Anonymous - 2016-03-05, 22:38 Odruchowo zwróciła wzrok w kierunku kelnerki, niosącej oba desery. Zupełnie nie kontrolując swoich odruchów, ponownie pozwoliła sobie na delikatny uśmiech, który pojawił się na widok odkładanego na stolik ciasta. Niecodziennie sprawiała sobie takie przyjemności i właściwie nieczęsto sięgała po jakiekolwiek słodycze, dlatego każda okazja wydawała się być najlepsza i przed żadną się nie powstrzymywała. Gdy tylko odprowadziła kelnerkę wzrokiem, chwyciła widelczyk i podobnie jak swoja rozmówczyni, zatopiła go w delikatnej strukturze ciasta. Odkroiwszy kawałek od razu umieściła go w ustach, pozwalając sobie na chwilę rozkoszy. Choć ciasto było nadzwyczaj słodkie, to malinowy sos i całe maliny ułożone na wierzchu dodawały lekkiej kwasowości, wprowadzając wręcz idealny kontrast.
Uśmiechnęła się delikatnie, biorąc kolejny niewielki kawałek ciasta. Prawnicy przez niektórych byli nazywani papugami, co idealnie wpasowywało się szczególnie w osobę Meghan, która była bardzo wygadana i wystarczał jej tylko niewielki impuls do rozpoczęcia jakiegoś tematu - mniej czy bardziej ciekawego, ale jednak. Lecz tym razem była zbyt zajęta rozkoszowaniem się słodyczom deseru, by skupić się i wpaść na jakiś ciekawy temat do rozmowy. Na szczęście rudowłosa szybko jakiś podłapała. Wpierw wzruszyła lekko ramionami. Nigdy się nad tym nie zastanawiała, bo naprawdę lubiła swoją pracę i spełnianie się w niej było dla niej czystą przyjemnością, jednak kiedy teraz to przemyślała, doszła do wniosku, że to może być prawda. -Cóż... Faktycznie nie ma zbyt dużo czasu na przyjemności, ale dla chcącego nic trudnego.- wypowiadając ostatnie słowa wyraz jej twarzy znacząco się rozweselił. Na poczekaniu ukroiła kolejny kawałek ciastka, który zjadła z przyjemnością. -Widocznie mam wystarczająco dużo czasu, żeby odwiedzać jeszcze stajnię. Może nie robię tego zbyt regularnie, ale staram się.- dodała, kiedy kawałek deseru wylądował już w jej żołądku.
Kompletnie nie zwróciła uwagi na zachowanie rudowłosej, które najwidoczniej jej nie przeszkadzało, skoro całkowicie je zignorowała. Faktycznie nie była czysto krwistą Niemką, jej korzenie są naprawdę bardzo rozrośnięte, a przynajmniej od strony matki. Bo o ile ojcem dziewczyny faktycznie jest rodowity Niemiec, to jej matka posiada również polskie i rosyjskie korzenie, chociaż to na pewno nie wszystko. Nigdy nie zagłębiała się w swoje drzewo genealogiczne, a gdyby to zrobiła to pewnie szybko by się od tego nie oderwała, bowiem jej rodzina jest spora i niebywale rozrośnięta. Najlepsze jest jednak to, że być może na Meghan się rozrost zakończy - do tej pory nie miała okazji poznać nikogo, kto zawróciłby jej w głowie na tyle, by mogła za niego wyjść i założyć z nim rodzinę i szczerze wątpiła, że tak się stanie. Co prawda wcześniej posiadała narzeczonego, ale przekonała się na własnej skórze i to bardzo szybko o tym, na czym tak naprawdę mu zależało.Nieve Hoover - 2016-03-05, 23:19 - Serio? – zapytała z niedowierzaniem, z pełnymi ustami przeżuwając kolejny kawałek ciasta w ustach, o mało nie wypluwając go poza obręb swojej buzi. To musiał być doprawdy ogromny zbieg okoliczności, że połączone przez sprawę prawną okazały się mieć ze sobą jeszcze więcej wspólnego. Oczy rudowłosej rozszerzyły się delikatnie a jej brwi uniosły ku górze w towarzystwie kręcącej głowy.
Wciągnęła do ust kolejny kawałek ciastka i zatrzymała się w połowie, tym razem naprawdę robiąc sobie przerwę. Nie mogła zasłodzić się już teraz gdyż koniecznie chciała zjeść ciastko do końca.
- Też tam chodzę. Znowu zaczynam naukę, konie są świetne – oświadczyła z uśmiechem. Nie musiała chyba dodawać, że kiedy była w stajni nie myślała o niczym innym. Jej myśli nie zajmowały się innymi sprawami, cały czas skupione na koniach, przyswajaniu informacji o nich i o ich sprzęcie. Każda minuta spędzona w Orchardzie była najwspanialszą, która jej się zdarzyła i wymazywała wszystkie negatywne emocje. Czasem przychodziła do stajni tylko po to by posiedzieć chwilę w boksie, wyczyścić któregoś zwierzaka czy zwyczajnie dać im kilka smakołyków. Sama nie mogła brać koni na jazdę, więc na obecną chwilę tego typu interakcje musiały jej wystarczyć.
- Długo jeździsz? – zapytała, zakładając jedną z rąk za głowę i ponownie wpatrzyła się w blondynkę, tym razem jedynie w oczekiwaniu jej odpowiedzi aniżeli zachwycaniu się jej urodą. Tą przyswoiła sobie już bardzo dokładnie.Anonymous - 2016-03-06, 01:07 Kiwnęła kilkakrotnie głową w potwierdzeniu pytania dziewczyny, będąc równie mocno rozbawiona jej nieoczekiwaną reakcją. Choć mogła się domyślać dlaczego rudowłosa tak entuzjastycznie zareagowała, to ostatecznie tego nie zrobiła. Nawet nie podejrzewała, że obydwie uczęszczają do tej samej stajni. Śmiejąc się tylko pod nosem, ukroiła kolejny kawałek ciasta, który szybko został ukryty w jej buzi. Uśmiech ani na moment nie schodził z twarzy blondynki, a może i nawet nieco się powiększył, wraz z mijającym czasem.
Chcąc w końcu wypić kawę do końca, sięgnęła po kubek. Gdy tylko wlała w siebie płyn skrzywiła się lekko, gdyż zimna kawa to nic dobrego. Mruknąwszy coś niezrozumiałego, odstawiła napój i przegryzła niezbyt dobry smak dużo smaczniejszym ciastkiem.
Dopiero równo ze stwierdzeniem dziewczyny, Meghan zrozumiała o co wcześniej jej chodziło. Uniosła brwi i rozszerzyła nieco oczy, nie ukrywając swojego zdziwienia. Jeszcze szerszy uśmiech nachalnie wepchnął się na jej twarz. Przysłoniła dłonią usta, by przypadkiem nikt nie spostrzegł, jak manifestując swoje zdziwienie kawałek deseru o mały włos nie wypadł z jej ust. Właściwie jej reakcja była niemal identyczna do reakcji Nieve. -Jak to możliwe, że się wcześniej nie spotkałyśmy?- spytała rozentuzjazmowana i nadal zaskoczona. -O tak, to prawda.- zgodziła się ze stwierdzeniem, że konie są świetne. Przebywanie w stajni, wśród koni w blondynce budziło ukojenie i stanowiło sporą odskocznię od codzienności i pracy. Choć nie mogła pozwolić sobie na codzienne wizyty w murach Orchardu to robiła to możliwie najczęściej. Jednak, kiedy już tam zaglądała stawiała na rzetelną pracę z koniem.
-Kilka lat.- odpowiedziała nawet się nad tym nie zastanawiając. Dopiero po chwili w myślach zaczęła liczyć owe lata, co niekoniecznie jej wychodziło, gdyż kompletnie nie potrafiła się skupić.Nieve Hoover - 2016-03-07, 19:35 Uśmiechnęła się delikatnie, teraz będąc już zupełnie urzeczona spotkaniem z Meghan. Zainteresowanie końmi było czymś, co w oczach Nieve dodawało dużo punktów w jej własnym systemie oceny innych osób toteż blondynka wyraźnie awansowała w ułożonej przez rudowłosą hierarchii. Być może wcale nie była zainteresowana swoją pozycją, czy też w ogóle nie miała pojęcia o jakiejkolwiek liście, niemniej dziewczyna uśmiechnęła się a jej oczy nieco się rozświetliły.
Wpatrując się w blondynkę przez dłuższą chwilę zupełnie nie zdawała sobie sprawy, że ta zadała jej pytanie, które dotarło do jej mózgu z niewielkim opóźnieniem. Otrząsnęła się z letargu i zamrugała kilkukrotnie powiekami, prostując przy tym plecy i ściągnąwszy łopatki „strzeliła” nimi dając ulgę przeciążonemu kręgosłupowi.
- Przeprowadziłam się niedawno, to dlatego – obdarzyła kobietę kolejnym uśmiechem i nie mogąc się powstrzymać, kolejny raz sięgnęła po swe ciastko, które po kilku chwilach całkowicie zniknęło z talerzyka. Rudowłosa oblizała usta i pogłaskała się po brzuchu, który wyglądał teraz jakby była co najmniej w szóstym miesiącu ciąży. Odetchnęła głośno przez moment wpatrując się w swoją ułożoną na koszulce dłoń, ale prędko odwróciła wzrok ku nowej znajomej, nie chcąc zadręczać się teraz myślami o lekkiej nadwadze, którą zdecydowanie sobie wymyśliła.
- Ja dopiero zaczynam, zazdroszczę. Nie wiem czy mam w sobie tyle samozaparcia, żeby ciągle chodzić na treningi, ale już odczuwam brak obecności koni gdy zbyt długo nie ma mnie w stajni – jej zdaniem to już dobrze rokowało i świadczyło o tym, że jeździectwo może swobodnie zaliczyć do swych nielicznych pasji.Anonymous - 2016-03-08, 14:14 Podobne zainteresowania u Meghan powodowały podobne odczucia, co u rudowłosej, lecz trzeba pamiętać, że blondynka raczej nie jest personą, która bardzo szybko nawiązuje nowe znajomości. Tzn. jest bardzo otwartą i ciekawą nowych znajomości osobą, jednak ciężko nawiązać z nią dłuższą i głębszą relację. Nie jest to powodowane jej nagłym zamknięciem na danym etapie poznawania, a tym, że Niemka uważa przyjaźń za coś specjalnego, czego nie można osiągnąć od tak. Ciężko jej jest zaimponować na tyle, by od razu wspiąć się po szczeblach właśnie na to stanowisko, a sytuacja jest tym trudniejsza, jeśli mowa o uczuciu zwanym miłością. W tej kwestii raz w życiu zaufała naturalnym odruchom, co ani trochę nie wyszło jej na dobre. Dlatego teraz jak najostrożniej dobiera sobie przyjaciół i partnerów, ale o krótkotrwałe znajomości tak bardzo nie dba. Oczekując na odpowiedź dziewczyny, raz jeszcze sięgnęła po zimną kawę - niedobrą. Choć ponownie odrobinę się skrzywiła, to skoro wydała już pieniądze, musiała się jej pozbyć właśnie wypijając ją. W swoim zawodzie na pieniądze narzekać nie mogła, jednak była bardzo oszczędna, a chwilami wręcz skąpa. Nie naciskała na Nieve, myśląc, że nie do końca jest pewna odpowiedzi, Niemce nie przeszło przez myśl, że te zatrzymanie może być spowodowane czymś innym.
-To wszystko wyjaśnia.- przytaknęła, dodając delikatny ruch głową dla zwiększonego efektu. Nie powstrzymała się od odwzajemnienia uśmiechu, który jednak dość szybko znikł, kiedy tylko kolejny kawałek ciasta wylądował w ustach blondynki. W całym zabieganiu Meghan kompletnie zapomniała cokolwiek zjeść, dlatego ciasto było jej jedynym posiłkiem dzisiejszego dnia. Nie czuła się więc pełna, nawet wtedy, kiedy cały sernik zniknął z talerzyka, chwilę później od deseru towarzyszki.
-Ja z największą chęcią bywałabym w stajni codziennie, ale praca robi swoje, dlatego około trzy razy w tygodniu muszą mi wystarczyć.- wzruszyła lekko ramionami, swoją wypowiedź kończąc cichym westchnieniem. -Masz już jakiegoś swojego ulubieńca?- spytała ni stąd ni zowąd, będąc po prostu ciekawą odpowiedzi.Nieve Hoover - 2016-03-08, 18:22 Nieve natomiast nie należała do zbyt otwartych osób. Jej zaufanie bardzo ciężko było zdobyć a niektóre osoby musiały na nie pracować wręcz miesiącami. Po przykrych doświadczeniach z Tamtym stała się bardziej ostrożna i chętnie spędzała czas jedynie we własnym towarzystwie. Zamknęła się w sobie, zaczęła więcej czytać, mniej wychodzić na zewnątrz a wszelkie przyjaźnie i znajomości, które prowadziła wcześniej zaniedbała, przez co kontakt całkowicie się urwał. Teraz, dodatkowo będąc w nowym miejscu, nie znała praktycznie nikogo i może dlatego właśnie była tak zadowolona z rozmowy z Meghan. Mimo, że właśnie nie rozmawiały o niczym tak poważnym jak wcześniej, była wdzięczna blondynce, że z nią została, a jej struny głosowe są poddane treningowi, które zaniedbała już bardzo dawno. Stresowała się przed spotkaniem z Meghan – nie mogę powiedzieć, że nie – ale w tej chwili nie żałowała swej decyzji i była zadowolona, że udało jej się przed kimś, choć trochę, otworzyć.
- Codziennie? Gdyby tylko było mnie stać – uśmiechnęła się, ale ten wyraz twarzy prędko ustąpił lekkiemu zawstydzeniu. Nigdy właściwie nie zwierzała się nikomu ze swoich problemów z pieniędzmi – ona w przeciwieństwie do Meghan nie miała dobrej pracy i całe życie zdana była wyłącznie na siebie, wydając na utrzymanie każdy grosz, który udało jej się zarobić. Rzadko pozwalała sobie na szaleństwo w stylu zakupów – chyba, że dostawała karty podarunkowe lub premię w pracy – i choć żyła skromnie, w ogóle jej to nie przeszkadzało. Pieniądze nie były jej potrzebne do szczęścia, ale nie ukrywała, że przydałyby jej się w większej ilości.
Nieco zagubiona, z zaróżowionymi policzkami, odwróciła wzrok od blondynki i wróciła nim na nią dopiero gdy nieco się uspokoiła. Starała się zachowywać naturalnie choć zagryziona warga i zakłopotane oczy z pewnością zdradzały jej nastrój. Cieszyła się, że Meghan zadała jej kolejne pytanie, gdyż mogła w tym krępującym momencie zająć myśli czymś innym niż własnym potknięciem.
- Nie, jeszcze nie. Na razie poznałam jednego konia, to fajna brązowa klacz – odpowiedziała, nie do końca znając się jeszcze na nazwach umaszczeń i odmian. Twierdziła jednak, że wraz z nabywanymi umiejętnościami jeździeckimi z pewnością pogłębi wiedzę i w tym temacie. Już nawet znalazła w internecie różne artykuły, do których miała usiąść dziś wieczorem i spędzić go w towarzystwie mnóstwa końskich słów.Anonymous - 2016-03-13, 14:25 Odkąd blondynka przeprowadziła się do tego miasta również nieczęsto wychodziła do ludzi. Większość dnia spędzała w pracy, a całą resztę doby przesiadywała w domu ślęcząc nad kolejnymi sprawami, lub znajdując chwilę czasu dla własnej rozrywki. Czasem zdarzało jej się odwiedzić stajnię - to jedna z nielicznych sytuacji, kiedy pokazywała się wśród ludzi całkowicie prywatnie. Choć i wtedy nie rozmawiała z innymi osobami, swoją uwagę skupiając raczej na zwierzętach. Wszyscy znajomi i przyjaciele pozostali w kraju, z którego wyjechała, owszem, utrzymywała z nimi kontakt telefoniczny ale to nie to samo, co rozmowa twarzą w twarz. Dlatego Niemka większość odruchów miała już wypracowaną i zakorzenioną w umyśle, działała niczym maszyna przeznaczona do określonej pracy, w tym przypadku jako prawnik. Sama więc cieszyła się na możliwość dłuższej rozmowy z rudowłosą, zwłaszcza, że z ciężkich tematów szybko udało im się prześlizgnąć na dużo przyjemniejsze. Towarzystwo dziewczyny odpowiadało Meghan, która tego nie ukrywała.
-Codziennie.- potwierdziła zdecydowanym tonem, uśmiechając się ciepło. Jednak ów uśmiech zbladł nieco, gdy blondynka zarejestrowała zmianę w mimice towarzyszki. Nie chciała wnikać w głębsze strefy jej życia prywatnego. Każdy miał coś za uszami i każdy posiadał problemy różnego pokroju. Nienadmierna ilość pieniędzy to nie rzadkość wśród społeczeństwa i Meghan dobrze o tym wiedziała. Chociaż posiadała pracę, dzięki której zarabiała sporo pieniędzy, to do wszystkiego doszła sama. Od początku chciała być samodzielna i do tego dążyła. Nigdy nie zasięgała po fundusze rodziny, a początki kariery były równie ciężkie. Teraz ma swój fundusz: może pozwolić sobie na wszelkie przyjemności, czasem nawet bardzo kosztowne, ale tego nie robi. Żyje z umiarem, jest oszczędna i wie, że nie warto wydawać wszystkich pieniędzy. Skrupulatnie odkłada jakąś część każdej wypłaty, by mieć pieniądze na tzw. czarną godzinę.
Była nieco zaniepokojona zachowaniem rudowłosej. Nie wiedziała, co powinna zrobić i czy w ogóle powinna jakoś na to reagować. Ostatecznie przemilczała ten czas, w spokoju oczekując odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie, które chyba nieco rozwiało wątpliwość i napiętą atmosferę.
-Też nie mam swojego ulubieńca.- przyznała odrobinę zrezygnowana. Do tej pory żaden koń nie okazał się być tym, w jej oczach, najlepszym. Druga kwestia jest taka, że po jednym spotkaniu z danym kopytnym raczej ciężko cokolwiek o nim powiedzieć. -Ale zastanawiam się nad kupnem konia.- ożywiła się nieco, zdradzając swój plan na przyszłość.Nieve Hoover - 2016-03-13, 16:21 Nieve z pewnością nie chciała by ktokolwiek użalał się nad jej losem, dlatego właśnie upominała w myślach samą siebie, że nie powinna zdradzać zbyt wielu emocji. Jej życie potoczyło się takim torem jakim się potoczyło i dopiero w tej chwili, w wieku dwudziestu kilku lat, była w stanie wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać o to by żyło jej się lepiej. Problem polegał jeszcze na tym, że była u początku drogi do naprawienia warunków i statusu życiowego toteż jeszcze nie mogła pochwalić się jakąś specjalnie dużą sumką pieniędzy. Żyła bardziej z dnia na dzień, prócz głównych założeń, co chwila łapiąc się dorywczej pracy, która miała pomóc jej przetrwać.
Puściła temat pieniędzy w zapomnienie, nie chcąc zaprzątać sobie teraz nimi głowy. Problemy problemami, ale nie można się nimi dzielić z nowo poznanymi ludźmi – a przynajmniej według Nieve, która ogólnie ciężko otwierała się na innych ludzi. Zadowoliła się więc odpowiedzią Meghan w temacie koni i po chwili zaskoczyła wyznaniem, które padło z jej ust.
- Własny koń? To musi być świetna sprawa – uśmiechnęła się kącikiem warg i z rękawa wyciągnęła obszerny szalik, którym okryła kawałek swego ciała. Sama nie wiedziała dlaczego w pomieszczeniu zrobiło jej się zimno mimo tego, że dopiero co skończyła pić gorącą kawę. Nie chciałaby żeby teraz złapało ją przeziębienie, które było jej tak samo potrzebne jak wszystkie inne problemy. Może to tylko chwilowe uczucie, które zaraz jej przejdzie?
- Ja na razie nie mogłabym mieć swojego konia. Nie poradziłabym sobie z nim – dodała chwilę później, wyobrażając sobie jak trzymany przez nią na uwiązie koń chce wyrwać się z uwięzi i w efekcie przeciąga ją po ziemi. Szybko jednak pozbyła się tego typu myśli i kiwnęła głową, jakby w zgodzie z własnymi myślami. Teraz własny koń nie byłby dla niej najlepszym rozwiązaniem, choć nie ukrywała, że wiązała tego typu plany z przyszłością. O ile kiedyś nauczy się dobrze jeździć.Anonymous - 2016-03-13, 17:31 Meghan była raczej oschła jeśli chodzi o cudzy los. Takiego podejścia nauczyła ją praca, ale nie tylko - wychowywała się w rodzinie prawników, ojciec od dziecka wmawiał jej, że nie należy zbyt ingerować w życie innych, nie należy naciskać ani nikomu nad wyraz współczuć. Można okazać pomocną dłoń, ale nie litować się nad nikim. Bardzo emocjonalne podejście niejednokrotnie komuś uwłaszcza, a to nie o to chodzi. Dlatego blondynka nie okazywała zbyt dużej skruchy, ani nie wnikała w inne prywatne sprawy rudowłosej. Wystarczyło jej, że znała historię, w której główną rolę grał Tamten mężczyzna.
Jasnowłosa miała podobne podejście. Opowiadanie o problemach obcym osobom kompletnie nie wpisywało się w jej zwyczaje. Co innego, jeśli zwierza się osobie, która rzeczywiście może coś zdziałać i pomóc, a co innego, jeśli opowiadamy zbyt dużo nieznajomym, którzy później mogą to nawet wykorzystać przeciwko nam.
-Wcześniej własnego nie miałam, ale zakładam, że musi być świetnie.- przytaknęła ruchem głowy, znów przywołując na swoją twarz szeroki uśmiech. Zachowywała się zupełnie swobodnie. Chociaż nie znała rudowłosej zbyt dobrze, to czuła się w jej towarzystwie wyśmienicie i w ogóle nie zauważała tej bariery znajomości, jaka jednak między nimi była. Nie miała pojęcia z czego to wynika, ale podświadomie cieszyła się z takiego obrotu spraw.
-Dojdziesz do wprawy.- pocieszyła towarzyszkę. Początki nauki Meghan również nie były najłatwiejsze, jednak ona zaczynała w dzieciństwie, co w jakimś stopniu ułatwiało jej sprawę - jako dziecko nie ma się zbyt wielu zahamowań, co innego w dorosłym życiu. Niektórzy dorośli czasem okazują się być bardziej wstydliwi, niż właśnie dzieci.
Westchnęła krótko i oparła podbródek na zwiniętej dłoni. -Jakieś plany na resztę dnia?- spytała jak gdyby nigdy nic. Nie chciała być wścibska, op prostu nie wiedziała jaki temat powinna jeszcze poruszyć, stąd niezobowiązujące pytanie.
Wybacz za marność tego postu, ale wena mi gdzieś umknęła :/Nieve Hoover - 2016-03-14, 18:49 Dorośli ludzie po prostu żyli według innych zasad, nauczeni błędami młodości i doświadczeni życiem. Podchodzili do wszystkiego nieco bardziej ostrożnie przez co wraz z upływem lat ulatywała z nich odwaga i śmiałość do wykonania niektórych ryzykownych rzeczy. Nieve także podchodziła teraz z dystansem do koni. Trochę się bała, ale ciekawość i chęć poznania zwyciężały strach i dzięki temu wciąż wsiadała na koński grzbiet chcąc zyskać jak najwięcej doświadczenia.
Kiwnęła głową kiedy dziewczyna mówiła, a na zadane przez nią pytanie wzruszyła ramionami.
- Niespecjalnie – odparła, przesuwając językiem po swoich wargach. Pewnie miała siedzieć w domu i wysyłać kolejne CV w odpowiedzi na marne ogłoszenia o pracę wynalezione gdzieś w internecie. Postanowiła chwytać się wszystkiego, żeby tylko zarobić trochę grosza i móc przetrwać w nowym miejscu. Odłożona gotówka, której i tak nie było zbyt wiele, nie miała jej wystarczyć na długo, więc jeszcze zawczasu trzeba było zadbać o uzupełnienie konta.
- Pewnie wypiję trochę wina we własnym towarzystwie i poszukam pracy. Alkohol ulży tym ogłoszeniom, w których chcą wyzyskiwać ludzi – zaśmiała się wesoło, mimo że wcale nie było jej do śmiechu. Ogłoszenia o pracę czasem przerażały i Nieve miała wrażenie, że traktują potencjalnych pracowników gorzej niż psy, rzucając im ochłapy zamiast pieniędzy.
I nagle, kiedy nie miała już się odzywać, do głowy wpadł jej pewien pomysł. Oczy zabłyszczały, a usta kolejny raz wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu.
- Jeśli masz ochotę mi potowarzyszyć i trochę się pośmiać to zapraszam. O ile masz czas.Anonymous - 2016-03-14, 19:46 Poznawszy odpowiedź na pytanie, westchnęła cicho, otulając ramiona dłońmi. Był to raczej odruch niczym nieuwarunkowany, zwyczajnie siedzenie w jednej pozycji stało się już dla niej męczące i nudne. Spoglądając gdzieś po bokach, przygryzła dolną wargę i zamyśliła się nieco nad własnymi zajęciami. Jedyne czego była pewna to wykonanie telefonu do tych wspominanych kobiet. Co do reszty nie miała pojęcia. Jeszcze nie obmyśliła konkretnego planu, ani taktyki, ale nie miała sił by teraz to obmyślać. Czasem musiała dać mózgowi odpocząć i dzisiaj chyba przyszedł taki dzień.
Z letargu otrząsnęła się dopiero, gdy rudowłosa ponownie zabrała głos. Meghan spojrzała nań i pokusiła się o delikatny uśmiech, który nieco rozpogodził i rozjaśnił jej twarz. Skądś to znała. W końcu nim zaczęła pracę w swojej profesji łapała się przeróżnych innych zajęć, żeby tylko zdobyć kilka dodatkowych groszy, które pomogłyby godnie przetrwać miesiąc. Niektóre oferty były wręcz śmieszne, jednak desperacja posuwa człowieka nawet do przyjęcia takowych.
Blondynka już miała zabrać głos w tej sprawie, lecz Nieve skutecznie odebrała jej tę możliwość, za co wcale się nie oburzała, a wręcz przeciwnie. Skinęła delikatnie głową i nie znosząc szerokiego uśmiechu zaczęła mówić: -Chętnie. Jeśli tylko nie mówisz tego z litości.- przytaknęła po czym zażartowała, śmiejąc się pod nosem. Trochę rozrywki w czyimś towarzystwie powinno wyjść jej na dobre, zresztą pewnie nie tylko jej.Nieve Hoover - 2016-03-14, 21:11 - Chyba sobie żartujesz – zawtórowała dziewczynie śmiechem. Bądź co bądź szukała znajomych, przyjaciół by nie być samotna w nowym miejscu, ale z pewnością nigdy nie posunęłaby się do tego, by zaprosić kogoś z litości. Sama męczyłaby się w nieodpowiadającym towarzystwie i wolałaby spędzić wieczór samotnie niźli zabawiać rozmową kogoś, kogo nie chciała bliżej poznać. Meghan zdecydowanie była ciekawą osobowością już przez samą swoją profesję, a poza tym dobrze mieć z kim wypić wino, czyż nie? Robienie tego w samotności zakrawało o alkoholizm.
Przyjrzała się ponownie twarzy blondynki, a jej własna, wciąż rozpromieniona, nie pozostawiała wątpliwości temu, jak bardzo zadowolona jest z wizyty nowej znajomej. Oczywiście w myślach szybko zrobiła rozeznanie w swym małym mieszkanku – czy jest w nim porządek, czy powiesiła pranie oraz zmyła naczynia, a kiedy zdała sobie sprawę, że mieszkanie w pojedynkę wcale nie generowało tyle brudu ile można byłoby się spodziewać, odetchnęła niemal z ulgą. Mogła przyjąć gościa i nie powstydzić się swoich czterech ścian. Oczywiście jeśli chodziło o schludność i czystość, gdyż nie należało do najbardziej nowoczesnych i modnych wnętrz.
- Chodźmy. Wino nie może czekać – zachęciła ją, równocześnie podnosząc się z fotela i zarzuciła na siebie wierzchnie okrycie, owijając szczelnie szyję szalikiem. Kiedy i Meghan była gotowa, rudowłosa przeprowadziła ją pomiędzy labiryntem stolików, a kiedy wyszły na zewnątrz, ruszyły ku jej mieszkanku.
zt.
//Napiszesz pierwsza w jej domu? Zaraz założę temat.Anonymous - 2016-03-14, 21:19 //Żeby nie przedłużać napiszę krótko, rozpiszę się już w mieszkaniu. ;)
-Oj nie.- przytaknęła na wzmiankę o czekającym winie i nie czekając wstała. Niemal od razu po rozprostowaniu kości sięgnęła po swój płaszcz, który sprawnie ubrała i równie szybko zapięła. Zabrała swoją torebkę i chwilę później ruszyła za rudowłosą do wyjścia. Pożegnawszy się z lokalem, ponownie podążyła za towarzyszką w kierunku jej mieszkania.
zt.Delfinek - 2016-05-09, 12:46 Westchnęła przecierając czoło a następnie weszła powoli do budynku automatycznie wdychając zapach unoszący się w powietrzu. Idealny odpoczynek między jedną pracą, a drugą. Podeszła do kasy zamawiając espresso con panna, a następnie odbierając zamówienie i kierując się do jednego z wolnych stolików. Położyła torbę na siedzenie obok i upiła łyk napoju napawając się jego smakiem. Czego chcieć więcej? Przymknęła oczy i wyprostowała nogi. Chętnie zdjęłaby te ciężkie oficerki z nóg, lecz na razie starczyć jej musi to co przed chwilą zrobiła.
Była wprost padnięta po pracy, a do pustego mieszkania jakoś nie chciało jej się wracać. Nie miała nawet do kogo zadzwonić, czy napisać, a ptaki które dokarmiała na balkonie nagle zniknęły. Cóż więc jej pozostało niż przyjść do w miarę tłocznego miejsca jakim jest Starbucks i poprzyglądać się młodym ludziom przebywającym tutaj, przypominając sobie zamierzchłe czasy?Alexander - 2016-05-13, 20:23 Facet nie wiadomo po co i na co, pojawił się w mieście. Po prostu przyszedł, idąc uliczkami miasta napotkał na swojej drodze, kawiarnie. Postanowił, wejść do środka i napić się jakieś porządnej kawy, a nie tego chłamu co podają w byle pubach czy innych gównach. Po wejściu do ów budynku, zasiał przy jednym ze stolików dość blisko Delfinka. Zamówił mocną kawę oraz czekoladowe ciastko, w końcu trzeba życie sobie osładzać nie?