Aaren Wayford - 2015-09-05, 00:44 Doskonale wiedziała, jakie wrażenie wywołają na nim jej słowa, ale nie zamierzała zaprzestać prowokacji. Brunet miał się do niej odezwać po ostatniej wizycie, najwyraźniej był zajęty czymś innym, albo kimś innym. W dodatku mieli też pogadankę o zazdrości, nic dziwnego, że zdenerwowana wcześniej, teraz nie szczędziła sobie ciętego języka.
- Nie udawaj, doskonale wiesz, o czym mówię.- stając obok niego, pochyliła się nad jego uchem, wypowiadając te słowa półszeptem. - Przed chwilą z nią rozmawiałam.- dłoń odruchowo położyła na jego ramieniu nadal mówiąc takim Tonem, aby doskonale ją słyszał. Hay, jeśli by się skupiła również mogła, co nie, co usłyszeć.
- Hayley, miło mi.- wypowiedziała imię dziewczyny podnosząc się z nad ramienia, Tonego uśmiechnęła się szerzej, właściwie nadal wymuszając uśmiech, jednak nie chciała robić tu zamieszania. Jeszcze wystraszy Tonemu koleżankę .
- Poczucie humoru.- skomentowała dłoń nadal niewygodne mając położoną na barku bruneta. - Spokojnie przecież nie wystraszę jej.- nie miała takiego zamiaru, wolała nadal być uszczypliwa i to nie koniecznie wobec blondynki. Bardziej interesował ją brunet, na jego nieszczęście Aar nie miała najlepszego humoru. Pełni szczęścia dopełniała rozmowa z rudowłosą, która wspomniała o postrzale i to jej nagłe wyjście, szybko się domyśliła, dlaczego opuściła lokal.
Nadal stała, będąc niemal pewną, że Tony szybko ją pożegna, szczególnie po takim zachowaniu ;>.Hayley - 2015-09-05, 01:10 - Nie no, czegokolwiek by nie powiedzieć Disney robi cudowne bajki, nawet jeśli są one plagiatem – przytaknęłam, nie zajmując szczególnie głowy myślą o anime i Japonii. To także nie były moje klimaty, a wszelkie zainteresowanie jakie wykazywałam w tym temacie nie wykraczały poza absolutne minimum. On też zresztą nie wydawał się szczególnie chętny do rozmów na ten temat, toteż omijając go zgrabnie uśmiechnęłam się szeroko kiedy wypaczył moją reakcję na swoją korzyść. Nim jednak zdążyłam odnieść się do tego w kawiarence rozległ się zgrzyt zasuwanego krzesła, podniesiony głos dziewczyny i ciche skrzypnięcie drzwi. Zmarszczyłam nos, a słysząc pytanie pokiwałam przecząco głową.
- Nie mam... – nie wiedziałam wprawdzie czy było to spowodowane nagłym przeczuciem, czy coś w postawie wchodzącej dziewczyny mnie zaniepokoiło, ale spięłam się kiedy młoda brunetka stanęła obok naszego stolika witając się z Tonym. Czułam jej pogardę względem własnej osoby, jednakże starając się trzymać fason wyprostowałam plecy również patrząc spokojnie na, jak się później dowiedziałam, Aaren.
- O czym ty mówisz? – odezwałam się, kiedy chłopak z którym przyszłam kategorycznie uciął temat. Coś mi się przestało zgadzać, ale na tę chwilę wstrzymałam się z jakąkolwiek oceną. Zamiast tego wyciągnęłam rękę w jej kierunku przedstawiając się spokojnie i niemal nie spuszczając jej z oczu. Moje duże, niebieskie tęczówki lustrowały ją nieprzerwanie, słuchałam jej słów i obserwowałam sposób zachowania nie rozumiejąc jaki miała w tym wszystkim cel. Z drugiej strony poczułam niepokój, bo w końcu nie miałam pojęcia z kim się spotkałam. Nie zeszłam jednak z nieprzychylnego, dumnego wręcz sposobu zachowania wciąż patrząc na dziewczynę w ten sam sposób i nie odzywając się w tematach, o których nie miałam pojęcia.Anonymous - 2015-09-05, 11:06 Tym razem nie spróbował uciszyć Aaren, zdając się na rozwój sytuacji. Jakby nie patrzeć: jakkolwiek by się nie potoczyła, wciąż miał szansę aby wszystko naprawić, nieprawdaż? Brunetka najgorszych rzeczy o nim raczej nie mogła ot tak chlapnąć, w końcu niejako sama była to zamieszana. Decydując się go chronić dla własnego dobra nie powinna roztrząsać tych spraw.
Posłał jedynie Hayley przepraszające spojrzenie. Nie było w nim nawet śladu speszenia czy zdenerwowania wynikającego z tego, że prawda mogła wyjść na jaw. Nie do końca zachowywał się jak człowiek, który miał coś do ukrycia za wszelką cenę. Do pewnych rzeczy mógł się jej nawet przyznać, choć naturalnie wolałby zachować je dla siebie. Te fakty po prostu nie robiły najlepszego wrażenia na rozmówcach. Nie chciał tracić blondynki, nawet gdyby ich znajomość już na zawsze miała się ograniczać do wymiany maili. Chyba był w stanie to zaakceptować.
Czując ciężar dłoni Aaren na swoim ramieniu, spiął się, co wyraźnie mogła poczuć pod swoimi palcami. Przekazana półszeptem wiadomość wywołała lawinę emocji, które stłamsił w sobie. Jego oczy pociemniały, przybrały chłodniejszą barwę, ale nie było w tym niczego zaskakującego. Dobry nastrój najzwyczajniej w świecie zszedł z niego jak powietrze z przekłutego balonika.
Do tego momentu był skłonny znosić obecność brunetki i przejść przez tę rozmowę w towarzystwie Hayley, ale gdy po raz kolejny rzuciła czymś, co jeszcze bardziej komplikowało sytuację, stracił cierpliwość.
- Hayley, wyjaśnię Ci wszystko. Tylko daj mi chwilę - odezwał się wreszcie, wręcz oficjalnym tonem, po czym bezceremonialnie wstał z krzesła. - Przepraszam na moment - dodał, chwytając dłoń Aaren w mocnym uścisku, z którego nie sposób było wyrwać własną rękę. - Pozwól na słowo - mruknął, nawet nie patrząc na brunetkę, którą następnie zaciągnął w stronę wyjścia. Było już późno i ciemno, w dodatku wciąż padał deszcz, ale żaden z tych czynników nie zniechęcił Wayforda. Czując na twarzy uderzenie chłodnego powietrza wręcz przyjął to z ulgą, chociaż nijak nie wpłynęło to na temperaturę kotłujących się w nim emocji.
Puścił ją dopiero na zewnątrz, gdy stanęła już pod ścianą, gdzie deszcz był o wiele mniej dokuczliwy. Przez niewielkie zadaszenie był wręcz nieodczuwalny.
- Możesz mi wyjaśnić o co Ci teraz chodzi? - zapytał, mierząc ją wzrokiem i wyraźnie nie mając zamiaru odpuścić, choćby miał przemoknąć do suchej nitki w trakcie tej rozmowy. Tematu Genevieve nie poruszał, chociaż coś podpowiadało mu, aby go jednak poruszyć. Wbrew temu, że miał się odciąć raz na zawsze od tej dziewczyny. Nie miała go nawet zobaczyć. Teraz żałował, że zawczasu nie obejrzał się za Aaren. Gdyby tak było, to on pierwszy by wyszedł i być może ten wieczór nie skończyłby się tak katastrofalnie. Miał tylko nadzieję, że Hayley naprawdę na niego poczeka, a nie zdecyduje, że najlepszym rozwiązaniem będzie jak najszybsze opuszczenie kawiarni i odcięcie się. Może jego obecność za drzwiami była wystarczająco zniechęcająca do podjęcia tego kroku...Aaren Wayford - 2015-09-06, 20:22 Chroniła go wcześniej wtedy, gdy tego potrzebował, gdy ona potrzebowała go obok, teraz sytuacja uległa zmianie. Była bardziej niezależna, a Tony już jej najwidoczniej nie potrzebował. Sam daj jej wyraźnie do zrozumienia, że ją wykorzystał tylko dla własnej korzyści i już była mu nie potrzebna.
Istniał jednak mały haczyk, Aaren wiedziała wszystko, znała całą najgorszą prawdę o tym człowieku i w każdej chwili mogła pociągnąć za odpowiednie sznurki. Wbrew pozorom stanowiła najgorsze zagrożenie, jak na razie wszystko trzymając grzecznie w tajemnicy, do czasu.
Spoglądając na swoją dłoń, czuła napinające się mięśnie bruneta, wiedziała, że pomimo spokoju wypisanego na twarzy wewnątrz wcale nie jest taki spokojny. Obserwowała reakcję blondynki na jej słowa dopóki Tony nie wyciągnął jej z lokalu, próbując zabrać rękę z uścisku nie miała szans. Był od niej o wiele silniejszy, powiew zimnego powietrza, ocknął ją na tyle, by w ułamku sekundy z zaskoczenia przyjąć postawę obronną. Opierając się plecami o ścianę, patrzyła mu wyzywająco w oczy, nie czując żadnego strachu ani skruchy.
- Doskonale wiesz, o co mi chodzi. Rozmawialiśmy o tym, nie udawaj, że jesteś zdziwiony. - nie poruszała tematu rudowłosej, odsuwając go na bok, teraz chodziło tylko i wyłącznie o zazdrość, której aż tak bardzo nie pokazywała po sobie. Szkoda byłoby jednak odpuścić sobie możliwość pokrzyżowania planów brunetowi, on sam zniszczył jej życie, miał szczęście, że nie zrobiła tego samego w odwecie. ;>
- Miałeś mnie odwiedzić, jak widzę masz ciekawsze zajęcia. - uśmiechnęła się wzrokiem sięgając do wnętrza w nadziei, że uda jej się zobaczyć minę jego towarzyszki, niestety siedziała w tej części, której nie było widać z zewnątrz.
- Mamy do pogadania.- tym razem sarkazm z jej głosu wyraźnie zniknął, a pojawiła się powaga i niejakie zdenerwowania. - Psy znowu węszą. - utrzymywanie tego, co zaszło pomiędzy Tonym, a Genevieve w tajemnicy stanowiło spore wyzwanie. Szczególnie, gdy niektórzy wcale nie chcieli tak łatwo odpuścić. Próbując zbliżyć się do rudowłosej Aaren, starała się kontrolować sytuację na tyle, aby zainteresowani tą sprawą, która ucichła zbyt szybko, nie dotarli do Gienki.Anonymous - 2015-09-06, 21:16 Założył ręce na piersi, podejmując rzucone, nieme wyzwanie.
- Jesteś zazdrosna? - sarknął, nawet nie czekając na potwierdzenie swoich przypuszczeń. Prędko skojarzył sobie fakty z ich ostatnią rozmową, która dotyczyła właśnie tego tematu. - Nie widzisz różnicy między wskoczeniem komuś do łóżka, a pójściem na kawę? - W tym momencie mu ubliżała, naprawdę. Nawet przez myśl mu nie przeszło aby uwieść Hayley i zaciągnąć ją do łóżka. Była dla niego tylko dobrą znajomą, ale po dzisiejszym wieczorze nie był pewien, czy ta znajomość miała się jeszcze szansę utrzymać.
- Widuję się z Tobą częściej niż z kimkolwiek innym, nie dramatyzuj - rzucił z rezerwą, nie zmieniając swojej postawy. Nie był wściekły, raczej poirytowany, choć w tej chwili przemawiała przez niego głównie... uraza. Miał swoje za uszami, ale od czasu gdy pojawił się w jej drzwiach z kwiatami, nie zrobił jej nawet najmniejszego świństwa. Nie spodziewał się z tego tytułu złotego medalu, ale chociaż trochę zwykłej... życzliwości?
Niemniej trzymał język za zębami. O dziwo potrafił się powstrzymać w niektórych sytuacjach, a teraz pomagała mu przede wszystkim niepewność. Nie mógł traktować Aaren z góry, zakładać, że wszystko pójdzie po jego myśli. Za dobrze go znała.
Wyszło mu to na dobre; zanim rozpętała się między nimi afera, Aaren przeszła do kolejnego tematu. Wyczekująco uniósł brwi, by po chwili zmarszczyć czoło w reakcji na drugie zdanie.
- Niech węszą. Niczego nie znajdą - odpowiedział, mrużąc nieznacznie oczy. Co najmniej kilka czynników dawało mu taką pewność. Każdy kolejny dzień tylko go w tym upewniał.Aaren Wayford - 2015-09-06, 21:36 - Dziwi Cię to ?- może faktycznie spotkanie na kawę nie było powodem do zazdrości, ale składając jej niejaką obietnicę, w dodatku po tym, co sama zrobiła, miała spore wątpliwości. Tylko, dlaczego ? Nawet nie byli parą, widocznie uczucia, których starała się wyzbyć, nie do końca się ulotniły. Będąc powodem nie tylko zazdrości, ale i uległości Aaren wobec Tonego.
- Musisz mi przypominać ?- westchnęła ciężko, nawiązanie do łóżka z pewnością było celowe. Powoli czując jak emocje związane z Genevieve oraz zazdrością opadają, skarciła się w myślach. Faktycznie zareagowała zbyt mocno, na zwykłe spotkanie, będąc przy tym nie zbyt miłą nie tyle co wobec blondynki, ale, wobec Tonego.
- Fakt.- przyznała mu rację sięgając do kieszeni po fajki. - Przepraszam za zepsucie pójścia na kawę.- to, że teraz odpuściła wcale nie oznaczało jej uległości. Wódka krążąca w jej żyłach wyraźnie podnosiła brunetce ciśnienie. Wyjmując zapalniczkę z kieszeni potrząsnęła delikatnie papierosem, nie odpalając go jednak.
- Nie byłabym tego taka pewna, ale jak już zaczęłam Cię kryć, głupio by było przestać, szczególnie, że mogłoby to wyglądać podejrzanie.- wyjaśniła i jednocześnie zapowiedziała, że zajmie się tą sprawą.
- Nie będę wam już przeszkadzać, jadę do domu.- opalając papieros, sięgnęła po kluczyki do motoru, ukryte w przepastnej kieszeni skórzanej kurtki.Anonymous - 2015-09-06, 21:59 - Trochę - przyznał, jeszcze bardziej schodząc z tonu. W tym samym momencie puścił ręce luźno wzdłuż ciała. - Wciąż mi nie wierzysz - stwierdził po chwili nijakim tonem. Kolejne pytanie zignorował, nie chcąc dłużej ciągnąć tego tematu. - Te przeprosiny bardziej przysłużyłyby się Hayley, ale niech będzie. Zostawmy już to - odpowiedział, przygryzając delikatnie wargę na widok papierosa w jej ręce. Dzisiejsze nerwy sprawiły, że również miał ochotę zapalić, chociaż miał już z tym skończyć. Nie potrzebował jeszcze tego nałogu do kompletu.
- Będzie dobrze - westchnął jedynie, a kiedy wspomniała o powrocie do domu, zatrzymał jej dłoń zanim sięgnęła po kluczyki. Splótł swoje palce z jej palcami i czy tego chciała, czy nie, przyciągnął ją do siebie, naraz nachylając się nad dziewczyną.
- Wpadnę do Ciebie na noc i jeszcze porozmawiamy, jeśli chcesz. Na razie jestem winien wytłumaczenia Hayley - mówił cicho, nie mając potrzeby mówić głośniej ze względu na bliskość, która tworzyła intymną atmosferę. Jeśli przystała na jego propozycję, posunął się jeszcze o krok dalej i jeśli tylko mu na to pozwoliła, pocałował ją krótko, aczkolwiek z uczuciem. - I nie bądź więcej zazdrosna - mruknął przy jej uchu, by następnie puścić ją wolno. - Nie rozjedź nikogo - dodał uśmiechnąwszy się krótko i tymi słowami pożegnał brunetkę.
Wrócił do kawiarni, nieco przemoczony, ale i tak nie zamierzał tu długo zabawić. Skierował się w stronę stolika, przy których wciąż - na szczęście - siedziała Hayley.
- Porozmawiamy? Chyba muszę wyjaśnić Ci kilka rzeczy - powiedział, siadając przy stole.Aaren Wayford - 2015-09-06, 22:12 – Wciąż staram się na nowo Ci zaufać.- jego spokojny ton wyciszał powoli brunetkę, była wyczulona na takie zabiegi, tak jak i na mowę ciała. Szczególnie w obecności Tonego, którego kojarzyła głównie z miłą przytulanką .
- W takim razie przeproś ją ode mnie.- widząc ukradkowe spojrzenie w stronę papierosa uśmiechnęła się, sama nie paliła dużo, ale w sytuacjach stresowych sięgała po tą deskę ostatniego ratunku.
Pozwoliła na przyciągniecie się i te jego sztuczki, które działały zawsze, nawet, gdy była tego świadoma. - Postaram się, aby było dobrze. - Dobrze, będę czekać. - wyjmując paczkę z kieszeni oraz zapalniczkę włożyła je w jego dłoń. - Będziesz miał powód, żeby do mnie przyjechać.- uśmiechając się cwanie, charakterystycznie dla samej siebie spojrzała w błękitne tęczówki bruneta. Odwzajemniła pocałunek, kończąc go krótkich uśmiechem. - Postaram się. – zapewniła go jednocześnie odpowiadając na dwa pytania.
Pozostało mieć jedynie nadzieję, że nie zatrzyma jej policja na tym motorze, w końcu wypiła kawę z wkładką. Nakładając na głowę kask, wsiadła na motor odjeżdżając i znikając powoli w świetle ulicznych lamp.
/ztHayley - 2015-09-06, 22:35 Dopiłam kawę, na ciastko zupełnie tracąc ochotę, kiedy minuty zaczynały się dłużyć. Nie wiedziałam czy siedzę tutaj tylko pięć czy już piętnaście minut, ale wciąż czułam na sobie palące spojrzenia ludzi dookoła. Zaczynałam się krępować. Na moich barkach zawisło kilka natarczywych par oczu lustrujących mnie tak wnikliwie, jakby szyli mi na plecach plakietkę „winna!”. Nic dziwnego. Brałam udział w scenie zazdrości. Ba, odegrałam tu rolę tej drugiej, odpowiedzialnej za wszystko kobiety. Zaschło mi w gardle na myśl jak muszę wyglądać w tej chwili w cudzych oczach, a wraz z tą konkluzją poczerwieniałam lekko na twarzy. Zaczynał docierać do mnie cały sens tego wydarzenia przez co rzedła mi mina. Kobieca intuicja podpowiadałam, że nie powinnam tu na niego czekać i unikając nieprzychylnego wzroku gości, wyjść bez zbędnych tłumaczeń. Już nawet byłam na to gotowa, kiedy tuż przede mną, dosłownie znikąd pojawił się Tony. Zmarszczyłam lekko brwi pozwalając im utworzyć głęboką zmarszczkę pośrodku czoła, a później westchnęłam niedosłyszalnie. Widocznie zamyśliłam się bardziej niżeli bym chciała.
- Nie tutaj. Odprowadzisz mnie do domu czy mam iść sama? – spytałam rzeczowo, choć nie chciałam być niemiła. Ot, byłam zmęczona ludzką ciekawością przeszywającą mnie na wskroś.
Nie czekając na odpowiedź wstałam sięgając dłonią po krótką kurteczkę, by zaraz narzucić ją na plecy i dopiero teraz zwrócić twarz ku chłopakowi.Anonymous - 2015-09-06, 23:04 - Odprowadzę Cię do domu - odpowiedział od razu, nawet się nad tym nie zastanawiając. W tym momencie był skłonny nawet zanieść ją tam na rękach, żeby tylko uratować sytuację.
Wstał więc od stołu i po chwili razem opuścili kawiarnię, jako że sprawa rachunku została wcześniej ustalona. W drodze zaczął wyjaśniać jej sytuację od samego początku.
- Aaren to moja przyjaciółka, ale łączą nas nieco... bliższe relacje. Jakiś czas temu nawet mieszkaliśmy razem. Spotykamy się ze sobą, dlatego bywa... zazdrosna, jak pewnie zauważyłaś - uśmiechnął się gorzko kątem ust, zaraz przechodząc jednak do bardziej istotnych spraw. - W czasie kiedy nie odpisywałem na maile miałem trochę kłopotów. Nie chciałem, aby to wyszło na jaw, ale teraz zasługujesz na wyjaśnienia - westchnął, wyraźnie nie będąc zadowolonym z tego obrotu spraw. Najchętniej by zapalił, wszakże wziął od Aaren paczkę, którą mu zostawiła, ale póki co dzielnie tłumił w sobie tę chęć. - Brałem narkotyki. Nie każ mi tłumaczyć, dlaczego - już dawno z tym skończyłem, ale po drodze zdążyłem wejść w konflikt z prawem. Aaren pomogła mi z tego wyjść, zajęła się mną, a ja... Po prostu wykorzystywałem jej dobroć. Oszukałem ją w kilku sprawach. Dlatego wspomniała przy Tobie o kolejnej "ofierze". Myśli, że chcę wciągnąć w to kolejną osobę. Ciebie - mówienie o tym wcale nie było proste, ale wcale nie dlatego, że sprawiało mu to psychiczny dyskomfort (choć tak to brzmiało). O niektórych (najistotniejszych) faktach nie mógł powiedzieć, musiał być ostrożny.
- Muszę brać leki psychotropowe. Prochy i te wszystkie wydarzenia nieźle dały mi w kość, bez leków po prostu nie daję rady. Nic więcej nie mam do ukrycia - skłamał otwarcie, ale skąd mogła o tym wiedzieć? Brzmiał wiarygodnie. - Generalnie nie ma się czym chwalić, ale mam nadzieję, że to Cię trochę uspokoiło. Po słowach Aaren różnych rzeczy można było się spodziewać - uśmiechnął się ponuro.
W międzyczasie zapewne zdążyli się znacznie zbliżyć do domu Hayley, ale zamierzał odprowadzić ją pod same drzwi. Poza tym mogła mieć jeszcze jakieś pytania.Hayley - 2015-09-07, 13:31 W milczeniu słuchałam tłumaczeń sama już nie wiedząc co czułam. Na początku, kiedy wrócił do kawiarni byłam na niego zła za to, że dopuścił do niepotrzebnego zamieszania. Później, z chwilą w której ruszyliśmy razem w stronę mojego domu zimny podmuch powietrza strząsnął ze mnie emocje i wyciszył myśli, a teraz na powrót poczułam złość. Nie dlatego, że takie rzeczy nie zdarzały się w moim otoczeniu, bo naturalnie się zdarzały, ale dlatego, że przypisałam mu nieco większą mądrość życiową. Dogłębny żal wstrząsnął moimi trzewiami, kiedy uzmysłowiłam sobie kłopoty, w które na własne życzenie się wpakował. Tony stanowił integralną część mojej codzienności i choć nie była ona duża, dopiero teraz uzmysłowiłam sobie, że mi na nim zależy.
Milczałam jeszcze kilka minut po zakończonej wypowiedzi bruneta. Zastanawiałam się co zrobić, czy nie powinnam dać mu spokoju, odciąć się od relacji, która kontynuowana może okazać się problematyczna i nie wymyśliłam niczego mądrego. Emocje mieszały trochę za dużo, bo chociaż wieczór skończył się katastrofą, sam początek był miły.
- Jesteś idiotą – skwitowałam w końcu przymykając oczy, a później otworzyłam je szeroko wbijając wzrok w jego twarz. Deszcz już zupełnie zmoczył mi włosy i ramiona. Kropelki wody ściekały wzdłuż mojej twarzy, a ja miałam tylko nadzieję, że tusz nie rozmazał mi się jak u klowna.
- I powinieneś popracować nad autoreklamą – poradziłam lekko humorystycznie, by dać mu do zrozumienia, że mimo marnych początków nie chcę kończyć tej relacji. W moim zachowaniu jednak nie było już takiej radości jak na początku. Ot, nieco zamilkłam i zamyśliłam się, ale podjęłam decyzję.
- Dlaczego ją oszukiwałeś? – właściwie to było ostatnie pytanie jakie chciałam zadać, kiedy zdrowy rozsądek podpowiadał, że i mnie mogłoby spotkać coś podobnego. Z tą różnicą, że ja nie chciałam plątać się w żadne „głębsze relacje” jak on to ujął na początku rozmowy.Anonymous - 2015-09-07, 19:17 W żaden sposób nie zabolało go to, w jaki sposób go nazwała. Sam miał o sobie takie zdanie w tej konkretnej kwestii, chociaż nie mógł zaprzeczyć, że podobało mu się do momentu przedawkowania.
- Wezmę sobie Twoje słowa do serca - odpowiedział ze słabym uśmiechem. W tym momencie nie był w nastroju do żartów. Przede wszystkim dokuczało mu zmęczenie, chociaż kryzys zdawał się być zażegnany, to brunet wewnętrznie wciąż był niezdrowo pobudzony.
- Nie chciałem aby poznała wszystkie szczegóły. Bałem się, że mogłaby mnie wtedy zostawić, a nie mogłem sobie na to pozwolić - prawdopodobnie nie brzmiało to najlepiej, ale przynajmniej szczerze. Był pewien, że Hayley nie będzie się dopytywać po usłyszeniu takiej wersji. Co najwyżej mogła ją zaakceptować lub zerwać znajomość, choć już zauważył, że bardziej skłaniała się ku temu pierwszemu. Podejrzewał, że będzie teraz ostrożniejsza, ale nie obchodziło go to w najmniejszym stopniu.
- Więc to tutaj mieszkasz? - zagadnął, gdy dotarli na miejsce. Krótko omiótł wzrokiem budynek, po czym ponownie zwrócił się ku blondynce. - Mimo wszystko dziękuję za spotkanie. Moja propozycja jest dalej aktualna, więc jak znajdziesz chwilę... po prostu daj znać. Do zobaczenia - pożegnał się z nią, uśmiechając przy tym krótko, po czym ruszył ulicą w stronę domu Aaren. /zt Victoria - 2015-10-03, 16:00 Pojawiła się tu pierwsza. Nie była ubrana jakoś wymyślnie, lecz w miarę ciepło. Czarne rurki i jakaś bluza. Nic niesamowitego. Miała się w co ubrać, wszystkie rzeczy uratowane.
Usiadła przy wolnym stoliku i zamówiła sobie kawę, a Alexisowi gorącą czekoladę.
Z Alexisem widziała się dość dawno, ale jakoś nawet drobne rysy jego twarzy w miarę zapamiętała, nawet jeśli się zmienił to powinna go poznać. Alexis - 2015-10-03, 16:13 Zaparkowawszy gdzieś pojazd spokojnym acz niezbyt wolnym krokiem udał się do knajpy w której czekała na niego Viki, a przynajmniej miał nadzieję na to, że zdążyła dotrzeć przed nim i zamówić mu tą pieprzoną czekoladę na którą niemal zawsze musi czekać i czekać.
Momentalnie wraz z pierwszym krokiem przekraczającym próg lokalu odnalazł wzrokiem brunetkę. Wzrokowiec wzrokowcem zostanie. Mylił się rzadko. Sylwetki ludzi rozpracowane miał do perfekcji. Zwłaszcza kobiece proporcje, włosy i twarze. Migiem zameldował się przy dziewczynie.
- Oooo- zanim się z nią przywitał doparł w łapsko ciepły napój. Pech chciał, że zabrał jej kawę nie swoją czekoladę. Taki roztargniony odkąd ją zobaczył. Rozsiadając sie wygodnie zmierzył ją bystro nim westchnął w ramach komentarza.
- Oj dziewczyno, dziewczyno..- uśmiechnąwszy się łobuzersko pokręcił zabawnie głową na boki. Miło widzieć. Szkoda, że okoliczności towarzyszące spotkaniu takie dramatyczne. Mimo to Ax z powagą niewiele miał wspólnego. Przeciwnie. Skory do żartów, okaz zdrowego idiotyzmu. Victoria - 2015-10-03, 16:26 Nie zwróciła początkowo uwagi na faceta, zajmowała się swoją kawą i nie przyglądała się specjalnie nowo przybyłym. Zauważyła go dopiero w momencie gdy pojawił się przy jej stoliku.
Zmierzyła go wtedy rozbierającym( ) spojrzeniem, zmienił się, strasznie się zmienił.
-Cześć.-przywitała go krótko choć doskonale widziała że w tym momencie widział zapewne tylko to czekoladę na którą teraz i ona miała ochotę.
Nie wiedziała co ma z siebie wydusić, za długo go nie widziała by teraz wiedzieć od czego zacząć. Ona szybko się onieśmiela, więc teraz zachowywała się przy nim co najmniej jakoś za cicho, nieśmiało.
Kurde, jej dom spłonął a on sobie żartuje.