Chaos Amir - 2018-02-16, 17:07 Resztki energii zużył w celu podtrzymania galopu, chociaż z każdym krokiem coraz bardziej opadał z sił. Powrót do kłusa okazał się zbawienny i ogier od razu zanurkował pyskiem w dół, starając się odzyskać oddech. Następnie zwolnił do stępa i w ślimaczym, totalnie do niego niepodobnym tempie zaczął spacerować. Ba! Nawet nie za bardzo miał ochotę zwiększać dynamikę, skutecznie opierając się działaniom właściciela.
Ostatecznie skierował się do stajni.
z/tDelfinek - 2018-04-05, 21:12 Postanowiła zabrać Kinda na krótszy tor z dwóch powodów - nie znała go oraz nie wiedziała w jakiej jest kondycji. Przede wszystkim postawiła na rozstępowanie - łaziła z nim po terenie całej stajni dobre 20 minut, by go rozgrzać i zapoznać ze wszystkim co nieznane. Następnie, jak przystało na masztalerza skontrolowała jego ruch oraz stan zdrowia, który można dostrzec często tylko podczas dłuższej obserwacji kopyt. Na sam koniec udała się na wolny plac obok toru, gdzie przymocowała wodze do siodła zaś sama odebrała od stajennego lonżę i bat, by zająć się rozkłusowaniem ogiera.
//krótko, by ogarnąć mniej więcej konika i co potrzebuje Kind of Magic - 2018-04-07, 20:59 Kind był bardzo podniecony wszystkim co działo się wokół niego. Jak łatwo można było się domyśleć, zwyczajnie poczuł nadejście wiosny, a to w konsekwencji mogło zdziałać wiele niedobrych rzeczy.. Nie można było się jednak tylko na nich skupiać - kto wie, może akurat dziś będzie potulny jak baranek? Na razie nic nie sprawiało wrażenia, że ma być inaczej.
Podczas stępowania koń wyraźnie interesował się wszystkim, ale okazywał to jedynie poprzez aktywne przesuwanie łba w różne kierunki, stawianie i tulenie uszu, a także krótkie podkłusowywanie, od czasu do czasu. Innymi słowy - nic nadzwyczajnego.
Dwadzieścia minut minęło bardzo szybko, a karus grzecznie stał także przy podpinaniu wodzy do siodła. Nic nie zwiastowało więc tego, że gdy tylko został wypuszczony na koło w celu rozkłusowania.. po prostu puścił się szybkim galopem, nie zważając nawet na to w jakiej kolejności stawia, na ziemi, swoje nogi.Delfinek - 2018-04-07, 22:57 Było to do przewidzenia, pozwoliła mu pobiegać lecz jeśli próbował ją pociągnąć w losową stronę to stawała kołkiem stosując technikę zapierania się przez ramię... nie żartuję, była dość drobnych gabarytów i mimo zarysowanych jak na kobietę mięśni biegające pół tony ciągało ją kiedyś po pastwisku na lonży.
- Shhhh, spokojnie. - Rzuciła przyjemnym dla ucha głosem, nadzwyczaj przekonywującym a przede wszystkim, jedynym dla konia znaczącym - spokojnym. Pokazała, że jego galop nie robi na niej wrażenia tym samym działając lekko odwrotną psychologią. Widzicie, Ci masztalerze to muszą posiąść wiedzę z wielu różnych kierunków studiów, nawet psychologii! Naprężyła lonżę stanowczą ręką starając się go sprowadzić do kłusa.
Jeśli spowalnianie nie działało to pozwoliła mu biegać aż do momentu, gdy uznała, że resztę musi wybiegać na torze. I tak nie miała zamiaru go frasować a jedynie zobaczyć jak się z nim to je (bo jego jeść nie będziemy), dodatkowo zapoznając Kinda ze swoim sposobem jeżdżenia i treningu. Nie była jedynym dżokejem w stajni ale była zdecydowanie najbardziej specyficznym. No może pomijając Ev i jej brak bata, bo jak mi się zdaje to tak to się owa zawodnicza bawi. Może jest to metoda, jednak ukazana na zdjęciu obok postu postać, dodajmy dorosła i bardzo poważna, nie mogła się oprzeć kupowaniu różowych pejczy z końcówka w postaci głowy jednorożna, a skoro już je miała, to musiała ich używać.
Dobra, wracając do treningu. Postarała się go uspokoić i sprowadzić do siebie po tym szaleństwie, by zająć się czymś pożyteczniejszym niż wyżywanie się na biednej trawie i robaczkach, które musiały znosić trzęsienie ziemi 3 stopnia.Elynn Sands - 2018-04-09, 00:05 Droga tutaj zajęła im trochę czasu, przez co Krug zdążył się już porządnie rozstępować kiedy w końcu wjechali na obiekt. Raczej nie trenowało tutaj wiele par, co dawało im trochę spokoju. Wszak nie zamierzali się ścigać z wyścigowcami tylko trochę potrenować szybkość i wytrzymałość ogiera.
Elynn zaczęła od zdjęcia derki i odwieszenia jej w miejsce gdzie nie będzie nikomu przeszkadzać. Nie byłaby sobą gdyby najpierw trochę nie rozluźniła konia i nie rozciągnęła przed właściwą pracą. Dlatego rozpoczęła od nabrania wodzy na kontakt i dojechania łydkami i biodrem do ręki. Znalazła sobie kawałek miejsca aby móc go powyginać na obie strony, na razie na łagodnych łukach.Krugerrand - 2018-04-09, 00:09 Wchodząc na nowy obiekt, aż się wyprostował zabawnie kontrastując z drobną sylwetką Pani kolorowej. Musiał się rozejrzeć ale nie rżał, ani też się nie spinał, był zainteresowany tym co widzi i tyle, a widział dużo przestrzeni. Przemielił wędzidła i zaokrąglił się wraz z przyłożeniem łydki do boku. Był już tak nauczony, że ręką wystarczyło wskazać mu "stopień", na którym miał się zatrzymać głową, a łydka jeźdźca robiła całą resztę. Jeśli chodzi o wygięcia to tak, podchodził do nich trochę z dystansem na początku, dopiero później przełamując się i zaczynając współpracować z Elynn.Naomi Eaton - 2018-04-09, 00:10 Jechała stępem w sporej odległości za Elynn, najwyraźniej nie będąc jedyną osobą, która miała taki pomysł na trening w tej chwili. Nie powinno im to jednak pokrzyżować planów, zwłaszcza jeśli rozsądnie to rozegrają.
Dojechawszy na miejsce, odwiesiła derkę na uboczu i zjechała do środka toru, na trawę, żeby nie przeszkadzać koniom trenującym na bieżni. Prowadziła konia w łydkach, na kontakcie, mimo zaufania nie dając mu całkowitego luzu na wypadek, gdyby widok galopujących folblutów sprowokował go do tego samego. Już w drodze na tor zdążyła go wstępnie rozstępować, ale teraz chciała go jeszcze trochę powyginać, czym też się zajęła.Friskey Whiskey - 2018-04-09, 00:15 Wkraczając na tor wyścigowy rozejrzał się uważnie i zarżał donośnie widząc w oddali konia. Może to wiosna, a może zwyczajnie był już w takim wieku, że hormony po prostu robiły swoje. Potrząsnął łbem wprawiając masywny grzebień szyi w ruch i skierował się do środka toru. Rozebrany z derki i zaproszony do energicznego stępa stawiał obszerne duże kroki przychodząc bezproblemowo do ręki Naomi. Przeżuł wędzidło i na krótką chwilę zatrzymał spojrzenie na galopujących koniach, których widok znacząco go orzeźwił.
Wyprostował się cały i lekko pospinał, ale nie trwało to długo, bo już za moment Naomi zaczęła go delikatnie wyginać, co przyjął bez buntu prezentując nienaganną sylwetkę ujeżdżeniowca, którym po części był.Elynn Sands - 2018-04-09, 00:45 Zauważyła Naomi, która gdzieś jej tam mignęła w stajni, ale uznała, że przecież nie będą sobie przeszkadzać. No chyba, że ktoś będzie chciał się pościgać... Na razie jednak należało się trochę rozgrzać, więc po stępie skierowała się również w stronę środka toru aby tam poczynić przygotowania. Pomocami działała delikatnie i precyzyjnie, a w razie braku reakcji zwiększała nacisk aż do jej uzyskania. To zgięć podeszła spokojnie, starając się wewnętrzną łydką dojeżdżać do zewnętrznej wodzy, a zewnętrzną łydką ograniczać zad. Po chwili byli gotowi na ruszenie kłusem, dziewczyna płynnie przeszła do anglezowania, narzucając aktywne, aczkolwiek nie jakieś zabójczo szybkie tempo. Tutaj też starała się rozluźnić Kruga w szyi i grzbiecie, jednocześnie zapraszając zad do mocnego wkraczania pod kłodę.Naomi Eaton - 2018-04-09, 00:47 Na szczęście jej niegrzeczny ogier był niegrzeczny tylko z nazwy i mogła się czuć na jego grzbiecie bezpiecznie, bez względu na okoliczności. <3 Tym sposobem w spokoju zdążyła go rozstępować i trochę powyginać, po czym poprosiła go o ruszenie kłusem, dając mu delikatną, ale czytelną łydkę. Zaczęła anglezować, pozwalając ogierowi iść żwawo i jednocześnie wymagając od niego zaangażowania zadu, żeby nie było to bezmyślne spieszenie się. Anglezując, wyraźnie siadała w siodle, jednocześnie wciąż mając łydki przyłożone luźno do boków konia, których zadaniem było zapraszanie go do ciągłego ruchu naprzód. Podobnie jak w stępie, jeździła po różnego rodzaju woltach i wężykach, od czasu do czasu robiąc też przejścia mające na celu skupienie uwagi Friska na swojej księżniczce. Krugerrand - 2018-04-09, 00:52 Nie wiedział o żadnych planach, żeby ścigać się z krasnalami.. Zresztą on miał latać, a nie ganiać po zaoranych polach żeby cokolwiek wygrywać w ten sposób. Jednak trzeba było go trochę podkręcić, żeby wygrywał na parkurach, ot stąd ta wycieczka w nietypowe miejsce.
Skupiając się na kolorowej Pani, zastrzygł uszami i cofnął je w stronę właśnie swojego jeźdźca. Ruszając kłusem sam z siebie szeroko stawiał nogi, mogąc w pierwszej chwili trochę bujnąć dziewczyną. W dodatku był raczej wybijający sam z siebie, więc kłus ćwiczebny na nim był lekką drogą przez mękę. Na szczęście w skokach liczył się galop, no ale to nie teraz. Kłusując przed siebie, tak jak wcześniej było wspomniane, śmiało i ufnie szedł do ręki, nie mając ku temu żadnych zastrzeżeń. Póki go nikt nie ciągał za mordę to się opierał lekko o dłonie, nie zawieszając swojego kubła na wodzach.Friskey Whiskey - 2018-04-09, 00:58 Sam jesteś krasnal. :P
Frisk nie jest taki mały chuderlaku.
Ogier jak to ogier, gdy jajka zagrają to nie ma zmiłuj. Dopóki jednak Frisk nie spełniał się w roli reproduktora to blondynka mogła spokojnie siedzieć na jego grzbiecie nie obawiając się przy tym o swoje życie.
Ruszając kłusem, od samego początku szedł bardzo energicznie. Nauczony utrzymywania tempa na crossie wiedział, że gdy poruszali się danym chodem to musieli robić to aktywnie i bez obijania się. Mocno pchał się zadem doskonale odczytując pomoce stosowane przez właścicielkę. Znali się nie od dzisiaj, dlatego współpraca i wzajemne zrozumienie były widoczne na pierwszy rzut oka.
W miarę postępu rozgrzewki zaczynał się jeszcze bardziej rozluźniać dodatkowo przeżuwając wędzidło i pieniąc się w pysku. Robił się przepuszczalny i miękki, pozwalając na płynną zmianę kierunków lub swobodne zgięcie kłody na kołach. Księżniczka miała nad nim pełną władzę w tym momencie, a jej rycerz doskonale spełniał swoją rolę czołowego wierzchowca. ^_^Elynn Sands - 2018-04-09, 01:08 Nie chcę nic mówić, ale Frisk ma więcej pkt szybkości od nas :/
Rzeczywiście trochę nią bujnęło, ale szybko załapała rytm i postarała się dopasować anglezowaniem, w duchu ciesząc się, że nikt nie będzie jej kazał jeździć ćwiczebnym. Również w kłusie trochę go najpierw pozginała w obie strony, największą robotę robiły tutaj łydki, a jej ręka pozostała raczej lekka i delikatna, od czasu do czasu działała półparadą ale bez niepotrzebnego mielenia w pysku. W międzyczasie wprowadziła też kilka przejść kłus-stęp-kłus, do których już musiała na chwilę usiąść w siodło <oby jej się cycki przez to nie obiły >. W pierwszej kolejności przejściu w dół domykałą go w łydkach, następnie blokowała dosiad i na koniec działała niewtulaną półparadą. Ramiona wycofała przy tym do tyłu, całą sylwetką pokazując co zaraz nastąpi. Przejscia w górę natomiast starała się robić od małego nacisku łydką i tylko w przypadku braku reakcji lub gdy reakcja była niewystarczająca dociskała nogę mocniej.Krugerrand - 2018-04-09, 01:13 Tej kurduplu, dzieli nas 12cm ||Mamy mniej, bo my skaczemy, a nie biegamy jak jakieś plebsy xDD
Pchając się przed siebie, mielił sobie wędzidełka w pysku, korzystając z wiosennej pogody. Poprzednio zakumał wygięcia, więc teraz też dawał radę bo sygnały były jasne i no nie mógł niczego zrzucić na jeźdźca, a też nie chciał przed Panią kolorową pokazać się ze złej strony bo jeszcze mu nie da pogryźć włosów.
Z przejściami było tak, że chętniej szedł w górę niżeli w dół. Ale z czasem zaczął być bardziej uważny i szybciej reagował nie ociągając się już z odpowiedzią. W górę odpowiadał na delikatne łydki, ba nawet gdyby o sekundę dłużej je przytrzymała to by zagalopował, taki miał dobry dzień!Elynn Sands - 2018-04-09, 01:24 No tak, nie każdy może być championem w skokach...
Generalnie miło jej się podróżowało na Krugu i nie miała mu nic do zarzucenia, dlatego zaoferowała mu krótkie żucie z ręki i chwilkę odpoczynku w stępie na luźnej wodzy. Mogła też w międzyczasie zerknąć na drugą parę pracującą gdzieś w pobliżu i zawiesić na nich oko ukradkiem.
A wracając do pracy zebrała ponownie wodze na kontakt i poprosiła o zakłusowanie. Wprowadziła kilka ciaśniejszych wolt, takich wymagających więcej zgięcia, a kiedy to już miała opanowane siadła w siodło, cofnęła zewnętrzną łydkę i wewnętrzną podniosła ogiera do galopu, kierując się na spore wolty i nie pozwalając mu na razie na zbytnie rozwijanie tempa.