To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Krugerrand - 2018-04-09, 01:38

właśnie tak :lol:
Rozciągając się do wędzidła, pewnie ukradł jej całą wodzę jak się tak rozciągnął ale na szczęście przeszli do stępa, więc mógł ją zachować. Wykorzystaj przerwę na rozglądanie się po torze i nawet zerknął w stronę obecnej tutaj pary. Też nie wyglądali jakby na co dzień bywali w tym miejscu ale nie jemu to oceniać. Właściwie jeszcze nie wiedział z czym to się je.
Ruszając ponownie kłusem parsknął, a jeśli chodzi o te ciasne wolty to on miał swoje granice. Bardzo nie lubił się skracać bo był duży i w pewnym momencie zamiast skręcić to się rozpadał. Miał z tym problem, może nie tak wielki jak na początku ale dalej nie potrafił wyjechać ciasnej wolty bez wypadnięcia czymkolwiek. Do pewnego stopnia było okej,a później gdy już wymagało to mocniejszego zaangażowania to kaplica. Jeśli odpuściła mu na tym dobrym to śmiało przeszedł do galopu bez złoszczenia się. Tutaj mógł się popisać okrągłą, ogrooomną foulą, którą zawsze nadrabiał szybsze od niego konie. Wykorzystywał do tego proporcjonalne nogi, które śmiało wyrzucał do przodu i pchał pod siebie tyły. Postawił uszy i chwilę przyglądał się wszystkiemu dookoła, odpuszczając jednak jakiekolwiek wywożenie Elynn poza woltę, na której go zamknęła.

Naomi Eaton - 2018-04-09, 14:32

Ukryj: 
Friskey Whiskey napisał/a:
Sam jesteś krasnal. :P
Frisk nie jest taki mały chuderlaku.
Ogier jak to ogier, gdy jajka zagrają to nie ma zmiłuj. Dopóki jednak Frisk nie spełniał się w roli reproduktora to blondynka mogła spokojnie siedzieć na jego grzbiecie nie obawiając się przy tym o swoje życie.
Ruszając kłusem, od samego początku szedł bardzo energicznie. Nauczony utrzymywania tempa na crossie wiedział, że gdy poruszali się danym chodem to musieli robić to aktywnie i bez obijania się. Mocno pchał się zadem doskonale odczytując pomoce stosowane przez właścicielkę. Znali się nie od dzisiaj, dlatego współpraca i wzajemne zrozumienie były widoczne na pierwszy rzut oka.
W miarę postępu rozgrzewki zaczynał się jeszcze bardziej rozluźniać dodatkowo przeżuwając wędzidło i pieniąc się w pysku. Robił się przepuszczalny i miękki, pozwalając na płynną zmianę kierunków lub swobodne zgięcie kłody na kołach. Księżniczka miała nad nim pełną władzę w tym momencie, a jej rycerz doskonale spełniał swoją rolę czołowego wierzchowca. ^_^


Była przeszczęśliwa, że trafiła na tak wyrozumiałego i współpracującego konia, z którym treningi niemal zawsze przebiegały w miłej atmosferze, choć czasem kończyły się jej glebą, tak jak wtedy, na crossie. :lol: Nie musząc się stresować tym, że koń lada moment coś odpali, mogła spokojnie robić swoje. Korzystając z tego, że Friskey potrafił nie tylko skakać i biegać, ale też pokazać się na czworoboku, w rozprężenie konia wplotła też łopatki czy ustępowania, tym samym sprawiając, że głowa siwka cały czas była czymś zajęta.
Wreszcie przeszła do stępa na dłuższą chwilę, pozwalając siwemu opuścić łeb i odetchnąć po dotychczas wykonanej pracy.
Kończąc przerwę, podniosła go z powrotem i po ponownym zakłusowaniu, poprosiła wreszcie o galop. Nie chcąc jednak prowokować konia i niepotrzebnie go nakręcać, wjechała pierw na duże koło o średnicy dwudziestu metrów, na którym została przez chwilę by dogadać się z Friskim i ustalić pożądane tempo galopu. Po dwóch takich kołach zmieniła kierunek, wykonując lotną i wjechała na takie same koło, ale na drugą nogę.

Friskey Whiskey - 2018-04-09, 15:02

Ktoś tu chyba ma jakiś kompleks z tym wzrostem... :lol2:
Może i nie skakał tak wysoko jak ten dryblas, ale te swoje delikatne nóżki Krug połamałby na pierwszej naturalnej przeszkodzie. :P
Frisk był jednym z tych koni, które oprócz tego, że są prawdziwymi miśkami to są też ciekawe świata i bardzo oddane. Nie ważne ile wzlotów i upadków oboje zaliczyli, teraz stanowili zgraną parę, która świetnie się dogadywała. Nie był płochliwy, a wszystko to, co działo się wokół zdawało się nie wpływać w żaden sposób na ogiera.
Prezencję i ruch miał świetne, czego nie można było mu odmówić, nawet pomimo gabarytów jakimi się wyróżniał na tle innych koni. (dryblasy nie wchodzą w grę :lol2: ) Niósł blondynkę przyjemnie na swoim grzbiecie cały czas pozostając rozluźniony i wrażliwy na pomoce.
Dopiero w stępie, do którego przeszli wypuścił nos do dołu i parsknął głośno odpoczywając przez chwilę. Z powrotem wchodząc w kłus ruszył efektownie po krótkiej chwili wchodząc w okrągły i dynamiczny galop. Nie próbował narzucać swojego tempa blondynce, choć momentami nieznacznie przyśpieszał wykazując chęć do energicznego pogalopowania. Kondycję miał świetną i wystarczyło go tylko puścić do tego galopu. ;>

Kind of Magic - 2018-04-09, 21:01

Kind nie bardzo przejął się tym, że dziewczyna mówiła do niego uspokajającym tonem głosu czy lonżą próbowała wywołać w nim powrót do kłusa. Postawił uszy, wyraźnie zadowolony z tego jak brzmiała, ale nadal galopował - choć może z tego powodu odrobinę spokojniej. Do kłusa przeszedł dopiero gdy uznał, że pierwsza fala energii została rozładowana i teraz może pokazać się z tej lepszej strony. Lepszej z punktu widzenia ludzi.
Kłusując, energicznie przebierał nogami, stając się przy tym nieco bardziej wyczulony na wskazówki ze strony Delphine. Jeśli ta chciała by przeszedł do stępa to zrobił to bez większych problemów, chwilowo stając się posłusznym jak baranek. Powinna to w pełni wykorzystać, gdyż siły i energii miał w sobie jeszcze aż zanadto.

Elynn Sands - 2018-04-10, 01:15

Jej dzisiejszym zadaniem nie była jakaś szczególna praca nad zgięciami, zresztą nie znała go na tyle dobrze by orzec z czego problem wynika i znaleźć jakieś zastosowanie. Dlatego zaprzestała w momencie, kiedy jeszcze się nie rozpadał tak aby zakończyć sukcesem. Po wyjechali obszernej wolty i uznaniu, że ma go pod kontrolą skierowała go kawałek na wprost, starając się pozostać w dotychczasowym tempie. Sama siedziała wyprostowana i lekko cofnięta ramionami, naciskając na strzemię. Pozostała lekka ręką o ile jej nie ciorał :lol: . Po chwili wróciła na woltę, z które następnie wyjechała jakby na ósemkę, przenosząc ciężar ciała i pomoce na druga stronę, akcentując to przede wszystkim przełożeniem łydek. Jeżeli lotna poszła zgodnie z planem to w ta stronę także wykonali sporą woltę a potem kawałek pogalopowali na wprost. Jeżeli nie to poprawili nogę przez kłus.
Krugerrand - 2018-04-10, 20:43

Nie miał w zwyczaju pchać się na wędzidło lub je ciągnąc, z reguły mając do czynienia z munsztukiem, który szanował. Chociaż podczas skoków potrafił dyskutować nawet z takim dwu wędzidłowym zawodnikiem. Na szczęście tutaj nikt nie skakał, więc Pani kolorowa nie musiała martwić się o swoje dłonie i śmiało mogła zapomnieć o odciskach. Galopując śmiało przed siebie, pozostawał w ramach, na które pozwalała mu Elynn, może raz sam spróbował trochę rozciągnąć nos w stronę ziemi ale to tylko tyle. Przy wjeździe na "przekątną" do zmiany nogi, tylko wystarczyło, że jego jeździec przesunął się na siodle i ciemnogniady od razu zmienił nogę. Gorzej byłoby gdyby kazała mu kontrgalopować, o czym przekonał się całkiem niedawno jego właściciel. Holsztyn już miał to tak wyklepane, że automatycznie zmieniał nogi jak tylko przesuwał się ciężar jeźdźca, lub musiał poruszać się w danym kierunku. Po lotnej został tak samo pod kontrolą, na nowo opuszczając łeb.
Elynn Sands - 2018-04-10, 22:03

Już tak nie strasz bo ja lubię tłuc ujeżdżenie i jeszcze poproszę Luczka żeby mi częściej zostawiał Kruga <3 :lol2:
Skoro galopy mieli za sobą, to przyszła kolej na chwilę przerwy. Najpierw przeszli do kłusa, w którym to Elynn zaproponowała znowu żucie z ręki w ramach nagrody, a następnie poprosiła o przejście do stępa. Poklepała przy tym Kruga i skierowała na na luźnej wodzy na kilka większych kół. Po przeprowadzonej rozgrzewce mogli już zaraz udać się na właściwy tor, dlatego po kilku minutach dziewczyna zebrała wodze, dojechała łydkami do kontaktu i skierowała się gdzieś na początek toru, ale omijając bramki. Samo wychodzenie z bramek chyba wymagało osobnego treningu, zresztą było to mało istotne bo mieli po prostu poćwiczyć kondycję i szybkość.
Upewniła się, że ma konia na kontakcie i pod kontrolę i poprosiła go o zagalopowanie na wewnętrzną nogę poprzez właściwe ułożenie pomocy. Przeszła do półsiadu, ale jej ramiona cały czas były wycofane, a noga mocno oparta w strzemieniu. Kilka pierwszych fouli pokonali spokojnym tempem. Dopiero potem, stopniowo Elynn starała się trochę przyspieszyć, ale na razie powiedzmy do takiego pośredniego tempa.

Krugerrand - 2018-04-10, 23:27

Może go brać śmiało, bo mu się bardzo przyda ujeżdżeniowa robota. :lol:
Zwalniając do kłusa dopiero zaproszony rozciągnął szyję, robiąc taki rozciągnięty rogal z szyi. Rozciągnięty bo nos zawędrował do przodu, a pysk lekko naciągał skórę nachrapnika kombinowanego podczas przeżuwania wędzidła. Przeszedł równie chętnie do stępa i się luźno rozciągnął, parskając sobie chwilę. Po takich kołach sobie tuptał bez problemu odnajdując drogę w pomocach stworzonych głównie z łydek i dosiadu. Potrząsnął sobie łbem i ogólnie się rozluźnił, na nowo się zbierając do roboty, gdy Pani kolorowa znowuż zebrała wodze. Ruszając na tor nieco zbystrzał, idąc w zaokrągleniu postawił uszy i machnął raz głową odganiając jakiegoś przelatującego robala. Przemielił wędzidło i ruszył galopem na lewą nogę cały czas mając postawione uszy. Cały czas był pod kontrolą do końca nie wiedząc co on jeszcze tutaj ma robić, nie był nauczony ścigania się z końmi czy też takiego dłuższego galopu przed siebie. Ostatnim razem tak zasuwał na hubertusie, a to i tak nie porównywalne z treningiem na torze. Na łydkę zareagował poprawnie, dodając poprzez mocniejsze podstawienie zadu i podnoszenie przodu, który naturalną kolejnością rzeczy zaczął się wyciągać.

Elynn Sands - 2018-04-10, 23:35

Postanowiła trochę pobawić się zmianami tempa i poćwiczyć przyspieszanie od lekkiej łydki, co pewnie przyda się ogierowi także na parkurze. Tor sprzyjał wszelkim zmianom tempa na wyższe, a nawet taki spory koń jak Krug mógł tutaj bez obaw rozwinąć większe prędkości bez obawy, że np. się nie zmieści. Po chwili równego galopu Elynn przyłożyła łydkę, zaczynając od bardzo delikatnego impulsu i wzmacniając go w razie potrzeby. Pochwaliła go klepnięciem w momencie w którym zareagował i wyszła z ramionami minimalnie mocniej w przód aby ułatwić mu zadanie. Pozwoliła mu na uwolnienie sporej ilości energii i porządne dodanie na kilka fouli, następnie wycofując się z powrotem i biorąc lekko na siebie w celu powrotu do roboczego tempa. Taki manewr powtórzyła jeszcze ze 2-3 razy, wydłużając stopniowo odcinek tego najszybszego galopu i zwracając uwagę, na jego reakcję na łydkę. W razie potrzeby zachęciła go też cmoknięciem.
Krugerrand - 2018-04-10, 23:48

Galopując poparskiwał sobie co foule i wesoło machnął ogonem z raz może przy takim szybszym tempie podbijając zadem. Nie zrobił tego złośliwie, ani w taki sposób żeby zagrozić zaburzeniem równowagi swojego jeźdźca. Ba, nawet mogła tego nie zauważyć przy jego sposobie galopowania pod górę. Od aż takiej delikatnej łydki nie zareagował, potrzebował trochę wyraźniejszego sygnału, co nie oznaczało że reagował dopiero od kopniaka, po prostu musiała przycisnąć łydkę i tyle. Od razu wyciągnął się mocniej i rozciągnął się szyją unosząc trochę wyżej ogon w podekscytowaniu. Tyle przestrzeni i taki szybki galop! Nie bryknął, bo Elynn zaczęła go zwalniać na co w pierwszej chwili naparł na wędzidła, by po pewniejszym ruchu z jej strony w postaci nawet domknięcia na dłuższą sekundę zewnętrznej wodzy i cofnięcie ramion zwolnił. Ponownie ruszył chętniej, już od delikatniejszego sygnału jakby łapiąc co tak naprawdę miał tutaj zrobić. Zwalnianie wychodziło mu gorzej, a na przyśpieszenie niemalże na myśl dziewczyny już szedł do przodu.
Elynn Sands - 2018-04-11, 00:34

Chwaliła go głosem lub szybkim klepnięciem za te momenty kiedy reagował od razu. Tego małego podbicia zadem nie miała mu za złe, wszak nie robił tego złośliwie i aby ją zrzucić, tylko dawał upust swojej radości. Po jednym ze skróceń wyraźniej wzięła go na siebie i domknęła w łydkach i dosiadzie, tak aby przeszedł do kłusa. Pilnując aby nie zagalopował ponownie samoistnie i nie podjął własnej decyzji pozwoliła mu na maksymalne wyciągnięcie nóżek w kłusie, tym samym robiąc też chwilową przerwę od galopu, do którego jednak zaraz powrócili. No i przyszedł moment kulminacyjny, kiedy Elynn postarała się o maksymalne dodanie, ale tak w ramach pozostania pod kontrolą.
Krugerrand - 2018-04-11, 00:51

Tak już było z tymi końmi, że łatwo się rozpędzały, a gorzej było ze skracaniem. Ten nie należał do żadnego wyjątku i wolał galopować póki miał siły, bo później może być ciężko ruszyć tego słonika jak się naprawdę zmęczy. Tym zwolnieniem, aż do kłusa był trochę zaskoczony bo dłuższą chwilę próbował galopować, nawet tak jakby miał zaraz zacząć biec w miejscu. W końcu zakumał, że jest inny chód i przeszedł do kłusa, w którym dziewczyna musiała go rozbujać, żeby się wyciągnął tak jak tego pierwotnie chciała. Jego mózg nie załapał i stąd taka wtopa ze strony Niemca. Ponownie ochoczo przechodząc do galopu, odchylił jedno z uszu w stronę dziewczyny i ruszył mocno do przodu. Odpychając się zadem, robił bardziej szerokie foule, niżeli drobne i szybkie. Przez to ten czas fouli się "dłużył", a ogier sobie mógł trochę ruszyć płuca, które musiały się nieźle napracować od tego momentu, żeby dostarczyć tlen do mięśni. Rozpędzał się jeszcze, jednak to nie było takie wow jak u koni wyścigowych. Nie był też nauczony rozpędzać się do granic możliwości, więc mógł nieco rozczarować swojego jeźdźca. Po prostu szeroko galopował i też nie jakoś specjalnie szybko (ale też nie jak lokomotywa pod górę :lol: ).
Naomi Eaton - 2018-04-11, 17:30

Ukryj: 
Friskey Whiskey napisał/a:
Ktoś tu chyba ma jakiś kompleks z tym wzrostem... :lol2:
Może i nie skakał tak wysoko jak ten dryblas, ale te swoje delikatne nóżki Krug połamałby na pierwszej naturalnej przeszkodzie. :P
Frisk był jednym z tych koni, które oprócz tego, że są prawdziwymi miśkami to są też ciekawe świata i bardzo oddane. Nie ważne ile wzlotów i upadków oboje zaliczyli, teraz stanowili zgraną parę, która świetnie się dogadywała. Nie był płochliwy, a wszystko to, co działo się wokół zdawało się nie wpływać w żaden sposób na ogiera.
Prezencję i ruch miał świetne, czego nie można było mu odmówić, nawet pomimo gabarytów jakimi się wyróżniał na tle innych koni. (dryblasy nie wchodzą w grę :lol2: ) Niósł blondynkę przyjemnie na swoim grzbiecie cały czas pozostając rozluźniony i wrażliwy na pomoce.
Dopiero w stępie, do którego przeszli wypuścił nos do dołu i parsknął głośno odpoczywając przez chwilę. Z powrotem wchodząc w kłus ruszył efektownie po krótkiej chwili wchodząc w okrągły i dynamiczny galop. Nie próbował narzucać swojego tempa blondynce, choć momentami nieznacznie przyśpieszał wykazując chęć do energicznego pogalopowania. Kondycję miał świetną i wystarczyło go tylko puścić do tego galopu. ;>


Gabaryty to akurat miał stworzone pod Naomi (no dobra, jakby był troszkę niższy, to byłoby lepiej, ale na takim dużym czuła się też bezpieczniej <3) więc nic dziwnego że całkiem ładnie razem się prezentowali, bo pasowali do siebie jak nikt inny.
Czując że ogier próbuje samodzielnie przyspieszyć, upomniała go krótką półparadą, nie pozwalając na takie zachowanie. Po chwili wyjechała z koła na prostą, ale podczas galopu po niej również zajmowała głowę ogiera, decydując się na wykonanie serii lotnych co 3 foule. Było ich łącznie cztery, jako że ich trening miał jednak skupić się na czym innym, a Nao po prostu chciała przy okazji sprawdzić jak tam wygląda reakcja Friskiego na pomoce. O ile wyszło im to ćwiczenie, po ostatniej lotnej poklepała go po szyi i w galopie pozwoliła rozciągnąć się do dołu, a następnie przeszła do kłusa i wykonała żucie z ręki, po którym ponownie zarządziła krótką przerwę w stępie.

Friskey Whiskey - 2018-04-11, 18:06

Więcej ciałka do kochania! :lol2:
Lekko się naburmuszył, gdy dostał upomnienie, ale już po chwili odpuścił nie próbując przejmować dowodzenia. Wiedział, że jest w stanie ponieść Naomi i nic nie mogłaby z tym zrobić, ale respektował tą drobną istotkę na swoim grzbiecie nie chcąc przecież skrzywdzić swojej pani. <3
Galopując po prostej mocno pchał się zadem pod kłodę dodatkowo przodami efektownie pracując przed sobą. Poproszony o lotne, co 3 foule wykonywał je z lekkością i bez zawahania, reagując błyskawicznie na stosowane przez blondynkę pomoce.
Po wykonanym ćwiczeniu przeszedł ochoczo do kłusa nos wyciągając do dołu i rozciągając masywną szyję rozluźnił nie tylko ją, ale także plecy. Wchodząc w stęp przeżuł wędzidło i skorzystał z tej chwili na oddech.

Naomi Eaton - 2018-04-11, 23:25

Czując się wyjątkowo swobodnie na grzbiecie Friskiego, podczas stępa całkowicie oddała mu wodze i pochyliła się do przodu, niemal kładąc się na jego szyi. Przytuliła go w ten sposób, zupełnie spontanicznie wyrażając swoją sympatię do siwka. Niepotrzebnie kiedyś martwiła się tym, że sobie z nim nie poradzi, ale cóż... Całe życie wyobrażała sobie, że będzie właścicielką co najwyżej okrągłego hucułka, a tu proszę bardzo!
Wreszcie pozbierała wodze, ustawiła konia na pomocach i mając pewność, że ten jej słucha, skierowała się stępem w stronę toru. Wjechawszy na niego, chwilę później dała łydkę do kłusa, a następnie do galopu, nie chcąc niepotrzebnie prowokować Friskiego kłusem po prostej, bo była niemal w 100% pewna, że ogier zacząłby się spieszyć, a ona spinać i nic dobrego by z tego nie wyszło. Tymczasem pewnie weszła w galop, przechodząc do półsiadu i pozwalając ogierowi galopować w umiarkowanie szybkim tempie, mocniejszym niż roboczym ale wciąż nie takim, jakie osiągali na crossach.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group