Hachiro - 2013-08-05, 17:52 Patrzał z zainteresowaniem na bramki, a raczej boksy startowe. Ciekaw był, do czego służą. Gdy dostał taki sygnał ruszył w ich stronę, zatrzymując się z głową w takowej bramce i rozglądając się po niej. Ciasno dość.Anonymous - 2013-08-05, 18:05 Chwilę tak stali, aż w pewnym momencie drzwiczki się otworzyły a Andrew dał mu wyraźny sygnał do galopu, ciekaw był jak Hachiro zareaguje, tak czy tak, trzymał się jego boków, bo możliwe było, że wpadnie w szał, oby nie.Hachiro - 2013-08-05, 18:07 Huh, nawet w pełni nie wszedł do tego boksu a już mu każą przez niego przebiegać. Nagle drzwiczki gwałtownie się otworzyły, a sam wystrzeliłz tego boksu jak pocisk. Przynajmniej na parę kroków, bo już po chwili zatrzymał się i dęba stanął, następnie strzelając potężnego barana.Anonymous - 2013-08-05, 18:14 Tak myślał, że nie będzie dobrze. Na pierwszy raz się utrzymał. - eeej, spokojnieee - utrzymywał się, ale jak tak wierzgać zaczął to spadł, zsunął się najzwyczajniej na świecie, uwalniając nogi ze strzemion, podniósł się dopiero po chwili powoli i złapał wodzę, ściągając je z jego szyi. Tak o wiele łatwiej i bezpieczniej będzie. - Ciiii, spokojnieHachiro - 2013-08-05, 18:37 Czując zsuwający się ciężar jeźdźca nieco się uspokoił, jednak gdy złapał go tak gwałtownie (jak dla niego) za wodze zadarł głowę do góry, patrząc na niego jednym okiem. Chrapy miał nieco rozszerzone, wzrok przestraszony. Bał się tego diabelstwa.Anonymous - 2013-08-05, 18:42 - Ciii, spokojnie - pogłaskał go delikatnie po szyi, mówiąc do niego szeptem. Chciał go choć trochę uspokoić, nie będzie już próbował, szkoda go denerwować, jeszcze się zrazi na przyszłość.Hachiro - 2013-08-05, 19:04 Po dłuższej chwili przemawiania do niego i głaskania uspokoił się, opuszczając głowę. Parsknął cicho, potrząsając głową.Anonymous - 2013-08-05, 19:07 Pogłaskał go po pyszczku i wyciągnął z kieszeni kawałek marchewki, podając mu na otwartej ręce. Jeśli zjadł to złapał za wodzę i lekko go pociągnął, idąc nieco przed nim i tak z nim chodził jak na razie, żeby się uspokoił.Hachiro - 2013-08-05, 19:17 Zjadł z chęcią smakołyka i podążał za człowiekiem, patrząc kątem oka w stronę bramek. Co za narzędzie zła. Widział już parę razy, jak konie wyścigowe się ścigają, ale nigdy tego nie przeżył.Anonymous - 2013-08-05, 19:20 Więc zatrzymał go w dość sporej odległości od bramek, w stronę dalszego toru. Wsiadł na niego i pochodził jeszcze chwilę z nim stępem, a następnie, kiedy to się już upewnił, że Hachi się uspokoił dał mu mocną łydkę do galopu, wypychając go biodramiHachiro - 2013-08-05, 19:33 Stał grzecznie przy wsiadaniu i ruszył stępem przed siebie. Po chwili został wypchnięty do galopu, co oczywiście wykonał o se galopował wygodnym dla jeźdźca lope'm po torze. Nigdzie mu się nie śpieszyłooAnonymous - 2013-08-05, 19:35 Leń pieprzony, hehe. Dodawał mu mocno łydki, przy okazji oddając mu nieco wodze, żeby mógł wyzwolić swojego konia wolności i w ogóle...Hachiro - 2013-08-05, 19:49 Gdy dawał łydki powoli przyśpieszał, by w końcu rozwinąć pełną prędkość. Nawet zaczął czerpać przyjemność z tej dziwnej rozrywki. Parsknął wesoło, wysuwając głowę do przodu, biegnąc tak szybko, jak nigdy.Anonymous - 2013-08-05, 19:50 I o to chodziło. UWOLNIĆ KONIA~. Dobra, nie. Trzymał się mocno, dając mu się wybawić i zwalniając nieco nim przy zakrętach, nie chciał, żeby Hachiemu coś się stało, mimo tego, że w skrętach był naprawdę dobrym... w sumie tym się specjalizował, taka dyscyplina, huehHachiro - 2013-08-05, 19:55 Zakręty oczywiście wykręcał z pełną prędkością, nie dając się zwolnić. Przy okazji wywalało Andrewa na nich. Parsknął ponownie i po drugiej prostej zaczął się powooli męczyć.