Alexis - 2014-08-31, 14:04 -I nie będzie.- zaznaczył jeszcze trafniej zanim ona to zrobi. Uśmiechnął się do niej cwanie a wywijając zabawnie brwią nie mógł się powstrzymać od tego droczenia się.
-Szczęśliwa.- doczepił się słówka. No proszę, proszę, nie wypada tak otwarcie chwalić się szczęściem. Los bywa okrutnie przewrotny. Mimo to traktował jej słowa na poważnie zatem odrzekł wrednie.
-No tak w ciepłych krajach są murzyni, zapomniałem.- zaśmiał się w kontrolowany sposób. Jak dla niego spełniona kobieta to szczęśliwa kobieta. Ot co. Chciał jej dogadać oczywiście.
-Nieosiągalna?- zakpił lekko. - Cóż wystarczy mi to.- zapewnił i znowu przejechał bezczelnie ręką po jej długiej nodze i dobrze że miał refleks, bo właśnie wstawała.
Zmierzył ją śmiałym spojrzeniem tak z dołu. Nie przeszkadzało mu to położenie. Nie oderwał zadka od ławki. A na klepnięcie nie zareagował jakby tego sobie życzyła. Pokręcił tylko przecząco głową i puściłdo niej powietrznego całusa. Była taka znośna jak wreszcie wykazywała ognisty temperament.
-Zabawisz się lepiej beze mnie.- oświadczył zgodnie z prawdą. On jak zawsze narobiłby sobie i jej problemów.
-Wiesz dlaczego Cię lubię?- zagadnął tajemniczo wodząc wzrokiem po jej wyprostowanej sylwetce.Alexis - 2014-09-13, 22:44 Pożegnawszy się z nią poszedł w swoją stronę.
/ztNemezys - 2014-10-30, 20:23 Przyszła tutaj wracając z Biedronki. Nie mając co robić w ciemnym i pustym domu postanowiła spędzić trochę czasu na zimnym, orzeźwiającym powietrzu w otoczeniu zasypiającej z racji na porę roku oraz dnia natury. Rozglądała się w tamtej chwili za jakąś ustronną ławką, która by jej przypadła do gustu. Zawsze coś z czym miała mieć do czynienia musiało jej się podobać. Tak samo było z jedzeniem, piciem i tak dalej. Oczywiście jest to mało ważne dla osoby z zewnątrz, ale nie dla niej. Blondynka zawsze goniła za pięknem, dlaczego nie miałaby tego zrobić również teraz?
Jedna z ławek mieszcząca się nieopodal płaczącej wierzby przykuła jej uwagę. Lubiła te drzewa. Kiedy była małą dziewczynką zawsze chciała się pod taką bawić. Ach te niespełnione marzenia Postanowiła skierować się w jej stronę.Anonymous - 2014-10-30, 20:38 Nudy w domu, samemu nie ma co robić. Trzeba wykorzystać okazję na spacer. Jak najciszej wyszedł z domu by nie obudzić właściciela posiadłości zwanego inaczej Staruszkiem, który obecnie miał ustaloną przez siebie ciszę nocą. Najmniejszy hałas mógł oznaczać pożegnanie z wynajmem, więc Collin jak najciszej wymknął się tylnym wyjściem, przeszedł zieloną trawę i przeskoczył niski drewniany płotek. W końcu po... Tylu latach wrócił do rodzinnego miasta, fajnie by było przypomnieć sobie gdzie co jest, a jeszcze fajniej zacząć od ulubionego parku. Idąc ścieżkami, mijając bawiące się dzieci oraz ludzi z psami zaczęły wracać wspomnienia kiedy to on sam przychodził tu z kuzynem. Byli oni postrachem parku (w dosłownym tego słowa znaczeniu). Ich najulubieńszym miejscem była ławka pod płaczącą wierzbą. Zdziwił się, że to drzewo jeszcze stoi po tylu latach... Chociaż pewnie odpoczęło sobie po tak długiej przerwie od niego i Daniela. Zaśmiał się pod nosem na samo wspomnienie tych chwil. Zauważył, że na jego ulubionej ławeczce siedzi pewna dziewczyna... Hmm~! Blondynka, normalnie jakby trafiła w jego gust. Przeczesał dłonią włosy, sprawdził świeżość oddechu (która skończyła się skorzystaniem z usług gumy miętowej) oraz pewnym krokiem podszedł do niej.
-Przepraszam?- zagadał z lekkim uśmiechem-Mógłbym się dosiąść?Nemezys - 2014-10-30, 20:58 Przeciągnęła się na ławeczce mrucząc cichutko pod nosem. Złączyła nogi w kolanach rozstawiając przy tym stópki, przy czym trąciła swoją torebkę z zakupami. Zrobiła podkówkę z ust na małą chwilę po czym wyjęła z niej czekoladę. Tak, cała dla niej <3 Otworzyła opakowanie i już miała brać gryza jak batonik, kiedy kątem oka zauważyła idącego ścieżką parkową chłopaka. Czupryna - to, co zauważyła pierwsze tak na prawdę. Przekręciła lekko głowę w bok pozwalając długim włosom opaść bardziej na prawą pierś omnomnomnomnom
- Um ee... jasne.- uśmiechnęła się radośnie przesuwając się delikatnie na ławce, żeby nie siedzieć na jej środku. Nie codziennie spotyka się tak przyjemnie wyglądającego chłopaka, na dodatek nie codziennie takie chłopak zagaduje. Oo Nem, masz dzisiaj szczęście! To pewnie dzięki tej czekoladzie <3 pomyślała uśmiechając się do siebie jak mangowy kot.
- Może czekolady?- zapytała zerkając na słodycz. Tak teraz jej było trochę głupio jeść ją samotnie mimo towarzystwa. To była dobra duszyczka.Anonymous - 2014-10-30, 21:20 Wow, ona naprawdę zrobiła kocią mordkę jak tych... no japońskich cosiach! Wygląda z tym tak uroczo. Potrząsnął głową żeby wyrwać się z tego zamyślenia. Nie chce żeby uznała go za głupka patrzącego na nią jak w obrazek przez czas nieokreślony (a zdarzały mu się już takie wpadki ). Brakowało tylko stróżki śliny z kącika ust i byłby idealny Collin podrywacz w parku.
Usiadł obok niej nie spuszczając wzroku z kociej mordki, po chwili jednak przeniósł spojrzenie na jej oczy. Normalnie jakby wpadł w stan hipnozy. Już dawno nie miał czegoś takiego, a widział wiele pięknych i uroczych dziewcząt podczas swej podróży. "Czad! Wracam do domu i od początku takie widoki!!"- pomyślał z jakimś dziwnym błyskiem w oku... On jest nienormalny na tym punkcie. Powinien dostać zakaz zbliżania się do blondynek, tym bardziej potrafiących robić kocią mordkę :3
Czując jak na jego polikach pojawiają się pierwsze oznaki rumieńców. "Stary, ogarnij się"- skarcił się sam siebie.
I wtedy dotarło do niego jej pytanie! Właściwie dotarło do niego, że ona cokolwiek powiedziała!!
-A z chęcią- uśmiechnął się biorąc jedną kostkę czekolady-Dziękuję- zrobił swoje tradycyjne omnomnomnom rozkoszując się smakiem małej kosteczki.
Oparł się o ławkę i rozłożył ręce. Jedna z nich sięgała trochę za dziewczynę. Aż miał ochotę objąć ją w tym momencie! Starał się opanować swoje porywy, zamiast tego zapytał:
-Jak masz na imię, piękna?Nemezys - 2014-10-30, 21:35 Tak z pewnością ta strużka śliny brakowała do pełni szczęścia z tego obrazka Wytarłaby mu ją rękawkiem, bo chusteczek niestety przy sobie nie miała. Smuteq.
Kiedy wziął sobie trochę czekoladki (jej ukochanej z resztą) spojrzała na jego dłonie. Dłonie u faceta są bardzo ważne! Ładne dłonie, to miły facet! A on miał... Długie palce <3 Takie są bardzo potrzebne eee do... mieszania herbaty jak nie ma w pobliżu żadnej łyżeczki. Nie wiem co ja kurwa kminię
- Ja?- nie, no ta wierzba co za nimi stała. - Nemezys.- miała ochotę zamknąć jedno oko, pokazać znak zwycięstwa dwoma palcami i wytknąć do tego język. Za dużo anime! Na szczęście tego nie zrobiła, więc chyba chłopak nie miał powodów do obaw.
- A ty chłopcze?- zapytała spuszczając przy tym wzrok na swoje buciki. Takie słodkie na obcasiku z miłym białym puszkiem <3 Wszamała sobie rządek czekolady niemalże na raz. Znów przez przypadek kopnęła tą biedną torebkę z zakupami.
- ugh- westchnęła jedynie słysząc ten charakterystyczny szelest. Sięgnęła po torebkę i posadziła ją obok swojego uda. - Już więcej cię nie kopnę ;_______;- mruknęła uroczym tonem głosu. Kiedy oparł się automatycznie się wyprostowała. Spojrzała na niego nieśmiało po czym uciekła wzrokiem w stronę parku. Jakiś człowiek z luźno puszczonym psem. Nie była pewna co to była za rasa, ale pies był dość puchaty. Biegał sobie jak głupi w te i we tę. Właśnie! Nagle otworzyła trochę szerzej oczy.
- Aaa nie biegałam dzisiaj ;____;- przyłożyła dłoń do swojego czoła załamana swoją postawą. Miała biegać codziennie, a co robiła? Siedziała na ławce z uroczym kolesiem i jadła z nim czekoladę.Anonymous - 2014-10-30, 21:53 Pierwsza myśl, która jeszcze dołączyła do stróżki śliny to: "Mogłem jednak kupić ten śliniak we Włoszech"- jednak było minęło xD
-Nemezys powiadać? Bardzo ładne- ujął jej drobną dłoń w swoje i delikatnie pocałował wierzch-Jestem Collin
A co do zaistniałego incydentu... Taaaaa~... Powiedzmy, że kiedy Collin był małym chłopcem, jego mama uznała, że wychowa dżentelmena. Normalnie jakby miał zostać w przyszłości jakimś Kenem czy innym dziadostwem, które uwielbiają dziewczyny. I idąc tą drogą, oglądał on mnóstwo filmów o dobrym wychowaniu, a na dobranoc dostawał rady co powinien robić, a czego nie. Niezbyt wtedy lubił się do tego stosować, ale przyszły ciężkie czasy młodzieńczego wieku i... O dziwo to się przydało . "A nie mówiłam"- powiedziała by na pewno jego matka gdyby mogła go teraz zobaczyć.
Zaraz... Czy ona właśnie przeprosiła torebkę za to, że ją kopnęła? Zdziwił się trochę jednak nie pokazał tego po sobie. W końcu... Mógł się przesłyszeć, albo ktoś inny mógł to powiedzieć. Rozejrzał się dookoła. Nie... to ona to powiedziała...
Tak jak ona spojrzał na psa. Czy ona właśnie wspomniała coś o bieganiu?
-Lubisz biegać?
Właściwie... Dopiero teraz do niego dotarło jak bardzo zaniedbał się ostatnimi czasy (tak, ten kawałek czekolady także mu to uświadomił). Może zgodziłaby się czasem z nim pohasać dziko po parku... Oj bardzo by chciał... "Nadzieja matką głupich, ale wszystkie matki trzeba kochać"- jak to miał w zwyczaju mawiać w swych myślach.Nemezys - 2014-10-30, 22:08 Zdziwiła się bardzo, kiedy ucałował wierzch jej dłoni.
- Oj...- westchnęła cicho zakrywając rękawem wolnej ręki swoje usta. Uroczość w pełnej krasie, Nem. - Jak miło spotkać od czasu do czasu tak zachowującego się chłopca. Znaczy Collina - zaśmiała się melodyjnie delikatnie unosząc przy tym podbródek.
Tak, Nem nie należała do osób popularnych - nie wiedzieć dlaczego? A właśnie może przez to gadanie do siebie lub dziwnych innych przedmiotów. Miała ona swój świat i swoje kredki, jak to co poniektórzy mówili. Często zamykała się w muzyce, którą tworzyła grając na pianinie lub w anime. To były chyba dwie jej ulubione rzeczy na tym świecie.
- Hm, może nie tyle, co lubię, ale... No, w każdym bądź razie nie można tego tak nazwać. Postanowiłam sobie, że będę biegać codziennie wieczorami, kiedy już nikogo zazwyczaj nie ma w parku, ale te zakupy trochę pokrzyżowały moje plany.- poczochrała trochę włosy z tyłu głowy, a jeden z kącików jej ust drgnął kilkakrotnie tworząc swojego rodzaju półuśmiech. Dzikie hasanie po parku jest całkiem spoko ;3 Najwyżej ganialiby siebie jak te ostatnie pojeby dla zrobienia kondycji Anonymous - 2014-10-30, 22:35 Słysząc jej uroczy śmiech, sam nie mógł się powstrzymać od krótkiego zaśmiania się. Ona była taka urocza!!! całą sobą!!
-Przy takiej ślicznotce jak ty trudno się powstrzymać- dodał ze złośliwym uśmieszkiem.
Widział u niej lekkie rozkojarzenie jakby miała jakiś swój drugi świat, inną bajkę (na pewno lepszą od rzeczywistości) i nawet to go bardzo zaciekawiło. Ciekawe czy kiedyś pozwoliłaby mu to poznać... Mając nadzieje, że on sam nie zacznie mówić do damskich torebek bądź innych przedmiotów... Chociaż właściwie już jest bliski tego stanu. W końcu mieszka z sam z człowiekiem, który robi aferę na pół miasta bo potknąłeś się o nierówne kostki chodnikowe, które są główną atrakcją posiadłości.
-Rozumiem- odpowiedział udając zamyślenie, które według niego idealnie tu pasowało-A co byś powiedziała na towarzystwo mojej osoby w tym postanowieniu?
"Proszę zgódź się! Proszę zgódź się!"- powtarzał w myślach. Miał przeczucie, że ona zawsze biegłaby kilka metrów przed nim... Łamaga, biegać nawet nie potrafi, ale... Jakby spojrzeć na to z innej strony to... Powolne tępo jest nawet dobre, w końcu można poobserwować zgrabny tyłeczek swojej towarzyszki.... "Nie!! Jezus Marian, opanuj hormony!!"- znów siebie skarcił próbując powstrzymać się od uderzenia z liścia w twarz. Tak, czasem tak robił gdy nachodziły go głupie myśli.Nemezys - 2014-10-31, 18:59 - Ja? Em śliczna?- słyszała kiedyś, że była ładną dziewczyną, ale że śliczną? Mhm aż tak chyba nikt się o niej nie wyraził. Zawstydziła się lekko, a na jej policzki wszedł rumieniec.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnęła się szeroko. Wreszcie nie będzie musiala się obawiać o swoje życie ciemnnymi wieczorami, a będzie ich teraz coraz to więcej z każdym dniem coraz wcześniej.
- A tak w ogóle Collin, co ciebie tu sprowadza?- zapytała zmieniając temat na jakiś luźniejszy, nie mający żadnego odniesienia do swojej osoby. Wzięła olejny rząd czekolady i gryząc powolutku rozkoszowała sie jej słodkim smakiem. Wyciągnęła rękę ze slodyczem w stronę chłopaka, by mógł wraz z nią niemalże dostawać smakowego orgazmu Jakby się pobił zapewne zmartwiłaby się jego stanem zdrowia. Nie lubiła zbędnej przemocy wobec siebie samemu, chyba, że chodzi o jakieś zabawy głupich chlopaków np jackass Anonymous - 2014-11-01, 10:07 -Oczywiście, że tak. Tak pięknej panienki to ze świecą szukać- uśmiechnął się szeroko widząc jej rumieńce.
Z każdą chwilą coraz słodsza!
-Super!!- lekko się pobudził-To może wymienimy się numerami telefonu? Żebyśmy jakoś mogli się skontaktować?
Właściwie teraz dopiero przypomniał sobie, że ona biega sama tymi ciemnymi wieczorami, a o debili na ulicach nie trudno. Teraz przynajmniej będzie mógł spać spokojnie wiedząc, że robił jakby za jej "prywatnego strażnika" .
-Co mnie tu sprowadza...- zamyślił się. Nigdy sobie nie zadał tego pytania, ale miał pewien cel do którego dążył-Poszukuje kuzyna. Jak myłem mały mieszkaliśmy tu po czym nasze drogi trochę się rozjechały. Był moim jedynym przyjacielem... Właściwie on i jego brat.
Skorzystał ponownie z jej propozycji skosztowania pysznej czekolady. Sięgając po kostkę, delikatnie musnął palcami jej dłoni. On zawsze miał farta do tej sytuacji i zawsze wtedy rumienił się lekko . Odwrócił szybko wzrok umieszczając go na gołębiu, który pojawił się przed nimi.
-A ty, Nemezys, od dawna tu mieszkasz?- zapytał nie wiedząc co może powiedzieć.Nemezys - 2014-11-05, 15:11 - No, w sumie by się przydało.- wyciągnęła z kieszeni płaszczyka telefon, a ponieważ nie pamiętała swojego własnego numeru telefonu, wyszukała go w kontaktach i podyktowała chłopakowi zupełnie nieświadoma tego, że zapewne będzie mógł wykorzystać ten numer do innych niecnych celów.
- Szukasz kogoś, hmm?- spojrzała na gałęzie wierzby nad nimi w krótkim zamyśleniu. - Tu tyle ludzi się przewija. Masz pewność, że on czy tam oni, jeśli są razem, nadal tutaj są?- zapytała podpierając się obiema rękoma o ławkę. Kiedy dotknął jej dłoni przeszedł ją krótki, ale za to miły dreszcz. Nie wiem jak reszta ludzkości, ale Nem miała tak za każdym razem kiedy jakiś nieznajomy ją dotknął. Nie ważne czy to kobieta czy mężczyzna.
- Teoretycznie nie od tak bardzo dawno, jakieś dwa, może trzy lata? W sumie, to i tak w większości tego czasu byłam w Finlandii u rodziny. Ostatnio miewamy małe kłopoty ze zdrowiem.- uśmiechnęła się krzywo. Przeczesała palcami blond grzyweczkę, tym samym ukłądając ją na czole.Anonymous - 2014-11-05, 15:21 Zapisał jej numer po czym wysłał krótki sygnał aby mogła sobie zapisać jego.
-No to będziemy w stałym kontakcie- uśmiechnął się promiennie jakby dostał wymarzony prezent pod choinkę.
-Mogę mieć jedynie nadzieję, że nadal tu mieszka. Bardzo chciałbym znów go spotkać...- posmutniał na chwilę przypominając sobie jak długo już nie rozmawiał z kuzynem. Nawet nie wiedział czy on jeszcze żyje, chociaż znając Daniela nic nie byłoby w stanie go zabić. On jest jak karaluch, przetrwa wszystko.
-Masz rodzinę w Finlandii? Super, byłem tam tuż przed przyjazdem tutaj. Bardzo możliwe, że się minęliśmy... Jakie kłopoty ze zdrowiem, coś poważnego?- zaniepokoił się wyraźnie. Rany Julek, zaczął martwić się o nią.
Aż wstał z miejsca i stanął przed nią. Jakby nie wiadomo w czym miało to pomóc. Po drodze jeszcze wypadł mu portfel z tylnej kieszeni. Sierota na maksa, nie ma co. Schylił się po niego przy okazji potykając. To było hobby Collina od zawsze: potykanie się robiąc jeden krok na gładkiej powierzchni. Poleciał na kolana, a jego ręce wylądowały na kolanach dziewczyny. Oparł się o nią delikatnie wpadając w panikę czy nie obił jej za mocno przypadkiem.
-Przepraszam!- powiedział od razu wstając i otrzepując się-Sierota ze mnie, he he... Nic ci się nie stało?Nemezys - 2014-11-05, 17:23 Spojrzała na komórkę jak zawibrowała i przez chwilę usłyszeć się dało fragment piosenki "Hello kitty" Avril Lavigne xD. Uśmiechnęła się na samą myśl o całości tego utworu. Zapisała sobie numer. Przy okazji spojrzała na godzinkę. Późno już, a daleko do domu.
- Szukaj na mieście. Tam jak wszędzie wieczorami pojawia się mnóstwo ludzi. Może wypatrzysz go w tłumie, kto wie?- uśmiech na jej twarzy zmienił się w bardziej pełen nadziei. Chciała żeby Collin znalazł swoją rodzinę, w końcu takiemu człowiekowi zawsze raźniej.
- Um tak, tata ma raka płuc. Takie typowe dla palacza "od zawsze".- wzruszyła ramionami niby to obojętnie, jednak sama myśl o przypadłości ojca wprawiło ją w dość podły nastrój. Uniosła nieco brwi, kiedy to chłopak się potknął.
- Uważaj!- powiedziała energicznie wyciągając ręce żeby go złapać. Na szczęście chłopak sam złapał równowagę na jej nogach. Wstrzymała powietrze, kiedy mimo wszystko zbliżył się do jej twarzy. Scena jak z filmu. Nem wewnętrznie zaczęła się tym jarać, jednakże na zewnątrz pokazała jedynie szeroki uśmiech.
- Nie, nie, nic mi się nie stało. Spokojnie.- trochę bolały ją uda ciut nad kolanami, ale nie był to ból, przez który prawdopodobnie miałaby zemdleć . Wytrzymałe dziewczę z niej było.
- Masz, trzymaj na wzmocnienie <3- podała mu ostatni rządek czekolady jaki został w akcie dobrej woli. Wstała, wzięła swoją torbę z zakupami. - Ja muszę lecieć póki co. Mam nadzieję, że znajdziesz tego, kogo szukasz.- poczochrała go po czuprynie. Nie mogła się powstrzymać, żeby jej nie dotknąć w końcu. - Miło było cię poznać Collin. Będę jutro dzwonić w sprawie biegania.- cofnęła się parę kroków wciąż na niego patrząc, następnie obróciła się w końcu i wyszła z parku w stronę swojego domu.
/nmjt