To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

James Stocke - 2017-04-07, 18:52

Został im dosłownie ostatni kawałek do mety, a James czuł na skórze że mogą tu osiągnąć wiele. Wszystkie konie zaczęły walczyć o jak najlepszą pozycję, a James nie zamierzał być gorszy. Trzymając Ebony ich toru, skulił się najbardziej jak mógł na jego grzbiecie i ponaglał ruchem rąk do biegu naprzód. Jeszcze raz czy dwa smyrnął go batem po zadzie tuż przed metą, by wzmocnić jego tempo a nawet wyciągnąć jeszcze jak się coś dało. Wbity wzrok w punkt za metą i trzymanie kciuków o dolecenie na jak najlepszym miejscu.
Ebony Knight - 2017-04-07, 19:55

Wyszli na ostatnią prostą i zbliżali się do mety. Teraz każdy dawał z siebie wszystko i Ebony nie był tu wyjątkiem. Trzymał się toru wyznaczonego przez Jamesa, utrzymując maksymalne tempo a wręcz nawet trochę przyspieszając. Przede wszystkim nie zwalniał. Mocno wbijał kopyta w podłoże, dynamicznie się odbijając i robiąc większe susy, wydłużył się i pobierał jeszcze większe hausty powietrza. Jego mięśnie działały jak trybiki potężnego silnika. Jego celem było objęcie prowadzenia i utrzymanie go do mety, nie zapominał jednak o Parnassusie i Thunderhead, a nawet o Derhamie.
Mistrz Gry - 2017-04-07, 21:13

Ustawienie koni w stawce nie uległo zmianie, ze względu na brak podjęcia takowych prób przez startujących i brak nieszczęśliwych czynników. Jedynie Jackpatches udało się zająć środkowy tor, co dało jej otwartą przestrzeń z przodu, ale też minimalnie wydłużyło dystans do pokonania, choć też zdecydowanie ułatwiało pokonywanie zakrętów.
Przed końmi ostatni zakręt i wejście na ostatnią prostą.

Aiden Craven - 2017-04-07, 21:20

Pędząc po ostatniej prostej dobitnie sobie uświadomił, że pierwsze miejsce wymyka mu się z zasięgu ręki, na co nie zamierzał bezczynnie patrzeć. Galopując po obranym przez siebie torze, który miał wyłącznie dla siebie (wszakże nikt nie spróbował go z niego zepchnąć), już bez obaw mógł skupić się na ciągłym popędzaniu konia. Praktycznie cały czas wysyłał go do przodu, prowokując do coraz szybszego biegu, czy to poprzez tzw. wysyłanie z łokcia czy smaganie zadu ogiera batem. Jednocześnie zwracał uwagę na to, by swoją postawą ciała nie utrudniać koniowi biegu - czyli możliwie najbardziej odciążył jego grzbiet i zarazem chował się za szyją, zmniejszając opór stawiany powietrzu.
Parnassus - 2017-04-08, 11:09

Położył po sobie uszy, wyciągając ciało w biegu jak struna. Czuł na zadzie oddechy innych koni, paradoksalnie motywowany tym coraz mocniej. Nie bez znaczenia były również działania Aidena, co rusz posyłające go do przodu. Mimo ogólnego bólu w płucach, nogach i na zadzie, bez przerwy brnął do mety. Cały czas starając się utrzymywać tempo na równym poziomie, wyrywał do przodu tylko wtedy, kiedy obok pojawiał się jakiś koń. Nieważne czy był daleko czy blisko, Parnassus stawiał poprzeczkę wysoko, ani myśląc się poddać. Mimo słabej kondycji był stosunkowo szybki, co nieco wyrównywało szanse, choć nie znaczyło to, że zaniedbana kondycja pozostawała bez znaczenia. O ile inne konie wyglądały na gotowe do podjęcia walki, Parnassus wyraźnie się spienił i zmęczył, nadrabiając jako tako walecznym charakterem.
Delfinek - 2017-04-08, 12:25

Zakręt pokonany w stałym składzie i oraz bez jakiś większych zmian warunkował stosunkowo równym tempem na przeciwległej prostej. Wszystko było utrzymane w równym porządku także na ostatnim zakręcie. Schowana za szyją Scho Delphine trzymała go w stałym tempie, dbając dodatkowo o równe tempo biegu i odległość od barierki. Naprawdę panicznie się tego bała. Bywało już w jej karierze, że zdaje się nic nie znacząca bariera toru powodowała wielkie wypadki - czy to przez zachaczenie o nią czy zepchnięcie konia wewnętrznego przez inne konie.
Pokonanie zakrętu to dopiero połowa kamienia milowego - teraz czekało ich największe wyzwanie. Dodała lekko tempo poprzez poklepanie ogiera batem po zadzie, lecz kontrolowała by od razu na wstępie się nie rozpędzał. Owszem, mieli potem nabrać zawrotniej szybkości, teraz jednak nie był na to czas. Do pokonania została im cała prosta a kondycja po zimie każdego konia była lekko słabsza. Finalnie biegli na powiedzmy... 75% swoich możliwości? Myślę, że mniej więcej tak lecz z każdym krokiem było czuć, że przyśpieszenie nastąpi lada moment.
Kontakt na jakim prowadziła Scho nie dawał mu jeszcze pola do popisu, a pomoce po odpowiednim dla niej przyśpieszeniu ustały aby biec w odpowiednim tempie. Miał przewagę, i walczyli o to by jej nie stracić, lecz nie za wszelką cenę i nie na łeb i szyję. Wszystko w pełnej kontroli.

Scho Can Do - 2017-04-08, 14:46

Zakręt pokonali w niezmiennym składzie, zachowując praktycznie ciągle jedną zwartą grupę. Znaleźli się dość gładko na przeciwległej prostej, by utrzymać swoje niezmienne jak na razie tempo na niej. Sprawnie zaczęli się zbliżać do ostatniego zakrętu, gdzie ogier nadal biegł swoim tempem i torem naprzód. Scho nie pozwoliłby się zepchnąć, prędzej sam by zepchnął lub się usunął. Ogier może był lekkim dzikusem, ale jednak życie było mu zdecydowanie miłe. Pokonanie zakrętu to tylko część drogi do sukcesu, wyjście na prostą okazało się bezproblemowe i tu zaczęła się zaraz walka o byt jak to mówią. Ogier od razu zaczął nabierać większego tempa, mocniej i szybciej przebierając kończynami o podłoże. Robił coraz większe susy w przód, łapiąc pokaźne ilości powietrza w swoje płuca. Rywale którzy pewnie też zaczęli przyspieszać dodatkowo motywowali ogiera, który nie zamierzał dobiec jako ostatni. Ogier jednak jeszcze posiadał nieco siły, które ostatecznie zamierzał wykorzystać na kilka susów przed metą.
Brian - 2017-04-08, 15:35

Gdy przyszedł czas na ich atak, po wyjściu na ostatnią prostą, obrana taktyka, zgodna z technika Jackpatches zaczęła przynosić efekty.. Po wyjściu na ostatnią prostą, wybraniu najlepszego dla nich obecnie toru i przyspieszeniu do maksimum, zaczęli wyprzedzać Evę i Derhama i walczyć o prowadzenie. objęcie prowadzenia było jedna nadal kwestią otwartą, bo na finiszu wszyscy uczestnicy i ich konie dawali z siebie wszystko. Z Brianem i Jadźką nie było inaczej. Prowadził ją pewną ręką, skulił się w siodle tak jak było to tylko możliwe, by jednocześnie móc się w tym siodle utrzymać. Jeszcze przed metą użył raz czy dwa batu, aby przypomnieć kasztance o utrzymaniu tempa a nawet przyspieszeniu, o ile było to możliwe. Nie powinna opaść z sił, bo chociaż tempo było mocne, oszczędzali się właśnie na ten moment.
Thunderhead - 2017-04-08, 15:46

W końcu i oni mieli zaatakować do końca, a klacz tylko na ten moment czekała. W końcu wyszli a ostatnią prostą, gdzie miał nastąpić ostateczny atak. Tak też się właśnie stało, bo obrali dla siebie dogodny tor i zaczęli się rozkręcać. Klacz bez trudu minęła siwego ogiera, walcząc o zwycięstwo z dwójką ogierów. Nie zamierzała pokazać że jest od nich gorsza, a wręcz przeciwnie chciała dobiec pierwsza i pokazać że płeć piękna też potrafi. Klacz parskając i nadymając nozdrza, wpuszczała do płuc spore ilości powietrza. Wbijała mocno rude kopyta w podłoże, by z każdym susem przyspieszać i przyspieszać aż w końcu osiągnęła ostateczny poziom swoich możliwości. Klacz nie zamierzała zwalniać, a w głowie miała teraz tylko jeden cel - meta i zwycięstwo.
Eviline - 2017-04-08, 16:39

Pilnowała się w zwartej grupie i obecnie satysfakcjonowało ją miejsce w którym się znajdowali, jednak pilnowała kondycji ogiera, by w odpowiednim momencie móc pozwolić sobie na odpowiednie przyspieszenie. Wciąż trzymali się obok Scho i Delphine, którzy narzucili mało zobowiązujące tempo, co mogło być z jednej strony dobre dla czterokopytnych, które mało się męczyły tym biegiem, a z drugiej bardzo wyrównywało szanse wszystkich koni, które na ostatnich metrach będą musiały zabłysnąć swoją wytrzymałością i szybkością. Właśnie dlatego Ev była podekscytowana, a w dodatku zbliżali się do momentu w którym wszystko zacznie się zmieniać. Nie oglądała się do tyłu, mniej więcej wiedziała, jak wygląda tam sytuacja, więc nie chciała się dekoncentrować i wybijać z rytmu.
Ponownie zwolniła ogiera do takiego tempa, by pokonanie zakrętu nie sprawiało im trudności, ani nie wkopało ich w kłopoty typu poślizgnięcia, czy potknięcia. Po poprzednim zakręcie była trochę uspokojona, jednak nadal bezpieczeństwo było dla niej priorytetem. Wychodząc z zakrętu postarała się nadrobić różnicę między pierwszą parą, by się z nimi zrównać. Uznała, że Daiquiri ma w sobie tak duży pokład energii, że nic się nie stanie, gdy zbliżą się bardziej do pierwszej pary. Sama była już mocno schowana za szyją ogiera, pilnowała jego rytmu i wsłuchiwała się w jego oddech.
Trzymała go jeszcze trochę, by dobiec do odpowiedniego miejsca tej ostatniej prostej, a potem zaczęła go rozpędzać jeszcze bardziej, możliwe, że z zamiarem wyprzedzenia Scho i Delphine. Ogier był nastawiony na bieganie w środku stawki, a pierwsza para sprawiała wrażenie mniej wytrzymałej, choć nigdy nic nie wiadomo, przecież mogli być szybsi. Dlatego wolała już teraz zacząć powoli ich wyprzedzać i jednocześnie zostawiać trochę energii w zanadrzu, by jeszcze efektowniej pokonać ostatnie metry, gdyby nadarzyła się okazja do uporczywego biegu i nadganiania. Tempo, które obrali nie było mordercze, czy mocno wygórowane, szli po prostu jak stopniowo rozpędzająca się lokomotywa.

Mistrz Gry - 2017-04-08, 16:46

Publiczność obserwująca wyścig w napięciu oczekiwała jego końca, tak naprawdę do ostatniej sekundy nie mogąc przewidzieć ostatecznego wyniku.
Thunderhead dosłownie na ostatnim odcinku prostej wyszła na prowadzenie i to ona jako pierwsza przekroczyła linię mety. Jako drugi przybiegł zmęczony Parnassus (choć podjęty wysiłek okazał się tego warty), a tuż za nim Ebony Knight, którego dzieliła zaledwie 1/4 długości od zajęcia drugiego miejsca. Jako ostatni, trzy długości za koniem z trzeciego miejsca, przybiegł Derham , dla którego wynik wyścigu był szczególnie nieszczęśliwy. Decyzja o kontynuowaniu biegu mimo urazu sprawiła, że po przejściu do stępa koń niemal nie stawał na kontuzjowanej nodze, która błyskawicznie spuchła, zdecydowanie wymagając interwencji weterynarza.

1. Brian Donney & Thunderhead
2. Aiden Craven & Parnassus
3. James Stocke & Ebony Knight
4. Eva O'cross & Derham Al Shaqap

Daiquiri - 2017-04-08, 20:51

Biegnąc uważnie obserwował nie tylko swojego największego przeciwnika, ale także rozpościerającą się przed nim przestrzeń. Czuł w kościach, że niebawem nadejdzie moment, w którym rozpocznie się prawdziwa walka. Wytrzymanie do tego momentu kosztowało go sporo wysiłku, oczywiście kosztem cierpliwości, która miała swoje granice. Eviline jednak umiała poprawnie poprowadzić konia po torze, co zaowocowało wstrzymywaniem się do ostatniej chwili (co nie oznacza, że dotychczas Daiquiri się nie starał; musiał wszakże utrzymywać swoją pozycję).
Po wyjściu z zakrętu, na którego potrzeby stosownie zwolnił, dostał zadanie zrównania się z biegnącym na czele Scho. Nie potrzebował wielu zachęt - już po pierwszym impulsie wyraźnie mocniej odepchnął się od ziemi, poszerzając foule i zagarniając więcej terenu. Zgodnie z oczekiwaniami zaczął się rozpędzać, prawdopodobnie bez większego wysiłku doganiając rywala i stwarzając realne ryzyko prześcignięcia go w ostatnim momencie, było przecież jego specjalnością. Nie był to jeszcze szczyt jego możliwości, ale można powiedzieć, że tworzył sobie "bazę" pod późniejszy sprint, który miał nastąpić w kolejnych sekundach biegu. Póki co twardo trzymał pozycję, nie męcząc się bardziej, niż to normalne.

Brian - 2017-04-09, 17:27

W stawce w sumie nie było jakichś większych zmian. Konie utrzymywały swoje obecne pozycje. Nie inaczej było z nimi. Jedynie uzyskali środkowy tor, którym teraz się poruszali. To dawało im otwartą przestrzeń do ataku, chociaż także wydłużało dystans do pokonania. Na razie jednak Brian trzymał się obecnego toru i obecnego dynamicznego i aktywnego tempa. Zbliżali się do ostatniego zakrętu. Tuż przed nim Brytyjczyk minimalnie zwolnił Jackpatches, uniósł się z siodła i "przytulił" do kasztanki, chowając się za jej szyją. Zaraz po bezpiecznym wyjściu z zakrętu, brunet popuścił ją naprzód, najpierw do poprzedniego tempa, potem przez chwilę stopniowo ją rozpędzał, nie pozwalając jej jeszcze rozpędzić się do maksimum. Na razie było to tempo, którym mogli stopniowo doganiać konie na przedzie. Przetrzymał ją w ten sposób przez chwilę, jednocześnie licząc na poprawę ich pozycji. Następnie smyrnął ją batem, sygnalizując już maksymalne przyspieszenie.
Jackpatches - 2017-04-09, 18:24

W stawce wszystko ulegało szybkiej zmianie, bo wyścigi to była dość nieprzewidywalna konkurencja gdzie wszystko mogło się zdarzyć. Jadźka również trzymała swoją pozycję oraz tempo, wiedząc że dopiero za moment będzie mogła rozwinąć swoje skrzydła. Trzeba sprostać trudnym wymaganiom, jakie stawia przed nimi los. Poruszali się dość mocnym tempem w przód, by zacząć się zbliżać do ostatniego zakrętu przed ostatnią prostą. Zwolnili nieco przed zakrętem, by przebiec go w równowadze i znaleźć się zaraz na ostatniej prostej. Widząc inne konie i ich walkę, to w klaczy również obudził się duch rywalizacji ostatecznej. Klacz nie zamierzała czekać ani trzymać się z boku, także wraz z rozpędzaniem się stopniowym przeciwników ona też zaczęła nabierać tempa. Podobnie jak większość tutaj koni, jeszcze resztkę sił trzymała na ostatnie susy przed metą. Nie miej Jadźka obecnie też się rozpędzała z każdym kolejnym w kierunku celu - mety.
James Stocke - 2017-04-09, 18:54

Jak na razie ich beznadziejna pozycja się nie zmieniła, ale jeszcze wszystko przed nimi. James na przed ostatniej prostej i do zakrętu trzymał nie zmienne tempo oraz tor. James tuż przed zakrętem nieco zwolnił klacz, by się schować za jej szyją i wejść w niego. Krótką chwilę później za początkiem stawki wyszli na ostatnią prostą, James zepchnął gniadą klacz na zewnętrzy tor. Mieli nikłe szansę na zajęcie miejsca na podium, ale nie zamierzał poddać się bez walki. Na tym torze raczej mieli szansę być nie zblokowani do reszty, choć wiadomo że najlepiej się biegnie na tym najbliżej barierek. Krótko po wyjściu na prostą wypuścił ją w przód, smyrgając ją krotko batem po zadzie. Skoro nie mają szansę na pudło, to niech choć czas będą mieli dobry. Wraz z nabieraniem tempa przez klacz, facet schował się za jej szyją i uniósł bardziej zad do góry.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group