To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Hero Of War - 2018-05-07, 23:28

Przychodząc na tor zarżał donośnie już z daleka dostrzegając trenującą tu parę. Zastrzygł w ich kierunku uchem i przyjrzał się parze uważnie, jednocześnie nie pozostając głuchym na działania swojej właścicielki. Zaparkowany przy płocie stanął nieruchomo i czekał, aż kobieta szybkim ruchem podciągnie popręg i znajdzie się na jego grzbiecie.
Mając już jeźdźca na sobie ponownie odwrócił łeb w kierunku trenującej tu pary i dźwięcznie zarżał do klaczy. Dopiero w stępie zignorował obecność innego konia skupiając się na ruchu naprzód. Był jak zwykle mocno pobudzony czując, że zaraz będzie dane mu galopować po torze. Wyginał się dość przyjemnie aczkolwiek momentami niebezpiecznie wyrywał się do przodu przechodząc nawet nieproszony do kłusa.

Aiden Craven - 2018-05-08, 18:48

Widok drugiej pary wywołał w głowie Aidena dokładnie te same myśli. Była to przecież znakomita okazja do łączonego treningu, jakich bardzo mu brakowało w ostatnim czasie. Bo jak tu się ścigać bez konkurencji? Z własnym cieniem...?
Odmachał Eviline, ale podobnie jak ona, nie podjeżdżał, bo i bez tego atmosfera była stosunkowo napięta. Blondyn czuł, że otwarta przestrzeń niemożebnie korci Eight, która pozostawała przy nim chyba tylko z dobrej woli. Stale więc zajmował jej głowę, na czym spędził kolejne piętnaście minut, które powinno jej w zupełności wystarczyć, jeżeli chodzi o sam stęp. Złapał strzemiona i poprosił karą o ruszenie kłusem, w którym też nie kusił losu, unikając jazdy po długich, prostych odcinkach, bo stąd było już blisko do zagalopowania. Jeździł więc po większych i mniejszych kołach, na obie strony, dbając o dobre przygotowanie do treningu.

Eight Belles - 2018-05-14, 21:22

Klacz poruszała się nader żywo, próbując przyspieszyć choćby do kłusa, lecz Aiden dość skutecznie jej to uniemożliwiał, przez co Belles musiała skupić się na zadaniach, które jej wyznaczał. Spojrzała jedynie na Eviline i Hero, z jednej strony zawrzała jej krew z chęci rywalizacji, z drugiej była na tyle podekscytowana, że nieomylnie strzeliła baranka, jej wyskok był niski, ale mógł trochę zarzucić Aidenem, choć ten nie miał jeszcze nóg w strzemionach, więc pewnie dał sobie spokojnie radę obejmując jej boki. Tak, czy siak klacz uspokoiła się po tym jak ręką odjął i dopiero przy prośbie o kłus ponownie przypomniała sobie o swojej wcześniejszej zachciance, czyli usilnym wyrywaniu się do biegu. Tym razem również została od razu sprowadzona na ziemię, przez koła, które robiły się mniejsze i mniejsze, więc musiała się na tym jakoś bardziej skupić i reagować na ewentualne zmiany kierunków. Innymi słowy właśnie zaprzestała swojego ciągnięcia do przodu i napierania na wędzidło, dając chłopakowi trochę odetchnąć :lol:
Eviline - 2018-05-14, 21:54

Za każdym szybszym ruchem Hero, kobieta wyciągała go na koło, tworząc je mniejsze i mniejsze, aby uniemożliwić ogierowi przyspieszanie. Wolała działać w ten sposób, niż szarpać go za pysk za chęć galopu. Starała się z ogierem wyjechać jak najwięcej stępa w każdym kierunku, choćby mieli jechać w większości po kołach.
Dopiero po sukcesywnym rozstępowaniu, poprosiła Hero o kłus, wcześniej poprawiając jeszcze stopy w strzemionach i dociążając je mocniej, tak dla pewności, że jej zaraz nie wylecą. W kłusie powtarzała wszystkie czynności ze stępu, próbując nie dawać ogierowi szans na zwiększanie tempa, mógł iść żwawo, ale nie lecieć od razu kłuso-galopem, zresztą na to też przyjdzie jeszcze pora. Ev zresztą wiedziała, że towarzystwo innej pary może znacznie umilić im trening i sprawić, że Hero będzie dawał z siebie ile tylko może, w końcu będzie ścigał się z koniem, który jest jak najbardziej odpowiednim partnerem do takiego sparingu.

Hero Of War - 2018-05-15, 13:27

W trakcie wyciszania na kołach Hero mimowolnie musiał wytracić prędkość, której niekontrolowanie nabierał. Takie podejście o wiele lepiej na niego wpływało, usilne przytrzymywanie gniadosza zwykle kończyło się nadmierną frustracją i buntem, a tego Eviline zdecydowanie wolała się wystrzegać.
Stępował obszernie jednak wciąż delikatnie napierając na wędzidło i tam samym pokazując, że ma potrzebę wyzbycia się tego nadmiaru nagromadzonej energii.
Kłusem ruszył bardzo dynamicznie jednocześnie każdy krok stawiając bardzo obszernie i swobodnie. Mimo to nie miał okazji do rozpędzania się, ponieważ już od samego początku Ev zadbała o to, aby ogier poruszał się po kołach, łukach i woltach.
Czujnym okiem cały czas zerkał w stronę drugiej pary nie spuszczając nawet na moment spojrzenia z klaczy, która pomimo tego, że była rywalką była też atrakcyjna. :lol2:

Aiden Craven - 2018-05-15, 15:53

Ucieszyła go ta zmiana w zachowaniu Eight Belles, ale nie uśpiła jego czujności. Oczywiście wykorzystał ten spokój na to, żeby wreszcie pojeździć trochę po prostych, a nie tylko kręcić koła, przez które prędzej czy później zakręciłoby się im w głowie... :lol: Przeszedł więc na chwilę do stępa, którym zjechał na bieżnię i właśnie tam spróbował ponownie zakłusować, celowo jednak ruszając w kierunku bramek, żeby nie prowokować Eight Belles. Jadąc kłusem po torze, pilnował aktywnego ruchu naprzód, ale też wyraźnej granicy między kłusem, a galopem - gdyby klaczy przyszło do głowy ruszyć wyższym chodem, był gotów zabrać ją na woltę i pokrzyżować jej w ten sposób plany. Jeśli jednak trzymała narzucone jej tempo, to blondyn spróbował jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie zmiany torów z wewnętrznego na zewnętrzy i na odwrót, po prostu sprawdzając reakcję karej, na razie w kłusie, w którym miał nad nią większą kontrolę.
Eight Belles - 2018-05-18, 21:50

Klacz niespecjalnie widziała różnicę w swoim zachowaniu, może okres miała, jak to baba i ciągle jej się humor zmieniał, ale Aidenowi pozostało jedynie z tego korzystać i względnie się cieszyć. Kara zeszła niemal od ręki do stępa i pozwoliła poprowadzić się nieco inaczej niż dotychczas, na sam koniec zakłusowując w stronę bramek. Szła raźno do przodu, choć ewidentnie drobiła swój kłus, to jednak był on cały czas aktywny i żwawy, ale nie cierpiał na syndrom "ja chcę już galop", widocznie klacz uznała, że im szybciej zakończą ten etap, tym prędzej dojdą do galopu. Skuliła uszy na polecenie zmiany toru i o ile bez szemrania wykonała to za pierwszym razem, to za kolejnym stawiała chwilowy opór, ponieważ to zadanie zdecydowanie nie należało do jej ulubionych, ale była przyzwyczajona, że ludzie proszą ją o naprawdę dziwne dla niej rzeczy. Szastnęła ogonem, obijając go mocno o boki i z położonymi uszami, oraz parskaniem obruszonej osy, wykonywała ćwiczenia wymyślone przez jej dżokeja.
Eviline - 2018-05-18, 22:02

Zdecydowanie Ev wolała ustrzec się od gniewu ogiera, może nie ze względu na to, że coś by jej się stało, ale po prostu bardzo nie chciała szarpać się z Hero, nawet z poziomu siodła, gdzie jakieś tam szanse miała. W każdym razie i dla niej rozwiązanie sporu na kołach było przyjemniejsze, więc chętnie je stosowała w każdym możliwym chodzie, którym się poruszali.
Nie chciała, by ogierowi załączył się jakiś pakiet podrywacza karych klaczy, więc kołując w kłusie, powoli oddalała się od drugiej pary, tym samym mieli ich wciąż na widoku, ale w nieco innej odległości. Kontynuowała swoje kołowania, pozwalając sobie na co i raz to dłuższe proste, jakby odwrócona po części uwaga ogiera miała sprawić, że ten nie zauważy owej zmiany i nie będzie wyrywał. Ta, dobre sobie.
Jak tylko jedno i drugie miało dość kłusowania, dziewczyna zachęciła ogiera do galopu i stanęła w oparciu o strzemiona. Korygowała od razu tempo, żeby nie weszło w tryb turbo i ewentualnie wyjeżdżała na koła, tym samym dając ogierowi możliwość galopu, ale bardziej stonowanym tempem, które było zresztą chwilowe, typowo rozgrzewkowe przed docelowym treningiem.

Hero Of War - 2018-05-18, 23:06

Pakiet podrywacza nie leżał w jego naturze, aczkolwiek hormony potrafiły zrobić swoje i właśnie, dlatego Hero dość uporczywie zerkał w stronę klaczy. Nie tracił jednak zainteresowania Evi cały czas będąc przy niej myślami. Poruszając się po kołach na dłuższych prostych odcinkach próbował przyśpieszać i narzucać swoje własne tempo. Na nic zdało się odwrócenie uwagi przez klacz, nadal był tak samo czujny i uważny.
Zaproszony do galopu ruszył nim bardzo energicznie już teraz zdradzając fakt, że energia wręcz parowała z wielkiego silnego cielska. Nie podobał mu się galop na kole, co jasno manifestował ciągłym napieraniem na wędzidło i nerwowym obijaniem ogonem o swoje boki.
Wymuszał na Ev nieco odważniejsze tempo nie dając się sprowadzić do spokojnego galopu.

Mistrz Gry - 2018-05-21, 11:15
Temat postu: Gonitwa oo
    W dniu dzisiejszej gonitwy jako pierwsze pobiegną na torze wyścigowym Belmont Park, należącym do Orchardu, konie czystej krwi arabskiej.
    Pogoda sprzyja uczestnikom, niebo jest przejrzyste, nic nie zwiastuje jej pogorszenia.
    Do gonitwy zgłosiło się osiem par, z czego sześć przyjechało z Orchard Stable.
    Każdemu został przydzielony odpowiedni boks startowy (losowo).
    Najmniejsze numery znajdują się bliżej wewnętrznej krawędzi toru, zaś większe - bliżej zewnętrznej.
    Podział wygląda następująco:

    1: AIDEN CRAVEN & PARNASSUS
    2: DELPHINE LOEVITONE & KIND OF MAGIC
    3: NON-PLAYED CHARACTER #2 | first winner | k. 77 s. 45
    4: EVILINE RODRIGUEZ & EBONY KNIGHT
    5: NON-PLAYED CHARACTER #3 | reasonable runner | k. 70 s. 77
    6: NON-PLAYED CHARACTER #1 | reasonable runner | k. 62 s. 58
    7: LIAM RODRIGUEZ & BASHAYER
    8: ROSALIA ATKIEWICZ & THUNDERHEAD


    Taktyki i statystyki NPC zostały ujawnione by obyło się bez nieporozumień,
    ale oczywiście uczestnicy fabularnie NIE SĄ ich świadomi.
    k. - kondycja, s. - szybkość

    W kolejnym poście MG pojawi się losowanie dotyczące startu z bramek.
    Ten post jest wyłącznie informacyjny.



Mistrz Gry - 2018-05-21, 11:15
Temat postu: Gonitwa xx 2l
    Jako druga ma miejsce gonitwa dwuletnich koni pełnej krwi angielskiej, odbywająca się na torze wyścigowym Belmont Park, należącym do Orchard Stable.
    Pogoda w dalszym ciągu jest słoneczna, ale temperatury nie są bardzo wysokie - oscylują w granicach 15 stopni.
    Do gonitwy zgłosiło się osiem par, z czego tylko dwie przyjechały z innych stajni.
    Każdemu został przydzielony odpowiedni boks startowy (losowo).
    Najmniejsze numery znajdują się bliżej wewnętrznej krawędzi toru, zaś większe - bliżej zewnętrznej.
    Podział wygląda następująco:

    1: AIDEN CRAVEN & SHENANIGANS
    2: JAMES STOCKE & PRINCESSOF THE NILE
    3: EVILINE RODRIGUEZ & DAIQUIRI
    4: EVA O'CROSS & DISASTER RESPONSE
    5: NON-PLAYED CHARACTER #1 | reasonable runner | k. 91 s. 94
    6: DELPHINE LOEVITONE & SCHO CAN DO
    7: BRIAN DONNEY & JACKPATCHES
    8: NON-PLAYED CHARACTER #2 | first winner | k. 109 s. 67

    Taktyki i statystyki NPC zostały ujawnione by obyło się bez nieporozumień,
    ale oczywiście uczestnicy fabularnie NIE SĄ ich świadomi.
    k. - kondycja, s. - szybkość

    W kolejnym poście MG pojawi się losowanie dotyczące startu z bramek.
    Ten post jest wyłącznie informacyjny.



Mistrz Gry - 2018-05-21, 11:25

    WYJŚCIE Z BRAMEK
    Atmosfera towarzysząca wejściu do bramek i nadchodzącemu startowi była z każdą chwilą coraz gorętsza.
    Wiele koni miało problem z wejściem do bramek, ale ostatecznie każdy zajął przypisany sobie boks,
    w których oczekiwał otworzenia bramek.
    Niebawem bomba poszła w górę, a bramki otworzyły się, umożliwiając koniom start.
    Najszybszą reakcją wykazały się EBONY KNIGHT, NON-PLAYED CHARACTER #3 i NON-PLAYED CHARACTER #2.
    Chwilę później wyszła z bramki THUNDERHEAD. Za nią, wykazując się najwolniejszą reakcją, wyszła cała reszta - BASHAYER, PARNASSUS, KIND OF MAGIC i NON-PLAYED CHARACTER #1. Zły start zwykle utrudniał wybicie się na początek stawki, głównie z tego względu,
    że już od początku budował dystans między resztą konkurencji, jak było w tym przypadku.

    To pierwszy moment, w którym można powalczyć o upatrzoną pozycję na torze.
    To, że ktoś startował przykładowo z bramki numer osiem,
    nie oznacza, że nie może próbować zająć toru przy samej krawędzi!

    Kolejka prezentuje się następująco:
    1) Eviline & Ebony Knight 2) Rosalia & Thunderhead 3) Liam & Bashayer
    4) Aiden & Parnassus 5) Delphine & Kind of Magic 6) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
    Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.



Mistrz Gry - 2018-05-21, 12:52

    WYJŚCIE Z BRAMEK
    Atmosfera towarzysząca wejściu do bramek i nadchodzącemu startowi była zaskakująca spokojna, a większość koni raczej bezproblemowo zajęła swoje miejsce w przypisanych boksach startowych.
    Konkurencja była silna, ale cała widownia, która pojawiła się na trybunach, miała swoje typy - była to nieodłączona część wyścigów.
    Niebawem bomba poszła w górę, a bramki otworzyły się, umożliwiając koniom start.
    Najszybszą reakcją wykazały się JACKPATCHES, NON-PLAYED CAHRACTER #2 i PRINCESSOF THE NILE.
    Chwilę później wyszły z bramek SHENANIGANS, DAIQUIRI oraz NON-PLAYED CHARACTER #1. Taka kolejność startu sprawiła, że konie ruszyły stosunkowo zwartą grupą, choć póki co w najlepszej sytuacji byli ci, którzy opuścili boksy jako pierwsze.
    Najsłabszą reakcją wykazały się natomiast DISASTER RESPONSE i SCHO CAN DO . Niby to początek, ale te pierwsze sekundy często były decydujące.


    To pierwszy moment, w którym można powalczyć o upatrzoną pozycję na torze.
    To, że ktoś startował przykładowo z bramki numer osiem,
    nie oznacza, że nie może próbować zająć toru przy samej krawędzi!

    Kolejka prezentuje się następująco:
    1) Brian & Jackpatches 2) James & Princessof 3) Aiden & Shenanigans 4) Eviline & Daiquiri 5) Eva & Disaster 6) Delphine & Scho Can Do
    7) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
    Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.



Brian - 2018-05-21, 21:29

Ze względu na urlop macierzyński Blue Moon miałem wziąć udział w gonitwie tylko z drugą wyścigową podopieczną, czyli Jackpatches. Dlatego przed rozpoczęciem gonitwy dwulatków stawiłem się w stajni, by przygotować zarówno siebie jak i klacz. Kiedy kasztanka została przeze mnie pieczołowicie wyczyszczona i osiodłana, a ja sam również byłem gotowy poprowadziłem ją na rozprężalnię w pobliżu toru, gdzie zapewne rozgrzewały się też inne pary. Po poprawieniu sprzętu znalazłem się na jej grzbiecie. Starałem się skupić dwulatkę głównie na sobie, rozgrzewając ją porządnie w stępie i kłusie, oraz krótko w galopie. Następnie zsunąłem gogle na oczy i poprowadziłem ją na tor, do bramek startowych. O dziwo panowała dość spokojna atmosfera jak na wyścigi, więc raczej bez problemu udało mi się wprowadzić Jackpatches do przypisanego nam boksu. Na miejscu przygotowywałem ją do wyskoczenia z bramki do galopu, wraz z jej otwarciem. Obrałem prawidłową pozycję na jej grzbiecie, pochylając się nieco do przodu, uchwyciłem wodze wraz z kilkoma włosami jej grzywy, przypatrując się torowi, Kiedy bramki się otwarły wypchnąłem ją do galopu z miejsca. Ku mojemu zadowoleniu oboje popisaliśmy się dobrym refleksem, przez co wyszliśmy z bramek jako jedni z pierwszych. Przy takim obrocie spraw chciałem jak najlepiej to wykorzystać, ponieważ wiedziałem, że nie mamy tak dobrego startu jak dżokeje na koniach z techniką first winer. Startowaliśmy bardziej z zewnętrznego toru, korzystając jednak z dobrego startu poprowadziłem Jackpatches na wewnętrzny tor, jednak nie pod samą krawędzią. Utrzymywałem aktywny galop folblutki, wiedząc, że w tej chwili nie daje z siebie wszystkiego, zbierając siły gdzie się da, na finisz, gdzie mieliśmy pokazać na co nas naprawdę stać.
Jackpatches - 2018-05-22, 13:34

No przynajmniej miał jeszcze Jadźkę do wyboru nie? Blue pewnie nie byłaby zadowolona z faktu, że opuściła jakieś zawody wyścigowe - biedulka. Wyścigi odbywały się w domu, więc odszedł stres związany z podróżą. Klacz od rana wyczuwała że się coś święci, panowała nieco nerwowa atmosfera i przewijała się masa ludzi. Przywitała się z Brianem i dała mu się szybko i sprawnie wyczyścić oraz osiodłać. Kiedy oboje byli gotowi ruszyli na rozprężalnie w pobliżu toru, gdzie odpowiednio rozgrzała się w stępie, kłusie i co nieco w galopie. Inne pary nie przeszkadzały jej, bo należała do spokojnych koni i nie reagowała nerwowo na nie. W końcu trafili na tor, gdzie zaraz miała odbyć się gonitwa. Klacz trochę się ekscytowała, ale jednak nie szalała pod swoim właścicielem. Udało im się w miarę szybko wejść do bramki, gdzie klacz podniosła łeb ku górze i błysnęła białkami obserwując swoich konkurentów. Przebierała kończynami po podłożu, nie mogąc się doczekać wystartowania z bramki i biegu. W końcu nastąpił dźwięk i otwarły się drzwi, klacz osadziła się w sekundzie na zadzie i wyskoczyła z bramki na swój tor bardzo szybko i mocno w przód. Od początku odpychała się mocno z zadu w przód, który działał jako motorek jej napędu w biegu. Była zadowolona ponieważ wyskoczyła w sumie jako jedna z pierwszych z bramek, ale nie mieli dobrego toru do biegu. Jednak dzięki temu że inne pary bardziej z wewnętrznej pobiegły z opóźnieniem, ona mogła zmienić tor na bardziej wewnętrzny co też za poleceniem właściciela zrobiła. Galopowała aktywnie przed siebie, biegnąc w sumie w zwartej grupie z innymi końmi z podobną techniką. Klacz mimo aktywnego tempa, nie pędziła na łeb na szyję zachowując najwięcej energii na sam koniec.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group