To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Monte - 2015-01-09, 23:11

Poczuła ulgę, kiedy usłyszała słowa towarzyszki. Chętnie usiadła naprzeciwko i rozpięła kurtkę, zaraz to zdejmując także szalik i odkładając na siedzenie obok.
- Ula, studiuję psychologię na uniwerku. - powiedziała spoglądając na dziewczynę. - Wcześniej przyjeżdżałam tutaj, ale mieszkałam w Nome.
Dodała dość smętnie, gdyż tęskniła za domowym zaciszem, swoim pokojem, spokojem i pewnością siebie, którą miała w tamtym miejscu. Tu jest inaczej, nie umie się odnaleźć i wszystko wydaje jej się inne i groźne. Ciągle żyje w stresie i nie może spać, chociaż wie, że nic złego jej tu nie spotka. Taka już niestety jest, przejmuje się rzeczami, o których inni marzą - wyjeździe na studia, samodzielności, a nawet spotkań z chłopakiem, który specjalnie dla ciebie przyjeżdża z innego miasta. Nie pokazuje tego po sobie, ale wewnętrznie bywa nieobecna, stresując się tym wszystkim. Głupia, głupia, głupia. Uciekają jej najlepsze lata życia, a ona się stresuje! Serio..?
Uśmiechnęła się do dziewczyny szczerze, gdyż nawet jeśli się wcześniej nie znały, teraz nieznajomo znajoma wydawała się być bardzo miła, a tym bardziej - skrępowana tak samo jak ona, a to zawsze dodawało otuchy.

Shailene - 2015-01-09, 23:23

Bezpośredniość znajomej nieco zachęciła ją do rozmowy, zdecydowanie podobało jej się to, że nie pytała się o nic zbędnego. Informacje, które jej przekazywała, w zupełności wystarczyły. Mówiły o niej dużo, ale nie poruszały nudnych, nieprzyjemnych tematów, których powinno unikać się jak ognia. Ula wydawała się niezmiernie sympatyczna, ale dziewiętnastolatka nie wyciągała pochopnych wniosków. Wszystko, tylko nie to.
- Uhm... jestem Shailene. Studiuję prawko, ale aktualnie mam przerwę. - skierowała się w jej stronę, chcąc jakoś odpowiedzieć na to, co powiedziała. Żadnego 'miło mi Cię poznać'. Zbyt dobrze znała tę formułkę, która raczej nie należała do jej ulubionych. - Wyprowadziłam się od rodziny miesiąc temu, żeby tu przyjechać... I cieszę się z tego powodu.
Na wspomnienie o poprzednim miejscu zamieszkania również nieco posmutniała, ale nie z tego powodu. Nie dlatego, że tęskniła. Nie lubiła swojego rodzinnego domu, nie czuła się w nim dobrze. Nie potrafiła być sobą. Między innymi dlatego większość czasu spędzała w stajni. Zapewne to, co powiedziała, nieco zdziwiło jej nową towarzyszkę, ale nie przejęła się tym zanadto. Trudno. Z kolei bardzo zainteresowało ją, czy zapyta się ją, dlaczego. Odnosiła wrażenie, że rozmawia z osobą na poziomie, o czym świadczył fakt, że studiuje psychologię, a nie jakiś banalny kierunek. Postanowiła być sobą od początku do końca, nie zasłaniać się żadnymi kłamstewkami. Naciągnęła rękawy za dużego swetra na dłonie i mocniej chwyciła na wpół pusty kubek.

Monte - 2015-01-10, 00:10

Rozsiadła się wygodniej i rozjerzała po lokalu. Zauważając ceny wszystkich sugerowanych produktów, opuściła ją ochota spróbowania tutaj czegokolwiek. Może nie była trendy, swag i yolo jak to się teraz mówi, ale nie ruszało ją to ani trochę. Uwielbiała swoje ściuchrane trampki za dziesięć dolców zamiast conversów, nie potrzebowała super drogich ciuchów i ubierała się po prostu wygodnie, a nie elegancko czy aby przypodobać się innymi.
- Zazdroszczę ci. - wypaliła - Chciałabym, aby zmiany otoczenia przychodziły mi tak łatwo.
Posłała jej lekko skwaszony uśmiech. Użerała się sama ze sobą od dziewiętnastu lat - był to jeden z powodów, dlaczego wybrała akurat ten kierunek studiów. Chciała poznać siebie i poradzić sobie sama ze swoimi problemami.
Nagle zmrużyła oczy, jakby sobie coś przypominając.
- Czy ty aby nie bywasz czasem w Orchard? - spytała lekko odchylając głowę i przyglądając się jej bacznie. - Wiesz, tej stajni...
Dodała, aby uściślić, jeśli się pomyliła. Poznała tam ostatnio wiele osób, ale z tego samego powodu było jej trudno wszystkich zapamiętać. Może dziewczyny wspólnie miały jazdę, albo minęły się w korytarzu?

Shailene - 2015-01-10, 16:39

Także Shailene nie kręciło bycie na topie pod względem mody. Trafiła tu dziwnym przypadkiem, a ponieważ był to jeden z nielicznych pustych lokali, pozwoliła sobie zostać tu dłużej. Rzadko kiedy pozwalała sobie na przyjemności w postaci droższego napoju, z reguły zadowalała się najzwyklejszym łykiem wody. Po raz pierwszy od przyjazdu do nowego miejsca wybrała się na miasto, nazwijmy kupienie tutaj napoju szaleństwem. Może ciut przerysowane określenie, ale nie pojawiała się tu regularnie. Poprawka; w ogóle tu się nie pojawiała. Wysłuchała dziewczyny uważnie, poczuła, jak gorąco oblewa jej policzki, mimo, że usiłowała je powstrzymać. Rozchyliła lekko usta, by coś odpowiedzieć, ale odpuściła sobie, wyraźnie zrezygnowana. Cokolwiek by na to odpowiedziała, byłoby to jednoznaczne z koniecznością opowiedzenia Uli swojej historii, włącznie z niemiłymi szczegółami. A tego by raczej nie chciała. Swoją przeszłość odsunęła na bok, usiłując żyć teraźniejszością. Nie potrzebowała do niej wracać.
- Tak, ostatnio siedzę tam praktycznie non-stop. - odpowiedziała, unosząc pytająco brwi. Możliwe, że to właśnie tam widziały się po raz pierwszy. - Prawdopodobnie tam się widziałyśmy. Minęłyśmy na korytarzu czy coś. - Nie posługiwała się może wyszukanym językiem, ale uznała, że Ula zrozumie, co do niej mówi. Przekaz był na tyle prosty, że nie powinno to nikomu sprawić kłopotu mimo niewspaniałego języka używanego przez Shai.
Odwróciła wzrok na wchodzącą do lokalu osobę, jakaś piętnastolatka ubrana w markowe ciuchy i drogie obuwie. Również przemknęło jej przez myśl, że to głupie tu przychodzić, skoro prawie wszyscy klienci to osoby w tym typie. Nie zależało jej na dowartościowaniu się za pomocą kubka z zieloną syreną, tylko na dobrym napoju, w przeciwieństwie do większości tutejszych klientów. Nie potrzebowała drogich rzeczy, żeby żyć w zgodzie z samą sobie. Tak samo jak nie potrzebowała akceptacji otoczenia.
- Dawno przefarbowałaś włosy? Nigdy nie miałam odwagi tego zrobić. - odezwała się, by podtrzymać rozmowę. Intrygowały ją włosy dziewczyny, więc czemu miałaby o nie się zapytać? Nie sądziła, by dziewiętnastolatka się obraziła. - Nie potrafię zmusić się do ścięcia włosów, a tym bardziej nie potrafiłabym do przefarbowania ich.
Mimo, że konwersacja szła jak krew z nosa, nie przeszkadzało jej to. Znały się dopiero kilka minut, więc miało prawo nie iść tak, jakby szło gdyby były znajomymi od dawna. Posłała jej subtelny uśmiech, troszeczkę bardziej szczery niż poprzedni.

Alexis - 2015-01-21, 18:39

Wpadł przelotem. Szukał miejsca gdzie może ot tak sobie usiąść i obgadać parę istotnych spraw ze samym sobą. Osobiście uważał, że nie ma nic złego w takich wewnętrznych, jednoosobowych konsultacjach. Ilekroć trzeba dokonać wyboru w głowie rodzą się wszelakie myśli. Wszystkie należy starannie jeszcze raz przemyśleć. To bardzo żmudne, ale jeśli ma się zamiar zrobić coś ważnego zarówno dla samego siebie jak i z punktu widzenia innych to nie można chyba potraktować sprawy zbyt wybiórczo czy olewczo. A najlepiej myśleć w neutralnym miejscu. Blondyn zajął miejsce przy jednym ze stolików ulokowanym gdzieś mniej więcej po środku lokalu. Od razu zawiesił oko na znanej już z widzenia kelnerce i uśmiechając się doń lekko czekał, aż zaraz mu sie coś zachce. :lol2:
Głodny wcale nie był, pić się jednak chciało okropnie a za porządną kawę gotów był oddać wszystko ( wszystko to co miał na zbytku).

Mirabell - 2015-01-22, 00:39

Otworzywszy ciężkie drzwi kawiarni od razu skierowała się do kasy. Pobieżnie spojrzała po menu, jednak tak czy siak zdecydowała się jak zawsze na swoją ulubioną. W dodatku miała ochotę na jakieś ciastko, więc zrobiła parę kroków w bok i już była przy nich :lol: . Po zdecydowaniu się na jakieś poszła złożyć swoje zamówienie. Czekając z chwili, aż jakaś młoda dziewczyna zrobi jej kawę, wzięła sobie mieszadełko i kilka cukrów.
Po odebraniu zamówienia udała się do środka lokalu i kogo tam zobaczyła? A no Alexis'a :lol: . Nie myślała, że go tu spotka, przecież nawet się nie umawiali. Podeszła do niego, wolnym krokiem zatrzymując się tuż przy wolnym krześle na przeciwko niego.
-Mogę? Czy nadal masz mnie dosyć?-zapytała się jakby nigdy nic. Trudno, że może go wyrwie z zamyślenia czy coś :lol: . Oczywiście miała na myśli czy może się dosiąść, jednak zawsze mógł odmówić. Szanowała jego zdanie, chociaż może czasem to inaczej wygląda i nie zdziwiłaby się gdyby teraz powiedział "nie".

Alexis - 2015-01-22, 18:11

Musiała mu wybaczyć, odkąd się zmienił nawet stukot kobiecych butów nie był w stanie rozproszyć go na tyle by zechciał się kroczącą kobietką zainteresować jeśli w danej chwili zajmował się zupełnie czym innym. Widzisz co narobiłaś. Siedział sobie niewzruszony i nawet nie wiedział kiedy zjawiła się tu Mirabell. Nie wiedział też po co, ale to już zauważył nieco później. Pewne sprawy dalej pozostały jednak nierozstrzygnięte. Wejrzał na nią spod byka acz za mało podejrzliwie jak na siebie. Kącik jego ust lekko drgnął ku górze. Poza tym nic wielkiego nie zrobił.
Nic nie odpowiedział uważając, że cokolwiek będzie kłamstwem :lol2:
Nie przyzna się otwarcie, ale nie myślał o niej już od jakiegoś czasu i właściwie traktował to jak coś normalnego. Owszem może i tak sobie wmawia, ale mimo wszystko inaczej czuł się kiedyś a inaczej jest teraz.
Nie chcąc trzymać jej w niepewności zerknął dyskretnie na krzesło przed sobą, wysunął nogę ulokowaną pod stolikiem i odsunął je robiąc w ten sposób więcej swobodny w zajmowaniu miejsca.
-Siadaj.- rzucił tylko opierając łokieć gdyż ta pozycja byłą o wiele bardziej wygodna. - Co Cię tu sprowadza?- spytał swobodnie goniąc ukradkiem wzrokiem za kelnerką, u której już wcześniej miał złożyć zamówienie.
-Albo kto?- wtrącił siląc się na kolejną głupia odzywkę.
Chwile jeszcze przyglądał się wszystkiemu co dookoła tylko nie jej aż wreszcie nawiązał z nią kontakt wzrokowy. Milcząc uśmiechnął się do niej, zupełnie przelotnie, acz autentycznie.

Mirabell - 2015-01-24, 22:17

Chyba musiała to zrobić, bo nie miała innego wyjścia. Apropo jego zmiany ... za bardzo nie wiedziała czemu nagle u niego właśnie taka zmiana. Czy to przez nią czy jakieś inne sytuację. Tego za bardzo nie wiedziała, jednak się nad tym zastanawiała co się właściwie stało. Z nim. Z nią. Z nimi. Przez ostatni czas. Szczerze mówiąc... nie wiedziała za bardzo nawet dlaczego.
Patrzyła tak na niego czekając na jakąś odpowiedź, oczywiście mogła się tego spodziewać, że na nią może sobie poczekać. A nie powiem, że chciałaby już postawić gdzieś tą kawę i ciastko :lol: .
Szczerze? Przez ostatnie wydarzenie z Dave'em również o nich nie myślała, jednak musiała wyjść na prostą. Pozbierać się, dlatego też za bardzo się nie widzieli.
Widząc jak odsuwa nagle krzesło, kiwnęła głową i odstawiła swoje zamówienie, a następnie jeszcze nieco odsunęła krzesło i dopiero usiadła, przysuwając się bliżej do stolika. Zaczęła słodzić sobie kawę.
-Pewnie dobra kawa i ciastko.-odparła i przeniosła wzrok na kelnerkę, która się przy nich kręciła. Przekręciła oczami i wzięła łyk kawy, olewając jego następne pytanie.
Uśmiechnęła się do niego delikatnie. Wzięła widelczyk i zjadła kawałek ciastka. Odstawiła widelczyk na talerzyk.
-Wiesz Alexis ... nie wiem co się dzieję, co się stało i stwierdziłam, że ... -splotła ręce i przeniosła wzrok gdzieś w bok. Zastanawiała się nad tym, ale nadal nie wiedziała czy to jest dobre, ale wydawało jej się, że tak.-Powinniśmy zrobić sobie przerwę. Od siebie.-dodała po krótkiej przerwie znów wracając do niego, patrząc mu prosto w oczy. Miejmy nadzieję, że też dobrze to ujęła o co jej chodzi, bo nigdy w tym dobra nie była.

Alexis - 2015-01-25, 15:53

Nie musiała wcale czekać, mogła w ciemno założyć, że się zgodzi. co jak co, ale czy on jej kiedykolwiek odmówił? Nie przypominam sobie, zaś takim chamem to on nie jest. Jasne, mogła o tym zapomnieć a mogło już po prostu nie mieć to dla niej jakiegokolwiek znaczenia. Życie.
Zerknął na jej ciasto i tylko lekko podrzucił lewą brwią. Doprawdy chciałby wiedzieć skąd u niej taki ciąg do słodkości. :lol2:
Alexis nie wiedział dlaczego przez ostatnie dni sie do siebie nie odzywają. Czemu jest zamknięta i taka niedostępna. Początkowo myślał, że to przez powrót Maggie, ale równie szybko oddalił wszelkie myśli na boczny tor. Gdyby wiedziało co trapiło blondynkę na pewno nie byłby spokojniejszy, ale przynajmniej nie miałby wrażenia, że coś przed nim ukrywa. A tak to tkwi po dziś dzień w tej niewiedzy i jak pewnego ranka czegoś się ciekawego dowie, to zmieni o niej zdanie. W jego sytuacji brak wiedzy jest lepszy. Przynajmniej nie musi się denerwować i postrzega ją jako pozytywna osobę. Taką też wolałby zapamiętać.
Ruchem ręki podziękował kelnerce sygnalizując czytelnie, że jednak nic nie będzie zamawiał. Gdy kobieta się oddaliła Ax westchnął sobie cicho, sam do siebie. Usłyszawszy to co usłyszał lekko zmarszczył brwi. Nie mogąc się powstrzymać uśmiechnął się głupkowato, zbyt gorzko jak na siebie.
Nie mówił nic dłuższą chwilę a jedyne co zrobił to bezsilnie wzruszył barkami. Spoważniał lada moment bo i musiał.
-Wiesz Mirabell, nie wiem co będzie i co się stało,ale stwierdziłem, że jak po tej przerwie, którą mamy już za sobą Ty mówisz mi coś takiego, to chyba powinniśmy się po prostu rozstać.- skomentował ją używając jej wcześniejszego schematu i nawet był bardziej bezpośredni.
Nic więcej nie powiedział bo i po co? Miał na tyle klasy by się powstrzymać od użycia paru słów cisnących się na język. Nie były one potrzebne ani jej, ani jemu. Siedział jeszcze chwile nim zdecydował się zostawić ją w spokoju i nabrać więcej dystansu do tego wszystkiego. Jak dla niego nie było to taki proste czy łatwe. Wszystko przychodziło mu zdecydowanie trudniej. Szybciej jednak przechodziło na jego szczęście. Uśmiechnął się do niej po raz ostatni.
- Bywaj, powodzenia.- rzekł w zasadzie normalnym tonem i opuścił lokal nieśpiesznym krokiem.
/zt

Mirabell - 2015-01-25, 19:09

Zawsze mógł mieć jakieś "ale", a ostatnio co do niej właśnie je miał.
Ciąg? Nie nie, raz sobie kupiła to już wychodzi na grubasa :lol: .
To czemu jak się zastanawiał nie zapytał się jej o co chodzi? Jeśli widział, że coś jest nie tak ... Jej było trudno powiedzieć mu to, bo wiedziała jak mógł na to wszystko zareagować. Chociaż chciała mu to powiedzieć, ale nie potrafiła. Przyznaję się bez bólu. A pozytywną osobą zawsze jest, była i będzie. Każdy popełnia błędy. Jest tylko człowiekiem, nawet i Alexis nie jest przecież wyjątkiem ...
Słysząc co powiedzieć, aż ją trochę zamurowało. Chciała jeszcze po prostu przerwę, poukładać to sobie wszystko, ale jak zwykle potoczyło się inaczej. Nie chciała takiego rozwiązania, myślała, że przystoi na jej. No, ale cóż ...
Wzięła spory łyk kawy, a gdy go odkładała zrobiła za duży brzdęk, więc kilka twarzy mogło spojrzeć w ich kierunku.
Kiedy się ocknęła i przyjęła tą wiadomość do siebie, było już trochę za późno ...
-Ax, czekaj...-powiedziała, ale jedynie odprowadziła go do drzwi ... Wypiła swoją kawę, a jak ostatnimi czasy zawsze musiała na coś stracić apetyt to właśnie tym razem było ciastko. Tak więc odsunęła talerzyk z nim od siebie, kawę jeszcze upiła i sama zaraz wyszła. Ocierając pojedynczą łzę, która spłynęła jej po policzku.

zt.

Amy - 2015-01-29, 21:27

Śnieg... Biały, zimny puch, który może spowodować tyle radości, ale też i smutku oraz płaczu. Akurat w przypadku Amy, dawał on wiele radości. Ta wariatka robiła kulki śnieżne i rzucała nimi w znaki drogowe, a gdy przypadkiem trafiała w człowieka, odwracała się i nuciła jakąś melodię. Taki z niej Assassin. Uwielbiała się wygłupiać i bawić i śmiać i napastować i... Dobra za dużo tego.
Amy szła "spokojnie" chodnikiem, rozglądając się na boki. W uszach miała słuchawki, z których wydobywała się jakaś jej ulubiona nuta. Kręciła się w kółko i śpiewała, nie zważając na to, że wpadnie na jakiegoś człowieka. Ludzie jak zwykle wlepiali w nią swe obleśne gały, bo jakby tu nie patrzeć na kogoś tak ubranego. Glany 15 z klamrami, czarne rajtuzy, tego samego koloru spódnica rozkloszowana, na to bluzka z Nirvany i skórzana kurtka. Mimo takiego stroju, to było jej ciepło. Może dlatego, że cały czas się energicznie ruszała. Nagle JEB! Wpadła na drzwi od kawiarni, czyli to znak by tam wejść. Radosnym ruchem tworzyła szklane drzwi i wkroczyła do środka. Rozejrzała się po ludkach, którzy chichotali pod nosem. Nie obchodzili ją. Poprawiła niebieskie włosy, po czym usiadła przy jakimś stoliku i zamówiła kawę. Ciepło tego miejsce było idealne, dzięki temu czuła się jeszcze lepiej. Przyglądała się pewnej dziewczynie, która opierała się o ladę. Miała czarne włosy z fioletowymi końcówkami. Naprawdę ślicznie wyglądała.

Nadya - 2015-01-31, 18:33

Kawy! Kaawy! - to właśnie pragnienie sprawiło, że Nadya Bravo skierowała swe kroki do zatłoczonego Starbucksa. Włosy miała w nieładzie, worki od oczami, a ubrania dobrane w przypadkowy sposób, ale mimo to prezentowała się całkiem nieźle. Westchnęła tylko widząc tłok panujący w kawiarni i stanęła w kolejce, poprawiając opadające ramię przepastnej torby.
Kolejna trwająca całą noc impreza, niewyspanie i kac sprawiły, że kobieta zebrała się z łóżka dość późno, ale panna Bravo lubiła taki tryb życia. W końcu doczekała się i dotrwała do początku kolejki. Gdy w końcu mogła coś zamówić, poprosiła tylko o podwójne espresso i zaczęła się bezlitośnie przeciskać w stronę jakiegoś stolika.

Shailene - 2015-01-31, 18:40

Zakładając, iż wcześniej otrzymała odpowiedź na swoje pytanie, uśmiechnęła się krzywo w stronę Monte, zaraz potem opuszczając kąciki swych ust. Nie masz powodów do cieszenia się, powtarzała sobie. Bycie miłym nie przychodziło jej tak łatwo i mimo, że chciała wypaść na sympatyczną, kulturalną osobę, nie potrafiła zmusić się do wymalowania szczęścia na swej twarzy. To zupełnie tak, jakby oszukiwała Ulę, a kłamstwo w jej oczach nie wydawało się najsłuszniejsze. Zawiesiła więc, zupełnie tak jak poprzednio, wzrok gdzieś w oddali. Uwagi Shailene nie przykuwało do tej pory nic, jednakowoż dziewczyna, za pewne starsza od niej, wchodząca do kawiarni, wydała jej się warta choćby jednego spojrzenia. Może głupio jest odwracać wzrok od rozmówcy, ale co było w tym złego? Zauważyła tyle, że kobieta była wyraźnie zaspana. Nie ruszywszy się z miejsca obserwowała. Po prostu obserwowała.
Nadya - 2015-01-31, 20:05

Celem Nadyi był wolny stolik, tuż obok tego, przy którym siedziała dziewiętnastolatka. Z oczyma na wpół przymkniętymi przedzierała się pomiędzy stolikami, co rusz kogoś potrącając, nic więc dziwnego, że będąc już całkiem blisko swego celu, wcale nie lekko, chociaż nieszkodliwie i niechcący potrąciła Shailene.
-Sorry. - mruknęła tak cicho, że dziewczyna musiałaby ostro wytężać słuch, żeby to usłyszeć. W końcu kobieta dotarła do stolika. rozłożyła na krześle swoje rzeczy, postawiła kawę na stoliku, usiadła i natychmiast upiła łyk kawy, parząc sobie usta.
Gdyby była tylko niewyspana. Miała potężnego kaca, łeb jej pękał, a z zeszłej nocy mało co pamiętała, lecz była to u niej norma. Panna Bravo kierowała się zasadą "co dla mnie złe, sprawia że żyję". Przechyliła się przez oparcie krzesła Najchętniej pewnie wywaliłaby nogi na stolik, ale jej grubiaństwo miało jednak swoje granice. Nadya nie była odludkiem, który w ogóle unika ludzi, chociaż czasem takie wrażenie sprawiała. Lubiła towarzystwo ludzi, zwłaszcza na imprezach, ale to nie znaczy, że była kontaktowa, że łatwo było znieść jej towarzystwo. Potrafiła być złośliwa, wredna i opryskliwa, była egoistką, która zazwyczaj nie widziała dalej niż czubek własnego nosa, chyba, że akurat przed jej nosem stał koń.

Mirabell - 2015-01-31, 21:17

Amy napisał/a:
Śnieg... Biały, zimny puch, który może spowodować tyle radości, ale też i smutku oraz płaczu. Akurat w przypadku Amy, dawał on wiele radości. Ta wariatka robiła kulki śnieżne i rzucała nimi w znaki drogowe, a gdy przypadkiem trafiała w człowieka, odwracała się i nuciła jakąś melodię. Taki z niej Assassin.[...]


Czemu wszędzie jest ten śnieg? Czemu nie może być tak jak w Afryce? Chociaż pewnie tam i tak marudzą, ale tak naprawdę przecież nikomu się przecież nie dogodzi ...
Szła przed siebie nawet nie patrząc gdzie dokładnie. W słuchawki w uszach, jakaś jej nuta i co jakiś czas odblokowywała telefon i patrzyła czy przypadkiem nie dostała jakieś wiadomości. Jednak jak zwykle nic. Pociągnęła nosem, bo jednak dzisiaj wiał straszny wiatr. Poprawiła komin i przystanęła. Rozejrzała się i nagle zauważyła wielki, świecący napis "Sturbucks". Przez wsłuchanie się w muzykę nie ogarnęła, że jest w tym miejscu, a przecież była w owej kawiarni kilka dni temu i teraz nie za bardzo przecież dobrze ją wspomina. Jednak zimno szczypało ją w policzki i marzyła, by się gdzieś "ukryć".
Weszła na schodek i popchnęła drzwi, bo jednak nie ważyły jak piórko. Wyjmując słuchawki prawie weszła na jakiegoś gościa. Przeprosiła i odeszła na bok. Szczerze? Nie miała ochoty na nic, ale jak już tu weszła to chyba musi coś zamówić prawda? Po za tym było to ostatnie miejsce, w którym chciałaby się znaleźć ...
Podeszła do młodej dziewczyny przy kasie, chociaż ... czy tu była jakaś stara? :lol: Zamówiła jakieś zwykłe cappuccino, a kiedy je dostała wzięła kubek jak i inne pierdoły, typu cukier i mieszadełko. Poprawiła blond kudły i zaczęła rozglądać się po jakimś miejscu.
Cholera. Czemu nie wzięła na wynos? Zauważyła, że niebiesko-włosa dziewczyna siedzi sama. Jakoś zdecydowała się podejść, bo w końcu kiedyś i ona miała kolorowe włosy, jednak ogólnie takie dziewczyny ją wkurzały, bo pamiętała jak parę miesięcy temu w Orchardzie tylko ona takie miała.
Podeszła bliżej do stolika, jednak, że jakoś dawno, że tak powiem nie rozmawiała z kimś nie znajomym to oddaliła się nieco jednak jeśli dziewczyna patrzyła w jej stronę widać było, że patrzyła w jej stronę niezdecydowana :lol: . Mira, Mira gdzie ta Twoja pewność siebie :lol: .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group