To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Princessof the Nile - 2017-04-05, 14:25

Zimowy odpoczynek od gonitw dobiegł końca i zaczął się nowy sezon, co w sumie odpowiadało Princess. Pomimo przerwy była w dobrej formie, również dzięki uwadze, którą poświęcił jej James. W stajni panowała nieco bardziej nerwowa atmosfera niż zwykle, ale gniada nie była nią poruszona. mimo to wyglądała swojego właściciela i się go doczekała. Następnie James zgarnął ją z boksu, by przygotować do wyścigu. Kiedy została już wyczyszczona i osiodłana ruszyli na rozgrzewkę, która zajęła im nieco więcej czasu. Rozgrzali się do zawodów, zostawiając sobie jednak siły na start. Już podczas rozgrzewki zaczęła objawiać pewną nerwowość, zerkając w stronę toru.
Następnie ruszyli na tor, gdzie zostali wprowadzeni do bramki. Już w bramce klacz zaczęła się niespokojnie kręcić, uniemożliwiając dżokejowi przygotowanie jej do startu. W efekcie gdy bramki się otworzyły nie wyskoczyli z nich tak, jak powinni. Jamesowi udało się ją pozbierać i jako ostatni wyszli z bramki, zostając jednak z tyle, za pozostałymi końmi, które obecnie blokowały ich możliwość przesunięcia się dalej w stawce. James skierował ją bardziej na wewnętrzny tor. Dwulatka ruszyła mocnym, aktywnym i równym tempem, które jednak dalekie było od pełnego wyścigowego galopu. Na razie starała się nieco odrobić do reszty stawki. Pobierała duże hausty powietrza, odbijając się mocno od podłoża i robiąc średnie susy.

Brian - 2017-04-05, 14:38

Utrzymując swoją pozycję na prostej, obserwował sytuację z przodu Chociaż biegli na końcu, to nie dzieliła ich od reszty stawki wcale duża odległość i mieli jeszcze szanse, by zaatakować, bo przecież o to właśnie chodziło. Tuż przed zakrętem Brian lekko zwolnił Thunderhead, uniósł się bardziej w siodle i schował za jej szyją. Obrał bardziej środkowy tor, aby nie zostać zablokowanym przez konie biegnące bardziej po wewnętrznej. Zaraz po wyjechaniu zakrętu w równowadze popuścił kasztankę do przodu rozpędzając ją, jednak jeszcze nie maksymalnie. Na razie służyło to jeszcze zmniejszeniu niewielkich odległości i znalezieniu właściwego toru do ataku. Po chwili brunet smyrnął ją batem, wskazując, że to jest właśnie ten moment, żeby dać z siebie wszystko, teraz powinna się rozpędzić i powalczyć o lepsze miejsce. Skulił się na jej grzbiecie, przybierając jak najbardziej aerodynamiczną sylwetkę i prowadząc ją dalej pewną ręką. Nie pozwalał jej też zwalniać, wręcz przeciwnie, zachęcał do jeszcze przyspieszenia, jeśli miała z czego przyspieszyć, a także utrzymania tego tempa. W tym celu ponownie smyrnął ją batem.
Mistrz Gry - 2017-04-05, 14:55

Decyzją dżokejów, wszystkie konie biegły w zwartej grupie, co potwierdziło wrażenie z początku - Princesoff the Nile wciąż była blokowana przez konkurentów, podczas gdy pozostałe trzy konie w miarę swobodnie poruszały się do przodu, szczególnie przodujące Scho Can Do i Daiquiri. Wspomniane dwa konie trzymały swoje pozycje bez wysiłku, bo wynikała ona z umiejętnego przyblokowania pozostałych uczestników, a nie z pędzenia na łeb na szyję, choć między ogierami wywiązała się swego rodzaju rywalizacja.
Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą.

Delfinek - 2017-04-05, 19:59

Trzymała prowadzenie wraz z Scho, chociaż Daiquiri wraz z kobietą, która z wiadomości Delph nosiła imię Eviline byli tuż tuż. Nie mniej jednak kobieta nie denerwowała się tym faktem - jeden rywal był do pokonania, w szczególności, że Scho miał jeszcze dużo do pokazania w zanadrzu. Zbliżali się do pierwszego zakrętu - mieli dogodny tor biegu, bardziej wewnętrzny lecz nie przy barierce. To pozwoliło jej skrócenie dystansu oraz uniemożliwienie skrócenia go do maksimum przez innych. Wątpię, by ktoś próbował wkopać się w miejsce między nią a barierkę.
Przed zakrętem przyjęła pozycje z lekkim skuleniem i delikatnym przechyleniem w stronę zewnętrzną. Od dawnego upadku na torze zawsze zapobiegała wyłamaniu się konia poprzez zbyt duże obciążenie jednej strony. Mówiąc krótko pod każdym względem była zapobiegliwa. Skróciła mu lekko wodze aby zwolnić go na samym zakręcie a tuż po nim pozwoliła mu na lekkie przyśpieszenie, bądź wyrównanie prędkości do przyjętej przed zakrętem. Wiedziała, że prawdziwą klasę pokażą dopiero na koniec - jej poczynania i tak są jedynie pomocą do walki Scho. Kontrolowała go by nie wkopał się w tarapaty, lecz największa część należała właśnie do ogiera. Sam wiedział, że musi oszczędzać siły... a może po prostu tak się nauczył? Nie mniej jednak każde zbytnie ekstazy u Scho kończyły się lekkim zwolnieniem bądź przetrzymaniem.

Thunderhead - 2017-04-05, 21:50

Utrzymywali cały czas swoją pozycję na prostej, obserwując wszystko co się dzieje z przodu. Pozycja ostatnia dla niej nie oznaczała żadnego końca, no dosłownie wprost przeciwnie. Klacz zachowała sporo sił na sam finisz. Reszta ju większość pokładów swojej energii wyczerpała, a ona? Ona jeszcze ich sporo miała. Zwolniła ostatni raz do zakrętu, wybrali środkowy tor i się jego trzymali bez względu na wszystko. Zaraz o wyjechaniu zakrętu na ostatnią prostą w równowadze, zaczęli się rozpędzać stopniowo. Klacz wyraźnie wbijała mocniej kopyta w ziemię, by się odbijać i robić większe susy w przód. Klacz pchała się niczym taran i nie pozwalała na zatkanie jej, a ona z każdym krokiem nabierała większego tempa.
Scho Can Do - 2017-04-05, 22:25

Trzymał prowadzenie niemalże z drugim ogierem łeb w łeb, ale wiedział że nie mógł się przemęczać - nie teraz. Gniadosz kulił uszy i parskał nerwowo w kierunku przeciwnika, ale nie dawał się ponieść emocją. Znał swoje możliwości i nie odda tak łatwo pierwszego miejsca, ale najpierw do pokonania mieli pierwszy zakręt. Biegli po wewnętrznej stronie toru, ale nie przyklejając się przesadnie do barierek. Pozwoliło im to skrócić zakręt do prawie minimum, by wyjechać go w pełnej równowadze i dość sprawnie. Oczywiście nieco zwolnili przed nim, bo nie rozsądnie by było z impetem w niego wjechać. Po wyjściu na prostą ponownie przyspieszył do poprzedniego tempa, ale do pełnego galopu było im jeszcze daleko.
Eviline - 2017-04-06, 00:06

Spokojnie utrzymywała tempo ogiera sprzed kilku chwil. Wiedziała, że Daiquiri, z racji swojej taktyki, nie będzie miał z tym większego problemu, był przygotowany kondycyjnie do długiego biegu w tempie jednostajnym. Dzięki temu mogli też wywrzeć jakąś presję na ogierze, który utrzymywał pierwsze miejsce. Nie popychała jednak ogiera na siłę i nie rozpędzała go zbytnio, w końcu za chwilę mieli zakręt.
Eviline schowała się za szyją ogiera i delikatnie przeniosła ciężar ciała na stronę w którą skręcali, by przeciwdziałać ewentualnym szkodom, nie chcieli się ani wyłamać na zakręcie, ani tym bardziej poślizgnąć. Zebrała bardziej wodze Daiquiriego i ostrożnie go hamowała, aż w końcu płynnie udało im się wejść w zakręt. Nie miała zamiaru stosować jakichś ekstrawaganckich sztuczek na zakręcie, by wyprzedzić przeciwników, jednak już po wyjściu na prostą popuściła ogierowi wodze i zachęciła go do załapania odpowiedniego tempa, by nadal znajdować się bardzo blisko przodującej pary, a jednocześnie się nie przemęczać. Eviline obserwowała prostą przez uszy ogiera, gdyż schowała się mocno za jego szyją, aby nie stać się oporem dla wiatru, co zapewne nieco by ich zwolniło, a takie 'nieco" mogłoby przesądzić o wyniku wyścigu. Pilnowała też ogiera, by nie robił żadnych ewentualnych scen i popisów, które teraz nie były im potrzebne. Uważała na każdą reakcję konia, by być na bieżąco z jego stanem, chciała zauważać każdy szczegół, który mógł zaważyć nad podjęciem jakiejkolwiek decyzji. Wiedziała, że może mu zaufać ogierzastemu, w końcu to on tutaj biegł.

Mistrz Gry - 2017-04-06, 20:32

Konie wyszły na ostatnią prostą, gdzie doszło do zażartej walki o przejęcie prowadzenia. Dotąd trzymająca się na tyłach Thunderhead zaczęła wychodzić na prowadzenie, z całą pewnością zostawiając w tyle Derhama (któremu dorównanie rywalom utrudniała noga), ale wciąż walcząc o najlepsze miejsce z Parnassusem i Ebony'm. Wszystkie konie dawały z siebie teraz wszystko, ale tylko jeden mógł zostać zwycięzcą.
To ostatnia chwila na walkę o prowadzenie, w kolejnym poście MG będą wyniki.

Daiquiri - 2017-04-06, 20:59

Początek wyścigu rzeczywiście zdawał się nie sprawiać ogierowi trudności. Wytrzymałość, której mógł mu pozazdrościć niejeden, sprawiała, że męczył się dopiero po długim dystansie, do czasu zachowania sił potrafiąc biec w niezmiennym, stosunkowo wysokim tempie. Dzisiaj także z pomocą Eviline mądrze rozplanował swoje siły, biegnąc tuż za Scho (choć wcale nie po tym samym torze) i dając mu poczuć - oczywiście w przenośni - swój oddech na plecach. Do momentu wejścia w pierwszy zakręt nie próbował nabrać tempa, co umożliwiło mu wejście w zakręt bez znaczącej zmiany tempa. Po wyjściu na przeciwległą prostą nadrobił tę chwilową zapobiegliwość, wychodząc śmielej do przodu, by utrzymać wcześniej wspomnianą, stałą odległość ze swoim głównym przeciwnikiem. Galopując w swoim tempie do przodu, wyraźnie szedł Eviline w ręce, efektownie pracując całym ciałem podczas galopu i do złudzenia przypominając rozpędzającą się maszynę, oczywiście stworzoną do biegu.
Brian - 2017-04-06, 21:42

Obecna sytuacja w stawce zadowalała Briana. Co prawda Scho i Daiquiri biegły bardziej na przedzie, blokując jego i Jackpatches, oraz Princess i jej dżokeja, nie była to jednak jeszcze sytuacja, w której od razu trzeba reagować. Na razie trzymał się blisko za plecami pierwszej dwójki, szukając odpowiedniego momentu nie tylko do zaatakowania co do zmiany pozycji, tak aby nie być blokowanym. Miał na to jednak czas, a na razie pilnował równego, aktywnego tempa kasztanki, który powinien im pozwolić na utrzymanie się w środku stawki.
Zbliżali się do pierwszego zakrętu. Brian wybrał bardziej środkowy tor i minimalnie zwolnił klacz tuż przed zakrętem. uniósł się wyżej w siodle, chowając za jej szyją. Pokonali zakręt w równowadze. Zaraz z niego wychodząc popuścił ją trochę do przodu, do poprzedniego tempa, nadal szukając dogodnej okazji do zmiany swojej pozycji, tak aby na finiszu mieć ułatwiony atak, chociaż do tego czasu jeszcze wiele mogło się zmienić.

Eva - 2017-04-06, 22:06

No noga mu na pewno sporo utrudniało, ale co ona mogła mu poradzić? Z jednej strony nie chciała go wykończyć, ale z drugiej no fajnie jakby ten wyścig jednak dokończyli. Teraz po wyprzedzeniu przesz kasztankę zostali już w ogóle w tyle, co nie podobało jej się w ogóle a w ogóle. Nie zamierzała jednak się poddawać, dlatego trzymała go w tym tempie co i tak już jechali. Starała się go tak prowadzi twardo w kierunku mety, a jeszcze tuż przed nią smyrnęła go krótko batem po zadzie. Mając nadzieje że uda się im coś jeszcze wyłuskać, a sama Eva tylko ułatwiała mu zadanie chowając się za szyją i czekając na metę.
Jackpatches - 2017-04-06, 22:24

Ją też w sumie ta sytuacja zadowalała. Klaczy nie przeszkadzało trzymanie się bardziej z tyłu, bo dopiero rozkręcić się miała na samym końcu. Tor był jednak zbyt duży, by biegnące pierwsze ogiery mogły zablokować je na amen. Biegła tuż za pierwszą dwójką koni, trzymając się na razie tego tempa i pozycji. Klacz wbijała mocno kopyta w ziemię, wykonując jak na razie średnie susy w przód. Plan był taki by utrzymać się w środku stawki, bo w ogóle jak na razie to się nikt nie spieszył. W końcu zaczęli się zbliżać do pierwszego zakrętu, obejmując do tego czasu bardziej środkowy tor i nieco zwalniając przed nim. Pokonali nie miej zakręt w równowadze, by wyjść na prostą. Tam nieco przyspieszyli w tempie, jednak nadal nie galopując przesadnym tempem przed siebie.
James Stocke - 2017-04-07, 10:50

Tor chyba jest na więcej koni niż cztery, więc pewnie na upartego mogliby zejść do zewnątrz i zaatakować z tamtej strony. Nie miej jednak teraz byłoby to w ogóle nie opłacalne, bo klacz by opadła z sił przed końcem wyścigu. Prowadził ją na razie dość spokojnie za pierwszą brygadą koni biegnących, by stopniowo zacząć się zbliżać do pierwszego zakrętu. Wtedy James nieco zwolnił klacz przed nim, by schować się za jej szyją i poprowadzić po swoim torze na zakręcie. Pokonali go w równowadze, by wyjść na prostą. Tam James popuścił ją nieco w przód, Jednak nie rozpędzając jej przesadnie, nadal się trzymali swojego tempa z poprzedniej prostej.
Princessof the Nile - 2017-04-07, 11:49

Na razie utrzymywała obecne, mocne i równe tempo, nie zmieniając toru, a co za tym idzie pozostawała na ostatniej pozycji. Princess starała się minimalnie podganiać, by powoli zmniejszać dystans do koni na czele, nie atakowała jednak jeszcze, stosując się do pomocy od Jamesa i własnej techniki. Zbliżali się do zakrętu. Przed nim nieznacznie zwolniła, nie zmieniając toru. Pokonała zakręt bez problemu. Wychodząc na prostą właściciel wypuścił ją do przodu,więc przyspieszyła do poprzedniego tempa, nadal próbując trochę podgonić, bez otwartego atakowania, zachowując siły. Zaczęła się jednak nieco niecierpliwić, wyczekując sygnału od Jamesa.
Anonymous - 2017-04-07, 18:22

Wyprzedzany przez inne konie nie tracił swojego ducha walki. W końcu był arabem, a oni nie poddają się do samego końca. Dalej sprawnie przebierał nogami, jak najmniej obciążając tą, która mu teraz najmocniej przeszkadzała. Odczuwał już znacznie zmęczenie, bo nie dość, że miał do nadgonienia spory kawałek to jeszcze biegł niemal na trzech nogach. Smagnięcie batem sprowokowało w nim przyspieszenie, które mogło wpłynąć chociaż na ich końcowy czas.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group