To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Hayley - 2016-10-21, 16:09

- Trochę słabo, co? – odezwała się w końcu, najwyraźniej nie chcąc naciskać na wyjaśnienia. Starała się wytłumaczyć sobie jakoś położenie Tonego, jednak chociaż to wszystko nie trzymało się zbyt mocno sensu, z jakiejś przyczyny odpuściła. Najpierw sama musiała wszystko przemyśleć i wyciągnąć wnioski, ale duża część budziła w Hayley dziwny niepokój. Właściwie to co powiedział nabrało nikłego sensu. Okoliczności spotkania były spójne, to, że przyjaciel Tonego miał kłopoty również, bo przecież nie liczyła na całkowity brak kontaktu ze środowiskiem, które wciągnęło go w prochy, ale zainteresowanie wujem nie było normalne. Właściwie... brzmiało jak łagodne badanie gruntu pod nogami. Odsunęła tę myśl.
- Rozmawialiście o groźbie? Miałam zapytać o to wujka. Wiadomo już coś?

Anonymous - 2016-10-21, 16:33

- Trochę - przyznał, nie oczekując jednak zrozumienia Hayley w tym temacie. Dla niej pewnie było to czarno-białe; jeżeli łamiesz prawo - ponosisz tego konsekwencje. Nikt cię do tego nie zmusił, to była twój własny wybór.
- Przez chwilę. Cały czas szukają autora i jakichś wskazówek - chociaż Craven nie zdradził mu szczegółów sprawy, dla Tonego wniosek był prosty, skoro został jednym z podejrzanych. Zamilkł na dłuższą chwilę, podczas której taksował wzrokiem Hayley. Po wczorajszej rozmowie stracił nadzieję na to, że sprawa się wyjaśni. Minęło już za wiele czasu. Brakowało informacji. Brunet zdawał sobie z tego sprawę, ale czy to samo można było powiedzieć o Hayley...? - Ale chyba nie dzieje się nic niepokojącego, co? - Zapytał, ostatecznie dochodząc do wniosku, że lepiej będzie, jeżeli nie odrze dziewczyny ze złudzeń. O ile takowe posiadała.

Hayley - 2016-10-21, 16:49

- Oni go nie znajdą, prawda? – Szepnęła nieco ciszej, odwracając głowę w stronę okna. Traciła nadzieję, tak wyraźnie przestraszona swoimi wnioskami, że na nic zdały się wszelkie próby ukrycia tego stanu.
- Nie. Czasami wydaje mi się, że to był tylko jakiś głupi żart, ale nie umiem tego tak po prostu zignorować. Co jeśli ten człowiek czeka na odpowiedni moment? – zacisnęło jej się gardło, ale słowa nie były ani odrobinę płaczliwe. Właściwie w jakimś sensie przestała wierzyć w groźbę, tylko od czasu do czasu wracając do niej myślami. Wówczas jednak miała ataki panicznego strachu, który dusiła w sobie tak głęboko, że nigdy nie ujrzały światła dziennego.
- Czasami mi się to śni – przyznała, nie wiedząc nawet po co. Musiała chyba powiedzieć komuś jak straszne stały się ostatnie miesiące, które psychicznie rozłożyły ją na łopatki. Kto by się tego spodziewał po Hayley, co?

Anonymous - 2016-10-21, 20:11

- Chyba nie - odezwał się po chwili zastanowienia, zaraz się krzywiąc. - Nie myśl tak. Wszyscy mamy na Ciebie oko... Wiem, że nikt nie może być przy Tobie całą dobę, ale nie popadaj w paranoję. Masz Rubensa. Nocami się chyba nie szlajasz. - Spróbował ją niejako uspokoić, zapewniając, że nie tylko u rodziny mogła szukać oparcia. Tony też się starał się robić co w jego mocy i mogła być pewna, że gdyby nadarzyła się sytuacja, w której musiałaby wracać do domu sama z ich spotkania, to sam by ją podwiózł albo odprowadził. Nic więcej raczej nie mógł zrobić.
- Jakbyś potrzebowała wsparcia, chociażby rozmowy, to wiesz, że możesz dzwonić. Nawet w środku nocy - powiedział, bez trudu i zawahania składając jej całkiem zobowiązującą ofertę. W końcu był jej to winien, to ona zdrapywała go z podłogi w kryzysowym momencie. Chciał by wiedziała, że mogli liczyć na siebie wzajemnie.

Hayley - 2016-10-21, 21:14

- Staram się nie, ale już teraz coraz wcześniej jest ciemno – westchnęła cicho, otwierając jeszcze usta jakby chciała coś powiedzieć. Ostatecznie jednak zamknęła je bez słowa, komentując swoje myśli jedynie cichym westchnięciem i niepewnym spojrzeniem. Gdzieś podskórnie czuła, że to jeszcze nie koniec, choć poza kobiecą intuicją można zgonić to jeszcze na panikę.
- Dziękuję – uśmiechnęła sie niemrawo, wiedząc, że w każdej chwili mogłaby na niego liczyć. Przy Tonym czuła się bezpiecznie, ale nie znaczyło to jeszcze, że warunkowała tym całe swoje dotychczasowe życie. Nie chciała zawracać mu głowy jeśli faktycznie nie było takiej potrzeby, a nie oszukujmy się, nakręcała się sama.

Anonymous - 2016-10-22, 19:18

- Masz jakieś plany na halloween? - Zapytał, nie chcąc ucinać rozmowy tuż po tym, jak otrzymał interesujące go informacje. Poza tym autentycznie chodziło mu to po głowie, w końcu rok w rok w mieście działało się coś ciekawego związanego z tym świętem. Sam jednak nie wiedział, co ze sobą wówczas uczynić i czy w ogóle. Wiele zmieniło się przez ten rok, także pod względem towarzyskich spotkań.
Nie widział też sensu w roztrząsaniu tematu groźby. Co miało być, to już zostało powiedziane, dalsza rozmowa na ten temat byłaby tylko nakręcaniem się.

Hayley - 2016-10-22, 19:31

- Nie. Nie planowałam niczego, ale jakbyś miał jakieś ciekawe propozycje, nie pogardzę – uśmiechnęła się szeroko, sięgając po torebkę. Zaalarmował ją dzwonek telefonu, ale jak zwykle nim zdążyła znaleźć tak małe urządzenie jak komórka w dużej torebce ze wszystkim w środku, rozmówca zdążył zostać odrzucony.
- Jakbyś nie chciał być sam, zawsze możemy spotkać się u mnie, czy u ciebie, kupić cukierki i wino, a potem jakoś samo pójdzie. Przepraszam na chwilę, muszę oddzwonić. – Wstała od stolika, odchodząc kawałek dalej by w spokoju przeprowadzić rozmowę. Nie trwała ona długo. Zaledwie kilka krótkich zdań, po których Hyley wróciła do stolika.
- Przepraszam Tony. Okazało się, że profesor, z którym mamy wykłady może zacząć półtorej godziny wcześniej. Muszę iść – ostatnie słowa wyszeptała przepraszającym tonem, już w tej chwili zarzucając na siebie płaszczyk. Nie chciała się spóźnić, dlatego niedługo później wyszła.
/zt

Rosemary - 2016-12-14, 19:42

Grudniowy czas zwykle przywodzi na myśl widoki puszystego, białego śniegu, otulającego uliczki miasta, świąteczne ozdoby, wiszące w każdym możliwym miejscu i zabieganych ludzi, starających się zrobić wszystko, jak najszybciej, by schronić się przed trzaskającym zimnem w ciepłym domu. Tak było i tym razem, spośród wszystkich zabieganych ludzi spokojnym tempem uliczki miasta przemierzała drobna istotka, którą otuloną ciepłym szalikiem nie tak łatwo było rozpoznać. Mimo ogólnego założenia, jej świąteczna gorączka nie dotyczyła i prawdę mówiąc nigdzie jej nie było spieszno, zresztą...czy jej kiedykolwiek gdzieś się spieszyło? Nie mając większej ambicji, uchyliła nieco drzwi kawiarni, z której dobiegł ją przyjemny pierniczkowy zapach i już wiedziała, gdzie spędzi dzisiejszy mroźny wieczór. W drodze do lady, odwinęła z szyi szalik, a z głowy zdjęła czapkę i dopiero teraz można było ujrzeć oblicze dziewczyny. Kontrolnie rozejrzała się po lokalu, szukając wzrokiem kogoś znajomego, bądź czegoś, co po prostu przykuje jej uwagę, nie dostrzegłszy jednak nic takiego, zwróciła się w stronę kelnera, zamawiając dużą kawę ze świątecznej edycji, a gdy doczekała się swojego zamówienia powędrowała w odległy kąt kawiarni, by usiąść przy oknie i podziwiać zimowy obrazek, który od zawsze ją fascynował.
Daniel - 2016-12-14, 20:01

Płatki śniegu... Jak on dawno nie widział spadającego śniegu. Zawsze kiedy padało on akurat albo był w studiu, albo spał, albo robił wszystko co przeszkadzałoby mu w obserwowaniu tego zjawiska pogodowego. Szturchnięty przez jakąś obładowaną zakupami starszą kobietę jakby ocknął się z letargu i rozejrzał wzrokiem dookoła. Czas jakby nagle ruszył z miejsca i zaczął zauważać również innych przechodniów, przejeżdżające samochody, świąteczne neony, które mrugając przeważnie czerwonym światłem zachęcały do odwiedzin sklepów, dobiegły go też typowe dźwięki miasta.
Westchnął jedynie po cichu, przetarł palcami brodę i usta, na których zebrały się drobne kropelki wody od dyszenia w szalik. Poza obrazami i dźwiękami dobiegł go niestety również chłód tamtego wieczoru. Wstrząsnął nim nieprzyjemny dreszczyk na który odpowiedział wyraźnym wydechem przez usta. Czas się zaszyć w jakimś ciepłym miejscu... Najlepiej byłoby do domu. Przeszedł przez kilka uliczek i jego wzrok przykuł szyld Starbucksa. W sumie dlaczego by nie wejść? Prze truchtał sprawnie na drugą stronę po czym bezceremonialnie pociągnął drzwi i wszedł do środka.
Jak on nie lubił tego uczucia. Też macie tak, że wchodząc do kawiarni, restauracji czy pubu macie wrażenie, że wszystkie oczy w tej chwili skupiają się tylko na Tobie? On też tak ma. Ściągnął pojedynczym ruchem ręki kaptur z głowy i podszedł bliżej kas by przyjrzeć się dostępnym rodzajom kawy. Jakby i tak za każdym razem nie brał tego samego : P Kątem oka zauważył, że ktoś wstaje by coś zamówić, więc nie robiąc tłoku na szybko zamówił white caffe mocha i w międzyczasie przeleciał wzrokiem po obecnych.
Nikogo znajomego. Poza jedną dziewczyną w kącie...

Rosemary - 2016-12-14, 20:15

Dźwięk trzaskających drzwi wyrwał ją na chwilę z rozmyślań, co poskutkowało tym, że kilkukrotnie zamrugała oczami, rozglądając się szybko po pomieszczeniu, nie skupiając jednak specjalnie uwagi na niczym, łącznie ze sprawcą owego trzaśnięcia. Upiła kilka sporych łyków kawy, mrużąc rozkosznie oczy. Zawsze zastanawiało ją w jaki sposób jeden mały człowieczek jest w stanie stworzyć coś, co zachwyci niemal każdego człowieka na ziemi, nie znała ona bowiem człowieka, który nie rozpływałby się nad smakiem słodkiej, aromatycznej kawy. Spojrzała raz jeszcze w okno, wzdychając po cichutku, jakby nad czymś bardzo się zamyśliła, po czym na chwilę wyjęła z kieszeni telefon, za pewne by sprawdzić godzinę. Kiedy w końcu ciepło lokalu otuliło ją wystarczająco, zdjęła z siebie białą, puchową kurtkę, zostając w równie białym, przeszywanym srebrnymi niteczkami swetrze. Idealnie komponowała się ze świątecznym nastrojem kawiarni, co wprawiało ją w bezwzględnie radosny humor :3 Podniosła kubek do ust, by pociągnąć kolejny łyk kawy i w tym czasie, jej błękitne oczy skupiły uwagę na Danielu. Odsunęła kubek od ust i niemal zamarła. Po chwili dopiero oblizała z ust bitą śmietanę i przechyliła lekko głowę, przyglądając się chłopakowi. Jej i tak duże oczy sprawiały wrażenie jeszcze większych, a uroku dodawały im niemal tańczące w nich iskierki radości. Zawsze kiedy go widziała świat stawał się jakby piękniejszy, taki który akceptowała w każdym calu. Mimo wielu przykrych sytuacji, w jakich się znaleźli ona nadal czuła do niego pewnego rodzaju sentyment i nawet gdyby mieli się skrzywdzić po raz kolejny, ona nie potrafiła dopuścić do siebie myśli, że mogłaby zaprzepaścić być może ostatnią ich szansę na spotkanie. Uśmiechnęła się do niego, wyszczerzając szereg białych zębów, czekając jednak na jego decyzję, bowiem ostatnio nie za dobrze było między nimi.
Daniel - 2016-12-14, 20:33

Stał jak ta ciota i gapił się na zamyśloną Rosemary, aż w końcu z kolejnego zawieszenia wyrwał go uprzejmy, aczkolwiek z wyczuwalną nutą zniecierpliwienia głos gościa zza lady. Od razu wyciągnął portfel, zapłacił ile było trzeba, podziękował grzecznie po czym ujął w zmarznięte dłonie kubek z ulubiona kawą. Odstąpił krok od poprzedniego miejsca w którym stał robiąc tym samym miejsce dla stojącej za nim w kolejce dziewczyny i jeszcze raz spojrzał w stronę Rose piwnymi ślipiamy.
Tak, nadal tam była. W dodatku właśnie go zauważyła i stała się posągiem. Nie za bardzo wiedział w tamtej chwili co ma robić. Odwrócić się na pięcie i zniknąć gdzieś w drugiej części lokalu czy... A jednak się uśmiechnęła i to chyba nawet nie ze złymi zamiarami! Mimowolnie odwzajemnił uśmiech szeroko. Dawno czyiś widok tak bardzo go nie ucieszył. Tak rzadko teraz było spotkać znajomą twarz w szarościach dnia codziennego.
Pokonał jakże długi odcinek do jej przytulnego kącika, ale nie rozsiadał się od razu. W końcu w czasie ich ostatniego spotkania różnie się działo. Co z tego? Dziewczyna jak miała dobry humor, to mogła ucieszyć się na jego widok, ale może na kogoś czekała i nie koniecznie chciała marnować na niego swój czas? Albo uznać, że jest tego czasu wart... W końcu nie raz i nie dwa jej krzywdę zrobił, a lubił też rozpamiętywać swoje postępki.
- A witam miłą panią.- uśmiechnął się już co prawda trochę mniej napastliwie >D - Przeszkadzam?- zapytał wskazując wzrokiem fotel za którym stanął całkiem znacząco, po czym wrócił na nią spojrzeniem. I te wielkie oczyska...

Rosemary - 2016-12-14, 20:44

Kiedy szedł w jej stronę mimowolnie podniosła się ze swojego miejsca, omijając stolik, który na całe szczęście pamiętała jak stoi, bo inaczej w całej swojej nieporadności i chęci szybszego dostania się na stronę chłopaka, mogłaby po prostu go staranować ;-; Stanęła przed nim, a do jej nozdrzy niemal od razu dotarł tak znajomy zapach, jeden z dwóch, których nigdy w życiu nie będzie jej dane zapomnieć, choćby nie wiadomo jak się starała. W jednej chwili przestało ją interesować wszystko to, co działo się dookoła, zapomniała prawie, że kawiarnia przepełniona jest ludźmi, czuła się jakby czas stanął w miejscu i nie liczyło się nic. Ze stanu, w którym właśnie się znajdowała wyrwał ją niewątpliwie jeden z najpiękniejszych dźwięków, jakie w życiu słyszała, dźwięk jego głosu. Wpatrywała się w niego jeszcze dłuższą chwilę, a na jego pytanie po prostu wtuliła się w niego, jak mała dziewczynka w ulubionego misia, nie wiedziała jak zareaguje i czy w ogóle, ale nie myślała o tym, chciała tylko poczuć jego ciepło i zapach, który przyćmiewał wszystkie kawowe aromaty, jakimi do tej pory rozkoszowała się, siedząc na swoim odludnym miejscu.
- Na nikogo bardziej dziś nie czekałam. - wydusiła w końcu z siebie, odklejając się w tej chwili od Daniela i spoglądając w górę, by móc zajrzeć w jego oczy. Był nadal taki sam, nic się w nim nie zmieniło, jego spojrzenie mogłoby być jej lekiem na wszystko, gdyby tylko widywała go częściej. Jego obecność sprawiała, że czuła się bezpiecznie i pragnęła, by ta chwila nigdy nie mijała.

Daniel - 2016-12-14, 20:59

Kiedy wstawała podniósł nieco brew ku górze. Przywali czy nie przywali? >D Bywały i takie dziewczyny co wyglądały na ucieszone, a tylko się chłop zbliżył i już mu liścia lub jak jakaś ostrzejsza to z piąchy bez cackania :P Co prawda on ostatnio grzeczny był, a dzięki niemu sobie dziewczyna krzywdy nie zrobiła dożywotnio, więc chyba aż tak nie powinna go chcieć lać. Najwyżej ją unieszkodliwi i wyniesie mówiąc, że zle się poczuła, czy co...
Ale jego przemyślenia były jak najbardziej błędne. Zdążył na szczęście odłożyć w przelocie kawę na stolik, żeby się nie rozlała i kiedy się w niego wtuliła tak go zaskoczyła, że aż przestał oddychać, by zaraz odetchnąć i zebrać z kolejnym wdechem jej słodki waniliowy zapach. Objął ją mocno na miśka i wtulił policzek w jej głowę, choć musiał przez to się lekko pochylić :lol: I nagle odczuł swojego rodzaju spokój. Rzeczywiście, muzyczka z głośników nawet tak jakby ucichła, a wewnątrz zrobiło się cieplej. Brykające do tej pory niesfornie myśli w jego głowie nagle stanęły jakby bawił się z nimi w baba-jaga patrzy.
Kiedy już jej się znudziło tulenie go jak pluszaczka przycisnął jej jeszcze na chwilę do siebie. Dawno jej nie przytulał... A powinien był to robić częściej. O wiele częściej. Powinien chociaż raz na jakiś czas zapytać jak się czuje, czy dobrze spała, jak jej minął dzień. Nawet jeżeli bał się, że nie odpowie. Dlaczego? Bo na to zasługiwała.
Dał jej w końcu nieco swobody żeby jej przypadkiem nie przydusić z tego szczęścia >D
Na dźwięk jej głosu kąciki jego ust mimowolnie skoczyły ku górze, a słowa rozweseliły również jego wnętrze. Ujął jej twarz w dłonie i dotknął zimnym jeszcze od spaceru czołem jej czoła.
- Dobrze Cię widzieć, Rosie.- powiedział odchylając nieco głowę do tyłu, żeby móc jej się trochę przyjrzeć. Wyglądała o wiele lepiej niż ją ostatnio zapamiętał.

Rosemary - 2016-12-14, 21:11

Nie spodziewała się z jego strony tyle uczucia, włożonego w to przywitanie. Dlaczego? Może dlatego, że ich historia jest długa, zawiła i raczej nie do opowiadania dzieciom na dobranoc. Cóż, skoro jednak pozwolił jej na tą odrobinę czułości, poczuła się pewniej i bez większych zahamowań zaciągnęła się jego zapachem, wtulając na chwilę twarz w jego klatkę piersiową. Zadrżała lekko, kiedy oparł czoło o jej i przymrużyła oczy.
- Ciebie też - odpowiedziała cicho, jakby chciała, żeby tylko on słyszał, przy okazji muskając delikatnie wargami jego usta. Przeszedł ją przyjemny dreszcz, nie mający nic wspólnego z panującym wszechobecnym zimnem, był to raczej przyjemny dreszcz, przypominający jej o tych lepszych chwilach, które ze sobą spędzili. Uśmiechnęła się szeroko i odsunęła o krok, przesuwając dłońmi po jego ramionach, aż do palców, za które lekko go złapała, by po chwili puścić i usiąść na wcześniej zajmowanym miejscu. Przechyliła głowę na bok, jakby to miało sprawić, że łatwiej będzie jej się przyjrzeć Danielowi.
- Nic się nie zmieniłeś - uniosła lekko kąciki warg do góry. Cieszyła się, że tak niewiele się w nim zmieniło przez tak długi czas, uwielbiała go w każdy możliwy sposób i dokładnie takiego, jakim był.

Daniel - 2016-12-14, 21:33

Przygryzł lekko dolną wargę po zetknięciu ich ust. Ona zawsze coś więcej do niego czuła, ale czy on to odwzajemniał?... Trudno mu było to sobie jakoś logicznie poukładać. Czy poza ekscytacją jej ciałem i chemią interesowało go w niej coś poza tym? Z początku dziewczyna była dla niego w sumie tylko rozrywką, przelotnym romansem, później coś niby coś się z tego rodziło, ale szybko minęło. Pojawiła się Cedella, a jego sytuacja zaczynała przerastać. Posypało się, nie złożyli tego. Jednakże ślad pozostał i nadal będzie, bo tego co z nią przeżył nie dało się wymazać. Czuł do niej sympatię, nie mógł zaprzeczyć bo taka była prawda, a on starał się być człowiekiem w miarę możliwości uczciwym. Nie miał jednak z nią zbyt wielu dobrych skojarzeń poza naprawdę dobrym seksem. Nie miał przecież zamiaru poznawać jej lepiej akurat wtedy kiedy była ku temu najlepsza okazja. Brutalne. Ale tak swoim życiem pokierował, że miał niestety duży wpływ na jej los. Mógł w tamtej chwili jedynie sprawiać żeby nie czuła się źle z przeszłością, a mogła cieszyć się tym co było w tamtej chwili.
Cały czas się z resztą zastanawiał na ile tą obojętność wobec niej sobie wmawiał a na ile tak rzeczywiście odczuwał, bo przecież mimo wszystko cieszył się z tego, że ją zobaczył, że mógł ją dotknąć. Nigdy nie uważał, że jego umysł był w miarę mało skomplikowany, ale teraz to istna przeginka >D Wszystko też komplikowały jego zobowiązania i przywiązania. Pod tym względem był bardzo honorowy, a ona niestety trafiła na zły czas. A jego czas właśnie znów ruszył swoim tempem.
Nie czekając dłużej na pozwolenie, bo w sumie właśnie je w tamtej chwili otrzymał, zajął miejsce na wcześniej upatrzonym fotelu. Ciepło... Właśnie, kurtka! Ściągnął z siebie wierzchnie okrycie i odwinął szalik, wszystko razem rzucił po prostu na wolną kanapę obok.
- I tu się mylisz!- wykonał dłonią gest rewolwerowca i wyraźniej pokazał jej swój lewy profil, na którym znalazła się najnowsza dziarka w postaci pióra. - Ty za to bardzo się zmieniłaś. Kwitniesz w oczach.- ułożył usta w coś na wzór kociej mordy. Upił sobie łyczek swojej ulubionej kawy, bo w końcu po to tu głównie przyszedł.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group