To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Rosemary - 2014-12-29, 01:50

- Zawsze się widziałam w roli seksownego króliczka, ale jeśli moja dupa jest wielka jak niedźwiedzia, może być i tak.- zaśmiała się krótko, a myśląc o wizycie w pracowni, wcale nie widziała w swojej bujnej wyobraźni dobioru stroju :lol:
- To chyba u was rodzinne, prawda? Ty też nie jesteś aniołkiem ...w żadnym stopniu - uniosła lekko brew, spoglądając na niego, spod przymrużonych powiek.
- O! Właśnie to miałam na myśli ...łosie w domu, zmień dilera, albo zacznij brać połowę Daniel, bo pada Ci na mózg. W tych rejonach nie ma nawet jelenia, a co tu mówić o łosiach. - zaśmiała się, lekko kręcąc głową. Kiedy kończył swoją opowieść, spojrzała na niego podejrzliwie, nie dając po sobie absolutnie poznać, że mogłaby być zazdrosna o tą jakąś tam "jego", ale nie dałoby jej to spokoju.
- Twoja....? - przekręciła głowę lekko na bok, dopijając resztkę swojej kawy, coraz bardziej mając ochotę na coś innego, niż ciepła kawusia.

Daniel - 2014-12-29, 01:59

- Króliki też mają duże dupy ._____.- mruknął jedynie w odpowiedzi na jej seksowne króliki :lol:
- Tak, też to zauważyłem. Oliver już wcześniej zniknął, dużo przed nami. Ciekawe jak tam najmłodszy, za ile on wyleci z domu mając dość mojej matki.- rozejrzał się wzrokiem po kawiarni. Przerzedziło się w lokalu i to nieźle, nawet nie zauważył kiedy.
- Ale kiedy z tym łosiem to prawda jest przenajświętsza!- aż uniósł lekko ton głosu biedny, zdesperowany Daniel. - Wez, nic nie mów o dilerach. Zabiję kiedyś mojego pokurwionego braciszka. nie powiedział którego, ale można było się domyślić, że tego, z którym ponoć mieszka obecnie :lol:
- Noooo moja po prostu.- nie umiał elokwentnie wyjść z tej sytuacji. Ani kochanka, bo przecież sie nie kochają, ani przyjaciółka, bo jest w tym coś więcej chyba, ani dziewczyna, bo kurwa Lukas jej pokurwiony przyjaciel od siedmiu boleści, ani żadna rodzina... - To nazbyt skomplikowane. Ale spokojnie, nie pojebało mnie i nie ożeniłem się :lol: - wypił parę większych łyków kawy. - Chyba pora się stad zbierać, co?

Rosemary - 2014-12-29, 02:05

- Owszem mają, ale dużo mniejsze i mają czaderskie pomponiaste ogonki ^^ - klasnęła w dłonie, mrużąc słodko oczka.
- Będziesz miał okazję go zabić, ale tylko wtedy, kiedy w ogóle się pojawi ...może coś mu się stało o.o - wzruszyła ramionami, nie wiedziała nic o gościu, kto go wie, gdzie facet mógł się kitrać. Mógł być wszędzie , a ona nawet nie mogła pomóc Danielowi przyprowadzić tego łajzę do domu.
- Mmm... to mnie pociesza. - wcale jej nie pocieszało, bo może i była blondynką, ale nie aż tak głupią, normalnym było, że "moja" nie mówi się o pierwszej lepszej lasce z baru.
- Tak...chyba masz rację. - kiwnęła głową, wiedząc już, że jej powrót i wielkie zmiany w większości dla niego, na nic już się nie zdadzą.
- Powinnam wrócić do domu, pewnie zimno w nim jak diabli...zresztą...tak, chyba masz rację, wracajmy. - nie można było chyba zauważyć, że jej podejście do rozmowy nieco uległo zmianie i fakt był taki, że w zaistniałej sytuacji miała ochotę jak najszybciej zaszyć się w swoich wielkich, pustych czterech ścianach.

Daniel - 2014-12-29, 02:19

- Tag...Nie, no będę musiał z nim porozmawiać co on w domu trzyma.
Zauważył oczywiście tą zmianę nastawienia. Było mu jej trochę szkoda, bo co jak co, ale miał do niej duży sentyment, ale czekał na nią nie raz i w końcu został kopnięty w swoją seksowną dupę.
- Co tak posmutniałaś?- zapytał udając, że nie wiedział o co chodzi. Był ciekaw, co mu powie ta słodka blondyneczka.
- Wiesz, jak masz siłę, to możemy podrzucić twoją walizkę do domu i pójść gdzieś dalej. Noc jest jeszcze młoda, a wiem, że ty chętnie się czegoś napijesz.- spojrzał na zegarek w telefonie. Chciałby z nią jeszcze trochę porozmawiać, ale najwyraźniej jej zależało tylko na kolejnym seksie. Cóż, zawsze można było spróbować.

Rosemary - 2014-12-29, 02:26

- Ja, posmutniałam? Co Ty...jestem zmęczona, to była bardzo długa podróż, bardzo męcząca ... - pokiwała głową, wykrzywiając usta w wymuszonym uśmiechu.
- Nie chcę Cię zatrzymywać, to co odróżnia Ciebie ode mnie, to to, że ktoś na Ciebie czeka w domu - zawołała gestem ręki kelnera, którego poprosiła o rachunek, po czym założyła kurtkę, wyciągając następnie kilka dolarów, które rzuciła na stolik. Poprawiła jeszcze szalik na szyi i spojrzała na Daniela.
- A co do walizki ...jestem dużą dziewczynką, dałam z nią radę przez pół świata, dam radę dociągnąć ją do domu. - uśmiechnęła się lekko łapiąc za uchwyt niemalże większej walizki, niż ona sama.
- Miło było Cię spotkać, to naprawdę sporo dla mnie znaczyło. - pokiwała głową, spoglądając w kierunku wyjścia. A może właśnie teraz dorosła do poważniejszych decyzji i zależało jej na czymś więcej niż tylko kolejnym seksie, ale to było zrozumiałe, że nikt nie będzie wiecznie na nią czekał.

Daniel - 2014-12-29, 02:37

Pokiwał głową na jej odpowiedź obserwując jak wstaje. Westchnął głośno po czym sam powstał z miejsca, przy okazji jak był kelner, to również poprosił o swój rachunek, za który naturalnie za chwilę uiścił.
- Ty już nie bądź taki chojrak. Sama mówiłaś, że jesteś zmęczona. Chociaż cię może odprowadzę? - zapytał sięgając swoją po swoją kurtkę. Założył ją na siebie po czym wyciągnął z kieszeni swoją swag czapkę kondoma :lol: Wcisnął dłonie w kieszenie spodni i zauważywszy, że dziewczyna patrzy już na drzwi wyjściowe zaprosił ją gestem dłoni w tamtą stronę, a kiedy przechodziła zajebał jej walizkę :lol2:
- To cześć. Mnie również było miło cię spotkać.- pomachał jej ręką po czym odwrócił się na pięcie i pomaszerował w odległy kąt starbucksa. Jak zwykle musi zrobić wiochę :lol2:

Rosemary - 2014-12-29, 02:43

Zamierzała odpowiedzieć mu, pewnie znowu jakimś ckliwym tekstem, mającym na celu danie mu do zrozumienia, że jednak sama sobie poradzi, jednak zanim zdążyła się odezwać Daniel z jej walizką był już chuj wie gdzie o.o
- Daniel ...oddaj, nie mam czasu... - w sumie, jak sama powiedziała, nikt na nią nie czekał, więc czasu miała w chuj, jej argument jest inwalidą o.o Podeszła do niego i złapała drobną dłonią ponownie swoją walizkę. Przysunęła się do niego tak blisko, jak tylko mogła i nie było to wcale przyzwoite o,o
- Jeśli nie chcesz żałować i mieć nic złego na sumieniu, lepiej puść mnie do domu ...samą. - uniosła brew, pociągając lekko walizkę w swoją stronę. Już rozbierała go wzrokiem, a kto wie co mogłoby się wydarzyć, gdyby ją odprowadził, równie dobrze mógłby przyjść wymienić jej uszczelkę w kranie, a ona i tak patrząc na niego miała w głowie milion myśli, jak wykorzystać tą wizytę :lol:

Daniel - 2014-12-29, 02:52

Zaśmiał się głaszcząc po głowie ją pojedynczym ruchem dłoni. Zerknął na obsługę, która udawała, że wcale się na nich nie patrzą.
- Dla mnie go nie masz, ale raczej dla niej mogłabyś się poświęcić.- spojrzał jej w oczy, a w międzyczasie przeniósł walizkę za siebie. Pacnął ją delikatnie w dłoń, kiedy ją wyciągnęła do walizki, pokiwał przy tym głową na boki zaprzeczając z lekko zmarszczonym czołem.
- Nie, nie, nie Rose. Do widzenia, dobranoc!- powiedział trochę głośniej, po czym podniósł jej drobne ciałko przyciskając ją mocno do siebie, bo to w końcu tylko jedną ręką musiał wykonać tą operację. I tak szurała nogami po podłodze, bo jakimś himenem to on przecież nie był. Coś ta Rose napalona wróciła z tych rodzinnych stron :lol2: Nie dobrze. To nie możliwe, żeby nie było am żadnych męskich dziwek jak on. No, oczywiście, że pewnie nie byli tak przystojni jak Daniel, ale zawsze jest takie jedno wyjście jak torba na twarz i za ojczyznę pchasz :lol2: albo ruchasz jak kto woli. Jakimś cudem wydostał się z nią z kawiarni nadal trzymając walizkę.
- Ugh, rzeczywiście jest trochę ciężka ta twoja waliza.- przyznał puszczając w końcu dziewczynę na chodnik.

Rosemary - 2014-12-29, 03:01

- Mam czas tylko dla swojej sypialni, oddasz to, albo spotkamy się w sądzie o.o - burknęła, udając niezwykle złą na swojego towarzysza wieczoru. Wydała z siebie dziwny dźwięk, przypominający pisk, kiedy znalazła się nieco wyżej, niż zwykle, śmiesznie było tak oglądać świat z wyższego o te kilka centymetrów położenia :lol:
- Twoja decyzja, ostrzegałam. - poddając się w końcu, przewiesiła mu ręce przez ramię, jak zdechlak i oparła głowę o jego szyję, wciągając jego zapach, który przypominał jej zapach ciepła, które tak naprawdę nie miało woni, ale właśnie z tym jej się kojarzyło o.o Może i byli dziwkowie, ale ona była pilną uczennicą i nie miała zamiaru się zajmować niczym innym ; o Kiedy postawił ją w końcu, spojrzała na niego niekrycie oburzona.
- Ejj..tam na górze było fajniej - wywinęła wargę do dołu, robiąc niezwykle smutną minkę, po czym rozejrzała się po ulicy ...pusto dość o.o

Daniel - 2014-12-29, 03:14

- Masz tam coś ważnego?- spojrzał na nią wyraznie zainteresowany. Nie codziennie dostaje w ręce tak niezwykłe rzeczy jak walizka Rose i jej rzeczy osobiste razem z nią.
spojrzał na nią z góry jak to bywa z takim wzrostem, jaki on miał i przemyślał to przez chwilę. Nie wiedział do końca, co miała na myśli, ale może chciał się tego dowiedzieć? A co jak groziło jej wielkie niebezpieczeństwo? Ludzie sami w domu wymyślają różne rzeczy, on akurat wiedział o tym najlepiej i obawiał się, że dziewucha ma jakiś spadek humoru, nie wiem, może okres miała? :lol:
- Mhm, na górze było fajniej...- skojarzenia mode on :lol2: - To fajnie, ja mam to w sumie na co dzień.- zaśmiał się ponownie głaszcząc ją po głowie. - Spodobało się dziewczynce, co? Ale już nie ma. Jesteś niegrzeczna, hmpf. - to powiedziawszy obrócił się na pięcie ponownie i niosąc walizkę w ręku obok siebie zaczął iść sam nawet nie wiedząc dokąd.

Rosemary - 2014-12-29, 03:23

- Dwa trupy i płoda w słoiku - podrapała się po głowie, myśląc czy takie bajery zmieściłyby się w tej walizce o.o
- Od kiedy mnie nie ma, nie miałeś okazji być nawet na dole, kto by Cię chciał ^^ - fuknęła, patrząc jak ten ponownie oddala się z jej cenną walizką. Niewiele myśląc o niebezpieczeństwie jakie mogło na nią czyhać, podbiegła do niego i wskoczyła mu na plecki, oplatając go łapkami.
- Naprzód, mój ogierze! - wskazała mu palcem drogę do domu, bo skoro już jest taki męski, to go wykorzysta i niech zaniesie ją do domu, przecież ona biedna jest zmęczona ;_; Oparła sobie jedną nogę o jadącą obok walizkę, nie dbając o to, czy będzie mu wygodnie o.o :lol:

Daniel - 2014-12-29, 03:32

- Ale na górze owszem.- zrobił ponownie kocią mordkę, ale ona jej już nie zobaczyła, bo już wówczas szedł do niej tyłem. Usłyszał tupot małych stóp, ale podejrzewał, że nie wiem, wbije mu kose w plecy albo kopnie go pod kolano i w efekcie czego się najzwyczajniej w świecie wyjebie, a ta tu na niego wskakuje i jeszcze ogierem nazywa :o
- A jak jestem bykiem?- zapytał podekscytowany, że może być jakimś męskim zwierzątkiem. - Wiesz, "muuuu" jest o wiele łatwiej zrobić, niż naśladować konia :lol: - westchnął zatrzymując się. - Wez tą kopytkę, piękna gazelo albo cię zrzucę :lol: - pomachał walizką do przodu i do tyłu po czym podskoczył lekko, żeby poprawić ją sobie na plecach. Najchętniej, to żeby ją przytrzymać złapałby ją wolną ręką za tyłek, ale no tak nie przystoi facetowi w jego stanie :lol2: Zaraz po tym więc ruszył w stronę, w którą pokazała palcem :lol:
/zt

Shailene - 2015-01-09, 22:11

Kręciła się po mieście dłuższy czas, jakby szukając miejsca, gdzie mogłaby w spokoju przemyśleć pewne sprawy i odpocząć. Zupełnie przypadkiem wpadła do niewielkiej kawiarni, pustej już o tej porze. Uśmiechnęła się nieznacznie i rozejrzała uważnie, jakby szukając kogoś znajomego, do kogo można byłoby się dosiąść. Upomniała siebie samą po chwili, przypominając sobie, że jest w tym mieście dopiero od niedawna. Po przeprowadzce jej życie towarzyskie legło w gruzach, ale to nieistotne. Ważniejsze były dla niej treningi. Podeszła do lady, zamawiając sobie krem karmelowy z bitą śmietaną. Kofeina nie była jej w tej chwili potrzebna. Odnalazła jakiś stoliczek pod szybą, gdzie wygodnie usiadła i niespiesznie sączyła napój z kubka, obserwując ulicę. Tego jej było trzeba. Kilka chwil spędzonych z daleka od koni na pewno jej nie zaszkodzi. Odetchnęła głęboko i przymrużyła na moment oczy. Na całe jej szczęście w lokalu było tylko kilkoro ludzi, toteż oprócz cichej, klimatycznej muzyki niewiele przeszkadzało jej w dumaniu. O wszystkim.
Monte - 2015-01-09, 22:42

Szła sobie przez miasto, starych, wychodzonych, ciemnych jeansach i zimowej kurtce w kolorowe kwadraty. Na nogach glany styrane życiem, pod szyją zielony komin, szalik - coś. Czerwone włosy, które dawno nie widziały szczotki, żyły własnym życiem.
Nigdy nie lubiła takich miejsc, nigdy w nich nie bywała. Teraz jednak miała się tam spotkać ze swoim znajomym, więc weszła do środka. Kumpla jeszcze nie było. Zauważyła natomiast dziewczynę siedzącą przy jednym ze stolików, która wydawała jej się znajoma. Wykorzystując swoje 10 sekund odwagi podeszła do niej.
- Cześć. - Chyba się uśmiechnęła. - Wiem, że to głupio zabrzmi, ale czy my się przypadkiem nie znamy..?
Nie lubiła zagadywać ludzi, ale teraz

Shailene - 2015-01-09, 22:53

Generalnie była odcięta od świata żywych. Siedziała sobie w przytulnym Starbucksowym kącie, z wolna popijając chłodny napój. Obserwowanie przechodniów sprawiało jej nienazwaną i niezidentyfikowaną radość, która swoją drogą była dla niej niezwykle dziwnym uczuciem. To nie przyjemność, której doznawała opiekując się końmi. To coś zupełnie innego. Na jej twarzy na ułamki sekund zagościł uśmiech, ale szybko zniknął, zupełnie tak, jak gdyby bała się, że ktoś go zauważy. Włosy miękko opadające falami przysłaniały część jej twarzy, wzrok miała wbity w jakiś odległy punkt za szybą. Może powinna częściej tu przychodzić? To głupie, ale wyśmienicie czuła się w tym miejscu. Pozostawiona sama sobie. Samotność to nic złego, miała zupełnie inną opinię niż większość ludzi. Była jej potrzebna, po prostu. Wszystko przerwał dziwnie znajomy, ale odległy głos. Gwałtownie odwróciła głowę i zawiesiła wzrok na czerwonowłosej dziewczynie. Chwilę zajęło jej przeanalizowanie zadanego przez nią pytania, jednak gdy ostatecznie zrozumiała jego treść, uśmiechnęła się niewyraźnie i nieco z przymusu.
- Cześć. Podobnie jak ty, zauważę, że to głupio zabrzmi... - urwała na moment, by wziąć głęboki wdech i zmusić się do uniesienia kącików ust jeszcze wyżej. Na całe szczęście doskonale to ukrywała, a uśmieszki posyłane z jej strony wyglądały zaskakująco realistycznie. -...ale rzeczywiście odnoszę wrażenie, że się znamy. To... możliwe?
Ku jej zdziwieniu głos jej ani trochę nie drżał, co często zdarzało się podczas rozmów. Dziewiętnastolatka wydawała się jej łudząco znajoma, zwłaszcza jej głos. Ale to mało prawdopodobne. Świat nie jest taki mały, nie może być. Pociągnęła przez słomkę kolejny łyk karmelowego napoju, zastanawiając się nad tym wszystkim, co w przeciągu tej długiej minuty miało miejsce. Po chwili zorientowała się, że jej nowa koleżanka - nazwijmy to tak - nadal stoi.
- Może usiądziesz? Głupio się czuję. - rzuciła delikatnie w jej stronę, z twarzy nie znikał lekki, subtelny uśmiech. Oby czerwonowłosa nie należała do niewielkiej grupki osób, które potrafią poznać, kiedy szczerze się uśmiecha, a kiedy zmusza się do niego.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group