Mirabell - 2013-02-18, 22:13 -Oj noo... Łapiesz mnie za słówka! Ale go poznam!-znowu zrobiła grymas na twarzy. Spojrzała tak na jej rękę, która klepała ją po ramieniu.-Wiem, wiem... wszyscy się ze mnie zgrywają ;<-ah nasza biedna Mireczka ...
-Hahah no ciekawe ciekawe. Jak ja go dawno nie widziałam-haha
-No daję ci daję. Przecież niczego Ci nie zabraniam.-również pokazała jej jęzor.
/Kath muszę już kończyć ;<. Kiedyś tam pewnie dokończymy <3Anonymous - 2013-02-18, 22:16 Przyszedł nagle. Ha, zaskoczone? Ano, lubił zaskakiwać ludzi.
Pojawił się więc, a że dostrzegł znajome twarze, ruszył w ich kierunku. Stanął przy stoliku, gdzie siedziały Kathrin i Mirabell.
-No cześć, mogę się przysiąść?
Rzucił przy okazji puszczając Kath oczko. Nie mogły odmówić! Nie przyjmował żadnych protestów, ha.Kathrin - 2013-02-18, 22:21 - No nie zgrywaj biednej urażonej sarenki.- zaśmiała się znów głaszcząc ją po główce.
- Dajesz mi ?- znów podtekst .
Nagle jej uwagę przykuł chłopak podchodzący do ich stolika, na początku Kath nawet nie spojrzała na twarz bruneta, ale po chwili rozpoznała go doskonale.
(W związku z tym, że Mir musiała iść uznajmy, że wybyła do łazienki)
- O Peter, cześć. Dawno cię nie widziałam.- wstała aby się z nim przywitać, objęła go delikatnie, przytulając tym samym.
//Spoko Mircu <3Anonymous - 2013-02-18, 22:31 Uznajmy, że poszła przypudrować nosek
Nie poznała go? Dobre, dobre, a nawet bardzo. Peter, w przeciwieństwie do Kath, od razu poznał dziewczynę. Bo jakże miałby jej nie poznać?! Spośród tysiąca dziewczyn, z zamkniętymi oczyma mógłby ją poznać. Był tego absolutnie pewien, jak niczego innego. Takiej osoby się nie zapomina. Zdarzało się, że i teraz, przez ten czas, gdy nie byli już razem, myślał o niej. Takie sobie przywiązanie.
Przytulił dziewczynę do siebie w ramach powitania.
-A ja Ciebie.
Odparł zdając się nawet na nikły uśmiech.
-Pozwól, że się dosiądę.
I jak powiedział, tak uczynił. Usiadł naprzeciwko, by mieć idealny widok, wprost na Kathrin. Z pewnością było wiele tematów do poruszenia. Przynajmniej tak sądził.Kathrin - 2013-02-18, 22:36 Nie poznała go, bo nie spojrzała na jego twarz, nie dlatego, że nie chciała czy coś. Miała z nim bardzo miłe wspomnienia do których lubiła wracać, zawsze kojarzyła Petera bardzo dobrze. - Proszę bardzo.- uśmiechnęła się szeroko, chociaż nie ukrywając dobrze jej było w jego ramionach. Swoją drogą jako singielce brakowało jej jako takiej stabilizacji uczuciowej, ale nie narzekała. Bez żadnych aluzji, oczywiście. ;) - Co tam u ciebie ?- zmierzyła go wzrokiem szczegółowo, trochę się zmienił. Zmężniał przez te parę lat.Anonymous - 2013-02-18, 23:04 Może i faktycznie się zmienił, jednak tak naprawdę był tym samym Peterem sprzed kilku lat. Tym, którego poznała dawno, dawno temu. Tym, z którym była.
-Co u mnie? Dobre pytanie. W zasadzie niedawno przyjechałem, a teraz zamierzam znów wkręcić się w jeździectwo.
Tak, takie właśnie miał zamiary - pogłębić to, co niegdyś zaniechał. I to w zasadzie tyle z jego życia. Można rzec, że tu, w Orchard, zaczynał je od nowa.
-A jak Tobie się wiedzie?
Ano, pytanie za pytanie. Rozsiadł się wygodniej łokciami podpierając o stół, co podobno uchodzi za okropność.Kathrin - 2013-02-18, 23:10 Ahh stary dobry Peter, w pewnym sensie brakowało jej jego towarzystwa, trochę za nim tęskniła. A kto by nie tęsknił, jeśli kiedyś było między nimi uczucie.
- No to życzę powodzenia i sukcesów.- dopiła kawę do końca. - U mnie, w sumie życie toczy się dalej. Nowe znajomości, stara praca, nie narzekam.- było dobrze i stabilnie, może nie wszystkie kwestie były jasne, ale Kath była szczęśliwa.
Nie przeszkadzała jej ta niby "okropność". - Muszę się przyznać, że trochę za tobą tęskniłam, tak po przyjacielsku.- raczej nie wrócą już do siebie, co jest raczej pewne. Ale przyjaźń też jest dobra. ;)Anonymous - 2013-02-18, 23:18 Nie mów "hop", zanim nie przeskoczysz. Dlaczego zakładała najgorsze? Trzeba myśleć pozytywnie! Zawsze i wszędzie!
Przytakiwał kiwając głową na jej słowa. Nie, nie lekceważył jej w ten sposób, a raczej dawał do zrozumienia, że przyjął to wszystko do wiadomości. Zdolna bestia, nie ma co.
Usłyszawszy jej "wyznanie", zdał się na szerszy, niż do tej pory uśmiech.
-A wiesz, że i ja za Tobą tęskniłem?
Bardzo tęsknił. Cholernie! Nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca, nigdzie. Dalej czuł się zagubiony, mimo że miał tu wielu starych znajomych. Ginger, Mir, Kimberly...To jednak powodowało swego rodzaju niedosyt.
-Niekoniecznie po przyjacielsku.
Dodał ciszej, nieco zmieszany.Kathrin - 2013-02-18, 23:36 Może dlatego, że w jej życiu pojawił się ktoś jeszcze z kim wiązała jakieś plany. Ale nigdy nie wiadomo co życie przyniesie, dlatego jak powiedziałaś nie mów "hop" dopóki nie przeskoczysz ; ).
- Fajnie wiedzieć, że ktoś jednak za tobą tęskni.- uśmiechnęła się szerzej. - Rozumiem.- przytaknęła na jego wyznanie. - Przejdziemy się ? Wolałabym tutaj nie rozmawiać na takie tematy.- wyjaśniła podnosząc się. Zapłaciła rachunek za siebie i za Mirkę.
[Ubrała kurtkę i podeszła do Petera.- Posłuchaj, to nie jest tak, że zapomniałam o tym co nas łączyło. Nadal jesteś dla mnie bardzo ważny, ale są też inne osoby w moim życiu i gdy nic jeszcze nie jest wiadome nie chcę, podejmować poważnych decyzji, aby niczego nie spieprzyć. To nie oznacza jednak, że nie możemy się spotykać na piwo, czy cokolwiek.- zaczęła dalszą rozmowę, opuszczając kawiarnię.
//idziemy do parku i opisujemy podróż tutaj ?Anonymous - 2013-02-18, 23:43 Przecież by zapłacił, więc dlaczego to uczyniła? Przewrócił jedynie oczyma na jej incydent, po czym wyszedł za Kath. Poważne tematy? Och, jak "miło". Cały rozradowany był na samą tę myśl. Ledwo ją zobaczył i już miał się kłócić? Niech jest i tak.
Zrównał krok z dziewczyną przy okazji zakładając czapkę na głowę. Było zimno, a Peter ostatnio przesadził z użyciem maszynki, przez co jego włosy były bardzo, ale to bardzo krótkie. Teraz odczuwał tego skutki.
-Czy naprawdę myślisz, że jestem takim kolesiem, który bez Ciebie nie potrafi sobie ułożyć życia? Jestem dorosłym chłopcem. Nie mam w domu ołtarzyka z Twoimi zdjęciami, nie oblubiam Twoich zdjęć i nie masturbuję się przy nich. Już dawno spaliłem za sobą wszystkie mosty, a do Twojego życia ani śmiem się pakować z buciorami.
Wymamrotał niemal podnosząc głos. Jak dobrze, że byli na świeżym powietrzu. Nawet na nią nie zerknął, a jedynie fukał z podenerwowania. Tak, nie potrafił nad sobą panować.
-Nie obchodzi mnie też z kim i z iloma facetami sypiasz. To Twoje życie, a ja już dawno nie jestem jego częścią.
Dodał wciąż zawzięcie patrząc przed siebie. Tak, cała ta sytuacja zdecydowanie go denerwowała. A niech to szlag.Mirabell - 2013-02-21, 15:39 Yyy aaa... żeby tak nie być cały czas w tym starbucksie . Wyszła z łazienki, widząc, że Kath z Peterem już nie ma po prostu wyszła.
ztSean Linbell - 2013-03-17, 19:55 Kolejny powrót na stare śmieci. Który to już raz? Sam nie pamięta ile razy już wracał i ile odchodził. Ile miał dość tego miasta, a ile razy pragnął tu być. Ile wspomnień stąd chciał zamazać, a ile nigdy nie zapomnieć. Prawdę mówiąc, większość z nich została zamazana. Nie miał dobrej pamięci, nadal się niszczył. Może już nie w takim stopniu jak kiedyś, ale jednak. Może trochę zmądrzał, a może po prostu czuł, że jego stan zdrowia ulega niekorzystnej zmianie. Kto wie?
Nie chciał od razu iść do stajni. Wiedział, że jedyny koń, który mógłby na niego czekać, nie przebywa aktualnie w tej stajni. Nie wiedział poza tym nic konkretnego na temat: co stało się z wyżej wspomnianym Que. Taki właśnie był z niego właściciel. Nie umiał być odpowiedzialny za siebie, a co dopiero za kogoś innego.
Kawiarnia wydała mu się odpowiednim miejscem do tego, aby przyzwyczaić siebie do obecności w tym miejscu. W spokoju popijał kawę, mając na uszach słuchawki. Wzrok miał raczej wbity w napój, nie rozglądał się wokół. Nie wydawał się jednak przybity czy coś w tym rodzaju. Był tylko zamyślony. Dość głęboko, prawdę mówiąc.Noa - 2013-03-17, 20:04 Z lekko przymkniętymi oczami dziewczyna wędrowała od paru godzin po mieście. Musiała pomyśleć, poukładać sobie stare sprawy, a przede wszystkim przestać tęsknić za starymi przyjaciółmi. Jak to jest, że albo gubi się ich numery, albo te się zmieniają? Za każdym razem ta sama śpiewka, no ale cóż. Praca psychoanalityka dawała jednak w kość, od niedawna zaczęła ponownie regularnie trenować, a życie jakoś nie chciało zwolnić, tylko dalej pędziło przed siebie. Jednakże tak po prostu najwyraźniej jest i trzeba się do tego przyzwyczaić. By w końcu nieco odpocząć skierowała swe kroki do Starbucks'a. Może łyk gorącej kawy doda jej nieco energii i siły na dokończenie tego dnia. Wchodząc do kawiarni z całą pewnością planowała usiąść sobie na uboczu i po prostu zatopić się we własnych myślach. W pewnym momencie jednakże jej wzrok przykuł pewien chłopak. Dziewczyna zamrugała parę razy oczami, jakby przyzwyczajając się do widoku. Zdezorientowana zamówiła sobie kawę, a następnie podeszła do stolika, gdzie siedział Sean. Zdążyła go rozpoznać tylko pytanie, czy on rozpozna ją. Bądź co bądź, ludzie się zmieniają, a pamięć jest złudna.Sean Linbell - 2013-03-17, 20:25 Cały czas siedział nad tą kawą, która, prawdę mówiąc, została już wypita. Nie przeszkadzało mu to w żadnym stopniu w kontynuowaniu swojego zamyślenia. To do niego nie podobne - umiejętność skupienia się na jednej rzeczy. Ludzie faktycznie się zmieniają. Ale nie Sean. Sean pozostaje tym samym dzieciakiem, który był. To tylko chwilowe, złudne wrażenie że nie jest tym, kim był zawsze. Może to dobrze, może nie. On sam nie ma zdania na ten temat.
W jednym momencie musiał odwrócić głowę w bok, bowiem jakaś postać przeszła obok niego. A konkretniej to kobieta, którą w myślach szybko ocenił jako taką, której urody nie brak. Ale, chwila, coś jest nie tak. Czemu ona zatrzymała się przy jego stoliku? Zmarszczył lekko swoje brwi, jakby w niezastanowieniu, jednocześnie unosząc wyżej swój wzrok. Skupił się na twarzy dziewczyny, która szybko wydała mu się znajoma. Równie szybko rozpoznał ją. Co za spotkanie. Otworzył buzię, jakby chcąc coś powiedzieć, chociaż tak naprawdę nie miał pojęcia co mógłby w tej chwili rzec. Szybko jednak się zreflektował.
- Jestem tutaj jeden dzień, a Ty już mnie śledzisz, Kochanie? - zapytał, a jakiś nieodgadnięty uśmiech wpełzł na jego twarz. Niewątpliwe było, że cieszył się ze spotkania ze starą znajomą. Chociaż nie czuł się na to psychicznie gotowy.Noa - 2013-03-17, 20:36 Dzieciak, czy też nie dzieciak, akurat to nie miało dla owej dziewczyny żadnego znaczenia. Sean to Sean, obojętnie jak się zachowywał i jaki był, zawsze był osobą, którą...znała. Mogą być tu sporne kwestie, że niekoniecznie go dobrze zna i tym podobne bzdety, ale dla niej był przyjacielem, dodatkowo zawsze będzie go za niego brała. Chyba żadna sytuacja nie mogłaby tego zmienić. Rzecz jasna Noa szybko dostrzegła moment, gdy nie był pewny, co powiedzieć i uniosła sugestywnie brwi, jednakże darowała sobie uszczypliwe uwagi. Za bardzo się cieszyła z jego widoku...naprawdę za bardzo.
- Stęskniłam się, mój drogi, a jeszcze mi uciekniesz - odpowiedziała, przysiadając się i uśmiechając lekko w kierunku chłopaka.
Cóż, prawdopodobnie gdyby jej powiedział, że jeszcze nie ma siły, ochoty, czy też nie jest gotowy, by z nią porozmawiać, zrozumiałaby to. W końcu znali się już trochę, temu nie można było zaprzeczyć, chociaż od ich ostatniego spotkania minęło trochę czasu. Kiedy to było? Chyba, jak wygrała w koszykówkę i mogła mu rozkazywać. Niestety od tamtego momentu jakoś się oboje na siebie nie natknęli, a rozmowy przez telefon nigdy nie wychodziły owej dziewczynie.
- Co tam u Ciebie? - spytała się, nie mogąc się powstrzymać od przytulenia na powitanie, aczkolwiek szybko się wycofała.
Nie ma co być zbyt wylewnym, w szczególności biorąc fakt, że różnie w życiu bywa i akurat Seanowi mogło się to nie podobać.