To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Anastazja - 2015-02-16, 21:37

.....Kręciła się po mieście bez jakiegokolwiek planu, bez jakiejkolwiek przyczyny, idąc po prostu przed siebie, gdzie ją nogi poniosą. W nagłym przypływie ochoty na kawę weszła do pierwszej lepszej kawiarni, dopiero po chwili orientując się, że wylądowała w Starbucksie. Rozejrzała się dookoła i uniosła jedną brew, oglądając znajdujących się w pomieszczeniu ludzi. Nie przywiązała większej uwagi do nikogo, ruszyła jedynie spokojnym korkiem w kierunku lady.
.....Stanąwszy przed pracownikiem, Anastazja zatrzepotała słodko rzęsami i poprosiła o latte macchiato, bo nic innego jej właśnie do głowy nie przychodziło. Zapłaciła za zamówienie, które otrzymała stosunkowo szybko, po czym usiadła przy jakimś wolnym stoliku bliżej okna. Wyjrzała za okno i, mimo że na nikogo nie czekała, zaczęła ukradkiem obserwować ludzi sunących ulicą i chodnikiem. W końcu się znudziła i powędrowała wzrokiem na niebo.
.....Po chwili i to wydało jej się wyjątkowo nudnym zajęciem, spojrzała więc na swój napój i przesunąwszy palcem po najwyższej warstwie kawy - podhaczyła odrobinę pianki z czubka, żeby zaraz w nieco dziecięcym stylu opuszek palca zniknął w jej ustach. Złapała za uszko naczynia z kawą i napiła się jak cywilizowana osoba, starając się nie zrobić sobie białych wąsów. Ponownie uciekła wzrokiem w przestrzeń, zamyślając się na chwilę.

Harley Davidson - 2015-02-16, 21:48

Silnik potężnego czarnego motoru warczał, gdy mężczyzna spokojnie przejeżdżał przez kolejne ulice, szukając sobie jakby zajęcia... Zatrzymał go zapach. Kawy oczywiście! Nic innego nie pachniało by tak intensywnie i zachęcająco... Zaparkował swoją ukochaną maszynę w zaułku niedaleko, przypiął ją do jakiegoś słupa i zostawił kask na siedzeniu. Czuł wiszący w powietrzu ziąb i chciał od niego uciec - nie lubił zimna.
Ze swoim typowym wilczym uśmiechem przekroczył próg Starbucksa i zaczął przeglądać ciastka na wystawie... Nie, dziś nie miał ochoty jeść. Tylko pić. Zapłacił, zamówił i odebrał. Przybył, zobaczył, zdobył - jak Juliusz Cezar chyba. Zgarnął kubek, uśmiechając się trochę szerzej, bo przyjemnie grał jego zmarznięte palce. Zapomniał głupi rękawiczek i ma za swoje! Miejsca nie było zbyt wiele, więc skierował się do stolika, przy którym siedziała samotnie brunetka.
-Dobry, mogę się przysiąść?
Jedną dłoń położył na skórzanym oparciu fotela. Eh, lżej mu się będzie do domu wracać, tyle zabulił za tę kawę. A miałby ją pić na dworzu? Chyba prosiłby o zwrot pieniędzy!

Anastazja - 2015-02-17, 15:55

/Przepraszam, musiałam szybko iść.

.....Wciąż spoglądając za okno, Anastazja zauważyła i usłyszała czarny motor. Odprowadziła pojazd jednak obojętnym spojrzeniem. Nigdy szczególnie za ryczącymi - śmierdzącymi - dwukołowcami nie przepadała, nie darzyła ich jednak również nienawiścią. Kątem oka zerknęła na wchodzącego do kawiarni mężczyznę, właściciela motoru. Dyskretnie zlustrowała go spojrzeniem, kiedy zamawiał co tam zamawiał. Szybko jednak odwróciła głowę, wracając do podziwiania monotonni ulicy na zewnątrz.
.....Wzdrygnęła się nieco i zamrugała kilkakrotnie, słysząc głos nieznajomego tuż obok. Pytanie wyrwało ją z chwilowego zamyślenia, w które nieświadomie się wprowadziła. Skierowała spojrzenie w kierunku źródła dźwięku, a niemałym zaskoczeniem okazało się, że stał przed nią ten sam jeździec motoru, którego oglądała poprzednio. Uśmiechnęła się delikatnie, prostując na krześle.
- Dobry. Jasne, siadaj. - Odpowiedziała, wskazując dłonią miejsce na fotelu naprzeciwko, o który opierał się nieznajomy.
.....Ponownie pociągnęła łyk ze swojego latte, po czym oparła podbródek o wewnętrzną część nadgarstka.
- Jak masz na imię? - zapytała w swej szczerej śmiałości.

Amy - 2015-04-20, 19:15

Tym razem nie jechała motorem? Bardzo dziwne. Zawsze na niego wsiada, ale widocznie potrzebowała chwili spokoju i spacerku. Trzeba od czasu do czasu pomyśleć, a takie chodzenie bardzo dobrze robi. Amy miała spokojny, trochę spięty krok. Ubrana w glany, krótką, czarną spódniczkę, bluzę z nałożonym kapturem na fioletowe kudły. Makijaż miała rozmazany od płaczu. Wardze ślad od przygryzienia. Widać, że cierpi, ale taki widok jest dość seksowny. Od razu bym ją... Ekhem... Przytuliła.
Dziewczyna zauważyła kawiarenkę, do której weszła bez namysłu. Usiadła gdzieś w koncie, ściągając kaptur, tym samym pokazując nieco rozczochraną fryzurę. Wyglądała jak typowy fryz po seksie. No co? Tak właśnie wygląda, a ja jestem szczera. Przeczesała włosy palcami, spoglądając na menu. Dokładnie je przejrzała, po czym zamówiła tylko mocną kawę. Głupia zapomniała papierosów, a przecież teraz się po nie nie wróci. Westchnęła ciężko, rozglądając się po obecnych ludziach. Nie ma tu ani jednej znajomej twarzy, a chyba wszystkie miejsca są zajęte, Widać jak mało ludzi zna.
W sumie to z chęcią poszłaby się gdzieś teraz schlać, więc nie wie co tu właściwie robi. Może kawa też jej dobre zrobi? Zamknęła oczy, wycierając łzy. Czemu cały czas męczy ją przeszłość? Schowała twarz w dłoniach, zatracając się w myślach.

Naomi Eaton - 2015-04-20, 20:10

Do Starbucks'a przyszła niewiele wcześniej przed Amy. Zajęła jeden ze stolików dla dwóch osób, chociaż nie czekała na nikogo. Od niedawna mieszkała w Eastbourne i poza swoim pracodawcą oraz paroma osobami ze stajni, głównie swoimi uczniami, nie znała nikogo. Postanowiła wpaść na popołudniową kawę oraz ciastko, zanim powróci do swoich codziennych obowiązków. Czekając na zamówienie, rozejrzała się po obecnych w kawiarni ludziach, nie mając nic innego do roboty. Jej uwagę przykuła przede wszystkim młoda dziewczyna, która dopiero co weszła do środka. Nie było w tym chyba niczego dziwnego; wyróżniała się nie tylko swoim wyglądem, ale też stanem, w którym przyszła. Cała zapłakana, cierpiąca tak wyraźnie, że było to wręcz namacalne. Naomi złapała się na tym, że przez dłuższą chwilę przyglądała się Amy, mimowolnie ukierunkowując swoje myśli w jej stronę. Zastanawiało ją, co było przyczyną takiego samopoczucia. W zasadzie nawet zrobiło jej się przykro, ale w momencie gdy wręczono jej kawę wraz z ciastkiem, została zmuszona do oderwania wzroku od dziewiętnastolatki.
Chętnie by do niej podeszła, ot tak w samym odruchu pomocy, ale czy w ogóle wypadało...? Amy równie dobrze mogła chcieć zostać sama.
Westchnąwszy cicho, napiła się ostrożnie kawy, od czasu do czasu wciąż spoglądając w stronę nieznajomej. Jeśli przypadkiem ich spojrzenia złączyły się, choćby przez ułamek sekundy, postanowiła posłać dziewczynie lekki uśmiech. Taki, który jakby miał na celu naprawienie jej niewątpliwie zepsutego dnia.

Amy - 2015-04-20, 20:37

I cóż miała robić? Wszystko ja goniło, napadało, dopadało i nie chciało odejść. Westchnęła ciężko, dostając kubek z gorącą, mocną kawą. Przyglądała się jej przez dłuższą chwilę, po czym uniosła naczynie do ust i zrobiło ostrożnego łyka. W tym samym momencie zauważyła dziewczynę, która się na nią patrzyła. Uśmiech... Skierowany do niej? Amy nie wiedziała co ma o tym myśleć. Nie odwzajemniła go. Nie potrafiła. Spoglądała na nią cały czas, co chwile upijając kolejny łyk. Oczy dziewczyny były puste, a twarz nie wykazywała żadnych emocji. Sięgnęła do kieszeni po gumkę do włosów, po czym spięła włosy w wysoki kucyk.
Po chwili napoju już nie było, a ona nie miała co pić. Była samotna i strasznie zagubiona. Może się przysiąść do tamtej kobiety? Ale co by wtedy zrobiła? O czym by zaczęła rozmowę? W głowie miała pustkę, ciemność. Wzięła głęboki wdech, po czym wstała i zaniosła na ladę puste naczynie. Gdy chciała wrócić na swoje miejsce, już ktoś je zajął, co było dość nie miłe. Wszystkie miejsca zajęte, oprócz jednego. Spojrzała w stronę kobiety, która wcześniej posłała jej uśmiech. Stała przez chwilę w bezruchu. Czy pójście będzie dobrym pomysłem?
Zrobiła to. Ruszyła w jej kierunku, niezbyt pewna swojej decyzji. Gdy była już na miejscu, nie było ucieczki.
- Mogę?
Zapytała nieco zachrypłym głosem, odsuwając krzesło. I czekała kulturalnie na odpowiedź.

Naomi Eaton - 2015-04-20, 21:40

Chyba przeliczyła się sądząc, że ten drobny gest cokolwiek zmieni. Nie otrzymując w zamian żadnej odpowiedzi, wreszcie dała nieznajomej spokój, zajmując się sobą. Pijąc kawę, nawet nie zauważyła, gdy Amy wstała od swojego stolika i poszła odnieść filiżankę, co poskutkowało tym, że w rezultacie została pozbawiona swojego miejsca.
Dopiero gdy podeszła do stolika Naomi, ta oderwała się od swoich myśli, podnosząc wzrok na dziewczynę. Szczerze mówiąc poczuła się zaskoczona tą decyzją z jej strony, ale nie pozwoliła jej tego odczuć.
- Pewnie, siadaj - odezwała się ciepło i tak swobodnie, jakby znała się z nią od lat. Później przyjrzała się jej nienachalnie, również nie bardzo wiedząc, co mogłoby się dalej wydarzyć. Sytuacja prawdziwie niecodzienna, nieprawdaż? Nie była pewna, czy powinna czekać, aż Amy sama zacznie mówić, czy lepszym rozwiązaniem byłoby zachęcenie jej do tego. Ewidentnie coś leżało jej na sercu, co też nie było równoznaczne z tym, że powinno się ten temat poruszać. Niektórzy potrzebowali się wyżalić, inni woleli zapomnieć i zająć myśli czym innym.
Odgarnęła włosy do tyłu, zaraz przekładając je na jedną stronę.
- Wszystko w porządku? - zagadnęła, starając się zagaić rozmowę i wybadać sytuację. Oczywiste, że najwyraźniej było inaczej, aczkolwiek było to jedno ze standardowych, uprzejmych pytań, które nawet nie nalegały na odpowiedź. Równie dobrze mogła z nią posiedzieć w milczeniu.

Elizabeth White - 2015-07-20, 14:06

Weszła do kawiarni i rozejrzała się po pomieszczeniu. Następnie wolnym krokiem udała się w kierunku lady, gdzie zamówiła aromatyczne latte macchiato i truskawkową muffinkę. Odebrawszy swoje zamówienie, zlokalizowała w mgnieniu oka wolny stolik i poszła w jego kierunku. Zasiadła na jednym z foteli, założyła nogę na nogę i upiwszy łyk napoju, wyjęła z torebki iPada. Włączyła urządzenie i na spokojnie zaczęła przeglądać nowości na serwisach społecznościowych.
Bastian Collins - 2015-07-20, 14:15

Starbucks nie był ulubionym miejscem mojego bohatera. Zawsze uważał tę kawiarnię za nieco przereklamowaną, a poza tym nie lubił stać w kilometrowych kolejkach złożonych z yolo, emo i mainstreamowych nastolatków. Dziś jednak nie miał wyboru. Jego ulubiona kawiarenka okazała się mieć jakąś awarię i do odwołania nie wpuszczała do środka nikogo, a on po prostu musiał napić się teraz kawy. Starbucks okazał się najbliższym miejscem, toteż skierował kroki w jego stronę, choć czynił to raczej niechętnie.
Zaskoczony brakiem kolejek podszedł do baru i zamówił sobie jakąś zwykłą kawę w rozmiarze XXL. Rzadko pijał ten napój wyłącznie dla smaku, dlatego też nie wybierał jakiś pysznych rozmaitych aromatów. Kawa miała pobudzać. W jego menu pod nazwą „dobre napoje” plasowały się zupełnie coś innego. Zamówienie podano dość szybko, a Bastian chwycił kubek w dłoń i ruszył ku jednemu ze stolików. Swoim zwyczajem rozejrzał się po kawiarni, w poszukiwaniu kogoś znajomego i zamrugał kilkukrotnie, kiedy gdzieś w kąciku odnalazł… Elizabeth. Na jego czole pojawiła się pozioma zmarszczka, a całą twarz pokryło zdziwienie objawiające się nie tylko szeroko otwartymi oczyma, ale także lekko uchylonymi ustami. Cóż za zbieg okoliczności… Czy dziewczyna była w mieście cały ten czas?
Widząc, że grzebie w telefonie, sam wyciągnął własny z kieszeni spodni. Domyśliwszy się co może robić wszedł na facebooka, a gdy ujrzał zieloną kropkę obok nazwiska brunetki przesunął językiem po wargach. Już po chwili na ekranie jej urządzenia pokazało się krótkie: „Bastian Collins zaczepił Cię.”

Elizabeth White - 2015-07-20, 14:33

Być może starbucks był nieco przereklamowany, ale znajdował się najbliżej posiadłości Elizabeth. Kawę też serwowali niczego sobie, toteż kobieta nie musiała szukać niczego dalej. Po za tym El nie gościła często w tego typu lokalach. Co prawda bardzo lubiła kawę pod wszystkich możliwymi jej postaciami, lecz prawie identyczną mogła przygotować sobie w domu. To, że się dzisiaj tu znalazła było czystym przypadkiem. Wyszła na zakupy i zaszła żeby nieco odsapnąć i się zrelaksować.
Internet pochłonął ją na tyle, że całkowicie nie zwracała uwagi kto wchodzi do kawiarni, a kto z niej wychodzi. Zawsze przewijało się tu wiele ludzi, Kanadyjka była przyzwyczajona. Po za tym, gdy na czymś się skupiała, odcinała się od reszty świata niewidzialną ścianą i nic nie było w stanie jej przeszkodzić. Właśnie była w trakcie odpisywania jednej z koleżanek, gdy na ekranie pojawił jej się znajomy komunikat o nowej zaczepce. Bez zastanowienia kliknęła w niego, nie licząc na nikogo ciekawego. To co zobaczyła przeszło jednak jej najśmielsze oczekiwania. Uniosła jedną brew do góry i uśmiechając się zadziornie nacisnęła ,,odpowiedz na zaczepkę'' . No proszę proszę, kto to sobie o niej przypomniał... Kobieta upiła kolejny łyk napoju i wróciła do swojego poprzedniego zajęcia. Incydent sprzed chwili zaprzątał jej jednak cały czas głowę. Zaczęła się zastanawiać gdzie też ta powsinoga się szlaja, że tyle czasu go nie widziała. Co prawda, ona również zrobiła sobie... małe wakacje, aczkolwiek ich kontakt od pewnego czasu całkowicie się urwał. A szkoda, wielka szkoda. Nie było to jednak tak, że brunetka zapomniała o Angliku. Cały czas na jej szyi widniał wisiorek przedstawiający małą kłódeczkę w kształcie serca.

Bastian Collins - 2015-07-20, 14:44

W tym momencie to jego telefon zawibrował, a aplikacja dała znać o zaczepce zwrotnej. Od kiedy wysłał jej tę głupią informację cały czas spoglądał w stronę dziewczyny i nawet uniósł w górę kącik warg, kiedy uśmiechnęła się do telefonu. Czy to świadczyło, że jeszcze w jej oczach nie był do końca stracony? Zanim urwał się ich kontakt relacje pomiędzy tym dwojgiem nieco się ochłodziły a oni zdawali się nie dogadywać tak dobrze jak kiedyś. Mimo wszystko El nadal zajmowała ważne miejsce w życiu Sebastiana a ten także pamiętał o tym cholernym naszyjniku. Ciekawe ile jeszcze czasu musi minąć nim zrozumie, że tego kontaktu nie warto tracić? Nigdy? Był typem mężczyzny, któremu nie będzie dane dorosnąć i ustatkować się, a na stare lata zostanie zupełnie sam. O ile wcześniej się gdzieś nie zaćpa lub nie zapije na śmierć.
Zastanawiał się przez chwilę czy zakończyć tę szopkę i po prostu podejść do brunetki, ale ostatecznie postanowił napisać jej wiadomość. Niech oderwie wzrok od uzależniającego urządzonka i sama odnajdzie bruneta wśród grupki osób przebywającej w kawiarni. Od odpowiedzi na zaczepkę nie musiała więc długo czekać, aż ekran jej telefonu poinformował o nowej prywatnej wiadomości.
Dobra muffinka? Zastanawiam się właśnie nad kupnem.
Nie wysilił się za bardzo, ale to zdanie z pewnością wystarczyło aby pobudzić w dziewczynie ciekawość. Rozłożył się wygodniej na krzesełku, które zajmował i zarzucił prawą stopę na lewe kolano, spoglądając na dziewczynę w oczekiwaniu na jej reakcję. Zastanawiał się właściwie jak ma się zachować, gdy ta podejdzie. Rzuci mu się w ramiona czy sprzeda uderzenie w twarz? Oba te scenariusze były bardzo prawdopodobne choć zupełnie skrajne.

Elizabeth White - 2015-07-20, 15:07

Tak, El znała Bastiana bardzo dobrze i wiedziała jakim jest typem faceta. Pomimo tego działał na nią jak magnes. I to bardzo mocny magnes. A ona nie opierała się temu przyciąganiu, a wręcz przeciwnie. Myślę, że można spokojnie powiedzieć, że zależało jej na nim. Cokolwiek miałoby to znaczyć w rozumowaniu kobiety. W końcu bez powodu nie nosiłaby naszyjnika, który podarował jej na chyba ostatnim (o ile dobrze pamiętam) spotkaniu, zanim ich drogi się rozeszły.
Urządzenie wyświetliło kolejny komunikat, aczkolwiek tym razem to nie była zaczepka a wiadomość. I to od tego samego osobnika co wcześniej. Zaintrygowana tym faktem kliknęła w dymek. Była bardzo ciekawa co Sebastian ma jej do powiedzenia po tak długiej rozłące. To co ujrzała musiała jednak przefiltrować w swoim mózgu, bo początkowo nie połączyła wszystkich faktów. Dopiero po chwili do niej dotarło przesłanie, które chciał uzyskać brunet. Momentalnie podniosła do góry głowę i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Nie musiała szukać długo - Sebastian niemal od razu rzucił jej się w oczy. Nie zmienił się, zapamiętała go właśnie takiego. Może oprócz jakiś drobnych, nieistotnych detali... I nagle pojawiła się fala mieszanych uczuć. Z jednej strony poczuła wielką radość, aczkolwiek z drugiej coś ją zblokowało. Nie wiedziała do końca jak ma się zachować, toteż przez chwilę przyglądała się jedynie, uśmiechając dużo szerzej niż zwykle. Niewątpliwie ta niespodzianka mu się udała.
W końcu zdecydowała się podejść bliżej. Zabrała swoje rzeczy i przewędrowała do stolika przy którym ulokował się Anglik.
- Można? - zapytała, cały czas się mu przyglądając. Bardzo miała ochotę go przytulić i powiedzieć, że się stęskniła. Równocześnie czuła złość, że się tyle czasu nie odezwał ani słowem.

Bastian Collins - 2015-07-20, 15:20

A on nadal siedział, niczym król na swoim tronie, czekając na to co zrobi dziewczyna. W tym samym czasie obracał telefon w palcach, za każdym razem jedną z krawędzi urządzenia dotykając do stołu. Dobrze, że analizowali te same rzeczy, w dodatku w ten sam sposób. Świadczyło to o tym, że obojgu nadal na sobie zależało, choć ich relacje były cholernie pokręcone i z tego co pamiętam, już od dawna nie mogłem za nimi nadążyć. Ale stało się. Znów byli w tym samym miejscu, w tym samym czasie i zaraz mieli usiąść przy tym samym stoliku.
Kiedy brunetka znalazła się w pobliżu, mężczyzna podniósł się z krzesła i nachyliwszy ku niej, złożył krótkiego buziaka na jej policzku. Zawsze był wobec niej szarmancki i uważał, że ponownie przyjmie taką taktykę, aby nieco rozluźnić atmosferę między nimi. Wiedział doskonale, że przed nimi długa, ciężka i nieprzyjemna rozmowa i chciał ją odwlec na tyle daleko w czasie na ile tylko się dało.
- Zawsze – odparł i nawet odsunął dla niej fotel, na którym mogła zająć miejsce. Kiedy to się stało, sam posadził tyłek na wcześniejszym krzesełku i pociągnął kilka łyków kawy, uważnie przyglądając się buzi towarzyszki. Ona też się nie zmieniła, choć może jeszcze trochę wydoroślała. Wiadomo – w jej wieku rysy twarzy mogą się jeszcze zmieniać, a on? Już dawno przybrał swoją ostateczną formę i tylko ozdabiał ciało kolejnymi bliznami. Odetchnął głośno, nie wiedząc czy i jak zacząć tę rozmowę. Ciężko było wpaść na ten pomysł wobec osoby, którą tyle razy się zawiodło.
- Wiem, że nic co powiem nie będzie teraz dobre, bo znowu zawaliłem – oświadczył, kiedy w końcu cisza zrobiła się na tyle długa, że wręcz wypadało się odezwać. Ale chyba nie miał nic na swoje wytłumaczenie. Zamilkł więc, szykując się na jakiś wykład ze strony brunetki. Nie wiedział czego się spodziewać.

Elizabeth White - 2015-07-20, 15:40

Kącik jej ust powędrował w górę w reakcji na buziaka, którego sprezentował jej brunet. Poczekała aż ten odsunie jej krzesło i usadowiła się nań wygodnie, podobnie jak i wcześniej. Sama również nie miała pomysłu jak zagaić rozmowę. Nie wiedziała o czym z nim rozmawiać po tak długiej ciszy. Obrała jednak dobrą taktykę - poczekała aż to Bastian zacznie pierwszy. Nie był to jednak dogodny dla niej temat. Sama nie widziała co tak naprawdę czuła. Może i była nieco zła, lecz sama również w pewnym stopniu zachowała się nie fear. W końcu ona też nie starała się odszukać kontaktu, a jedynie czekała na Bóg wie co. W odpowiedzi westchnęła jedynie i upiła kolejny łyk latte. Spienione mleko pozostało nad jej górną wargą tworząc wąsy, jednak El szybko się o tym zorientowała i otarła je chusteczką.
- Sebastian... nie zamierzał się na Ciebie gniewać. - zaczęła po krótkim namyśle. - To było trochę egoistyczne z twojej strony, ale było i minęło. - dodała i zabrała się za konsumpcję swojej pięknie wyglądającej muffinki. Czekając na odpowiedź swojego towarzysza, ostrożnie zdjęła papierową foremkę i ugryzła kawałek. Przeżuła, po czym ponownie zawiesiła wzrok na Angliku. Nie chciała rozdrapywać starych ran. Bardziej zależało jej na odbudowaniu ich starej relacji, jeszcze zanim stała się taka pokręcona.

Bastian Collins - 2015-07-20, 15:53

Kiwnął głową kiedy dziewczyna odpowiedziała i musze przyznać, że w zasadzie mu ulżyło. On też nie chciał rozdrapywać dawnych ran, ale wiedział, że niektóre rzeczy należy sobie wytłumaczyć. Szczególnie, że przed tym rozstaniem rozmawiali o jakiś poważniejszych uczuciach, które ich łączyły, a później mężczyzna nagle zniknął. Brunetka mogła zinterpretować to jako strach? Ucieczkę od odpowiedzialności? Chociaż nie słynął z tego, że przed czymkolwiek uciekał. Lubił stawiać czoła wyzwaniom lub mówić ludziom w twarz to, co o nich myśli. Co więc motywowało go do wyjazdu z miasta? Sam nie potrafię tego wytłumaczyć.
- Tylko z mojej? – uniósł w górę brew. Nie zamierzał się z nią sprzeczać, ale nie chciał także brać całej winy na siebie. Przecież ona też się do niego nie odezwała. Dlaczego to on musiał to zrobić? Wina leżała po obu stronach i nie zamierzał spuścić głowy. Wyjechał – to fakt, ale ona nie próbowała się z nim skontaktować. Gdyby faktycznie tak jej na nim zależało, to chyba powinna szukać jakiegoś kontaktu?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group