Kathrin - 2014-08-26, 22:05 - A jakbym trafiła ?- skoro już bawili się w gierki słowne nie zamierzała tak łatwo odpuszczać.
- Skąd wiesz jaki na prawdę jest oryginał ?- na Sherlocka nie wyglądała, ale mogłaby być równie dobra lub lepsza, jednak tą polemikę pozostawię sobie samej co by nie zadręczać userki xD.
- Ah tak, więc czyli z takim typem faceta mam przyjemność lub też nie, rozmawiać.- uśmiechnęła się równie podle, czy on przypadkiem sobie nie wyobrażał jej jako słodkiej idiotki ? Odnosiła cały czas takie wrażenie, że traktuje ją jak najprawdziwszą blondynkę. - Poradzę sobie sama jeśli zajdzie potrzeba.- dodała z przekąsem, dłonie zatopiła w kieszeniach w poszukiwaniu fajek.Jonah Wrens - 2014-08-26, 22:33 -Próbuj.
Mruknąłem, lekko odchylając głowę do tyłu. Mimo wszystko patrzyłem na nią z góry. Korciło mnie coś, żeby powiedzieć, jednak się powstrzymałem z czystej grzeczności.
-Jeżeli byłabyś oryginałem wcale byś nie pytała i się upewniała, a po prostu to wiedziała.
Czemu nie, zawsze jest o czym rozmawiać. Zresztą i tak nie przyznałbym jej słuszności gdyby opowiadała się za swoim stanowiskiem. Dla mnie już była spalona w tej kwestii.
-Mhm, możesz czuć się niezaszczycona.
Odparłem luźno, wtórnie odwracając wzrok od jej osoby. Ta, dla mnie zasłużyła na miejsce wśród galerii blondynek, cóż poradzić? Wygląd jej nie pomagał, nie żeby osądzał ją tylko i wyłącznie po tym.
-Skoro tak nie powinno być problemu jeżeli Cie tu zostawię samą.
Zmrużyłem oczy wracając spojrzeniem do jej sylwetki. Najpewniej teraz miała o mnie zdanie typu 'kretyn' jednak jakoś wszystko zaczęło po mnie spływać, miałem to gdzieś. Zacząłem obojętnieć na wszystko i tyle, krótka historia.Kathrin - 2014-08-26, 22:50 - Nie wiem czy warto- oj mógł powiedzieć, nie obraziłaby się. Olałaby go najwyżej i tyle, ślepek by mu nie wydrapała .
- A może wcale nie chcę abyś tak myślał.- pozostawiła tą kwestię nierozstrzygniętą, męczyła ją powoli ta głupia gadka. Widocznie trafiła kosa na kamień .
- Ale mnie niezaszczyt w dupę kopnął.- wywróciła ślepiami odpalając fajkę, wysunęła pudełeczko w jego kierunku, przynajmniej ona miała chociaż trochę kultury w tym towarzystwie .
- Nie, możesz już iść.- odparła nie zastanawiając się dłużej nam tym jaki te słowa miały wydźwięk, równie jak on była obojętna na to co mówią i myślą o niej ludzie, praca bardzo jej w tym pomogła.
Jeśli ktoś nie był wart uwagi po prostu mu jej nie poświęcała.
(Ten pan mi kogoś przypomina ;>)Jonah Wrens - 2014-08-26, 23:22 Wzruszyłem jedynie ramionami. Wcale nie miałem zamiaru się nad tym zastanawiać, gdyż nie była to moja kwestia tak na prawdę.
-Pewnie, tak sobie tłumacz.
Uśmiechnąłem się krótko. Widząc jednak propozycję z jej strony pokiwał przecząco głową. Nie palił.
-Więc nie daj się zabić..
Spojrzałem na nią mierząc ją przez chwilę wzrokiem.
-Kathrin.
Odwróciłem się i wciskając dłonie w kieszenie spodni ruszyłem powoli przed siebie. Nie odwróciłem się ani razu, po prostu wyszedłem. Walczyć ze swoimi myślami.
/zt
-
Nawet wiem kogo. c;Kathrin - 2014-08-26, 23:26 - Mówiłam już, poradzę sobie.- dodała wynosząc wyżej podbródek. Spojrzała na niego z pogardą wypuszczając dym przez malinowe wargi. Nie odprowadziła go wzorkiem, ruszyła w swoją stronę snując się po parku dalej.
Ot małe spotkanie nic znaczącego.
/ztAlexis - 2014-08-27, 20:16 Wracając samotnie z treningu chłopina musiał na moment usiąść i złapać oddech. Niedbale walnął pod swe nogi torbę treningową a opierając łokcie o kolana wbił wzrok w zolę i podziwiał kwitnące życie intymne mrówek.
Oddychając głęboko sklinał pod nosem jaki to prawem on, człowiek wygody, musi wracać po nogach. Sam w zasadzie chciał się przejść. Spacery były zawsze jego formą odstresowania się. Wyjął telefon i kminił czy zamawiac taksówkę. Nogi go już bolały, a zajebiaszczy mercedes u mechanika. W dodatku żadnej blondynki.
No umierać nie żyć! :DRooney - 2014-08-27, 20:28 Przyleciałam dziś nad ranem do miejscowości,w której znajdował się orchard (tak, userka nie wie jaka to była ), gdzie cóż, odsypiałam cały dzień i połowę wieczoru. Tyle co zdążyłam się umyć i przebrać wybyłam do miasta, idąc drogą przez park. Odziana w krótkie spodenki, sandałki i cienką, luźną bluzeczkę, nie do końca przewidziałam tutejszą pogodę ... Ach, miałam prawo ! Przecież dopiero co wróciłam z ciepłych krajów, co było widocznym okiem, takiej opalenizny nie zdobędzie się w Anglii. :> Nawet paznokietki u stóp i dłoni miałam wymalowane w malinowym kolorze, także wersja summer, które się kończyło wielkimi krokami, była jak najbardziej u mnie aktualna. Całe szczęście miałam ze sobą bluzę przerzuconą przez ramię, którą szybko odziałam, zakładając na czerep kaptur.
Idąc hardo zmierzałam ku imprezie w mieście, finalnie skręcając na tą na plaży, w zupełnie innym kierunku. Pech chciał, że spotkałam spoconego, śmierdzącego faceta, co ważniejsze znanego. `Bądź zmianą, której chcesz w świecie ` więc zdecydowałam się nawet przywitać !
- Hej śmierdzielu -Alexis - 2014-08-27, 20:42 Słysząc jej głos przymknął tylko oczy- nic lepszego Ax juz cię chyba dziś nie spotka. Cóż, szczęście odeszło razem z twą kochanką rozrywką. Spiorunował bystrym spojrzeniem opalone, długie nogi dziewczyny.
Dawno jej nie widział, kiedy ostatni raz z nią przebywał nie miała takiego humorku a i jej wygląd był z goła odmienny.
-Rooney.- rzekł tylko jakby to wyjaśniało wszystko. Oparł się plecami o ławkę i spojrzał na nia cwanie tak z dołu.
Pokręcił przecząco głową. Moze serio się nie czuł? Pamiętał jednak wziąść prysznic po treningu więc całkiem możliwe, że jej nos pogwałcił intensywny zapachz playboya niżeli jego pot. A szkoda-ponoć pot działa podniecająco. Z chemicznego punktu widzenia.
Zaczął mierzyć ją wzrokiem.- Gdzie Cie te czekoladowe nogi niosą?- śmiał spytac choć nie liczył na jednoznaczną odpowiedź.Rooney - 2014-08-30, 21:43 - Zgadłeś - mruknęłam, unosząc delikatnie kąciki ust, ukazując szereg śnieżnobiałych ząbków.
- I zapomniałeś dodać - cóż za miła niespodzianka - dodałam ściszonym tonem głosu, przyjemniejszym od poprzedniego, ponieważ niższym, mniej donośnym. Kontrolując go bystrymi oczyma, w których odbijało się światło okolicznej latarni, nadając im błysku, przechyliłam nieco główkę.
- Donikąd - odparłam lekko, zaraz siadając obok blondyna. Rozprostowawszy nogi, zgięłam ręce w łokciach, dłonie przekładając za potylicę i tam je splatając.
- Co u Ciebie ? Marnie wyglądasz słońce. -Alexis - 2014-08-30, 21:55 -To była prosta zagadka.-stwierdził i sam nie wiedział po co to powiedział, chyba miał fazę na rozmowę. Byle o czym. Byle z kim. chociaż ona jednak była kimś.
-Taa doprawdy miła.- wtrącił, ale nie wrednie jak zazwyczaj. Nie była to kpina aczkolwiek czy tak wygląda entuzjazm? Poprawił pozę by na nią patrzeć tymi swoimi mądrymi oczyma.
-Nikąd to piękne miejsce. Jedyny pewny w życiu adres.-podsumował filozoficznie i zamknął sie dla swojego dobra. Spojrzał na gwiazdy zawieszone na ciemnym niebie.Zrobi to dlatego, że przypomniała mu o słońcu, które jakoś zgasło, jak i on przygasł.
-Przepraszam, nienaganny wizerunek to twoja szkoła.-zauważył puszczając doń oczko. Wyprostował nogi wsuwając pod siebie torbę.
-Dobrze Cię widzieć.-przyznał na poważnie.- I słyszeć.- dopowiedział. Z poczuciem jej też nie było problemu, bo perfum 'połaskotał' i jego nos, ale tego już dla zgrywu nie powiedział.
-Widzę, że Ci się nie śpieszy. Może opowiesz mi gdzie można nabyć tak piękną opaleniznę?-zaproponował i w swoim aroganckim stylu przejechał lubieżnie dłonią po jej odsłoniętym,kuszącym udzie. Ooo proszę, humorek mu wraca. xDRooney - 2014-08-30, 22:20 - Hej, chyba najmilsza na jaką mogłeś trafić, słońce, mogłabym być mniej sympatyczna - uniosłam jedną brew, spoglądając doń zadziornie, nieco wyzywająco. Starałam się być naprawdę miła i sympatyczna, po mojej życiowej metamorfozie stwierdziłam, że nie warto palić mostów.
- Jakie to głębokie - stwierdziłam, przewracając ślepiami, aż finalnie opuściłam na nie powieki. Wsłuchiwałam się w wydawane dźwięki przez blondyna, czasem uchylając jedną powiekę łypałam na niego kątem oka.
- Ciekawe, ciekawe - oznajmiłam, uśmiechając się subtelnie, nieco tajemniczo.
- W zasadzie to podążałam na imprezę - mruknęłam, powoli układając dłoń na karku chłopaka, wędrując nią w górę na jego bujną czuprynę, gdzie zacisnęłam smukłe palce w odzewie na jego posunięcie. W tym czasie również otworzyłam z wolna ślepia.
- Daleko stąd, w ciepłych krajach kochany -Alexis - 2014-08-30, 22:30 -Ale?-podchwycił temat dotyczący imprezy. Dlaczego jeszcze jej tam nie ma?
Była miła bo co? Ma do niego interes? Czyżby jakaś mentalna przemiana? Blondyn musiał ją wybadać. Przecież powitała go w swoim niepowtarzalnym stylu.
-Czy ty coś ćpałaś?-zapytał wprost. To niemożliwe jak mu słodzi. Inną ją poznał. Inną akceptował. Inną pożądał.
-I zrezygnowałaś z tylu wrażeń?-nie dowierzał.-Wyrwą Ci wszystkich najlepszych kolesi.- zaznaczył zaradnie posyłając jej prowokacyjne spojrzenie.
Zdecydowanie teraz dała mu do myślenia. Co z nią nie tak? Albo co się stało?Poprawiała mu humor zatem kontynuował grę. Zatrzymał dłoń na jej ciepłym,gładkim udzie. Patrząc jej prosto w oczy rzekł półszeptem.
-Yhym chyba się nieco roztopiłaś mroźna,lodowa księżniczko.-zauważył bystro i lustrował ją ciekawskim spojrzeniem.- Teraz musisz zaliczyć jeszcze bieguny.-dodał bo oczywiście musiał. Złapał za kosmyk jej włosów i zaczął okręcać go sobie wokół palca. Nie mówiąc nic czekał na ten śnieżnobiały uśmieszek.Rooney - 2014-08-30, 22:41 - Nie ma żadnego ale - odparłam jakbym recytowała zdanie z pamięci, wypowiedziała je automatycznie.
- Ćpałam ? zdarza mi się, ale aktualnie nie jestem pod wpływem - powiedziałam poważnie, zarazem spokojnie i lekko, bez zbędnych trudności.
Zacisnęłam jeszcze mocniej palce na jego kudłach, odchylając głowę blondyna do tyłu, może nawet nieco boleśnie, zatracając ten kontakt wzrokowy.
- Nadal jestem księżniczką, obecnie lata, lodową będę w zimie - wypowiedziawszy ostrzegawczym tonem, nadal wpatrywałam się w okolicę przed sobą, świdrując spojrzeniem przechodzących ludzi, zwierzęta i tym podobne.
- Idziesz się upić ze mną młodzieńcu ? - zapytałam naraz zwracając na niego spojrzenie, mierzwiąc chłopakowi czuprynęAlexis - 2014-08-30, 22:50 -Nie poznaję cię. Kim jesteś? Oddawaj moją Rooney-powiedział nawet głośno i totalnie na żarty aczkolwiek słychać było w jego głosie nutkę tęsknoty. Jak ludzie potrafią sie zmieniać-brak słów. Może i on spróbuje? Nie, niektórzy chyba nie muszą no nie?
-To co Ci jest, skarbie?-spytał ją rozbawiony i odchylił tą głowę. O. Miał lepszy widok na gwiazdy. Nawet się nie bronił przed jej pazurkami. Było błogo.
Uśmiechnął się sam do siebie.- Zmienna jak pogoda.-podsumował zwięźle. Nie miał jej tego za złe. To przecież takie kobiece i seksowne.
-A metamorfoza dniowa u Ciebie też jest?-zapytał marzycielsko. No wiadomo, w dzień grzeczna a wieczorami... Ehh. Co ona z nim robi? Znowu blondyn myśli nad jakąś laską, któr powoli przejmuje nad nim kontrolę. Nad jego ciałem w zasadzie.
-Z tobą?-dopytał, chociaż tylko dlatego by napięcie zrobić.- Wszędzie!-zgodził sie acz na picie jakoś ochoty przesadnej nie miał. Czego jednak sie dla nie nie zrobiło? Czego on by nie zrobił?
-Puścisz mnie zanim skręcisz mi kark?- spytał posłusznie, ale ostatecznie sam oswobodził sie spod jej dłoni. Dzięki za ułożenie włosów.
-Wiesz nie powinienem iść, wyglądam..-zaczął sie dąsać.-Marnie.- zacytował ją. To jej słowo. Tak go skomentowała czyż nie?Rooney - 2014-08-31, 13:45 - Twoja nigdy nie była. ;> - trafnie skwitowałam, uśmiechając się nonszalancko, tym razem faktycznie ukazując śnieżnobiałe kiełki.
- Co ma mi być ? Jestem po prostu szczęśliwa, szczęśliwi ludzie są milsi. - wydukałam, wzruszając subtelnie ramionami.
Ułożyłam dłonie na brzuchu, przechylając głowę na jedno z ramion, lekko kierując ją do tyłu.
- Nie interesuj się, nadal jestem dla ciebie nieosiągalna - tym razem uśmiechnęłam się jedynie kącikiem ust, puszczając mu oczko.
- W zasadzie to wolałabym ukręcić Ci kark - spojrzawszy prowokacyjnie, finalnie i tak puściłam kłaki chłopaka, powracając dłonią do splotu obydwu na brzuchu.
Westchnąwszy głośno, podniosłam się z ławki, klepiąc blondyna po udzie otwartą ręką - Faktycznie, masz racje - wymruczałam, wkładając obydwie ręce do kieszeni szortów.