Anonymous - 2014-04-14, 15:25 Roksi udawała że to nie ona i że nic o tym nie wie po prostu tak dla bezpieczeństwa. Liznęła dziewczynę na przeprosiny, a że Roksi pachniało z pyska zdechłym kotem to już nie jej wina .... może dziewczyna nic nie poczuje, ale jeśli tak to będzie musiała sobie coś pachnącego pod nos podłożyć bo się pożyga. Gdy została przywołana posłusznie zeskoczyła z ławki i zaszczekała swym jakże potężnym głosikiem, ona mogła iść, jeśli jej dają jeść to bez zastanowienia idzie. Zabrała z ławki jeszcze swoją piłeczkę i mogli iść dalekooo.Sara - 2014-04-14, 15:47 Od razu wytarła rękawem policzek polizany przez sunię. Na szczęście przeziębienie jeszcze trochę się jej trzymało, szczególnie katar i zatkany nos więc nie czuła swądu śliny Roksi jakoś specjalnie mocno. Pogroziła przybłędzie palcem uśmiechając się przy tym chytrze. Zaczekała na nią aż przybiegnie ze swoją piłeczka. Nawet nie zastanawiała się dlaczego ją wzięła i skąd zabawka się tam wzięła. Wzruszyła dyskretnie ramionami i pogłaskała suczkę ostatni raz zanim stanęła na równych nogach. W końcu Roksi była o wiele mniejsza, więc żeby znów ją pogłaskać ponownie musiałaby kucać. -To idziemy?- Spytała uśmiechając się przyjaźnie. Cmoknęła do suczki i poklepała kilkakrotnie w udo, by dać znać suczce do ruszenia. z.t.
//To teraz do stajni ;pAnonymous - 2014-04-14, 15:54 To Roksi poleciała, hop siup i sobie idą dalekoo.
zt.
/wena xD/Anne Howard - 2014-04-14, 21:51 Tak więc przyszła tutaj, oczekując niechybnie, aż pojawi się jej brat. Cóż, dawno się nie widzieli, więc być może czymś ją zaskoczy? Tak, to chyba w jego stylu. Odrzuciła do tyłu swoje fioletowe włosy, które dość nie dawno ufarbowała. Pewnie i to Bastianowi się nie spodoba, ale będzie miała chociaż z nim powód do rozmowy. Jak nic uwielbiała się z nim droczyć. <3 Przystanęła spokojnie nad jedną z ławek, po czym zapaliła papierosa, porządnie się nim zaciągając.Bastian Collins - 2014-04-14, 21:57 Przyszedł we wskazane przez siostrę miejsce. Chwilę zajęło mu spacerowanie po parku zanim doszedł na alejkę z ławkami, ale w końcu udało mu się dotrzeć. Rozejrzawszy się po okolicy dość niepewnym wzrokiem chwycił jeszcze raz telefon w rękę, aby sprawdzić czy to na pewno tu byli umówieni.
Stwierdziwszy, że jeszcze dobrze widzi i czytać raczej potrafi stwierdził, że jego upierdliwa siostra najwyraźniej nie dotarła tu przed nim. Niby nic, ale od razu postanowił opieprzyć ją przez telefon.
Zdziwił się okrutnie, kiedy wykręcił numer, a siedząca nieopodal postać w tym samym czasie zaczęła rozmawiać.. właśnie z nim. Czyżby ukradła komórkę Anne? Jako, że miał do niej zaledwie kilka kroków podszedł bliżej, a jego oczy otworzyły się szeroko, kiedy nie zobaczył złodziejki... a właśnie osobę, z którą się umówił. Matko i córko..
- Jesteś popieprzona - stwierdził na przywitanie i wsunął smartphone'a do kieszeni spodni. Skrzywił się lekko ujrzawszy jej fryzurę i nie omieszkał jej to zaprezentować. Poprawił rękę, która spoczywała na temblaku, aby było mu wygodniej i nabrał więcej powietrza w płuca, aby zaraz głośno odetchnąć.
Faktycznie... chciał jej powiedzieć coś co ją na pewno zaskoczy... ale póki co odszedł od tego myślami. Na razie wgapiał się w jej fioletowe włosy nie wierząc własnym oczom..Anne Howard - 2014-04-14, 22:09 Do jej uszu dobiegł odgłos przybliżających się kroków. Rozpoznała go już z daleka, ale na razie nie podnosiła głowy. Drgnęła gwałtownie, słysząc jego komentarz. Uniosła wzrok, mierząc go spojrzeniem spod uniesionych brew.
- To tak się w tych czasach wita siostrę?- zapytała nieco oschłym tonem, jednakże kąciki jej ust lekko drgały. Podniosła się z ławki, przy okazji wyrzucając papierosa do plastikowego kosza, który stał nieopodal. Nagle wiatr powiał na jej twarz, rozdmuchując przy tym włosy, które mogły ukazać się w całej swej piękności. :>
- Dawno się coś nie widzieliśmy- mruknęła cicho, dopiero teraz zauważając jedną rzecz, którą udało jej się przegapić. Mianowicie, że jego piękna rączka spoczywała w najlepsze na temblaku. Jej usta poruszyły się bezgłośnie, ale nie wydobył się z nich nawet szept. Zmarszczyła czoło, co mogło zasugerować tylko jedno: nadciągający gniew siostry Ann.
- Kto ci to zrobił?!I w ogóle jaki sposób to się stało?!- zaczęła mówić podwyższonym tonem głosu, który niemal przerodził się w krzyk. Tak, w takich sytuacjach trudno jej było opanować nadciągające emocje.Bastian Collins - 2014-04-14, 22:20 - Taką siostrę tak - odparł, jakoś specjalnie nie przejmując się jej oburzeniem. Doskonale znała swojego brata i wiedziała jak ten się zachowuje.. i że totalnie nie toleruje jej chorych zmian wizerunku. Doprawdy, czy ona choć przez chwilę nie mogła być normalna? Czy on wymagał od niej tak wiele?
Mlasnął, kiedy wiatr rozwiał jej fioletową czuprynę, ale postanowił na razie tego nie komentować, słysząc jej kolejne słowa. Prawda jest taka, że nawet się za nią stęsknił. Zawsze ją bardzo kochał, choć nigdy nie chciał się do tego przyznać. I faktycznie długo się nie widzieli. Mógł to poznać chociażby po tych kłakach. Chyba sporo jej urosły od ich ostatniego spotkania.
Nie zdążył jednak skomentować tych słów, gdyż wnet siostra obdarzyła go kolejnym oburzeniem. No tak, a mógł nie zakładać tej cholernej zabawki.
- Byłem we Włoszech, pobili mnie na imprezie, przeżyłem. Koniec tematu - mruknął, jakby niezbyt przejęty całą tą sytuacją. Dostał już zjebkę od Elizabeth, ale wiedział, że będzie musiał przejść jeszcze przez jedną, taką samą rozmowę.
Teraz jednak chciał się zająć czymś innym. Chciał powiedzieć siostrze coś ważnego, a więc ta musiała się uspokoić.
- No już, siadaj. To co Ci powiem dopiero Cię zwali z nóg.Anne Howard - 2014-04-14, 22:31 W zasadzie... tak, to fakt, przecież mogła się tego spodziewać. Chociaż, czy być może jeden raz, kiedy to by okazał jej trochę braterskiej miłości tak przed innymi byłoby skazą na jego honorze? Pokręciła głową, w której huczało od myśli, które wybiegały bardzo naprzód.
- Pewnie pobili cię tak, bez najmniejszego powodu? Już ci wierzę- mruknęła pod nosem na tyle głośno, żeby mógł ją usłyszeć. Nie dość, że nie widzieli się przez szmat czasu to jeszcze teraz ten jego temblak. Stęskniła się za nim strasznie, a zgotowania takiej niespodzianki raczej się nie spodziewała.
Co do spokoju... To z nią nie było tak łatwo. Potruchtała w miejscu, mamrocząc kilka gniewnych słów.
- Tia, już się nie mogę doczekać- odparła, opadając powoli na ławkę. Założyła nogę na nogę, co raz odkładając ją na ziemię. Po chwili zastanowienia wyciągnęła je przed siebie, głęboko oddychając. Po kilku dłuższych sekundach - powiedzmy - była gotowa na to, żeby wysłuchać Bastiana. Cóż, musiało to być coś ważnego, ponieważ on nie dzielił się z nią od tak informacjami z jego prywatnego życia.
- A więc mów, o co chodzi- powiedziała niemal zachęcającym tonem, w którym kryła się jednak nutka złości i niedowierzania.Bastian Collins - 2014-04-14, 22:40 - Anne.. - upomniał ją, żeby dłużej nie drążyła tego tematu. Ale jednak coś go tknęło i zwyczajnie postanowił ją wtajemniczyć w to co się wydarzyło. Skoro powiedział o tym Elizabeth, mógł także powierzyć tą tajemnicę siostrze. Tak czy siak by się dowiedziała. Plotkowały pewnie jak najęte, a on mógł się założyć, że był jednym z głównych tematów owych plotek. - Byłem na imprezie, a komuś się nie spodobała moja obecność. Wiesz jacy są włosi - okropnie narwani. Trzem na raz nie dałem rady, ale skończyło się tylko na tej ręce. - "i siniakach na całym ciele" dodał w myślach, ale siostra z pewnością mogła żyć bez tej informacji. Siniaki siniakami, ręka była trochę bardziej pokiereszowana.
Milczał przez chwilę, kiedy to wyrzucił z siebie kolejny raz ową historię, a w tym samym czasie czekał aż Anne trochę się uspokoi. Doprawdy, wierciła się jakby miała mrówki w tyłku, podczas gdy on siedział w jednej pozycji niczym posąg.
Kiedy w końcu się opanowała, obrócił głowę w jej stronę, a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. Wiedział doskonale, że to co jej powie zwali ją z nóg i to w pozytywnym sensie. Śmieszyło go, jak negatywnie była nastawiona do nowości, które chciał jej sprezentować, ale najwyraźniej miała ku temu powody. Braciszek lubił sprawiać jej niespodzianki, które niekoniecznie zadowalały fioletowowłosą (prościej było zawsze napisać "blondynkę"). Wiedział jednak, że zaraz będzie odstawiać tutaj taniec szczęścia, mimo chwilowo niezadowolonej miny.
Pochylił się do jej ucha i w kilku krótkich słowach wyjawił jej swój mały sekret, po czym odsunął się nieco, aby dokładnie zaobserwować reakcję siostry.Anne Howard - 2014-04-14, 22:51 Wysłuchała jego całej historii z niemałym przejęciem. Miała ochotę stąd jak najszybciej wyjść i powiedzieć tym całym Włochom, co o nich myśli. Czasami potrafiła być szczera aż do bólu, ale zdarzało jej się to nad wyraz rzadko. Była wręcz pewna, że nic jej nie powiedział o sinikach, które zdobią jego ciało. Zmrużyła powieki, nie chcąc dalej drążyć tego tematu. Wiedziała dobrze, że Elizabeth pewnie zna już tą całą historie. Pewnie nawrzucała mu więcej wycisku w słowach niż Ann, ale dla niej to chyba była już sprawa zamknięta. Tak jej się bynajmniej zdawało.
- Dobra. Wierzę ci- odrzekła, kierując ku jego twarzy swoje przenikliwe spojrzenie. Nie mogła się już powstrzymać od uśmiechu, kiedy zobaczyła jego uniesione usta. I muszę przyznać, że niekiedy te niespodzianki czasami mogą przynieść trochę więcej radości, niż by się ktoś spodziewał. W miarę, jak dochodził do jej główki sens wyszeptanych słów przez Bastiana wprost do jej ucha, nie mogła wyzbyć się tego uśmieszku, który stawał się coraz szerszy. Założywszy mu ręce na szyję, odchrząknęła aż zbyt poważnie, ponieważ w środku roznosiło ją od całej tej radości.
- Gratuluję. Cieszę się, że w końcu... hmmm... chcesz się ustatkować czy coś- powiedziała ucieszona, zamykając go w końcu w uścisku. Cieszyła się, i to bardzo.Bastian Collins - 2014-04-14, 23:01 Oczywiście, że spodziewał się takiej reakcji siostry. Wiedział, że ta bardzo się ucieszy z podjętej przez niego decyzji, choć nie wiedział jeszcze do końca, jak chce to wszystko zrobić. Miał jednak tyle lat, że ustatkować by się przydało, ale nie do końca był przekonany, czy uda mu się wykonać postawione sobie zadanie.
- Mówię Ci to tylko dlatego, żebyś trzymała rękę na pulsie. Wiesz, że lubię zmieniać zdanie - oświadczył. Czyżby własnie dał siostrze pozwolenie na opieprzanie go za każdym razem, kiedy będzie chciał zejść ze ścieżki, którą przed sobą postawił? Nie było to dla niego trudne. Wiele razy rezygnował ze swoich celów, decydując się na inne przyjemności.
Wiedział, że cel jest dobry. I wiedział, że nie będzie żałował jego osiągnięcia. Pytanie tylko, czy dojście do celu przyjdzie mu gładko, czy też będzie drogą przez mękę? Po prostu nie wiedział, czy da radę odmówić sobie wielu przyjemności, które czyhają na każdym kroku.
- Z resztą, nie wiem jeszcze kiedy to będzie i czy w ogóle - mruknął po chwili. Oho, czyżby się zaczęło? Tak szybko?Anne Howard - 2014-04-15, 15:54 - Jakoś powinnam tego dopilnować- odparła w odpowiedzi, dopiero teraz wypuszczając go z swojego uścisku. Oparła się lepiej o ławkę, odchylając głowę trochę bardziej do tyłu. Uśmiechnęła się, próbując uspokoić kołujące w jej głowie myśli. Cóż, tutaj musiała mu przyznać rację. Nie raz zdarzało mu się zbaczać z danej ścieżki, nawet jeśli był już bliski osiągnięcia. Tymczasem jakoś siostra się w niego nie wdała.
- Bastian!- ofuknęła go, słysząc słowa lecące z jego ust - raz spróbuj doprowadzić coś do końca. A ja wierzę, że tym razem ci się uda.
Ostatnie słowa wypowiedziała z większym naciskiem niż dotychczas. Chciała tego, żeby był szczęśliwy i na tym jej tak naprawdę zależało. A jeśli wybrał taką drogę, musi mu tylko kibicować.
- Strasznie się za tobą stęskniłam- mruknęła cicho, opierając swoją głowę o jego ramię.Bastian Collins - 2014-04-15, 16:11 Pokręcił głową. Zdarzało mu się doprowadzać pewne sprawy do końca, ale niestety nie działo się to zbyt często. Jego obawy i obawy siostry były więc w tym przypadku uzasadnione, ale gra warta była świeczki. Wierzył, że jakoś mu się to uda, choć uważał również, że ktoś powinien cały czas go pilnować.
Kiedy siostra się od niego odsunęła, on zarzucił zdrową rękę na oparcie ławki, a tym samym objął ją i przysunął bliżej siebie. Gdy oparła głowę na jego ramieniu, przysunął do niej palce i delikatnie zaczął głaskać dziewczynę po policzku.
- Niech Ci będzie. Ja też - odpowiedział, zamykając na chwilę oczy i ułożył się wygodniej na twardym siedzeniu ławki. Przesunął językiem po swoich wargach, aby po chwili znów się odezwać.
- Postanowiliśmy z Elizabeth urządzić casting na faceta dla Ciebie. Chyba Ci się nudzi ostatnio, skoro wysyłasz takie prezenciki? - to pytanie miało być również podtekstem, aby Anne opowiedziała mu o swoim życiu prywatnym. Skoro on zdradził jej historię dotyczącą pobicia, ona mogła powiedzieć czy się z kimś spotyka. Miał prawo wiedzieć, czyż nie?Anne Howard - 2014-04-15, 22:17 Mruknęła coś cicho pod nosem, czując na swoim poliku delikatny dotyk jego dłoni. Każdy ma prawo do popełnienia błędów, na których człowiek się uczy. Być może Ann będzie taką osobą, które pomoże bratu w jakichś sposób trochę te błędy korygować i odciągać go od głupich pomysłów. Kiedy zrozumiała słowa, które wypłynęły przez usta Bastiana, uśmiechnęła się lekko. Czyli prezenty bezpiecznie dotarły i najwyraźniej nie wpadł na pomysł, aby te staranne wybrane maskotki wyrzucić. Raczej to nie spodobałoby się samej Anne, ale w sumie nie mogłaby im mieć tego za złe.
- Jeszcze czego!- prychnęła, tym samym wnosząc sprzeciw co to pomysły tej szalonej dwójki ludzi - masz tego nie robić, rozumiesz?
Pogroziła mu palcem przed nosem, śmiejąc się przy tym. Coś jednak ścisnęło ją w żołądku, przypominając tym samym o wydarzeniach, które i tak miały miejsce dość dawno. Szpitaaal... Przecież nie mogła znów powiedzieć swojemu bratu, że znów trafiła tam przez swoją miłość do tych szybkich pojazdów. Jeszcze do tego zagmatwania doszła jeszcze jedna osoba, której dość dawno nie widziała. Cóż, takie życie.Bastian Collins - 2014-04-16, 21:18 Bastian mlasnął krótko pod nosem.
- To może znajdź sobie w końcu faceta i daj mi trochę więcej odpoczynku od Ciebie - uśmiechnął się wrednie i przesunął językiem po swoich wargach. Przyglądał się uważniej siostrze, a im dłużej to robił, tym większy budził się w nim niepokój. Jej radosna twarz jakby nagle uciekła na drugi koniec świata, a nowa przybrała kształty raczej smutne, bolesne. To przez niego? Co znowu zrobił źle?
- Co jest? - spytał, odsuwając się lekko od dziewczyny, aby móc uważniej się jej przyjrzeć. O nie, nie ma ukrywania takich rzeczy przed bratem! On się przyznał, a ona powinna brać z niego przykład.