To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Daniel - 2014-02-02, 00:36

Zauważając jej smukłą dłoń zawiniętą w rękawie, która na krótką chwilę zbliżyła się do jej policzka poniekąd domyślił się, że płakała. Jednak jakie uczucia ją wtedy przepełniały? Równie dobrze mogły to być łzy rozgoryczenia, ale także i smutku. Ale czy aż tak jej na nim zależało?
Kiedy wstała zastygł w miejscu na chwilę. W sumie był w tamtym momencie gotowy na wszystko, nie wiadomo co dziewczyna chciała mu w tamtym momencie zrobić. Stał po prostu i czekał aż... Go przytuli? Tak, zrobiła właśnie to. Wypuścił cicho powietrze przez usta w chwili gdy go objęła. Patrzył na jej siwą główkę z góry i jakby dostał rozkaz cisnął papierosa gdzieś na bok. Może nie powinien brać tego tak dosłownie, ale jednak go wzięło coś na uległość.
- Dziękuję Ced.- szepnął cicho. Ciężko mu to słowo przechodziło przez gardło. Nie lubił okazywać swoich uczuć, szczególnie słowami. No, proszę państwa, na tyle potulnego i grzecznego Daniela to widziały tylko dwie kobiety na tym świecie - jego matka i Joicelyn, ale w sumie, ona się już nie liczyła.
Objął ją zaraz mocno przytulając do siebie jej drobne ciałko. Oparł się policzkiem o jej głowę przymykając mocno powieki. Może w końcu będzie się czuł nieco lepiej? Ale w sumie co z tego, że teoretycznie mu wybaczyła? Szczątki tego, co na prawdę czuje na pewno nadal tam w niej siedzą. I zostaną tam dopóki nie zapomni tamtych zdarzeń.
- Zrobiłaś to, co było trzeba.- on to na jej miejscu zrobiłby coś, co nie powinien robić żaden facet... Ale na szczęście póki co nie musiał się o to martwić. Ważne było to, co on miał zrobić z Rose.

Cedella - 2014-02-02, 01:10

Nie ma za co, każdemu należy się druga szansa.- no dobra, może i nie każdemu, zresztą zależy od tego co kto zrobi. Cicho odetchnęła, o wiele lepiej. Teraz czas mógłby się dla niej zatrzymać a potem może znowu wzbudzić się do życia. Po tym wszystkim teraz miała ochotę po prostu pójść spać i trochę odpocząć. Ciężko było odciągać myśli od tego co zaszło, młoda nawet przeżyła przez to nawet zabawną przygodę z niejakim Seanem. Niby to była kradzież, ale w sumie to za wszystko zapłacił o.o Mogłaby jeszcze się z nim raz spotkać.
Ścisnęła jego ciałko najmocniej jak mogła i go puściła, koniec tego dobrego. Ruszyła wolnym krokiem do przodu, kontynuując swój spacerek. Wbiła wzrok przed siebie, zastanawiając się nad zadaniem Danielowi pytania. Wzięła głęboki wdech, zerkając na niego kątem oka. A tamta dziewczyna? Co z nią?- zapytała dość cicho. Chodziło jej o to jak ona na zareagowała, ale też i chciała usłyszeć co on postanowił.

Daniel - 2014-02-02, 01:23

Demoralizacja szerzy się niemalże wszędzie. Znikniesz tylko dziewczynie z oczu na jakiś czas, a ta już głupoty jakieś wyprawia. Przynajmniej nie najebała się w jakimś rowie czy nie naćpała - lepsza jest już chyba ta drobna (nie) kradzież xd. Czując nieco więcej luzu ze strony dziewczyny również ją puścił, chociaż wcale nie chciał jej tak szybko puszczać. Pozwolił jej trochę odejść. Przyglądał jej się jak tak z wolna kroczy przed siebie ze wzrokiem skierowanym na ciemny horyzont. Chyba spoważniała nieco od ostatniego razu, kiedy się widzieli. A może po prostu nadal jeszcze była smutna?
Poszedł za nią w końcu i po chwili szli już ramię w ramię.
- Jeśli chodzi ci o jej reakcję, to się wkurwiła. Musiałem ją trzymać, żeby mnie nie próbowała bić :lol: . (tu zaśmiał się krótko na samo wspomnienie) Ale ona już taka jest. Wybuchowa.- w sumie trudno mu było skończyć mówić o Rose, ale uznał, że to niezbyt stosowne się o niej nazbyt rozgadywać. Komu jak komu, ale nie jej.
- I nie wiem co z nią będzie. Niby coś z uczuć do niej przetrwało, ale... To chyba już nie jest to samo.- westchnął wciskając obie dłonie do kieszeni kurtki. Już dłonie mu nie wytrzymywały na mrozie.
- Późno już. Odprowadzić cię gdzieś?

Cedella - 2014-02-02, 01:31

Ja spokojna, ona wybuchowa, nono.- uśmiechnęła się delikatnie. Przezwała Ced :< :< :< niewybaczalne XD
-Rozumiem.- mruknęła tylko. W sumie jego odpowiedź ją usatysfakcjonowała i mogła już iść dzisiaj spokojnie spać.
-Nie, ale dziękuję, dalej pospaceruję sobie sama.- musiała jeszcze sobie to wszystko na nowo poukładać w głowie. Wspięła się na palce, pocałowała Daniela w policzek, rzuciła krótkim "do zobaczenia" i ruszyła sobie gdzieś przed siebie.
papa <3

Daniel - 2014-02-02, 01:38

Niezbyt podobał mu się ten pomysł, był już środek nocy.
- W razie co, to wiesz, gdzie dzwonić. Najlepiej od razu na policję. :lol:
W takim razie dał się tam wycmokać, on się tam jakoś odwzajemnił i jeszcze machnął jej na pożegnanie. Chwilę jeszcze odprowadzał ją wzrokiem do jakiegoś pierwszego zakrętu, a następnie odpaliwszy papierosa, z lżejszym sercem na pewno ruszył w swoją stronę.
/nmgt

Anne Howard - 2014-02-24, 21:25

Przyszła tutaj, rozmyślając trochę o swojej przeszłości. Niby nic poważnego, ale... Właśnie, zawsze ten jeden wyraz pojawiał się najczęściej w spisie używanych słów przez dziewczynę. Drżącymi rękoma wyjęła zapalniczkę oraz papierosa, którego po długiej chwili podpaliła. Ambitnie. xd
Anonymous - 2014-02-24, 22:08

Normalny człowiek pewnie właśnie w tej chwili rozpakowywałby się w nowym domu, czy mieszkaniu, ale nie on. W końcu walizek i tak nikt nie ukradnie w zamkniętym szczelnie pokoju, a pozwiedzać też trzeba. Sam nawet nie wiedząc dlaczego przyszedł właśnie tutaj, do parku pełnego ławek. Szedł powoli spoglądając raz w bok, raz w górę i dół. Nawet nie spostrzegł dziewczyny idącej przed nim. Kiedy zimny, a na dodatek szczypiący wiatr zawiał prosto w twarz chłopaka spuścił wzrok i lekko pochylony szedł przed siebie. Nie spodziewał się, że spotka tu kogoś, nawet nie wiedział, że może na kogoś wpaść, ale tak właśnie się stało. Przyśpieszył nieco kroku i o mało co nie poturbował drobnej Anne. -Przep... raszam?- Zatkało go na chwilę i z lekko zmarszczonymi brwiami, przez dłuższy moment przyglądał się dziewczynie. Nie chciał palnąć żadnej głupoty to też nie pytał o imię, wyprostował się jedynie i obciągnął kurtkę, zaraz też odchrząkując -Znamy się?- Spytał niezbyt pewien czy powinien. -Anne?- Dodał po chwili, albo raczej wymruczał ledwie słyszalnie.
Anne Howard - 2014-02-24, 23:00

Zaklęła cicho pod nosem, czując, jak ktoś gwałtownie popycha ją do przodu. Miała już odpowiedzieć temu komuś niezbyt pięknymi słowami, ale zamarła, kiedy znajomy głos połaskotał ją w uszy. Odwróciła się dopiero wtedy, kiedy usłyszała dość wyraźne swoje imię. Jej oczy rozszerzyły się nieznacznie, a usta poruszyły się, nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Zachłysnęła się powietrzem, zdumiona z jego obecności tutaj.
- Adam...- powtórzyła, próbując opanować drżenie w swoim głosie. Świadomość tego, że to ona go wtedy zostawiła, uderzyła ją niczym siarczysty policzek. Do tej pory nie zdawała sobie nawet sprawy, jak bardzo za nim tęskniła. Miała ochotę wyciągnąć ku niemu ręce i przyciągnąć go do siebie, ale nie wiedziała jakby na to zareagował.

Anonymous - 2014-02-25, 17:29

Widząc zmieszanie dziewczyny uśmiechnął się pobłażliwie, zaraz też naciągając czapkę na uszy. -A tak w ogóle to cześć...- Zaczął z uśmiechem na ustach wyciągając dłoń ku brunetce. Przypomniał sobie jednak, jedną dręczącą go sprawę i zaraz opuścił rękę, nim Anne zdążyła ją uścisnąć. Odchrząknął głośno podpierając się pod boki. -A ty nadal palisz?- Spytał spoglądając na nią niczym starszy brat, z pewną dozą wyższości. Nigdy nie należał do poważnych osób, poza tym nie miał żadnego żalu do panny Howard. Już dawno zapomniał o tym co było kiedyś, ważne jest w końcu to co dzieje się teraz. Postanowił zostać z brunetką w przyjacielskim kontakcie, tylko czy ona tego zechce. To nie zależy już od niego. Wzdychnął krótko i nie czekając na kolejny ruch dziewczyny opadł bezwładnie na ławkę obok. Wsunął ręce do kieszeni kurtki i spojrzał nań pytająco. O co mu chodziło sam nie wiedział.

//Sorry, wena.

Anne Howard - 2014-02-25, 17:36

- Cześć- odchrząknęła, trochę zbita z tropu. Zamrugała oczami, bo dopiero teraz doszedł do niej sens jego drugiej wypowiedzi.
- Tak jakoś wyszło- mruknęła, czując, jak to owe napięcie powoli z niej ulatuje. Przysiadła się obok niego na ławce, zakładając nogę na nogę. Pośpiesznie wyrzuciła papierosa, bębniąc palcami w udo.
- Czemu tu przyjechałeś?- zapytała, nie chcąc, żeby samo pytanie nasunęło mu jakiś oskarżycielski ton. Spojrzała na niego, odrobinę niecierpliwie oczekując odpowiedzi. Mimo tego, że była dość skołowana, nie potrafiła określić, czemu przy nim czuje się... właśnie, jak się czuje? Dziwnie, ponieważ od dawien dawna nie czuła się tak kompletna, nawet jeżeli wymienili ze sobą tylko kilka zdawkowych słów.

Anonymous - 2014-02-25, 17:51

Kiedy dziewczyna siadała obok nie spojrzał na nią, przynajmniej nie omiótł jej wzrokiem w całej okazałości. Nie odzywał się już więcej, siedział bez słowa potupując cicho nogą. Z resztą, śnieg i tak skutecznie tłumił obijanie podeszwy o kostkę. -A czemu pytasz?- Odwrócił niespodziewanie głowę i wbił w Anne świdrujące spojrzenie. Narzucił nieco oskarżycielski ton, który był oczywiście udawany, bo jakże by inaczej. -W końcu trzeba było kiedyś iść na swoje.- Wzruszył ramionami odpuszczając sobie głupawe i mało śmieszne docinki. Ponownie oderwał wzrok od towarzyszki wlepiając go tym razem w niezajętą ławkę naprzeciwko. -A co ty tu robisz? Uciekłaś tak bez uprzedzenia...- Odezwał się w końcu nadal pusto wpatrując się w przestrzeń przed nimi. Skoro już się spotkali muszą sobie wytłumaczyć parę spraw. Może i Anne nie czuła się w jego obecności zbyt pewnie, natomiast chłopak się nie krępował, bo niby czym. Nie potrafił jednak wysiedzieć dłużej na ławce. Stanął przed brunetką i ani na moment nie odrywał od niej spojrzenia. -Zmieniłaś się Anne.- Mruknął niby sam do siebie, jednak każdy kto przechodził obok mógł to usłyszeć. Z resztą może to i lepiej, że dziewczyna usłyszała?
Anne Howard - 2014-02-25, 18:02

- Ja...- wydusiła z siebie, zaciskając pięści, które wcześniej schowała w kieszeniach kurtki- bałam się tego, że mnie zostawisz. Nie wiesz, przez co przechodziłam wcześniej. Przepraszam za wszystko.
Drżała coraz bardziej na całym ciele. Miała ochotę cofnąć czas, zmienić bieg wydarzeń. Jednakże te wcześniejsze cholerne porzucenia i zdrady zmaltretowały jej naturę do końca, nie pozwalając wtedy dopuścić do siebie myśli, że być może on jej nie zostawi. Mocniej zacisnęła powieki, nie chcąc, żeby łzy wypłynęły wartkimi strumieniami na jej twarz.
- Przepraszam, że spieprzyłam ci życie- szeptała jak mantrę, coraz głośniej za każdym razem. Nie ukrywała teraz potężnego drżenia w głosie. Całą sobą pragnęła, żeby jej przebaczył. Chciała znów przez kilka sekund poczuć, że jest szczęśliwa.

Anonymous - 2014-02-25, 19:20

Widząc niepewne zachowanie brunetki i słysząc jej drżący głos mruknął coś niezrozumiałego pod nosem. Zmarszczył lekko brwi, ale oprócz tego jego twarz nie pokazywała żadnych uczuć, emocji. -Nie przepraszaj.- Zaprzeczył przyjmując nieco bardziej łagodniejsza minę, a nawet pozę. Nie należy do niewiernych chłopaków, którzy pomimo to, że mają dziewczyny zaczepiają, podrywają czy flirtują z innymi. Poza tym on nie zostawiłby jej, a jeśli już by się to stało na pewno nie bez powodu. -Anne nic nie spieprzyłaś.- Pochylił się nad nią lekko i układając dłonie na jej ramionach potrząsnął nią lekko. Sam nie wiedział czemu, ale wywołała w nim jakby poczucie winy. Tylko za co. W końcu nic nie zrobił, to nie przez niego Anne wyjechała, przynajmniej tak mu się wydawało. -Weź się w garść dziewczyno...- Usiadł obok niej na ławce, przybliżając się do niej tak blisko jak tylko się dało. Zrobił to niepewnie jednak czemu nie miałby spróbować. Jego ton nie był złośliwy, czy agresywny. Usiłował choć trochę ją rozweselić, dodać otuchy. Pochylił się nieco zerkając na nią z dołu. Szturchnął ją lekko w ramię w przyjacielskim geście uśmiechając się szeroko.
Anne Howard - 2014-02-25, 19:33

- Spieprzyłam... gdybym ci wyjaśniła...- mruknęła do siebie, czując na swoich ramionach dłonie Adama. Próbowała zapomnieć przez kilka miesięcy o tym, co ich łączyło, jednak to wracało do niej z zdwojoną siła. Była do niego pewna, co czuje i nadal jest tego pewna. Jednak ta cała sytuacja i to przez nią bardzo się skomplikowała. Uśmiechnęła się lekko, słysząc krzepiące słowa chłopaka. Wstrzymując oddech, przysunęła się do niego. Poczuwszy szturchnięcie w ramię, dała mu delikatnego kuksańca, jak za dawnych lat... Przez chwilę nawet jej kolano dotykało jego, ale zaraz je odsunęła, żeby brunet nie zrozumiał tego jakoś opacznie.
Anonymous - 2014-02-25, 20:02

Zaśmiał się sam do siebie kiedy Anne zafundowała mu kuksańca, gdy jednak cofnęła się nagle zmierzył ją dyskretnie wzrokiem, nadal nie zmieniając pozycji na ławce. -Uspokoiłaś się?- Spytał spoglądając na dziewczynę bardziej otwarcie. Mało brakowało, a poklepałby ją po kolanie tak jak to robił kiedyś, kiedy jeszcze utrzymywali bliższe stosunki. Powstrzymał się jednak i zawinął tylko dłoń w pięść, a zaraz potem schował ją do kieszeni. Odchrząknął cicho nie potrafiąc znaleźć odpowiedniego tematu. Przez chwilę siedział bez zająknięcia, kiedy w końcu nabrał powietrza do ust, a słowa same jakoś wyleciały. -Długo tu jesteś?- Spytał niby od niechcenia, jednak w głębi szczerze go to interesowało. -Poza tym jak ci się tu wiedzie?- Zadał kolejne pytanie spoglądając ukradkiem na brunetkę. Nie chciał by jakoś źle zrozumiała jego pytania, w końcu nie dociekał odpowiedzi za wszelką cenę, po prostu chciał wiedzieć, ot tak. Jej również nie zabraniał zadać pytania dotyczącego jego przybycia tu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group