To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Anonymous - 2015-01-09, 23:03

Jaka szlachta :lol2:
Duffy była w miarę spokojna znaczy panowała nad sobą. Jednak gdy tylko kłapnęła na nią zębiskami, wbiła pazury w ziemię i odbijając się naprawdę delikatnie szybkim susem wyciągnęła do niej łeb, aby ugryźć ją w pysk.Oczywiście od niej zależało czy uniknęła ataku. Duffy była w stanie pełnej gotowości i z upływającym czasem znikały jej jakiekolwiek pochamowania i zmieniła się w nieopanowaną bestię, którą prowadziła zajadłość i agresja.

Anonymous - 2015-01-09, 23:32

A co myślisz :lol2:
Suka zadrapała ją kłami w pysk. Poleciało kilka kropel krwi, suka szyderczo się uśmiechając zlizała je z pyska. Tak jak by chciała pokazać jak wielką radość sprawia jej smak krwi. - w sumie z ofiary smakowała by jeszcze lepiej-mruknęła tak niby do siebie.
Nie mogła jednak wytrzymać że nawet jej nie oddała złapała ją za ucho, uścisk jej szczęk nie był mocny, a nie zapominajmy że dobki mają silny ścisk. Nie chciała w sumie jej nic zrobić. Ale po prostu musiała pokazać kto tu rządzi, cóż zawsze uważała że ona rządzi.
-Kochana, ze mną się nie zadziera...-wymruczała normalnie jak kot.
Jej uszy znów położyła po sobie tak jak pies który zaraz zaatakuje.

Anonymous - 2015-01-10, 00:19

Czas na akcje bejbe!
Duffy nie da sobą tak pomiatać. Skąd ona się urwała? Suczka wyrwała ucho z jej szczęk przy pierwszej lepszej okazji. Ból nie był praktycznie wyczuwalny, gdyż adrenalina, która wrzała w jej żyłach po prostu zadziała uśmierzająco. Mimo to krew sączyła się powoli z rany. Duffy była oślepiona nienawiścią do obecnej tu suki a zapach krwi podsycał jej naturalne instynkty co ją bardziej nakręciło a chęć mordu sięgała zenitu.
Suczka powoli przestała nad sobą panować. Widać było, że stara się bardziej napiąć mięśnie a palce każdej łapy rozczapierzyły się na ziemi. W pewnej chwili zgięła tylnie łapy, zginając przy tym kręgosłup i niczym sprężyna wybiła się, wyciągając przed siebie przednie łapy. Przed skokiem nie można się uchronić, ale kto tam wie. O ile owy sus się jej udał, skoczyła na dobermana wbijając dla stabilności w nią pazury. W planach oczywiście było przewrócenie wroga a z taką wagą nie było raczej za bardzo problemu. Otworzyła paszczę naj szerzej jak się dało i posapując wbiła zęby w... To zależy. Planowała w łapę. Jednak jeśli została zaatakowana to wbiła je w pysk, zaciskając jak najmocniej zęby.

Anonymous - 2015-01-10, 10:22

Suka gdy tylko została przewrócona zawarczała głośno. Ona też nie dała sobą pomiatać, w jej głowie było wiele słów, ale spojrzała na nią z pogardą. Gdy ta dodatkowo ugryzła ją w łapę suka wyglądała na naprawdę złą.
-Ty szmato-zasyczała rzucając się jej do gardła. Bo jak ona na niej leżała, a była dość spora to nie było szans by nie trafiła :D
Wiadomo dobermanka miała dużą siłę ucisku.
Jej oczy mówiły to że ma ochotę zabić czy udusić "wilczyce".
-Słuchaj malutka, jak chcesz się pobawić to wypierdalaj do cyrku czy w inne takie miejsce. Ale zapamiętaj-i tak zawsze będę wyżej od ciebie.-zasyczała zbliżając się tak że prawie swoimi oczami dotykała jej oczu. W tym samym momencie wyrwała łapę która już trochę bolała od ucisku. Puściła też szyje suki, bez problemu się wyślizgnęła. Może wydawało się że teraz ona ma ochotę skoczyć na nią, ale nie. Jej taki atak wydawał się bez sensowny.
-Myślisz że możesz sobie na mnie skakać ? jak jesteś niewyżyta to do burdelu, szmato-warknęła jednak uśmiechając się.
Co prawda pysk krwawił, łapa krwawiła, i ciało też od skoku bo wilczyca trochę ją podrapała.
Dobermanka zawsze była mocna w pysku, nie miała zamiaru tego ukrywać.
-Wypierdalasz już na swoje miejsce ?-syknęła siadając jak by nigdy nic. Znów zlizała krew.

Anonymous - 2015-01-24, 17:30

Duffy pisnęła z bólu, czując uścisk na karku i zaczęła się lekko szarpać co było raczej tragiczne w skutkach. Gdy jeszcze tkwiła w jej szczękach, zaczęła ją drapać łapami i odpychać. Gdy w końcu Railie się odsunęła, wilczyca stanęła na prostych łapach unosząc wysoko dumnie łeb. Krew powoli sączyła się z rany, zlepiając i brudząc szkarłatem jasną sierść. Rana była nieco naszarpana, ale nie było sporego ubytku krwi a przynajmniej takiego, by straciła przytomność. Słowa dobermana nie robiły na niej wrażenia a po drugie nie chciała strzępić jęzora i zniżać się do jej poziomu inteligencji. Duffy zaczęła się jej przyglądać a z jej oczu wylewała się najzwyklejsza pogarda wobec suczki. W jej głowie zaczęły się pojawiać różne plany, choć był to bardziej jeden wielki mętlik, który odbierał jej zdolność racjonalnego myślenia.
Zniżyła łeb i ponownie najeżyła sierść na grzbiecie, napinając mięśnie. Ból na karku stał się silniejszy i trochę bardziej zaczęła krwawić. To jednak nie zmieniło jej celu. Zawarczała ukazując górny rząd zębów, oblizała je i zacharczała nie przestając warczeć, choć było to bardziej syczenie. Ślepia jej zalśniły i w jednej chwili znalazła się bliżej suczki. Jej pysk prawie się stykał z jej, choć był odrobinę niżej, przez ugięte łapy co oczywiście było jak najbardziej celowe. Railie mogła poczuć na sobie delikatny podmuch gorącego powietrza. Duffy tym razem nie atakowała. Czekała na jej ruch.

Anonymous - 2015-02-07, 16:08

Zagubiony psiak nie wiedział co ze sobą zrobić w tym całkiem nowym i nieznanym miejscu. Szedł przez uliczki, czując się nietutejszym. Idąc tak zobaczył dobermana walczącego z jakimś wilczakiem, ale wiedział, że nie ma jak pomóc, bo jedynie mógłby sobie zaszkodzić, gdyż znał dobermany i gdyby tylko się tam wmieszał wielkie psisko zabiłoby go jednym ruchem przerażająco uzębionego pyska. Tak więc przeszedł obok nich, zachowując odpowiednią odległość, a będąc odpowiednio daleko zaczął biec, chociaż bardziej przypominało skakanie zająca. W jego oczy rzuciła się ruda wiewiórka grzebiąca w ziemi, zapewne w poszukiwaniu zakopanych orzechów. Szczeniaczek zrobił kilka śmiesznych susów i skoczył w kierunku wiewiórki, która od razu uciekła. Zaczął ją gonić, szczekając radośnie, jednak gdy rude zwierzę wskoczyło na drzewo, Mystique wszedł pod jakąś ławkę i położył się na chłodnej ziemi. Był głodny, zmęczony i brudny. A przede wszystkim brakowało mu rodziny i miłości. Nie rozumiał, dlaczego się tutaj znalazł, dlaczego nie mógł zostać ze swoją rodziną. Bo tam miał dom, a tutaj? Nieznany, bezdomny, brudny, zziębnięty, głodny, niechciany, zbędny.
Caroline Hathaway - 2015-02-07, 17:35

Kobieta nie wiedzieć czemu znowu pojawiła się na ławkach w parku, szła alejką z słuchawkami w uszach zauważyła parkę psów która była tu wcześniej ale ominęła je szerokim łukiem nie wpychając się w ich zatargi. Nie usłyszała szczeniaka Bosa bo muzyka zagłuszała wszelkie odgłosy, ale jej uwagę przykuła biało-szara kulka pod ławką przypominająca psa. Wyciągnęła słuchawki z uszu po czym kucnęła, zacmokała na szczeniaka chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Wyglądał jak sto nieszczęść w jednym małym ciele, nie wyglądał na blank młodego ani na takiego co ma rok ale to stwierdzi dopiero po bliższym przyjrzeniu się.
Anonymous - 2015-02-07, 17:53

Widząc spod ławki czyjeś stopy pisnął lekko, chcąc zwrócić na siebie uwagę. I jak na zawołanie właścicielka nóg kucnęła i spojrzała na nieszczęśnego Mistyque. Niepewnie podniósł się i lekko skulił, bo pomimo młodego wieku i tak był wyższy niż przestrzeń między ziemią, a siedzeniem. Zrobił kilka kroków, aby nie uderzyć się, a gdy wyszedł już spod ławki zrobił kilka śmiesznych susów w stronę kolorowowłosej dziewczyny. Oparł się przednimi łapkami o jej ugięte kolana, wyciągnął się i zaczął lizać ją po twarzy, merdając przy tym ogonkiem. Brakowało mu czyjegoś towarzystwa, więc nie mógł inaczej okazać radości z powodu czyjegoś towarzystwa.
Caroline Hathaway - 2015-02-07, 18:18

Nie stała pod samą ławką by nie spłoszyć psa, stała metr może dwa przed nią dając psy swobodę osobistą czy jak to się tam zwie. Widząc ze spod ławki wypełzła młody szczeniak i to bosa utwierdziła się tylko w swoich przypuszczeniach czy tam myślach. Nie zdążyła zareagować kiedy pies się na nią wspiął i zaczął lizać, kobieta delikatnie dotknęła ręką jego futra na boku i pogłaskała.
-No już już. - powiedziała śmiejąc się cicho, przejechała dłonią do karku sprawdzając czy nie ma przypadkiem obroży bo może się zgubił komuś? Rozejrzała się ukratkiem dookoła ale byli to zupełnie sami, sięgnęła wolną ręką do torby miała tam zakupy które zrobiła po drodze niestety teoretycznie nic dla psa ale urwała kawałek kiełbasy którą kupiła.
-Chcesz? - powiedziała do psa, wiedziała że jedzenie wywołuje ekscytacje to też poczekała aż pies się uspokoi lub mu w tym pomogła dekoncetrując go i dopiero dostał kawałek.

Anonymous - 2015-02-07, 18:30

Jak on mógłby nie chcieć? Widząc kawałek kiełbasy w ręku dziewczyny oderwał się od dziewczyny, zaczął skakać w kółko, goniąc swój ogon, aby rozbawić dziewczynę i zasłużyć na jedzenie. Gdy już zaczęło kręcić mu się w głowie położył się na ziemi i zaczął turlać się i piszczeć, nie mogąc się doczekać. Gdy skończył swój pokaz, w końcu usiadł, ciągle merdając ogonem, który zachowywał się w tym momencie podobnie do mopa czy szczotki. Z otwartego pyszczka wystawał długi, różowy język i małe, białe kiełki. Natomiast w jego brązowych oczach, którymi wpatrywał się w łagodną twarz dziewczyny, można było zobaczyć iskierki nadziei.
Caroline Hathaway - 2015-02-07, 22:31

Widząc jego zachowanie uśmiechnęła się ale wiedziała że pokazywanie że zbytnia ekscytacja jest dobra nie będzie dobre w przyszłości mogłoby by wywołać szereg zaburzeń w umyślę psa. Kiedy ostatecznie pies usiadł na zadku, podała mu na otwartej dłoni kawałek owej kiełbasy.
-Dobry pies. - pochwaliła białego, znała tylko jego płeć gdyż no jego "kolega" był widoczny gołym okiem ale nie miał (?) obroży więc nie znała imienia czy tym podobne. Mogła by mu dać dom dopóki nie znalazł by się właściciel stary albo nowy, pamiętała jeszcze Tchibo ba nawet miała rzeczy jeszcze po nim nie ruszone zamknięte.
-Może chciałbyś do domu? - nie wiedziała czy pies ją zrozumie, ba czy w ogóle z nią pójdzie ale nie ma nic do stracenia nie.

Anonymous - 2015-02-07, 23:51

Szczenię owszem, miało obrożę, ale (a) na tej była zawieszona tylko przywieszka z pięknym imieniem Mistyque, więc nie pomogłoby to z odnalezeniem właściciela, którego i tak na ten moment nie miał, (b) była ukryta pod gęstą i długą sierścią owczarka. Dlatego też chciał pomóc dziewczynie i przedstawić się jej, co skończyło się marnym, piskliwym szczekaniem i skakaniem wokół dziewczyny. Que miał moc do szybkiej regeneracji energii, przecież jeszcze niedawo leżał pod tą nieszczęśną ławką, a teraz ma nowe siły i od nowa może szaleć. Na wieść o pójściu do na pewno ciepłego domu dziewczyny czy czyjegokolwiek, byle z daleka od tego ziąbu.
Caroline Hathaway - 2015-02-08, 18:53

Widząc chyba pozytywną reakcję szczeniaka pogłaskała go po łepku, zjechała niżej po szyi do kłębu wyczuwając jednocześnie coś pod palcami - tak tym razem udało się jej znaleźć obroże. Znalazła też zawieszkę i tylko imię, oh jak ubogo.
-Mystique, ładne imię więc chodź pójdziemy do domu. - kobieta złapała dość sporego szczeniaka jak się powinno by unieść go. Trzymała go dość dobrze by przypadkiem nie spadł, zakładając że jakoś to było udała się w kierunku domu.

z.t

Anonymous - 2015-02-08, 20:53

Szczeniak był nauczony tylko reagować na imię, więc gdy dziewczyna je wymówiła spojrzał na nią, myśląc, że chce coś od niego. Ale widząc, że jednak tak nie jest, odwrócił się, a w jego wzrok wpadł żółty ptak na drzewie. Podbiegł do tego drzewa, pod którym zaczął skakać najwyżej, jak mógł, ale niestety przy tym tylko płosząc ptaka. Postanowił wrócić do dziewczyny, pod drodze rzucając okiem na mysz buszującą w trawie. Ach, wszystko przyciągało jego uwagę! Będąc już pod nogami Caroliny, ta złapała go za skórę na karku, jednak był do tego przyzwyczajony, ponieważ właściciel w taki sam sposób to robił. Grzecznie siedział na rękach kolorowłosej, zastanawiając się, jak wygląda jej dom. Był nowoczesny czy bardziej przypominał jego rodzinną farmę? Był duży, z wieloma pokojami, czy mały z jednym? /zt
Anonymous - 2015-03-01, 23:58

Dziewczyna zdecydowała się przenieść z Parku Shinewater do zupełnie innej scenerii, poruszona coraz większą ilością przybyłych do poprzedniej miejscówki ludzi. Osobiście nie miała z gatunkiem ludzkim żadnych złych doświadczeń, nie odcinała się od ludzi, jednak zbyt duża ilość społeczeństwa w jednym miejscu była męcząca, dodatkowo jeżeli miało się w planach zabawę z psem.
Nie zapinała suczki na smycz, ten przedmiot niosła zwinięty w ręce, a za Bellą bezustannie wodziła wzrokiem, ewentualnie wołając ją i w razie potrzeby łapiąc na kilka chwil za obrożę. Będąc już przy bramie parku uważnie omiotła wzrokiem najbliższe otoczenie, aby upewnić się, że przynajmniej na początku trasy nie natknie się na zbyt duży tłum ludzi. Przecież właśnie takich sytuacji unikała. Przynajmniej teraz. Wkrótce wkroczyła na chodnik w całości należący do parku, zupełnie odcięty od ulicy. Obejrzała się za dożycą, sprawdzając czy ta jest gdzieś w pobliżu. Jeśli okazałoby się, że pies jest daleko, dziewczyna zwolniła krok lub zatrzymała się, zawołała podopieczną i zaczekała chwilę. Dopiero, gdy suczka ponownie była bezpiecznie blisko, jasnowłosa ruszyła dalej spacerowym tempem. Na ten czas dała podopiecznej sporo luzu i jedynie co jakiś czas zerkała w jej kierunku. Wsunęła smycz do kieszeni kurtki, nie chcąc by zajmowała jej ręce. Przerzuciła włosy na jedną stronę i przytrzymała przez chwilę, aż wiatr stracił na sile. Wolała utrzymać swój przedziałek w ryzach. :lol2: W końcu zawołała czarną bestię i jeżeli pojawiła się przy Lori, dziewczyna nakazała jej usiąść.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group