Jimmy - 2014-03-21, 22:54 Cała w ogniu? A gdzie smoki, które dmuchają tym ogniem? :'c
Hahaha taaaa, niespecjalnie macała... Pff, każdy chce dotykać włosów Jamesa! Ale to właśnie taki myk, że nie każdy może, haa. Zasłużyć sobie trzeba! Ale w sumie Anne była na niezłej drodze. Przytulanie się jest fajne. <3 A więc i Jamesu poczuł się nieco bardziej doceniony, i rozpromienił się w sekundę podczas tego uścisku, ale nie dał nic po sobie poznać. Za to teatralnie pokręcił nosem, żeby nie było, że tak łatwo wybacza, za uścisk i parę cycków.
- A co jak będę dalej? :CCC - zasmutał znów i zaczął się lekko bujać na boki, z obejmująca go dziewczyną. Patrzcie, temu gościowi potrzeba paru minut, a już laska go tuli! Bijemy rekordy?
Ale stwierdził wspaniałomyślnie, że co tam, nie można tak bezczelnie fochać (to kobiece zadanie, coby całymi dniami się obrażać, prawdaż?). Za to sam wyczochrał Anne włosy w odwecie, nie pozostawiając nienaruszonego pasemka. Geniusz zła !
Gdyby dziewczyna zamierzała się przez to odsunąć od niego, to ten szyderczo tylko zaśmiał się i przytrzymał ją przy sobie. - Widzisz? - spojrzał jej w oczka, szczerząc się. - Tak działają smoki! Znajdują dziewice, one do nich lgną, a potem... Sama możesz się dowiedzieć! - zakomunikował niemalże uroczyście, składając w gruncie rzeczy propozycję matrymonialną.
A skoro już wyszło na jaw, że pracował jako smok, to tak nawiązując do początku mojego posta... Gdzie są smoki dmuchające ogniem? Tu jeden jest, ale może podmuchać nieco inaczej, hehe. Anne Howard - 2014-03-21, 23:04 Tak sobie myślę, że kupienie ubezpieczenia zdrowotnego nie byłoby aż tak dobrym pomysłem. Po twoich postach dosłownie userka Anne spada z fotela, krztusząc się z śmiechu.
Brunetka zmarszczyła brwi, słysząc słowa jej nowego koleżki.
- Załamię się!- powiedziała prawdę, bo cóż jej zostało bidulce? Pisnęła cicho, czując jak to tym razem ręka Jamesa czochra jej święte włosy. Mogłaby zacząć krzyczeć i okładać go po twarzy, ale jednak w ostateczności się powstrzymała. Dźgnęła go dwa razy palcem w klatkę piersiową, tym samym próbując się wyrwać. Cóż, ale niestety nic z tego nie wyszło. A tą gadkę o smokach i dziewicach to już puściła mimo uszu, bo to teraz wyglądało na to, że to ona będzie miała focha! Zaraz sprostuję: miała takiego focha, ale po kilku chwilkach ten malutki foszek minął, idąc dalej od nich ulicą.
- A co? Masz może Jimmy jakieś konkrety na myśli?- spytała, unosząc jedną brew ku górze. Nie, żeby coś sugerowała, ale zboczony nastrój szybko jej się udzielił.
- Wy wszyscy tylko o jednym- powiedziała, nie przestając się uśmiechać. Dźgnęła go teatralnie w pierś palcem i spojrzała na niego z wyższością, chociaż była niższa.Jimmy - 2014-03-21, 23:36 "[...]nie byłoby aż tak dobrym pomysłem". Chyba chodziło o "złym", nie?
Załamie się? Och nie, jak to!? I kto jej kupi antydepresanty, hm? Sama hajsu mieć nie będzie, bo przepije z żalu za Gejmsowymi włoskami. :'c Ale antydepresanty to zło, nie żryjcie tego szmelcu. Najlepszym antydepresantem są ludzie, a zwłaszcza Little Jimmy Urine!
Zaraz dojrzawszy tego focha Howardowej oczywiście przytulił biedną dziewoję. A gdy ta spytała, co miał na myśli, spojrzał nań wielkimi, psimi oczyma. - Małe zadośćuczynienie ode mnie dla ciebie i od ciebie dla mnie? - uśmiechnął się niewinnie. >klik< To zdjęcie idealnie obrazuje tą sytuację.
Poczuł się jednak prędko zbesztany niczym niepokorny pies. - Kłamczysz, Ania! - zaprotestował, słysząc jej twierdzenie. Uciekł jednak wzrokiem, znów promieniejąc uśmiechem numer 69. - Ale w sumie to masz rację - przyznał jakby rozmarzony...
- Ale tak serio - zerknął na nią bystro - nie chciałabyś wiedzieć o czym on myśli - odparł, kiwając głową jakby chcąc powiedzieć: "Niestety to bardzo ciężki przypadek, imbecyl nie do odratowania, przykro mi". A żeby było jasne o co chodzi, to wziął te łapki Anne, co go pukały bezczelnie w pierś i wskazał nimi na siebie. Żeby było jasne że o sobie mówił.Anne Howard - 2014-03-21, 23:55 Na początku brunetka wolała się nie wypowiadać co do tego zadośćuczynienia, bo jeszcze musiała tą sprawę teraz przemyśleć i dobrze się zastanowić, czy aby na pewno to byłoby dobre posunięcie z jej strony. Zmarszczyła brwi, jednocześnie nie poddając się wszechobecnej magicznej magii magicznego uśmiechu jej towarzysza.
- Na pewno nie... Chociaż, w sumie sam mógłbyś mi powiedzieć- powiedziała, toteż jakby go trochę prowokując. Nie chciała, żeby to tak wyszło, ale raz się żyje! Odwróciła swój wzrok tak bardziej w bok, coby na niego teraz tak nie patrzeć. Na szczęście żaden z jakichś ludziów nie chciał zawędrować aż tutaj, bo na pewno by się zdziwił, gdyby ich teraz zobaczył. Jimmy - 2014-03-22, 20:35 - Powiedzieć ciiii? - przeciągnął w namyśle słowo, puszczając dziewczę i ruszając dalej w spacer, znów pannę biorą pod ramię. Przygryzł wargę, cmoknął sobie. Chwila milczenia, a zaraz chytry uśmiech. - Nie, nic nie powiem! - odparł beztrosko i spojrzał z ukosa na Anne. Jak rozkoszny dzieciak, który właśnie wyraził, jak wielkim jest panem swoich sekretów.
A co do zadośćuczynienia... Eeej, Howard, o czym ty tak rozmyślasz, hęę? <; Co ty tam możesz wiedzieć, co Jamesu miał na myśli! Chociaż po tym jak się jej zaprezentował w sumie myślałabym podobnie... Ale zaraz jednak prawda wyszła na jaw:
- Daj się zaprosić kiedyś na drinka, kolację, czy cokolwiek zechcesz - odrzekł wprost, poważniejąc teraz. Z boku na nią zerkał z serdecznym uśmiechem. Znormalniał? Na moment tak, ale żeby nie było, że coś jest nie tak, zaraz dodał:
- Albo wiesz, mogę cię też zaprosić pod kołdrę - i to wszystko nadal z beztroskim wyszczerzem na twarzy. Jak się bawić to się bawić! :'D
Zaśmiał się zaraz szczerze, bo też już nie mógł wytrzymać zbytnio. Oczywiście ta propozycja z łóżkiem była przesadzona - coby nie budzić wątpliwości. Aż tak Euringerowi się nie śpieszy... A z tak miłą Anne by się gdzieś z chęcią spotkał jeszcze.Anne Howard - 2014-03-22, 20:43 Ruszyła za nim raźno, nawet specjalnie nie reagując na to, że jej nic nie powie. Ale ona i tak wiedziała, że w końcu się sypnie chłopak. Cmoknęła, słysząc te wszystkie propozycje lecące z jego ust. Z dezaprobatą zrobiła swoje usta w dzióbek i odwróciła twarz, udając wielce rozmyślającą nad tym, co by tu wybrać z tego zestawu. Dźgnęła go palcem w pierś, kiedy zaproponował jej chyba najbardziej zboczoną i perwersyjną propozycję. Teraz to dałaby mu z liścia normalnie. Ale że brunetka jest ugodowa to tego nie zrobiła, po prostu zaczęła się śmiać.
- Prędzej właśnie na jakiegoś drinka. Nawet teraz, bo w sumie i tak nie mam co robić- powiedziała, szczerząc się do niego serdecznie. No, już go polubiła tego zboczeńca! Dziewczyna zaczęła się zastanawiać, co jest z nią nie tak, bo nie mogła uwierzyć, z jakimi ludźmi zaczęła się zadawać. Jimmy - 2014-03-22, 21:06 Prędzej na drinka? Ooo, zasmucił się, strzelił podkówkę. :CCC - Dobre i tyle - wymamrotał niby to bardzo przybity, ale zaraz przytulił Anne, śmiejąc się. - Every single one of you goddamn bitches ain't never gonna give me no love... - zanucił cicho, łapiąc dziewczynę za rękę i ciągnąc za sobą w stronę jakiegoś baru. <3
- I'm telling you every single one of you goddamn bitches ain't never gonna give me no love!
zt, heheszky.
Anne Howard - 2014-03-22, 22:04 A na pewno do baru? Tak więc nie przedłużając, poszła za nim.
z/tSara - 2014-04-14, 13:57 Przyszła sobie do parku. W końcu na zewnątrz robiło się coraz cieplej, a słonko świeciło całkiem przyjemnie. Stajnia szczerze jej się znudziła, ale może przydałoby się zajrzeć do Darka? Zrobi to, może jeszcze dziś. Ale wracając. Przeszła przez bramę parku i zaraz jakby zrobiło się jej cieplej. Wysunęła ręce z kieszeni bluzy i odpięła ją do połowy wdychając świeże powietrze. Słońce zaświeciło zza drzew, więc blondynka spuściła wzrok coby jej nie raziło. Pod nogi nawinął się jej jakiś stary, namoknięty papieros, na który spojrzała z utęsknieniem. Ile to ona nie miała już w ustach tej trucizny? Sporo - może tydzień, lub nawet dwa. Otrząsnęła się i ruszyła dalej przed siebie, a już po chwili doszła do rzędu ławek. Z ulgą spojrzała na siedziska, bo droga z jej domu, do samego parku nie była krótka. Mijała kolejne drewniane ławki, jakby chcąc wybrać tą najlepszą, ostatecznie jednak wybrała którąś stojącą pośrodku. Pomiędzy metalowym koszem, a starym drzewem. Oczywiście usiadła na niej i odetchnęła cicho.Anonymous - 2014-04-14, 14:09 Roksi nadal błąkała się bez sił i nadziei na nowy dom, nowego właściciela tęskniła za człekami których próbowała zesfatać. No cóż a więc szła sobie i szła a tu nagle zobaczyła znajomego ludzia, zaczęła biec do niej ile sił w łapkach. -Saro, saro wiedziałam że wrócisz ! jesteś doooobraaa !-zaczęła szczekać. Po 2 sekundach siedziała już pod bluzą dziewczyny, tak kochała bluzę dziewczyny, lubiła sobie tam przesiadywać. Nawet nie zdała sobie sprawy z tego ile czasu minęło od ich ostatniego widzenia......Sara - 2014-04-14, 14:23 Pomimo, że fizycznie siedziała na ławce w parku, myślami błądziła zupełnie gdzie indziej. Patrzała pusto na korony starszych i tych młodszych drzew, w których przesiadywały przeróżne ptaki. Od szaroburych maluchów, po kolorowe, nie egzotyczne ale z dużo ładniejszym upierzeniem. Myślała głównie o tym co powinna zrobić kiedy wróci do domu. Albo czy aby na pewno powinna denerwować innych ludzi, albo czy nie powinna teraz sprzątać w sypialni. Poza tym przydałoby się odwiedzić kopytnego towarzysza. No cóż... Z zamyślenia wyrwało ją wysokie szczekanie. Drgnęła siedząc na ławce i nim zdążyła się dokładnie przyjrzeć psina siedziała już na jej kolanach i wtulała się w jej bluzę. Nie do końca wiedziała czy tak to powinno wyglądać; obcy pies jak gdyby nigdy nic pędzi w twoją stronę i nagle wciska ci się pod ubranie? Zamurowało ją trzeba przyznać. Dopiero po jakimś czasie przyjrzała się dokładniej kudłatej kulce. Nie myliła się, była to Roksi, którą poznała... Mhm, szmat czasu temu! -Jak ci życie płynie?- Spytała nie oczekując odpowiedzi. Uśmiechnęła się i pogłaskała suczkę przez bluzę. Odpięła swoje odzienie coby obejrzeć ją dokładnie. Nie należała do najczystszych, a i na szyi nie doszukała się obroży. -Nadal jesteś niczyja?- Poruszyła brwiami patrząc na suczkę.Anonymous - 2014-04-14, 14:35 Roksia bardzo ucieszyła się że ktoś w końcu się nią zainteresował, z zaciekawieniem słuchała dziewczyny, życie ? to słowo znała -Ech, no wiesz, czekałam tu na ciebie bo wiedziałam że po mnie wrócisz, no po za tym to wie .... ups !-Roksi nagle przerwała bo zauwarzyła że spodnie i bluza dziewczyny pokrywają błotne łapki suczki, popatrzyła w górę bo może dzięki temu dziewczyna nie zobaczy że suczka ją wybrudziła, ona brudna ?! nigdy w życiu codziennie kąpała się w kałuży lub ewentualnie błotku, więc proszę nie mówić że jest brudna. Gdy dziewczyna zaczeła czegoś na jej szyi szukać to suczka wypieła dumnie pierś jak słynna Lessi i uśmiechneła się po psiemu.Sara - 2014-04-14, 14:47 Uśmiechnęła się rozbawiona, a nawet zaśmiała cicho pod nosem, kiedy to suczka zaczęła odpowiadać na jej pytania swoim psim językiem. -A jednak psy rozumiejąc co się do nich mówi.- Wymruczała pod nosem, niemal niesłyszalnie dla otoczenia. Ona zawsze wierzyła, że psy są dużo bardziej rozumne niż niektórzy ludzie, zupełnie tak samo jak konie, z którymi od dawna urzędowała i rozmawiała...
Chyba musi znaleźć sobie znajomych :'c
Pogłaskała suczkę po łebku, zaraz potem zjeżdżając nieco niżej - na kark. W tamtym właśnie miejscu podrapała psinę nieco bardziej energicznie. Poklepała ją lekko i uśmiechnęła się. Nawet nie zauważyła, że cała jej bluza i jasne jeansy są całe w błocie. Kąpiele w kałuży pewnie dużo bardziej się jej przysłużyły niż te w błocie. No co zrobić. -Może jesteś głodna?- Spytała. Jedną ręką zaczęła przeszukiwać kieszenie bluzy w poszukiwaniu czegoś co suczka mogłaby zjeść. Niestety znalazła tylko kawałek wysuszonej na wiór marchewki i ciastka dla konia. Wyjęła obie rzeczy i na otwartej dłoni pokazała Roksi. -Chyba nie przepadasz za suszoną marchewką co? Ale może to ci zasmakuje?- Skrzywiła się lekko, a zaraz wzięła w drugą rękę ciastko zbożowe i podsunęła pod czarny nos. Żeby nie było: w tej bluzie najczęściej chodzi do stajni, toteż po jej kieszeniach walają się różne końskie przysmaki, a ciastka nie muszą być wcale takie złe. (No np. mój pies je takie ciastka xd)Anonymous - 2014-04-14, 14:55 Uff, nie zauwarzyła. Roksia odetchnęła z ulgą. Lubiła gdy się ją tak "czochrało" więc wtulała się w Sarę. Byłaaaa bardzooo głodna więc przyjeła ciasteczko troszkę je pożuła nie posmakowało jej bo nie dość że wegetariańskie to jakieś to jeszcze zaschnięte na kamień wspięła się na ramie Sary i wypluła ciastko kiedy nie patrzyła, nie umiała zbytnio pluć widziała tylko jak robią to ludzie więc ciastko wylądowało w kapturze Sary, jeśli jednak nie miała kaptura to Roksi wypluła to na oparcie ławki i jeden nieodpowiedni ruch a Sara ubabrała się w rozrzutym ciastku, fuuuj.Sara - 2014-04-14, 15:15 Skrzywiła się widząc jak suczka niechętnie przyjmuje ciastko, a chwilę później próbuje je gryźć. Pokręciła głową i wymruczała coś niezrozumiałego pod nosem, coś co było bardzo, jak nie wcale nie istotne w sprawie. -Nie udawaj, że ci smakuje.- Przestrzegła suczkę poklepując ją lekko po grzbiecie, tak coby się nie zadławiła ciastkiem, albo raczej kamulcem przypominającym ciastko jedynie po wyglądzie.Kiedy Roksi wspięła się na ramię blondynki, ta złapała ją i posadziła obok siebie, na ławce. W tej chwili zobaczyła na swoich spodniach i bluzie błotne wzorki w postaci psich łapek. Wzdychnęła głośno i popatrzała na szelciaka jakby znudzona. -Myślałam, że mnie lubisz...- Zażartowała zaraz czochrając łebek suni. Strzepała z siebie nadmiar zaschniętego błota i w tej samej chwili coś zaczęło jej nie pasować. Zdjęła z siebie bluzę wstając naraz i co się okazało? Przewracając oczami wytrzepała ciastko wymieszane z psią śliną. Krzywiła się przy tym niezmiernie, ale co miała zrobić innego? Na szczęście dziś ubrała na siebie koszulkę z długim rękawem. Co prawda jej materiał nie był gruby, ale zawsze coś. -Może pójdziemy do stajni, tam na pewno coś znajdziemy do jedzenia.- Odezwała się stojąc nad suczką. Nim ponownie włożyła bluzę jeszcze raz otrzepała ją i spodnie i sprawdziła czy aby na pewno w kapturze nie ma resztek. Do stajni pójdą, to już postanowione, tylko jak? Nie ma smyczy, ani obroży... Odsunęła się kilka kroków od ławki i zawołała przyjaźnie suczkę. Jeśli do niej przyszła, to podrapała ją po szyi w nagrodę. -To co idziemy? Będziesz grzeczna?- Spytała nie oczekując odpowiedzi. -Nie uciekniesz mi gdzieś po drodze?