Rosemary - 2016-12-15, 10:49 Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że Daniel był dla niej kimś więcej, niż znajomym, był nawet kimś więcej, niż "przyjacielem z przywilejami". Mimo początkowych, jakby mogło się wydawać ustaleń między nimi, od niemal samego początku coś ją do niego ciągnęło i również od tamtego momentu zastanawiało ją, czy była to po prostu ładna buźka, sposób jego bycia, czy chwilami wręcz okrutny sposób, w jaki ją traktował. Jej przywiązanie do niego można by określić, jako swego rodzaju fetysz, rządził nią, a jej się to podobało, czuła jego władzę i wiedziała, że jest w stanie mu się poddać na każdym kroku. Wiedziała też, że jakby jej nie skrzywdził, ona zawsze do niego wróci i pozwoli mu na wszystko, co będzie chciał. Można nawet uznać, że Daniel był w pewnym sensie jej przekleństwem, był kimś, z kim mogłaby zbudować wszystko, dla kogo nawet ze swoją wątłą posturą mogłaby przenosić przysłowiowe góry, z drugiej strony był też człowiekiem, który mógł wszystko zniszczyć w jej życiu, miała świadomość tego, że wystarczyłoby jedno jego słowo, a ona rzuciłaby wszystko co w danej chwili miała i zostawiła za sobą, dla kilku chwil rozkoszowania się jego obecnością pod każdym względem. Rose nie była mimo to wszystko głupia, wiedziała, że z ich znajomości nigdy nie powstanie poważny związek, czy szczęśliwa rodzina. Daniel był na to wszystko być może zbyt niezdecydowany, może się bał, a może po prostu oprócz pociągu seksualnego nie czuł do niej absolutnie niczego. Niemniej jednak on był dla niej kimś wyjątkowym, może miało na to wpływ pewne podobieństwo chłopaka do jej brata, oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jego niezrównoważenie, agresja, a momentami niezwykła troskliwość i opiekuńczość, to kwintesencja tego wszystkiego, co tak bardzo przypominało jej Roberta.
Niemal cały czas wędrowała wzrokiem za jego sylwetką, kiedy w końcu usiadł, jej wzrok wbity był w niego, jak w najpiękniejszy obrazek. Uniosła lekko brwi, kiedy pokazał jej swoje nowe tattoo i uśmiechnęła się nieco szerzej, lubiła to, jaką był żywą kolorowanką, niewątpliwie był to jeden z wielu jego atutów. Pociągnęła łyk kawy, wsłuchując się w brzmienie jego głosu.
- Może i wyglądam - westchnęła cicho, spoglądając na chwilę w okno, robiło się coraz ciemniej, a ona nie chciała, by ten wieczór dobiegał końca, przecież jeszcze dobrze się nie zaczął.
- Ale to raczej nie przekłada się na moje samopoczucie - przerzuciła z powrotem wzrok na chłopaka, unosząc kąciki warg. Cóż, mówiła zgodnie z prawdą, w jej życiu nie nastąpiły żadne absolutnie zmiany, nadal było tak samo beznadziejnie, chyba dopadał ją Weltschmerz o.o
- No, ale....mów co u Ciebie, gdzie byłeś przez ten cały czas, co się z Tobą działo? Nie uwierzę, że tyle czasu zajęło Ci wybieranie wzoru i wykonywanie tatuażu - zaśmiała się szczerze, odgarniając długie włosy za uszy.Daniel - 2016-12-15, 12:46 Całe szczęście, że Daniel nie wiedział o aż tak dużej fascynacji dziewczyny jego osobą, ani o tak silnym przywiązaniu do niego. Chłopak był z natury człowiekiem poczciwym, ale był też aż człowiekiem, bo każdy kto dostanie choć odrobinę władzy chciałby ją wykorzystać jak najlepiej. Po nim może nie było tego aż tak bardzo widać, bo pomimo całej gamy tatuaży na ciele miał całkiem przyjemną aparycję i miłą buźkę. W sam raz dla psychopaty! Nie no przesada, ale coś w tym jednak było.
Obserwował jej usta kiedy mówiła. Lubił to robić ogólnie, damskie usta były czymś co uwielbiał oglądać. Nie wiedział czemu. Oczywiście zawsze numerem jeden były oczy, potem usta, a dalej... To już się można spodziewać.
- Mówisz, że dobrze się maskujesz?- mruknął podnosząc prawą brew ku górze. -Tylko na dobrą sprawę po co? Coś Cię dręczy? Nie wygląda jakbyś wpadła w jakieś kłopoty, więc...- przerzucił spojrzenie na zawartość swojego kubeczka. Bita śmietana już mu się cała rozpuściła! No cóż i tak jakby wcześniej o tym pomyślał to wybrałby podwójne przytulanie z dziewczyną, niż nawet całą zgrzewkę butelek z bita śmietaną Chociaż to mogło iść przecież ze sobą w parze ;>
- Kiedyś należało skończyć studia... Więc to zrobiłem, a teraz rozkręcił mi się zespół, ciuchy też zaczynają schodzić, więc praktycznie 3/4 mojego czasu spędzam w pracy.- wzruszył ramionami mimo wszystko uśmiechając się półgębkiem. - Idź na studia mówili! Będzie fajnie mówili! No... jest zajebiście. Więc u mnie to tak teraz wygląda.- oparł się zgiętym łokciem na jednym z kolan niczym wielki grecki myśliciel, jednakże jego poza nie miała nic wspólnego z zamiarami. Upił łyk kawy po czym czujnie spojrzał jej w twarz. - Aaaa... Ty?- zapytał ciepłym mruknięciem.Rosemary - 2016-12-15, 13:10 Racja, może to dobrze, że miał nikłe pojęcie na temat jej przywiązania, inaczej mógłby je wykorzystać w dowolnie wybrany sposób, co niekoniecznie wiązałoby się z dobrym wpływem na życie dziewczyny. Na jego pytanie, obróciła na chwilę głowę, co poskutkowało opadającym na jej twarz kosmykiem włosów.
- Rzadko kiedy wygląda, jakbym wpadła w kłopoty - zaśmiała się nerwowo, po chwili wracając wzrokiem do jego twarzy. Faktem było, że nie wpadła w kłopoty jako takie, jej głównym kłopotem było jej beznadziejne, donikąd najwyraźniej prowadzące życie.
- Pytasz, czy coś mnie dręczy... Od kiedy zniknąłeś, jestem tu kompletnie sama, nie mam nikogo, do kogo mogłabym się chociaż odezwać, cud że jeszcze nie zwariowałam....chociaż - zmarszczyła na chwilę brwi, zastanawiając się, czy może jednak zwariowała już dawno, a cała ta sytuacja to po prostu jej wybujała wyobraźnia o.o
- Gratuluję, cieszę się, że chociaż Tobie wychodzi w życiu to co zaczynasz - uśmiechnęła się do niego uroczo, naprawdę cieszyła się jego szczęściem, bo skoro nie mogła swoim, to dlaczego by nie dzielić radości innych ;3
- A ja...? - zamyśliła się na chwilę. Nie wiedziała co mu odpowiedzieć, bo prawdę mówiąc niewiele przez ten czas udało jej się zrobić ze swoim życiem.
- Mój czas spędziłam na rehabilitacji i siedzeniu w domu...naprawdę, u mnie nie zmieniło się absolutnie nic - wzruszyła ramionami, delikatnie się uśmiechając. Dopiła swoją kawę i wbiła wzrok w kubek, przesuwając palcem po jego brzegu.Daniel - 2016-12-15, 13:32 - Może Ci się wydawać, że nie widać po Tobie nic...- wzruszył ramionami ponownie podsuwając do ust krawędź kubka, ale zatrzymał się zanim go przechylił, bo odpowiedziała o braku jego obecności przy niej. Czy powinien czuć się winny? W końcu odwiedzał ją jakiś czas w tym szpitalu, z resztą chyba był jedyną osobą, która ją odwiedzała, ale z drugiej strony przecież nie był jej osobistą niańką czy opiekunem, mężem, rodziną... Nie miał wobec niej żadnych, absolutnie żadnych zobowiązań. A jednak zaczynały się odzywać wyrzuty sumienia. - Dlaczego jestem dla Ciebie aż tak ważny, Rosie? Przecież już całkiem całkiem mnie poznałaś i to od tej gorszej strony niestety. Powinnaś mieć mnie głęboko w dupie, a Ty wciąż na mnie czekasz.- podniósł wzrok znad naczynka na jej oczy, kiedy jego spokojny i mruczący co nieco głos zginął gdzieś na zewnątrz. Tyle emocji w tych dużych oczach. Ona akurat więcej mówiła oczyma, niż gestem czy słowem. Zwierciadła duszy, mówicie... Wziął w końcu łyka tej kawy, a później kolejnego i do końca. Przestał ją w końcu męczyć, bo i tak wystygła. Ale nadal dobra.
- To w końcu dopiąłem do końca, może dlatego wyszło? Nie może człowiekowi całe życie nie wychodzić, nawet jeżeli próbuje i nic z tego tak naprawdę nie wychodzi.- wygiął usta w podkówkę. - Ale ja się mądry zrobiłem, nie? Słyszysz w ogóle co mówię Rosie? Haha! - zaśmiał się krótko. - Nie, no przepraszam Cię. Mówię co mi do głowy przyjdzie, głośno myślę. Ale ja też dawno z nikim bliskim nie rozmawiałem, może to dlatego. Rzeczywiście, dopiero teraz zauważył, że załączył mu się dobry tata/wujek/jakktowoli. Popatrzył dobrotliwie na dziewczynę. Patrząc przez pryzmat tych paru lat powinien w sumie już być z nią w domu. Czy u niej, czy u niego nie miałoby to większego znaczenia. A teraz w końcu zamiast się iść pieprzyć tak jak zazwyczaj, rozmawiają. Miła odmiana.
- I jak efekty? Dobrze już się czujesz?- szczerze to nie za bardzo pamiętał co jej się stało, może psychika znów się broniła i wymazała bardziej drastyczne wspomnienia z jego pamięci. Zdarza się.Rosemary - 2016-12-15, 13:52 Westchnęła ciężko, kręcąc głową na boki, nie wiedziała jak powinna mu odpowiedzieć, nie chciała po raz kolejny mówić mu tego wszystkiego, co czuła, w głębi duszy i tak wiedziała, że niczego to między nimi nie zmieni.
- Może to jest właśnie powód - podniosła na niego wzrok, nie przerywając swojej wcześniejszej czynności, jaką było bezsensowne "mizianie" krawędzi kubka.
- Może cały mój problem polega na tym, że poznałam Cię od najgorszej strony, może podoba mi się to, że masz nade mną taką władzę...może to jakieś zaburzenie, czy coś...nie mam pojęcia Dan, jesteś dla mnie ważny i to się nigdy nie zmieni. - zacisnęła zęby, a jej wielkie oczy przeszły łzami, obróciła twarz w stronę okna, kilkakrotnie mrugając i powstrzymując w ten sposób płacz, nie chciała brać go na litość, ale tak już miała, kiedy nie mogła sobie z czymś poradzić, była jak mała bezbronna dziewczynka, której jedyną obroną były łzy. Po cichym westchnieniu, znów popatrzyła na niego, delikatnie unosząc kąciki ust w uśmiechu, jakby chciała mu przekazać, że już jest w porządku. Zaraz jednak poczuła lekkie ukłucie w okolicach serca, kiedy określił ją "kimś bliskim", dlaczego on tak cholernie na nią działał i każde słowo, jakie wypowiadał ona interpretowała po swojemu?
- Wiesz...są ludzie, jak Ty, którym w końcu się udaje, są też ludzie, jak ja, którzy mimo prób osiadają na mule i niczego nie potrafią osiągnąć. - wzruszyła obojętnie ramionami, jakby absolutnie jej to nie interesowało. Pokręciła lekko głową na boki, mrużąc na moment oczy.
- Czy lepiej...może i lepiej, ale pełnej sprawności ręki i jej dawnego wyglądu już raczej mi nie zwrócą - zagryzła mocno wargę, odruchowo zaciągając rękaw i ściskając go mocno palcami.
- Złamanie było na tyle paskudne, że nie zrosło się tak jak powinno, mam na ręku paskudne blizny, a chwilami tracę w niej czucie - ściągnęła brwi do dołu, spoglądając jakby kontrolnie na swoją rękę, czy na pewno niczego nie widać.Daniel - 2016-12-15, 14:15 Usiadł głębiej i wygodniej w fotelu, wyciągnął jedną nogę praktycznie do pełnego wyprostowania, drugą nadal pozostawił zgiętą mniej więcej pod kątem prostym. Chyba mówiła mu kiedyś, że go kocha. Aż coś go ścisnęło w brzuchu na samą myśl/wspomnienie. Kocham to było takie trudne, ale zarazem ważne słowo chyba w życiu każdego człowieka. Nie? No to w jego akurat było.
- To trochę bez sensu, nie uważasz?- rozpogodził się nieco na twarzy, a kiedy zobaczył jej nieudolne próby ukrycia przed nim łez przełknął jedynie jakby gęstniejącą z minuty na minute ślinę. Nie można było zaprzeczyć, że trochę się denerwował. Czuł na sobie jakiś ciężar odpowiedzialności, ale za co?
- Nie ma ludzi "takich jak ja", ani "takich jak ty" Rose. Masz jakiś pomysł? Plan? Przemyśl go i działaj. Nawet i małymi kroczkami. W razie czego masz mnie.
No tak. Ręka... Aż zabolała go jego własna na wspomnienie o złamaniu otwartym. Zacisnął zęby słysząc złe wieści.
- Ale to jak "się źle zrosło"? Oni źle złożyli.- powiedział ze skrzywioną miną wyczuwalnie ukrywając zdenerwowanie. - Blizny to akurat nie jest problem... Sam miałem różnej wielkości i grubości, tatuaże jako tako dały radę odwrócić od tego uwagę. Ale z utratą czucia i brakiem pełnej sprawności w ręce mając...- zmierzył ją wzrokiem. Nie pamiętał ile ona ma lat! No nic, będzie szacował. - 20 lat to będziesz miała kurwa życie jak w Madrycie!- uśmiechnął się krzywo. - Da się to jakoś operować jeszcze? Na pewno musieliby Ci ją łamać jeszcze raz, potem to rozcinać, szyć, wiązać... Mam nadzieję, że takie rzeczy robią na pełnym znieczuleniu, bo to przecież musi być ból nie do zniesienia jak Ci tak rozcinają mięśnie i ścięgna praktycznie...- chłopak się rozkręcił, ale to może dlatego, że patrzył w blat jak jakiś psychopata hahahah! W końcu się opamiętał i widząc kwaśną minę blondynki zwyczajnie zamilkł. - Przepraszam, Rosie. Zdziczałem trochę strzelił z otwartej dłoni w czoło. Zdarza się, Daniel. Zdarza się być totalnym idiotą.Rosemary - 2016-12-15, 15:48 Pokręciła przecząco głową, spoglądając na niego, jakby sama nie do końca była pewna swoich słów.
- Tak Daniel, to wszystko jest totalnie bez sensu... I właściwie to chyba nie po to "coś" pozwoliło nam się spotkać, żeby rozmawiać o takich rzeczach - zaczesała palcami włosy do tyłu i westchnęła cicho. Nie widziała dalszego sensu rozmowy na ten temat, to ją przerastało za każdym razem. Każdej nocy budziła się ze snu, próbując go odnaleźć przy sobie, bezskutecznie. Za każdym jednym razem jej łóżko, dom, życie okazywało się być puste.
- Daniel proszę ... mam Ciebie, widzimy się czystym przypadkiem raz na kilka miesięcy, czasem lat...inaczej żadne z nas nawet nie zadzwoni, nie napisze...nie zrobiliśmy niczego, żeby podtrzymać kontakt. Zostawiliśmy wszystko jak było, nie jesteśmy sobie potrzebni. - westchnęła ciężko, jakby wypowiedzenie tych słów równało się z ogromnym ciężarem, jaki musiała unieść.
- Gdybyś tylko je zobaczył.... - tutaj urwała i odruchowo złapała się za rękę, jakby za wszelką cenę chciała ukryć to, co tak bardzo ją szpeciło. - To nie są jakieś zwykłe blizny Dan, to wygląda jak... - zacisnęła zęby, ostatecznie uznając, że nie chce dodawać już nic więcej.
- Nie wiem, czy się da...nawet jeśli się da, to jest kupa czasu, pieniędzy, kolejnych rehabilitacji i całego tego psychicznego rozpierdolu. - wzruszyła ramionami, wbijając wzrok w podłogę. Nienawidziła siebie za to, do jakiego stanu się wtedy doprowadziła, jakie skutki miało jej niezrównoważenie i nieradzenie sobie z własnymi problemami. Co do Daniela...nie miała mu tego za złe, nawet gdyby to on ją zepchnął wtedy z tych schodów, to i tak wzięłaby winę na siebie.Daniel - 2016-12-15, 16:04 - Skoro nie po to, żeby rozmawiać o takich rzeczach czy o innych, to po co?- przekrzywił lekko głowę w bok. Trochę zbiła go tym z tropu, bo właściwie to do tej pory był zdania, że los znów ich na siebie skierował między innymi po to, żeby naprawić w jakimś stopniu to co on zniszczył. Karma i te sprawy, tyle, że bez zmiany wcieleń.
- Do tej pory było tak jak mówisz i zgadzam się z Tobą w stu procentach. Musiałbym być głupi, żeby tego nie zauważyć.- westchnął zerkając w bok na dalszą część lokalu bez konkretnego celu. - Ale może skoro już jak wspomniałaś "przypadkowo" się spotkaliśmy, to może zróbmy coś w tym kierunku, żeby było inaczej.- wzruszył ramionami ponownie podpierając się rękoma na obu zgiętych nogach. Wiercił się, nawet on sam to zauważył. tylko z jakiego powodu? Może to przez niewytłumaczone do tej pory uczucie stresu, a może zwyczajnie emocje związane z ponownym spotkaniem, których również dla odmiany nie potrafił sensownie nazwać?
- Rozumiem Cię... Najbardziej boli tu- dotknął palcem wskazującym swojej skroni. - Ale jeżeli byłabyś gotowa stawić temu czoła, to po raz kolejny powtarzam - masz mnie. Chociażby ze wzgląd na... starą znajomość.- nie wiedział jak to ładniej określić, ale tez z drugiej strony zabrzmiało to trochę za płytko. Niestety, nie umiał w tamtej chwili znaleźć bardziej odpowiedniego słowa. - Sama kiedyś zauważyłaś, że jestem bogatym dupkiem :P- zaśmiał się bezgłośnie. - Może w końcu zrobię z tego pożytek, pod warunkiem, że mi pozwolisz.
Omiótł spojrzeniem ich najbliższe otoczenie. Najbardziej rzuciły mu się w oczy te puste kubki.
- Chcesz coś jeszcze?Rosemary - 2016-12-15, 16:24 Żeby sie ruchać! xDDDD //
- Nie wiem Dan...ten temat powinniśmy zamknąć, nie chcę go w nieskończoność drążyć. To co do Ciebie czuję się nie zmieni, ale moje uczucia nie zmienią też sytuacji między nami - przymknęła oczy na chwilę, rozglądając się leniwie po lokalu, cóż robiło się coraz później i w środku zaczynało się przerzedzać, chociaż tyle, zrobiło się ciszej i jakby bardziej ..prywatnie o.o
- Jeśli tylko masz na to ochotę, wiesz że nie odmówię Ci niczego. Nie będę się sprzeciwiała, jeśli będziesz chciał pozostać ze mną w jakimkolwiek kontakcie. - odpowiedziała, spoglądając na niego. Oparła się nieco wygodniej w fotelu, podpierając się łokciem o boczne oparcie, a następnie na otwartej dłoni oparła głowę, nadal nie spuszczając wzroku z Daniela.
- Daj spokój, nie mówiłam tego... Chociaż nie, pewnie tak właśnie myślałam - zaśmiała się krótko, przypominając sobie, że faktycznie tak było, choć określenie "bogaty dupek" było w tamtej chwili zdecydowanie za słabe, czemu nie przyszedł jej do głowy na przykład "bogaty kutas"? O ileż to byłoby bardziej dosadne i nawet rozbrzmiałoby w glowie odbiorcy należycie
- Ale nie... nie mogłabym wziąć od Ciebie pieniędzy to po pierwsze, a po drugie, nie chcę chyba kolejny raz przechodzić przez to wszystko. - pokręciła zdecydowanie głową i podążyła wzrokiem dokładnie tam, gdzie on.
- Nie, chyba już wystarczająco się zasłodziłam. - uśmiechnęła się lekko, zaglądając w kubek, czy aby na pewno nic już w nim nie zostało.Daniel - 2016-12-15, 16:38 - Nie chcę Cię do niczego zmuszać... póki co
- No ja mam nadzieję :P Z resztą obojgu przyda się ktoś bliski.- puścił jej oczko hymymy. Daniu się trochę rozluźnił najwyraźniej. Przeciągnął się nieco, po naprężał zastane kończyny. Jednak siedzenie po paru dobrych godzinach siedzenia w pracy to nie jest zbyt dobra metoda na odpoczynek Jemu to by się teraz marzyła jakaś aktywniejsza forma wypoczynku... Bieganie na przykład! Nie no przecież by się udusił przy ilości papierosów które wypala dzienne.
- Powiedziałaś tak. Takich rzeczy się nie zapomina.- zaśmiał się cicho. Z perspektywy czasu rzeczywiście mogło to być zabawne, ale nie zmienia to jednak faktu, że poniekąd miała rację. Czasami zachowywał się jak jakiś księciunio, ale taki właśnie był. Niby wszystko rozumiał i wiele potrafił znieść, jednak wygodę i dobrą zabawę miał zawsze przed wszystkim na względzie. Najważniejsze by było komfortowo. Często tłumaczył się tym, że nie zawsze miał tak łatwo w życiu, a na to co ma teraz musiał solidnie ze sobą się napracować.
- Przestań no, przecież nie Ty wzięłabyś te pieniądze, tylko doktor.- troll face wersja Daniel. - Poza tym to tak jak z prezentem na gwiazdkę czy urodziny. Gdybym miał Ci zafundować jakąś drogą biżuterię lub operację, dzięki której być może odzyskasz więcej sprawności w ręce, to na swój rozum pomyśl co bym wybrał Ale spoko! Daję Ci maksymalnie rok aż Ci się znudzi bycie kaleką.- zerknął na godzinę w telefonie. Późno w sumie, ale nie czuł zmęczenia dzięki napojowi z kofeiną. Cudowna rzecz!
- To co? Czujesz się na siłach spędzić ze mną resztę... nocy? - wzruszył ramionami z uśmiechem, bo wieczór to oni właśnie pożegnali.Rosemary - 2016-12-15, 16:48 Jeśli o aktywną formę wypoczynku idzie i nie może być to bieganie, to można połączyć owo pragnienie z ostatnim wypowiedzianym przez Danielka zdaniem i już mamy gotowca...wilk syty i owca cała
- Powiedziałam, przyznaję się - uderzyła się pięścią w pierś, jak w kościółku :3 No cóż, nie było tutaj co zaprzeczać, że te słowa padły z jej ust i o tyle, o ile były nieprzemyślane i wypowiedziane w emocjach, poniekąd pewnie były prawdziwe.
- Doktor, nie doktor, spierdoli jeszcze bardziej i ujebią mi rękę, a to może być w niektórych kwestiach problematyczne - spojrzała na niego spod grzywki wzrokiem typu "if you know, what i mean"
- Ale jak mi się znudzi notoryczne upuszczanie szklanych przedmiotów, to na pewno dam Ci znać...dupku - wytknęła mu język, by po chwili szczerze się roześmiać. Uniosła brwi nieco do góry, wsłuchując się w jego kolejne pytanie.
- Myślę, że to raczej Ty powinieneś się zastanowić, czy masz siłę spędzić resztę nocy ze mną. Jak tam Twoja...kondycja i ogólne zapasy energii? - ruszyła brewkami w górę i w dół, sięgając już w międzyczasie po szalik, którym zaczęła się owijać, jak wężem. No...chyba nie będą spędzać nocy w kawiarni, którą za chwilę zamykają, nie? Daniel - 2016-12-15, 17:16 - Aaaaa no widzisz! Wykombinuję Ci takiego doktorka, który tego nie zjebie!- powiedział podnosząc się żwawo z fotela. Oj tak, miał już dosyć siedzenia tutaj, pomimo miłej atmosfery i doborowego towarzystwa, które z resztą zabiera ze sobą, więc mała strata. - Co prawda chirurgów znajomych jeszcze nie mam, szczególnie od jakiś poważnych spraw, ale to się da naprawić!- jak ona mogła w ogóle pomyśleć, że on by ją wysłał do byle jakiego prywaciarza bez sprawdzenia czy on potrafi zdziałać cuda! Nie godzi się, pani Rosemary! Nie godzi się!
- Ej bez dupków mi tu już proszę!- w odpowiedzi na ujrzenie jej różowego języka pokazał końcówkę swojego. - Dzisiaj nic Ci nie zrobiłem.- dobrze powiedziane panie Danielu, a to dzisiaj to się już praktycznie kończy Sięgnął swoje rzeczy z kanapy, owinął się szaliczkiem, narzucił kurtkę i wcisnął na niesfornie powywijane na zewnątrz od wilgoci włosy czapkę. On tam był gotowy.
Na jej dosyć dwuznaczne słowa spojrzał na nią kpiąco. - Jeszcze będziesz błagała żebym przestał.
W razie gdyby ona jeszcze tego nie zrobiła pomógł jej założyć kurteczkę jak na dżentelmena kurka blaszka przystało po czym puścił ją przodem w stronę wyjścia, delikatnie przytykając końcówki palców do jej pleców.
- Coś konkretnego chciałabyś robić?- może pójdziemy na lody! Rosemary - 2016-12-15, 17:25 - Zostawmy tych doktorów i innych znachorów w świętym spokoju póki co, jest noc, niech śpią - podrapała się przez chwilę po głowie zastanawiając się, czy oni właściwie kiedykolwiek śpią, czy są pierdolonymi robokopami xd
- Okej, okej, dzisiaj nie...jeszcze - przymrużyła lekko oczy, jakby chciała mu dać do zrozumienia, że szczerze liczy na to, że nic złego ją dzisiaj nie czeka
Pozwoliła mu pomóc sobie w założeniu tej jakże trudnej do opanowania części garderoby, jaką była kurtka i wyciągnęła spod niej włosy, które opadły jej swobodnie na plecy, jako że nie była zwolenniczką czapek (a babcia mówiła, że od głowy to najbardziej zimno ciągnie ) była gotowa do wyjścia.
- Och tak, będę wyła z przemęczenia - roześmiała się, rozglądając się przy okazji dookoła siebie, czy aby na pewno sierotka wszystko ze sobą pozabierała. Na jego pytanie uśmiechnęła się lekko pod nosem i przysuwając się bliżej niego uniosła brew do góry.
- Chodźmy do Ciebie - mruknęła cicho, zaraz odwracając się do niego plecami, żeby wyjść na bardziej niedostępną i opuściła lokal.Daniel - 2016-12-15, 17:46 - I tak nie wiedzą, że teraz o nich mówimy!- Tyle w tym temacie. Ostatnio strasznie uparty i zawzięty się zrobił. Praca zmienia człowieka! Hahaha
I Daniel od razu ma w głowie tą nawiedzoną babkę, o której niedawno wspominała mu matka. Jakaś... Uodakowska?... Mniejsza o to, bo i tak nie wiedzieli zbytnio oboje jak to się wymawia, bo to babka jest z jakiejś tam Polski! W każdym bądź razie ponoć strasznie ciśnie na treningach i od razu wyobraził sobie jak puszcza Rose kasetę z tą nawiedzoną Shodakowską i stoi nad nią z batem "dalej dalej!" -Tak też właśnie sądzę, że będzie Nvmd.
Zatrzymał się w półkroku kiedy przed nim stanęła. No jasne! Rosie nie dostępna! Jak tak się bawimy, to może on jednak to przemyśli? Hahahahaha
- Spoko. Młody chyba zostawił wszystkie części Star Warsów z mieczami świetlnymi w komplecie- zaśmiał się po czym ruszył za nią. A! Oczywiście pożegnał się grzecznie wychodząc z lokalu.Delfinek - 2017-01-16, 21:34
Alexander napisał/a:
...
Kelnerka oczywiście zaczęła im pomagać a po jakimś czasie wszystko lśniło. Delphine ciągle spalająca buraka na twarzy zbiła usta w cienką linię i usiadła znów do stolika lecz tylko po to by zgarnąć rzeczy oparte o jego nogę. Było jej niezmierne wstyd ale cóż mogła poradzić ja jej pechowe życie. Odchrząknęła jedynie aby zburzyć głuchą ciszę i dodała cichym i spokojnym głosikiem.
-Mi się to niestety zdarza bardzo często... jeszcze raz przepraszam-I po obdarowaniu go niepewnym uśmiechem dopiła kawę spuszczając wzrok i wiercąc dziurę piętą w podłodze.
-Myślę, że nie będę już przeszkadzać-Wypowiedziała a właściwie wyszeptała i zgarniając swoje rzeczy ruszyła - co ciekawe - do lady gdzie złożyła znów zamówienie na kawę i ciastko - tym razem na wynos.
Cóż, swoje straciła przez niefortunną serię zdarzeń a i nie chciała się da stosunkowo (i nie tylko stosunkowo) przystojnego mężczyzny narażać. Szczególnie, że jako pracownik stajni powinna zachowywać z każdym w miarę dobre stosunki. Nie mniej jednak co raz lukała oczyma w stronę Alexa a następnie wracając wzrokiem na ścianę, gdyż jak tylko to robiła - spalała buraka.