To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Zawody krajowe w skokach

Angel's Wings - 2017-09-04, 13:15

Angel nie reagował jakoś szczególnie na kolejne zawody, w których przyszło mu z Jessie startować. Oczywiście panowała ta szczególna atmosfera przed zawodami, jednak nie wpływała na niego jakoś szczególnie negatywnie. Skupiał się na swoim zadaniu i miał nadzieję, że uda mu się wypaść jak najlepiej. Jessie zabrała go na rozgrzewkę przed rozpoczęciem zawodów. Rozgrzewka obejmowała trzy chody i skupiała się głównie na przejściach i uzyskaniu elastyczności, z czym siwy nie miał problemów. Był raczej skoncentrowany i rozluźniony, skupiał się na ćwiczeniach.
Gdy w końcu przyszła ich kolej ruszyli na parkur kłusem roboczym, Jessie anglezując na jego grzbiecie. Jej starania o rozluźnienie go miały na niego wpływ, rzeczywiście pomagając mu w utrzymaniu rozluźnienia. Zatrzymali się przed komisją, po czym ogier poprawnie cofnął się na kilka kroków i ze stępa zagalopowali na lewą nogę. Ruszył w stronę jedynki, nie rozpędzając się za bardzo, lecz galopując raczej pośrednim, optymalnym tempem, podczas gdy amazonka wciąż dbała o jego rozluźnienie. W pobliżu jedynki Jessie usiadła głębiej w siodle i dojechali w rytmie do przeszkody i otrzymując łydkę wybił się we właściwym miejscu, wpasował w przeszkodę i zaprezentował ładny baskil, w zgraniu z brunetką. Zazwyczaj nie sprawiał większych problemów zarówno podczas oporządzania, jak i podczas pracy np. na treningach. Na zawodach dochodziło więcej czynników, ale póki co Oldenburg i tym razem nie sprawiał kłopotów, reagował na pomoce od kobiety i starał się pokazać z jak najlepszej strony. Po lądowaniu ruszyli na lewo w stronę drugiej przeszkody. Jak na razie utrzymywał obecne, aktywne tempo. Dzięki pomocom od Jessie i własnemu doświadczeniu, które wyniósł także z treningów z kobietą prawidłowo wpisał się w zakręt, by po naprostowaniu ruszyć na przeszkodę. I tym razem w dojeździe do niej nie napotkali na żadne trudności, siwek odbił się we wskazanym miejscu i zgrał z Jessie, pokonując dwójkę z niewielkim zapasem.

edit

Luke - 2017-09-05, 21:53

Brunet miał już kiedyś okazję spotkać się z Chaosem i chociaż ogier nie był może całkiem w jego typie jeśli chodzi o rasę, to jednak z chęcią zgodził się na zaprezentowanie go na zawodach krajowych. Po rozgrzewce stawił się na gniadym na parkurze, pod koniec przejazdu poprzedzającej ich pary podjechał z nim do jokera coby ocenić reakcję na ów dziwną konstrukcję a po upłynięciu możliwego na to czasu zbliżył się na achale w stronę jury celem wykonania eleganckiego ukłonu. Zaraz po tym wypchnął skokowca do galopu na lewą nogę i w tym chodzie poprowadził go w stronę rozpoczynającego oksera. Od samego początku przejazdu nie dał sobie w kaszę dmuchać i posyłał gniadoszowi zdecydowane sygnały, pewnie oplatał jego boki łydkami nie pozwalając tym samym na spływanie na boki, podobnie sprawa miała się jeśli chodzi o ograniczenie od strony wodzy. Biodra bruneta podążały za ruchem konia, dzięki czemu nawet mimo lekkiego przytrzymywania przed przeszkodą nie kazał mu myśleć, że może rezygnować z podejścia do skoku. Z samego początku co prawda tuż po wyprostowaniu na jedynkę pozwolił mu na lekkie wyciągnięcie się przed okserem, niemniej jednak nie dopuścił do tego, by foula Amira spłaszczyła się aż nadto - dzięki temu zabiegowi ogier miał szansę na wykonanie sprężystego odbicia w reakcji na energiczne dociśnięcie łydek przez Sugarmana. Kiedy ogier zaczął wychodzić w powietrze, Luke także rozpoczął przechodzenie do półsiadu, nie będąc ani za, ani przed ruchem konia. Po lądowaniu zostawił sobie chwilę czasu zanim zaczął zabierać ogiera na zakręt, na prostej też nie zbierał jeszcze jego tempa z powrotem do bardziej wyważonego, zabieg ten zostawił właśnie na jazdę po łuku na którym siłą rzeczy jego pomoce oddziaływały lepiej na konia. Jeszcze przed wyjściem na prosty najazd na stacjonatę wziął Chaosa bardziej na siebie, nie chcąc dopuścić do popełnienia błędu już na samym początku. Co prawda był to konkurs ze wzrastającą trudnością a każda kolejna przeszkoda była bardziej wartościowa jeśli chodzi o punkty, niemniej jednak przy chęci walki o wygraną liczył się każdy z nich i nie można było sobie pozwalać na pomyłki. Wobec tego nawet wbrew chęciom gniadego ostudził prędkość, jaką zbliżali się do dwójki, dzięki czemu zachowana została odpowiednia sprężystość galopu a sygnał do wybicia mógł poskutkować odpowiedzią w postaci soczystego skoku pod górkę. W powietrzu jeździec przestawił łydki dociążając przy tym prawe strzemię sugerując tym samym skokowcowi lądowanie na inną niż dotychczas nogę, tak żeby po powrocie na ziemię bez zaburzenia równowagi móc skierować się na niejako pętelkę wokół siódemki, która miała ich doprowadzić do skoku numer 3. Sugarman zwrócił uwagę na to, by za bardzo nie skracać najazdu, co mogłoby uniemożliwić ponowne wyciągnięcie się do oksera, o które zadbał już podczas wychodzenia na prostą linię prowadzącą ich do przeszkody. Tutaj pomoce raczej bez zmian, brunet odczekał w siodle dosiadem "najeżdżając" konia na konstrukcję by na odmierzonej odległości posłać mu energiczną łydkę jako sygnał do odskoku. Podtrzymał też ułożenie ciała do galopu na prawo jednocześnie już przygotowując się na zamknięcie ogiera od lewej strony od pierwszej chwili po lądowaniu. Dzięki temu miał możliwość natychmiastowego skierowania go na łuk w stronę czwórki, podczas pokonywania tej odległości przeszedł do lekko odciążającego dosiadu dając możliwość koniowi na co nieco rozwinięcie się w galopie, co oczywiście musiał ukrócić wraz z wychodzeniem na prostą do stacjonaty. Musiał zachować Chaosa w pełnej gotowości do reakcji na dalsze pomoce, jako że nad przeszkodą szykowała się zmiana nogi, dzięki której będą mogli prawidłowo pokonać kolejną krzywą idącą na piątkę. A zatem, jak należało zrobić tak i Luczek zrobił: pozbierał konia przed czwórką, zadbał o posłanie jasnego sygnału do wyskoku a gdy już byli w powietrzu przestawił się na lewo, tym samym sugerując to samo swojemu towarzyszowi. Warto dodać, że przed samą przeszkodą już go delikatnie wygiął na lewo, dzięki czemu zapewne udało mu się skłonić ogiera do oddania skoku pod lekkim kątem, co z kolei nieco skróciło im dalszą drogę w stronę oksera. Był on nieco zbyt "widoczny" dla konia, dlatego tutaj brunet nie pozwolił sobie na jakieś dodatkowe pobudzanie i tak chętnego i wyrywnego Chaosa, jedynie poszerzył mu nieco ramy w które mógł się wpisać podczas przemierzania odległości dzielącej ich od piątki by tuż przed samą przeszkodą upewnić go co do konieczności jej przeskoczenia, naturalnie poprzez energiczne dociśnięcie łydek, już wtedy przygotowując się do ich przestawienia w locie, dzięki czemu mogli później wylądować na prawo. Kierując achała po łuku dokładnie między jokerem a dziesiątką przy okazji krótko zmierzył wzrokiem tę trudniejszą przeszkodę, raz jeszcze rozważając, czy należałoby podejść do niej czy jednak do tej standardowej wersji ostatniego skoku. Niemniej na ostateczną decyzję mieli jeszcze czas toteż Luke skupił się dalej na tym, co tu i teraz, a zatem na precyzyjnym prowadzeniu konia w pomocach celem najechania pod lekkim skosem na oksera z numerem sześć. Branie tego typu przeszkód nie pod kątem prostym było lekkim ryzykiem ale zważywszy na długą budowę ogiera oraz ich dobre, żywe tempo, brunet ocenił ich szanse pozytywnie i w ten sposób nakierował Amira na nieco trudniejszą ale minimalnie szybszą trasę. Tutaj dodatkowo cmoknął na skokowca podczas posyłania mu sygnału do wybicia aby go dodatkowo zmotywować, natomiast ręka zadbała o to, by podczas wyciągania się w locie nad drągami kopytny miał wystarczająco dużo przestrzeni. Po raz kolejny ze strony jeźdźca miała miejsce zmiana ustawienia pomocy, tym razem więc do galopu na lewo, jako że ewentualny płaski łuczek jaki musieliby wykonać aby ładniej najechać na siódemkę wyginał się dokładnie w tę stronę, podobnie jak zresztą następny odcinek trasy. Po lądowaniu nie wrócił całkowicie w siodło tylko dał gniademu kilka sekund na nieco bardziej swobodne, szybsze galopowanie, które później zaczął ogarniać mniej więcej między połową a trzema czwartymi odległości od stacjonaty. Jako, że nogę mieli już zmienioną, starczyło się tylko i wyłącznie skupić na dobraniu odpowiedniego miejsca wybicia oraz oczywiście na wzięciu konia z powrotem bardziej za siebie coby uzyskać galop bardziej pod górkę. Dzięki temu zabiegowi w niezłym zgraniu pokonali siódemkę i prędko zostawili ją za sobą, teraz podążając po odrobinę ciaśniejszym niż przewiduje to trasa łuku, coby skrócić odległość do następnego skoku i przy okazji z większą łatwością utrzymać równe, dalej żywe ale nie za szybkie tempo. Ważne było, aby nie rozciągnąć się za mocno przed kolejną stacjonatą, bo chociaż stojący za nią okser był już osobną przeszkodą a nie członem kombinacji, to jednak nie mieli aż tak znowu nadto miejsca na większe manewry i pracę nad tempem. Chociaż do oddania skoku nie musiał Chaosa przesadnie namawiać, zarówno na ósemce jak i dziewiątce zadbał o książkowe dojechanie pod przeszkodę od dosiadu, sygnał od łydki i płynne wyjście do półsiadu przy wybiciu. Podczas wyskoku przed okserem już przygotował się psychicznie na natychmiastowe (tuż po lądowaniu) podjęcie wszelkich działań mających na celu doprowadzenie gniadosza do jokera, na podejście do którego zdecydował się ze względu na dobrą, czystą i płynną rundkę, jaką do tej pory pojechali. Nie usłyszawszy żadnego puknięcia przy dziewiątce miał już pewność, że biorą się za trudniejszy końcowy wariant, do którego prowadziła ich znacznie bardziej wymagająca, krzywa linia, której mogli sprostać tylko dzięki zamknięciu konia od prawej strony i podtrzymania impulsu od lewej. Dziwny wygląd przeszkody nie odstraszał zawodnika, niemniej jednak zdawał on sobie sprawę, że dla skokowca może to być już trochę bardziej skomplikowana sprawa, dlatego dołożył wszelkich starań, aby dojechać Chaosa do samego końca w zdecydowanym stylu. Ze swojej strony posłał mu mocną łydkę po czym zaczął wychodzić do skoku, mając nadzieję na najlepsze...
Mistrz Gry - 2017-09-05, 21:58

LUKE SUGARMAN & CHAOS AMIR - LOSOWANIE DO JOKERA


11; Nieudane pokonanie przeszkody.

Opis
Nieudane pokonanie przeszkody - powód zostawiam Chaosowi, bo niestety nie mam teraz czasu i głowy do opisu, przepraszam. D:


Sensationet - 2017-09-09, 23:16

Po lądowaniu za piątką na lewo, pogalopowali w kierunku szóstki. Klacz wyczuła że coś nie tak do końca jest z właścicielem, ale no to w sumie jego problem. Klacz niechętnie galopowała wolniej po parkurze. Klacz chętnie jednak galopowała do przodu, mając jednak energię do pokonania kolejnej przeszkody. Klacz naprostowała się do stacjonaty, intuicyjnie wyczuwając sygnały od właściciela. Dopomagała mu czując że chyba kajś rozum zgubił. Klacz jechała pewnie i mocno do przeszkody, nie potrzebując nawet mocnych sygnałów od faceta. Dojechała pewnie do miejsca wybicia, by w nim wyjść do skoku. Klacz bez trudu zadziałała instynktem, składając i wyciągając się w locie nad przeszkodą. Wylądowała na prawą nogę, bo z zasady tą miała mocniejszą. Skierowali się na siódmą przeszkodę, gdzie klacz nieco przyspieszyła do niej. W dojeździe do przeszkody podniosła się do niej, by pojechać na sam jej środek. Wybiła się w odpowiednim miejscu do skoku, by przefrunąć w niezłym nawet stylu nad przeszkodą. Wylądowała znowu na prawo, by skierować się na ósmą przeszkodę. Postarała się nieco aktywniej pojechać do niej, co im udało się w niewielkim stopniu. Naprostowali się znowu do przeszkody, by pewnie dojechać do miejsca wybicia. W nim znowu wyszła do skoku, wykonując baskil nad przeszkodą. Wylądowała na prawo, by pojechać nieco mocniej do kolejnej przeszkody. Po prostej najpierw, a potem w prawo na dziewiątkę. Ponowie osiadła bardziej na zadzie w dojeździe do przeszkody, unosząc się na przodach i kierując się do miejsca wybicia. Wyszła z siłą z zadu do skoku, by złożyć i wyciągnąć się poprawnie zaraz nad przeszkodą. Teraz czekała ich ostatnia przeszkoda do pokonania, a klacz tylko czekała na decyzję chłopaka która to będzie. Nie miała wpływu na wybór chłopaka, mogła się tylko dostosować. Brian wybrał dziesiątą przeszkodą, gdzie klacz zaraz się na nią skierowała. Pojechała kawałek po prostej i odbili zaraz w stronę dziesiątki. Pojechała do niej energicznie, mocno i pewna siebie. Klacz wyszła do skoku nad przeszkodą, wykonując nad nią baskil. Okazało się że wybór Briana to był strzał w dziesiątkę, bo pokonali ją na czysto. Klacz po wylądowaniu w radości oddała z zadu, by najszybciej jak to możliwe przekroczyć linię mety. Tam zwolniła do kłusa i zjechała zaraz z parkuru, a po rozstępowaniu i jakimś czasie wrócili do Orchardu.

z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group