Alexis - 2014-06-22, 19:05 Słysząc koci odgłos w postaci miałknięcia nawet się nie odwrócił. Nie rozpozał, że tak brzmi Nevada.Psy da się poznać po wydawanych przez znie szczeknięciach, ale czy koty? Osobiście nie potrafię i Ax też tej sztuki nie opanował. Był przekonany, że przechodzący za jego plecami kot idzie na łowy bądź szuka schronienia przed dziećmi. W końcu gdzie najwięcej ptaków jedzących okruchy czy zapełnionych niezjedzonym jedzeniem koszy?
Uwagę swą poświęcał tylko nieznanej dziewczynie czekając na jej odpowiedź.
Jednak stało się coś, co oderwało go od niej zarówno jego spojrzeniem co i myśli.
Poczuł jak coś się o niego ociera. To raczej ktoś. I to przez 'KTOŚ'.
-Ty tuu..?- uśmiechnął się spoglądając na kocicę. Ciekawe co tu robi? Księżniczka ma za mało ziemi?
Stajnia jej nie wystarcza? Czy Ruda Caryca szuka nowych poddanych? Dzieci to łatwy łup, do czasu nawet pożyteczny, ale nie na jej nerwy.
-Jak ty wyglądasz!- nie żeby ją wyśmiewał ale jejmość pokazuje się tak publicznie!? W takim stanie? ;-D
Pochylił się zwinnie i zagarnął ją, oderwana od ziemi pewnie zaś pofuczała, ale w gruncie rzeczy była pewnie zadowolona, że może mu obić łapą facjatę.
Zaczął starannie i delikatnie wybierać jej źdźbła z tej gęstej, zadbanej sierści.
Trzymał ją na rękach w taki sposób, by się dała I tak, by nie dosięgneła Ann. Wiadomo, z kotem agresorem do ludzi lepiej nie podchodzić.
Uśmiechnął się tylko wymownie do dziewczyny. Nie jego kot, ale on kota. ;-DNevada - 2014-06-22, 19:25 Jak to jej nie poznał? Toż to skandal, przynajmniej w Rudej mniemaniu! Tak czy siak zadowolona była, że wreszcie na nią spojrzał. Czy z siebie? Całkiem prawdopodobne, bo kiedy ona nie była z siebie zadowolona, albo dumna? -Nie siedzę tylko w stajni.- uświadomiła chłopaka odwracając łeb w przeciwnym kierunku po raz setny udając obrażoną. Dla takiej księżniczki jak ona ziemi wiecznie będzie mało, więc gdzie się tylko da, tam będzie. Poddanych ma pod dostatkiem, a dzieci są nieznośne. Od samego patrzenia na nie krew ją zalewa. Te brudne, lepkie łapy macające jej sierść. Ciągną za ogon i są głośne! -Coś ci się nie podoba?- spytała z pewnym wyrzutem i sama spojrzała ukradkiem po sobie. Dnia dzisiejszego do najczystszych nie należała, ale musiała go znaleźć, toteż specjalnie się wyglądem nie przejęła. To, że jej sierść nie wygląda tak jak powinna uświadomiła sobie dopiero wtedy, gdy Ax ją podniósł. Burknęła coś pod nosem, jak zwykle zresztą, ale nie wyrywała się. Toż to zaszczyt, bo nie każdemu daje się brać na ręce. Rozkoszując się pielęgnacją futerka bacznie przyglądała się dziewczynie. -On jest mój.- burknęła doń wtulając łeb w blondyna. Oczywiście standardowo musiała poudawać niewiniątko. <3 Jak na razie była spokojna, może nawet aż za bardzo, ale to chyba dobrze? Przynajmniej dla niego i dla Anne.Anne Howard - 2014-06-22, 23:16 Właśnie, te kobiety. Czemu tylko mężczyźni potrafią tak bardzo na nie narzekać? Robią niemalże wszystko, a im i tak zawsze coś nie pasuje. Raz ktoś mógłby się postawić w ich sytuacji. Wbrew pozorom nawet nie zauważyła tego, że szczotka wypadła jej przez sam przypadek. Przecież to jest dość mały przedmiot, więc nie wątpię, że zauważyłaby brak tego dopiero w domu. Nie miała ochoty na niego spoglądać, ot, z czystego kaprysu natury. Była zbytnio zajęta ratowaniem swojego cennego życia spod kół małych rowerzystów, którzy gdzieś bardzo daleko za sobą zostawili matki, które nie omieszkały teraz przebiegać dość zziajane obok niej w pogoni za swoimi drogimi maluchami.
Uniosła jedną brew ku górze, słysząc wywód zarzutów, które nieprzerwanym strumieniem wypływały z ust mężczyzny. I tu właśnie proszę państwa mamy kolejny naukowy dowód na to, że obie strony nigdy się nie rozumieją. Mężczyźni nie rozumieją torebek, kobiety nie rozumieją... właściwie większości tego, co płeć przeciwna robi. Prychnęła dość już rozbawiona, słysząc o domniemanym 'zakochaniu'. Chwyciła gwałtownie szczotkę, po chwili pakując ją znów do wepchanej torby. Wręcz trudno było nie zauważyć tegoż spojrzenia, którym zapewne służyło mu jako analiza. I kto tu mówi, że jest nieogarnięty?
- Anne- przedstawiła się cichym burknięciem, w tym stanie nie mogąc zdobyć się na nic więcej. Pęd wiatru podczas jego sprintu uformował blond kosmyki włosów w stylową fryzurkę.- tylko tyle miałaby do skomentowania wyglądu, cóż... Niemal nie zauważyła kota, który teraz podszedł do chłopaka i zaczął ocierać mu się o nogi.Alexis - 2014-06-22, 23:35 Dobrze że schowała tą szczotkę nim wpadła na pomysł by mu nią przyjebać. Z drugiej jednak strony Nevada by się nie obraziła a Ax by był zadowolony gdyby mógł nią wyczesać kocicę. No widzisz Nev, wszystko blondyn spierdolił bo zachciało mu się być miłym i oddać.
To nie tak, że miał do niej jakieś 'ale' a jego zarzuty były po prostu podstawne, ale mało w nich uszczypliwości, raczej chciał ją rozśmieszyć. Miał ponoć zaraźliwe poczucie humoru.
-Anne.- powtórzył po swojemu czyli z silnym, niemieckim akcentem.
Zerknął na poczynania kotki. Podrapał ją czule po karku.
-Alexis.- przedstawił się jej patrząc wprost w jej oczy skrywające jakieś takie roztargnienie i głęboką frustrację otoczeniem. -A to Nevada.- dodał zaraz nie zapominając oczywiście o swej znajomej.
-I woli mężczyzn.- dopowiedział zabawnie dając Ann do zrozumienia, że kotka raczej nie przepada za kobiecymi dłońmi. Ax by mógł jej kiedyś wyjawić co traci, ale to już innym razem samotnie z nią sobie o tym pogada.
Kiedy Ruda się do niego wtuliła zmierzył ją pytającym spojrzeniem jakby obawiał się o stan jej zdrowia. ;-D
Pogorszyło się jej? Oczywiście ona mogła to robić a on nie miał nic do powiedzenia.
Pochwycił Nevadę tak, by uwolnić swą jedną rękę.
-Śpieszysz się.- nawet to nie było zapytanie, lecz po prostu stwierdzenie.
Ann była tak jakby mało obecna duchem czy nawet ciałem.
-Może usiądziesz z nami?- zaproponował łagodnie i nikle się uśmiechnął.
-Jak kocha poczeka..-zaargumentował zaraz a jak nie trafił to zaraz wtrącił trzeźwo.
-A praca nie zając, nie ucieknie.- o. Taki on. Nie ma dziewczyna wyjścia. Kto jak nie Ax jest lepszy na poprawę humoru? Nieważne czy się zgodziła czy nie on posadził dupsko na drewnianej konstrukcji.
To wszystko przez Nevadę, za dużo księżna waży Cofam. Ona mu kazała bo woli siedzieć na jego kolanach, prawda? Nevada - 2014-06-23, 00:01 Ano by się nie obraziła. Dla niej byłoby to przyjemniejsze, a i Ax by uporał się szybciej z oczyszczeniem jej futerka. Widzisz! trzeba było ją wyczesać i dopiero potem oddać jak gdyby nigdy nic, dostałby najwyżej opierdol.
Zmierzyła kątem złotego ślepka Anne, która nie wydawała się być w pełni zadowolona. Jak na mało skromne zdanie kotki wręcz przeciwnie była niezadowolona. Ruda nie zamierzała się jednak przejmować losami "niebieskiej" i powróciła do pierwotnej, wygodniejszej pozycji. Zastrzygła tylko uszami słysząc głos nieznajomej, a po chwili odwróciła łepek ukazując swoją wcześniej ukrytą mordkę. Szybko przeniosła wzrok na chłopaka spoglądając nań jakby z wyrzutem, na szczęście w porę przedstawił i jej imię, więc nie miała się do czego przyczepić. Mlasnęła jedynie mrużąc lekko ślepia. Słuszna uwaga. Lepiej nich się Anne do niej nie zbliża jeśli chce mieć wszystkie paluszki, szczególnie w obecności własności Rudej. Pewnie gdyby była kocurem wolałaby czuć na sobie kobiece dłonie, ale nie jest i zdecydowanie woli mężczyzn.
Problem w tym, że rzadko są sam na sam... Może wreszcie "randka" wypali i w poczekali u weterynarza wyjaśni jej to i owo?
O stan jej zdrowia będzie mógł się martwić jeśli zacznie mruczeć, od czego była naprawdę niedaleka. Oczywiście po raz kolejny musiała zmienić pozycję, gdy chłopak postanowił uwolnić jedną rękę, chociaż nie narzekała. Tak było nawet wygodniej. Nie zwracała uwagi na dziewczynę. Może gdyby Anne wykazała chociaż krztę zainteresowania kocicą, ona również by się odwzajemniła tym samym, ale póki co wisiało jej to co zrobi pani weterynarz. Słysząc pytanie kierowane w stronę nieznajomej oderwała się nagle od Axa mierząc dziewczynę chłodnym wzrokiem. -Noooo, usiądź z nami.- przytaknęła ironicznie w tym swoim kocim języku. Dokładnie tak, niewygodnie się jej już niemal wisiało na chłopaku toteż nakazała mu usiąść. Jak? Mniejsza o to. Za dużo waży... Pfi! Też coś!
Łypnęła ukradkiem na Anne, jednak szybko znalazła sobie lepsze zajęcie, a mianowicie gramolenie się na kolanach blondyna, coby usadzić swoje książęce dupsko jak najwygodniej, a machając przy tym na upartego ogonem zaczepiała (może i umyślnie) nos Alexisa Anne Howard - 2014-06-23, 17:25 A wiesz... w sumie twój pomysł nie jest taki zły. Można by ją wyjąć i tak zacząć go okładać, ale na nic by to się raczej nie zdało. Zacząłby pewnie przed nią uciekać gdzie pieprz rośnie. Kątem oka spojrzała na kotkę, którą faktycznie bardziej przydałaby się szczotka niż Alexisowi. Jak już pewnie zauważył, jeśli jest się miłym, i tak zawsze wychodzi na to, że jesteś najgorszy ze wszystkich. Musiałby się trochę bardziej wymęczyć, żeby rozśmieszyć ją w tym stanie, w jakim aktualnie się znajduje. Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek, słysząc dość wyraźny akcent, którego nie było jej dane słyszeć od dobrych czterech lat. Wtem ostatnim razem odwiedzała Niemcy ze swoją wyrodną matką, bo inaczej nazwać jej nie można.
Przekrzywiła głowę, przetrawiając w niej oba imiona nieznajomych dla niej osób. Wydawało się niebieskiej, że gdzieś go już widziała. Być może to pewnie obłudne złudzenie. Prychnęła, z trudem powstrzymując się od szerszego uśmiechu. A może przebywała tylko w jego towarzystwie i dlatego wysnuł takie stwierdzenie? Przytaknęła tylko, potwierdzając i tak zbyt oczywiste stwierdzenie. Chociaż raz nie zaszkodzi jej się spóźnić na spotkanie. Wszystko zawsze starała robić pod dyktando innych, żeby zawsze wychodziło to co robiła dość dobrze.
- Jakby kochał, to by nie był gdzie indziej tylko ze mną- powiedziała bardziej zluzowanym tonem, dopiero teraz zauważając, że się uspokoiła. Myśli zaczęły powolniejszym tempem przepływać przez jej czaszkę. Praca to nie zając, tylko jakiś wieloryb, który powoli będzie toczył swoje marudzenie i nudne godziny za tobą. Może takie porównanie jest lepsze? Przysiadła się obok niego nieszczęsna ( ) na ławce. Zacisnęła usta w wąską kreskę, kiedy przez kilka chwil wypchana do granic możliwości obiła się jej o łydki.
- Każdej nieznajomej podajesz ich szczotki?- zapytała, unosząc jedną z brwi bardziej ku górze.Anne Howard - 2014-06-23, 17:25 A wiesz... w sumie twój pomysł nie jest taki zły. Można by ją wyjąć i tak zacząć go okładać, ale na nic by to się raczej nie zdało. Zacząłby pewnie przed nią uciekać gdzie pieprz rośnie. Kątem oka spojrzała na kotkę, którą faktycznie bardziej przydałaby się szczotka niż Alexisowi. Jak już pewnie zauważył, jeśli jest się miłym, i tak zawsze wychodzi na to, że jesteś najgorszy ze wszystkich. Musiałby się trochę bardziej wymęczyć, żeby rozśmieszyć ją w tym stanie, w jakim aktualnie się znajduje. Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek, słysząc dość wyraźny akcent, którego nie było jej dane słyszeć od dobrych czterech lat. Wtem ostatnim razem odwiedzała Niemcy ze swoją wyrodną matką, bo inaczej nazwać jej nie można.
Przekrzywiła głowę, przetrawiając w niej oba imiona nieznajomych dla niej osób. Wydawało się niebieskiej, że gdzieś go już widziała. Być może to pewnie obłudne złudzenie. Prychnęła, z trudem powstrzymując się od szerszego uśmiechu. A może przebywała tylko w jego towarzystwie i dlatego wysnuł takie stwierdzenie? Przytaknęła tylko, potwierdzając i tak zbyt oczywiste stwierdzenie. Chociaż raz nie zaszkodzi jej się spóźnić na spotkanie. Wszystko zawsze starała robić pod dyktando innych, żeby zawsze wychodziło to co robiła dość dobrze.
- Jakby kochał, to by nie był gdzie indziej tylko ze mną- powiedziała bardziej zluzowanym tonem, dopiero teraz zauważając, że się uspokoiła. Myśli zaczęły powolniejszym tempem przepływać przez jej czaszkę. Praca to nie zając, tylko jakiś wieloryb, który powoli będzie toczył swoje marudzenie i nudne godziny za tobą. Może takie porównanie jest lepsze? Przysiadła się obok niego nieszczęsna ( ) na ławce. Zacisnęła usta w wąską kreskę, kiedy przez kilka chwil wypchana do granic możliwości obiła się jej o łydki.
- Każdej nieznajomej podajesz ich szczotki?- zapytała, unosząc jedną z brwi bardziej ku górze.Alexis - 2014-06-23, 18:53 On uciekać? Uważaj bo jest sługą księżnej Nevady a ona dba i ochrania swych poddanych, którzy w zamian składają jej cześć. Był pod specjalną ochroną i mówiąc szczerze 'jego' pani załatwia szybciej ludzi niż niejeden szczuty na ludzi pies.
Miała coś do niemieckiego akcentu? Niech się nawet nie przyznaje.
Jeśli chodzi o niego, to była dla niego widzianą pierwszy raz na oczy personą.
Nie była też pospolita, zatem na pewno zapamięta tę jej twarzyczkę i intensywny,odmienny odcień włosów.
Ona rzeczywiście miała złudne wrażenie, że go widziała. Chyba że śniła po nocach o jakimś czarującym,oddanym mężczyźnie w jego typie. Ale takich snów nawet Niv nie miała.
Wymienił z kocicą porozumiewawcze spojrzenie. Czy tylko on to słyszał? Zaśmiał się oschle na słowa Ann.
-Jakbyś ty kochała, to byś do tego nie dopuściła.- odrzekł w takt broniąc jako jeden z przedstawicieli samcze grono. Chciał jej jeszcze dodać, że każdy pies wraca, ale wtedy podważyłby swe słowa i umniejszył wartości typowo męskie.
Czując jak Ruda rozsiada się nie utrudniał jej sprawy,chyba że wyostrzyła jak dotąd schowane pazury.
Przeczesał płynnie dłonią jej sierść na grzbiecie a następnie przedniósł spojrzenie na Ann, która zdecydowała się przysiąść do nich.
Posłał jej nieco bezczelne spojrzenie.
-Nie, jakoś nie mam tak częstych okazji.- odrzekł śmiało w dlaszym ciągu niemalże dotykając ją spojrzeniem.
Badał sobie jej ciało. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze a ona nieco w jego oczach zyskała miano 'panny niezdary'. Trudno i jemu ludzie przypinali łatki wgl go nie znając. Taki jest życie. Musi wyprowadzić go z błędnego myślenia o niej w ten sposób.
Widział i czuł, że dziewczyna jest czymś zmartwiona. Dręczy się?
Nic nie mówił przez dłuższą chwilę by cisza stała się nieznośna.
-Gdzie tak pędziłaś? Musimy wiedzieć w czym Ci przeszkodziliśmy.-zapytał wreszcie się odzywając do niej.
Nie musiał wiedzieć. Nev też nie..po prostu chciał by przemówiła.
Oni w sumie mieli się wybrać do weterynarza. (Cóż za zbieg okoliczności, że pani weterynarz przyszła do nich ;-D )
Ax jednak przełożył tę 'randkę' bo kotka jakby to wyczuła i mu gdzieś nawiała. A okazało się, że już oboje się znaleźli i wreszcie mogą zrealizować spotkanie. Zdaje się, że to będzie podwójna randka! ;-D
Gdyby tylko Ax wiedział że Ann jest panią weterynarz, na pewno zaprosiłby ją do trójkąta. ;-D
Jako że kotka wygrzała mu już uda chwycił ją sprawnie i odłożył bezpośrednio na drewnianej ławce po stronie gdzie było puste miejsce. Bunt! Niech jejmość zajmie miejsce plebsu.Nevada - 2014-06-23, 19:49 Niech go tylko Anne próbowałaby tknąć, jej oczy długo by nie przetrwały podobnie jak palce. O poddanych dba należycie, a co dopiero o swoją własność, tej to broni rzeczywiście lepiej niż szczuty pies
Skąd wiesz, że nie miała? W głowie Rudej, może i małej przepływa tyle myśli i niecnych knowań każdego dnia, że może nawet i takie sny od czasu do czasu miewała... Póki co nie wtrącała się w ich konwersację, chociaż kusiło ją niezmiernie by skomentować słowa dziewczyny. Z resztą, nie miała zamiaru się wysilać, ludzie są zbyt głupi by zrozumieć jej kocią mowę. A żeby nie było język kici był niezwykle rozwinięty. Usadziła się w końcu wygodnie i odchyliła łebsko lekko do tyłu, gdy została pogłaskana. Machnęła ogonem owijając go wokół swojego ciałka, na tyle ile mogła. Zmierzyła wrogim spojrzeniem dziewczynę, jednak szybko odwróciła wzrok. Nie chciała, żeby Ax znowu zostawił ją tak jak wtedy w stajni, kiedy inna kobieta usiłowała odebrać Rudej jej własność. Zmrużyła ślepia, jednak otworzyła je raptownie słysząc słowa chłopaka. Fuknęła pod nosem wstając znów coby ponownie się okręcić i usadzić jeszcze wygodniej niż poprzednio. Teraz bez przeszkód, bez zbytniego obracania głowy mogła patrzeć bezczelnie wręcz na niebieską. On może nie musiał wiedzieć i Neva też, ale chciała i to bardzo. Jeśli Anne chce być jej nową poddaną, to musi wiedzieć o niej wszystko! Lepiej niech się nie przyznaje do tego, że jest weterynarzem, nie na głos i nie przy Nevadzie.
No nie, już się wygodnie ułożyła, a on musiał ją odłożyć. :<
Niezadowolona, ale bez sprzeciwów usadowiła się wygodniej, jednak nadal była przyklejona do Axa. Nie chciała zbliżać się do Anne, ot taki kaprys.Anne Howard - 2014-06-23, 21:18 Uciekanie to pewnie jedna z szerokiego wachlarzu możliwości, jakie mogłyby się ukazać po ukaraniu tegoż jegomościa szczotką. Mógłby spróbować rzucić w nią kotem, ale Caryca byłaby sprytniejsza i to ona pierwsza rzuciłaby nim. Chociaż po takim komentarzu stwierdzam, że może faktycznie Anne jak na razie powstrzyma się od strasznie kuszącego tyknięcia palcem Alexisa. Rude coś faktycznie musi mu zapewniać dużą ochronę, jeśli ma w wyposażeniu syczenie wraz z kompletem ostrych pazurów i kłów. Nie, skądże! Ona nawet nawet lubiła ten akcent. Głupiś ty z oczywistych powodów piszesz takie stwierdzenie. Userka tymczasem ma już dość rosyjskiego na lekcjach, chce niemiecki!
Ludzie zazwyczaj zapamiętywali ją z powodu dziwnego koloru włosów. Przecież nie każdy tutaj miał tak kolorowe, czyż nie? Zaliczałabym do tego grona Mirkę... i chyba nikogo więcej, o ile dobrze myślę. Nawet nie chcesz wiedzieć, co w czasie snu chodzi tej tutaj po główce. Nie tylko mężczyźni, ale i takie Rude Księżne. Właśnie dzisiaj zyskała nowy koszmar. Będzie jej się śniła po nocach. Nie miała jakiejkolwiek siły komentować wypowiedzi o 'kochaniu'. Znalazł się kolejny, co zaczyna bronić pobratymców swojego plemienia przed krwiożerczymi kobietami.
- Co się tak gapisz?- zapytała, niby na zaczepkę, nie mogąc już dalej ignorować iście natarczywego spojrzenia. Nev, normalnie chyba powinnaś być zazdrosna. Ciekawe, jak by miała dowieźć temu Panu, że nie jest taką roztrzepaną kobietką jak co po niektórzy. Żaden z sposobów nie przychodził do główki niebieskiej. Zaśmiała się cicho, próbując poważnie przetrwać nawrót złego paczania Rudej. Drgnęła gwałtownie, bo dopiero po dłuższym czasie doszedł do niej sens pytania. Zamrugała powiekami, powracając do rzeczywistości.
- W zasadzie... to do pracy, ale mam już ją gdzieś. Mogę mnie nawet zwolnić- mruknęła bez przekoniania, przeczesując ręką włosy na bok. Nie zamierzała raczyć prawie obcych ludzi swoimi problemami, które powinna rozwiązać sama. I taki miała zamiar. Podwójna randka? Cóż to za szaleńczy pomysł. Alexis - 2014-06-23, 22:37 Oni się sobą nie rzucają ani nie rzucają się nawzajem. Mają sztamę. Ty jesteś na lini ognia. Nieznasz dnia ani godziny. Że rowerzyści Ci dali taryfę ulgową nie znaczy, że towarzysze 'z ławki' pójdą na ustępstwa.
Dwie pary ślepi spoczywało na drobnym ciele dziwnowłosej. Spojrzenia ich iście mierzycielskie a każde z osobna na swój sposób próbowało jakoś wpłynąć na dziewczynę. On jednak był tą stroną bardzie pokojową.
Skorą do rozmów i ewentualnego przebaczenia tych jej spaczonych myśli. Koszmary? Oni ci taki horror zafundują, że ławki będziesz w każdym zaułku widzieć. Ja ci dam śnić o Niemcu blondynie, już ty wiesz o co chodzi..
Prześwietlał ją dalej tym śmiałym wręcz nachalnym spojrzeniem. -Bo mi pozwalasz.- odrzekł arogancko w swym stylu. Ruda o spojrzenie miała być zazdrosna? Przecież to ona rozkazała mu ją onieśmielić. ;-D
A tak na poważnie to on wolał dotykać jej sierści niż gapić się w nią. Wyobraź sobie, że on bardziej rozumie, że nie powinno się napalać na zwierzęta niż na ludzi. Zwłaszcza kobiety. A czego się spodziewałaś?
Nie był napalony- przesadne słówko. Chodzi o sens
-Ty ją czy ona ciebie?- uśmiechnął się cwanie. Może się nie nadaje i chcą ją pracodawcy zwolnić? Z niogarniętymi ludźmi tak jest. Nie, nie myślał o niej w ten sposób. Nie powinien być dokuczliwy. Wymienił spojrzenia z kotką i ponownie chciał by raczyła go uszczęśliwić swoją obecnością i bliskością więc porwał ją delikatnie na ręce.-Po co robisz to czego nie lubisz?- niby durne pytanie, ale on na prawdę tego nie rozumiał.
Jesli praca czlowieka wykończa to człowiek powinien albo wykończyć ją, albo spróbować czegoś innego. Cała filozofia. Weźmy taką Nevadę, nie lubi mruczeć i nie mruczy choć powinna! ;-DNevada - 2014-06-23, 22:50 Dopowiadać chyba nie muszę, wszystko opisał mój przedmówca, nie?
Leniwie sunęła morderczym wręcz wzrokiem po Anne chcąc dobrze zapamiętać jej wygląd. W końcu musi wiedzieć, kto ją wielbi, a kto nią gardzi. Bo prędzej czy później tych drugich spotyka nieciekawy los z łap Rudej, albo jej pobratymców, czy tam armii całej! Jak to nie powinien być dokuczliwy? Powinien, nawet bardzo! Caryca Ruda Kocica Nevada tego żąda, a skoro jegomość Alexis jest jej własnością żądanie ma spełnić. Tak jak te poprzednie Oblizała pysk wpatrując się tym swoim bystrym spojrzeniem w chłopaka, już wiedziała co się święci, więc bez oporów pozwoliła się podnieść i usadzić na kolanach. Pozycję oczywiście zmieniła, ale z wybraniem tej dogodnej uwinęła się dość szybko. Mruczeć zacznie jak jej się zachce. Na razie Alexis nie daje jej powodów do zadowolenia ;-D
Ponownie obrzuciła chłodnym spojrzeniem niebieską zastanawiając się po co właściwie się tak boczy. -Ona chyba nie chce naszego towarzystwa.- oznajmiła spoglądając od dołu na Niemca. -I bezczelnie chce się ze mnie śmiać!- oburzyła się przenosząc znów wzrok na dziewczynę. Horror i istne piekło to się zaraz rozegra tu, jak kocica jeszcze raz zostanie znieważona. Przez długą chwilę raczyła Axa swoją obecnością na jego kolanach, ale im dłużej wpatrywała się w kobietę, tym większa stawała się chęć zaczepienia jej. Spoglądając porozumiewawczo na blondyna zeskoczyła i przycupnęła na zoli obok nogi Anne Niech sobie beblają, ona musi sprawdzić niebieską. Ukradkiem zmierzyła jej nogi i trąciła ją łapą sprawdzając reakcję. Jeśli będzie pozytywna może zostać jej poddaną, a jeśli nie... Hańba ci :<Anne Howard - 2014-06-25, 19:13 Faktycznie, to chyba ona w tej sytuacji powinna się czuć tu zagrożona w pewien sposób. A ci rowerzyści powinni przestrzegać prawa, którego chyba matki nie wpoiły im do małych łebków. Na pewno przekroczyli prędkość w terenie zabudowanym!
Czuła już się całkiem spokojna i rozleniwiona, więc Alexis nie musi się na nią już tak bezczelnie paczać. :> Miała nadzieję, że kotce nie wpadnie do głowy pomysł zaatakowania ją swoimi małymi pazurkami, które teraz zapewne chowała w swoich miękkich łapkach. Ale ona już niemal domyśla się, że w nocy będą dzisiaj śniły się dziewczynie krwiożercze ławki, które będą chciały ją zjeść. A dowodzić nimi będzie pewna Ruda Caryca. Tak, dokładnie wiem o jakiego konkretnie Niemca ci chodzi. Nie wiem czy wiesz, ale blond to nie jest jego naturalny kolor... Chociaż pomińmy ten wątek, bo i tak pewnie wiesz już wszystko. Niektórzy też znają powód, dlaczego jego dopadła ta kontuzja, które przekreśliła jego plany.
- Nie pamiętam, żebym udzielała ci specjalnego pozwolenia- powiedziała, teraz to ona racząc go iście bezczelnym spojrzeniem. Niech ma za swoje. :p Ja przecież niczego się nie spodziewałam, tak dla jasnej jasności, jeśli chciałbyś wiedzieć. Nie mogła nie zauważyć tego cwanego wyrazu twarzy, który już znała aż za dobrze.
- Ja ją- wyjaśniła cichym mruknięciem, bawiąc się kosmykami włosów. Słuszna uwaga. Jak będzie dalej tak robił, to sobie stąd pójdzie i nie wróci za karę.
- Miałam już dość bycia garnuszku rodziców- wyjaśniła prosto, bez większych ceregieli. Nie chciała zagłębiać się w tematy, która miała już zostawione tak dawno za sobą. Chyba będzie musiała się niedługo wybrać do Włoch, żeby sprostować kilka spraw, ale to może poczekać... Inaczej niż Nevada, która w tej chwili niespodziewanie przysiadła się obok nogi niebieskiej. Uniosła jedną brew zdumiona zachowaniem Rudej. Czyżby przekonała się do kobiet? Alexis - 2014-06-25, 22:18 Rozmyślał nad tym czemu ta jego pani nie mruczy. Wszystkie mruczą a ona tylko prycha i fuczy.
Chyba ta randka u weta nie skończy się tylko na zastrzyku przeciw wściekliźnie.
On ją zadawalał jak mógł! Nawet jej zrobił przed momentem 3 minutowy masaż grzbietu a który jego księżna nalegała. Dziś już limit jej życzeń został spełniony. Poddany oczekuje wolnego czasu, no ileż można usługiwać?
Caryca się zlitowała i okazała swa łaskę. Poszła rządzić i rozkazywać Ann a Ax strzepnął sobie z kolan jej królewskie włosie. Sierść, sierść wszędzie! Okąpie ją na drugiej randce xD A trzeciej już nie dożyje. ;-D
/Niemiec był... Rudy? Charakter mu został a w blond mu chyba lepiej...
Zmierzył ją cwanie. Pozwolenie? Nie potrzebuje a poza tym prowokuje go już ciałem?
Dla siebie hodujesz te detale? No właśnie.. Więc pozwalasz się na siebie patrzeć.
Miał już jej przypomnieć, że w zaawansowanej sklerozie nie pamięta się takich rzeczy.
Powstrzymał się.
-Tylko wiesz, ona jest nieśmiertelna.- przypomniał i mrugnął okiem do Rudej.
-A nawet jak nie jest to 9 żyć jeszcze nie wykorzystała.-dodał.
Przestał ją obserwować i skupił się na Carycy. Podejrzana była. Kontrolował ją wzrokiem by ewentualnie jakoś zniechęcić do jej niecnego planu 'ujarzmienia' i pochłonięcia pod swe berło Ann.
-Rozumiem.- odrzekł do dziewczyny a kąciki jego warg drgneły.
-Jesteś przyjazdem czy tu mieszkasz? - spytał ot tak. Mogła tu tylko pracować lub wpadać do przyjaciół czy rodziny. Nie znał jej i nie widział nigdy wcześniej.Nevada - 2014-06-25, 22:45 Nie mruczy, bo ona nie jest zwykłym kotem, toż to kocica będąca rudą carycą, panią świata i wszechświata też. Mruczeć przy poddanych to dla niej tak jak... Mniejsza z tym! Jak to nie skończy na zwykłym zastrzyku? Jakie tortury na niej jeszcze planujesz nikczemniku? Masaż grzbietu przez 3 minuty to za mało. Żąda dłuższego czasu spełniania jej zachcianek, ten jej nie wystarcza. Aż tak się nie leniła, a nawet jeśli to, to futro jest warte dużo więcej niż jakaś tam zwykła kocia sierść, ot co! Jeżeli jej nie wyjawi co planuje oprócz zastrzyku przeciw wściekliźnie nie dożyje już do drugiej. :<
Nie zajmowała się tym, o czym rozmawiali, chociaż jedno ucho miała zwrócone w stronę chłopaka coby wiedzieć co też gada do Anne. Swoją własność musiała mieć pod stałą kontrolą. Zwykłe zniechęcenie jej do czegoś nie pomoże, a przy użyciu bardziej radykalnych środków może stać się nieciekawie, więc lepiej pozwolić jej robić to na co ma ochotę, chociaż skutki mogą być nieodwracalne
Do kobiet się nie przekonała i nie przekona, sprawdza tylko czy Anne nadaje się na jej kolejną służącą, albo chociaż poddaną. Jak na razie na ów miano zasłużył jedynie Ax, więc ma być z czego zadowolony. ;-D
Wpatrywała się tępo w łydkę dziewczyny, aż w pewnej chwili rozdziawiła powoli mordę i wgryzła się w nią. Co teraz? Szczepienia jeszcze nie było Zacisnęła szczękę i pomimo, że przegryzła skórę, jej zęby nie zakleszczyły się jakoś głęboko, powierzchowna rana i tyle.