To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Anonymous - 2015-09-04, 20:32

- Oglądałem. Czasami lubię wrócić do takich filmów w wolnym czasie, jakkolwiek niepoważnie to brzmi - naprawdę nie miał nic przeciw oglądaniu nawet filmów Disneya. Co prawda nie towarzyszyła temu taka ekscytacja jak w dzieciństwie, ani takie zainteresowanie jak kiedyś. Teraz się nawet nie skupiał.
- Mam przez to rozumieć, że spadać już umiesz? - zapytał z rozbawieniem, oczywiście żartując, bo jednak ewentualny upadek z dużego konia mógłby nie być równie wesołym wspomnieniem. Coś wiedział na ten temat, choć niekoniecznie na swoim przykładzie. Nigdy się nie zraził, chociaż ziemię całował niejednokrotnie. Gorzej poradziła sobie z tym Isabelle, chociaż jej pamiętny wypadek był nieporównywalnie cięższy niż wszystkie wypadki bruneta razem wzięte.
- Moja mama miała konie i razem z Isabelle, moją siostrą, razem chodziliśmy do stajni. Co prawda wszyscy jeździmy raczej rekreacyjnie, ale wbrew temu, co myślałem parę lat temu, nie wyrosłem z tego. Dalej lubię czasami wsiąść, pojechać do lasu czy trochę poskakać - odpowiedział, zaraz robiąc krótką przerwę, podczas której napił się kawy. - Konie mają w sobie coś takiego... Trudno to nazwać, ale może wiesz, o czym mówię - jedno trzeba było mu przyznać; gdy mówił o zwierzętach, w jego głosie było słychać prawdziwe uczucie. Odnajdował w sobie spore pokłady wrażliwości względem tych istot, podczas gdy na innych płaszczyznach życia był raczej bezwzględny i bez emocjonalny. Szkoda, że w jego przypadku stwierdzenie, że człowieka można poznać po stosunku jaki ma do zwierząt, mija się ze swoim znaczeniem.

Genevieve - 2015-09-04, 20:35

Nie miała zamiaru kłócić się z Aaren wbrew temu jak to mogło wyglądać z boku. Uznała ów gest za coś niegodnego uwagi, choć jakaś jej dawna cząstka doceniała zaangażowanie dziewczyny. Widziała, że brunetka się martwi próbując przy tym zachować zimną krew, ale nie tolerowała jej powiązań ze swoim oprawcą. Dla niej cały ten obrazek był kpiną, w której już nigdy więcej nie chciała mieć swojego udziału.
- Aaren... – poczuła jak coś się w niej wzbiera, choć nie wiedziała nawet jak nazwać uczucia przyklejające się do jej czaszki. Ani wdzięczność ani złość. Właściwie dało się to określić tylko mianem „czegoś” i nic więcej. Czuła w żołądku jakiś dziwny uścisk, chciała powiedzieć coś niezbyt miłego, ale cały plan spoczął na panewce kiedy jej niebieskie oczy na powrót zawisły na szarych, zmęczonych oczach Genevieve. Miała już dość takiego stanu rzeczy. Od jakiegoś czasu kiedy coś nie szło po jej myśli do głowy wpadał dziwny chaos, jakby się popsuła. Nie umiała sprecyzować własnych uczuć, a już tym bardziej nad nimi zapanować. Na nowo zamilkła. Znów może zbyt długo przeciągając ciszę panującą dookoła, ale słuchała Aaren. Później natomiast westchnęła ciężko nerwowo wędrując ręką w stronę karku.
- Co mam ci powiedzieć? Wiesz, że nic nie jest dobrze. – wzruszyła ramionami w milczeniu. Nie było dobrze z jej zdrowiem psychicznym i fizycznym. Wciąż odczuwała skutki tamtego postrzelenia, może nie bezpośrednio, ale wystarczyło by przeszła się dłuższy kawałek bądź podbiegła do świateł, by czuć zmęczenie większe niżeli powinna.

Hayley - 2015-09-04, 20:55

- Szczerze mówiąc za Alicją w Krainie czarów nigdy nie przepadałam. Wydawała się jakaś taka...psychodeliczna. Chociaż akurat ta wersja przypadła mi do gustu. Może to kwestia aktorów – wcale nie czułam, że to co powiedział było idiotyczne. Sama też lubiłam takie filmy jako dobry sposób na odpoczynek.
- W spadaniu jestem mistrzem! – zaśmiałam się dźwięcznie, by zaraz lekko podeprzeć podbródek dłonią i ulokować spojrzenie w jego twarzy. Słuchałam uważnie o czym mówił wyobrażając sobie jakie to musiało być uczucie i utwierdzając się w przekonaniu, że chciałabym kiedyś spróbować.
- Myślę, że wiem na tyle ile mogę to sobie wyobrazić – odparłam w odpowiedzi lekko odsuwając wierzchem dłoni niesforny blond loczek wpadający w oczy. Lubiłam słuchać o cudzych pasjach, toteż z chęcią ciągnęłam temat.
- Zazdroszczę ci tego. Moi rodzice zawsze uważali pasje za marnowanie czasu dlatego teraz nie umiem nic prócz tego, co wypracowałam sobie sama...

Aaren Wayford - 2015-09-04, 20:57

Zachowanie zimnej krwi nie stanowiło dla niej już żadnego wyzwania. Nie tylko w rudowłosej dziewczynie zaszły zmiany, Aaren także się zmieniła. Na pierwszy rzut oka mogło być to nie zauważalne. Ale jednak, była bardziej zdystansowana i czujna, każdą odpowiedź poddawała analizie, a dialogi prowadziła rozważnie wciąż zachowując czujność. Ktoś tu ją wyczulił na kłamstwo.
Słysząc swoje imię spięła się posyłając dziewczynie kolejne znaczące spojrzenie, nie miała zamiaru się z nią kłócić, ale jeśli zajdzie taka potrzeba nie będzie siedziała cicho.
- Cokolwiek, martwię się o Ciebie, o Twoje zdrowie.- wyznała jasno i bez owijania w bawełnę, nie spodziewała się żadnej reakcji, a już prędzej kpiny niż jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi. Była na to przygotowana, dlatego nie okazywała zbyt wiele emocji podczas rozmowy.
Gdy kelner postawił przed nimi całe zamówienie, Aar podziękowała zaczynając widelczykiem dłubać w cieście. - Jedz, jest naprawdę smaczna.- chciała, aby rudowłosa przynajmniej spróbowała, sama poczułaby większy spokój widząc, że Genevieve cokolwiek je. Wyglądała bardzo marnie, co wzbudzało z brunetce spory niepokój.
W momencie, gdy dziewczyna walczyła z prawdopodobną niechęcią do ciasta, przynajmniej tak przypuszczała Aaren, która starała się nakłonić ją do jedzenia. Zadzwonił telefon brunetki. - Przepraszam Gen, zaraz wrócę.- wstając od stolika Aaren wyszła przed lokal, jednocześnie odpalając papierosa i kontynuując rozmowę. Ostatnio paliła, co raz więcej, tak to jest jak się pracuje z idiotami :lol2: .

Anonymous - 2015-09-04, 21:30

- Psychodeliczna? Do dzisiaj mnie ciekawi, co naprawdę stało za weną Carrolla, że stworzył coś takiego - rzucił, unosząc nieznacznie brwi. Wbrew pozorom był dość obeznany z literaturą czy nawet sztuką ogółem i mógł o tym prowadzić długie rozmowy, gdy tylko miał odpowiedniego rozmówcę. Generalnie uwielbiał rozmawiać z ludźmi, słuchać ich - nie znosił ciszy, dlatego teraz, gdy rozmawiał z Hayley, nie pozwalał jej zapaść nawet na chwilę, nie będąc przy tym nachalnym czy sztucznym.
Gdy utkwiła w jego twarzy swoje spojrzenie, podtrzymał kontakt wzrokowy, pozwalając na to, by niejako mogła zajrzeć w jego duszę. Wszakże oczy są jej zwierciadłem i było w tym sporo prawdy; zwykle mówiły dużo więcej niż słowa czy gesty.
- Jeszcze nie jest za późno aby wszystko nadrobić - zapewnił ją, uśmiechając się kątem ust. - Czegoś jeszcze chciałabyś spróbować poza jeździectwem? - zapytał, dopóki jeszcze krążyli w pobliżu tego tematu. W głowie zrodziło mu się już kolejne, które również zadał po uzyskaniu odpowiedzi na poprzednie. - Czym w ogóle zajmują się twoi rodzice?
Wtem usłyszał dzwonek telefonu, który wydał mu się znajomy. Zignorowałby go, gdyby nie to, że właściciel telefonu postanowił wyjść z kawiarni; brunet obejrzał się wówczas i choć zobaczył zaledwie plecy Aaren, rozpoznał ją od razu. Jego twarz odruchowo przybrała zamyślony wyraz, lecz zaraz powrócił uwagą do Hayley, nie mając zamiaru niczego uczynić z nowo odkrytym faktem.

Genevieve - 2015-09-04, 21:37

Słysząc tak szczere słowa Aaren coś się w niej obudziło, jednak nie umiała powiedzieć całej prawdy. Nie chciała litości i prób doprowadzenia jej do porządku na siłę, już tym bardziej im bardziej miała dość samej siebie i otaczającej ją rzeczywistości. Depresja szerzyła w jej głowie spustoszenie, niszczyła codzienność głupią myślą, że nic nie będzie lepiej. Ba! Nie będzie, bo Vieve sama do tego nie dopuści. Utonie we własnym świecie ciesząc się, że nie przeżyje więcej rozczarowania po rozbitym marzeniu normalnego życia.
- Noga czasami boli. Wszystko się zagoiło, ale boli. Nie wiem dlaczego. Poza tym... każdy dzień jest taki sam. Niczego za sobą nie niesie – odparła w końcu cały czas patrząc na twarz brunetki. Mogłaby powiedzieć więcej, zacząć się żalić i mówić o swoich wątpliwościach. Problemach ze spaniem, nawracającymi koszmarami i strachem, ale po co? Nie była jedną z tych osób, które mogłyby obarczyć kogoś własnym bólem i poczuć się lepiej. Ot, wystarczyłoby jej w milczeniu posiedzieć przy kimkolwiek. Naprawdę, wystarczyłoby.
- Za chwilę – odparła mrukliwie widząc talerz z ciastem. Nie miała ochoty, choć w rzeczywistości nie głodziła się umyślnie. Jadła. Naprawdę jadła, choć nieznacznie rzadziej niż zwykle. Zaburzyła sobie cykl żywieniowy nawet nie zauważając, że traci na wadze, ale to nie ona była tutaj głównym problemem. To cera, sposób poruszania się i ciągłe zmęczenie dopełniało obrazku. Sprawiało wrażenie, że jest jeszcze chudsza, choć dla Aaren mogła faktycznie sporo stracić na wadze. W końcu po gwałcie także zrzuciła parę kilogramów i od tamtego czasu nie widywały się prawie wcale. Albo rzeczywiście było tak źle...?
Kiwnęła głową, poniekąd zgadzając się na opuszczenie lokalu przez Aaren. Nie było w tym nic niepokojącego, toteż ponownie sięgnęła po kubek gorącej, gorzkiej herbaty pijąc niespiesznie. Zresztą, niejednokrotnie przychodziła tu w samotności zwykle powielając ten sam schemat zachowania.

Hayley - 2015-09-04, 21:56

- Z tego co wiem pisarze bajek dla dzieci często ukrywali w nich odchyły od normy nieakceptowane przez społeczeństwo, a później ktoś je ugrzecznił, skorygował i dał dzieciom do czytania. Nie wiem czy z Carrollem było tak samo, bo nie czytałam innych jego pozycji, ale w Alicji jest coś co daje mi podstawy twierdzić, że był zjarany jak to pisał– odparłam półżartem patrząc na chłopaka z zainteresowaniem. Lubiłam rozwijać tego typu tematy. Pozwalały na oderwanie się od rzeczywistości, ale też wymagały nieco wiedzy, może nawet inteligencji, a to ceniłam sobie w ludziach najbardziej.
- Czasami myślę, że jazda na motorze mogłaby mi się spodobać, ale patrząc na moje umiejętności jazdy samochodem wolę nie próbować – zaśmiałam się mimowolnie wiedząc, że moja mina mówiła sama za siebie. Nie byłam dobrym kierowcą. Tata zawsze zapinał pasy kiedy tylko wsiadał ze mną do samochodu, a ja jechałam chaotycznie i niezdarnie. Danie mi prawa jazdy na motor graniczyłoby z cudem!
- Tata jest policjantem, mama przedszkolanką.

Aaren Wayford - 2015-09-04, 22:00

Słuchała jej uważnie, jednocześnie spojrzeniem rejestrując nie tylko wygląd rudowłosej, ale i stan, w jakim się znajdowała, naprawdę nie wyglądała najlepiej, dlatego Aar nie mogła nie zareagować.
- Noga ? Co się stało ? – niby wiedziała o tej całej akcji z pieniędzmi od ojca Gene i o tym, że Tony postrzelił dziewczynę, nie przyszło jej jednak do głowy, że kula uderzyła właśnie w nogę. Dawno nie myślała akurat o tych wydarzeniach, bardziej bolesne dla niej samej było kłamstwo Tonego. Drugim zaś z kolei o wiele gorszym wspomnieniem, które nie dawało jej spokoju był gwałt, z którym nadal się nie oswoiła.
- Chciałabym żebyś mnie odwiedziła któregoś dnia, co Ty na to ? Smutno mi samej w tak wielkim domu.- pomimo ogólnej niechęci Genevieve, którą Aaren wyraźnie widziała nie zamierzała odpuszczać. Gene nadal była dla niej ważna, a utrata przyjaciółki zabolała i to bardzo, szczególnie po tym jak sama doprowadziła do rozpadu ich przyjaźni.
Dłuższą chwilę zajęło Aaren przeprowadzenie rozmowy, wracając do środka nie była zadowolona, wręcz przeciwnie cała kipiała czując jak jej policzki wyraźnie przybierają barwę purpury.
Otwierając drzwi wpuściła za sobą powiew chłodnego powietrza, do wnętrza lokalu. Wzrok wyraźnie zawiesiła na Tonym i jego towarzyszce, raz jeszcze i dokładnie się jej przyglądając. Zanim jednak dotarła do stolika, przy którym siedziała, podeszła do kasy składając kolejne zamówienie, tym razem na kawę z wkładką. Do domu miała niedaleko, a w dodatku zawsze mogła zostawić tu swój motor.
- Już jestem.- siadając ponownie naprzeciw rudowłosej, wymusiła uśmiech starając się opanować emocje. - Zaczęło padać.- rzuciła komentując pogodę na zewnątrz i jednocześnie spoglądając na talerzyk dziewczyny nerwowo, starała się zachowywać spokój, ze względu na Genevieve, ale nie była typem osoby, która wszystko przyjmuje ze spokojem.

Genevieve - 2015-09-04, 22:40

Na chwilę zawiesiła spojrzenie na twarzy Aaren jakby analizując wnikliwie odpowiedź, której miała udzielić. Znów budowała bariery całkiem świadomie i nieodwracalnie, ale tym razem na solidnych nienaruszalnych podstawach. W końcu po dłuższej chwili milczenia podjęła decyzję wzruszając ramionami z obojętnością nawet nie tyle nie chcąc wracać do tematu, co ucząc się na błędach. Reakcja na wyznanie o gwałcie wciąż tliła się w jej pamięci każdego dnia boląc na nowo, uzmysławiając, że nie powinna i nie może mówić o takich rzeczach jeśli chce mieć u kogoś choć niewielki szacunek.
- Nic. Nieważne – uciekła wzrokiem i próbując odwrócić uwagę Aaren wzięła kęs ciasta. Przyjemny, jabłkowy posmak rozszedł się po jej podniebieniu natychmiast, choć zdawała się tego nie dostrzegać. Wciąż utrzymywała, że nie chce jeść, nawet nie czując takiej potrzeby. Zretuszowała więc cudowną słodycz szarlotki herbatą.
- Nie mieszkasz z nim już? – nie robiła sobie złudnych nadziei, jednak jakiś kamień spadł jej z serca. Nie wiedziała wprawdzie co mogłyby razem robić, nie wyobrażając sobie również siebie oglądającej filmy i rozmawiającej o chłopakach jak dawniej, ale nie odrzucała też ewentualności przyszłego spotkania. Może właśnie tego potrzebowała?
Pogrążyła się w myślach przez cały czas nieobecności byłej przyjaciółki. Zastanawiała się czy to spotkanie mogłoby być dobre dla jednej i drugiej strony, co mogłyby robić i, co najważniejsze, czy jeszcze kiedykolwiek dane jej będzie zaufać.
Potaknęła, kiedy Aaren zasiadła naprzeciwko, a widząc jej zdenerwowanie, od niechcenia zmarszczyła nos.
- Nic nowego w Anglii. Co się stało?

Anonymous - 2015-09-04, 22:57

- Trzeba przyznać, że ci ludzie wykonali niezłą robotę. Bo powiedz, czy jako dziecko widziałaś w którejkolwiek z tych książek coś nieodpowiedniego? Dorosłemu aż czasami ciężko uwierzyć w to, ile rzeczy nam umykało za dzieciaka... - westchnął krótko. - Odnoszę wrażenie, że teraz nie ma takich pozycji. Ewentualnie już na dobre umarło we mnie to coś, co mają dzieci - wzruszył obojętnie ramionami, natomiast wzmiankę o używkach skwitował jedynie krótkim uśmiechem. Artyści na pewno po nie sięgali i chyba nikt nie miał co do tego wątpliwości.
- Typowa blondynka? - tym razem pozwolił sobie na nieco wredny (i przy okazji głupi, ale tak już miał) żart, aczkolwiek nie powinna mu mieć tego za złe - przecież nie miał na celu jej urazić.
- Ale jeśli nie przesadzasz, to może faktycznie nie próbuj. W tym przypadku konie chyba będą jednak mniej urazowe - dopowiedział, po czym wypił kawę do końca. W porę, bo gdyby usłyszał odpowiedź na kolejne pytanie w trakcie picia, mógłby się zachłysnąć. Mógłby, choć prawdopodobnie by do tego nie doszło. Za dobrze kontrolował swoje reakcje by dać się złapać na podstawowych czynnościach.
- Tutaj, w Eastbourne? - przede wszystkim interesowało go miejsce pracy jej ojca, choć pytanie zaadresował pod kątem obojga rodziców.
Chcąc nie chcąc zauważył także przybycie Aaren; odkąd zniknęła za drzwiami, jego uwaga była niejako podzielna. Dostrzegł zatem kątem oka jej wzburzoną postawę, ale nie pofatygował się aby sprawdzić z kim tutaj przesiadywała. O dziwo czasami unikał kłopotów, choć podświadomie.

Aaren Wayford - 2015-09-04, 23:06

Słysząc odpowiedź Gene, wypuściła głośno powietrze przez nos, przymykając przy tym oczy. Próbowała opanować emocje, które dawały jej się we znaki, w dodatku kelner coś spóźniał się z zamówieniem, które miało być dla Aar zbawienne.
- Czekaj, czy to ma związek z tym cholernym postrzałem ?- powoli skojarzyła fakty, nie owijając w bawełnę spytała prosto z mostu. Nie zamierzała dawać dziewczynie żadnej taryfy ulgowej. Traktowała ją tak jak zawsze, może z odrobinę większą dozą ostrożności.
- Aktualnie nie, nie mieszka u mnie.- zapewniła rudowłosą, otwarcie zdradzając aktualny stan rzeczy. To, że aktualnie brunet nie mieszkał u niej nie zmieniało jednak nic, odwiedzał ją i to często. Ale wcale nie musiał trafić akurat wtedy, kiedy będzie gościła u niej Genevieve. W myślach przywołując obraz Tonego zawiesiła się na chwilę wzrok przenosząc ponownie na twarz rudej i z powrotem na plecy Tonego. Jedyne, czego się obawiała to konfrontacji tej dwójki, nie chciała ponownie stawać pomiędzy nimi.
Zbyt łatwo ulegała Tonemu, ale jednocześnie czuła silną potrzebę chronienia Genevieve, będąc rozdarta denerwowała się jeszcze bardziej.
- Dzwonili do mnie z pracy, chociaż wyraźnie zaznaczyłam, że poza obecnością w jednostce nie pracuję. Jak zwykle nie potrafią beze mnie nić załatwić, zwykłe sprowadzenie instruktorów i zorganizowanie egzaminu na odnawianie licencji pilota jest dla nich wyzwaniem nie do przeskoczenia. - wyjaśniła wylewając z siebie krótki jednak treściwy potok słów, niewiele zapewne mówiący dziewczynie, ale wyjaśniający wszystko, co i jak.
Nim ponownie zaczęła mówić o pracy przyszedł kelner z zamówieniem, na które brunetka niecierpliwie czekała, dziękując od razu chwyciła filiżankę powoli sącząc jej zawartość. Gorzka czarna kawa z wódką wywołały lekki grymas na twarzy czarnowłosej.
- Podejrzewam, że nie masz ochoty na kawę z wkładką, dlatego zamówiłam tylko sobie.- szybko oznajmiła wyjaśniając powód otrzymania ponownie filiżanki.

Hayley - 2015-09-04, 23:30

- Jako dziecko nie miałam takich skojarzeń, ale masz rację. Często zmieniane są całe zakończenia albo wątki, chociaż podobno Disney też ma kilka plagiatów na sumieniu. Wiedziałeś, że Król Lew jest ściągnięty z jakiegoś japońskiego anime? Najdziwniejsze, że żona zmarłego już autora uznała ten plagiat za zaszczyt i nie wyciągnęła konsekwencji. – na temat bajek wiedziałam dużo od mamy, ale też na podstawie własnych informacji. W dobie internetu zdobycie takowych nie było trudne, a nie tylko zabijało czas, ale też uczyło czegoś nowego.
- No ej! – zrobiłam obrażoną minę lekko kopiąc go pod stołem. Nie złośliwie, napominająco, choć odrobinkę zadziornie. Miałam do siebie dystans, przez co nie bałam się żartów o blondynkach. Poza tym zdawałam sobie sprawę z tego, że nie wzięły się one z powietrza. Nie uznawałam siebie jednak za głupią, toteż nie miałam problemów z zaakceptowaniem tych żartów.
- Tego nie mogę zagwarantować, ale na konie nie muszę mieć prawa jazdy... pod tym względem to łatwiejsze – zaśmiałam się. Z drugiej strony bacznie go obserwowałam, choć nawet nie byłam świadoma jak wiele tajemnic go otaczało. Nie dawał mi powodów do żadnych podejrzeń, a ja nie miałam pojęcia, że zawód mojego ojca mógłby mu przeszkadzać.
- Tak. Tata do pracy ma 15 minut spacerem. Mama trochę dłużej, ale ma dobre połączenie komunikacją miejską.

Genevieve - 2015-09-04, 23:49

- Nawet jeśli to już nieistotne, Aaren. Głupia wzmianka. – odparła z rezygnacją w głosie. Nie lubiła drążenia tematów, co więcej rozmowa na temat postrzału, gwałtu i jej odrzucenia wciąż była bolesna. Rozrywała ją na kawałki od wewnątrz z czym Vieve walczyła już dobre kilka miesięcy. Bezskutecznie.
- Dobrze, wpadnę kiedyś... zadzwonię. – odezwała się czując jak łokciem strąca płaszcz z siedzenia. Odwróciła więc głowę na chwilę spoglądając przed siebie, kiedy jej oczom ukazała się cudza sylwetka. Siedzący za nią chłopak był postawny i wytatuowany. W dodatku coś ją zaniepokoiło, jakby jakiś rodzaj intuicji od razu wszczął alarm w jej organizmie. Nie słuchała już nawet słów Aaren. Rejestrowała je tylko jakąś cząstką siebie próbując uspokoić kotłujący się w niej strach. Emocje, choć przejmowały górę nie pozwoliły jednak na zbyt chaotyczne, ostre ruchy. Pobladła tylko wyraźnie, zaniepokoiła się, usiadła spokojnie i właściwie tylko jednym spojrzeniem zasygnalizowała towarzyszce, że coś jest nie tak. Jednym, ale za to aż nader wyraźnie obrazującym cały obraz rzeczy. Zacisnęło jej się w gardle jakby nie mogła nic powiedzieć, a później zakrztusiła się powietrzem dopiero w tamtej chwili zauważając, ze nie oddychała przez dobre kilka sekund.
- Aaren, p-przepraszam... – wydukała wstając sztywno. Wzięła płaszczyk i narzucając go szybko na ramiona wyszła nawet nie dając dziewczynie szans na reakcję.
/zt

Aaren Wayford - 2015-09-04, 23:56

- Trzymam za słowo.- mocno zaakcentowała słowa mając nadzieję, że Gene rzeczywiście ją odwiedzi w najbliższym czasie.
Widząc reakcję przyjaciółki na obecność bruneta spięła się jeszcze bardziej, marszcząc nerwowo brwi.
- Gene zaczekaj !- jedynie tyle zdążyła rzucić zanim rudowłosa opuściła lokal, wyszła tuż za nią na zewnątrz, wzorkiem odprowadzając dziewczynę. Miała nadzieję, ze to tego nie dojdzie, była w błędzie.
Odpalając kolejną fajkę omiotła spojrzeniem swój motor, może po jednym kieliszku się nie wypierdoli jak będzie wracała ? :lol2:
Po jakichś dziesięciu minutach ponownie zawitała wewnątrz podchodząc do kasy i regulując rachunek, w oczekiwaniu na wykonanie przelewu z karty spojrzenie zawiesiła na brunecie i jego towarzyszce. Nie mogąc się oprzeć pokusie postanowiła się przywitać. Podchodząc do siedzącej pary uśmiechnęła się lekko niekoniecznie szczerze. - Cześć. – przywitała się ładnie i grzecznie stając tuż przy stoliku, nie siadała, bo w końcu mogli nie życzyć sobie jej obecności.
- Kolejna ofiara upolowana ?- dodała uszczypliwie mierząc bezczelnie wzorkiem blondynkę.
- Aaren.- przedstawiła się.

Anonymous - 2015-09-05, 00:27

- Coś obiło mi się o uszy, ale nie zagłębiałem się w ten temat. Podejrzewam jednak, że w tym przypadku rzekomy plagiat mimo wszystko wypadł lepiej niż oryginał, chociaż to nie do końca obiektywna opinia. Po prostu nie lubię anime - wyjaśnił pokrótce, nie wgłębiając się bardziej w swoje gusta. Najzwyczajniej w świecie stronił od tej kultury i wszystkiego co z nią związane.
W reakcji na 'kopnięcie' zaśmiał się, rozbawiony jej jakże wojowniczą reakcją.
- Czyli potwierdzasz! - Poszedł za ciosem, nie mając zamiaru tak prędko jej odpuścić. - Twoje szczęście, szkoda byłoby odkładać kolejne marzenie - powrócił do normalnego tonu, co by nie powiedzieć poważnego, bo to nie do końca odzwierciedlałoby stan rzeczy.
Odnośnie jego osoby... Był człowiekiem uwikłanym w liczne tajemnice i co ciekawsze, kompletnie nic go nie zdradzało. Informacja o zawodzie ojca Hayley powinna go zaniepokoić, ale nawet jeśli pobudziła jego czujność, to nie zdołała wzbudzić w nim niepokoju. Nic nie miało prawa się wydać.
Już miał zmienić swobodnie temat, gdy za ich plecami ponownie wynikło zamieszanie. Z zaciekawieniem obejrzał się, ale ponownie jedynie ujrzał plecy wychodzącej dziewczyny, w ślad za którą poszła Aaren. Kolor włosów tej pierwszej dużo dał mu do myślenia, lecz zachował spokój i uniósłszy lekko brwi, zwrócił się do Hayley.
- Na pewno nie masz nic wspólnego z zachowaniem tych wszystkich ludzi? - Zapytał, już nieco zmęczony tym chaosem, który nieprzerwanie im towarzyszył. Wewnątrz zaczął odczuwać stres, ale póki co nie przejawiał się niczym innym niż niezauważalnym napięciem w mięśniach.
Jak się okazało, nie nacieszyli się długo spokojem. Najwyżej po krótkiej, kilkuminutowej wymianie zdań Aaren powróciła do lokalu i tym razem zdecydowała się wyraźnie dać znać o swojej obecności.
Podniósł na nią wzrok i nim zdążył odpowiedzieć na powitanie, spotkał się z kąśliwą uwagą. Obie dziewczyny zapewne nie były nawet świadome tego, jak gwałtownie skoczyło mu ciśnienie w reakcji na tę zaczepkę. Krew prawie zaczęła mu buzować, ale walczył ze sobą, wstrzymywał póki co bez większego trudu. Nie mógł sobie teraz pozwolić na robienie trzody.
- Nie wiem o czym mówisz, Aaren - odparł spokojnie, zaraz pozwalając dojść dziewczynom do głosu, to jest przedstawić się sobie wzajemnie. - Hayley to moja... internetowa znajomość - w tym momencie zwracał się wciąż do brunetki, by zaraz obrócić twarz ku blondynce. - Aaren to moja przyjaciółka. Wybacz jej, ma wybredne poczucie humoru.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group