To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Alexis - 2015-10-03, 16:32

Przesadzasz. Trzydniowy zarost nie czyni go od razu innym człowiekiem ( :lol2: )
W środku był ten sam. Gdyby ściągnęła z niego tym spojrzeniem ubrania także nie zauważyłaby znaczącej różnicy. Długo go nie widziała i tyle.
-Cześć, cześć.- odrzekł szybko i zwarcie. Skoro musiał. :lol2:
Łyknął się tej czekolady, która okazała sie być kawą. Aż się skrzywił i zerknął na kubki. Podmienił na szybko. Inteligent.
- No to co postanowiłaś, słucham.- przeniósł na brunetkę swoje wymowne spojrzenie. Był ciekaw. co dwie głowy to nie jedna. Zawsze może ją wspomóc aby zamieszkała w hotelu jeśli aż tak bardzo nie podoba jej się propozycja wspólnego dachu nad głową.

Victoria - 2015-10-03, 16:40

Możliwe że tak było, faktycznie widziała go bardzo dawno.
-Oczywiście dokładałabym się do rachunków, sprzątała. -sprzątała po SOBIE jednak tym razem tego nie dopowiedziała, i zapewne kiedyś to perfidnie wykorzysta. :lol2:
-Ale też nie chcę robić Ci kłopotu-dodała. Faktycznie, nie lubiła się narzucać. Tego najbardziej chyba się w tym wszystkim bała.
-No i nie sprowadzałabym kochanków. :lol2: - te słowa były pół żartem, pół serio. Choć nie miała obecnie żadnego, i nie miała kogo przyprowadzać. :lol2:

Alexis - 2015-10-03, 16:48

- Sprzątania..- podchwycił,powtórzył i roześmiał się. Wie na co się zgadza?
Miewał zatrudnione sprzątaczki także dom czysty a on może przy dziecku nauczy się bardziej dbać o porządek. Święta idą, będzie dobrze. :lol2:
- Nie no wiesz, finansami to Ty się nie przejmuj.- rzekł zupełnie na poważnie.
Nie ma jakichś wygórowanych rachunków. Nie ma kiedy nabijać. I nie ma komu nabijać.
-Mówiłem ci, że to nie kłopot.- wtrącił tuż po niej. - Góra stoi wolna, mam tam jedynie swój pokój i od czasu do czasu korzystam z prysznica, jednak mogę się na jakiś czas przenieść byś miała pięterko tylko i wyłącznie dla siebie.- oświadczył normalnym tonem głosu. Żarty na bok.
Nim zdążył dokończyć usłyszał wzmiankę o kochankach. Znowu go rozbawiła.
- No ja myślę, mam dziecko w domu a Ty głośna jesteś.- wytknął do żartów odchylając się zwinnie by nie dostać. :lol2:

Victoria - 2015-10-03, 16:57

-W co ja się pakuje...-westchnęła sobie cicho lecz na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Nie no raczej nie było byt problemu nawet z tym gdyby wlazł do tej łazienki, tylko lepiej niech drzwi zamyka bo Viki będzie podglądać ! :lol2:
Ogólnie to nie była specjalnie konfliktowa więc raczej będzie im się w miarę miło mieszkać. :lol2:
Słysząc jego komentarz kopnęła go lekko w żartach.
-Dziecko ? -spytała jednak jej reakcja była w miarę normalna. Ostatnim razem nie widziała żadnego, chyba że była na tyle pijana że nic nie widziała. :lol2:
Ale nawet jeśli miał swoje to nie przeszkadzało jej to, jeśli to nie było rozkapryszone dziecko to mogła spokojnie je tolerować. :lol2:

Alexis - 2015-10-03, 17:30

-Możesz odmówić.- uśmiechnął sie zdradziecko. Zawsze jest inne wyjście.
Jeszcze wybrzydza a on pomoc oferuje. Nieładnie!
Jak jest u siebie to nie zamyka. Przyzwyczajeń nie zmieni z dnia na dzień. to ona musi się pilnować. Czeka Cię to co każdy chciałby przeżyć. Uściślę; każda. :lol2:
Odruchowo uciekł nogą acz kopnięty został mimo to. W ramach komentarza zmarszczył lekko brwi. Nie pozwalaj sobie bo cierpliwość straci i wiesz na czym się skończy.
- Mam pod opieką siostrzenicę. -sprostował dla niewtajemniczonej. - Maggie miesza ze mną, mam nadzieję, że się polubicie. To grzeczna dziewczynka. Ma dopiero sześć lat.- powiedział. Im mniej informacji tym lepiej. Same konkrety. Ostatnim razem jej nie było bo była na wakacjach w stanach. Teraz jest i Viki musi się pilnować ze swoimi zapędami.
-A i jeszcze jedno.- wtrącił nim dopił do końca czekoladę. - Od jakiegoś czasu sie ustabilizowałem.- zagaił spuszczając z niej wzrok.

Victoria - 2015-10-03, 18:34

-Nie bałagań zbytnio-powiedziała tylko, bo w zasadzie nie wiedziała co ma mu odpowiedzieć. :lol2:
Na wieść o siostrzenicy uśmiechnęła się tylko, wyobrażała sobie Ax'a kupującego podpaski. :lol2: No ale dobra gdy wyłapała ile ma lat to zdała sobie sprawę że najgorsze jest dopiero przed nim, cóż. :lol2: Ona nawet w jej wychowaniu może pomóc, raczej powinny się dobrze dogadać.
-W jakim sensie ?- jeśli miał kobietę ona nie miała żadnego problemu, raczej wiedziała że z ich przelotnego romansu po pijaku nic nie będzie. Sama nie chciała robić z tego powodu kłopotów, ich relacja miłością raczej nie była. Nie miała z tym problemu. Choć wiedziała że jeśli ukochana Ax'a będzie miała problem z tym że zamieszka u niego to będzie musiała się wyprowadzić. Jakoś nie chciała rozbijać ich związku.

Alexis - 2015-10-03, 18:47

-Oooo czyli sie zgadasz?- tak a nie inaczej odebrał jej wypowiedź. Uśmiechnął się do niej nieco głupkowato. Po raz kolejny nastają jakieś zmiany w jego życiu z jej powodu. Po tym co razem przeszli miał mieszane uczucia. Z jednej strony traktował ją wyjątkowo, z drugiej z dozą rezerwy. Dystansem.
-Ano w takim, że o ile wtedy nie powinniśmy to teraz nie możemy.- cały Ax, wszystko przyswoi komuś tak dobitnie jak tylko sie da. :lol2: Z tym sie trzeba urodzić po prostu.
- To co? Gotowa?- odsunął od siebie pusty kubek po czekoladzie i uregulował ich rachunek. To będzie długi, pracowity wieczór panno Adams.

Victoria - 2015-10-03, 18:54

-Kiedy mogę się wprowadzić ?-potwierdziła jego przypuszczenia i uśmiechnęła się do niego szeroko, tak jakoś nawet humor się jej poprawił.
-Szczęścia w związku-dodała po chwili. Jakoś nie specjalnie wydawała się załamana. Wiedziała że to co zrobili po pijaku było złe, że nie powinni i nie będzie mu robić z tego powodu problemów.
Ona chyba nie zamierzała się teraz ustatkować, zresztą nawet faceta sobie nie szukała. Ax jest kuszący ale ona wie że nie może. :lol2:
-Gotowa.-stwierdziła i wstała by wyjść razem z Alexisem.

Alexis - 2015-10-03, 19:03

-Zaraz, już,teraz..-wzruszył barkami patrząc na nią w stylu 'na o czekasz?'.
-Zanim sie rozmyślę.- zażartował posyłając jej bezczelne spojrzenie. Dopiero teraz zaczął się jej porządnie przyglądać. Tak ją zapamiętał. Nie zmieniła się. No może trochę włosy jej zgęstniały i sie wydłużyły. I kilka kilogramów sie pojawiło /żart, nie bij.
-Nie dziękuję.- odparł grzecznie acz trochę nerwowo, chciał zamknąć temat.
Wyczulony jest na swą i nie tylko swą prywatność. Viki znała go od niedawna. Nie czuł się zobowiązany rozmawiać z nia na takie tematy. Nie ten typ. Ona też zachowywała sie wobec niego dość tajemniczo.
- W takim razie chodź, podjedziemy po twoje rzeczy.- puścił ją przodem odprowadzając od razu do auta.
/zt

Victoria - 2015-10-03, 19:13

Wyjechali.
Zt.

Naomi Eaton - 2015-12-03, 21:34

Często przychodziła do Starbucksa przed pracą lub tuż po, tak jak miało to miejsce dzisiejszego dnia /zakładając, że jest późne popołudnie/. Picie kawy stało się wręcz codziennym rytuałem, z którego nie miała ochoty rezygnować. Wchodząc do kawiarni odruchowo spojrzała w stronę swojego ulubionego miejsca, które ku jej uciesze okazało się puste. Wygodna kanapa w samym rogu budynku stanowiła główny element tego przytulnego i zacisznego kąta, który szczególnie trafił w gusta Nao; nieraz siedziała tu bitą godzinę, mimo tego, że zawsze zamawiała tylko jedną kawę i z reguły wypijała ją dość szybko.
Złożywszy zamówienie na waniliową lattę, zajęła wypatrzone przez siebie miejsce. Zdjęła kurtkę i położyła ją na siedzeniu obok, po czym z cichym westchnieniem wyciągnęła z kieszeni spodni smartfona, którego ułożyła na blacie stolika. Przeglądając sieć od czasu do czasu podnosiła wzrok znad ekranu i w zamyśleniu przyglądała się wystrojowi, aż otrzymała swoją kawę. Uśmiechnęła się uprzejmie do dziewczyny, która ją przyniosła, po czym objęła kubek lewą dłonią i powróciła do przeglądania aktualności, co jakiś czas biorąc niewielki łyk aromatycznej latte.

Melanie Nowell - 2015-12-03, 22:21

Była wściekła, miała kolesia już po dziurki w nosie, a najgorsze było to, że zachowywał się jak psychol, dosłownie. Nie dało jej się po tamtej imprezie go spławić, oj nie. Wydzwaniał, nachodził, prosił o spotkanie, szansę... Ludzie, serio nie można już nawet tak bez zobowiązań się kobiecie zabawić?
Opatuliła się bardziej w płaszcz, widząc w oddali Starbucks'a, jęknęła cicho pod nosem, przygotowując się na nieudolną próbę szybkiego zakończenia tego spotkania, może po prostu jak odpokutuje trochę w jego towarzystwie to da sobie spokój? Nawet udawania, że ma faceta nie pomogła, ten sposób był zazwyczaj pewniakiem, ale tym razem pokazanie się nawet z kumplem na żywo nie przyniosło skutków... No kurczę wyglądali jak małżeństwo, a on serio tego nie chycił?
Wreszcie przekroczyła próg kawiarni, stając w wejściu pod pretekstem rozebrania się, już widziała, że wstaje, by jej w tym pomóc. Zrozpaczone spojrzenie skierowała na chwilę w bok, widząc samotną dziewczynę siedzącą przy stoliku... I wtedy wpadła na pomysł, szalony, ale jakoś wcześniej nie miała na to olśnienia. W sumie czemu nie zrobić tego od razu? Nie będzie dzwonić po koleżankach, po nie chce dalej się męczyć z tym idiotą.
Ruszyła niespodziewanie względem tego Psychopaty w stronę nieszczęsnej Nao. Pewnie nawet nie zwróciła uwagi na nią, widziała, że skupia się na kawie, do czasu. Stanęła przy niej i na pewno (zakładając) w tym momencie spojrzała w górę na Mel. Ta uśmiechnęła się w jej stronę prosząco, by nachylić się w jej stronę i w trakcie tego ruchu cicho szepnąć w jej kierunku.
- Błagam nie pytaj, współpracuj.
Nim zapewne Nao zdążyła pomyśleć ta przybliżyła swoje wargi do jej, składając lekki pocałunek. Wykorzystała to, że dziewczyna była zaskoczona (myślę, że jak każdy) i posunęła się krok dalej, by po chwili przerwać to, zostawiając zaskoczoną, siedzącą dziewczynę, prostując się i patrząc na równie zszokowanego faceta.
- Po raz kolejny powiem, nie jestem Tobą zainteresowana, mam swoją partnerkę, a w klubie byłam pijana, więc... Zmiataj, bo to co masz w spodniach oraz cały Ty kompletnie mnie nie interesujecie.
Warknęła, by mężczyzna, który przez chwilę został niemową - kiwnął głową i odszedł, tak po prostu. Wow. Udało się. Nim bardziej zaczęła się cieszyć zakończoną, upierdliwą sprawą, przypomniała sobie o blondynce...
- Na początek, przepraszam za to, że Cię pocałowałam i za całą tą sytuację, ale to było jedyne wyjście. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe?
Powiedziała, kiedy odwróciła się w jej stronę i po prostu się od razu przysiadła. Patrzyła zapewne na osłupioną dziewczynę więc...
- Jestem winna Ci postawienie kolejnych kaw, jeszcze jedne przeprosiny i przysługę, może być?
Posłała jej lekki uśmiech, w sumie nie czując się skrępowana całą tą sytuacją. I nie dlatego, że z kobietami również lubiła się zabawić, ale dlatego, że takie babskie przysługi wydawały jej się naturalne.

:lol2:

Naomi Eaton - 2015-12-04, 00:01

Była przyzwyczajona do ekscentrycznych osobowości odwiedzających Starbucksa. Nieraz była świadkiem interesujących scen, ale nigdy nie przypuszczała, że stanie się bohaterką jednej z nich. Pochłonięta swoimi sprawami, nawet nie zwróciła uwagi na wchodzącą kobietę, do której natychmiastowo wyruszył obcy mężczyzna. Podniosła wzrok na nią dopiero wtedy, gdy podeszła do niej zamaszystym krokiem. Pozostawiwszy swój telefon w spokoju, wolną ręką odgarnęła nieco włosy i posłała Melanie pytające spojrzenie nim ta się odezwała. Naomi nie zdążyła nawet zareagować; zaledwie zmarszczyła delikatnie czoło, gdy nieznajoma nieoczekiwanie nachyliła się, by złączyć ich usta w pocałunku. Zaskoczenie jakie ogarnęło ją w tym momencie było nieporównywalne do niczego, co dotąd doświadczyła - dosłownie wpadła w osłupienie. Nie była nawet w stanie zaprotestować, gdy Melanie już zwracała się do swojego nachalnego adoratora, równie zaskoczonego, co Naomi zdążyła dostrzec nim ten odszedł. Wbrew temu, czego można było się spodziewać, jej twarz nie spłonęła rumieńcem - całowanie się z kobietami nie było jej obce, wręcz przeciwnie. Może dlatego zamiast oburzenia lub zawstydzenia poczuła niewielką ekscytację, wciąż jednak silnie zdominowaną przez najzwyklejsze w świecie zaskoczenie.
Próbując zrozumieć, co właśnie się stało, przygryzła delikatnie pełną wargę, odruchowo się prostując i powoli wychodząc z szoku.
- Nie, skądże - odezwała się nieswoim głosem, co skłoniło ją do tego, by cicho odchrząknąć i wreszcie dojść do siebie. Właściwie to było całkiem miło... ale tą myślą niekoniecznie chciała się dzielić na głos. - Muszę przyznać, że masz niezły tupet. - Stwierdziła, co mogło zabrzmieć dość pretensjonalnie, ale w rzeczywistości była daleka od oceniania blondynki.
- Naprawdę nie musisz. Szczerze mówiąc to nie dziwię się, że chciałaś się go pozbyć - uśmiechnęła się nieśmiało kątem ust, zdradzając swoje rozbawienie tą bądź co bądź, zabawną sytuacją. Wbrew tym nieśmiałym gestom, na Melanie patrzyła śmiało, z zainteresowaniem. Ciekawiło ją, dlaczego postanowiła właśnie w ten sposób spławić tamtego kolesia. Mało która zdecydowałaby się na taki krok.

Lucas - 2016-02-15, 21:06

Zajechał tu wracając do domu po ciężkim dniu w stajni. Potrzebował kawy niczym narkoman działki, a starbucks znajdował się po drodze do domu jego siostry. Dziarskim krokiem przekroczył próg budynku i skierował się prosto do barku. Zerknął na kartę z wypisanymi serwowanymi tu napojami, ostatecznie decydując się na Caffe Americano i jedną z jagodowych babeczek stojących na wystawie. Wręczywszy ekspedientce banknoty, zgarnął ciasto ułożone na niewielkim, białym talerzyku i udał się na poszukiwanie wolnego stolika. Zauważywszy takowy, ruszył w jego kierunku i rozsiadł się na jednej ze skórzanych kanap. Oczekując upragnionego napoju, wyciągnął z kieszeni kurtki telefon i zaczął przegląć portale społecznościowe.
Ethanie - 2016-02-15, 21:18

Siedziałam na kanapie w kącie, przeglądając znalezioną na stoliku ulotkę w oczekiwaniu na zamówione frappuccino. Kiedy do kawiarni wszedł mężczyzna, zerknęłam na niego kątem oka, uśmiechając się pod nosem. Wymamrotałam coś cicho, a następnie kontynuowałam czynność. Oderwałam się od tej jakże przyjemnej lektury dopiero w chwili podania zamówienia. Podziękowałam miłej pani skinięciem głowy oraz przyjaznym uśmiechem, po czym przysunęłam kubek do ust. Pech chciał że go jakoś niefortunnie chwyciłam, upuszczając napój. Oczywiście został zalany nie tylko stolik i moje ubrania, ale także telefon. Chwyciłam go jak najszybciej, podnosząc się gwałtownie do pozycji stojącej. Zamknęłam oczy, oddychając głęboko. - Czy moje życie to jakieś pasmo nieszczęść? - mruknęłam, gdy w miarę opanowałam emocje. Wytarłam telefon i odłożyłam go. Bałam się sprawdzać czy działa. Od razu zabrałam się za czyszczenie stolika. Co za wstyd..


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group