To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Princessof the Nile - 2018-06-03, 11:39

Po prostej galopowałam aktywnie, starając się nieco przyspieszyć, aby nadrobić do innych koni i o ile to możliwe poprawić obecną pozycję, a w najgorszym wypadku trzymać się stawki i swojej dotychczasowej pozycji. Jednocześnie nie pędziłam na maksimum moich możliwości, nadal zbierając siły na finisz, gdzie to - miejmy nadzieję - miałam zabłysnąć. Nie zmienialiśmy toru, który nam jak najbardziej pasował i dlatego jedynie broniłam swojego toru przed innymi końmi, starając się blokować przede wszystkim konie z tyłu, ale nie ulegając też koniom po bokach. Na co dzień byłam spokojną klaczą ale to podczas gonitw ujawniał się mój temperament, zaciętość i chęć rywalizacji. Po dłuższej chwili pojawił się przed nami kolejny zakręt, przed którym zwolniłam lekko, aby bezpiecznie w niego wejść. Pomimo bardziej wewnętrznego toru nie miałam problemu z utrzymaniem równowagi na zakręcie, jednocześnie galopując równo. W połowie zakrętu ożywiłam, otrzymując zachętę do przyspieszenia, na którą błyskawicznie i chętnie zareagowałam. Oczywiście nie wystrzeliłam z miejsca do najszybszego tempa, ale sukcesywnie się rozpędzałam, na tyle na ile pozwalał na to zakręt, tak że nawet tuż przed wyjściem na prostą wróciłam do tempa sprzed zakrętu. Muśnięcie batem nawet nie było potrzebne, bo już na prostej w końcu pozwoliłam sobie na wystrzelenie, już się nie hamując jeśli chodzi o tempo.
Ebony Knight - 2018-06-03, 13:25

Tak jakbym chciał sobie odbić mój brak chęci rywalizacji na początku, po wyjściu na ostatnią prostą nie brakowało mi motywacji by galopować dalej i szybciej, coraz szybciej. Mój finisz nie mógł się równać z tym co potrafiły pokazać na ostatnich metrach konie o technice dead last, niemniej przez cały czas starałem się jak najwięcej zyskać, oszczędzając przy tym energię, by teraz ją "uwolnić". Sprawnie, płynnie i szybko przyspieszałem, do swojego najmocniejszego tempa na daną chwilę, a i wtedy starałem dać z siebie jeszcze więcej i dodatkowo przyspieszyć. Również chciałem pokazać na ile jest mnie stać.
Wyciągałem foule, większymi susami pokonując kolejne metry toru, wybijając się mocno z ziemi, brałem duże hausty powietrza, a moją smolistą szyję pokrył pot.

Rozalia - 2018-06-03, 14:24

Postawiłam przede wszystkim na wyprzedzenie NPC2, do czego dążyłam nie tylko zastosowaniem bata, ale też silną walką w ruchach rąk. Ukryta za szyją klaczy obserwowałam zbliżającą się metę za wszelką cenę dążąc do wyprzedzenia wcześniej wspomnianego konia, oraz wzięcie się za Bashay'era, która utrudniał mi tą walkę, chcąc także przejąć pozycję przed początkowo przodującym NPC2.
Postawiłam na bat, nie lałam jednak klaczy, kiedy ta sama i tak walczyła o pozycję. Przede wszystkim wspierałam ją, jeśli nie podjęła próby walki, zaś jeśli podjęła rozłożyłam niżej dosiad, wspierając ją rękoma przesuniętymi wzdłuż szyi.
Mimo, że to jej pierwsze wyścigi w Orchardzie byłam zarówno z siebie, jak i zapożyczonych koni bardzo dumna. Przede wszystkim dzięki temu, że udało mi się dotrzeć na metę, po drugie Thunder była pozytywnym, całkiem posłusznym koniem dzięki czemu nie utrudniało mi to pracy z nią i pozwoliło na całkiem efektowny wyścig. Nie liczyłam początkowo na wielki debiut, pokazanie się z najlepszej, możliwej strony ale tak się stało. Przynajmniej moim zdaniem.

Thunderhead - 2018-06-03, 14:31

Klacz na widok mety dostała nowych sił i motywacji. Wraz z wyjściem na tą ostatnią prostą zaczęła nabierać z każdą foule tempo, wchodziła przy tym mocniej zadem pod kłodę i pracowała nim z całej siły. Rozciągała swoje rude cielsko nad torem, a nadymając nozdrza wtłaczała przez nie spore hausty powietrza do płuc. Wbijała kopyta mocno w podłoże, odpychając się z nich mocno w przód. Klacz była szybka i to właśnie tutaj to pokazywała w pełni. Jeśli tylko nadarzyła się okazja łyknęła konkurencję, by ją wyprzedzić i gnać dalej przed siebie. Jednak nie była jedynym szybkim koniem w stawce, ale warto wierzyć prawda? Klacz nabierała tempa szybko i tak długo aż osiągnęła swoje maksimum, nawet próbując wykrzesać jeszcze coś więcej i wtedy już tym tempem biegła do mety, wbijając w nią spojrzenie. Faktycznie była dość grzeczna i posłuszna, a to również miało znaczenie. Mimo trudności i ciężkich przeciwników, wynik powinien być zadowalający.
Aiden Craven - 2018-06-03, 17:26

Aiden w pewnym sensie bez walki oddał prowadzenie, przepuszczając nieznanych mu konkurentów. Wszystko dlatego, że poza myśleniem o zwycięstwie, myślał również o koniu. Wsłuchany w oddech klaczy, w to, co "mówił" mu jego organizm, wiedział, że chwilowo nie może wymagać od niego więcej. Były konie mniej i bardziej wydolne, czasem była to kwestia treningu.
Z tego względu do zakrętu galopował w jednostajnym tempie, przed wejściem w zakręt nieznacznie zwalniając i rozkładając ciężar ciała w taki sposób, żeby nie zaburzyć równowagi Shenanigans i zapobiec wypadnięciu na zewnętrzny tor. Jednocześnie mając na uwadze fakt, że lada moment miała rozpocząć się główna walka, pozwolił klaczy sfiniszować na mocniejszą nogę. Także w końcówce zakrętu wysłał gniadą rękoma, ich rytmicznym, powtarzającym się ruchem prowokując gniadą do nabierania tempa. Miał wrażenie, że utrata prowadzenia przekreśliła ich szansę na pierwsze miejsce, ale to przecież nie oznaczało, że miał się poddać i z założonymi rękami czekać, aż wyprzedzą ich również ci z tyłu. Tak więc korzystając z faktu, że jak dotąd byli wysoko i mieli sporo przestrzeni, zaczął rozpędzać klacz, pozostając skulonym na jej grzbiecie.

Shenanigans - 2018-06-03, 18:11

Chłopak dobrze postąpił nie zmuszając jej do wysiłku ponad swoje siły, który mógł odbić się nawet na jej zdrowiu. Niestety nie utrzymała się na prowadzeniu, dając się wyprzedzić innym koniom, które były znacząco lepiej przygotowane i doświadczone niż ona.
Galopowała równo, nie zmieniając tempa do zakrętu, przed którym zwolniła tak, aby zachować równowagę i nie spłynąć z wewnętrznego toru. Dosiad Aidena jej w tym znacznie pomagał.
Wychodząc już prawie z zakrętu szybko zrozumiała sygnały wysyłane rękoma, dodając i widocznie rozszerzając foule. Wraz z stopniowym przyspieszeniem zaczęła coraz szybciej i głośniej oddychać, tak, aby dostarczać organizmowi jak najwięcej tlenu. Widok koni przed nią jak i obok dodatkowo determinował ją do walki, która już niedługo miała się zakończyć.

Liam - 2018-06-04, 00:15

Liam był zmotywowany swoją obecną pozycją, przez co jeszcze bardziej zawzięcie starał się wywalczyć wygraną w tej gonitwie, w końcu miał na to z Bashayerem realną szansę. Schował się za szyja ogiera i aktywnie posyłał go do przodu, próbując wyprzedzić lidera i nie dać się prześcignąć drugiej parze, która również walczyła o zwycięstwo. Nie zapominał również o przeciwnikach z tyłu i tych próbował skutecznie przyblokować, nie ułatwiając im zadania. Używając kostek i rąk śmiało współpracował z ogierem, dając mu pełną swobodę, jeśli chodzi o pełen pęd, oraz motywując go do wykrzesania z siebie ile tylko mógł. Czuł, że ogier ma świadomość swoich szans i równie zażarcie walczy o swoje, co jeszcze bardziej podbudowało jeźdźca. Pozostało im jedynie pędzić uparcie do celu i wykorzystać w pełni ostatki sił, które tak skrupulatnie zbierali w ciągu całej gonitwy.
Bashayer - 2018-06-04, 11:15

Biegnąc w ścisłej czołówce nie dawał za wygraną, wola walki i chęć rywalizacji nie pozwalały mu na odpuszczenie. Dawał w siebie w tej chwili wszystko jednocześnie cały czas mając na uwadze to, że walczy z rudą klaczą o pokonanie lidera wyścigu. Pracując całym cielskiem, korzystał z siły zadu, który pchał go do przodu. Czarne smukłe cielsko rozciągało się nad torem wraz z każdym krokiem galopu, działając niczym sprężyna, która wybijana od tylnych nóg wypycha sylwetkę ogiera naprzód.
Korzystał w oddanej swobody i rozpędzał się jeszcze mocniej korzystając z sił, które udało im się rozsądnie rozłożyć na całą długość toru.
Miach ich jeszcze trochę w zanadrzu i starał się wykorzystać je w pełni, aby móc zająć jedno z czołowych miejsc na mecie. Owszem obaj z Liamem mieli chrapkę na wygraną i to właśnie o to walczyli nie poddając się nawet tuż przed metą.

Eviline - 2018-06-04, 11:43

Dzięki wcześniejszym poczynaniom i zgraniu się z ogierem, Ev mogła teraz z zadowoleniem obserwować postęp, jaki osiągnęli dzięki odpowiedniej współpracy i niewielkich zmianach w sposobie poruszania się po torze. Na tej prostej starała się utrzymywać swoją pozycję, nie zwiększając tempa, o ile stawka z tyłu nie zaczęła dodawać, bo i wtedy musieli się do nich dostosować, by nie spaść niżej. Kobieta uważnie pilnowała boków i galopowała z ogierem tak, żeby ten jak najlepiej blokował tyły i utrudniał reszcie przedostanie się do przodu bez ich wyminięcia od zewnętrznej.
Zwolniła przed zakrętem, utrzymując dobre, ale bezpieczne względem łuku tempo. Zmieniła również odpowiednio dosiad i pomagała utrzymać ogierowi pełną równowagę, starając się nie wylecieć za bardzo z zakrętu, a raczej utrzymać na obranym torze.
W drugiej części zakrętu subtelnie zmieniła dosiad, chowając się za szyją ogiera i tym samym nie wystawiać się na opór dla powietrza. Przy samej końcówce zakrętu wykonała pchnięcie, jasno dając do zrozumienia Daiquiriemu, że to ta chwila w której należy stanowczo zwiększyć tempo i zacząć pracować nad najbardziej wydajnym tempem, oraz powiększyć foulę. Hiszpanka wiedziała, że Dai nie będzie miał problemu ze zrozumieniem tego gestu, szczególnie, że wciąż śmiało wysyłała go rękoma do przodu, próbując jeszcze bardziej zachęcić do owej czynności i wspomóc go w rozpędzeniu się do celownika.

Aiden Craven - 2018-06-04, 21:05

Chcąc nie chcąc musiał patrzeć na to, jak inne konie przesuwają się do przodu, zmniejszając szanse Parnassusa na zajęcie dobrego miejsca. Podobnie jak inni starał się teraz wykrzesać ze swojego konia pozostałe mu pokłady sił, ale pewnych rzeczy nie mógł przeskoczyć i uważał przy tym aby zachować zdrowy rozsądek. Nie okładał więc konia batem, tylko pozostając schowanym za jego szyją, rytmicznym ruchem rąk wysyłał go do przodu, pozwalając mu sfiniszować wedle jego dzisiejszych możliwości. Wiedział, że daje z siebie wszystko, a że czasami i to było za mało... Cóż zrobić? Pozostało Aidenowi tylko liczyć na to, że ta gonitwa, niezależnie od wyniku, będzie kolejnym cennym doświadczeniem na przyszłość.
Parnassus - 2018-06-04, 21:20

Zły start zaowocował złą pozycją, z której Parnassus nie był w stanie wyrwać się niemalże do samego końca gonitwy. Tym razem brakło odrobiny szczęścia i sił, z czego Aiden doskonale zdawał sobie sprawę. Ogier jednak nie odpuszczał, tuląc mocno uszy i skrzętnie ukrywając je w grzywie jakby miało mu to pomóc w sprawniejszym posuwaniu się naprzód. Starał się dorównać tempa rywalom, w odpowiednich momentach podejmując walkę o lepszą pozycję. Przez cały bieg męczył się wyraźnie, dyszał i coraz mocniej walczył z sobą, jednak dopiero po przekroczeniu mety zaczął sygnalizować kolejne oznaki bólu nóg. Ostatnio ten dokuczał mu coraz częściej.
Delfinek - 2018-06-04, 21:39

Mając przed sobą już tylko metę pozostało jej jedno - pomóc ogierowi. Roziągnęła bardziej dosiad, dając mu ręce wzdłuż szyi i pozwalając się wyciągnąć. Biegł po luźniejszej od pozostałych linii, jego tor blokował jeden koń, którego spróbowała już na prostej minąć. Wspomagała się batem, lecz jak większość obrońców praw zwierząt tutaj, nie okładała nim ogiera, bardziej straszyła samą jego obecnością, niż laniem po zadzie. Bywali też tacy, którzy kompletnie go nie używali, jak choćby jej Evi, co szanowała i podziwiała - sama wywodziła się ze szkoły, że bez bata ani rusz.
Prężnie posyłała ogiera do przodu z ręki, dając mu wolną drogą do biegu, z tego co go znała wiedziała, że przyjmował technikę rywalizacji na ostatniej, nie był jednak ostatnim, ze znanych jej koni była tu przecież też Thunder, która także miała taką technikę. Mimo to Delfinek ukochał tego swojego karusa i nie ważne co się działo, oby się działo i oby byli cali i zdrowi za metą.

Daiquiri - 2018-06-05, 00:26

Daiquiri czuł się dzisiaj wyjątkowo dobrze. Nie zawsze był w swojej szczytowej formie podczas gonitw, ale dzisiaj morale ogiera były wyraźnie wysokie. Galopując w samym środku stawki, znajdował się w optymalnym miejscu do podjęcia walki, co miało się wydarzyć tuż za kolejnym zakrętem. Póki co gonił prowadzące konie, po części przyjmując ich tempo, a po części narzucając im własne. Dopóki jednak nie czuł, że to TEN moment, oszczędzał jeszcze swoje siły. Nie było to trudne - wsłuchany w tętent kopyt konkurencji, zwyczajnie wiedział, że na razie wszyscy biegną równo i nikt nie próbuje wyjść na prowadzenie. Nie czuł się więc sprowokowany do rozwinięcia pełnej prędkości galopu, na jaką było go stać.
Nieco spokojniejszym, równym galopem wszedł w zakręt, z pomocą Eviline utrzymując się na dotychczasowym torze. Tym samym po wyjściu z zakrętu nie zostawił za wiele miejsca po swojej wewnętrznej stronie, nie ułatwiając tym z tyłu zajęcia jego pozycji. Już w końcówce zakrętu odczytał intencje Eviline, a także wyrwał za końmi, które zaczęły atak jako pierwsze, co wynikało z ich pozycji. Wchodząc zadem jeszcze głębiej pod kłodę, w biegu uwydatniał wszystkie, starannie wyrzeźbione mięśnie. Wyraźnie wyciągnął foule, korzystając z otwartej przestrzeni, którą śmiało zagarniał pod kopytami, zdając się wyciągać nogi coraz dalej i dalej... Był skupiony przede wszystkim na koniach obok, nie na mecie, bo nie miał pojęcia, gdzie wypatrywać tejże linii. Zwyczajnie dał się porwać instynktowi, chęci bycia pierwszemu, która została niecne wzniecona przez umykające mu konie. Lubił się ścigać, było to po nim widać. Oddawał całe swoje serce, zaskakując wytrwałością i szybkością, które w jego przypadku szły ze sobą w parze w idealnej komitywie.

Kind of Magic - 2018-06-05, 12:05

Wyciągnięcie rąk dżokejki do przodu, dało mu jasny sygnał do tego, że w końcu zbliżają się do mety, a on może całkowicie rozwinąć swoje skrzydła. Smagający powietrzę, po jego bokach, bat, wspomagał chęć ogiera do jak najszybszego przedostania się na początek stawki, a gdy na jego torze pojawił się inny koń, zrobił wszystko by jak najsprawniej go wyminąć, pędząc przed siebie ile sił w nogach. Nie zrażał się tym, że nie był na samym początku. Miał serce do rywalizacji i choć jego doświadczenie nie było tak duże, jak pozostałych, ścigających się tu, koni, to Delphine powinna docenić to, że naprawdę się starał i dawał z siebie wszystko. Ładnie manewrował wśród pozostałych koni, jeśli było mu dane się do nich zbliżyć, i za wszelką cenę starał się wypracować jak najwyższą pozycję na finiszu. Wyciągał się mocno, zupełnie jakby miał świadomość, że może zająć wyższe miejsce nawet dzięki różnicy w długości pyska, i nieustannie stawiał długie susy, wspomagany do tego przez właścicielkę. Jakim wynikiem się to zakończy? Pewnie niedługo się dowiemy.
Eva - 2018-06-05, 12:12

Kobieta nie spodziewała się cudów przy tak silnej konkurencji. Jednak nie zamierzała się poddawać, ponieważ jeszcze wszystko mogło się wydarzyć. Starała się zachęcać do mocnego, szybkiego tempa do drugiego zakrętu. Starała się możliwie dogonić konie w stawce, by móc nawet zagrozić jeśli się tylko nadarzy okazja czyjejś pozycji. Wraz z dojechaniem do drugiego zakrętu schowała się bardziej za jej szyją i skuliła, równo obciążając strzemiona i prowadząc ją po ostatnim zakręcie na ostatnią prostą. Już w połowie zakrętu cmoknięciem i ruchem rąk zachęciła ją do przyspieszenie, by po wyjściu na prosta być w tempie sprzed zakrętu. Ona praktycznie już biegła pełnią swoich możliwości, ale Eva minimalnie jeszcze ją przytrzymywała przed samym finiszem by ją puścić w odpowiednim momencie, tak aby może jeszcze coś poprawić, zyskać.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group