To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Genevieve - 2014-11-10, 11:24

Być może rozmówca nie odbierał jej pozytywnie, acz nie zwykła skupiać się na interesach poszczególnych jednostek zbyt pochłonięta własnym cierpieniem. Już na pierwszy rzut oka widać było, że walczyła z samą sobą w beznadziejnej szamotaninie z normalnością i obłędem. Bo tak, to były jej dwa demony, które - jak słusznie zauważył- walczyły o wyjście na światło dzienne. Jeśli jednak górę brała ta pierwsza cecha- zwykła osobowość Rudej- pozwalało jej to na choć odrobinę odpoczynku. Rozluźniało napięte mięśnie, pozwalało choć trochę odciążyć przepracowany umysł i skupić się na czymś mniej ważnym. To jednak czyniło z niej kogoś, kto nie był do końca normalny. Reagowała panicznie wcześniej potrafiąc zachować się arogancko i pewnie, jakby sama nie wiedziała czego chce. Dwa przeciwległe bieguny stykały się w jednej osobie. Północ i południe, od których dzieliła ją cieniuteńka granica jednego złego słowa. Bo jak pogodzić pewność siebie z paniką? Coś musiało być maską, coś miało dać złudne poczucie kontroli... a ona nie musiała długo zastanawiać się co. Nie tak trudno znowu było stwierdzić, które z reakcji były prawdziwe, niewymuszone i nad którymi ani przez chwilę nie musiała się zastanowić.
- O mnie się nie martw - mruknęła równie obojętnie patrząc jak Alexis odwraca się i opuszcza lokal. Nie poczuła wstydu, choć wiedziała, ze spotkanie nie było do końca udanych. Nie umiała rozmawiać z ludźmi jak widać. Cóż poradzić...?
Nie odpowiedziała na pożegnanie stojąc chwilę w tym samym miejscu i biorąc dwa głębsze wdechy. Poszedł, a więc mogła się uspokoić i jakoś złapać taksówkę. Wyszła więc przed lokal stanąwszy w taki sposób, by widać było ją w witrynie kawiarenki po czym wyciągnęła rękę wkrótce łapiąc transport.
z/t

Rosemary - 2014-12-28, 23:27

Drzwi kawiarni otworzyły się, wpuszczając niewyobrażalny chłód zimowego wieczoru. Zaraz za chłodem, pojawiła się w drzwiach, jak mała śnieżynka Rose, zupełnie odmieniona, choć nadal pełno w niej złych nawyków z przeszłości. Przemarznięta do kości, po długiej podróży, wciągnęła za sobą ogromną walizkę i zatrzasnęła drzwi, ledwo sobie z nimi radząc. Mając jeszcze kawałek drogi do domu, postanowiła wstąpić do pierwszego z brzegu ciepłego miejsca w mieście. Hałas kółek zakłócił przez chwilę rozmowy obecnych w lokalu, by następnie ucichnąć i stanąć obok stolika, niedaleko okna, z którego idealnie można było oglądać opadające wolno płatki śniegu. Dziewczyna zdjęła z siebie śnieżnobiałą kurtkę, pod którą miała równie biały, wyglądający na nieco przyduży sweter. Zajęła swoje wybrane miejsce i zamówiła dużą, gorącą kawę. W międzyczasie wyjęła z torby telefon, w którym zmieniła kartę, na tę, obowiązującą w owym kraju, w którym się znajdowała i posprawdzała nieodebrane połączenia i smsy, których były niemalże setki. Nie mając jednak czasu, ani ochoty na odpisywanie, schowała telefon z powrotem do torebki i w ciszy oczekiwała na swoje zamówienie, pocierając dłońmi o siebie, w celu ich ogrzania.
Daniel - 2014-12-28, 23:42

Szedł sobie przez miasto jak to miał w zwyczaju wieczorną, a raczej już nocną porą i naszła go wręcz nieodparta ochota napić się kawy. Tylko normalnej kawy, dla odmiany słodzona normalnym cukrem, a nie taką, której miał okazję napić się ostatnio :lol: Bez urazy dla nikogo, a już szczególnie nie dla stwórcy owego bardzo ciekawego napoju. Było dużo wrażeń...
Całkiem niedawno po Rose, którą zapewne nawet widział już w oddali, całkiem tego z resztą nieświadomy, gdyż dziewczyna ponownie zmieniła imidż, wszedł do owej zacnej kawiarenki ściągając z głowy bardzo hipsterską czapkę swojej linii, bo jakże by inaczej >D Miał w sumie zamiar tylko wejść po kawę na wynos i wyjść najzwyczajniej w świecie, ale jego uwagę przykuła pewna dziewuszka siedząca sobie w ciszy z telefonem w dłoni przy oknie. Zatrzymał się w półkroku, rozejrzał się na boki. Spojrzał na wszystkich tych beztrosko rozmawiających ludzi po czym skierował się w stronę stolika przy oknie. Dziewczyna niedługo po tym odłożyła telefon, więc zapewne już zdążyła go zauważyć.
- Rose...Ehh, a ty cały czas łazisz gdzieś nocami. westchnął, kiedy stanął na przeciw niej w odległości kilku kroków, żeby nie naruszać zbytnio jej przestrzeni osobistej. Pamiętał, że nawet ich ostatnia rozmowa nie należała do najmilszych w ich życiu. Nie zamierzał również się jej jakoś specjalnie narzucać. Pogada z nią chwilę, zamówi sobie kawę i wyjdzie się przejść dalej - taki właśnie miał plan. Zerknął na walizkę.
- Wyjeżdżasz, czy przyjeżdżasz?- dawno jej nie widział, ale to nie oznaczało od razu, że wyjechała z miasta. W sumie jest dopiero co po świętach, więc mogła wrócić od rodziny, ale... no, w sumie z tego, co kojarzył nie miała do kogo wyjechać. Skomplikowane.

Rosemary - 2014-12-28, 23:50

Prawdą było i wszyscy wiedzieli, że Rose do spostrzegawczych kobiet nie należała, także nie zauważyła Daniela wcześniej, dopiero kiedy usłyszała jego głos, który przemiło zabrzmiał w jej uszach i kiedy na ten właśnie dźwięk zrobiło jej się cieplej, uniosła wzrok..jeszcze trochę go uniosła, bo przecież Daniel był mocno wyższy od niej, a biorąc pod uwagę, że stał Rose, musiała wyglądać przekomicznie spoglądając na niego z dołu. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a ona niewiele myśląc zerwała się z miejsca i rzuciła się na chłopaka.
- Daniel ! - jej głos był nieco zachrypnięty, ale w owej sytuacji zapiszczał jak zepsuta piszczałka dla zwierząt o.o Szybko jednak stwierdziła, że jej odruch nie był do końca odpowiedni, więc odsunęła się od niego szybko, o kilka kroków, wpadając na fotel, na którym przed chwilą siedziała, więc chcąc nie chcąc, wróciła na swoje miejsce.
- Przepraszam ... - spuściła wzrok, zaraz rozglądając się za swoim zamówieniem i przerzucając wzrok na walizkę.
- Wracam. - rzuciła krótko, będąc nieco zażenowana swoim zachowaniem, po prostu nie wiedziała co w tej sytuacji powiedzieć więcej.

Daniel - 2014-12-28, 23:59

Rozłożył ręce na boki, kiedy to wstała z piskiem. Był nieco zagubiony w tej całej sytuacji, bo ostatnio to chciała mu oczy na żywca wyjąć lub wyrwać język i zaszyć usta, a tu taka miła niespodzianka :lol: Dał się przytulić, bo był w takim szoku, że nie wiedział co się właściwie dzieje. Ścisnął usta w cienką linię przez chwilę nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć.
- Ciekawe...- mruknął jedynie pod nosem śmiejąc się zaraz krótko. Obserwował ją cały czas, od kiedy go puściła i nieco go rozbawiła tą swoją reakcją. Pierwsza była najlepsza, druga była zabawna... No, Rose co dalej? :lol2: <3
- Nie, nie przejmuj się. Jestem tylko trochę zdziwiony.- przekręcił lekko głowę w bok, uśmiechając się przy tym kącikiem ust.
- I co słychać w wielkim świecie? Skąd wracasz zmarzloku?- zapytał rozpinając kurtkę. Mieli tu na prawdę dość ciepło. Czapkę wcisnął do tylnej kieszeni spodni, żeby było tak sweg :lol2:

Rosemary - 2014-12-29, 00:07

Pokiwała twierdząco głową, w końcu mógł być zdziwiony, ona sama była... ale po prostu ucieszyła się na jego widok, prawdę mówiąc liczyła na to, że spotkają się na neutralnym gruncie.
- Nic ciekawego, zwyczajne życie. Wracam ze rodzinnych stron, ale niewiele miałam czasu na wspomnienia, musiałam załatwić kilka spraw. - wzruszyła ramionami, spoglądając na kelnera, który przyniósł jej zamówienie. Uroczym uśmiechem podziękowała za swoją upragnioną kawę.
- Może...chciałbyś mi dotrzymać towarzystwa? - może powinna od razu o to zapytać, ale jak to mówią, lepiej późno, niż wcale. Osłodziła swoją kawę i mieszając ją nadal uważnie przyglądała się Danielowi w oczekiwaniu na jego odpowiedź. Upiła łyk kawy, mrużąc oczy, kiedy przyjemnie gorący płyn rozgrzewał jej zmarznięte gardziołko :3

Daniel - 2014-12-29, 00:21

- Tak właśnie obstawiałem.. Tylko coś ty załatwiała w święta?- wzruszył ramionami, po czym machnął ręką niedbale. - Nie ważne w sumie, nie moja sprawa, prawda?- puścił jej oczko uśmiechając się w sumie do siebie samego. Utracił to prawo wiedzenia wszystkiego. W sumie, to prawdę mówiąc nigdy takiego prawa nie miał, ale on lubi wszystko wiedzieć i mieć nad wszystkim kontrolę. Cóż, taki facet.
Patrzył chwilę na walizkę, kiedy zaproponowała mu posiedzenie z nią. W sumie jakby jej odmówił, pewnie szwendałby się po ty mrozie popijając kawkę przez chwilkę, zmarzłaby mu dupa i wrócił po prostu do domu. A może przecież spędzić całkiem dobrze zapowiadającą się nockę.
- Jasne, czemu nie.- uśmiechnął się ściągając kurtkę. Przy okazji zaczepił idącego nieopodal kelnera i zamówił jakąś tam dużą kawusię. Nie będzie taki, żeby się nie napić i w dużej ilości pochłonąć nieco kofeiny. W sumie cała noc przed nimi. Odwiesił kurtkę na stojący nieopodal wieszak i usiadł na przeciwko dziewczyny, podpierając głowę na dłoni.
- Znowu się zmieniłaś i to gruntownie.- zauważył przypatrując się każdemu widocznemu elementowi jej ubioru, make up'u, nawet z twarzy sie trochę zmieniła, schudło jej się ogólnie.

Rosemary - 2014-12-29, 00:31

Patrzyła na niego przez dłuższą chwilę z lekko rozszerzonymi oczami.
- Dan ...nie ma mnie od długiego czasu -podrapała się po głowie w geście zamyślenia. W sumie, przecież nie miał obowiązku wiedzieć od kiedy jej nie ma, przecież nie byli ze sobą w najlepszych stosunkach. Upiła łyk kawy, zaraz spoglądając z uśmiechem na chłopaka.
- Kończyłam szkołę - pokiwała z zadowoleniem głową, oblizując po chwili usta ze smaku kawy.
Wiedziała, że i tak nie da mu spokoju fakt, co ona robiła, kiedy jej nie było ...taki facet xd
- Nasza ostatnia rozmowa ...zmusiła mnie do wielu przemyśleń, miałeś rację, mówiąc że moje problemy, nie powinny mieć wpływu na moje wykształcenie. - uśmiechnęła się, kiedy przyjął jej propozycję spędzenia wspólnie czasu.
- Mam nadzieję, że na lepsze - popatrzyła na niego, mrugając nienaturalnie szybko, pokazując mu jaka to ona jest piękna, och ach! Zmierzyła Daniela po chwili wzrokiem od góry do dołu, cmokając cicho.
- Ty natomiast nic się nie zmieniłeś, nadal jesteś....dokładnie taki sam. - pewnie w jej myślach uroiło się milion innych słów, którymi mogłaby opisać Daniela, ale to zostawi sobie na później :lol:

Daniel - 2014-12-29, 00:49

- Chyba, że tak. :lol:
Podniósł do góry brwi z zadowolonym uśmiechem.
- Super wiadomość, młoda! Gratulacje.- w sumie fajnie, że w końcu zaczęło jej się coś w tym swoim smutnym życiu układać. Najpierw nieznana mu ciężka przeszłość, zniknięcie brata, seksy z dupkiem Danielem, który wyzywa od najgorszych jak się go wkurwi :lol: Należało się już w końcu coś tej dziewczynie od losu. Kiedy wspomniała o ich poprzedniej rozmowie od razu spiął się wewnętrznie i już przygotowywał się do szybkiego odwrotu, ale po raz kolejny miło go zaskoczyła.
- No proszę... Szkoda, że zmotywowałem cię do tego w tak obrzydliwy sposób.- uśmiechnął się robiąc przy tym kocią mordę. Tag, potrafił to zrobić :lol2: .
- No, powiem ci, że w różu ci było średnio tak szczerze mówiąc.- zaśmiał się, zaraz poprawiając nieco na dupie przez zwyczajne oparcie sie plecami o oparcie (uwielbiam to zdanie, nigdy nie wiem jak inaczej to opisać >D). - Ale jak to ktoś kiedyś powiedział, ładnemu we wszystkim ładnie.
Taaaak, ona na pewno miała o wiele więcej trafnych epitetów <3 Muwahahaha.
- No, tag :lol: To źle? Chociaż niebawem dojdzie kolejna dziarka, ale to tajemnica i nikt nie wie :lol2: - po krótkim czasie przyszła w końcu jego kawa. Podziękował z lekkim skinieniem głową, po czym dorwał się do cukru. Miał nadzieje, że jest to normalny cukier :lol2: Teraz będzie miał schizy do końca życia z cukrem, solą i wszystkimi białymi, sypkimi rzeczami hahah

Rosemary - 2014-12-29, 00:59

Uśmiechnęła się szeroko, wzruszając po chwili ramionami.
- Nie ma sprawy, bardzo możliwe, że gdyby nie to nigdy nie skończyłabym tej przeklętej szkoły i zawsze znalazłby się podobny do Ciebie dupek, który by mi to wypomniał. - pomachała brewkami, wyszczerzając zęby w uśmiechu. Pokiwała głową, krzywiąc się nieco, wspominać swoje szalone kolory włosów, jednak naturalne, to piękne xd
- Jeśli był to komplement...jako jeden z niewielu Ci się udał, dziękuję. - przyjrzała mu się dokładnie, przygryzając lekko wargę.
- Nieee, absolutnie, uwielbiałam Cię takiego, jakim jesteś...miałam na myśli, że gdybyś zgolił się na łyso i wykupił karnet na solarkę, nie mogłabym na Ciebie patrzeć. - zaśmiała się, upijając kolejny łyk kawy. Wcale nie chciała powiedzieć tego, co jednak zawarła w drugiej części zdania, ale to chyba jeszcze nie był dobry moment na takie wyznania xd

Daniel - 2014-12-29, 01:08

Niby powinno go urazić to, że nazwała go dupkiem, ale cóż tu mówić, miała rację. Ona akurat znała go od tej strony, którą jej ukazał, niby tej gorszej, a jednak również prawdziwej. Każdy miał dwie strony medalu, on nie był wyjątkiem.
- Czasem mi się uda :lol: - wzruszył ramionami unosząc wzrok ku górze. W sumie, to ciekawy sufit :lol2:
Tak jej słuchał i słuchał, kurde nie mógł się przyzwyczaić do jej normalnego tonu głosu, a nie wkurwionego czy smutnego.
- No, powiem ci, że sam bym siebie wtedy nie poznał.- zaśmiał się szczerze rozbawiony taką wizją jego. Nawet to sobie wyobraził! Jak wchodzi do tego solarium i się praży na piękną pomarańczę z tatuażami hahaha.
- Tak swoją drogą, dlaczego akurat blond?- Ced byłaby zrozpaczona hahahaha :lol2: No właśnie. Zamyślił się na chwilę nad jej osóbką, ale to tylko na tą krótką chwilkę.

Rosemary - 2014-12-29, 01:16

- Blond jest moim naturalnym kolorem.- no tak, skąd miał to wiedzieć, przecież nigdy nie rozmawiali o naturalnym kolorze włosów, dacie urodzenia, czy ulubionym żarciu, mieli różne inne, dużo ciekawsze rzeczy do ...omawiania :lol:
- A tak właściwie, to co u Ciebie? Nie widzieliśmy się dobry rok, pewnie wiele się zmieniło. - mówiąc to miała jednak nadzieję, ze niewiele się zmieniło, chociaż biorąc pod uwagę jego zwierzęce podejście do życia, pewnie miał już kilka panienek, a co gorsza znalazł sobie tą ...jedyną? o.o Upijając kolejny łyk kawy wpatrywała się w niego, modląc się w duchu, żeby nie wypalił zaraz z zaproszeniem na ślub w stylu country i chrzest jego piątki dzieci o.o

Daniel - 2014-12-29, 01:25

Tak na prawdę nie wiedzieli o sobie nic, oprócz tego, co lubią robić w łóżku ze sobą i co pić ewentualnie. To trochę smutne, ale tylko trochę :lol:
- Co u mnie?- upił łyka kawy delektując się dobrą robotą. - Cóż, bywało gorzej.- uśmiechnął się grzecznie i lekko pochylając się do przodu podparł się przedramionami o kolana.
- Od czego by tu zacząć.. No bawię się nieudolnie swoimi zabawkami, czyli projektowaniem ubrań, trochę na tym zarabiam, ale póki co nie za wiele. Cały czas użeram się z dziwnymi ludźmi, brat mi zginął, ale za to kuzyn odnalazł.- zaśmiał się krótko marszcząc przy tym bezradnie brwi. Cóż zrobić? - Pies też mi gdzieś zniknął.
Tak, zniknięcie Fierry to było coś, co złamało mu serce :lol2: - Trochę za mocno ostatnio zabalowałem, teraz muszę uważać, bla bla bla. Ojciec tak mi suszy głowę za to, że szok. Powiedzieć coś rodzicowi w sekrecie.- tak, wrócił sobie do domu na świnta, wyszedł z dawnymi kumplami na piwo i wrócił w asyście policji :lol2: Typowy Daniel - człowiek przypał.

Rosemary - 2014-12-29, 01:32

- Musisz mi kiedyś kopsnąć jakąś szmatkę do spania - zaśmiała się, nie mając wcale nic złego na myśli, podobały jej się te jego fatałaszki :lol: Wysłuchała jego opowieści do końca i nie słysząc żadnej wzmianki o długonogich laseczkach w towarzystwie kokainy, odetchnęła z ulgą....trochę bardziej zauważalnie, niż planowała :lol:
- Jak to ...brat Ci zginął? o.o - szybka zmiana tematu xd Praktycznie nie znała tego gościa, ale udała wyjątkowo zatroskaną, tylko po to, żeby odwrócić jego uwagę od jej nienaturalnego zachowania xd Znając Daniela mogła tylko sobie wyimaginować co odstrzelił, że nawet jego ojciec zaingerował w wychowanie syneczka, jednak niekrycie ją to ciekawiło :lol:
- Więc co takiego wydarzyło się w Twoim życiu? - przechyliła lekko głowę i rozejrzała się po lokalu, mając nadzieję, że znajdzie coś z domieszką alkoholu, w końcu trzeba było uczcić takie spotkanie, ale w kawiarniach chyba nie podają wódki o.o

Daniel - 2014-12-29, 01:42

- Może kiedyś wpadniesz do pracowni? Wiem! Może kombinezon w kształcie niedźwiedzia?! Ja ciebie w czymś takim widzę :lol2: - i znowu pompa. Nie, nie Daniel się już w takie rzeczy nie bawi. Nie ma już z kim, poza ty woli mieć jedną dziewczynę w łóżku. Nie lubi się dzielić i to z nikim ;>
Podniósł jedną brew ku górze, kiedy odetchnęła z ulgą. Od razu milion myśli dlaczego ona to zrobiła, ale nie odezwał się nic.
- No, zniknął po prostu. Nie widziałem go od poprzednich świąt. Nawet wtedy był napierdolony. Telefonu nie odbiera, bo po co, w necie też go w ogóle nie ma. Najgorsze jest to, że ja nawet nie wiem czy on jest tuk czy gdzieś wyjechał. U rodziców go nie było. Z resztą chuj z nim. Wróci i tak. Zawsze to robi w najmniej oczekiwanych momentach.- przeczesał palcami swoje kudełki.
- Oj, głupia historia.- skrzywił się patrząc gdzieś w bok. Aż to musiał przepić kawą :lol2: - Wszyscy są cali i zdrowi, nikt nie umarł śmiercią tragiczną, więc jest dobrze. W ogóle ostatnio miałem łosia w domu. Rozumiesz ty to kobieto? Zwierze mi się do domu wpierdoliło i nawet się kawą nie poczęstował :lol2: Moja... i tu się zaciął. W sumie jak mógłby teraz nazwać Cedellę? Nie była jego dziewczyną, ale przyjaciółką również. On ją chyba kiedyś zabiję za te Lukasy i innych większych od niego dupków.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group