To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Delfinek - 2018-05-27, 12:48

Nie poganiała ogiera, coby nie utracić sił. Widziała, że jeśli teraz przyciśnie ogier nie dociągnie do mety, wolała więc trzymać się w kupie, utrzymywać jej tempo, nie przyśpieszać. Skróciła wodze chowając się za szyję ogiera i obniżając tyłek, by wjechać na zakręt dość bezpiecznie. Trzymała ogiera do końca, dopiero po wyjechaniu na prostą pozwalając mu biec z obranym tempem, kontrolując jednak, by nie zaczęły szargać nim nerwy. Na wyścigu z Scho mogła pozwolić sobie na więcej, mimo wszystko był to koń o wiele bardziej doświadczony i silniejszy, Kind miał mniejsze doświadczenie, do tego był taki... delikatny? Miała jakieś wewnętrzne blokady przed nadmiernym wykorzystywaniem jego siły, bojąc się że te chude, arabskie nóżki nie dadzą rady tak szybko pobiec. Przynajmniej nie w tej fazie. Pod koniec spróbujemy, na razie jednak wolała po prostu trzymać się przy stawce, nie tracić pozycji i biec stałym tempem, nie dając się wmanewrować w jakieś większe kolizje. Problem widziałam przede wszystkim w Thunder, którą znałam doskonale i cóż - klacz już teraz miała całkiem dobrą pozycję, dodatkowo jej dżokej była dość narwaną i odważną osóbką, a skoro już teraz Thunder biegła aż tak, to na koniec da popalić. Ebony z Eviline byli chyba jedynymi, którzy mieli pozycję, która mogła zablokować kasztankę, zaraz po nich plasował się Parnasuss, którego z tego co kojarzyła, był równie silny kasztance.
Jackpatches - 2018-05-27, 18:57

Klacz również starała się zachować aktywne i równe tempo galopu, a także powalczyć o zachowanie swojej obecnej pozycji która była naprawdę dobra. Nagle ruda zauważyła jakieś ptaki na torze, które poderwały się do lotu spłoszone biegnącymi końmi. Stopniowo też zbliżali się do pierwszego zakrętu, który był tuż tuż. Klacz się spięła i prychnęła nerwowo, ale nie zwolniła ani nie uciekała po torze jak głupia. Byłby to ryzykowny ruch, biorąc pod uwagę że biegli w dość zwartej grupie. Zobaczyła że jeden z przeciwników NPC1 gdzieś uciekła, zwalniając rudej tor. Klacz bez wahania wskoczyła na niego i kontynuowała galop aż do zakrętu, gdzie mimo chodem nieco przed nim zwolniła. Dzięki pomocą od Briana gładko wpisała się w zakręt wyjeżdżając go w równowadze, a już w połowie zakrętu powracała do wcześniejszego tempa by wraz z wyjściem na prostą już w nim być. Jadźka galopowała mocno przed siebie, ale rozsądnie rozkładając siły na ostatnią prostą.
James Stocke - 2018-05-27, 22:27

Jak na razie wyścig szedł po jego myśli. Udało mu się zachować tor, co było dla niego w sumie najbardziej istotne. Czuł na sobie oddech Shenanigans, ale wiedział że na tym etapie nie ma co panikować i przesadzać. Patrząc między uszami klaczy zauważył na torze ptaki, ale dosłownie sekundę później poderwały się do lotu. Automatycznie nieco wzmocnił kontakt, licząc że klacz nie wpadnie w panikę i nie stworzy sytuacji zagrażającej czyjemuś zdrowiu lub życiu. Udało im się to jednak przetrwać, więc byli tuż przed samym zakrętem dosłownie. James przyhamował nieco klacz, równo obciążając strzemiona po obu stronach, by klacz wyjechała zakręt w równowadze. Już będąc w jego połowie zachęcił klacz do przyspieszenia, tak aby wraz z wyjściem na przeciwległą prostą bieg tempem sprzed zakrętu. Minimalnie po kilka foule po wyjściu na nią poprosił klacz o dodanie jeszcze troszkę, ważąc na to że musi zachować siły na koniec. Chciał jednak aby minimalnie przesunęła się w przód, ciut nadrabiając do konia obecnie prowadzącego. Jednak tak aby nie pędziła jeszcze pełnią swoich sił.
Kind of Magic - 2018-05-27, 23:00

Taka strategia z pewnością była dobrze dobrana do ogiera, który miał taką, a nie inną, technikę biegu i do czego dobrze trzeba było się dostosować. Delphine trzymała ręce na pulsie, a więc Kind spokojnie rozkładał swoje siły, równym tempem prąc przed siebie. Gładko wpisał się w nadchodzący zakręt, a dzięki temu, że dziewczyna schowała się za jego szyją i ułatwiła mu, niejako, wejście w łuk obniżeniem swojego ciała, przebrnął przez niego szybko, niemalże nie tracąc na prędkości. Po wyjściu na prostą wrócił do, narzucanego przez właścicielkę, tempa, z całkowitym zaangażowaniem kontynuując bieg.
Hm, to prawda, że Kind mógł sprawiać wrażenie delikatnego – był arabem, a te przecież, na swój sposób, zawsze dawały obraz delikatnych laleczek, które służyły głównie do podziwiania ich. Mimo swojej powłoki delikatnego aniołka, drzemał w nim naprawdę wielki diabeł i Magic z łatwością potrafił udowodnić na co go stać, a cienke, arabskie nóżki sprawowały się, w tej kwestii, naprawdę dobrze.
Po kilkunastu metrach karemu zaczęło trochę bardziej zależeć na tym, by znaleźć się w czole stawki – zaczął odrobinę przyspieszać, choć nie było to jeszcze maksymalne pędzenie przed siebie. Po prostu nieco wyżej postawił sobie poprzeczkę i zamierzał zrobić wszystko, by choć odrobinę zbliżyć się do dominującej stawki. Oddychał przy tym głośno, przez rozdziawione chrapy, raz po raz sobie przy tym poparskując.

Mistrz Gry - 2018-05-28, 12:34

Po wyjściu na przeciwległą prostą między końmi rzeczywiście zrobiło się więcej miejsca, co pozwoliło Parnassusowi sukcesywnie przesuwać się do przodu, choć ta tendencja nie utrzymała się długo. Zły start sprawił, że ogier, chcąc nadrobić tę stratę, zaczął się zwyczajnie męczyć, szybko ginąc z powrotem między innymi końmi, które tych sił miały więcej.
Pozycja Kind of Magic i Ebony Knight póki co pozostawała bez zmian, natomiast Bashayer i Thunderhead przesuwali się sukcesywnie do przodu, wciąż będąc jednak na ogonie NPC2, który nieustannie obejmował prowadzenie.


Konie biegną po przeciwległej prostej, a przed nimi kolejny zakręt poprzedzający ostatnią prostą. W tym poście opisujemy działania z przeciwległej prostej i zakręt.
Kolejka prezentuje się następująco:
1) Eviline & Ebony Knight 2) Rosalia & Thunderhead 3) Liam & Bashayer
4) Aiden & Parnassus 5) Delphine & Kind of Magic 6) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.

Princessof the Nile - 2018-05-28, 22:14

Jak dotąd pozycja w stawce, której osiągnięcie ułatwił mi dobry start mnie satysfakcjonowała. Sytuacja dopiero się rozwijała, a wszystkie konie poruszały się w dość zwartej grupie. Ponieważ jednak zbliżał się zakręt sytuacja mogła się jeszcze zmienić. Rzeczywiście zachowanie toru było póki co dla mnie korzystne i nie dawałam się z niego zepchnąć, broniąc swego miejsca, starałam się blokować konie z boku lub tyłu. Jednocześnie póki co zachowywałam aktywny, żywy galop, który daleki był jednak od pełni moich możliwości, lecz z drugiej strony nie wlokłam się, tak, żeby znacznie odstawiać, z resztą nie byłam jedynym dead lastem. Cały incydent z końmi nie umknął mojej uwagi, ale też nie wywołał jakiejś burzliwej reakcji. Parsknęłam jedynie nerwowo, dostrzegając jak grupka ptaków podrywa się do lotu. Nawet reakcja jednego z koni nie wytrąciła mnie ze skupienia i zaciętej koncentracji na zadaniu. Zakręt był coraz bliżej i w końcu wyhamowałam nieco przed nim, by pogalopować nieco spokojniej i wjechać na zakręt, utrzymując na nim bez większego trudu równowagę, wciąż pozostawałam czujna na inne konie. Kiedy byliśmy w połowie zakrętu idąc za poczynaniami Jamesa zaczęłam stopniowo przyspieszać, tak, że wraz z wyjazdem z zakrętu na prostą wróciłam do tempa sprzed zakrętu.
Eviline - 2018-05-29, 08:46

Utrzymywała swoją pozycję obecnie sądząc, że wcale nie jest aż tak źle jak mogłoby być. Próbowała jedynie przesuwać się przez ewentualne luki, szukając nadarzającej się okazji do zmiany miejsca. Skrupulatnie też blokowała z Ebonym tyły, by trochę utrudnić innym ewentualne wyprzedzanie.
Zbliżając się do zakrętu wstrzymała ogiera, wytrącając powoli tempo i szykując się na wejście w łuk. W tym czasie nie pozwalała też na zablokowanie ich na bandzie,ani rów jes na wypchnięcie poza grupę. Zmieniła dosiad i delikatnie balansowała ciałem, by ułatwić Knightowi utrzymanie równowagi na najbliższych metrach. W drugiej części zakrętu zaczęła skrupulatnie pozwalać ogierowi na zwiększanie tempa, uważnie obserwując inne pary, czy aby przypadkiem nie uda już w ich ślady. W końcu przy wyjściu z zakrętu wykonała pchnięcie, tym samym dając Ebonemu jasny sygnał i rozpoczynając prawdziwą walkę o miejsce na finiszu.

Aiden Craven - 2018-05-29, 18:24

Będąc na prowadzeniu, Aiden miał za zadanie wytrącić nieznacznie tempo, którym obecnie poruszała się Shenanigans. Gdyby byli w środku, byłoby to trochę prostsze, bo wyszłoby wręcz naturalnie, a tymczasem chłopak został zmuszony lekko przytrzymać gniadą. Od początku wyścigu mocno trzymał za wodze, nie pozwalając klaczy biec pełnym galopem, więc także teraz nie powinien mieć większego problemu z narzuceniem jej własnego tempa, które miało jej ułatwić pokonanie zakrętu. Dokonał tego jeszcze zanim weszli na łuk, po którym galopując zabiegał raczej o równy galop, bez zbędnego zwalniania czy przyspieszania, na które nadeszła pora dopiero wraz z wyjściem na przeciwległą prostą. Wówczas zdecydowanie zachęcił Shenanigans do zwiększenia prędkości, bo dotychczasowa przewaga, jaką zyskali po starcie, w zakręcie się zatarła, więc teraz wypadałoby ją odpracować i wyraźnie zwiększyć, do czego blondyn zaczął dążyć. Nie był to jeszcze najszybszy galop, na jaki było stać gniadą, ale już teraz Aiden chciał rzucić reszcie wyzwanie, sprawić, by nadrobienie tej odległości do nich nie było takim prostym wyzwaniem.
Shenanigans - 2018-05-29, 18:48

Zauważyła odlatujące z toru ptaki, jednak nie rozproszyły jej i w żaden sposób nie przeszkodziły jej w kontynuowaniu biegu.
Nie przeciwstawiała się chłopakowi, miała większą ochotę na maksymalne rozwinięcie prędkości, ale Aiden skutecznie wybił jej ten pomysł z głowy, klacz nieco odpuściła, zwalniając przed zakrętem. Galopując w równym tempie, nie miała problemu z wpisaniem się w łuk, więc bezproblemowo wyjechali go. Wraz z wyjściem na przeciwległą prostą przyspieszyła, jednak nie biegła na złamanie karku, chcąc po części zachować trochę sił na ostatnią prostą, bo ten odcinek będzie najtrudniejszy, zważając, że w gonitwie przeważała ilość koni z techniką dead last, które dopiero wtedy będą chciały się przebijać na początek stawki.

Eviline - 2018-05-29, 19:31

Będąc w środku stawki uznała, że jest to jak najbardziej sprzyjające im miejsce. Oczywiście Ev cały czas szukała jakiegoś łatwego przemieszczenia się, jednak nie robiła tego w stylu tonącego, co się brzytwy chwyta, tylko raczej korzystając z magicznego zwrotu "przy okazji". Nie chciała też przemęczać ogiera i wolała zachować siły na sam finisz, więc zajęła się bardziej blokowaniem tyłów, jak i pilnowała, by nikt nie wkradł się w lukę między Daiem, a innym koniem. Same ptactwo nie nastręczyło im problemów, znajdowali się w środku i prawdopodobnie inne konie zakryły im ten widok.
Przed zakrętem zwolniła stosownie ogiera i już wchodząc w zakręt ostrożnie zmieniła dosiad, utrzymując się w odpowiednim ciężarze ciała na grzbiecie ogiera, wspomagając jego równowagę w obawie, że mogliby wypaść z toru, czego zdecydowanie nie chcieli.
W drugiej części łuku znów zaczęła popuszczać ogiera, nabierając tempa odpowiedniego do poruszania się na prostej, taki mały czyn zareagowania wcześniej, a też przy szczęściu mógł sprawić, że wysunęli się odrobinę do przodu.

Daiquiri - 2018-05-29, 20:05

Gdy ptaki poderwały się do lotu, ogier jedynie łypnął w ich kierunku ślepiem, będąc zbyt pochłoniętym gonitwą, żeby przejąć się tym naprawdę. Zanim wszedł w zakręt poprzedzający przeciwległą prostą, zwolnił bez walki, zwyczajnie dostosowując się do tempa koni, które biegły z przodu i niejako decydowały o tym, z jaką prędkością porusza się cała grupa. Zakręt pokonał spokojnie, rozważnie, nie próbując przyspieszyć, co zrobił dopiero po wyjściu na przeciwległą prostą, do czego zresztą zachęciła go Eviline. Od razu zaczął mocniej wyciągać nogi, zupełnie się nie krępując, wszakże żeby dorównać reszcie, musiał włożyć w to więcej wysiłku, ażeby wyrównać rażącą różnicę we wzroście. Czynił to jednak bez większego trudu, będąc kondycyjnie gotowym na takie wyzwania.
Eva - 2018-05-29, 22:18

Początki nigdy nie są łatwe, ale kto powiedział że nie ma o co walczyć? Eva nie poddawała się mimo trudnej sytuacji i świadomości że Disa nie jest najszybsza w tej stawce za pewne, ale kto wie co prezentuje konkurencja? Dopiero pierwsza prosta za nimi. Zauważyła ptaki w połowie już ich lotu, bo większość koni jej przysłaniała widok. Dzięki temu że biegli no na końcu, mogła manewrować jak na razie bezpiecznie klaczą na boki. Śledząc wzrokiem NPC1 która wskoczyła nieco bliżej środka, Eva zepchnęła klacz bliżej barierek. No oczywiście w bezpiecznym do tego momencie, by nie spowodować kolizji. Disa na szczęście nie zwariowała przez ptaki, więc plus dla niej. Prawie dotarły do pierwszego zakrętu, więc kobieta zwolniła nieco klacz przed nim i jednocześnie pewniej i równo stanęła w strzemionach, by klacz wyjechała zakręt w równowadze i po ich dotychczasowym torze. Mniej więcej w jego połowie zachęciła już klacz do nabierania tempa, by po wyjściu z zakrętu być już w tym tempie co przed nim. Miała nadzieje że manewr powrotu do wewnątrz i zakręt pomógł im nieco w nadgonieniu stawki, no albo chociaż trochę się do niej zbliżyły.
Ebony Knight - 2018-05-29, 22:54

Biorąc pod uwagę moją niechęć do rywalizacji z poprzedniej prostej, która na szczęście okazała się być tylko chwilowa, również dzięki otrzymanej od Eviline motywacji, na tym etapie również byłem zadowolony z zajmowanego miejsca. Nie spoczywałem na laurach, bo to było możliwe dopiero po zakończeniu gonitwy, dlatego pozostawałem czujny, starając się wykorzystać utworzone luki, które pozwoliłyby nam na jeszcze lepszą pozycję, a przy tym broniłem swojego dotychczasowego miejsca przed innymi końmi, starając się je w takich wypadkach blokować. Na prostej utrzymywałem równe, aktywne tempo, przyspieszają jeśli nadarzała się jakaś okazja. Teraz zbliżyliśmy się do zakrętu, przed którym znowu lekko przyhamowałem zwalniając, by spokojniej i bezpieczniej na niego wyjechać. Na zakręcie nadal starałem się o zachowanie obecnego miejsca, chcąc uniknąć wypadnięcia, lub zostania wypchniętym przez inne konie. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że nadchodził moment, w którym wszystko miało się rozstrzygnąć. Do tej pory starałem się zająć jak najlepsze miejsce, rozsądnie rozkładając siły. Dlatego tym razem pokonując połowę zakrętu ochoczo zacząłem przyspieszać, jednak stopniowo. Z wyjazdem na prostą wróciłem do poprzedniego tempa, ale nie przestałem nabierać szybkości.
Rozalia - 2018-05-29, 23:20

Pomagałam Thunder przyśpieszyć, jednocześnie jednak utrzymywałam tempo by jej nie zmęczyć. Byliśmy na ogonie przodującego konia, co pozwalało mi się lekko uspokoić i postawić na to, co wybierze klacz. Ona przecież znała najlepiej swoje siły.
Przed zakrętem zniżyłam się bardziej, skróciłam wodzę i zwolniłam tempo, aby się nie wywalić. Cóż, klacz sama z siebie zwolniła tempo by się wyrobić, do tego wymagały od nas konie obok i przed. Kasztanka okazała się równe dobra, co opowiadała mi jej poprzednia dżokejka, całe szczęście. Liczyłam, że spisze się na dobrze i bez większych buntów. Nie należałam do tych dżokejów, którzy ścigając się treningowo, potrafili palić papierosa czy odebrać telefon. Byłam od wiele bardziej strachliwa widząc cierpienia mamy po upadkach czy jej tragiczne złamania kości. Miałam wtedy zaledwie siedem lat, kiedy moja rodzicielka przez jeden taki wypadek miała 3 duże złamania otwarte oraz wstrząs mózgu. Odcisnęło to piętno i nie dopuszczałam do siebie sytuacji, gdzie nie miałabym pełnej kontroli, dlatego też nie ryzykowałam w startowaniu na niesprawdzonych koniach.

Thunderhead - 2018-05-29, 23:56

Klacz przyspieszała, ale jednocześnie nie pędziła jeszcze pełnią sił na łeb na szyję. Pod skórnie wyczuwała, że nie skończyłoby się to dla niej dobrze. Musiała zachować siły w końcu na finisz, który był dosłownie za zakrętem. Pracowała wytrwale biegnąc przed siebie, a jednocześnie siedząc na ogonie konia przodującego. Czując że kobieta nie pogania jej aż tak, utrzymywała wcześniej wyrobione tempo aż do momentu kiedy wizja zakrętu stanęła przed jej nosem. Zwolniła nieco przed nim, tak by się wyrobić z wyjechaniem go w równowadze i bezpiecznie. Ucieszyłaby się pewnie, gdyby wiedziała że dobrze o niej mówiono. Wizja przeciwległej prostej i koni które już zaczęły przyspieszać, zaowocowała tym że i ona w połowie zakrętu już wracała do poprzedniego tempa. Z wyjściem na prostą chciała już być w tempie sprzed zakrętu i miała nadzieję, że nie musiała się o to szarpać z Rosalie. Wiedziała że to ten czas, dlatego zaczęła stopniowo jednak nie ślimaczo zachęcona pewnie też przez kobietę nabierać tempa.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group