To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Anne Howard - 2014-04-16, 22:15

- Żeby to było takie proste, jak się wydaje- zachichotała nerwowo, próbując jakoś ukryć swoje zmartwienia... Nie, nie mogła popadać w tak melancholijny nastrój, bo nienawidziła zbytnio użalać się nad sobą. To na pewno nie przez niego, ponieważ sama była sobie w pewnym sensie winna. Już niemal słyszała karcący głos brata, który zapewnie odezwie się w nim, kiedy dowie się całej prawdy. Ale czy dziewczyna do końca chciała, żeby ją tak naprawdę poznał? Chyba raczej nie, ale co jej tak naprawdę pozostało?
- W zasadzie...- nerwowo przeczesała włosy palcami - kilka tygodni temu miałam... ten no... mały wypadek.- Wyjąkała przeciągle, nie mogąc się powstrzymać. Pokręciła głową, żeby jeszcze nie wypaplała tutaj, że spotkała Adama. Nawet go nie znał, więc w sumie... nie było o czym mówić. Bynajmniej na razie. Zamrugała gwałtownie powiekami, nerwowo przecierając jeszcze suche oczy.

Bastian Collins - 2014-04-17, 10:55

Gdyby miał zdrową rękę, z pewnością obie teraz byłyby skrzyżowane na jego klatce piersiowej. Miała wypadek i nawet nie raczyła poinformować o nim brata? Ostatnim razem przyleciał do niej jak poparzony, aby opieprzyć dziewczynę w szpitalu, a teraz nie dała nawet znać. Oczywiście, że był oburzony.. On mógł wyjeżdżać do Włoch, nikogo o tym nie informując, ale Anne powinna go uświadamiać o takich rzeczach. Szczególnie, że była młodsza a jej wypadek z pewnością miał większy wymiar niż wyjazd mojego bohatera.
- Jaki wypadek, do cholery? - mruknął, odsuwając się od niej lekko, aby móc wbić wzrok w twarz siostry. - Gadaj.
A jeśli sądzisz, że nie ma o czym mówić... za chwilę mogę uświadomić jak bardzo się mylisz. Bastian potrafił być bardzo zaborczy.

Anne Howard - 2014-04-17, 15:35

Prychnęła, kręcąc przy tym głową. Był daleko i być może nawet gdyby bardzo chciał, nie mógłby w żaden sposób od tak być zawsze przy niej niczym duch i patrzeć na to, co Ann robi. Co z tego, że młodsza. Ukończyła osiemnaście lat i od tamtej pory sama podejmowała decyzje, co robi. Te wszystkie podróże raczej sama sobie zorganizowała, więc potrafiła być samodzielna i brat w końcu musi w to uwierzyć.
- Hmmm... Wiesz, pamiętasz mój... motor?- przełknęła nerwowo ślinę, nie mogąc odwrócić twarzy pod naporem jego spojrzenia.- Tak więc trochę wcześniej wypiłam i... nie zrobiło mi to najlepiej.
Zaraz sobie przypomniała, dlaczego to tak się wcześniej upiła. Jechała na dość mocnym bólu głowy po kacu, więc raczej szczęśliwie nie mogło się to skończyć. Pomasowała opuszkami palców skronie, próbując zapomnieć o Adamie, który nagle pojawił się w jej głowie. Nie... Nie chciała o nim pamiętać. Te złudne nadzieje o tym, że być może kiedyś im się jeszcze uda, poszły w siną dal i już nie wrócą. Spojrzała nieszczęśliwa na Bastiana, wzdychając cicho.

Bastian Collins - 2014-04-19, 22:37

Mężczyzna uniósł w górę brew. Nie wierzył w to, co mówiła do niego siostra, albo przynajmniej nie chciał wierzyć. Owszem, jest osobą dorosłą i sama podejmuje decyzje, jednak to co zrobiła było bardzo głupie. I to akurat nie była jedna z poważnych decyzji, które może podjąć dorosły człowiek.
- Do jasnej cholery, Anne - zaczął. Na jego twarzy malowała się złość. Złość, którą rzadko można było dostrzec w aż takim stopniu. Sebastian należał do wybuchowych osób, a teraz miał pole do popisu jeśli chodzi o wyżycie się na siostrze.
W tym miejscu trzeba przyznać, że był cholernym hipokrytą. Sam nieraz wsiadał za kierownicę wypity.. ale ona nie musiała o tym wiedzieć. Była jego młodszą siostrą i miał pełne prawo ją opieprzyć.
- Wspominałem już, że jesteś popieprzona? - spytał z przekąsem. Tu polecam pierwszy post Bastiana na początku tej fabuły, w którym faktycznie tak stwierdził. I jak widać, wcale się nie mylił! Po chwili jego twarz nieco złagodniała, ale widać było, że nadal jest nabuzowany.
- Mogłaś chociaż napisać smsa. Co się stało? - drążył. Po prostu chciał poznać prawdę, jakakolwiek miałaby ona nie być. Zabiła kogoś? Zniszczyła motor? Wykrwawiła się na śmierć? Choć.. to ostatnie było mało realne.

Anne Howard - 2014-04-19, 22:52

Uh. Myślała, że będzie gorzej. Jednakże złość, która już teraz dość dobrze uwidaczniała się na twarzy Bastiana dawała jej dużo do myślenia. Przypomniało jej się teraz, że po jej pierwszym wypadku 'obiecała' mu, że nie kupi sobie drugiego. Nie posłuchała go, i proszę jak na tym wyszła. Na chwilę obecną nie potrafiła znaleźć argumentów, które w jakichś sposób by ją wybroniły.
- Tak, mówiłeś to już- mruknęła, spuszczając głową. Plecy paliły ją niemal od spojrzenia brata, który cały czas się w nią uporczywie wpatrywał. Pamiętam pierwszy post, owszem. Ale czy to tak do końca prawda? W sumie, sił nie miała już chyba na wybuchową kłótnię, która wisiała w powietrzu nad nimi niczym chmura burzowa zwiastująca ulewę z piorunami.
- Moja komórka też się rozpierniczyła, a minęło trochę czasu, zanim załatwiłam sobie zastępczą- odburknęła z bardziej wojowniczą miną na twarzy.- Najbardziej w tym wypadku poszkodowana byłam ja. Żadnych ofiar śmiertelnych. Lekarz mi powiedział, że jedyne uszkodzenia jakie poniosłam, to mocno obtłuczone żebra i wstrząs mózgu.
Nie chciała wspominać mu o kawałku kości, który dryfował w jej ciele. Samych wyników badań kontrolnych, które zrobiono jej w szpitalu, nawet nie czytała.

Bastian Collins - 2014-04-19, 23:15

- Kurwa - wymruczał, kiedy uznała, że "tylko" ma obtłuczone żebra i wstrząs mózgu. Faktycznie, to pewnie nic takiego, prawda?
Jego dłonie zacisnęły się w pięści, a on sam zaczął lekko dygotać. Gotowało się w nim z wściekłości i nie miał zamiaru się z tym kryć. Najchętniej otworzyłby rękę, zamachnął się i raz, a porządnie, wybił z głowy dziewczyny takie głupie zachowania. Doprawdy, czy ona nie mogła czasem pomyśleć zanim coś robiła? Czy to było naprawdę tak wiele i wymagało ogromnego poświęcenia?
- Całe nieszczęście tego świata zdarzyło się na raz - powiedział z przekąsem, gdy mówiła o telefonie, choć mogę przysiąc, że z jego ust wydobyło się także kilka przekleństw.
Nie wiedział już co mógł zrobić, aby choć w niewielkim stopniu zapanować nad siostrą. Mógłby ją przywiązać łańcuchem do kaloryfera i przynajmniej miałby jeden kłopot w życiu mniej.
- Mam nadzieję, że roztrzaskałaś to gówno na amen i masz totalny zakaz kupowania kolejnego - oświadczył. Ah, jakiż on był władczy, no naprawdę! Zupełnie tak, jakby to co mówił miało odegrać dla dziewczyny jakąkolwiek rolę.
- Jak jeszcze raz usłyszę coś takiego, to przysięgam, że nie ręczę za siebie - cały czas spoglądał jej wyzywająco w oczy. Nie chciał na nią krzyczeć, to nie miało większego sensu. Ale nie ma to tamto. Jeszcze się dzisiaj nasłucha o swojej głupocie!

Anne Howard - 2014-04-19, 23:29

Bynajmniej dla Anne w tym momencie to nic takiego. Nie można jednak ukryć, że była wtedy dość przerażona sytuacją. Zacisnęła mocniej zęby, słysząc ten istny potok słów. Westchnęła cicho, próbując znaleźć jakąś dla siebie deskę ratunkową. Mówiąc szczerze, po alkoholu trudno jej myśleć na trzeźwo.
- Jam jest kupka nieszcześć- powiedziała trochę głośniej niż zamierzała. Dosłownie na kilka chwil próbowała odwrócić wzrok od dość 'złego' spojrzenia swojego brata.
- Nic z niego nie zostało!- odparła pyskującym tonem głosu, nie mogąc już znieść tego wszystkiego. Najchętniej wstałaby i poszła sobie. Wiedziała jednak, że po tym wszystkim mogą się tak szybko nie zobaczyć, a ona pomimo tego wszystkiego co teraz usłyszała, nadal miała się do niego ochotę potulić. <3 Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem w odpowiedzi na ostatnią kwestię Bastiana. Być może faktycznie się zmieni na lepsze, chociaż nie mogę tego obiecać na pewno.

Bastian Collins - 2014-04-21, 15:36

- I bardzo dobrze - odpowiedział z przekąsem na jej pyskujący ton głosu. Od zawsze wiedział, że motory to nie są zabawki dla jego siostry. Owszem, były kobiety, które potrafiły je prowadzić i były przy tym cholernie seksowne, ale fioletowowłosa akurat nie powinna się ich nigdy już więcej tykać. Za dużo wypadków, za dużo problemów, za dużo motorów w wieku dwudziestu lat. Bo miała ich już przecież kilka.
- Kupię Ci na urodziny skuter - oświadczył, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Wiedział doskonale, że młoda się na niego obrazi, ale może przynajmniej prowadząc tego typu pojazd nie zrobiłaby sobie kolejnej krzywdy.
Jeśli miała ochotę wstać i pójść.. dlaczego tego nie zrobiła? Brat zawsze taki dla niej był, to się nie zmieniło i choć czasem wydawało jej się to krzywdzące, powinna go posłuchać w niektórych kwestiach. Nie chciał rozdrapywać tej sprawy "na górze". Rodzice z pewnością nie byliby zadowoleni, że Anne tak się rozbija na drzewach i jeszcze odcięliby jej kieszonkowe!

Anne Howard - 2014-04-21, 15:46

Westchnęła ciężko, rozglądając się wokoło.
- Tylko spróbuj, a pożałujesz- powiedziała tylko, raczej w tej kwestii nie mając wiele do powiedzenia. Jak chciał, to potrafił być bardzo uparty... Zaraz jednak zmyła z siebie wspomnienie wypadku, aby zająć swoją głowę problemami o wyższej randze. Mianowicie o pomyśle Bastiana, który miał ochotę wcielić w życie.
- Widziałeś się może dawno z Elizabeth? Nie widzę jej jakoś ostatnio na mieście- powiedziała, zerkając na niego z błyskiem w oku. Kieszonkowe powiadasz? Jakby brat nie wiedział, dziewczyna już od jakiegoś czasu utrzymuje się raczej sama. Nie kontaktowała się już bardzo dawna z rodzicami, którzy też najwyraźniej zapomnieli o swojej córce. Wywnioskowała z tego, że niezbyt ich obchodzi to, co robi, więc kiedy pół roku temu wysłali do niej pieniądze, odesłała je czym prędzej. Dziewczyna odnosiła wtedy wrażenie, że chcą ją przekupić gotówką po to, żeby więcej się z nimi nie kontaktowała.
- A tak z innej beczki... Podobał ci się mój prezent-niespodzianka dla ciebie i Elki?- zapytała, z niemałym trudem powstrzymując się od śmiechu.

Bastian Collins - 2014-04-21, 16:02

Mlasnął krótko, pozwalając dziewczynie zakończyć temat. Ale przysięgam, że jeśli jeszcze raz usłysz od niej o motorze, to naprawdę przywiąże ją do kaloryfera i może od czasu do czasu przyniesie miskę z wodą..
Uniósł w górę brew na jej kolejne słowa. Ostatnie spotkanie z Elizabeth nie było w zasadzie najbardziej udane. W zasadzie nadal się toczy, ale na potrzeby tej fabuły można uznać, że niektóre fakty miały miejsce.
- Tak, posprzeczaliśmy się trochę - burknął, niespecjalnie mając ochotę opowiadać o jakichkolwiek szczegółach. Przecież jedna "kłótnia" to jeszcze nie koniec świata, prawda? W zasadzie nie chciał o tym rozmawiać. Ilekroć myślał o tej sytuacji uświadamiał sobie jak bardzo była niedorzeczna i nie mógł rozwiązać zagadki, dlaczego potoczyło się to tak a nie inaczej.
Pokręcił głową na ostatnie słowa Anne.
- Pytałaś już, sklerozo. Prezent naprawdę cudowny - odpowiedział trochę to z przekąsem, ale muszę przyznać, że naprawdę mu się spodobał. W dodatku można było go podpiąć pod święta wielkanocne.. no i już mamy świetnego zajączka.

Anne Howard - 2014-04-21, 16:11

- Niedobrze!- powiedziała z udawanym przejęciem, podejrzewając, o co była ich kłótnia. Oczywiście o powód, dlaczegoż to nasz drogi Bastian miał swoje piękne ramię w temblaku... W sumie, siostra jeszcze kiedyś musi do tego wrócić i wyjaśnić wszystko od początku do końca, bo nadal jest to zbyt niejasny jak dla niej oczywiście temat. Zmrużyła oczy, czując nagły powiew wiatru.
- Dziękuję. Tak sobie myślałam, że może się wam podobać- mruknęła z nieukrywaną radością, przysuwając się bliżej brata. Nie byłabym taka pewna, czy aby na pewno można by to określić jako ozdoba na święta. Przecież jeszcze wtedy do świąt było daleko, a wiadomo, czym kierowała się siostra przy wyborze takich a nie innych zwierzątek. :lol2:
- Miałeś może jakiś ostatnio kontakt z rodzicami?- zapytała, w końcu ośmielając się poruszyć ten delikatny temat.

Bastian Collins - 2014-04-21, 16:19

Prawdę mówiąc sprzeczna nie dotyczyła nawet ręki na temblaku, a jakiś innych dziwnych historii, których sam nie potrafię zrozumieć. Teraz trzeba będzie tylko wyprostować sytuację, choć mam wrażenie, że to wcale nie będzie łatwe. Zarówno Bastian jak i Elizabeth są upartymi charakterkami, więc dojście do zgody może być bardzo ciekawe. I jeszcze na chwilę wracając do króliczków.. oj tam! Nie ważne, że do świąt było jeszcze daleko, zawsze można ten prezent podpiąć właśnie pod taki od zająca. Brat oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że prezent był stworzony w nawiązaniu do jego własnych słów, ale tego nie trzeba już komentować. Uśmiechnął się ponownie, gdy o tym wspomniała, ale wnet jego uśmiech znikł, wraz z jej kolejnym pytaniem. Rodzice.. rodzice byli w zasadzie ciężkim tematem zarówno u Anne jak i u jej brata. Ten nie chciał mieć już zbyt wiele wspólnego z domem, choć jeśli trzeba było interesował się tym, co działo się w domu.
- Ojciec miał ostatnio zawał - oświadczył, wzruszając przy tym ramionami. Raczej niezbyt się przejął jego zdrowiem, choć przeprowadził kilka rozmów z matką, dotyczących serca starszego mężczyzny. I to było chyba na tyle w tym temacie.
- A tak poza tym to we Włoszech spotkałem się też z naszym braciszkiem - uśmiechnął się krótko. To właśnie starszy brat zaciągnął go na imprezę, gdzie został pobity. On nie brał udziału w bójce, gdyż wcześniej urwał się z jakąś panną, zostawiając Bastiana samego wśród obcych ludzi. Ta sytuacja nie mogła skończyć się inaczej.
Ah. No i chyba wcześniej nie wspominałem, że Anne i Sebastian mają jeszcze brata, ale pisałem o tym w jego historii. W każdym razie - brat istnieje.

Anne Howard - 2014-04-21, 16:33

Tak czy inaczej dziewczyna zawsze wiedziała, że brat i tak nigdy chyba nie wyjawi jej całej prawdy. Nie dociekała, jeśli naprawdę widziała, że nie chciał o tym mówić. Anne nijak zareagowała na to, co stało się z ich ojcem. Widziała w szpitalu płaczące i lamentujące kobiety z powodu jakichś poważnych chorób czy urazów swoich rodziców, ale tak samo jak Bastiana, wcale ta wiadomość nie poruszyła do jakiegokolwiek żalu czy płaczu. Zbytnio znieczuliła się na takie sprawy przez ostatnie miesiące, żeby miała wyrzuty sumienia do czegokolwiek związanego z ich domem. Jakiś rok temu była we Włoszech, ale daleko od owego miejsca. Trzy lata temu nęciło ją, żeby wrócić, ale szybko oparła się temu pragnieniu i tak pozostało do dzisiaj. Zmarszczyła czoło, słysząc wzmiankę o jeszcze jednym z braci. Faktycznie, nie wspominałeś nic, ale jakiś czas temu czytałam tą historię. Zupełnie o nim zapomniała, jeśli Anne miała być wobec Bastiana szczera.
- Co u niego?- zapytała cicho, nerwowo przełykając ślinę. Trzeba zaznaczyć, że dziewczyna nie wiedziała o tym istotnym fakcie, że to on właśnie zaprowadził jego na tą fatalną imprezę.

Bastian Collins - 2014-04-21, 18:58

On także specjalnie nie przejął się chorobą ojca. Był już starszym człowiekiem, zawał przeżył, oby zdrowie mu dopisało. Rodzeństwu jak widać nic do tego, bo rodzice zwyczajnie nie zwracali na nich większej uwagi. Nawet kiedy byli dziećmi musieli bardziej opiekować się sobą nawzajem, gdyż rodziciele nie mieli dla nich wiele czasu. Pogoń za bogactwem, posiadaniem coraz to nowszych i bardziej innowacyjnych rzeczy sprawiły, że zapomnieli o dzieciach, które miały wszystko oprócz ich miłości i uwagi. Czas pokazał, że dzieci musiały liczyć tylko na siebie, ale wyszły przy tym na całkiem porządnych ludzi. No, każde miało jakieś swoje dewiacje, ale poza tym byli całkiem normalni.
- Powiedział, że za Tobą tęskni i może niebawem nas odwiedzi - odparł, wzruszając przy tym ramionami. Jeśli ich brat przyjechałby do tego miasta... mogłaby wyniknąć całkiem niezła rozróba. Szczególnie, że był jeszcze gorszy od Bastiana, codziennie pijany i co noc z inną panienką. Mimo tego, że jest starszy, to chyba nigdy nie przyjdzie mu na myśl by się ustatkować. Najwyraźniej tacy właśnie byli Collinsowie. A przynajmniej tej właśnie płci. Ale Anne zawsze widziała w nim autorytet. Przecież jeździł na motorach i to najpewniej on zaraził ją tą pasją!
- Mam coś dla Ciebie - dodał po chwili, kompletnie zapominając o prezencie jaki przywiózł jej zza granicy. Chwilę grzebał w kieszeni swoich spodni, ale w końcu wydobył z niej pudełeczko, w którym mogła ujrzeć ten oto przedmiot.

Avatar jest naprawdę świetny!

Anne Howard - 2014-04-21, 19:09

Tak... Pogoń za zielonymi papierkami strasznie ich zmieniła, przez co nie byli już tymi samymi ludźmi co wcześniej. Kiedy to się wszystko zaczęło, próbowała to nawet jakoś przeboleć. Jednak kiedy rozkręcili się już na dobre, nie mogła wytrzymać i tak oto przez swoich drogich rodziców zeszła na drogę samodzielnych decyzji, których nie konsultowała już z nimi.
- Kiedyś nawet próbowałam się do niego dodzwonić, ale jakoś nie odbierał- mruknęła w odpowiedzi, kiedy brat poinformował ją, że być może ich brat ich odwiedzi. Nie licząc tych pojedynczych sms'ów, jakie wymieniali między sobą co kilkanaście tygodni, nie było między nimi jakiegoś większego kontaktu. Westchnęła cicho, próbując sobie wyobrazić, jak by teraz on wygląda... Właśnie, tu muszę przyznać rację. To właśnie od swoich bratków zaraziła się miłością do tych pędzących maszyn. Uniosła brwi, słysząc o prezencie. Zakryła usta dłonią, widząc, co też leży w tym pudełeczku. Nie zważając bynajmniej na jego protesty, przytuliła go mocno.
- Dziękuję. Jest piękny- wyszeptała, odrobinę rozluźniając uścisk. Uśmiechnęła się szeroko, myśląc o tym, że wszystko jeszcze jakoś się ułoży.

Dziena. <3



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group