Ethanie - 2016-02-21, 23:55 - Hm. - zamruczałam pod nosem, zamyślając się na chwilę. - Jeśli czytanie książek można zaliczyć do ciekawych hobby. - zaśmiałam się. - Pogrywam też czasem na gitarze akustycznej.. ale nie jestem żadnym mistrzem. Coś tam brzdąkam w wolnych chwilach. - odpowiedziałam. I wcale nie czułam się jakby ciągnął mnie za język - wręcz przeciwnie, bardzo dobrze mi się rozmawiało. - Jeśli kiedyś będziesz chciał posłuchać to zapraszam do mnie na prywatny występ. - zaśmiałam się, zakładając w międzyczasie nogę na nogę.Lucas - 2016-02-24, 13:55 Kącik jego ust powędrował do góry, a on z uwagą przysłuchiwał się zajęciom wymienianym przez Eth.
- W sumie, to czemu by nie - odparł z entuzjazmem i posłał Brunetce uśmiech. On był całkowitym beztalenciem muzycznym i plastycznym, a wolny czas poświęcał pracy i sportowi. Dużo się ruszał, w końcu po części tego wymagała od niego praca.
Przelotnie zerknął na zegarek ulokowany na lewym nadgarstku i nieznacznie zmarszczył brwi. Następnie sięgnął do wewnętrznej kieszeni kurtki, z której po chwili wydobył skórzany portfel. Z jednej z jego przegródek wydostał niewielki kartonik i podał swojej towarzyszce.
- Muszę lecieć, obowiązki wzywają. Tu masz mój numer - wytłumaczył i powoli zaczął się zbierać.
- Do zobaczenia - mruknął na odchodne, po raz ostatni posłał dziewczynie uśmiech i wyszedł z kawiarni.
z/tNieve Hoover - 2016-03-03, 20:28 Zatłoczona kawiarnia w środku nowego miasta była idealnym miejscem na spotkanie z osobą, którą znało się tylko przez internet. Nieve nigdy nie korzystała z portali randkowych i unikała rozmów z nieznajomymi nawet w sieci, ale w tym przypadku było zupełnie inaczej – to ona sama zaczęła węszyć pośród przeróżnych stron internetowych o tematyce prawnej by na jednej z nich poznać dziewczynę, która wyraźnie zainteresowała się jej własnym przypadkiem. Rudowłosa nie lubiła o tym rozmawiać. Zawsze ciężko wracała do wspomnień związanych z Tamtym Człowiekiem choć po czasie jaki minął od kiedy widzieli się ostatnim razem, zdążyła poukładać sobie wszystko mniej więcej w głowie i dojrzała do momentu, w którym nadszedł czas na zemstę. To właśnie dlatego przeszperała cały internet, wyławiając z niego perełkę, którą była Meghan. Dziewczyna obiecała pomóc jej i służyła poradami nawet podczas internetowych rozmów na forum, przez prywatne wiadomości, aż do skype, na którym obie uznały, że najlepiej będzie im rozmawiać o takich rzeczach w cztery oczy.
Panna Hoover zjawiła się na miejscu przed czasem. Zawsze to robiła w obawie, że spóźni się na spotkanie lecz dzięki temu mogła spokojnie zamówić sobie kawę i zaszyć się z nią w fotelu w jednym z kątów kawiarni, w którym nie znajdowało się wiele osób. Wyciągnąwszy książkę z torebki otworzyła ją na odpowiedniej stronie i kontynuowała czytanie powieści, która pozwalała jej odwieźć myśli od wszelkich nieprzyjemnych tematów, które zaraz miały poruszyć.Anonymous - 2016-03-03, 20:53 Dziewczyna stroniła od zbyt tłocznych miejsc, zdecydowanie bardziej przemawiały do niej spokojne lokale, w których nie przebywało zbyt wiele osób na raz. Jednak w takiej sytuacji to być może lepsze wyjście i bardziej odpowiednie miejsce. Lata praktyki przyzwyczaiły ją do tego, by od razu nie ufać ludziom, szczególnie tym poznanym drogą internetową. Choć wcześniej prowadziła z rudowłosą korespondencję i kilkakrotnie odbywały rozmowy z użyciem kamery internetowej, to mimo wszystko ostrożności nigdy za wiele. Poza tym jej rozmówczyni uważała podobnie, dlatego uznała, że decyzja o spotkaniu w takim miejscu będzie tym bardziej stosowna. Już podczas owych wspomnianych rozmów dziewczyna nacechowała jej sytuację i nieco o niej opowiedziała, dzięki temu Niemka mogła się lepiej przygotować do rozmowy twarzą w twarz. Wszelkie rady prawne i własne doświadczenia miała zakodowane w głowie, lecz zawsze przed spotkaniem z klientem wolała przygotować się bardziej, czytając dodatkowe książki prawnicze, zawierające wszelkie mądrości. Miała ich w swoim gabinecie wystarczająco dużo, by odnaleźć pomiędzy nimi tę odpowiednią, która odpowiedziałaby na pytania związane z sytuacją dwudziestoczterolatki.
Z uwagą kontrolowała swój czas i pilnowała, by nie spóźnić się na spotkanie. Blondynka miała wypracowaną punktualność, dlatego w wyznaczonym miejscu zjawiła się o dokładnej, umówionej godzinie. Wszedłszy do kawiarni od razu omiotła cały lokal bystrym spojrzeniem. Z lekkim trudem, ale w końcu odnalazła wzrokiem Nieve, do której uśmiechnęła się delikatnie w ramach wstępnego powitania. Szybkim krokiem podeszła do lady, gdzie zamówiła swoją ulubioną kawę, a następnie podeszła do stolika, przy którym siedziała rudowłosa.
-Witam, Meghan Löchner.- przedstawiła się, choć dziewczyna na pewno kojarzyła jej imię oraz nazwisko. W geście powitania podała jej również rękę, a gdy została uściśnięta przysiadła na fotelu na przeciwko. -Słucham.- rzekła zdecydowanym tonem, opierając dłonie na stoliku.Nieve Hoover - 2016-03-03, 21:09 Dziesięć czy piętnaście minut to idealny czas, w którym można zagłębić się w lekturę i wciągnąć w świat literackiej fikcji, dlatego też Nieve aż do ostatniego momentu nie zdawała sobie sprawy, że Meghan jest już w lokalu i w dodatku zmierza w jej stronę. Uniosła rudą głowę znad beżowych kart książki dopiero kiedy usłyszała obok siebie wyraźne kroki i rozpoznała głos, który dzięki skypowi nie był jej już obcy. Podniosła się dość niezdarnie z krzesełka – kolanem uderzając o krawędź dość niskiego stołu i syknęła krótko, szybko upominając się w myślach i ustawiając do pionu. Uśmiechnęła się krótko, bez problemu rozpoznając blondynkę, która w rzeczywistości prezentowała się jeszcze lepiej niż egzystująca jedynie w ekranie jej monitora i podała jej dłoń, krótko śmiejąc się gdy kobieta się przedstawiła. Oczywiście nie kpiła z niej – nic w tym rodzaju. Po prostu wypowiedzenie swego imienia i nazwiska po wielu rozmowach, które do tej pory odbyły wydało jej się nieco dziwne, aczkolwiek nie oponowała.
- Nieve Hoover – usypaną piegami buzię ponownie rozświetlił delikatny uśmiech, a Śnieżka* zajęła z powrotem swoje miejsce, wrzucając uprzednio książkę do torebki. Ta nie miała być im w niczym potrzebna, szczególnie, że nijak miała się do kruczków prawnych, o których właśnie zaczynały rozmawiać. Dziewczę przyjrzało się ponownie twarzy swojej towarzyszki, upiło łyk cynamonowej kawy a jej mina spochmurniała lekko w tym momencie tak bardzo różniąc się od wyrazu, który miała na sobie jeszcze kilka chwil temu. Był to z pewnością przejaw wspomnień, które ponownie zalały jej myśli i których nie łatwo było się pozbyć.
- Właściwie.. – zaczęła, zastanawiając się jak ugryźć tą sprawę i co właściwie powinna dziewczynie powiedzieć. Poruszały ten temat już kilkukrotnie, a mimo to Nieve za każdym razem biła się z myślami czy nie za mało nakreśliła jej całą sytuację aby w chwilę później uznać, że z pewnością zaczęła się już powtarzać. Wzięła głęboki oddech, skupiła myśli i kontynuowała: - Podjęłam decyzję i chciałabym wytoczyć mu proces. Problem w tym, że nie mam chyba wielu dowodów – oświadczyła, nie mając zielonego pojęcia co musiałaby udowodnić w sądzie, co pokazać i co powiedzieć, by było to wystarczające aby odnaleźć Tamtego i dać mu nauczkę. Wiedziała, że nie była jego jedyną ofiarą, ale do tej pory nie udało jej się namówić żadnej z dwóch dziewcząt, które były w podobnej sytuacji aby zeznawały przeciw niemu. Zwyczajnie się bały, że zrobi im jeszcze większą krzywdę niż do tej pory. O ile było to w ogóle możliwe.
- Mam smsy z pogróżkami, zdjęcia z pobicia – mówiła dalej, ale zaraz zagryzła dolną wargę – Ale nie byłam na żadnej obdukcji.
//Nieve to po hiszpańsku Śnieg, stąd Śnieżka.Anonymous - 2016-03-03, 21:57 Dziewczyna była dość charakterystyczna i gdyby nie natłok ludzi to Niemka znalazłaby ją na pewno szybciej. Tak czy inaczej nie warto tego rozpamiętywać, ani przywiązywać do tych informacji większej uwagi. Grunt to to, że żadna się nie spóźniła i obie ostatecznie się rozpoznały. Być może wypowiadanie swojego imienia i nazwiska, kiedy robiło się to już kilka razy wcześniej nie było potrzebne, jednak to nic innego jak przyzwyczajenie, wyniesione z pracy. Dlatego, kiedy dziewczyna się roześmiała, Meghan uśmiechnęła się delikatnie i pokręciła głową z politowaniem dla samej siebie.
-Przyzwyczajenie. Działam automatycznie.- poinformowała pół żartem pół serio, jeszcze zanim rudowłosa zdążyła się zrewanżować. Kiedy przysiadła na swoim miejscu zdjęła za swoich ramion szary płaszcz, który kolejno przewiesiła przez oparcie fotela. W pomieszczeniu było odpowiednio ciepło, a bez wierzchniego ubrania czuła się o wiele swobodniej. Kątem oka łypnęła na okładkę chowanej książki, uśmiechając się przy tym mimowolnie. Sama czytała tę lekturę i gdyby nie to, że zjawiła się tutaj w celach zawodowych na pewno podjęłaby rozmowę na jej temat. Chwilę później sama wyjęła z torebki notes oraz długopis. Zapisywanie ważniejszych informacji było przydatne. Poza tym miała tam zapisanych kilka istotnych faktów. Gdy ponownie uniosła wzrok, przenosząc go na piegowatą twarz rozmówczyni skrzywiła się na moment. Spodziewała się, że mówienie o swoich problemach nie jest zbyt wesołym przeżyciem, ale w takiej sytuacji to był warunek. Meghan szybko przyjęła swój neutralny wyraz i westchnęła krótko.
Doświadczenie mówiło jej, że nie powinna posługiwać się emocjami przy sprawach, którymi się zajmowała. Wiedziała też, że nie może poganiać swoich klientów - musi być wobec nich cierpliwa i wyrozumiała, dlatego w spokoju oczekiwała aż rudowłosa zastanowi się i zacznie mówić. Nie świdrowała jej natarczywie wzrokiem, zerkała na jej twarz co chwilę, lecz głównie skupiała spojrzenie na zapisanych kartkach notatnika. -To dobra decyzja, ale bez jednoznacznych dowodów zbyt wiele nie zdziałamy.- stwierdziła z żalem. Zastanowiła się przez chwilę, lecz nie miało to większego sensu, gdyż bez wspomnianych dowodów naprawdę nie mogły nic zrobić, a jeśli już to niewiele, co pewnie nie przyniosłoby żadnych korzyści dla Nieve. -Pod żadnym pozorem nie usuwaj tych smsów- zareagowała od razu. -Na pewno się przydadzą. Co do zdjęć... być może również okażą się przydatne, ale bez obdukcji nie liczyłabym na zbyt wiele.- przedstawiwszy swój pogląd, ponownie nieco się skrzywiła podczas wytężonego myślenia. Podrapała się po głowie i już miała zacząć mówić, kiedy usłyszała swoje imię. Mechanicznie spojrzała w stronę lady, na której stał kubek z jej kawą. -Przepraszam na chwilę.- rzuciła, odchodząc od stołu. Wziąwszy swój napój szybko wróciła do dziewczyny, zaczynając od nowa jeszcze zanim zdążyła usiąść: -Nie ma kogoś, kto mógłby potwierdzić to wszystko, co mówisz? Rodzina, jacyś przyjaciele? Może nie jesteś jedyna, którą skrzywdził?- zadawała kolejne pytania, usadawiając się w fotelu.Nieve Hoover - 2016-03-03, 22:15 Nieve z całą pewnością rozumiała, że Meghan nie może podchodzić do sprawy zbyt emocjonalnie, ale była zadowolona, że ona nie musiała panować nad uczuciami, które na nowo przywrócone do życia przypominały ciężar wszystkich spędzonych z nim chwil. Ból każdego uderzenia, ukrywanie ran, siniaków i podkrążonych oczu i nawet radość spowodowana uwolnieniem się od Tamtego nie była w stanie przysłonić całego zła, które wyrządził jej w czasie dwóch lat pieprzonego związku. Z początku wszystko było piękne, ale wszystkie szczęśliwe chwile szybko zostały przegnane burzliwym charakterem mężczyzny i gradem jego ciosów. Nieve wiedziała, że powinna iść na policję. Powinna pójść do szpitala na obdukcję. Powinna wszystko wyjawić dużo wcześniej, ale ona także się bała; bała się, że on ją zabije.
- Nie usuwam, zrobiłam też screeny – oświadczyła, choć w ten sposób mogąc jakoś przyczynić się do wygrania sprawy. Przekręciła się w bok i sięgnęła do swej torebki, z której, pogrzebawszy chwilę, wyciągnęła białą kopertę, w której znajdowało się kilka zdjęć. Przesunęła je w stronę siedzącej naprzeciwko kobiety, samej nie chcąc poświęcać im kolejnej uwagi. Widziała je, analizowała i przywracała do życia już setki razy popadając przy tym w głęboki płacz i nie mogąc pozbierać się przez długie godziny. Nie chciała tego powtórzyć przy Meghan toteż pozwoliła blondynce obejrzeć zdjęcia samodzielnie. Każde z nich przedstawiało twarz, ręce, plecy i inne części ciała Nieve upstrzone wieloma siniakami, często pomalowane krwią czy urozmaicone opuchlizną. Każde z nich opatrzone było podpisem daty i godziny oraz jednym czy dwoma słowami notatki, jakim narzędziem zostały zadane ciosy. „Wałek”, „nóż”, „żelazko” to tylko nieliczne z przedmiotów, do których uciekał się Tamten w rozmaitych torturach dla swej ukochanej.
Ocknęła się z krótkiego letargu kiedy blondynka odeszła po swoją kawę, a gdy wracała, Rude stworzenie podniosło na nią swój szczenięcy wzrok, wzdychając przy tym głośno. Starała się panować nad swoimi emocjami, ale czuła że te wkrótce skroplą się i w postaci łez „upiększą” jej nakropkowane policzki. Nie chciała tego, ale niewiele mogła w tej sprawie zrobić.
- Nigdy nie miałam prawdziwej rodziny, przy ludziach zachowywał się normalnie – wzruszyła ramionami, przesunęła górną linią zębów po dolnej wardze i wzięła głębszy oddech – Znam dwie dziewczyny, które traktował tak samo jak mnie, ale one nie chcą zeznawać. I nie mają żadnych dowodów, albo nie chcą mi o nich powiedzieć – mruknęła tracąc nadzieję na odpowiedni wymiar kary dla Tamtego za wyrządzone krzywdy… Kto wie ilu jeszcze kobietom zatruł życie w taki sam sposób jak jej?Anonymous - 2016-03-03, 23:17 Gdyby kierowała się emocjami na pewno nie byłaby dobrym prawnikiem. Nie potrafiłaby wtedy skupić się stricte na sprawie, a przejmowałaby się losami klientów. Niektóre historie jakie przyszło jej słyszeć nie należały do najprzyjemniejszych, czasem były wręcz nie do przełknięcia, a mimo to musiała powstrzymać swoje naturalne odruchy. Nie oznaczało to jednak, że była całkowicie wyprana ze wszelkich uczuć. - poza pracą była zupełnie innym człowiekiem, jednak po pracy nie wracała zbyt często myślami do opisywanych sytuacji. Dzięki temu nie przejmowała się nimi i nie przeżywała ich wewnętrznie. Tak czy inaczej swoich klientów otaczała sporą pomocą, również psychiczną, czasem zwyczajny szczery uśmiech, albo uścisk działały wiele. Wiedziała, że dziewczynie ciężko jest wspominać stare czasy, każdemu jest ciężko, szczególnie jeżeli mowa o złych przeżyciach, była więc gotowa postąpić podobnie - uspokoić ciepłym, zwyczajnie ludzkim słowem albo uścisnąć przyjaźnie. Wbrew pozorom prawnicy nie są zimnymi i oschłymi stworzeniami. Nawiązują swego rodzaju więź z człowiekiem, który musi im zaufać i całkowicie zdać się na niego.
Skinęła delikatnie głową, dając znak przyjęcia do informacji. -Bardzo dobrze.- dodała po chwili i przywołała na swoją twarz delikatny, krzepiący uśmiech. Nie chcąc wyjść na wścibską nie przyglądała się zbyt czynnościom rudowłosej, acz kiedy na stoliku wylądowała koperta od razu zwróciła na nią uwagę. Zerknęła ukradkiem na niewesołą twarz Nieve, jednocześnie przyciągając białą kopertę do siebie. Niepośpiesznym ruchem otworzyła ją i wyjęła z niej cały plik zdjęć. Już pierwsze wzbudziło w niej niepokój i inne negatywne emocje, których nie dała po sobie zbyt poznać. Marszcząc delikatnie brwi, oglądała kolejne zdjęcia, zwracając również uwagę na datę oraz dopiski. Gdyby to spotkanie były całkowicie prywatne pokusiłaby się o kilka siarczystych uwag w kierunku Tamtego osobnika, jednak spotkanie odbywało się w innym celu, dlatego powstrzymywała się. Prywatnie Meghan jest bardzo wygadaną osobą, która nie szczędzi słów - z resztą nie tylko prywatnie, na sali sądowej również płynnie i sprawnie posługuje się słowami. Lecz różnica jest taka, że poza pracą nie szczędzi również przekleństw.
Z ciężkim westchnieniem ułożyła zdjęcia z powrotem w równy plik i schowała je do koperty. Odsunęła ją w kierunku rudowłosej. -Zatrzymaj je. Jak już mówiłam, może coś zdziałają.- rzekła po chwili ciszy, która zapanowała podczas, gdy oglądała zdjęcia.
Siedząc już wygodnie z kawą uniosła wzrok na twarz dziewczyny. Mimowolnie przyjęła bardziej zatroskany wyraz twarzy. Niewątpliwie najbardziej poruszały ją sytuacje podobne do tej. Kobiety często cierpiały w taki sposób i Meghan jak najbardziej rozumiała ich postępowanie - strach przed czymś gorszym był czasem zbyt duży, by komukolwiek cokolwiek powiedzieć. Jednak po chwili wprowadziła kamienną minę. -Jeśli masz ich numery telefonów mogę spróbować się z nimi skontaktować. Być może mi uda się je przekonać, albo chociaż jedną z nich.- zaproponowała, acz nie była do końca pewna czy nawet ona coś tutaj zdziała. Decyzja należała wyłącznie do tamtych kobiet i blondynka nie mogła ich do niczego zmusić. -O dowody się nie martw, powinny wystarczyć ich szczere zeznania.- zapewniła, po czym upiła łyk gorącej waniliowej kawy.
Pochwyciwszy swój długopis zaczęła stukać nim o pustą kartkę notesu, nieco się zamyślając. -Jeśli wcześniej był karany to mamy ułatwione zadanie. Gdyby okazało się, że ma na swoim koncie jakieś notowane przewinienia to automatycznie stajesz się dla sędziego bardziej wiarygodna, aczkolwiek... niekoniecznie.Nieve Hoover - 2016-03-04, 17:56 W zasadzie Nieve nie sądziła, że ich spotkanie będzie tak poważne a jej nowa znajoma podejdzie do sprawy w tak dokładny i profesjonalny sposób. Dostosowała się jednak do atmosfery, która panowała między nimi i odpowiadała rzetelnie na każde z zadanych pytań, starając się trzymać emocje na wodzy i nie pozwolić im znaleźć ujścia na zewnątrz jej ciała. Nie chciała okazać słabości, choć mówienie o tym zdawało się być silniejsze od niej samej.
- Mam – kiwnęła posłusznie głową i ponownie sięgnęła do swej torebki, z której wyciągnęła notes, długopis i telefon, z którego przepisała skrzętnie numery dwóch dziewczyn wraz z ich imionami i nazwiskami. Nie miała pojęcia czy Meghan uda się cokolwiek wskórać – pokrzywdzone nie były skłonne do współpracy i cały czas upierały się, że to już za nimi i nie chcą do tego wracać ani rozgrzebywać sprawy. Nie pomagały nawet długie tłumaczenia rudowłosej, że ich zeznania mogą powstrzymać go przed krzywdzeniem innych kobiet; nie chciały jej słuchać, a Nieve nie miała dużej siły przebicia. Sama nie umiała ich przekonać, choć nie ukrywała nadziei, którą pokładała w Meghan. Uznawszy, że Niemka ma większy dar przekonywania i umiejętność negocjacji wierzyła, że uda jej się załatwić zeznania kobiet, nawet jeśli nie miały zamiaru osobiście wystąpić przed sądem.
Zagryzła swoją dolną wargę i ponownie wpatrzyła się w blondynkę swym szczenięcym wzrokiem. Choć jeszcze przed chwilą było jej ciężko, to w tym momencie jej mina obrała obojętny wyraz a buzujące emocje zostały zastąpione przez chłód, który przepełniał ją całą i który zdecydowanie czuła względem Tamtego. Nie chciała więcej przez niego płakać, musiała być silna.
- Był karany, ale za drobne kradzieże. Nigdy go nie zamknęli – wzruszyła ramionami, głośno przy tym wzdychając. Pociągnęła kilka kolejnych łyków kawy w efekcie opróżniając kubek i rozłożyła się wygodniej na krześle, przymykając oczy. Starała się przypomnieć sobie jakieś zachowanie mężczyzny, dzięki któremu mógł zbudzić podejrzenia wśród znajomych rudowłosej, ale nic takiego nie wpadło jej do głowy. Tamten zdawał się być zupełnie czysty… Szkoda tylko, że niewielu osobom było dane poznać jego prawdziwą twarz.Anonymous - 2016-03-04, 18:25 Jasnowłosa traktowała swoją pracę poważnie i przywiązywała do niej największą uwagę. Była profesjonalistką i wręcz trudno było jej nie utrzymywać tego profesjonalizmu, kiedy odbywała podobne spotkania. Niemniej i tak zachowywała się bardziej swobodnie, niż zazwyczaj. To z kolei zasługa wcześniejszych rozmów z rudowłosą, które pozwoliły blondynce odrobinę ją poznać i chcąc nie chcąc w jakimś niedużym stopniu zbliżyły ją do Nieve.
Skinęła delikatnie głową, a na jej twarzy mimowolnie pojawił się delikatny uśmiech - szczery, choć odrobinę niepewny. Wiedziała, że nie zawsze udaje się osiągnąć wyznaczony cel i nie wszystko idzie załatwić w tak szybkim tempie, w jakim by się chciało. Mimo to, trzeba było być dobrej myśli i nie załamywać się zbyt szybko, ani nie przykrywać pozytywnych myśli czarnymi scenariuszami. Zerknęła w kierunku notesu, w którym rozmówczyni skrupulatnie zapisywała numery wspomnianych kobiet. Być może zmienią zdanie, gdy usłyszą o rozwoju sprawy. Meghan zdawała sobie sprawę z tego, że rozmowy na takie tematy bywają bolesne, nie każdy chce o nich mówić i nie każdy chce wracać myślami do przeszłości i tych wszystkich nieprzyjemnych przeżyć. Rozumiała, że osobami pokrzywdzonymi może kierować strach, albo zwyczajnie ogromna niechęć, jednak całkowicie nie pojmowała tego, jak można uciekać od tematu. To nie żadne błahostki i choć ciężko w tych kwestiach się wypowiadać, to czasem trzeba zacisnąć zęby i wyrzucić z siebie wszystko: by pomóc sobie i innym. A przynajmniej takie było jej zdanie. -Zadzwonię do każdej z nich, kiedy będę już w domu.- zapewniła dziewczynę, posyłając jej również krótki, pokrzepiający uśmiech.
Westchnęła krótko, zapoznając się ze zdaniem dziewczyny. -Cóż...- mruknęła pod nosem, ponownie zastanawiając się przez chwilę. W międzyczasie upiła kolejny łyk gorącej kawy. -Na razie to musi nam wystarczyć.- podsumowała, nie widząc już potrzeby w ciągnięciu tematu. Sądziła, że wszystko już omówiły. Do skrzywdzonych dziewczyn zadzwoni później, a skoro nie ma nikogo, kto mógłby potwierdzić postępowanie Tamtego osobnika to również nie ma sensu w poszukiwaniu ich na siłę.Nieve Hoover - 2016-03-04, 19:00 Nieve kiwnęła głową kiedy Niemka zobligowała się zadzwonić do tamtych dziewczyn.
- To mogą nie być łatwe rozmowy – uprzedziła ją jedynie, z własnego doświadczenia wiedząc, że nie należały one do najmilszych osób na ziemi a po tym co im zrobiono były w stanie zrównać każdego z ziemią. Nieve starała się przyjmować fakt przemocy i gwałtu raczej w spokojny i opanowany sposób. Wierzyła, że nigdy w życiu nie spotka jej już taka krzywda i wyczerpała już limit niepowodzeń dzięki czemu teraz mogła cieszyć się świetlaną, usłaną różami przyszłością. Takie nastawienie do życia pomagało jej ukoić skołatane nerwy i nie dać się zwariować ani przytłoczyć wydarzeniom z przeszłości.
Odwzajemniła uśmiech dziewczyny i kiwnęła głową, gdy ta postanowiła zamknąć temat, odetchnąwszy przy tym z ulgą. Zdecydowanie bardziej wolała wypełnić swój umysł innymi rzeczami, gdyż w głowie, niczym mantra, pojawiała jej się twarz Tamtego w sytuacjach, które najbardziej zapadły jej w pamięć. Musiała jak najszybciej skupić swe myśli na czymś innym, prędko odpowiadając na słowa blondynki.
- Bardzo Ci dziękuję, że mi tak pomagasz. Jak mam Ci się odwdzięczyć? - zapytała, obdarzając dziewczynę kolejnym, delikatnym uśmiechem. Niemka wspierała ją od pierwszych chwil, kiedy tylko do jej głowy wpadł plan zemsty, aż do teraz, kiedy w końcu zdecydowała się wprowadzić swój plan w życie. Podświadomie przeczuwała, że z taką prawniczką jak Meghan u swego boku będzie w stanie coś osiągnąć i choćby miała zapracować się na śmierć, żeby blondynce za to zapłacić, to chciała wygrać tę sprawę, nie bacząc na przeciwności losu.
- Tylko proszę, nie mów, że nie muszę – zreflektowała się po chwili. Nie wiedziała, co prawda, w jaki sposób prawniczka podchodzi do tego typu konsultacji, których właśnie udzielała Nieve, więc jeśli tylko zamierzała odmówić, dostała na to kategoryczny zakaz. Rudowłosa nie lubiła gdy ktoś traktował ją pobłażliwie ze względu na nieudane dzieciństwo i ciężkie przeżycia. Chciała być traktowana na równi z innymi ludźmi, a nie być zdana na ich łaskę czy dobre serce. Jeśli natomiast oczekiwała zapłaty za poświęcony czas Panna Hoover była przygotowana na tę ewentualność i w trakcie wychodzenia z domu zabrała ze sobą pewną część swoich oszczędności.Anonymous - 2016-03-05, 17:52 -Spokojnie, powinnam dać sobie radę.- zapewniła rudowłosą, puszczając jej oko. W historii swojej kariery odbyła już niejedną trudną rozmowę i wiedziała czego może się spodziewać. Była niemal pewna, że już nic nie może jej zaskoczyć, odkąd na sali sądowej została skrzętnie sponiewierana przez jednego z oskarżonych. Blondynka niejednokrotnie została zbluzgana przez swoich przeciwników i nigdy jakoś szczególnie to na nią nie wpływało. Być może jedynie z początku również dawała się ponosić emocjom, jednak teraz doskonale wie, że nie ma najmniejszego sensu wdawania się w słowne potyczki. Takowe tylko zagrażały jej dobremu imieniu.
Podświadomie również odetchnęła z niewielką ulgą. Lubiła swój zawód, lecz czasami odbywane rozmowy były na tyle niewygodne, by na chwilę wręcz znienawidziła swoją posadę. Ta sprawa była o tyle niekorzystna, gdyż nie posiadała żadnych konkretnych dowodów, oprócz smsów i zdjęć, których sędzia może nie przyjąć. Upiła kolejny niewielki łyk kawy, po czym zamknąwszy swój notes ukryła go w czarnej torebce.
-Naprawdę nie ma za co, dla mnie to czysta przyjemność.- odparła, ponownie pozwalając szczeremu uśmiechowi na rozświetlenie twarzy. Blondynka lubiła nawiązywać wstępną więź z osobą, której akurat pomagała z problemem, to znacznie ułatwiało pracę i wszelkie rozmowy. Pozwalało na większe zaufanie strony, a to podstawa do owocnej współpracy. W końcu prawnik powinien wiedzieć o problemie klienta czasem nawet więcej niż sam klient. Niemka to uparta osoba, która choćby zmuszona była nie wychylać nosa z książki ani na moment, to i tak dobije do swego. -Właściwie to...- zaczęła nawet nie zastanawiając nad odpowiedzią, kiedy dziewczyna nagle jej przerwała swoim stwierdzeniem.
Skrzywiła się odrobinę, lecz zaraz ponownie przywołała na swoją twarz delikatny uśmiech. -Jeśli postawisz mi ciastko będziemy kwita.- rzuciła żartobliwym tonem. -Ale dla siebie też musisz wziąć.- dodała po chwili, spoglądając nań wymownie. Nawet nie zwróciła uwagi na to w jaki sposób zwraca się do Nieve, z resztą dla Niemki to nic nowego ani zaskakującego, zazwyczaj nie zwracała się do swoich "podopiecznych" per pan/pani chyba, że były to osoby starsze - wtedy kultura tego od niej wymagała. Zaś rudowłosa nie wyglądała jej na starszą panią. Być może to zasługa jakiegoś cudownego specyfiku? A w kwestii pieniędzy, wyznawała jedną zasadę: Póki rzeczywiście nie pomoże nie będzie żądać od nikogo pieniędzy.
//Jeśli coś pokręciła, to przepraszam, ale nie kontaktuję poprawnie ._.Nieve Hoover - 2016-03-05, 18:17 Dziewczyna domyślała się, że do wszystkiego można było się przyzwyczaić – nawet do trudnych rozmów, wyzwisk czy bardziej zaawansowanych tortur. Sama znosiła tego typu odzywki i krzywdę przez niemal dwa lata, toteż doskonale wiedziała, że można przyzwyczaić swoje ciało nawet do bólu i wiecznego upokorzenia. Tym lepiej jeśli Meghan była zaprawiona w boju jeśli chodziło o tego typu sprawy – być może właśnie jej uda się przekonać tamte wariatki żeby zdecydowały się i odważyły wystąpić w sądzie aby poprzeć założoną przez nią sprawę. Tamten powinien zostać wykastrowany i zamknięty w więzieniu do końca swojego marnego życia. W chwilach takich jak ta rudowłose dziewczę modliło się aby przywrócono prace w kamieniołomach czy karę śmierci przez powieszenie. Najlepiej za jaja!
W tej chwili nie była już w tym sama. Meghan znała szczegóły jej sprawy, do których innym ludziom nigdy wcześniej się nie przyznawała. Wstydziła się swojej słabej woli i braku przeciwstawienia Tamtemu. Powinna skończyć ich chory „związek” kiedy tylko pierwszy raz dotknął jej w niewłaściwy sposób czy nazwał słowem poniżej godności. Była młoda, głupia, zakochana, choć zdecydowanie nie próbowała tłumaczyć ani siebie ani jego. Teraz wiedziała, że kończąc to od razu, nigdy nie naraziłaby się na podobne losy, które spotykały ją niemal dzień w dzień od kiedy tylko wstąpiła w dorosłość. Pierwsze własne wybory i pierwsze błędy… Życie wiele ją nauczyło i teraz z pewnością będzie ostrożniejsza. Już jest.
To, że Meghan zwracała się do niej „na Ty” w zupełności rudowłosej nie przeszkadzało. Rozmawiały już wcześniej przez skype a poza tym strzelała, że są w podobnym wieku i nie muszą się martwić o swoiste konwenanse i zastanawiać co wypada powiedzieć a czego nie. Nieve była otwarta na znajomość z blondynką; od samego początku była nieco zdziwiona, że ta podchodzi do sprawy tak poważnie, choć oczywiście to było lepsze dla niej samej. Meghan obiecała jej pomóc, a w mózgu rudowłosej pojawiło się ziarnko nadziei na to, że Tamten faktycznie dostanie za swoje.
Dziewczyna wyłapała krótkie skrzywienie na twarzy prawniczki, choć nie skomentowała go w żaden sposób, szczególnie że już po chwili ustąpiło miejsca delikatnemu uśmiechowi. Odwzajemniła go, kolejny raz, i nie zastanawiając się nad odpowiedzią chwyciła w rękę menu, które leżało na stoliku. Wybór nie był specjalnie duży, ale Nieve niemal od razu zdecydowała się na brownie z sosem wiśniowym podawane w towarzystwie orzechów włoskich. Zdecydowanie potrzebowała uzupełnić cukier po powrocie do smutnych wspomnień acz zanim złożyła zamówienie poprosiła blondynkę, aby także coś dla siebie wybrała.
- Wiem, że to zdecydowanie za mało za to co robisz. Naprawdę nie wiem co powiedzieć – postawa Niemki była doprawdy rozczulająca i tym razem to nie smutek a radość ścisnęły serce rudowłosej, której oczy ponownie się zaszkliły, tym razem nie wypuszczając jednak łez. Zalśniły blaskiem szczęścia i nadziei, którą Niemka obudziła, a Nieve nie mogła przestać się uśmiechać. To właściwie dobrze – dopiero od pół roku w ogóle zaczęła uzewnętrzniać pozytywne uczucia, wcześniej nie mogąc otrząsnąć się po ciężkim wejściu w dorosłe życie. Odzyskiwała wigor i chęci do życia. W końcu.
Kiedy dziewczyna wybrała dla siebie deser Nieve złożyła zamówienie i zapłaciła za nie od razu, aby nie było żadnych niedomówień. W oczekiwaniu na słodkości ponownie oparła się na krześle, niecierpliwie wyczekując upragnionego brownie. Czasem zachowywała się jak małe dziecko, ale było w tym tyle uroku, że zwyczajnie nie można było się na nią gniewać.
- Może porozmawiamy o czymś przyjemniejszym, oczywiście jeśli jeszcze masz czas i ochotę trochę posiedzieć w moim towarzystwie. W ramach lepszego poznania swojego klienta – ostatnie zdanie wypowiedziała z rozbawieniem i uśmiechnęła się szczerze. Obecność Meghan dobrze na nią wpływała. Odkąd przyjechała do Eastbourne nie miała się za bardzo do kogo odezwać, więc chciała czerpać garściami jeśli nadarzyła się ku temu okazja.Anonymous - 2016-03-05, 21:30 Nic nie było pewne w stu procentach, jednak jasnowłosa zdecydowana była dołożyć wszelkich starań, by przekonać tamte dwie dziewczyny. W końcu nie chodziło o żadną błahą sprawę, a coś naprawdę ważnego. W pełni rozumiała z czym musiały się mierzyć, ale dla własnego dobra i świętego spokoju powinny się zgodzić. Kto wie, czy za jakiś czas Tamten osobnik ponownie nie zapuka do ich drzwi? Oczywiście wtedy będą wiedzieć jak się zachować, lecz mogą sobie nie poradzić. Jeśli zaś pomogą w wygraniu sprawy będą mieć gwarancję tego spokoju, o czym Meghan była przekonana. Tak czy inaczej nie może nikogo do niczego zmusić, dlatego pozostaje liczyć na dar przekonywania Niemki. Ten sprawdzał się w większości sytuacji, ale również nie we wszystkich. Niemniej kara powinna Go dosięgnąć, jeśli nie teraz to być może za rok, lub dwa.
Niemka w ogóle nie dziwiła się dziewczynie. Teraz uważała, że sama postępowałaby inaczej, jednak z pewnością byłoby zupełnie odwrotnie, gdyby rzeczywiście stanęła w obliczu takiej sytuacji. Miłość robi swoje i jest całkowicie ślepa, dodając do tego strach wychodzi mieszanka, która skutecznie uniemożliwia racjonalne myślenie. Nikogo nie oceniała, w końcu nie była tutaj po to, by to robić. Miała pomóc Nieve w tej sprawie, być może służyć również radą pokroju psychologa.
Zawsze podchodziła do spraw z największą powagą, owszem, czasem zdarzyło się jej na chwilę nieco jakby "złagodnieć" i nawet z czegoś zażartować, lecz zazwyczaj była całkowicie poważna. To sprawiało, że w oczach ludzi była bardziej wiarygodna, profesjonalna, a nawet skuteczna. Jednak poza pracą, jak już wspominałam, to zupełnie inna osoba - ciepła i wesoła, czasem trochę zbyt pyskata. Ale to już zakorzenione odruchy, których się nie pozbędzie.
Niemka była całkiem zadowolona z tej rozmowy, pomimo, że przemawiały nią pewne obawy. Jednak te na razie postanowiła odsunąć na boczny tor. Będzie się tym przejmować, kiedy zacznie intensywną pracę nad sprawą, a później być może również na sali sądowej. Teraz chciała się nieco odprężyć. Miała nadzieję, że rudowłosa jej na to pozwoli i że również sama się przyłączy. Nie chciała, by Nieve dłużej się przejmowała i rozpamiętywała, lepiej, by zapomniała choć na chwilę. Kiedy zaczęła przeglądać menu, blondynka ponownie sięgnęła po kawę, którą sączyła nadzwyczaj powoli, jak na swoje możliwości. Zerknęła również przelotnie na ekran telefonu, żeby rozeznać się w czasie, po czym schowała go do bocznej kieszonki torebki. Gdy ponownie uniosła wzrok, była już gotowa wybrać również coś dla siebie. Przejęła menu i wzrokiem zaczęła wodzić po niedużym spisie ciast i ciasteczek. W oko szybko wpadł jej sernik z malinami i czekoladą, o który to poprosiła, odkładając kartę.
-Dla mnie wystarczająco. I naprawdę nie musisz nic mówić.- uspokoiła rudowłosą, ponownie przywołując na swoją twarz szeroki uśmiech. Posiadała pazur i z natury była dość złośliwa, ale mimo to była również bardzo otwartą osobą, toteż za każdym razem, gdy spojrzała na roześmianą piegowatą twarz, nie mogła powstrzymać się od odwzajemnienia tego uśmiechu. Cieszyła się na myśl o możliwości przywrócenia w kogoś wiary, lub obudzenia w kimś nowej nadziei na lepsze dni, czasem nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo komuś pomogła. Również usadowiła się w fotelu nieco wygodniej, mniej sztywno i westchnęła krótko, oczekując swojego zamówienia.
W pierwszej reakcji uśmiechnęła się szeroko i skinęła lekko głową. -Jasne, mam ochotę i czas, tym bardziej jeśli to w ramach lepszego poznania klienta.- zaśmiała się. Ona również niespecjalnie miała z kim porozmawiać, tj. prywatnie. Wszystko kręciło się w okół pracy, która rzeczywiście zabierała jej sporo czasu.Nieve Hoover - 2016-03-05, 21:59 Nie chciała już wracać do złych wspomnień. Nie dzisiaj, kiedy ponownie przeszła przez nią fala smutku a myśli uderzały w nią z zawrotną prędkością, próbując tym samym ponownie pchnąć ją w depresyjny nastrój i odebrać chęci do życia. Dziś miała ochotę na miłe towarzystwo Meghan i to cholernie słodkie brownie, które miało zawrócić jej w głowie. I zaraz miała się przekonać, że dokładnie tak będzie.
Minęło zaledwie kilka minut kiedy kelnerka wróciła z ciastkami dla obu dziewczyn. Oczy rudowłosej rozświetliły się momentalnie na widok swego ociekającego ciemnoczerwonym sosem brownie i nawet nie wiem kiedy w jej dłoni pojawił się widelczyk, który zaatakował ciastko, odcinając jego róg, który prędko znalazł się za malinowymi wargami. Piegowatą twarz ponownie rozświetlił uśmiech, tym razem błogi, zadowolony, wyrażający spełnienie wszelkich marzeń. Jeśli ktoś uważa, że ciężko zadowolić kobietę, właśnie w tym momencie powinien spojrzeć na Nieve. Jej twarz wyrażała więcej niż tysiąc słów.
- Świetnie – przytaknęła kiedy towarzysząca jej blondynka wyraziła chęć na spędzenie z nią jeszcze trochę czasu. Przez myśl przeszło jej, że mogą nie mieć o czym rozmawiać – w końcu zarówno przez Internet jak i w kawiarni rozmawiały póki co wyłącznie o przypadku panny Hoover, choć temat w zasadzie sam nawinął jej się na język. – Zawsze mnie zastanawiało czy pracując jako prawnik ma się jeszcze czas na coś innego w życiu – zagaiła, upychając w swoich ustach kolejną porcję ciastka i odezwała się dopiero, kiedy pysznie czekoladowe i zdecydowanie zbyt słodkie brownie wylądowało w jej przełyku – wiesz, chodzi mi o jakieś zainteresowania, pasje. Na filmach zawsze pokazują prawników w pracy a potem pracujących w domu – wyjaśniła co dokładnie miała na myśli i zrobiła sobie chwilę przerwy od jedzenia deseru. Nie zrobiłaby na Niemce dobrego pierwszego wrażenia gdyby zwymiotowała wprost na stolik, przy którym siedziały, toteż musiała chwilowo zapanować nad lwią żądzą pochłonięcia ciastka w całości. Na raz. Choć nie powiem, perspektywa natychmiastowego zasłodzenia się nim była bardzo kusząca.
Dopiero teraz, kiedy emocje opadły, a ona zdawała się chwilowo puścić temat Tamtego osobnika w zapomnienie, dokładnie przyjrzała się twarzy swojej towarzyszki. Nie miała ku temu jakiegoś specjalnego powodu, choć zawsze słyszała i czytała, że Niemki nie są najpiękniejszymi kobietami na świecie a o ich urodzie chodziły przeróżne plotki. Meghan musiała być więc albo wyjątkiem potwierdzającym regułę albo nie być Niemką czystej krwi tylko mieszanką – jak Nieve. Rysy twarzy panny Lochner chwytały za oko, podobnie jak jej figura i całokształt wyglądu. Rudowłosa przyglądała jej się przez dłuższą chwilę wetknąwszy czubek języka w kąt swoich warg a jej myśli uciekły na moment z tego świata. Ocknęła się prawdopodobnie dopiero gdy blondynka postanowiła coś powiedzieć i upomniała się w myślach, że jej zachowanie mogło wyglądać dość… dziwnie.