Diana - 2015-06-23, 20:05 - Chyba ci nie przeszkadza to, że tak dużo mówię, prawda ? Wiesz, ja lubię mówić, ale nie chciałabym ci przeszkadzać. Mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko mojej paplaninie. Tak w ogóle, to musimy się umówić na jakąś kawę. Podobno są tu niezłe kawiarenki. Mi to pasuje, a tobie ? Pewnie też, przecież to miły sposób spędzania wolnego czasu.
Diana trajkotała jak nakręcona pozytywka. Jeśli ktoś jej stanowczo nie przerwie, takie są właśnie efekty. Rose była idealnym słuchaczem, siedziała cicho i chłonęła każde słowo. Niebieskooka potrzebowała takiej osoby.
- Oh, chciałabym tyle powiedzieć, a już zaschło mi w gardle.
Mruknęła i popatrzyła na swój plecak. Może był tam jakiś napój ?
Zaczęła przeszukiwać plecak, aż w końcu wyciągnęła wodę i napiła się parę łyków
Rose - 2015-06-24, 15:51 Chyba oczywiste było, że Rose nie przeszkadzało to, ile Diana mówiła. Ważne, że miała coś do powiedzenia, inaczej musiałyby siedzieć w ciszy, czego dziewczyna nie chciała.
- Eem, dobra. Tylko kiedy idziemy na tą kawę ? - spytała cicho.
Nie dziwne, że Diana już musiała się napić. Rose wierzyła, że na pewno dużo się dowie o Dianie, i o jej życiu, a lubiła lepiej poznawać znajomych. Obejrzała się dookoła, zastanawiając się, czy jeśli Diana cudem da głos Rose, to co ma powiedzieć. Nie było to łatwe, nigdy nie umiała mówić o sobie. Przynajmniej tak uważała, a to było raczej prawdą. Wynika to z tego, że jest skryta, nie chce powiedzieć za dużo. Bardzo chętnie wyjdzie na tą kawę, chce poznać okoliczne kawiarnie, a przy okazji posiedzieć z koleżanką, w końcu czas na pewno nie będzie zmarnowany. Poczekała na zapewne przydługą odpowiedź koleżanki.Diana - 2015-06-24, 16:17 Na taką odpowiedź oczekiwała.
- Hmm...- To była trudna decyzja. Diana miała w planach dużo rzeczy, gdzieś jednak wciśnie to spotkanie.- Muszę poświęcić kilka dni na ogarnięcie domu. Wiesz, zanim się rozgoszczę to trochę minie...Co powiesz na poniedziałek ?
Oczywiście zanim to powiedziała, poukładała w myślach to co ma zrobić i okazało się, że jest tego o wiele za dużo. Cóż, będzie musiała się spieszyć.
W domu czekało na nią parę walizek i kilka toreb. Miała dużo bagażów, większość z nich to ubrania lub jakieś małe figurki, ozdoby. Po prostu musiała je mieć.Rose - 2015-06-24, 20:16 Poniedziałek może być. - uśmiechnęła się uprzejmie.
Gdy Diana wspomniała o rozgaszczaniu się, Rose przypomniała sobie, że walizki jeszcze czekają w domu i że sama musi wszystko poukładać. No miała dużo do roboty, ale nic nie szkodzi. Szybko się z tym zbierze, gorzej będzie z rozgoszczeniem się. Trudno będzie się przyzwyczaić. Chwilkę myślała jak to będzie.
-Diano, a tak właściwie to gdzie się spotkamy ?
W końcu musiała wiedzieć, inaczej by nie przyszła.Diana - 2015-06-25, 15:36 Na dosłownie kilka sekund Diana wpadła w swego rodzaju zamyślenie, można by powiedzieć ''trans''. Jej twarz wyrażała błogi spokój, oczy rozmarzenie. Usta same ułożyły się w uroczy uśmiech. Tak,ta dziewczyna potrafiła się uśmiechać. Jej postać sama jakby emanowała spokojem.
Po chwili jednak ocknęła się, szybko zamrugała powiekami i popatrzyła na Rose.
Na początku nie zrozumiała pytania, trwała jeszcze w ''zakończeniu transu''. Dotarło do niej po paru sekundach, toteż odpowiedź była nieco opóźniona.
- Co powiesz na The Plain Cafe ? Podobno jest tam bardzo przyjemna atmosfera. Jeszcze nigdy tam nie byłam, ale moi znajomi opowiadali o tym miejscu same pochlebne rzeczy.
Tu przerwała i schowała butelkę do plecaka. Cicho westchnęła, po czym stwierdziła, że cały ten dzień był urzekający.
Zaczęła nucić cicho, acz słodko jedną ze znanych sobie melodii. Po chwili przypomniała sobie o obecności Rose. Na jej jasne policzki wypłynęły rumieńce. Oj tam, przecież nic się nie stało. Ale Di taka była.Rose - 2015-06-25, 16:18 Rose przyglądała się Dianie, która przysparzała ją o błogie uczucie spokoju. Mimo że wcześniej ciągle gadała, teraz nagle coś ją oderwało. Dziewczyna nie miała nic przeciwko, każdemu zdarza się zamyśleć, a jej o wiele za często. Nie nudziło jej czekanie na odpowiedź, wystarczyło chwilę posiedzieć w ciszy, nie miała zamiaru jej wyrywać z tego stanu.
-Może być, nie wiem gdzie to jest, ale dobra. Chętnie przyjdę ! - powiedziała trochę zbyt naiwnie..
Rose chwilkę siedziała myśląc o tym, co zrobi później. Hmm... pewnie wstanie i ruszy do domu. Szybko zdołało jej się usłyszeć nucenie Di. Całkiem spodobała jej się ta melodia, nawet zdawała się dość znajoma. Nie potrafiła domyślić się, skąd ją zna. Ujrzała urocze rumieńce koleżanki i zaśmiała się wesoło.
-Pięknie ! - powiedziała optymistycznie, z błyskiem podziwu w oku.
Dziewczyna nigdy jakoś nie miała talentu do śpiewania, przynajmniej tak myślała, chociaż nigdy nie próbowała, wiecznie się wymigiwała. Ale cieszyła się z tak utalentowanej kumpeli.Diana - 2015-06-25, 16:28 Może miały ze sobą jeszcze więcej wspólnego ? Di będzie musiała jakoś namówić ją na jazdę konną. Czy nie byłoby to wspaniałe, jechać we dwie w nieznane tereny ? Zapewne są tu lasy. Di kochała zieleń !
- Pewnie trafisz...Eastburne chyba nie jest największym miastem na świecie !- Powiedziała ze śmiechem. Wtem zawiał wiatr, a jej złociste włosy prawie całkowicie zasłoniły roześmianą twarz. Dziewczyna szybko spróbowała odgarnąć je do tyłu.
- Uh...- Mruknęła do siebie. W końcu jakoś je opanowała.
Na pochwałę Rose zareagowała ponownym uśmiechem. Wybąkała ciche ''dziękuję'' i - tak jak przedtem - owinęła rękami kolana i położyła na nich głowę.
- Jest tu tak cicho i spokojnie...Polubiłam to miejsce.Rose - 2015-06-26, 12:24 Jazda konna ? Nawet jakby Diana bardzo się starała ją namówić, to i tak będzie trudno.. Nie ważne.
Rose również uwielbiała przebywać na otwartej przestrzeni, ale tak na koniu.. No nie wiadomo.
-Muszę trafić.- powiedziała uśmiechając się tajemniczo.
Machinalnie poprawiła włosy i spojrzała na ziemie. Przyglądała się uważnie małym istotkom żyjącym w niej. Interesowało ją co w trawie piszczy.
Lekko oparła głowę o pień cicho wzdychając. Poradzi sobie z tym...wszystkim ? Nie była tego pewna, jak z resztą zawsze. Niezdecydowana, niepewna... taka właśnie była.
- Też je polubiłam. Kocham spacerować, a to miejsce jest idealne. W dodatku można spokojnie posiedzieć, świetne miejsce do odlatywania od problemów i trosk. Pewnie będę tu często przebywać...- powiedziała lekko się wahając przy ostatnich słowach.
Tu na pewno było bezpiecznie..chyba. Czasami beztroska cisza kryje za sobą okrutne wrzaski. Nie wiadomo co tu się mogło wydarzyć, ale jak na razie Rose widziała to miejsce w dobrym świetle. W końcu napisała coś niezłego i spotkała dawną koleżankę. Przez chwilę wyobrażała sobie najróżniejsze sceny w każdym kącie, na który spojrzała. Po lewej ktoś śmiał się wesoło, po prawej stali nowożeńcy. Starała się tylko nie zmyślać jakichś dramatów..ups. No i biedny kolega upadł po uderzeniu w głowę od gościa na drzewie. Dobra, koniec tego dobrego, bo inaczej Rose nie opamięta swojej wyobraźni. Cieszyła się, że tylko ona to widzi. Spojrzała w górę, na koronę drzewa i niebo rozciągające się nad nią. Liście błyszczały w promieniach słonecznych przy okazji trochę odsłaniając je na dziewczyny. Rosie musiała wyglądać dość tajemniczo unosząc głowę w górę, wciąż się uśmiechając, lekko mrużąc oczy. Czuła się jakby straciła kontakt ze światem, w sumie nie chciała wracać na ziemie. Wystarczyło delikatne błąkanie się w chmurach, stąd wszystko widziała, czuła miłość do marzeń i wszystkich radości. Czekała na kolejne dni, piękniejsze od wcześniejszych.Diana - 2015-06-26, 12:51 Dziewczyna przymknęła oczy. W towarzystwie Rose mogła zupełnie odpłynąć od rzeczywistości. Jak to mówią - bujać w obłokach. Przymknęła błyszczące oczy. Spowiła ją ciemność, tym razem się jej nie bała. Mrok może zostać naszym przyjacielem, jeśli nie oślepimy go blaskiem dnia. Ewentualnie latarki.
Diana bardzo rzadko zapalała światło w swoim pokoju - gdy jeszcze mieszkała z rodzicami - podczas nocy. Jako dziecko miała bardzo bujną wyobraźnię, która teraz trochę zanikła. Nawet nie próbowała jej odzyskać. Wydoroślała. Z resztą, rodzice wybili jej z głowy fantazjowanie.
Choć pogoda nie była jak z bajki, słońce rzeczywiście świeciło. Przebijając się przez liście, rzucało roztańczone cienie na trawę, ławki, chodnik, a nawet i przechodniów. Na szczęście nie zwracali uwagi na dziewczyny.
Wtem telefon blondynki zaczął dzwonić. Szybko odszukała go w plecaku i spojrzała kto dzwoni. Na wyświetlaczu pokazał się napis ,, Mama ''. Uh...Musiała ją wyrwać z zamyślenia ?
- Przepraszam, muszę odebrać. - Powiedziała do Rose i przyłożyła smartfona do ucha.
Na pytania odpowiadała bardzo długo. To było w jej stylu. Rose - 2015-06-27, 16:19 Rose siedziała wciąż żyjąc w swoim świecie, aż w jednej sekundzie zawalił się. Nie chciała myśleć o rzeczach przyziemnych, a jednak rzeczywistość ją przygniotła, ała. Nie chciała zatapiać się w dawnych przeżyciach. Co ją naszło na odwiedzanie tego ciemnego zakamarku wspomnień ? Ogień, wszędzie ogień. Niesamowicie bała się tego żywiołu. Diana nie wiedziała czemu, chociaż Rose pragnęła się zawsze komuś o tym wyżalić, ale nie potrafiła. Dawna trauma ją bardzo przybiła, stała się skryta, tajemnicza, tylko żeby inni nic nie wiedzieli. Niby się z tym pogodziła, była weselsza, ciągle uśmiechnięta, ale wiecznie cierpiała głęboko w swej psychice jak i sercu. Próbowała zapomnieć, ale nie chciała tego tak na prawdę. Teraz właśnie próbowała się uspokoić, wstrzymać zbyt szybko bijące serce, przymknąć powieki. Spokój znów gromadził się w jej duszy. Otworzyła oczy pełne niepokoju i spojrzała na Dianę, która najwyraźniej rozmawiała przez telefon. Mówiła coś do niej ? Dziewczyna nie wiedziała, więc tylko odwróciła głowę na bok gniotąc w palcach skrawek bluzki. "Już jest dobrze, Rose." - myślała osiemnastolatka, a dokładniej jej głos w głowie.Diana - 2015-06-28, 15:56 Diana rozłączyła się z mamą i schowała telefon. Nie zwróciła uwagi na pełen niepokoju wzrok Rose, być może nawet go nie zauważyła.
Przyjemnie było spędzać czas z tą dziewczyną. W szkole niewiele ze sobą rozmawiały, ot takie zwykłe znajome. Teraz jednak blondynka miała nadzieję na coś większego. W końcu tutaj znała tylko ją.
Popatrzyła na dziewczynę i zapytała:
- Jak myślisz, ładnie by mi było w innym kolorze włosów ? - Tu złapała w palce jasne kosmyki. Dokładnie im się przyjrzała, po czym wypuściła.- Zastanawiałam się nad jakimś szalonym kolorem, na przykład czerwonym albo bladym różu. Sama nie wiem...- Przerwała i załamała ręce. Chciała zrobić coś ze swoimi włosami, powoli stawały się nudne. A że były bardzo gęste i grube, mogła sobie na takie szaleństwo pozwolić. Nie musiała się bać, że jej wypadną - Co myślisz o ombre ? Od góry ciemny brąz przechodzący w jasny blond?
Co jakiś czas zerkała na swe złociste fale i koleżankę.Rose - 2015-06-28, 17:36 Gdy dziewczyna już była naprawdę spokojna, no może nie do końca, puściła bluzkę i objęła rękami swoją talię. Siedziała na wpół skulona i czekała aż Diana odłoży telefon. Ciekawe jak to będzie u Rose z życiem towarzyskim. Prawdopodobnie ograniczy się do dwóch czy trzech bliskich przyjaciółek, czasami z nimi gdzieś wychodząc. Tyle jej wystarczyło. A może sama siebie okłamywała...? Może chciała więcej wolności, swobody, ale nie mogła się przyznać ? Nie była pewna czy taka sielanka była dla niej, może to tylko przyzwyczajenie..Może jej pragnieniem jest się wreszcie wyrwać z tego, wszędzie gdzie by nie była jest tak samo, przyjaciółki, spokojne życie. Jej serce było zamknięte w klatce, dziewczyna czuła się jakby już nigdy nic się nie miało stać. Spojrzała przed siebie, a potem na Dianę, w jednej chwili pochwyciła jej wzrok. Mówiła o włosach, świetnie, tylko gdyby jeszcze Rose miała coś do powiedzenia w tym temacie..Hmm.
- Inny kolor włosów ? - zmieszała się.- Przyzwyczaiłam się do tych, trudno mi określić jakie inne by tak wspaniale pasowały, jak nie twoje.
Zastanowiła się, szalone kolory ? Ombre ? Dziewczyna, która w głębi serca kochała zmiany, a nie było tego widać po tej cichej osóbce, wyobraziła sobie, że nie zaszkodziłoby i jej pomalować włosów na nowy kolor. Zawsze marzyła o ombre, ale nigdy nie miała odwagi zmieniać czegoś w swoim wyglądzie.
- Ombre według mnie pasuje chyba każdemu.-popatrzyła nieśmiało na koleżankę.- Tobie zapewne też. Ale też nie odrzucaj myśli o innym kolorze.. sama nie wiem.
Nie wiedziała, nie była specjalistką.
- Zapytaj się doświadczonego, przystojnego stylisty. - zaśmiała się wesoło.
Na pewno taki gościu wie więcej od niej samej, więc niech próbuje i pyta się kogo tam zechce. :-PDiana - 2015-06-28, 17:49 Diana cały czas patrzyła na Rose oczekując odpowiedzi. Nie sądziła, że dziewczyna się rozgada. W szkolnych latach często ją obserwowała . I chyba nigdy nie zdarzyło się jej powiedzieć coś dłuższego. Chyba, że akurat wtedy nie patrzyła.
Blondynka nigdy nie skarżyła się o brak swobody. Może miała jej nawet za dużo. Będąc dzieckiem, rodzice ją rozpieszczali. Lecz jak widać nie wyrosła na próżną i dumną panienkę. Wiedziała co to szacunek.
Słysząc pierwsze słowa koleżanki, uśmiechnęła się promiennie i odpowiedziała:
- Zapewne jest kolor, który pasowałby jeszcze bardziej. Nie ma rzeczy niemożliwych.
Ton był tak lekki i wesoły, z resztą jak Diana. Cała ona.
Nieśmiałe spojrzenie Rose nie umknęło jej uwadze, jednak wcale się nim nie przejęła. Kiedyś nauczy się odważnie patrzeć.
Uwagę o ''przystojnym styliście'' przyjęła wybuchem wesołego śmiechu. Popatrzyła na zielonooką z figlarnym błyskiem w oku i odparła:
- Nawet nie wiem czy taki tu mieszka.Rose - 2015-06-28, 18:44 -No nie wiadomo..- podniosła wzrok widząc to lekko figlarne spojrzenie.
Jakby mieszkał, to Di szczęśliwie skończyłaby z jakimś ładnym kolorem na głowie. Rose sama nie wiedziała czemu w ogóle cokolwiek napomknęła o tym styliście, ale cóż, czasami trzeba palnąć coś głupiego. Ciekawe na co Diana ostatecznie się zdecyduje.
Uniosła lekko rękę i spojrzała na zegarek, było już trochę późno, a Rose jeszcze się nie rozpakowała... kiepsko.
Niegrzecznie było tak po prostu sobie uciec, ale chciała już tam dotrzeć. Pogoń za wymarzonym mieszkaniem w tej chwili była dla niej bardzo ważna.
-Yyy.. mam nadzieje, że coś z tych twoich włosów wyjdzie.. - przeciągała troszkę.
Rzuciła przelotne spojrzenia swojej torbie łapiąc ją jedną ręką. Wstała, szybko chwytając swoje rzeczy.
-To do poniedziałku.- rzuciła krótko.
Nie umiała się żegnać, co gorsza odchodzić, ale jakoś musiała pójść. Spojrzała jeszcze raz na Dianę odwracając się. Dalej szła już swoją drogą, byle żeby dojść do domu.
zt.Diana - 2015-06-28, 18:53 - Dla mnie nie ma. - Odparła unosząc lekko głowę. Nie odrywała wzroku od koleżanki.
Jak na żadnego nie trafi, to zamówi farby i pomaluje w domu . Takim sposobem pewnie coś popsuje, ale to Di. Taka już jest. Ona nie boi się przyszłości, nie martwi tym, co było kiedyś. Po prostu czerpie radość z chwili.
- Ja też mam taką nadzieję. Nad kolorem jeszcze pomyślę.
Widząc, że Rose już się zbiera, chwyciła w rękę plecak i rzuciwszy krótkie ,, Pa !'', oddaliła się. Przy okazji wyjęła słuchawki i umiliła sobie drogę do domu ulubionymi piosenkami.