Eva - 2017-05-29, 23:41 Bardzo dobrze że jednak dawała się prowadzić, bo obu panią raczej życie było względnie miłe. Kobieta na szczęście dosiadała w miarę ogarniętych koni, co na pewno stosunkowo dobrze rokowało na jej zdrowie i życie. Oczywiście to też umiejętność prowadzenia konia po torze, no żeby nie było. No powiedzmy że każda z pań w jednym kawałku, a łącznie jednak w dwóch. Na szczęście nie miała większych problemów z prowadzeniem klaczy i dobrze. Kobieta starała się na zakręcie zachować jeden tor. Tutaj akurat jakby go zmieniły to nie byłoby to problemem, ale gorzej w prawdziwym wyścigu. Jej nie przeszkadzały różne techniki dosiadanych koni, ważne by one się czuły w nich komfortowo. Prowadziła ją po prostej po wewnętrznym nadal torze, pozwalając na swobodny i pełny galop. Stosunkowo jednak szybko zaczęły się zbliżać do kolejnego zakrętu, gdzie kobieta znów ją lekko przed nim zwolniła i poprowadziła tak, by go bezpiecznie wyjechały na ostatnią prostą.Soul Eater - 2017-05-30, 15:51 Zbliżając się do pierwszego zakrętu kary nieco zwolnił, by bezpiecznie go wyjechać, nie wypadając nigdzie na bok. Na razie byli sami, więc gdyby wyrzuciło go z zakrętu to na nikogo by nie wpadł, ale podczas gonitwy różnie mogło się to skończyć. Kontuzja w tym czasie nie mogła wejść u niego w grę, gdyż zawaliłby tym sezon wyścigowy, przez co mógłby znacznie spaść w tabeli. Także ponowne wdrożenie go do pracy wymagałoby dużo roboty, by z powrotem dobrze biegał.
Wyprostował się po pokonaniu zakrętu i zaczął ponownie nabierać prędkości, by nadrobić stracony na zakręcie czas. Robił to bardzo stopniowo, dalej nie pokazując szczytu swoich możliwości. Je zwykle trzymał na sam koniec, nie ważne co by się działo.Aiden Craven - 2017-05-30, 18:10 Trening w pojedynkę miał to do siebie, że był pozbawiony smaczku rywalizacji, ale na pewno nie można było mówić o braku wyzwania. Aiden narzucił sobie czas, w którym oczekiwał się zmieścić pokonując pełne okrążenie toru. Dla konia w wieku Soula nie był to spory dystans, choć dotychczas na gonitwach miał okazję ścigać się wyłącznie na krótszych odcinkach. Stąd też Aiden rozsądnie rozkładał siły konia, nie wymagając od niego też tyle, ile zapewne pragnąłby wycisnąć podczas prawdziwej gonitwy. Pokonawszy przeciwległą prostą, ponownie wprowadził konia w zakręt poprzez nieznaczne wytrącenie prędkości, by już w połowie zakrętu wysłać karego do przodu ruchem rąk. Nie używał dziś bata, miały mu wystarczyć ręce i przyjęta pozycja ciała, w której w pełni odciążał grzbiet konia. W rezultacie rozpędził Soula na ostatniej prostej, na której miał zostać dokonany pomiar czasu. Przekroczywszy umowną granicę, Aiden podniósł się wyżej w strzemionach i poprzez opór stawiany powietrzu zaczął zwalniać konia do roboczego galopu, którym pokonał kolejne trzydzieści metrów, wreszcie schodząc do kłusa. Poklepał konia po szyi i zawróciwszy go, podjechał odebrać wynik. Kolejno zjechał do środka toru by tam w spokoju rozkłusować konia, aż do wyrównania oddechu i uspokojenia tętna. Wówczas przeszedł do stępa i zeskoczył z grzbietu podopiecznego, by na stępa zabrać konia do karuzeli, już bez osprzętu. /ztSoul Eater - 2017-05-30, 18:35 Przegalopował przez przeciwległą prostą, zbliżając się do ostatniego zakrętu. W nim także odpowiednio zwolnił, zaraz wyłaniając się zza zakrętu. Dopiero tutaj całkowicie się rozpędził, pędząc teraz przed siebie najszybciej jak tylko potrafił. Zawsze na początku wyglądał dość niepozornie, aby na koniec pokazać na co go stać. Ludzie znali już jego technikę, przynajmniej ci którzy interesowali się tą dyscypliną. Kary nie należał do najgorszych koni, więc potrafił zaskakiwać. Lekki jeździec dodatkowo pomagał mu się rozpędzać, im mniej ogier musiał dźwigać na grzbiecie, tym lepiej dla jego wyników.
Ostatecznie przekroczyli umowną granicę, gdzie zmierzony został jego wynik, a następnie zaczął powoli zwalniać. Uspokajał swój oddech, przechodząc stopniowo do kłusa i stępa. Taka przebieżka dobrze mu zrobiła, czuł się wybiegany, toteż w boksie będzie znacznie spokojniejszy. Kiedy chłopak zeskoczył z jego grzbietu, udał się za nim na karuzelę, by tam chwilę jeszcze postępować.
ztDisaster Response - 2017-05-30, 22:25
Eva napisał/a:
...
Cały czas aktywnie pracowała, choć już w połowie prostej zaczynała odczuwać skutki biegu, trzeba przyznać, że nie miała kondycji super-mega-hiper wyścigowca, jednak wkładała serce w cały swój bieg, to też mógł być on trochę bardziej efektywny, ale oczywiście bez żadnej przesady, chodziło tylko o to, że jak na dłoni było widać zawziętość klaczy w osiągnięciu utworzonego przez siebie celu, ot cała filozofia. Leciała teraz nadal po wewnętrznej, tuż przy barierce, która była jej wyznacznikiem utrzymywania stałego toru biegu, bez zbędnego wykraczania poza swój obrany tor. Srokata widziała już zbliżający się zakręt, to też sama zaczęła stopniowo wytrącać tempo, jednak robiła to wszystko na znak Evy, zresztą, klacz była na takim stopniu energii, że już raczej wolała słuchać się rad jeźdźca i zaufać jego poczynaniom, w końcu pomagał. Weszła miękko w zakręt, posiłkując się nieznaczną zmianą w chodzie i jego rytmie, skróciła swój wykrok, jednak nie wpłynął on na ustalone chwilę wcześniej tempo, efekt był ten sam, po prostu ten sposób biegu był zdecydowanie bezpieczniejszy.Eva - 2017-05-31, 12:34 No tak słaba kondycja, może się było tego spodziewać. Nie mniej wystarczyło tylko co nieco nad tym popracować, a klacz z czasem będzie godnym przeciwnikiem obecnych wyścigowców. Oczywiście obecnie też była, ale musiały nieco popracować głównie nad jej kondycją. Trzeba jej przyznać że nie brakowało jej chęci do pracy oraz motywacji. Oczywiście Eva nie przyklejała jej zbyt przesadnie do barierki, bo mogłoby się to dla niej źle skończyć. Eva była zadowolona z ich doskonałej współpracy, która miejmy nadzieje że przełoży się na przyszłość. Poprowadziła ją w pełnej równowadze na zakręcie, chowając się za jej szyją. Po wyjściu na prostą została schowana za jej szyją, by popędzić ją ostatni raz do maksymalnych obrotów. Rękoma i cmokaniem ponagliła ją do szybszego biegu, bo została im ostatnia prosta do pokonania. W połowie drogi i na samym jej końcu bacikiem krótko ją ostatni raz ponagliła, by dobiec ostatecznie do mety. Tuż za nią zwolniła ją do kłusa, chwaląco klepiąc ją po szyi. Po rozkłusowaniu i rozstępowaniu z boku toru, wróciły do stajni.
z.tDisaster Response - 2017-05-31, 20:43
Eva napisał/a:
...
Po bezpiecznym wyjściu z zakrętu zaczęła znacznie podkręcać swoje tempo, stopniowo rozwijając pełną możliwą prędkość, na którą było obecnie stać srokatą. Wystarczyło popatrzeć jako osoba trzecia, z boku, na jej nogi, które momentalnie przeszły od skrócenia do pełnego wyciągnięcia. Wypychała je mocno, wyciągnęła również znacznie szyję. Oddech był już zdecydowanie cięższy, jednak nie zasapała się jeszcze na tyle poważnie, by zwolnić tempo, co lepsze, bardziej ją to motywowało do kolejnych kroków, które wykonywała, a kobieta na jej grzbiecie również miała w tym jakiś swój udział, choć klaczy teraz nie robiło to większej różnicy. Po pokonaniu celownika zaczęła stopniowo wytracać tempo, gdzie kilkanaście metrów później mogło pozwolić sobie na bezpieczne przejście do kłusa, który już nie zagrażał jej ścięgnom i kościom, które na taką zmianę mogłyby źle zareagować.
Na rozluźnienie została spokojnie rozkłusowana na torze, następnie rozstępowana i odeszła z kobietą w kierunku stajni.
/zt.Aiden Craven - 2017-10-22, 12:19 Po dotarciu na miejsce, Aiden poprosił jednego z opiekunów toru o przytrzymanie Hero. Wówczas mógł raz jeszcze szybko skontrolować sprzęt, a następnie sprawnie dosiąść grzbietu gniadego ogiera. Jeszcze zanim został puszczony, sprawdził obciążenie obu strzemion. Dopiero wtedy skinął krótko głową, dając znak, że z resztą już poradzi sobie sam.
Trzymając wodze w obu dłoniach i póki co siedząc bez strzemion, zaczął trening od stępa. Wymagał od konia aktywnego marszu przed siebie, przerywanego półwoltą lub woltą ilekroć czuł, że Hero zaczyna się gotować. Nigdy go jednak nie zatrzymywał, podejrzewając, że przymusowy przystanek może jeszcze bardziej podgrzać atmosferę.Hero Of War - 2017-10-22, 13:45 Na torze od samego początku dawał popalić zarówno Aidenowi jak i tymczasowemu luzakowi. Miotał łbem na wszystkie strony próbując się odsadzać, niechętnie stał w miejscu, dlatego akcja z wsiadaniem na jego grzbiet musiała odbyć się w tempie błyskawicznym.
Rozjuszony stępował energicznie mocno napierając na wędzidło i tym samym wyrażając ogromną chęć ruchu naprzód. Skumulowana w nim energia towarzyszyła frustracji, która wynikała z niemożności jej spożytkowania. Obijając gęstym ogonem o skoki cały czas gotowy był do startu. Niemniej miał świadomość tego, że przed biegiem czeka go rozgrzewka, która nigdy w wydaniu Hero nie była spokojnym elementem.
Dopóki miał możliwość poruszania się, zgodnie z podejrzeniami Aidena pozostawał pod mniejszą lub większą kontrolą nadal uporczywie i namiętnie mieląc wędzidło w pysku.Aiden Craven - 2017-10-22, 19:53 Świadomość tego, że ogierowi ciężko było pozostać w bezruchu czy nawet w stępie, znacznie ułatwiała pracę. Choćby z tego względu blondyn skrócił stęp do koniecznego minimum, ale też dobrze wykorzystał ten czas na rozciągnięcie gniadego, chociażby na wspomnianych woltach czy samych zgięciach w szyi. Gdy w jego ocenie Hero był już gotowy na kolejny etap rozgrzewki, złapał strzemiona i dał gniademu sygnał do kłusa. Przybrał półsiad, w którym łatwiej było mu wysiedzieć kłus, ale ciężar swojego ciała utrzymywał jak najbardziej z tyłu, nie prowokując Hero do galopu. Etap kłusa miał przede wszystkim za zadanie przyspieszyć oddech i pobudzić krążenie, dlatego ważnym było zachowanie równego tempa. Pewnie o aktywność kłusa raczej nie musiał się martwić, bardziej o utrzymanie w nim ogiera... Hero Of War - 2017-10-22, 20:25 Giął się zaskakująco łatwo i przyjemnie, choć nadal bujał głową w obłokach myśląc tylko o torze. Był znacznie spokojniejszy niż kiedyś, głównie dzięki Evilinie, która włożyła w niego bardzo dużo pracy. Zaproszony do kłusa ruszył nim energicznie efektownie przy tym wyciągając przed siebie kończyny. Zachowywał lekkość i swobodę ruchu, choć wyraźnie próbował narzucać Aidenowi swoje pędzące tempo. W pewnym momencie wręcz uciekł chłopakowi spod tyłka ruszając spokojnym galopem, z którego niechętnie dał się ponownie wprowadzić w kłus.
Rozfukany i rozemocjonowany łypał spojrzeniem na boki szukając tylko większej przestrzeni, gdzie mógłby zerwać się do galopu. Potrzebował biegania tak samo mocno jak tlenu i gdyby tylko codziennie mógł przebywać na torze, to z pewnością by się wyciszył jeszcze bardziej.Aiden Craven - 2017-10-24, 15:53 Konsekwentnie zwolnił konia do kłusa, wynagradzając mu posłuszeństwo pochwałą, która jednak pewnie nie sprawiła, że poczuł się usatysfakcjonowany. Aiden czując, że ogiera wciąż kusi otwarta przestrzeń, unikał prowadzenia go po prostych - w miarę możliwości zataczał często wolty i półwolty, na lewo i na prawo. Jednocześnie gimnastykował gniadego, ale przede wszystkim nie dopuszczał do poniesienia na prostej.
Kiedy wreszcie nadeszła pora na galop, choć ten będący częścią rozgrzewki, a nie treningu, chłopak także wykazał się "sposobem". Otóż zaproponował ogierowi galop na krótszym odcinku, ale co ważniejsze - w stronę bramek, by niepotrzebnie nie prowokować ogiera. Wysyłając go do galopu w tym kierunku nie musiał z nim walczyć, a jednocześnie nie musiał się obawiać utraty kontroli nad folblutem. Niestety musiał myśleć za niego.Hero Of War - 2017-10-25, 10:15 Niechętnie aczkolwiek karnie dał się sprowadzić do kłusa, na pochwałę reagując jednak położeniem po sobie uszu. Nigdy nie przepadał za ludźmi, a tym bardziej za spoufalaniem się z nimi. Jedynym wyjątkiem jest Eviline, która uparcie nie pozwala mu się zastraszyć i cały czas próbuje zaskarbić zaufanie ogiera.
Chcąc czy nie, musiał się gimnastykować pod Aidenem, który jasno zaznaczał, czego od niego oczekuje, postępowanie w taki sposób tak naprawdę było najlepszą opcją. Stawianie wszystkiego czarno na białym, bez zbędnych kompromisów, które jednak momentami wcale nie były taką złą opcją.
Zagalopowując wyraźnie wyszedł przed siebie, ale mocno się zdziwił widząc przed sobą bramki. Zwykle nie miał problemów wchodzeniem do nich jednak wyraźnie studziły zapał Hero i uniemożliwiały swobodne ruszenie naprzód. Galopował, ale czysto złośliwie zaczął wymachiwać łbem na boki i wyciągać blondynowi wodze z ręki poprzez usilne nurkowanie głową w dół.Aiden Craven - 2017-10-28, 18:13 Niełatwo było się temu sprzeciwić, w końcu nie było sposobu, by Aiden mógł się zaprzeć w strzemionach czy popchnąć konia łydką. Mógł jedynie "dźgnąć" konia kostkami i nieco poluzować wodze, wskazując mu w ten sposób jedyną możliwą drogę - do przodu. Nie chciał się z nim siłować, nie miał na to największych szans, a w grę nie wchodziło również zmienienie kierunku. To nastąpiło dopiero z chwilą, w której chłopak uznał, że ogier jest wystarczająco rozgrzany by przejść do sedna treningu. Ten miał się opierać na budowaniu kondycji, zwłaszcza, że nie dysponowali drugim koniem, z którym mogliby podjąć się sparingu. Zanim jednak przeszedł do galopu po torze, zwolnił do stępa, by Hero mógł odsapnąć.Hero Of War - 2017-10-29, 19:12 Sposobem na wymachiwanie łbem okazał się ruch naprzód, którego Hero nigdy nie było za mało. Niemal cały czas pędził przed siebie nawet teraz w spokojnym galopie wykazując wyraźną tendencję do ruchu naprzód. Oddychał spokojnie, choć był lekko zdenerwowany obecnością innego jeźdźca na swoim grzbiecie. Rozgrzany parował całym cielskiem wyraźnie będąc pobudzonym przez emocje, nie podobało mu się to, że musiał czekać. Ale Aiden słusznie podjął decyzję o chwili stępa, dając zarówno sobie jak i Hero przez chwilę odsapnąć. Może gnidy nie był zmęczony, ale wyraźnie przejęty samą możliwością pogalopowania po torze, cały aż się palił, w stępie drobiąc niepotrzebnie.
Żuł wędzidło w pysk nie napierając jednak na nie ani nie próbując siłować się z Cravenem, czekał pomimo tego, że wręcz paliło go od środka.