Aiden Craven - 2017-05-27, 21:30 Konsekwentnie sprowadzał ogiera do narzuconego przez siebie tempa kłusa, nie denerwując się jego potrzebą i chęcią galopowania już, teraz, natychmiast; w końcu był do tego stworzony. Aiden jednakże mu nie ustępował i kłusując po torze, wsłuchiwał się w kroki konia, sprawdzając ich regularność, a także w jego oddech. Pokonawszy założony dystans, z powrotem przeszedł na chwilę do stępa, by raz jeszcze zmierzyć się z rozciągającymi ćwiczeniami, których jakość powinna do tego czasu wzrosnąć. Później zmienił kierunek i ponownie ruszył kłusem, wracając w kierunku bramek. W pewnym momencie wysłał Soula do roboczego galopu, którym zamierzał dogalopować do bramek, co samo w sobie nie powinno prowokować konia do mocnego nabierania prędkości. Wciąż był to tylko przedsmak wszystkiego.Eva - 2017-05-27, 22:31 Przyszła z klaczą na pobliski tor wyścigowy. Na torze była jedna para, ale wcale jej to nie zrażało. Nie zamierzała wcale ingerować w trening tamtych, dlatego całkowicie skupiła się na klaczy i zadaniu które przed nimi stało. Poprawiła ostatni raz sprzęt i dosiadła grzbietu klaczy, dając jej dość sporo luzu na początek. Prosząc ją zaraz o przejście do stępa, mając jednak nadzieje że klacz jej nie poniesienie w siną dal. Na wyścig dopiero przyjdzie czas, więc po rozstępowaniu się około 10 minut zaczęła wykręcać z nią dość obszerne wolty na obie strony. Z czasem dla urozmaicenia je nieco zwężając czy robiąc połowicznie na zasadzie półwolt.Disaster Response - 2017-05-27, 22:41
Eva napisał/a:
...
Dis weszła żwawym krokiem w towarzystwie Evy na tor. Rozejrzała się, by poznać owe miejsce i zauważyła jedną parę, która była już w trakcie treningu, postawiła się tym nie przejmować, w końcu nie raz była w podobnej sytuacji, więc zbędnie się tym nie nakręcała. Przyjęła ze spokojem ciężar jeźdźca i ruszyła żwawym stępem na znak Evy. Brakowało jej ostatnio ruchu, dlatego też chciała dzisiaj dać dużo z siebie, ale niestety przed nimi ta nieszczęsna rozgrzewka. Klacz z pewnością by to doceniła, ale wiadomo, że czasami pragnienia wyprzedzają powinności. Kręciła się tak, jak prosiła ją o to blondynka, robiła wolty i półwolty, odpowiednio się zginając i wyginając przy tych ćwiczeniach, by być jak najbardziej elastyczną podczas właściwego treningu.Eva - 2017-05-27, 23:25 Eva była jak na razie zadowolona z przebiegu ich treningu. Miała nadzieje że tak będzie do końca, bo liczyła na dość udany wspólny pierwszy trening. To nie miał być prawdziwy wyścig tylko trening, więc raczej nikt się nie nakręcał na nic i dobrze. No rozgrzać się niestety musiały, o ile chciały nie nabawić się kontuzji czy coś. Eva starała się ją wspomóc we wszystkich ćwiczeniach, bo przecież dużo od niej zależało. Starała się o to, by klacz jak najlepiej angażowała się w wykonywaną pracę. Jeśli to by pocieszyło klacz, to kobieta również nie lubiła rozgrzewki bo wolała się od razu ścigać. Jednak co poradzić jak się nie dało nic poradzić? Bardzo dużo stępowały i wykonywały liczne figury na obie strony, a nawet kusząc się o zatrzymania i ruszania ponownie stępem. Wszystko po to aby wyczulić klacz na pomoce, a co najważniejsze odpowiednio rozgrzać. Po wszystkim poprosiła ją o kłus, starając się o dobre pośrednie tempo. Na sam początek sporo luźnego kłusa niemal jak w stępie.Disaster Response - 2017-05-28, 00:16
Eva napisał/a:
...
Disaster parła aktywnie do przodu, zachowywała dobrą akcję nóg i wykonywała każdą czynność o którą prosiła ją dżokejka, chciała się w ten sposób pokazać od dobrej strony, co gwarantowałoby im jeden z prawdopodobnie obszerniejszych względem prawidłowo wykonywanych czynności treningów. Srokata rozciągała się swobodnie w każdą stronę i z czasem była coraz bardziej gibka i rozgrzana. Przystąpiły do chwilowych zatrzymań, które klacz wykonywała bez zająknięcia, jeśli to miało satysfakcjonować Evę, to nic nie szkodziło wykonać danej czynności, nawet jeśli miała ją powtarzać kilkukrotnie. Kiedy już była odpowiednio przygotowana do zwiększenia tempa, a kobieta uznała, że nadszedł już czas, Dis ruszyła na znak kłusem, odpowiednio wbijając się w rytm, który miała miękki i nie wybijający, czyniło to z niej świetną kanapę dla dżokei, którzy nie skakali jak na piłce, tylko lekko się odbijali. Srokata swobodnie obrała odpowiednie tempo chodu i trwała w nim.Soul Eater - 2017-05-28, 15:13 Po pokonaniu pewnego odcinka w kłusie z powrotem przeszedł do stępa, na nowo wykonując wszelkie figury, mające rozciągnąć jego mięśnie. Zgodne z przeczuwaniami Aidena były one teraz wykonywane znacznie lepiej niż za pierwszym razem. Ogier już zdążył się rozgrzać, a co za tym idzie stał się bardziej elastyczny. Podczas wykonywania figur skupiał się całkowicie na jeźdźcu, ignorując wszystko co działo się dookoła niego. Następnie wrócił do kłusa, wracając nim w kierunku bramek. Postawił uszy na sztorc, idąc przed siebie żywym tempem. Nie gonił jednak i nie wyrywał się przesadnie do przodu, choć bardzo go to kusiło. W pewnym momencie przeszedł do galopu roboczego, nie nabierając w nim przesadnie tempa. W końcu bramki były tuż tuż, więc nie musiał do nich gonić. W międzyczasie pojawiła się inna para, na którą tylko rzucił kątem oka, ale nie wybijał się z rytmu.Aiden Craven - 2017-05-28, 17:59 Również Aidenowi nie umknęło pojawienie się drugiej pary. Miał jednak nadzieję, że kobieta, której z tej odległości nie rozpoznawał, będzie miała ich na uwadze i w żaden sposób nie przeszkodzi mu w mierzonym biegu, mającym swój początek w bramkach.
Znalazłszy się w pobliżu bramek, zwolnił ogiera do stępa. Pogłaskał go krótko po szyi i z pomocą z ziemi wprowadził karego do jednego z boksów, w którym przygotował się do wyjścia na określony sygnał. Założył w tym czasie gogle i przyjął pozycję startową, by z chwilą otworzenia bramek być już gotowym i wypchnąć konia do galopu. Był to tylko trening, ale postarał się o dobry start, wobec czego już po chwili galopował z ogierem po torze. Nigdy się na nim nie ścigał, ale doskonale znał jego technikę, nieraz widział, na co go stać. Dlatego też po sprawnym starcie nie rozpędzał konia, mimo braku konkurencji jechał spokojnie, przynajmniej na razie.Eva - 2017-05-28, 18:52
Disaster Response napisał/a:
[...]
Kobieta cieszyła się z pozytywnej jak na razie ich wspólnej pracy. Klacz mimo gorącogłowej rasy, zachowywała się dość przyzwoicie i spokojnie. Kobieta nie zapominała o chwaleniu klaczy, ale nie rzucała też pochwałami na lewo i prawo. Kobieta chcąc nie chcąc czy lubiła czy nie, musiała ją porządnie rozgrzać do treningu. Satysfakcjonowało ją pod każdym względem, a nie powtarzali tego też tryliard razy. Odciążała ją jak mogła w chodach, by było też klaczy wygodniej. W kłusie rozgrzała ją podobnie jak w stępie, zaczynając od zwykłego krążenia. Potem wykręciły kilka wolt, pół wolt i zrobiły przejścia między chodami. Ostatecznie przechodząc na krótki moment do galopu, by tu tylko pokrążyć w nim chwilę na obie strony.Disaster Response - 2017-05-28, 20:38
Eva napisał/a:
...
Response swobodnie kłusowała tak, jak zagrała jej blondynka, jednocześnie starała się ocenić jeźdźca, którego niosła na grzbiecie, by wiedzieć jak bardzo powinna się zaangażować w dzisiejszy trening, lubiła sobie folgować pod niedoświadczonymi ludźmi, jednak dzisiaj najwidoczniej miała odpowiednie towarzystwo do treningu i dlatego szła tak zgodnie i harmonijnie. Wyczuwała, że Eva chce ją odciążyć, byłaby nawet za to wdzięczna, ale w obecnej sytuacji nie robiło jej to różnicy, choć miała pewność, że podczas galopowania na torze też będzie mogła polegać na blondynce, co jest ogromnym plusem. Krążyła po torze przeróżne wolty i półwolty starając się jak najbardziej rozciągnąć, jednocześnie od czasu do czasu robiąc przejścia w chodach i zmieniając kierunek drogi. Skończyło się na tym, że po jakimś czasie dostałą sygnał do galopu i choć bardzo pragnęła wytorpedować, to wiedziała, że najlepiej pozostawić sobie jakieś siły i się dostosować, więc po prostu biegła.Eva - 2017-05-28, 23:01 Eva dosiadała raczej klasycznych koni, ale od czasu do czasu się ścigała. Może nie była perfekcyjną dżokejką w każdym calu, ale jednak wiedziała co robi. Nie zamierzała jej karać za błędy, wtedy po prostu by dany element raz jeszcze powtórzyły. Wysiadywanie wszystkiego w siodle wyścigowym nie było proste, więc można powiedzieć że obie na tym skorzystały. Pobiegną za krótki moment pełnym galopem po torze właściwym Krótka rozgrzewka w galopie, by na moment zwolnić ją do stępa i w tym też chodzie skierować do bramek. Zakładam że nie przeszkodzili przy tym specjalnie Aidenowi i Soulowi, więc wpakowała klacz do bramki. Miej my nadzieje że udało im się to bez większych problemów, a kobieta w boksie się poprawiła i przyjęła odpowiednią pozycję. Gotując lekko klacz do biegu, czekały na otwarcie się bramek. Wtedy kiedy to nastąpiło, wypchnęła klacz od razu do galopu przed siebie. Starała się ją wyczuć na samym początku w sensie jej technikę, a przy tym poprowadzić na najbardziej wewnętrzny tor jazdy.Soul Eater - 2017-05-29, 14:38 Zwolnił stopniowo, gdy znaleźli się przy bramkach. Kary nie miał z nimi żadnego problemu, więc na spokojnie dał się wprowadzić do jednego z boksów. W środku za to zaczynał się lekko denerwować, mimo, że po bokach nie miał innych koni, takie czekanie było naprawdę denerwujące. Kiedy bramka przed nim się otworzyła, od razu wyrwał galopem do przodu. Biegł prosto przed siebie, nie przejmując się nikim i niczym. Trening znacznie różnił się od wyścigu, więc nie czuł na sobie tej całej presji, związanej z utrzymaniem dobrego tempa. No i nikt nie zagrodzi mu z przodu drogi, jak to miało miejsce na ostatniej gonitwie. Wyrównał swój oddech i ustabilizował w końcu galop. Nie pędził na łeb na szyję, ale też nie biegł za wolno. Musiał polepszyć swoje wyniki.Aiden Craven - 2017-05-29, 19:01 Sprowadził konia bliżej wewnętrznej krawędzi toru, nie starając się jednak jechać przy samej barierce. Trzymał od niej stały, bezpieczny dystans, głównie skupiając się na tym, co działo się przed nimi. Tor był pusty, ale Aiden i tak obserwował drogę znad uszu konia wiedząc, że także wzrok miał swój udział w prowadzeniu konia. Utrzymując stabilną pozycję na grzbiecie konia, rękoma pracował w rytm ruchów głowy ogiera, wobec czego nie blokował go ani nie tracił kontaktu z pyskiem. Wchodząc w pierwszy zakręt nieznacznie przytrzymał konia, ułatwiając mu pokonanie krzywizny w sposób, który nie zagrażał ich bezpieczeństwu. Po wyjściu na prostą pozwolił mu na nadrobienie utraconej prędkości, ale w dalszym ciągu nie pozwalał na zaprezentowanie szczytu swoich możliwości, decydujac się na stopniowe nabieranie tempa.Disaster Response - 2017-05-29, 22:28
Eva napisał/a:
...
Galop był ulubionym chodem srokatej, mogłaby tak biegać nawet z wywieszonym jęzorem, bo wiadomo, zmęczony koń, to szczęśliwy koń, a właśnie ta dewiza częściej pasuje do psów, więc trzeba przyznać, że Dis miała w sobie sporo z psa. Galopowała umiarkowanie po torze, aż dostała sygnał do stępa, niechętnie zmieniła tempo, jednak obyło się bez końskiego marudzenia. W tym chodzie przeszła do bramek, gdzie bezproblemowo weszła do jednej z nich i pozwoliła się w spokoju ogarnąć blondynce.
Razem z otwarciem bramek wystrzeliła mocno do przodu, od razu nabierając znacznej prędkości, była koniem frontowym, więc najczęściej już na początku starała się zdobyć mocne prowadzenie i utrzymywać je do samego końca, jednak wiadomo, teraz robiła to pod własne możliwości, w ciągu gonitwy z lepszymi końmi mogłaby być spalona na starcie, więc pewnie tam trzeba by ją bardziej wstrzymywać. Teraz zeszła na wewnętrzny tor i usilnie biegła do przodu, kryjąc od razu bardzo dużą ilość terenu i przebierając szybko nogami, by zyskać efektowność w swoich poczynaniach.Eva - 2017-05-29, 23:05 Galop był chyba ulubionym tempem każdego wyścigowca. Upodobniała się do psa? To nie wiedzieć czy się cieszyć czy jednak martwić. Na szczęście stęp był tylko chwilowy, więc chyba nie mogła narzekać na to. Zaraz mieli w końcu przejść do konkretnego treningu, co na pewno ją znacznie bardziej ucieszy. Nie miały się z kim tu ścigać, więc można było nie przesadzać jednak z tempem. Eva wolała jednak dojechać do mety w jednym kawałku, dlatego postarała się o jak najlepszą kontrolę i odpowiednie jednak tempo. Trzymają się wewnętrznego toru, zaczęły się zbliżać do pierwszego zakrętu. Dlatego kobieta tuż przed nim nieco wstrzymała jednak klacz, chowając się bardziej za jej szyją. Poprowadziła ją pewnie i bezpiecznie po zakręcie, by na przeciwległej prostej wypuścić ją znowu do przodu.Disaster Response - 2017-05-29, 23:20
Eva napisał/a:
...
Dis na torze bywała wyrywna, jednak wiedziała jak się poprowadzić, by zanadto nie przesadzić, a też najzwyczajniej w świecie słuchała i reagowała na ewentualne pomoce jeźdźca, by się do niego dostosować, coś jak relacja z nawigatorem, choć nie zawsze ma się ochotę go słuchać, to jednak powinno się to robić, by uniknąć pomyłek. Stopniowo zwalniała tempo, możliwe, że te zmiany były nieznaczne na pierwszy rzut oka, ale dostosowywała się do warunków, by faktycznie dobiec do mety w jednym kawałku, dwóch, jeśli mamy liczyć jeźdźca na jej grzbiecie Przez zakrętem wytrąciła prędkość do takiej, która nie zagrażała wejściu w zakręt, ani też nie wpływało na bezpieczne pokonanie całego łuku, zdecydowanie chciała uniknąć poślizgnięć, czy zwykłego wypadnięcia z toru. Balansowała swoim ciałem, by dobrze zrównoważyć ciężar na zakręcie, jednocześnie nie pozwolić się ściągnąć na zewnętrzną część toru. Wychodząc z zakrętu znów puściła się szybszym tempem, zwiększając efektownie prędkość, jednak zostawiła sobie jeszcze siły na finisz, by mieć jak dobiec, może nie będą to bardzo unikatowe zakończenia, jak u dead lastów, ale za to może się pochwalić dobrymi początkami. Technika miała na celu od początku ustalić ewentualną przewagę, nawet znaczną, w przyszłości pewnie lepiej jej będzie to wychodziło, więc wato było już teraz to trenować.