To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Delfinek - 2018-04-15, 20:35

Zaraz po zakręcie wzmocniła kontakt i podniosła dosiad do takiego, w którym pokonać miała większość toru. Nie mobilizowała go batem czy też nie dawała zbyt dużo wodzy, bo po prostu nie było to wymagane. Przede wszystkim kontrolowała, by nie zaczął nagle zbyt szybko przybierać na tempie, co na szczęście Kinda nie interesowało.
Same gabaryty kobiety były stosunkowo mniejsze od większości jeźdźców, nie ukrywając nie każdy dżokej miał mniej niż metr sześćdziesiąt i ledwie co pięćdziesiąt kilogramów. W tym ogier zdecydowanie mógł zobaczyć różnicę. Podobnie zaś było z kontrolą - na treningach, szczególnie tych pierwszych Delfin pozwalała koniom narzucać swoje zasady, do granic możliwości, ale jednak. Być może kary chciałby to wykorzystać, to znaczy, wykorzystać lekkość i swobodę jaką dostał. Jeśli jednak tak się działo spotykał się z twardą, stanowczą ręką masztalerz. Jest samowolka, ale tylko akceptowalna! :lol2:

Kind of Magic - 2018-04-16, 15:01

To prawda, choć dżokeje, z reguły, wcale nie byli dużo ciężsi. Zazwyczaj tego typu karierę obierały osoby drobne, o niewielkim wzroście i wadze, co, komponując się z również nieco mniejszymi, arabskimi gabarytami, idealnie ze sobą współgrało. Delphine, jednakże, była chyba najdrobniejszym jeźdźcem, z jakim do tej pory się spotkał, i musiał się do tego przyznać bez bicia.
Jeśli chodzi o narzucenie swoich zasad, to ogier wcale jakoś bardzo nie korzystał z danego mu przywileju swobody. Oczywiście czasami próował przyspieszać, ale z reguły trzymał się szybkim, równym tempem, które miało zostawić nieco więcej zgromadzonej energii na sam koniec jazdy. Przebierał nogami szybko, sprawnie, ale stale pozostając w równowadze. Można powiedzieć, że podczas biegu czuł się jak delfin w oceanie.
Wyszedłszy na prostą za zakrętem ogier ponownie nieco się rozkręcił, wytracając chwilowo prędkość na rzecz ładnego wpisania się w łuk, i wrócił do stałego tempa. Cały czas, w pełni, skupiony był na treningu i poza, występującym co jakiś czas, wyżyrafianiem głowy, nie można było mu niczego zarzucić.

Elynn Sands - 2018-04-17, 13:58

Czując jak zaczyna wytracać tempo pozwoliła mu stopniowo zwolnić a następnie przejść do kłusa. Nie chciała go w końcu przeciążyć, a jedynie popracować trochę nad wytrzymałością. W kłusie ustaliła tempo na aktywne robocze, starając się go wypuścić jak najniżej do żucia z ręki. Chciała aby po wysiłku trochę się rozluźnił i rozciągnął. Po kilku minutach poprosiła go o przejście do stępa i zjechała z toru na środek aby nie przeszkadzać innym. Na stępa poświeciła sporo czasu bo około 20 minut, a jeszcze pozostała im droga do stajni. Podczas stępowania poluźniła mu popręg, a ostatecznie okryła derką i skierowała w stronę stajni.
zt

Krugerrand - 2018-04-17, 19:09

Wystarczyło mu zdecydowanie tej zabawy na torze, więc bardzo chętnie rozciągnął się w kłusie i już bardziej tuptał niż kłusował. Był już zmęczony, więc był bardziej oporny do przyśpieszenia, tym razem ewentualnie odpowiadając na mocniejszą łydkę. Przechodząc do stępa, odetchnął głęboko i zawiesił nisko łeb parskajac chwilę. Starał się uspokoić oddech, który był zdecydowanie spłycony. Dodatkowo spocił się na szyi, słabiźnie, a między tylnymi nogami nawet pojawiła się piana z potu. Machając ogonem i odganiając się od robali występował się, równie luźno wracając do stajni.
/zt

Naomi Eaton - 2018-04-19, 10:33

Ukryj: 
Friskey Whiskey napisał/a:
Wypracowana przez lata kondycja nadal była w jak najlepszej formie, a trenując regularnie z ogierem Naomi podtrzymywała ten stan. Galopując dalej powoli zaczynał wytracać ten "dodatkowy" nadmiar energii, dzięki czemu poruszanie się stałą prędkością przestało być dla niego problemem. Oddychał równo i rytmicznie nie zdradzając żadnych oznak zmęczenia. Zachęcony do wrzucenia wyższego biegu :lol2: nie czekał i od razu zaczął żywiej galopować.
Nie dawał jednak Naomi powodów do obaw pozwalając jej czuć się bezpiecznie na swoim grzbiecie. W każdej chwili mogła go wyhamować nawet do swój, w końcu był grzecznym siwym konikiem. <3


Nie miała jednak takiej potrzeby, bo naprawdę dobrze i pewnie czuła się na jego grzbiecie podczas tego energicznego galopu. Mogłoby się zdawać, że to zupełnie bezcelowe, ale jednak wierzyła, że Friskiemu dobrze zrobi takie wyjście - mógł się nie tylko rozluźnić, ale też trochę przewietrzyć głowę, robiąc coś innego niż zwykle. Galopowała tak przez dłuższy czas, czasem coś mówiąc do konia lub po prostu klepiąc go po szyi, by nie zapomniał o jej obecności na grzbiecie, a także żeby zrozumiał, że właśnie takiego zachowania od niego oczekuje - czym dawała mu dodatkowo psychiczny komfort, pozwalający na rozluźnienie się. Pod koniec spróbowała raz jeszcze skrócić i ponownie dodać, jakby sprawdzając, ile sił miał na dodanie na finiszu (co często robili na crossie), a potem już tylko wytracała tempo aż do kłusa, w którym również pozostała na dłuższą chwilę, wypuszczając już konia do dołu żeby odpoczął po galopie i uspokoił oddech. Później przeszła do stępa i zjechała już do środka toru, żeby porządnie rozstępować konia, już na długiej wodzy bo była wręcz pewna, że po takiej dawce galopu nie będzie zainteresowany dalszym bieganiem. Zanim wyruszyła w kierunku stajni, zgarnęła zostawioną na uboczu derkę, okryła nią zad Friskiego i udała się w drogę powrotną. zt

Friskey Whiskey - 2018-04-19, 12:07

Taki galop po torze był miłą odmianą, koń mógł po prostu biec dając upust nagromadzonej w ciele energii. Nie musiał nieustannie skupiać się i koncentrować w trakcie treningu na zadaniach, jakie przed nim stawiano. Dobrze zrobiło to Friskowej głowie, która mimo to nie byłą taka zła, bo sam ogier był raczej spokojnym zwierzakiem, bardziej rozrabiaką niż morderczym eliminatorem dwunogów.
Galopując odważnie nie tracił prędkości aczkolwiek zszedł łbem niżej pokazując swoje rozluźnienie i spokój, jaki go właśnie ogarnął. Głaskany po szyi strzygł uszami w kierunki Naomi czasem też zerkając ewidentnie w jej kierunku. Na sam koniec pomimo ogólnego zmęczenia i potu, jaki pokrywał siwe cielsko, dodał całkiem energicznie najwyraźniej w tych spokojniejszych momentach dość dobrze się regenerując.
Na sam koniec weszli w kłus, w którym Frisk zanurkował nosem w dół podnosząc plecy i rozciągając górną linię ciała po raz kolejny prezentując rozluźnienie. W stępie oddychał płytko aczkolwiek równo powoli łapiąc też oddech. Stępował grzecznie pozwalając Naomi cieszyć się udanym treningiem i w pełni odpocząć, bo przecież ona także miała brawo być zmęczona.
Po odpowiedniej dawce stępa udali się spacerkiem do stajni.

/zt

Delfinek - 2018-04-21, 20:51

Kind of Magic napisał/a:
...


Nadal pozwalała mu nieść się samemu, pomijając kontrolę na zakręcie, o której wcześniej wspominałam. Nie poganiała go także dlatego, że jego czas był mierzony przez stajennego, który wypuścił ich z bramki. Następne treningi będą przebiegać podobnie, z różnicą, że planowała tutaj prosić go o tempo. Teraz jednak miał stosunkową wolność a mimo to sprawował się na razie wyśmienicie. Delfin na codzień trenowała dwa wyścigowce, w tym arabkę, była to jednak duża odmiana. Thunder była kompletnie inna w obejściu, nie wspomnę tu o jej dzieciaczku Scho, którego może nie spłodziła, ale wychowała i wyszedł taki World's Champion! Może Kinda tez to czeka?

Kind of Magic - 2018-04-22, 10:48

Kind z pewnością dąży do tego żeby być World's Championem! Wprawdzie na razie idzie mu dość kiepsko, ale przecież trening czyni mistrza i jeśli tylko ktoś wziąłby go w większe obroty, to chłopak z pewnością by się poprawił. Animuszu mu nie brakowało, potrzebował tylko kogoś, kto naprawdę poświęciłby mu trochę czasu.
Ładnie wszedł w ostatni zakręt, który stał na ich drodze do kończącej prostej, a w jego oczach momentalnie pojawiły się ogniki. Uszy postawił na sztorc i sam z siebie, zaczął przebierać nogami jak oszalały, próbując pokazać Delphine co to znaczy mieć wiatr we włosach. Nie było to jeszcze jego maksymalne tempo - z racji tego, że nie był poganiany - ale sam z siebie prezentował potężne susy, wydłużając przy tym swoją sylwetkę i mocno wbijając kopyta w nawierchnię toru. Jego chrapy rozdziawiły się, a ogier raz po raz prychał głośno, z każdym foule przybliżając się do mety.

Delfinek - 2018-04-22, 12:31

Widząc jego natychmiastowe po zakręcie nabranie tempa pozwoliła sobie na ingerencję w postaci schylenia dosiadu, zwanego ''ukryciem się za szyją'' i wyciągnięcia rąk wzdłuż szyi, coby ogier mógł wyciągnąć się swobodnie. Nadal nie był poganiany, w końcu nie na tym teraz rzecz polega, trzeba mu było jednak dać możliwość rozwinięcia skrzydeł.
Miał zadatki na World's Championa, oczywiście! Brakowało mu po prostu regularności startów i treningów w przeciwieństwie do Thunder, Scho czy Daiq, którzy mając nad sobą kilku stałych dżokejów startowali we wszystkich wyścigach i poważnie się do nich przygotowywali. Mogło się to zaś zmienić, Orchard nie cierpiał na brak dżokejów, może nie w czystej postaci jak Aiden czy Eviline, lecz było wiele osób, które prócz zwykłych zawodów trudniły się startowaniem na wyścigach. Niektórzy robili to kompletnie bezmyślnie, tym samym nic nie osiągając, inni (Jak na przykład Delfin) biorąc na siebie za dużo skakali w osiągnięciach niczym kalejdoskop, inni zaś byli stale na podium - mimo to, nie ważne pod jakie ręce by trafił mógł osiągnąć sporo. Wiedziała to po sobie i Scho, gdzie to Scho wskazywał jej często jak ma postąpić, niż ona jemu. Dopóki tak się działo osiągali sporo, bo kto lepiej ma wiedzieć na ile go stać, niż sama ta istota? Oczywiście nie mówię tu, że Delfin nie miała umiejętności. Wyścigi to jednak dyscyplina, w której prócz umiejętności trzeba po prostu dać koniow wygrać, wspierać go w wygranej a nie ją narzucać. Przykład: Eviline i jej brak bata. Można? Można.
Pozwalała mu biec aż do końca z tempem, jaki sam sobie wybrał i dopiero po przekroczeniu linii zmieniła dosiad na bardziej obciążający, poprzez delikatne rozprostowanie nóg i powolne zbieranie wodzy w celu sprowadzenia do wolnego galopu a zaraz do kłusa.

Btw ten post to taki Delfin profeszjonal kołcz XD

Kind of Magic - 2018-04-22, 17:39

Niewątpliwie stałe, regularne treningi mogły zdziałać cuda, nawet nie pod najbardziej zaawansowanym jeźdźcem. W końcu treningi kilka razy w miesiącu mogły bez problemu nabudować końskie mięśnie i kondycję, a te dwie składowe bardzo dobrze oddziaływały na wyniki konia podczas wyścigu. Życzę Kindowi, żeby mógł wreszcie załapać się na osobę, która będzie chciała z nim pracować i mogę przysiąc, że będzie jej oddany jak mało kto.
Póki co, nadal biegł przed siebie, ile sił w nogach, będąc coraz bliżej mety. Nie zawahał się ani przez moment, mocno i stanowczo stawiając krok za krokiem, aż w końcu przekroczył celowniki i zakończył bieg. Z jakim czasem? Cóż, tego pewnie Delphine dowie się za moment, ale karus z pewnością mógł osiągnąć dużo lepszy wynik - jeśli tylko ktoś wywierał na nim presję.
Każdy kolejny metr był w tej chwili przemierzany wolniej, a wkrótce Kind przeszedł do kłusa, chętnie pozwalając odpocząć zmęczonym kończynom.

Delfinek - 2018-04-22, 17:45

Poglaskała go po szyi krążąc wokół stajennego i z uśmiechem słuchając o wyniku. Nie było źle, oczywiście mógł osiągnąć więcej, jeśli by go do tego nakłoniła, lecz nie o to jej chodziła. Zauważając możliwości ogiera samego z siebie była zadowolona i naprawdę pod wrażeniem, że miał taką wolę walki i był tak posłuszny, patrząc na wyścigowce.
Zaraz po tym ruszyli w kierunku stajni, wcześniej jednak Delfin zeszła z jego grzbietu i w ręku rozstępowała go przez kilka minut, pozwalając mu tym samym na ostudzenie emocji i mięśni, by w względnym spokoju udać się znów do stajni, po drodze chwaląc ogiera za popis na torze.
/z.t

Kind of Magic - 2018-04-22, 18:05

Z radością przyjął pochwały od dziewczyny i jeszcze przez moment kłusował wokół obcego sobie mężczyzny, kierując uszy w jego stronę, gdy wypowiadał kolejne słowa. Nie robiły one na nim jakiegoś specjalnego wrażenia, gdyż karus nie rozróżniał spośród nich żadnych dźwięków, które były dla niego bliskie.
Po jakimś czasie przeszedł do stępa i bez problemów chodził u boku dziewczyny. Zmęczony, ale zadowolony z treningu, ostatecznie udał się z nią do stajni.

zt.

Aiden Craven - 2018-05-05, 21:42

Przyszedł na tor razem z Eight Belles, z którą podszedł do ogrodzenia, póki co nie zbliżając się do bramek, będących kolejnym stresogennym czynnikiem, jak zdążył zauważyć podczas niejednej gonitwy. Co prawda miał dzisiaj w planach wejście do nich, ale póki co myślał o rozgrzewce, więc zanim dosiadł Eight sprawdził popręg, by siodło przypadkiem się nie przekręciło podczas wsiadania. Klacz co prawda była wysoka, ale Aiden też nie był najniższy, ale za to chudy jak szczapa czym sobie to rekompensował. W każdym razie wsiadł na karą z ogrodzenia i nie wkładając jeszcze stóp w strzemiona, zaczął stępować z klaczą po wewnętrznej części toru, już teraz wyginając klacz na woltach czy w samej szyi, co było podstawą rozgrzewki przed biegiem.
Eviline - 2018-05-07, 10:53

Przyszła z Hero na tor, gdzie od razu dostrzegła Aidena z Belles i odetchnęła, że może akurat dzisiaj nie będzie musiała trenować w pojedynkę. Ustawiła Hero przy płocie, sprawdziła popręg, dociągając go przy okazji i wsiadła szybkim ruchem z pomocą ogrodzenia. Będąc już w siodle poprawiła swój dosiad, który obecnie był dość doskwierający, choć Ev i tak już zdążyła się względnie przyzwyczaić, taka codzienność. Chciała się też przywitać z chłopakiem, więc żeby nie drzeć japy pomachała mu i poprosiła Hero o stęp, wypychając go trochę z dosiadu i subtelnie zaznaczając prośbę kostkami, które w tym momencie działały lepiej niż łydki. Ze względu na to, że przy rozgrzewce raczej nie chciała zbliżać dwóch koni, to znalazła sobie miejsce i tam zaczęła posyłać ogiera na różne strony, żeby jak najlepiej go rozgrzać i rozciągnąć, kół to tutaj mogli kręcić do woli.
Eight Belles - 2018-05-07, 10:59

Dotarła u boku Aidena na swoje miejsce ćwiczeń, omiatając wzrokiem otoczenie, jednak na torze nic nie działało na nią stresująco, była koniem bardziej bojącym się samych przygotowań, niżeli bramki, bo tam akurat żaden inny koń nie mógł zrobić jej krzywdy ze względu na oddzielenie. Kara miała swoje odchyły i najwięcej było ich właśnie w stajni, czy podczas rozgrzewek, gdy już parła na wędzidło i się buntowała, a tak to można było z nią nawet ładnie pracować, o ile się wiedziało, że lubi sprawdzać swojego jeźdźca.
Pozwoliła Aidenowi wsiąść, nie robiąc sobie z tego nic, był lekki, więc nie miała co marudzić. Ruszyła aktywnym, mocnym stępem wzdłuż toru, z chęcią angażując się w ćwiczenia, które serwował jej chłopak, choć cały czas miała przed sobą otwartą przestrzeń, która kusiłaby ją niepowstrzymanie, gdyby nie te wszystkie odwracające uwagę wolty.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group