Anne Howard - 2014-02-25, 20:10 Skinęła głową na znak potwierdzenia. Nie spoglądając w jego stronę, tylko wbijając spojrzenie gdzieś przed siebie, przysunęła się do niego o kilka centymetrów.
- Jeśli dobrze liczę... to będzie jakieś pół roku- powiedziała, siląc się na bardziej weselszy ton swojej wypowiedzi. Miała już dodać, że przez ten cały czas była sama jak palec, ale ugryzła się w język. Nie chciała wzbudzać w nim niepotrzebnego współczucia z łaski. Kącikiem swych oczu obserwowała, jak Adam mimowolnie zwija pięść i powoli wkłada ją do kieszeni. Na chwilę zapomniała, jak się oddycha. Popatrzyła na swoje palce, które niesamowicie świerzbiły ją do tego, żeby pogładzić nimi policzek chłopaka i przyciągnąć go do siebie. Potrząsnęła głową, pozbywając się jak na razie tych czułych obrazków z swojej głowy. Nie, żeby tego nie chciała... jednak ona bała się jego reakcji i itd.
- Dość dobrze... A Ty? Jak ci się żyje?- zapytała, międląc kraniec kurtki między palcami.Anonymous - 2014-02-27, 21:04 Przysłuchał się jej z uwagą ledwo powstrzymując się od niecierpliwego tupania piętą. Kiedy nagle usłyszał odpowiedź oczy mu się rozszerzyły. Nie spodziewał się, że minęła aż tyle czasu odkąd Anne wyjechała i pozostawiła go samego sobie. -To... To dość sporo.- Odezwał się niepewnie odwracając wzrok w zupełnie przeciwnym kierunku. Wzdychnął głęboko i przygryzł wargę w zamyśleniu. Sam dokładnie nie wiedział o czym tak naprawdę ma myśleć, ponieważ właśnie w tej chwili przez jego głowę przebiegały tysiące przeróżnych myśli dotyczących nie tylko jego, ale i Anne, jego byłego życia i tych wszystkich spraw. Odwrócił się po krótkiej chwili ponownie w stronę dziewczyny wyczekując odpowiedzi na kolejne pytanie, które zadał. -Mhm... Moje życie płynie powoli i genialnie.- Odpowiedział szybko, bez zastanowienia. Nie musiał kłamać taka była prawda. Choć nie ukrywa brakuje mu starych przyjaciół i znajomych. Chętnie spotkałby się też ze swoją siostrą, której tak dawno nie widział. Kiedy tak myślał o Jade przypomniał sobie pewien fakt. -Znalazłaś tego swojego brata?- Spytał zerkając na nią jedynie kątem oka.Anne Howard - 2014-02-27, 23:19 Przytaknęła, przebierając palcami. Jej życie niestety nie było aż tak spokojne, jak jest życie Adama. Na wzmiankę o swoim bracie po raz pierwszy tego wieczora uśmiechnęła się słabo.
- Owszem. Czasami daje mi w kość, ale to jedyna osoba z rodziny, którą tak naprawdę szanuję. Jest w ogóle jedną z nielicznych osób, które tutaj szanuję.- przez jej głowę przemknęła teraz Sara, Mira, Elka i oczywiście Bastian. Najjaśniejszym punktem tej kolejki był oczywiście Adam, ale Anne przecież nie mogła teraz się do tego raczej przyznać. Znów wezbrało w niej niepohamowane poczucie winy, że tak perfidnie z nim postąpiła.
- Ja... jeszcze raz przepraszam, że cię tak wtedy zostawiłam. Kurczę, przez moje życie przewinęło się tyle łamaczy serc że nawet ich nie policzę.
Dopiero po chwili zorientowała się, jak ostatnie zdanie mogło zabrzmieć co najmniej żałośnie, a tego by nie chciała.Anonymous - 2014-02-28, 21:34 Widząc mizerny uśmiech na twarzy Anne również uniósł lekko kąciki ust, a kiedy dziewczyna zakończyła swoją wypowiedź przytaknął jedynie skinieniem głowy na znak, iż cały czas jej słucha. Kiedy jednak brunetka znów zaczęła przepraszać przewrócił oczami i oparł dłoń na jej ramieniu. -Anne już powiedziałem.- Sprzeciwił się przeprosinom, ale słysząc dalszą część jej wypowiedzi dziwne uczucie wezbrało w nim od środka. Zsunął rękę z ramienia towarzyszki, schował ją w kieszeni i westchnął głośno. -A więc nie próżnowałaś.- Skomentował krótko jej słowa, które wydały mu się doprawdy zbędne. Chociaż on sam pewnie zrobiłby, powiedziałby to samo co ona w tej chwili. Nerwowo przebierał palcami ukrytymi głęboko w kieszeniach kurtki. -Możemy stąd iść?- Spytał pewny swej wypowiedzi, jednak jego ton tego nie sugerował. Pociągnął nosem raz, może dwa ponieważ przeziębienie, którego niedawno się nabawił wcale nie chciało dać za wygraną.Anne Howard - 2014-02-28, 22:09 Widząc, że Adam nagle zsuwa rękę z jej ramiona, przygryzła wargę. Nie chciała, żeby tak to zinterpretował.
- Nie. To nie tak- powiedziała głośniej niż zamierzała, wstając gwałtownie z ławki.-Oni... byli jeszcze przed tobą. Traktowali mnie jak lalkę. Jak coś, co można w każdej chwili wyrzucić za okno! Jakbym była nic nie wartym śmieciem.
Przy ostatnim słowie zgięła się w pół, ponieważ to wszystko zalało ją potworną falą wspomnień, które wywołały u niej ból.
- Nie mogłam się przekonać w środku, że jesteś inny. A ja, głupia, chociaż coś do ciebie czułam i czuję nadal, pojechałam sobie. Zostawiłam cię- powiedziała z wyraźną złością do samej siebie, a z jej oczy poleciała pojedyncza łza wielkości grochu.Anonymous - 2014-02-28, 22:22 Kiedy dziewczyna zerwała się gwałtownie na równe nogi powiódł za nią wzrokiem wyraźnie zdezorientowany. Kątem oka omiótł wszystko dookoła, tak jakby chciał sprawdzić czy nikt nie zmierza w ich kierunku. Nie chciał by jakaś obca, czy też nie obca osoba słyszała to co Anne zaraz zamierzała wykrzyczeć. Spodziewał się tego. W końcu znał ją dość długo i wiedział jak zachowuje się w danej sytuacji, dokładnie to wszystko przewidział, ale nie spodziewał się tego co powie później. -Anne...- Jakby jęknął cicho. Wzdychnął głęboko i odwracając na chwilę wzrok wstał powoli z ławki. Spojrzał na brunetkę, która niemal zwijała się z bólu rozrywającego ją zapewne od środka. Sam dobrze wiedział co znaczy być zranionym. Pomimo iż stał nie patrzał bezpośrednio na dziewczynę, miał spuszczona głowę i zerkał na nią jedynie kątem oka. Dopiero kiedy Ann skończyła swoją drugą wypowiedź przysunął się nieco do niej i wtulił w nią jak gdyby nigdy nic. Odchylił się lekko by otrzeć łzę z policzka dwudziestolatki, ale zaraz potem znów przylepił się doń mamrocząc coś pod nosem.Anne Howard - 2014-02-28, 22:47 Gwałtownie zaczerpnęła powietrza, czując, jak Adam powoli ją obejmuje i przytula do siebie. Ciałem brunetki wstrząsnął dreszcz, kiedy ten postanowił delikatnym ruchem obetrzeć jej słoną łzę. Być może dlatego tylko jedna, ponieważ chyba wyczerpała już wcześniej swój cały życiowy zapas. Zamknęła oczy, nie chcąc stracić ani sekundy z tej chwili. Tyle czekała na kojący uścisk jego ramion, które opatulały ją lepiej niż nie jeden kocyk. Całym sercem pragnęła, żeby jej wybaczył. W końcu odważyła się otworzyć oczy i spojrzeć na niego. Otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. To było proste, jedno słowo: wybacz. Czemu nie potrafiła go wypowiedzieć?Anonymous - 2014-02-28, 22:59 Nie miał zamiaru tak prędko oswobadzać swojego uścisku, toteż dość sporo czasu minęło nim to zrobił. Dopiero po paru minutach cofnął się nieco jednak palce nadal miał delikatnie zaciśnięte na przedramionach dziewczyny. -Ann...- Mruknął cicho. Zupełnie tak jakby właśnie w tej chwili zabrakło mu odwagi, której zazwyczaj miał w sobie nawet zbyt dużo. -Ann z tego już nic nie będzie.- Wykrztusił w końcu z siebie spoglądając głęboko w oczy brunetki. Nie chciał robić jej nadziei. Wybaczył jej. Z resztą i tak nigdy nie miał do niej zanadto wielkiego żalu, owszem jakiś się w nim tlił, ale to niewinna iskierka tego uczucia, którą skutecznie dało się zniwelować. Pokręcił przecząco głową po paru sekundach od wypowiedzi i cofnął się jeszcze o pół kroku w tył. -Nie jesteś mi obojętna, ale już nie mogę.- Dodał po krótkiej chwili namysłu. Puścił ją i od razu odwrócił wzrok, żeby uniknąć widoku miny Anne, która z pewnością nie byłaby satysfakcjonująca, a wręcz przeciwnie. Dobiłaby go jeszcze bardziej. -Nie znaczy to jednak, że nie możemy się spotykać i rozmawiać.- Wymruczał wręcz ledwo słyszalnie.Anne Howard - 2014-02-28, 23:12 Spuściła wzrok, wsłuchując się niemal tempo w słowa Adama. Ktoś kiedy wyjął serce i zaczął żłobić w nim głębokie rany. Powiedział ten ktoś, że nigdy się one nie zagoją i zawsze będzie czuć ból. Zawsze.
- Rozumiem- odparła wręcz beznamiętnym tonem, znów bunkrując swoje emocje pod szczelną kopułą. Zacisnęła usta w cienką kreskę, zaciśnięte pięści chowając do kieszeni kurtki. Była na skraju... załamania, czy też czegoś innego? Nogi miała jak z waty, toteż trudno jej było nimi poruszać. W końcu wmusiła w siebie kolejny krok. Kiedy mijała chłopaka, spojrzała na niego przelotnie. Chciała zapomnieć, uciec od tych wszystkich szczęśliwych wspomnień. Nie chciała pamiętać jego, czym jeżeli nadal będzie miał miejsce w jej pamięci, uczucia do niego będą sprawiać jej niewyobrażalny ból. Ruszyła chodnikiem, nawet się za siebie nie oglądając. Chwiejnym krokiem dotarła na skraj parku.
- Taxi!- krzyknęła do nadjeżdżającego samochodu, by kierowca się zatrzymał, co też wkrótce zrobił.
- Gdzie panienkę podwieźć?- zapytał, otwierając jej przednie drzwi.Anonymous - 2014-02-28, 23:24 Jedne, jedyne beznamiętnie wypowiedziane przez dziewczynę słowo skierowane do niego wzbudziło w nim poczucie winy. Nie chciał jednak dać tego po sobie poznać toteż kiwnął tylko głową i przygryzł wargi, a kiedy ta ruszyła przed siebie chwiejnym krokiem on pozostał na miejscu. Nie patrzał na Anne, śledził jedynie jej oddalającą się sylwetkę kątem oka. Tupnął kilka razy zniecierpliwiony piętom, zaraz warcząc coś pod nosem. Odwrócił się gwałtownie i pośpiesznym krokiem ruszył za brunetką. -Anne!- Dało się usłyszeć nieco stłumione nawoływania chłopaka, który uparcie brnął przed siebie by dorwać swoją dawną miłość. Dawną, a jednak coś nie dawało mu spokoju. Kiedy był już zaledwie kilka kroków za nią przyśpieszył jeszcze bardziej. Wkrótce oparł się o dach samochodu. -Nigdzie.- Zatrzasnął drzwi i na pięcie odwrócił się do Anne. -Anne przepraszam.- Mruknął doń. -Proszę nie miej mi tego za złe, po prostu nie potrafię!- Dodał po chwili nieco pewniejszym tonem wyciągając jedną z jej dłoni z kieszeni. Zręcznie owinął ją swoimi dwiema dłońmi. -Chodźmy gdzieś. Gdzieś gdzie jest cicho i spokojnie. Do ciebie, lub do mnie.- Zaproponował zerkając na nią pytającym wzrokiem.Anne Howard - 2014-02-28, 23:34 Już miała mu odkrzyknąć, żeby dał jej z tym 'przepraszam' święty spokój, kiedy taksówkarz odjechał. Przez chwilę próbowała wyrwać mu swoją dłoń, ale doszła do wniosku, że to nie ma sensu. Wszystko to wydawało się jeszcze bardziej skomplikowane niż przed ich spotkaniem. To było zbyt zagmatwane, a pomysł, żeby do niego pójść, był jeszcze głupszy. Jakby szaleniec chciał uciec z strzeżonego zakładu - pomyślała Anne, gorączkowo szukając kluczy do mieszkania po kieszeniach. Z niepokojem zorientowała się, że musiała je gdzieś zostawić. Nagle przypomniała sobie, że wyjeżdżała garażem, tym samym zamykając drzwi od środka. Klucze więc zostawiła na komodzie.
- Nie wiem, czy to jest aby na pewno dobry pomysł, tak pojechać do ciebie o tak późnej porze- mruknęła pod nosem, chowając nos w ciepły szalik.Anonymous - 2014-02-28, 23:46 Kiedy dziewczyna usiłowała gorączkowo wyrwać swoją dłoń z jego - wcale nie tak mocnego - uścisku nawet nie pomyślał o jakimś mocniejszym zaciśnięciu palców. Wręcz przeciwnie nawet popuścił nieco uścisk, tak by Anne mogła odejść w spokoju. Widząc i czując, że się jednak uspokoiła uśmiechnął się podświadomie, jednak na jego twarzy wciąż widniała ta sama kamienna mina nie zdradzająca prawie żadnej emocji. Jedyne co dało się z niej wyczytać to pewnego rodzaju żal do samego siebie i po części do Anne. Nie zwrócił uwagi na jej gorączkowe poszukiwanie po kieszeniach kluczy. Wzruszył tylko lekko ramionami i puścił ją słysząc jej słowa. -Nie to nie.- Fuknął beznamiętnie. Nie mógł się przecież zawinać i iść, w końcu odwołał taksówkę dziewczyny. Musiał przynajmniej ją odprowadzić. -Chciałem tylko porozmawiać, może wyjaśnić kilka spraw.- Wytłumaczył jej zerkając nań dodatkowo wyczekującym wzrokiem. -Przecież nic ci nie zrobię, a taksówki kursują o różnych porach dnia i nocy.- Zapewnił brunetkę cofając się o krok.Anne Howard - 2014-02-28, 23:55 - No dobrze, niech ci będzie- mruknęła, wyginając niemal niezauważalnie kąciki ust. Miał rację, trzeba było o tym pogadać. Przede wszystkim wyjaśnić od początku, dlaczego to ona tak perfidnie zwiała. A to znów oznaczało powrót do bolesnych wspomnień. Zamrugała gwałtownie, wiedząc, że to będzie konieczne i właściwe posunięcie. Spojrzała spod przymrużonych powiek na kraniec drogi, skąd wyjawiły się światła kolejnego samochodu, który minął ich szybko. Przez kilka minut stała tak na krańcu chodnika, wypatrując kolejnej taksówki, która na szczęście właśnie jechała w ich kierunku.Anonymous - 2014-03-01, 00:10 Uśmiechnął się minimalnie słysząc pozytywną decyzję dziewczyny. W głębi cieszył się o wiele bardziej, choć wiedział, że dla Anne może być to trudne przeżycie. Ale prędzej czy później i tak miałaby opowiedzieć mu jak to naprawdę było, dlaczego i po co wyjechała bez wcześniejszego uprzedzenia, bez długiej rozmowy. Nie miał pojęcie dlaczego tak nagle zniknęła i choć nie ujawniał się z tym w środku aż go skręcało z ciekawości. Z ręką na sercu nie podejrzewał jej o zdradę, jednak coś musiało się wydarzyć. Może to on był przyczyną tego zwrotu akcji w ich życiu. Ale wracając. Kiedy jego oczom ukazał się samochód przeznaczony do przewozu ludzi stanął na skraju chodnika i jednym ruchem ręki zwrócił na siebie uwagę. Chwilę potem żółte auto stało przed nimi, a kierowca otworzył drzwi i spytał tylko gdzie podwieźć. Nim Adam odpowiedział wpóścił pierw Anne, a o ile weszła, wszedł i on. Wytłumaczył kierowcy gdzie ma ich zawieść i ruszyli...
zt x 2.Anne Howard - 2014-03-01, 00:14 Nie przedłużając, wsiadła do taksówki wraz z Adamem i odjechali.