Daniel - 2014-03-06, 18:43 Podczas tego spaceru postanowił ponownie wrócić do parku. Szedł jednak zupełnie na trzeźwo, więc postanowił wybrać się w miejsce, które znał. Palił powoli swojego ulubionego papierosa, nie spiesząc się dodatkowo z tempem chodzenia. W końcu miał to być spacer. Bez żadnego konkretnego celu, dlatego mógł równie dobrze iść gdzie chciał.
Co jakiś czas zerkał na boki w poszukiwaniu ewentualnej żywej duszy w okolicy. Park był jednak stosunkowo martwy - raz na jakiś dłuższy czas zauważył kogoś ukradkiem przemykającego się przez boczne uliczki w pośpiechu, to ktoś z psem przeszedł. Nic specjalnego. Jak zwykle.
Westchnął cicho pod nosem wypuszczając mały kłębek dymu.Elliot - 2014-03-06, 19:17 Kurwa, dłużej nie wytrzymam w tym domu wariatów! Nie dość, że mam na głowie miliony spraw, to do wszystkiego wszyscy mi się muszą wpierdolić. Gdybym została tak minutę dłużej, wydrapałabym wszystkim oczy. Zdołałam się jeszcze na tyle opanować by założyć na nogi kozaki i zarzucić na plecy płaszcz i wyjść. Nie miałam pojęcia gdzie mogłabym w spokoju odsapnąć, pomyśleć, ale po chwili przypomniałam sobie, że o tej porze dnia najprawdopodobniej nikogo nie będzie w parku, więc moje kroki skierowałam w tamtą stronę. Wsadziłam zmarznięte ręce do kieszeni, bo oczywiście zapomniałam rękawiczek. Po paru minutach wolnego spacerku zauważyłam pierwsze drzewa wyłaniające się zza rogu ulicy. Mimowolnie uśmiechnęłam się, przyśpieszając kroku, by jak najszybciej skryć się między pniami potężnych klonów.Daniel - 2014-03-06, 19:31 A jemu czas mijał, robiło się może trochę zimno? W sumie dobra pora.
Skręcił w jedną z tych mniejszych uliczek, mdłe światło latarni zaczynało powoli działać mu na nerwy. Widoczność była jedynie nieco lepsza, wszystko było przedstawione w takim niedojebanym półmroku. Wolał ciemność. Dlatego w sumie wychodził zazwyczaj dopiero po zmroku.
Po skończeniu się tytoniu, cisnął niedopałek gdzieś w bok, a następnie wsunął dłonie w kieszenie bluzy. Przymknął sobie na moment oczęta. Starał się nie myśleć o obrazach i myślach, które znów go zaczęły nawiedzać ostatnimi czasy. Ale było to takie trudne.
I tu nagle coś mu przeszkodziło w zrobieniu kolejnego kroku. Wpadł na dziewczynę. Tak, dziewczynę. Było ciemno, ale odróżniał płeć piękną z daleka . Odruchowo przytrzymał ją za ramiona w razie jakby chciała upaść w jakikolwiek sposób. Kiedy zorientował się, że dotyka obcego człowieka momentalnie ją puścił.
- Ygh, przepraszam, zamyśliłem się, a tu tak ciemno i ee nie zauważyłem. - mówił to, co mu przyszło pierwsze do głowy.Jimmy - 2014-03-20, 20:39 Cóż to się stało, że tego miłego pana tu przywiało? A no wiatr właśnie go tu przywiał! Pogoda dość niemiła była jak dla niektórych, ale James nabrał ochoty na wieczorny spacer w celu orzeźwienia umysłu.
Także ubrany w długi czarny płaszcz, dżinsowe spodnie i luźną koszulkę, leniwie szedł sobie po deptaku. Na dłoniach miał jaskrawozielone mitenki, a i w tym samym kolorze posiadał pasek do spodni oraz sznurówki w jakichś trampko-podobnych butach. Włosy tym razem postawione na sztorc nie były - opadały sobie swobodnie na ramiona Jimmy'ego, lekko zakręcone. Bo naturalnie to on miał kręcone lekko te włosy. Aż niepodobnie doń, nie?
Szedł z głową w chmurach, myśląc o przysłowiowych niebieskich migdałach. A o czym mógłby? Nie miał żadnych palących spraw do obmyślenia. Zupełnie jakby czekał na jakąś przygodę... Nic się ciekawego w jego życiu ostatnio nie działo, wstąpiła w nie dość niemiła rutyna. Jamesa to nieco irytowało i przez to był lekko apatyczny, ale mimo to swój wigor zachował, bo krokiem szedł nawet tanecznym, nucąc coś pod nosem.Anne Howard - 2014-03-20, 21:48 Anne też niby przypadkiem przylazła dzisiaj w dokładnie tutaj. Powiedziałby ktoś inny, że to zbieg okoliczności przywiał tutaj tak dwie inne w tym ogromnym świecie osobistości. Nieraz wiatr miesza w życiu normalnym ludziom!
Szła niespokojnie deptakiem, próbując uporać się z zapalniczką, które teraz na złość nie chciała odpalić. Kątem oka zauważyła idącą ku niej postać, ale myślała, że zostanie w odpowiednim momencie wyminięta. Uderzyła barkiem w żebra mężczyzny, chociaż chyba raczej niezbyt mocno, także raczej nie musiało to go boleć. Zamiast iść dalej, spojrzała sobie na niego marszcząc brwi. Przy okazji kolizji z rączynek wypadła jej zapalniczka.
- Byś patrzył pod nogi, jak idziesz- zaśmiała się, bo cóż, nigdy nie wiadomo czy człowiek przypadkiem nie ma jakiegoś życiowego doła. I na pewno nie miała mu tego za złe, że ją jakimś przypadkiem potrącił. Zazwyczaj robiła to ona. Jimmy - 2014-03-20, 22:01 I że on jej nie zauważył? Już bym się spierała, ale faktycznie, szedł z głową w chmurach, to jednak mógł się zagapić... Ale w ostatniej chwili dostrzegł kobiecą sylwetkę i miał zamiar odskoczyć na bok zgrabnie, ale noga mu się lekko poślizgnęła i przez to wpadł jeszcze mocniej na Anne. Odruchowo chwycił się jej za ramiona, łapiąc równowagę i pewnie zrobili razem tak parę kroków naprzód. Za to James postanowił przytomnie ratować sytuację i gdy tylko poczuł lepiej swoje nogi jedną rękę zdjął z ramienia dziewczyny, ujmując jej dłoń. Dalej poprowadził ją już świadomie, tanecznym krokiem, z beztroskim uśmiechem wprowadzając pannę w taniec podobny do walca. Nawet coś dalej zanucił, a w pewnym momencie odsunął ją lekko od siebie i zabrał kolejną rękę z jej ramienia, a drugą zakręcił dziewczyną w piruecie. Zaśmiał się przy tym cicho i gdy tylko znalazła się ona twarzą do niego zaprzestał tanecznych pląsów, odsunął się półtora kroku w tył i przykucnął na jednym kolanie, kłaniając się głęboko. Szarmancko niczym średniowieczny rycerz jedną rękę schował za plecami, a drugą oparł na piersi, w wyrazie głębokiej skruchy.
- Pani najjaśniejsza wybaczy mój nietakt... - odparł cicho, pochylając przed nią głowę, ale raz raptownie podniósł na nią błyskotliwy wzrok, któremu towarzyszył zadziorny uśmieszek. Akurat kątem oka dostrzegł jej zapalniczkę ziemi - znalazła się ona tuż obok jego nogi, toteż i podniósł ją, wstał i wyciągnął znalezisko na otwartej dłoni w stronę Anne, przekrzywiając przy tym nieco głowę.Anne Howard - 2014-03-20, 22:24 Bynajmniej dziewczynę zatkało, kiedy owy nieznajomy zaczął z nią tańczyć pseudo walca, który na pewno nim nie był. Dziewczyna bynajmniej ucieszyła się, że o tej porze na deptaku nikogo nie było. Nie chciała wiedzieć, co mogłoby takiemu przypadkowemu przychodniowi przyjść do głowy, kiedy by zobaczył to wszystko. Aczkolwiek coś się jeszcze pamiętało ze szkoły, także brunetka dość dobrze wykończyła ten udawany piruet. Tylko ją do Tańca z gwiazdami podać, to doszłaby do finałowego finału. Oczy dziewczyny rozszerzyły się jeszcze bardziej, kiedy ten postanowił przed nią uklęknąć. No nie, zrobił to! Chociaż, jeśliby dodać do tego i tak cały walnięty dzień Anne, to wszystko raczej nie powinno ją zdziwić.
- Jestem Anne, cwaniaczku- odparła, przyjmując od niego zapalniczkę. Jedną ręką przeczochrała jego włosy.Jimmy - 2014-03-20, 22:49 Ale czego ona taka nieśmiała, co? Jak tu iść przez życie z głową do góry, gdy boisz się zatańczyć z nieznajomym na deptaku... Well. Tańcowanie fajne jest a takie niecodzienne sytuacje, o pozytywnym na pewno zabarwieniu, raczej poprawiają nastrój, czyż nie? Trzeba z nich korzystać! Jamesu miał o tym pojecie wszelakie co też się dało z pewnością dostrzec. Martwiłabym się, gdyby było na odwrót!
Przeczochrany po włosach zdziwił się nieco taką czynnością, ale cóż miał powiedzieć, skoro sam był tak bezpośredni? Czego zaraz dowiódł, chwytając delikatnie, z nienagannym wyczuciem, palce dziewczyny gdy ta odbierała zapalniczką. Stał już na nogach, ale dygnął lekko, parząc na nią z firmowym, onieśmielającym uśmiechem numer 69.
- Pozwolisz się zaprosić na spacer, Anne? - spytał szarmancko, jak na ego typa przystało. Oj, był teraz chyba na fali... Wydawało się, że taki niepozorny gdy tak sobie dreptał sam, a tutaj proszę, jaka w nim drzemała potrzeba porobienia czegoś niecodziennego!
- I'm James, and you're gonna burn in my flames - zarzucił pięknym rymem [przedstawił się po swojemu], który to zmuszona byłam napisać już po angielsku, bo po polsku dobrego nie znalazłam... Ale skoro oni i tak domyślnie porozumiewają się brytyjskim, to nie problem, nie? Anne Howard - 2014-03-20, 22:59 Nastrój owszem, a czy ktoś wspominał tutaj o uszkodzonej na zawsze psychice człowieka? Anne na pewno nie wyjdzie z tego spotkania zdrowa, oj nie. Prychnęła pod nosem, widząc, jak szarmancko mężczyzna ujmuje jej piękną dłoń. A już w ogóle uśmiech ten niebiański niemal zwalił ją z nóg, od czego powstrzymała ją świadomość tego, iż są lepsze sposoby do tego, żeby leżeć plackiem na ziemi i gapić się na jakichś nieznajomych. Bynajmniej nie miała niczego zboczonego na myśli!
- Tak ładnie prosisz, że chyba nie odmówię- powiedziała, trzepocząc przy tym rzęsami dla dodania całej sytuacji teatralnego uroku. Skinęła niemal bezwiednie głową, słysząc jego imię. Oj, na pewno zapadnie jej to właśnie imię w jej drogocennej pamięci.
- Co tu robisz o tak późnej porze?- zapytała, niemal bojąc się odpowiedzi.Jimmy - 2014-03-20, 23:17 Czytając ostatni komentarz, mianowicie: "zapytała, niemal bojąc się odpowiedzi", wybuchnęłam tak głośnym śmiechem, że wisisz mi odszkodowanie normalnie.
No jasne, uśmiech numer 69 zawsze zwala z nóg! I Anne nie okazała się wyjątkiem od tej reguły, widzicie? Taki oto uroczy ten Jamesu, że kobietom miękną kolana, ha! Aż ja się powinnam iść przewietrzyć, bo mi gorąco...
Tak! Imię Euringera nigdy nie może twojej pamięci opuścić Anne, pamiętaj o tym za dnia jak i w nocy!
Ujął więc tą piękną damę pod ramię i poszli sobie wzdłuż deptaku, przy czym James jak na niego przystało przystosował się do tempa dziewczyny. Przeczesał wolną ręką włosy i zarzucił delikatnie głową, bo wiatr mu na twarz zwiał kilka kłopotliwych kosmyków. Słysząc pytanie Anne tylko wydął na chwilkę zabawnie usta niczym żaba, patrząc gdzieś przed siebie. Zaraz jednak zmrużył oczy i nachylił się ku towarzyszce swojej, dłonią odgarniając delikatnie pasmo włosów za jej ucho. Ustami niemalże musnął płatek jej ucha i wyszeptał:
- Poluję na tak oszałamiające dziewice jak ty... - tutaj nastąpiła dramatyczna pauza, a mimo pozycji w jakiej się znaleźli, James nadal sprawnie prowadził ją prosto. I kontynuował, jakże hipnotyzującym, ciepłym tonem:
- Chyba że... - i teraz raptownie odsunął głowę od niej, spoglądając z ukosa, z jedną brwią zadartą do góry, figlarny uśmiech przywdziewając na usta.
- A może już tak czysta nie jesteś? - zadał pytanie dość bezpośrednio. Obyś tylko tego zbyt do siebie Anne nie wzięła, co? Uwierz, tego pana póki co nie tak bardzo interesuje dziewictwo (czy też właśnie nie) nowej koleżanki. Ale wrażenie jakieś trzeba zrobić, nie? Chociażby pokręconego pedobera.
W razie czego gotowy był bronić się przed ewentualnym atakiem fizycznym ze strony kobiety. Różnie bywa... Anne Howard - 2014-03-20, 23:35 Userka dziesięć razy zbierała się do tego, żeby odpowiedź na ten post po przeczytaniu jego treści. Za każdym razem, kiedy jej palce właśnie dotykały klawiatury, zaczął się niepohamowany wybuch niekontrolowanego śmiechu, którego nic nie było w stanie powstrzymać.
Kiedy szła u boku tegoż Pana, nie spodziewała się tego, co miałoby nastąpić. Z ogólną ciekawością wpatrywała się w drogę przed nimi, nie przystając nawet wtedy, kiedy Jimmy postanowił zrobić z swoją twarzą coś podobnego wyrazem do zielonej żabci, która czaiła się gdzieś w trawiastych chaszczach. Zaśmiała się krótko pod nosem, widząc, jak jego twarz niemal dotyka jego policzka. Zaraz jednak zmarszczyła czoło, słysząc jego tegoż iście głupie i zarazem zboczone stwierdzenie.
- A co ci do tego? Czyżbyś był tym faktem aż tak bardzo zainteresowany?- zapytała, tym razem ona uniosła jedną brew ku górze. Nie, na pewno nie wezmę tego do siebie. Nawet przez głowę by jej nie przemknęło, że mogłaby go w jakikolwiek sposób uderzyć czy zrobić inne, straszniejsze rzeczy. Nie mogła się dalej opanowywać, także wybuchnęła donośnym śmiechem, który przez kilka dłuższych chwil niósł się echem po okolicy.Jimmy - 2014-03-21, 21:30 Włączyłam sobie właśnie losowo playlistę z MSI [Mindless Self Indulgence; zespół, gdzie autentyczny James śpiewa, a ten forumowy w takowym był - przyp. userki, bo Anne chyba tego nie wie ], a tu na dzień dobry: "SON OF A BITCH"... Cóż, wesoło wpadam w nastrój do pisania Jimmym... c:
Bardzo w ogóle jest pocieszające, że tyle radości w tobie wywołałam, że ledwo co dajesz radę na moje posty odpisywać... Ale ad rem!
Ciekaw był szczerze, jak zareaguje dziewczyna jego słowa... Dlatego te właśnie był gotów się bronić, bo nie znał jej, to nie wiedział, jak zareaguje... Różne kobiety na tym świecie - czujnym trzeba być zawsze i wszędzie! Każde słowo to pułapka, so be careful, guys! Jamesu niby to wiedział, ale miał to gdzieś, tak generalnie. <: Wierzył w swój niesamowity urok osobisty. Przecież Anne już oczarował! Czyż nie? :'D
A dziewczę wcale zbyt gwałtownie nie zareagowała, zadało pytanie tylko, w sumie dość oczywiste. Ale odpowiedź nie musi być tak oczywista, nie? Toteż Jimmy się znów nachylił nad Howardową nieco, delikatnie jej przy tym dmuchając w szyję.
- Martwiłbym się bardziej, gdybym o to nie spytał... - wymruczał mrukliwie i zaraz odsunął się znów od niej, prowadząc panienkę dalej. Jak tak nań spojrzeć to jakby spoważniał teraz, patrzył całkiem bystrze przed siebie, niczym zupełnie normalna i nieszkodliwa persona...
Poklepał lekko dziewczynę po ramieniu, uśmiechając się pod nosem.
- Straciłbym posadę! - dodał żwawo, a raptownie jego wzrok zmienił się - Jamesu teatralnie udawał przerażonego tą czarną wizją. Przecież tak ciężko dostać taką pracę!
//Albo kompletnie nie mam weny i wypisuję bzdury, albo to jest jakiegoś chorego rodzaju wena...
Anne Howard - 2014-03-21, 21:43 No cóż, trzeba przyznać że userka nie zgłębia się w tajniki tak ciężkiej jak dla niej muzyki. Trzeba jednak wspomnieć, że czasy zauroczenia Nirvaną minęły bezpowrotnie. A to też przez słuchawki, które popsuły się od tego czarownego brzmienia.
Wiesz, ale tak nie każdy potrafi oczarować Anne! Trzeba się naprawdę natrudzić, pocałować, poprzytulać - dopiero wtedy ta kobitka zdecyduje, czy się dany mężczyzna na coś nadaje. Bo wiesz, różne jednak kobiety są na tym świecie, a ta to w ogóle jakaś dziwna jest.
- Czyli pytasz o to każdą dziewczyną napotkaną na spacerze?- zapytała nieco zbyt poważnym tonem, unosząc obie brwi ku górze. Nie byłaby aczkolwiek tego pewna, ale ma jakąś pewność, że to tylko w tym momencie nie widać tej kolejki panienek która ustawia się za tym oto męskim osobnikiem płci przeciwnej.
- Och! To gdzie ty pracujesz?- zapytała z teatralną nutą zaskoczenia, zasłaniając na chwilę usta dłonią. Tak ją kusiły Jamsowe włosy, że je znów przeczochrała. Jimmy - 2014-03-21, 22:04 Ee tam, Majndlesi to jeszcze ciężka muzyka nie jest. To znaczy, jak kto tam to rozumie - ciężka dla psychiki bywa, zwłaszcza z początku gdy się ich słucha - to owszem. No i jak się przedawkuje... :'D
Anne taka nieosiągalna, hęę? Cóż, będziemy testować, haha. Teraz nie ma już odwrotu! Zagrałaś z ogniem, to teraz te Jamesowe płomienie na prawdę cię spalą, Howard! Jimmy nie kłamauuu. <;
- Ależ cholera jasna oczywiście! - zachwycił się swoją błyskotliwością i wyrzucił łapki w górę, z wyszczerzem godnym małoletniego dziecka. Taaaki pocieszny! Ale zaraz zatrzymał dziewczyną, stanął przed nią i położył jej dłonie na ramionach. Obejrzał się dookoła, niby to spoglądając, czy ktoś ich nie obserwuje. Potem przenikliwym spojrzeniem obejrzał twarzy Anne i pochylił się nieco przed panienką. Tak konspiracyjnie - żadne "if you know what I mean". Jeszcze nie...
- Gdyby nie to, moje egzystencja byłaby zagrożona. Trzeba pytać, zawsze i wszędzie. Najlepsi poszukują okazji na każdym kroku! - wygłosił takie oto piękne przemówienie, zapierające dech w piersiach. Uśmiech jego stał się przy tym nieco psychodeliczny, Urine przechylił delikatnie głowę na bok. On się urwał z psychiatryka...
Już-już miał ochotę jej odpowiedzieć na kolejne zadane przez nią pytanie, ale poczochrany znów po włosach, odsunął się od Howardowej i odwrócił prawie że tyłem do niej, ręce splatając na piersi. - Ja się tak nie bawię :CCC - strzelił podkówkę na facjacie. Taki foch !
Jego włosy to rzecz święta, dla nielicznych tylko do dotykania, co to w ogóle ma być, że tak je maca? On ją zgłosi do jakiegoś trybunału, za obniżenie wartości jego czupryny !Anne Howard - 2014-03-21, 22:19 Ty zobacz, przecież ona i tak jest już prawie cała w ogniu! Ja się dziwię, że szanowny Pan tego nie zauważył i nie zaczął jej w popłochu oddanie ratować. Stanąwszy przed chłopakiem, także rozejrzała się się wokół w poszukiwaniu jakichś złowrogich agentów X, którzy czyhają na nich na każdym kroku. Zaśmiała się cicho, słysząc kolejne nieco zwariowane stwierdzenie Jamesa, które nijak odnosiło się do doświadczeń życiowych dziewczyny. Była zdumiona, kiedy toż wyswobodziwszy swoją rękę z kudełków mężczyzny, ten odwrócił się od niej bezczelnie tyłem i powiedział, raczej stwierdził, że ma na nią strasznego focha. Uwierz mi, przecież Anne niespecjalnie macała! No, może trochę.
- Jimmy, no plosie nie fochaj się na mnie!- powiedziała odrobinę rozżalonym tonem, tuląc się do niego. Jimm zrobi się przy niej ciepła kluska i od razu jej wybaczy! Nie wiadomo, czego Ann naszło na takie tulinki. Może to właśnie zaczęła działać jakaś nieodparta część uroku Jamesowego? Trudno byłoby to teraz brunetce stwierdzić, ponieważ ani milimetr nie postanowiła nadal wypuszczać chłopaka z jej objęć.