - sport. W między czasie spojrzał sobie też na atrakcyjną kobietę po drugiej stronie, a finalnie zaczął śledzić wzrokiem wszystkie osiągnięcia.
Natrafił na małą fotorelację z zawodów ujeżdżeniowych, na których zjawiła się liczna załoga Orchardu. Choć sam nie jeździł, to śledził uważnie perypetnie zawodowe jeźdźców, nie mógł także nie zauważyć zdjęcia Elizabeth na siwym ogierze, oraz jej obecnego stroju - bryczesów i oficerek. N Będąc w 100% pewien, że siedzi teraz z jedną z zawodniczek uśmiechnął się półgębkiem i rzucił w stronę kobiety, nie podnosząc wzroku znad gazety.
- Gratuluję pięknej Pani 2 miejsca na krajowych.

Elizabeth White - 2017-07-24, 23:34

Nie zwracała uwagi na to, co działo się dookoła, w pełni skupiając się na swoim telefonie i przepysznej kawie. Chciała ów chwilę relaksu wykorzystać w stu procentach, bo doskonale wiedziała, że niedługo czeka ją walka z niekiedy upartymi albo wredowatymi podopiecznymi. W dalszym ciągu scrollowała instagrama, kompletnie nie zauważając mężczyzny, który podszedł do jej stolika. Spojrzała na niego znad ekranu dopiero w momencie, gdy zapytał o przyzwolenie.
- Jasne - odparła bez zastanowienia, nic sobie nie robiąc z jego obecności. Po chwili na nowo wróciła do wcześniejszego zajęcia, zamierzając dokończyć napój, dojeść muffinkę i czmychnąć do stajni. Nie zwróciła nawet uwagi, czy inne stoliki są aż tak zapełnione, że tajemniczy nieznajomy musiał przysiąść się akurat do niej, ale najwyraźniej tak było i El nie zamierzała z tym polemizować. Nie da się ukryć, że początkowo kompletnie ignorowała Friendricha, zajmując się tym, po co tu przybyła. Nie mogła jednak zakamuflować swojego zdziwienia, gdy usłyszała ze strony Bruneta gratulacje. Spojrzała na niego po raz drugi, upewniając się czy aby na pewno mówi do niej, ale w pobliżu nie było żadnego innego potencjalnego słuchacza.
- Nie wiedziałam, że doczekałam się artykułu w gazecie - uniosła do góry brew, w dalszym ciągu spoglądając w kierunku Anglika. Cóż, White nie lubiła czytać gazet, więc nie orientowała się co zawierały. A nieznajomy nie wyglądał jej na wielkiego fana i miłośnika jazdy konnej, więc wiadomość o osiągnięciu Elizabeth musiał dorwać właśnie z tego pisemka.
- Ale dziękuję - dopowiedziała po chwili z delikatnym uśmiechem na ustach, ponownie skupiając się na swoim telefonie.

Friedrich - 2017-08-16, 23:33

Zaśmiał się krótko i poprawił mankiet koszuli, pozwalając sobie przy tym na ciche chrząknięcie.
- Cóż, kiedyś zawsze jest ten pierwszy raz. Dobrze, że w słusznej sprawie... No, to mogę poprosić o Pani autograf? - Uśmiechnął się łobuzersko i spojrzał na nią lekko przenikliwym wzrokiem. Nie chciał wyjść na natrętnego, choć też na takiego mógł wyjść, kiedy zamiast czytać gazetę obserwował jej ciało, przynajmniej ten fragment, który widział.
- Swoją drogą piękny koń. Rodowód Hiszpański o ile dobrze kojarzę. - Aby nie zarzucić ją od razu falą flirtu postawił na lżejszy temat, który mógł rozkręcić jakoś ich rozmowę. Mężczyzna wbrew pozorom znał się na jeździectwie, choć gdyby teraz miał wsiąść, to chyba zapomniałby, że na koniach nie ma guziczków. Choć... dużo kobiet jeździ konno, dodatkowo wiadomo, że wyrabiają się mięśnie. Spora motywacja dla jego zainteresowań. :lol2:
Jak na razie jednak postawił tylko na Elizabeth White, jadącą na hiszpańskim ogierze i zajmującą 2 miejsce w krajowych zawodach ujeżdżenia... czy to już stalking?

Jasper Nowell - 2017-12-28, 10:52

Jasper często przed pracą wybierał się do miasta na kawę aby nieco pobudzić swój organizm i zachęcić go do wejścia na wyższe obroty. Wprawdzie rzadko odwiedzał Starbucksa, gdyż nie podobała mu się medialna nagonka związana z tą kawiarnią, a wybierał raczej mało popularne, przytulne miejsca, ale nie zamierzał wchodzić w propozycję Lisy, na której widok równocześnie cieszył się jak i denerwował. Wprawdzie udało mu się już zakleić posiekane w kawałeczki serduszko, ale spotkanie jej z pewnością miało dostarczyć mu wielu nowych odczuć i uczuć, które przez jakiś czas nie były obecne w jego życiu. Ciekawość wygrywała jednak z obawami i dlatego właśnie przystał na ofertę spotkania się z rudowłosą, na co dowodem było przekraczanie przez niego drzwi do Starbucksa i zajęcie miejsca na jednym z krzesełek. Nie chciał zamawiać bez Lisy, a najwyraźniej stawił się w lokalu pierwszy, więc, niczym gentleman, postanowił na nią poczekać.
Lisa - 2017-12-28, 11:46

Liska postanowiła poukładać w swoim życiu kilka spraw i odnowić kilka starych znajomości (a tych w Eastbourne niewiele jej zostało). Zdecydowała się napisać do Jaspera, w nadziei, że jest w mieście i będzie miał ochotę się z nią spotkać. Ku jej zaskoczeniu zgodził się, dlatego rudowłosa przekroczyła próg Starbucksa, rozglądając się w poszukiwaniu znajomej twarzy. Właściwie to była pełna obaw i chociaż starała się aby nie było po niej widać zdenerwowania, to jednak trudno było to całkowicie ukryć.
Kiedy zauważyła Jaspera ruszyła miedzy stolikami w jego stronę, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Bo pomimo całego zdenerwowania cieszyła się, że go widzi. I chociaż pewnie będzie niezręcznie to bardzo zależało jej na tym spotkaniu. W tej chwili było jej cholernie wstyd, że zniknęła bez słowa kiedy ich relacja zaczęła się zacieśniać. Ale w końcu w tym była najlepsza - w opuszczaniu ludzi i zostawianiu ich bez wyjaśnienia.

Jasper Nowell - 2017-12-29, 09:17

Nietrudno było zauważyć tę płomienną czuprynę, która zdawała się rozświetlać całego Starbucksa, kiedy tylko dziewczyna przekroczyła próg kawiarenki. Na usta Jaspera mimowolnie wpłynął szeroki uśmiech, wraz z którym mężczyzna podniósł się z krzesełka i sam zaczął kroczyć w kierunku Lisy, rozstawiając przy tym ramiona, ale to jej pozostawiając decyzję czy się do niego przytuli czy nie. Mimo, że między nimi niczego już nie było, to chyba na taki drobny, przyjacielski gest, mogli sobie pozwolić, prawda?
- Dobrze Cię widzieć – odezwał się, zatrzymując w końcu na krok przed dziewczyną i poświęcił odrobinę czasu na przyjrzenie się rysom jej twarzy, długości włosów i całokształtowi, jaki prezentowała. Zmieniła się nieco, odkąd widział ją ostatnim razem, ale miała przecież prawo – minął już co najmniej rok, a bardziej prawdopodobnie coś koło dwóch lat, odkąd mieli okazję się spotkać. A przez taki okres czasu zmienić się może naprawdę wiele.
Mimo tego, że zdecydowanie cieszył się na widok dziewczyny, zaczął czuć w sobie odrobinę swoistego żalu, a jego umysł zapełnił się myślami związanymi z przeszłością i jego kontaktami z płcią piękną. Nie zamierzał jej tego powiedzieć, ale była ostatnią dziewczyną, z którą odważył się na odrobinę bliższą relację w sprawach damsko-męskich. Już potem nigdy więcej nie dopuścił do siebie nawet myśli, że mógłby z kimś być i narazić na niebezpieczeństwo zarażenia się chorobą.
Wyraz jego twarzy odrobinę zmarkotniał, ale Jasper miał nadzieję, że dziewczyna nie będzie w stanie tego zauważyć. Przybrał na twarzy nieco sztuczniejszy uśmiech, ale zazwyczaj umiał przybrać dobrą minę do złej gry, więc nie powinna tego zauważyć.
- Czego się napijesz? Najpierw zamówmy, a potem zajmiemy się plotkowaniem – puścił jej oczko, a jeśli Ruda przytaknęła, ruszył wraz z nią do baru, gdzie zamówił dla siebie zwykłą, czarną kawę bez żadnych specjalnych udziwnień. Na inne, przeróżne smaki, pozwalał sobie po południu, ale z rana potrzebował porządnego kopniaka kofeiny.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group