Kathrin - 2014-06-10, 20:30 A więc wyjechał cwaniak, to dlatego nie mogła go tu znaleźć, a w dodatku chyba zmienił numer bo dodzwonić się do niego nie mogła :c.
Czując i widząc jak się do niej zbliża, sama wpadła w jego objęcia. Przytuliła się mocno nie zwracając uwagi na to, że gniotła mu te jego umięśnione ciałko. Czyżby Jacuś ćwiczył ten swój kaloryferek ? :>>
- Ja też, mocno.- mruknęła, zaciągając się jego zapachem, noc wtuliła w jego szyję. <3
- Gdzie byłeś kocie, gdy Cię szukałam ?- spojrzała mu w ślepka, dłonie wkładając do tylnych kieszeni jego dziurawych spodenek. - Dzwoniłam nawet ...- dodała smutno stykając swoje czoło z jego czołem, ciałem mocniej przylgnęła do niego. Ciepło bijące od bruneta było tak bardzo przyjemne, stęskniła się za nim i jego bliskością. <3Jack - 2014-06-10, 20:42 Więc drugą dłonią też objął jej drobne ciało, jeszcze mocniej i pewniej przyciskając do siebie. A dłonie zaciskając na tyle koszulki, którą na sobie miała. Westchnął z ulgą, kiedy to ona odwzajemniła jego wyczyn i ucałował jej czoło, delikatnie.
- Byłem u rodziny, a potem zwiedzić trochę świata przymusowo. Cóż, trochę się wydarzyło, ale mamy jeszcze czas, żeby to nadgonić i opowiedzieć dokładnie. - odpowiedział, nabierając haust powietrza w usta i wypuszczając je przez nos. - A numer musiałem zmienić, bo sytuacja wymagała oderwania się od świata. - dodał, zaraz przytykając swoje czoło, do jej i patrząc w oczy.
- Wybacz mi. - rzekłszy, uśmiechnął się delikatnie.
- A Ty? Gdzie się podziewałaś?Kathrin - 2014-06-10, 20:57 Przytuliła się do niego mocno, jakby bojąc się, że zaraz jej ucieknie. Stęskniła się za nim mocno, nawet sama nie wiedziała, że aż tak. Teraz doskonale wiedziała czego tak bardzo jej brakowało gdy wyjechała.
- Dobrze, opowiesz mi przy innej okazji. - przytaknęła wsłuchując się w jego oddech. - Mogłeś przynajmniej dać znać Jack.- pokręciła noskiem nieświadomie, dzwoniła do niego tyle raz i wciąż ten głuchy dźwięk w słuchawce telefonu.
- Wybaczam, ale ty też musisz mi wybaczyć za to, że wyjechałam na tak długo.- nie potrafiła się na niego gniewać, gdy tak ładnie się do niej uśmiechał.
- Musiałam wyjechać na trochę sprawy biznesowe i rodzinne, później przyjechałam tutaj aby Cię szukać. Ale nie znalazłam.- zrobiła smutną minkę zaraz jednak kontynuując swoją odpowiedź.- Więc znów wróciłam do siebie, codziennie dzwoniłam ale nie odpowiadałeś. Dopiero niedawno przyjechałam tutaj bo w domu nie mogłam znaleźć sobie miejsca, tęskniłam za tym miastem i atmosferą. Pewnie dlatego, że tak bardzo przypominało mi Ciebie. Ale teraz jesteś tutaj i to nie jest sen.- uśmiechnęła się szeroko.
Chwyciła delikatnie w dłonie jego żuchwę składając na jego ustach długi i zmysłowy pocałunek. Pełen tęsknoty ale i uczucia <3
- A jak bardzo ty tęskniłeś ?- uniosła zaciekawiona brew. :>>Jack - 2014-06-10, 21:08 - Masz wybaczone, Kocie. - odpowiedział, nie odwracając wzroku odeń ani na chwilę. On tęsknił za nią również, dlatego tak bardzo teraz cieszył się jej widokiem, ażeby mieć go trochę na później, jeśli znowu się gdzieś rozejdą...
- Rozumiem. - wypowiedział za chwilę dodając: - Gdybym mógł dać jakiś znak, zrobiłbym to od razu. Rozumiesz? Jakbym mógł, to bym zadzwonił, napisał, cokolwiek. Ale nie mogłem. - wzrokiem wręcz chyba błagał, by nie pytała się dlaczego tak było. Po prostu tak musiało być. Musi to jakoś przełknąć, bez odpowiedzi. Przyjdzie dzień, gdzie na pewno wszystko jej opowie, ale na razie musi się nacieszyć tym, co jest. <3
- W końcu się znaleźliśmy. - uśmiech ozdobił jego ryjec, a następnie zatopił się w jej ustach. Aż przycisnął ją jeszcze mocniej, wraz z impulsem.
- Bardzo, bardzo. - odpowiedział, całując ją w czoło ponownie, by następnie wziąć za uda dłońmi i podciągnąć do góry, by na nim "zawisła". A zaraz usadził jej tyłek na oparciu jakiejś ławki, by mocno, niemalże bezczelnie i agresywnie wpić się w jej wargi swoimi. W dość długim pocałunku. ;>Kathrin - 2014-06-10, 21:19 - Dzięki.- uśmiechnęła się widząc radość w jego pięknych zielonych oczach <3. Oj już ona nie pozwoli mu zniknąć, za bardzo tęskniła.
- Rozumiem, nie wnikam.- uśmiechnęła się do niego pięknie, dłonią przeczesała mu włoski aby nerwus tak bardzo nie przeżywał. Dobra była z niej kobita więc po prostu mu zaufała i nie wnikała. Wiedziała, a przynajmniej miała nadzieję, że jej kiedyś opowie.
- Całe szczęście, gdybym Cię nie znalazła. Och co ja bym biedna poczęła ?- westchnęła, zaraz śmiejąc się głośno.
- Bardzo, bardzo ?- zawisła na nim zręcznie, czując jak przyjemne dreszcze przeszywają je ciało od miejsca gdzie trzymał swoje łapki na jej tyłeczku. Odwzajemniła pocałunek, dłonie zatapiając w jego włosach, które bezczelnie sobie podszarpywała. - Jack.- zamruczała dosłownie na chwilę przerywają pocałunek. - Zaraz wyląduję w tych krzakach jak będziesz się tak na mnie uwalał.- zaśmiała się skubiąc jego dolną wargę ząbkami.Jack - 2014-06-10, 21:25 Zaśmiał się krótko, podtrzymując ją dalej za plecy, dzielnie. Chyba aktualnie jej nie opuści chociaż na krok.
- W takim razie... łóżko w takiej sytuacji będzie bezpieczniejsze. - powiedział, szczerząc się zrazu szeroko. Cóż, nieruszany chłop przez rok, to biedny chłop... więc hormony mają prawo szaleć! Ja wiem, nawet jak jest taki bezpośredni, to Kath i tak go kocha. Kathrin - 2014-06-10, 21:33 Może przy niej warować dzień i noc, zapewniam, że nie będzie miała nic przeciwko .
- Zdecydowanie, uwielbiam twoje pomysły.- zamruczała mu wprost do ucha. No mam nadzieję, że nie ruszany. Kath mu tu zaraz przegląd zrobi czy aby na pewno żadna go nie ruszała pod jej nieobecność.
Kochusia go kochusia, jej samej też nikt nie ruszał od dawien dawna, właściwie to ostatnio Jacek ją ruszał. Widzisz jaka wierna kobieta, taki skarb !
Obojgu odwalały hormony, a w dodatku Jacek miał takie kuszące ciałko, że aż Katka pozwoliła sobie na pomacanie jego kaloryferka. *w*Jack - 2014-06-10, 21:59 Ujął jej rękę w nadgarstku, by odciągnąć ją od swojego brzucha, z wrednym, aczkolwiek krótkim uśmiechem.
- Zostaw trochę na później. - a następnie ponownie ujął ją talii, by spokojnie przenieść ją już na nogi, coby sobie stanęła. Wziął ją za dłoń, ruszając zaraz w stronę swojego mieszkania. ;>Kathrin - 2014-06-10, 22:06 Zręcznie zeszła z ławki i fuknęła pod nosem gdy zabrał jej łapkę. - Podły jesteś wiesz, nie dasz mi się nacieszyć.- jęknęła zrezygnowana, jednak posłusznie poszła za Jackiem, który traktował ją jak księżniczkę. Tu nosił, tam sadzał, tylko nie dał się pomacać .
Wyszli.
/ztAlexis - 2014-06-22, 16:01 Z racji tego że w centrum panowała jedna wielka kongestia transportowa biedak Alexis nie był w stanie dojechać do tego nieszczęsnego marketu by zrobić tygodniowe zakupy. Nie miał głowy kompletnie do niczego.
Nie chcąc tracić nerwów ani paliwy zjechał w jakąś pierwszą lepszą bocznicę, zaparkował nerwowo mercedesa i zatrzaskując za sobą drzwi szedł ot tak bez celu przed siebie. Znał akurat tą dzielnicę i wiedział czego się po niej spodziewać. Usłyszał gromkie krzyki bawiących się w parku dzieci. Był jednak zbyt zdenerwowany by skusić się na odwiedzenie parku. Skręcił więc i oddalił się znacznie by wreszcie dojść do osamotnionych ławek.
Rozsiadł się na jednej z nich i wyjął telefon. Musiał przecież szybko zareagować jeżeli dostanie niepokojący sms od Sary. Jednak póki co nic się nie działo.
Siedział samotnie lustrując pustym wzrokiem dal. Myślał nad czymś.
Jakiś szary, zwyczajny gołąb zechciał dotrzymać blondynowi towarzystwa.
Szybował niewysoko nad nim aż wreszcie wylądował w bezpiecznej odległości.
Ax patrząc teraz na niego wyjął wafelkę kieszeni i poczęstował go rzy okazji samemu jedząc smakołyk.
Nawet nie wiedział skąd on go w tej kieszeni miał. Anne Howard - 2014-06-22, 16:16 Tak więc ta oto nieszczęsna osóbka szła sobie jak na razie przebiegiem parku. Wsłuchiwała się w ruchliwą ulicę, nie mając kompletnie pojęcia, że w pewien sposób coraz bardziej oddala się od rzeczywistości myślami. Wszystko, co miała na dzisiaj zaplanowane, nie wypaliło przez nagłe wezwanie szefa, żeby stawiła się w pracy chociażby na dwie godziny. Jednakże to i tak zniszczyło cały harmonogram dnia. Dość rozdrażniona nerwowo reagowała nawet na starsze panie, które poprosiły w autobusie o udzielenie im miejsca, bo 'bolą ich nogi'. Po jednej z takich akcji po prostu wysiadła, nie mając siły dzisiaj już na użalenie się z nikim. Czyżby tutaj mogła odnaleźć chociaż trochę spokoju?
Wchodząc pomiędzy cienie rozłożystych drzew, zrzuciła z siebie cienką bluzę. Wpakowała ją do torebki, która i tak wyglądała już na dość wypchaną. Zupełnie nie zwracała swojej cennej uwagi na obcych ludzi, między którymi torowała sobie drogę ramionami. Prychnęła tylko, słysząc za sobą cichy stek przekleństw. Dzisiaj chyba miała ochotę na zabawę w denerwowaniu nieznanych sobie ludzi. Nigdy nic jednakże nie wiadomo, ponieważ upał już i tak dość dobrze zaczynał wyczerpywać siły dziewczęcia, które i tak miała już na dość niskim poziomie.
Przed sobą ujrzała gruchające gołębie. Jeden z nich wyforsował się z grupy i postanowił zostawić siebie na pastwę karmiącego jego człowieka, który wydawał się bardzo zainteresowany tym, co dzieje się wokół niego.Alexis - 2014-06-22, 16:31 On tak się starał, żeby tego wygłodniałego gołąbka nie przestraszyć, rzucał mu ostrożnie kruszony starannie jeszcze w jego dłoni pokarm aż tu nagle jego kompan się wystraszył kobiety, która zbliżając się do nich sprawiła, że małe skrzydlate stworzonko nie chciało paść trupem u jej nóg i najzwyczajniej w świecie wzbiło się w powietrze by odlecieć. W ślady za nim i inne obecne ptaki wzbiły się z hukiem w powietrze kłapiąc zaciekle swymi wygłodniałymi dziobami.
Ax zmierzył swym chłodnym spojrzeniem ową nieznajomą, która przechadzała się betonową ścieżką.
Zdawać by się mogło, że sam jego wzrok ją obwiniał i przemawiał do niej 'no i co zrobiłaś?'.
Blondyn jednak w swej głębi i tak towarzystwem ptaka nie był zainteresowany.
Chciał go tylko dokarmić. Lubił bowiem dokarmiać zwierzęta, bardziej jednak lubił zaczepiać nieznane dziewczyny. Czekał, aż upatrzona przez niego niewiasta znajdzie się bliżej.Anne Howard - 2014-06-22, 17:44 Czy ona jest naprawdę taka straszna, że nawet gołębie zaczynają uciekać na jej widok? Nie wspominając nawet o ludziach, którzy niezbyt teraz kwapili się do tego, żeby chociażby zacząć chociażby najbardziej banalną rozmowę o pogodzie. Zwolniła nieco kroku, kiedy wystraszone gołębie przeleciały obok niej, wywołując piski zachwytu u jakichś małych dzieci, które biegały po trawniku. Obdarzyła je równie obojętnym spojrzeniem, nie chcąc wracać do czasów swojego i tak zbyt krótkiego dzieciństwa.
Lekko przymrużyła powieki, dobrze wiedząc, co owe spojrzenie nieznajomego oznacza. Puściła do niego tylko oko, które następnie zwróciło się przed siebie. Nim zdążyła nawet się ruszyć choćby o centymetr w kierunku ławki, która znajdowała się naprzeciwko, coś zadzwoniło w jej torbie. Po chwili jakby głębszego namysłu zaczęła w niej grzebać, co rusz odnajdując jakieś rzeczy, których nie miała nadziei znaleźć kiedykolwiek. Westchnęła cicho, słysząc, że sygnał komórki się skończył i najprawdopodobniej będzie musiała gdzieś oddzwonić. Zmarszczyła czoło, widząc pędzących na nią rowerzystów, którzy mieli nie więcej niż dwanaście lat. Takim to trzeba wprowadzić ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym! Gwałtownie odsunęła się na bok, żeby nie zostać potrąconą. Nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się obok zajętej ławki karmiciela gołębi. Alexis - 2014-06-22, 18:00 Ehh kobiety. One to już go niczym nie zaskoczą, ale za każdym razem widząc te ich specyficzne zagrywki uśmiechał się do siebie wmawiając sobie, że po prostu mają to uwarunkowane w swej naturze.
Gdy zgrabna nieznajoma przeszukiwała swą torebkę Niemiec przechylił głowę nieznacznie do boku i życzył jej 'powodzenia' chociaż dobrze wiedział, że telefonu nie odszuka. Dlaczego!? Bo jest kobietą!
Krążą już legendy o kobiecej torebce. Przyglądał się jej wnikliwym, śmiałym spojrzeniem.
Kiedy młodzi kolarze w licznym peletonie odjechali od jego miejscówy, wstał sprawnie i podniósł jej niewielką szczotkę, która w trakcie szukania telefonu niepostrzeżenie wypadła jej z niewielkim odgłosem zagłuszonym przez dzwonek kierowcy, których chciał ją wyminąć na swym małym,rozpędzonym rowerku. ;-D
Blondyn nikle się uśmiechnął z takim specyficznym animuszem.
-Udana jesteś.- zwrócił się do niej zawile.-Spłoszyłaś mojego ptaszka (boże jak to brzmi!), utrudniasz dzieciom jazdę, gubisz przedmioty i w dodatku nie odbierasz telefonów.-podsumował ją uśmiechając się już autentycznie. Nie znał jej, ale jedna sytuacja wystarczyła by jakoś opisać jej styl.
-Rozumiem, że można być zakochanym, ale aż do tego stopnia?- zażartował oddając jej przedmiot należący przecież do niej. Stojąc z nią oko w oko lustrował ją swoim bystrym spojrzeniem. Była całkiem, całkiem. ;-D Ale nieogarnięta!Nevada - 2014-06-22, 18:51 Odkąd wyszła ze stajni minęło sporo czasu, a co takiego w nim robiła? Oczywiście szukała swojej własności! W końcu znalazła się w parku, miejscu w którym bywa najczęściej i zna je równie dobrze jak stajnie. Idąc niepośpiesznie chodnikiem o mało nie została potrącona przez rowerzystów. Odskoczyła raptownie na bok posyłając im chłodne, pełne wrogości spojrzenie. Fuknęła w ich stronę i otrzepawszy pysk znów ruszyła przed siebie. Oczywiście jej uwadze nie umknęła pewna parka, ale jak zwykle była mało ludźmi zainteresowana... Do czasu! W pewniej chwili, będąc już coraz bliżej dwunogów w jednym z nich rozpoznała nikogo innego jak Alexisa (czyt. jej własność)
Unosząc ogon zadarła łeb wydając z siebie głośne, lekko zachrypnięte miałknięcie. W rudej sierści nadal spoczywały źdźbła siana, których nie zdołała wyskubać. Zastrzygła uszami i mogłoby się zdawać, że na jej kociej mordzie pojawił się uśmieszek. -No gdzieś ty był!- odezwała się znów i kątem oka spojrzała na dziewczynę. Nie znała jej. Nie podobała się Rudej, lecz postanowiła ją zignorować. Przysiadła obok nogi chłopaka spoglądając na niego od dołu. -Nie przyszedłeś do mnie, wiesz?- poinformowała go ocierając się łebkiem o jego nogę. Ona już dobrze wie jak się podlizać. Lepiej żeby Anne nie próbowała zbliżać się do Axa, bo skończy się to źle.