To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Dirty Vibe - 2019-06-12, 19:51

Istotnie, Dirty nie miał nic przeciwko kolejnemu zagalopowaniu, choć już w miarę rosnącego dystansu powoli zaczynał okazywać pewną niechęć do dalszego ruchu, po prawdzie nie próbując przechodzić do niższego chodu, ale stale starając się zwolnić, choć zapewne w porę był cucony przez Augustusa. Nie zmieniło to jednak faktu, że gdy tylko nadarzyła się okazja, zwalniał celem oszczędzenia energii, jeszcze chętniej przechodząc do kłusa, w którym czuł się już na tyle zmęczony, aby nie kombinować wiele, karnie drepcząc po miękkim piachu. Oddychał dość ciężko, szeroko rozwierając chrapy i parskając nieomal przy każdym kroku, raz po raz owijając również ogonem o spocone boki. Temperatura mogła nie być najwyższa, ale w połączeniu z intensywnym słońcem w zupełności wystarczyła, aby po czterolatku zaczęło być gołym okiem widać zmęczenie. Choć kłusował bez zarzutów, nie zdawał się gotowy na to, aby jeszcze długo działać w takim trybie - okazywał to choćby przez regularne zwalnianie, którym starał się samowolnie zainicjować przejście do stępa. Oczywiście, każde oddalenie takiej próby odwodziło go od pomysłu przejścia, ale nadal cicho liczył na to, że Augustus nie zafunduje mu już większego wysiłku niż ten, którym były dla nim dotychczasowe interwały przerwane szaleńczą ucieczką przed foliową reklamówką.
Augustus - 2019-06-12, 20:31

Dopóki ogier nie okazywał swojego niezadowolenia względem ruchu poprzez jakieś wspinanie się czy złośliwe zwalnianie, Augustus dawał mu w nagrodzie dłuższą wodzę, choć nie zamierzał jeszcze kończyć treningu. Ocenił stan i zmęczenie karusa na to, aby spróbować jeszcze jednego powtórzenia. Nim się obejrzeli, minęło pięć minut kłusa, co jednoznacznie oznaczało ruszenie galopem. Chłopak wrócił w tym celu w siodło i przesunął zewnętrzną łydkę do tyłu, aby po chwili posłać ogierowi sygnał do galopu, gdzie znowu próbował osiągnąć prędkość 300 metrów. Jeśli tylko czterolatek znalazł w sobie siłę na pokonanie tego pozornie niedługiego dystansu, po upłynięciu trzech minut zwolnił go do kłusa, głośno chwaląc za starania. Uważając go za wystarczająco zmęczonego, zaczął wykręcać z nim parę figur celem rozprężenia go i rozluźnienia mięśni. Na dużym kole przypomniał mu istnienie żucia z ręki, przy którym działał półparadami, zachęcając do podążenia nosem do ziemi i rozluźnienia napiętych przez wysiłek mięśni. Uznawszy, że tyle kłusa wystarczy, dał mu w końcu możliwość na odsapnięcie w stępie, do którego zwolnił przez zablokowanie miednicy. W tym chodzie podjechał do zewnętrznego ogrodzenia, gdzie jakimś cudem pozostawił wcześniej derkę treningową, którą przykrył spocone ciało konia bez zsiadania. Znowu posłał go do stępa, gdzie dał mu długą wodzę, poświęcając tyle czasu na ten chód, ile potrzebował Vibe na całkowite wyschnięcie i odsapnięcie. Pod koniec zszedł z jego grzbietu i w ręku odprowadził do stajni, wcześniej jeszcze racząc smakołykiem za dobry trening.
/zt

Dirty Vibe - 2019-06-12, 20:41

Choć jego energia zdawała się być już na wyczerpaniu, podołał najpierw pięciu minutom kłusa, a w końcu i również ostatniej prostej galopu; po prawdzie tak jak i poprzednio, nie wykazywał za bardzo inicjatywy w kierunku przyspieszania, woląc już wykonywać tylko absolutne minimum, którego wymagał od niego Augustus. W końcu jednak przeszli do kłusa, na co Dirty zareagował z entuzjazmem, choć ten nie znalazł żadnego konkretnego ujścia - zwyczajnie westchnął głęboko, wyciągając lekko pysk do przodu na tyle, na ile pozwolił mu na to jeździec, korzystając ze chwili relaksu na rozciągnięcie się. Chętnie wykonał więc żucie, nie mając po prawdzie siły na aktywną, książkową pracę zadem czy nadmierny angaż w łuki, ale skutecznie idąc w dół nosem, opierając się delikatnie na wędzidle i tym samym uwypuklając plecy na tyle, na ile było mu po prostu wygodnie. W końcu przeszedł do stępa, odrobinę protestując przed podjechaniem do ogrodzenia, na którym wisiała derka, ale w ostateczności i do tego dając się przekonać, aby po występowaniu udać się do stajni.
/zt

Rozalia - 2019-07-15, 19:41

Scho Can Do napisał/a:
...


Im bliżej końca, tym dawała ogierowi mocniejsze sygnały by przyśpieszył, jak zmiana dosiadu, bardziej opływowy, zaś rękoma wykonywała lekkie ruchy w przód i w tył. Kiedy zaś pokonała linię końcową zaczęła powoli zwalniać, ściągając wodze i podnosząc się w dosiadzie. Pozwoliła ogierowi jeszcze kawałek przegalopować, następnie przekłusować, by finalnie zwolnić do stępa. W nim usiadła na grzbiecie ogiera, spuściła nogi i puściła je ze strzemion. Puściła ogiera jeszcze na spory kawałek stępu, by powoli wracać do stajni. /zt

Ostatni, 5 post ale ten trening to tak sobie, trzeba będzie sie poprawić.

Rozalia - 2019-07-17, 02:11

Po raz kolejny przybyła na tor św.Wiktorii, by to na nim odbyć trening z Kubusiem. Jak wcześniej pisałam, przeszli stajnię na około, by zarówno rozstępować ogiera, jak pozwolić Rozalce odetchnąć po poprzednim treningu. Kiedy zaś znalazła się koło miejsca docelowego przyczepiła ogiera na lonżę, zabierając na krótkie rozkłusowanie, nim miał przyjść stajenny. Wsiadanie za każdym razem stanowiło problem, chyba, że kobieta decydowała się by wskoczyć na konia z płotku obok stajni, bo nawet ze schodków bywało dla niej za nisko. Nie lubiła przedłużania strzemion w siodłach treningowych, gdyż potem niewygodnie odstawały, zaś jechanie do toru i późniejszej rozgrzewki bez nich, było dość niewygodne i niebezpieczne.
Ograniczała go głównie w tempie, by nie przeszedł do galopu na lonży a jedynie przekłusował kawałek, póki inny stajenny nie przyszedł. Kiedy to się stało Rozalka znalazła się na grzbiecie siwka, posyłając go na treningowe kółko do kłusa, następie do galopu, dopiero po tym czasie podjeżdżając ponownie do kolegi, który miał jej pomóc z wprowadzeniem ogiera do bramek.
Tutaj zaczął się pierwszy problem, gdyż ogier nieźle się buntował i w ręce Rozalki znalazł się ogon, który ciągnęła bokiem ciała ogiera tak, by skłonić jego zad do jakiegokolwiek ruchu. To na niewiele się zdało i dopiero taktyka stajennego spisała się na tyle, by wprowadzić ogiera do bramki.

Kobayashi - 2019-07-17, 12:14

Widząc tor z daleka, nieco się ożywił, unosząc plamkowaną szyję i dając upust swoim emocjom poprzez krótkie przejście do kłusa, unosząc przy tym ogon u jego nasady. Teoretycznie miał być spokojniejszy przez pokonanie dłużej trasy, ale w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej.
Kolejno wszedł na nieprzesadzone koło, po którym chętnie poruszał się elektrycznym, niezbyt sprężystym kłusem, wyraźnie na celu mając głównie wybieganie, bo miał na to okazję. Wszelkie przejścia w górę utrudniała mu poprzez zmniejszenie średnicy koła, oddziałując także na pysk dwulatka, co pomyślnie go zniechęcało.
Dopiero kiedy blondynka znalazła się na jego grzbiecie, zaczęli pracę na kole treningowym, w którym środku mógł już sobie pozwolić na galop, który był poprzedzony kłusem. Już wtedy Rjoyu był nieźle spocony, ale nie oznaczało to w jego przypadku zmęczenia.
Młody strasznie obawiał się ciasnej bramki, więc stawiał duży opór przed wejściem do niej, nawet opierając się ciągnięciu za ogon przez Roz. Cała akcja nie wyglądała za przyjemnie, ale koniec końców udało się wprowadzić go do środka. Siedząc w boksie, ogier był dalej niespokojny i nieco przestraszony, więc kobieta musiała uważać, by nie robił jej czy sobie krzywdy.

Rozalia - 2019-07-17, 13:15

Będąc już w środku pogłaskała ogiera po szyi, czekając chwilę w bramce, tym samym nasuwajac gogle na oczy, łapiąc grzywę i wodze w dłonie, by w odpowiednim momencie stanąć w strzemionach, chowając się jednak za szyją ogiera. Moment startu był zwykle największą próbą dla Rozalii, która często miała problemy z pogonieniem konia na początku, tym razem jednak Kubuś wystartował bez problemu, od razu rzucając się w wir pędu.
Po pierwszych czterech foulach, przy których poganiała ogiera odpowiednim ruchem rąk w przód, podniosła się wyżej, przyjmując właściwy dosiad. Na pierwszym odcinku najważniejsze było dla niego dostosowanie tempa, szybkiego, by mógł pokonywać stale swoje granice. Dało się rozpoznać, że ogier preferuje stałe tempo podczas wyścigów, musiał więc dążyć do pokonania swoich granic zarówno w tempie, jak i kondycji.
Miała go na silnym kontakcie, unosząc wyżej tyłek ale i tak nie na tyle wysoko co podczas wyścigów. Miała o wiele niżej nogi w strzemionach, mogąc wręcz trzymać się łykami do brzucha ogiera, to jednak nie zawadzało w treningu a wręcz pozwalało na lepszy trening ogiera, który miał tym samym większe wyzwanie.

Scho Can Do - 2019-07-29, 20:01

Zachęcanemu przez Rozalię ogierowi, to dwa razy nie trzeba było że tak powiem powtarzać. Wchodząc mocniej zadem pod kłodę odpychał się mocno od podłoża, rozpędzając się z każdą foule coraz mocniej i mocniej. Osiągnął w końcu przez to swoje maksimum, które utrzymywał aż do linii mety. Za nią zaczął dopiero stopniowo zwalniać, najpierw do kłusa a potem finalnie do stępa. W nim pozostali jeszcze moment, by powrócić ostatecznie do stajni.

z.t

Kobayashi - 2019-07-29, 20:09

Samo wyjscie z brami nastapilo niemal momentalnie po pomocach, mimo wciaz buzujacych w ogierze emocji zwiazanych z wejsciem do ciasnego boksu. Mocno odbii sie od zadnich konczyc, zaraz rozpoczynajac galopowac, z kolejnymi metrami przyspieszając. Tym razem nie trzymali sie jego techniki, bo Rozalia juz teraz starala sie uzyskac od ogierka najlepsze tempo. Po jakims czasie uzyskal zadawalająca dla niej predkosc, mocno pracujac zarowno zadem jak i innymi partiami ciala, robiac coraz szybsze i glebsze wdechy. Mimo tego, ze raczej wolal sie na poczatku oszczedzac, tym razem nie protestowal przed testowaniem jego granic wytrzymalosci, bo byl to idealny sposob na spozytkowanie zdrzemiacej w nim energii. Dodatkowym obciazeniem byl dla niej nieco nizszy dosiad Rozalki, ale nie przeszkadzal mu, a angazowal jego miesnie do wiekszego wysilku.
Rozalia - 2019-07-30, 14:00

Niższy dosiad stawiał poprzeczkę lekko wyżej. Dodatkowo Rozalka od początku mu nie odpuszczała, pchając ogiera do galopu ruchem wodzy. Dzisiejszy trening miał być wymagający i skłaniający do większej pracy, dlatego mimo techniki, jaka powoli się kreowała w ogierze, musiała nauczyć go także takich zachowań, jak atak na początku i atak na końcu.
Pierwsza prosta była w tym momencie testem sił, tego jak maksymalnie potrafi się rozpędzić, dlatego poganiała go ile sił. Plan był bowiem następujący: maksymalna prędkość na początku, utrzymanie stałości pośrodku i maksymalna wytrzymałość na końcu.
Zdawała sobie sprawę, że Koba nie jest jeszcze silnym i wytrzymałym koniem, ale do tego przecież dążyli.
Im bliżej zakrętu, tym mocniej go poganiała, skłaniając do ruchu po środkowej linii, zjeżdżając bliżej środka dopiero bliżej zakrętu. Wzmocniła mu wtedy kontakt, utrzymując idealną równowagę, następnie zaś za zakrętem skłaniając ogiera do lekkiego przyśpieszenia i utrzymania tempa na, powiedzmy, 70% jego możliwości.

Kobayashi - 2019-07-31, 12:51

Młody faktycznie nie byl jeszcze tak dobry jak wiekszosc startujacych tu koni, ale wkladal duzo serca w bieganie, bo to lubil. Stale popedzany przez Rozalke w koncu osiagnal swoja maksymalna predkosc, co za tym idzie coraz szybciej sie meczyl. Mocno odbijal sie kopytami pod toru, lapczywie pobierajac powietrze przez co chwila rozszerzone chrapy. Odruchowo na zakrecie zwolnil, sam czujac, ze wejscie w zakret rozpedzanym do maksa moze sie zle skonczyc. Tuz przed wyjsciem w luku ponownie dodal w tempie, chociaz nie bylo to juz tak wyrazne jak na poczatku, bo wtedy Rozalia oczekiwala od niego nieco mniej, chociaz nie zmienialo to faktu, ze Kubus zuzyl juz duzo energi na pierwszy sprint, przez co czul juz te narastajace zmeczenie.
Eviline - 2020-02-15, 13:58

Wprowadziła ogiera na tor, gdzie od razu podeszła do ogrodzenia, gdzie odwróciła się do Hero, podciągnęła popręg, aby przypadkiem nie zaskoczyło jej spadające siodło i co dalej mówić, bez ceregieli wlazła na płot i z niego wsiadła na grzbiet swojego podopiecznego. Mościła się dłuższą chwilę, ponieważ coś jej ewidentnie nie pasowało.
Dopiero po drobnych poprawkach udało jej się odpowiednio dopasować do siodła. Dała ogierowi znak, że czas ruszać, wypychając go lekko z dosiadu. Nie wkładała jeszcze stóp w strzemiona, więc miała jeszcze jakiś komfort ruchu. Z tyłu głowy brała pod uwagę fakt, że Hero może chcieć zbyt szybko przejść do konkretów :lol:

Hero Of War - 2020-02-17, 19:57

Wchodząc na tor wydarł się basowym rżeniem, ale dopiero gdy dostrzegł, że nikogo tu poza nimi nie ma, oprzytomniał. Stulił uszy, gdy podciągała mu popręg, ale finalnie dał na siebie wsiąść bez problemu i z uroczego podnóżka, jakim był w tym przypadku płot.
Stał w miejscu zaskakująco cierpliwie, ostatecznie jednak ruszając przed siebie gdy został o to poproszony. Lekko zaczynał się już niecierpliwić, ale poza intensywnym żuciem wędzidła nie robił nic, co mogło by zagrażać Evi.
Potrząsnął lekko łbem i parsknął ciężko krocząc dość żwawo po miękkim piasku na torze.

Eviline - 2020-02-18, 11:38

Kobieta starała się rozciągnąć ogiera, ale przy okazji sama też potrzebowała się trochę poruszać przed treściwym treningiem. Ostatnio miała wrażenie, że każde schylanie się łamie jej kręgosłup :lol: a niby starość dopada człowieka później.
Dopiero, gdy odczuła, że ona jak i Hero są gotowi do zwiększenia obrotów, włożyła stopy w strzemiona i zebrała nieco wodze, prosząc ogiera o kłus już za pomocą kostek i lekkiego zadziałania dosiadu, który przeszedł w tę mniej wygodną formę. Od wejścia w kłus od razu zeszła na koło, by za nie kusić losu wolną przestrzenią.

Hero Of War - 2020-02-18, 20:48

To nie starość tylko brak faceta! :lol2:
W przeciwieństwie do Evi, Hero nie mógł narzekać na swoje plecy. Kobieta była lekka i nieduża, dzięki czemu niemal nigdy nie obciążała jego pleców w taki sposób, żeby sprawić mu ból. Oczywiście pojawiały się drobne napięcia, ale wizyta fizjoterapeuty raczej nie wchodziła w grę, bo ogier nikomu poza właścicielką nie pozwalał się do siebie zbliżać.
Poproszony o kłus ruszył nim bardzo chętnie, od samego początku narzucając dziarskie tempo. Wyraźnie brakowało mu ruchu i pokazywał to całym sobą, przez co momentami Eviline zmuszona była go przytrzymywać.
Praca na kole niekoniecznie mu się podobała, przez co z uporem maniaka starał się wywozić właścicielkę na coraz to większy okrąg.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group