To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

James Stocke - 2017-03-28, 22:36

Nie mógł się doczekać sezonu wyścigowego. Dlatego kiedy w końcu został otwarty to nie mógł się doczekać pierwszej gonitwy i potem samego jej dnia. W pierwszej kolejności startował w wyścigu arabów na Ebony Knight, dlatego w dniu zawodów pojawił się dość wcześnie w stajni. Ogier należał raczej do spokojnych koni, dlatego nie obawiał się jego zachowania podczas przygotowań w stajni i na torze już potem. Po porządnej rozgrzewce przed startem, zostali w końcu skierowani do bramek startowych i wprowadzeni do nich. Udało im się to w mniejszym lub większym stopniu, by tak czy siak wylądować w środku. Tam przyjął pozycję dżokejską, poprawiając się i sprawdzając raz jeszcze sprzęt. Nie chciał skończyć tej gonitwy jak tej poprzedniej, dlatego wszystko po dwadzieścia razy sprawdził. Wraz z otwarciem brami smyrnął go batem, by nie zapomniał wyskoczyć do przodu. Udało im się to zrobić jako pierwszym, ale James nie chciał od razu narzucać mu morderczego tempa. Nie taki był zamierzony cel na tą gonitwę, dlatego dał się spokojnie wyprzedzić innym parą i pozostając gdzieś po środku stawki. Starał się utrzymać pośrednie tempo i jeden tor ruchu, pozostając dość skulonym na grzbiecie konia.
Ebony Knight - 2017-03-29, 11:04

Można powiedzieć, że Ebony też otwarcia sezonu nie mógł się doczekać. Czy byl takim spokojnym koniem> No nie wiem. Nie należał do koni przewidywalnych, ale też nie odbijało mu na każdym kroku Wszystko zależy od danej chwili i nastroju. Przy przywitaniu i przygotowaniu w stajni był trochę poddenerwowany i podekscytowany, jednak było to raczej zrozumiałe Mimo wszystko nie sprawiał jakichś wielkich trudności, chociaż rozpierała go energia. Gdy oboje byli już gotowi James zabrał go na porządną rozgrzewkę przed rozpoczęciem gonitwy. Podczas rozgrzewki wydawał się nieco rozkojarzony, przyglądając się otoczeniu i innym rozgrzewającym się parom jakie miał w zasięgu wzroku.
Następnie skierowali się do bramek startowych. Ogier wszedł do swojej przy drugim podejściu. W bramce na początku trochę się nerwowo wiercił, ale gdy James zaczął go przygotowywać do startu skoncentrował się i trochę uspokoił, pobierając duże hausty powietrza. Łypnął na konie w sąsiednich bramkach, po czym skoncentrował wzrok na torze. Gdy bramki się otwarty ogier wyskoczył do przodu, a smyrnięcie batem było tylko dodatkową motywacją. Okazało się, że mieli całkiem dobry refleks i wyjście z bramki zaliczyli do udanych. Arab nie parł mono do przodu, tzn nie rozpędzał się na starcie, bo to nie była jego technika. Biegł naprzód równym, dynamicznym tempem. Dał się wyprzedzić Derhamowi, Parnassus również nieco go wyprzedził. Dwulatek nie starał się sforować na czoło gonitwy, koncentrował się na utrzymaniu tempa i pozycji dobrej do późniejszego ataku, lub przynajmniej dogonienia koni przed nim i utrzymania swojej pozycji w stosunku do klaczy, która biegła jako ostatnia.

Aiden Craven - 2017-03-29, 22:44

Z kolei Aiden nie wyczekiwał tak gorączkowo sezonu startowego, zwyczajnie mając wiele innych obowiązków na głowie, przez co nie miał czasu nad tym myśleć. Co prawda wyłuskał go wystarczająco na przygotowania, ale dni do gonitwy upłynęły niemal niezauważone.
Przygotowanego do startu ogiera dostał przed samym wejściem do bramek, gdzie to sprawnie wskoczył na grzbiet Parnassusa, od razu łapiąc strzemiona. Kolejno poczekał, aż ogier zostanie wprowadzony do bramki - prawdopodobnie bez problemów - i dalej już tylko oczekiwał startu, wcześniej upewniając się, że technicznie jest wszystko dopięte na przysłowiowy guzik.
Wodze trzymał mocno i krótko, oczekując sygnału do startu. Gdy takowy nastąpił, a bramki otworzyły się, wspomógł konia w szybkim wyjściu, przede wszystkim wysuwając ręce do przodu wraz za jego ruchem, dzięki czemu nie przytrzymał go za pysk. Od razu pozwolił mu wyjść mocniej do przodu, nie tylko wiedząc o jego technice, ale również czując jak ten samoistnie wręcz wyciągał go do przodu. To w krótkim czasie zaowocowało niemal zrównaniem się z czołowym koniem, którego możliwości także były znane Aidenowi.

Parnassus - 2017-03-30, 20:12

Atmosfera gonitwy rozpraszała Parnassusa, na początek tego sezonu nie stawiając go w najlepszym świetle. Początkowo panował nad emocjami, wyginając szyję i caplując w miejscu, ale z każdą kolejną chwilą udzielały mu się emocje. Gwar na trybunach, szum i zamieszanie wpływały na jego psychikę, mocno odciskając piętno na późniejszym zachowaniu. Do boksu startowego wszedł wprawdzie bez najmniejszego problemu, pozwalając zamknąć się w ciasnej przestrzeni i czekając na sygnał, ale mnogość bodźców rozproszyła go przy starcie. Mimo wyraźnego polecenia dżokeja, wystartował odrobinę zbyt późno, w efekcie finalnym pozwalając wyprzedzić się Ebony i Derhamowi. Idąc dosłownie łeb w łeb z Thunderhead
, mocno przytulił uszy do grzywy, zaczynając wyciągać ciało jak struna. Już przy pierwszych krokach galopu obrał za cel pierwszego konia, wychwytując dosłownie każdą jedną lukę, w którą mógłby wbić się przy ustawianiu kolejności. Już teraz ponosiły go ambicje, mocno wyciągał się w biegu, narzucając duże tempo, dzięki któremu wkrótce niemal zrównał się z siwym ogierem na czele stawki.

Brian - 2017-03-30, 21:24

W końcu przyszedł czas na otwarcie sezonu. W gonitwie koni arabskich chciał wziąć udział z Thunderhead, którą już trochę znał, tak jak i jej możliwości i umiejętności. W dniu zawodów stawił się w stajni by przygotować kasztankę. Gdy na myjce czekał sprzęt poszedł po Thunderhead i zaprowadził ją na myjkę, by ją tam ogarnąć. Pieczołowicie wyczyszczoną osiodłał i zostawił na chwilę pod okiem stajennego, by samemu się przygotować. Następnie zgarnął arabkę na rozprężalnię, by przeprowadzić lekką rozgrzewkę w ten sposób byli gotowi do startu i jednocześnie zachowali na niego siły. Dokonał ostatnich poprawek sprzętu, uzbroił się w kask, gogle i bat, po czym skierował dwulatkę na tor. Następnie zostali wprowadzeni do bramki, brunet starał się uspokoić Thunderhead, jeżeli zaszła taka potrzeba.
W bramkach po raz ostatni sprawdził sprzęt - nie miał ochoty, żeby klacz dokończyła wyścig bez niego na jej grzbiecie i przygotował ją do ruszenia, gdy tylko bramka się otworzy. Kiedy to nastąpiło smyrnął ją batem jedynie dla przypomnienia i zmotywowania jej, jednocześnie utrzymując kontakt na wodzy na tyle luźny, by nie przytrzymać jej w pysku. W efekcie wykazali się dobrym refleksem, wychodząc z bramki z drobnym opóźnieniem za karoszem i siwkiem. Brytyjczyk doskonale znał technikę Thunderhead, dlatego nie pchał jej do przodu, ani nie wyciągał. Poprosił ją o mocne, aktywne i dynamiczne tempo, które jednak w porównaniu z maksymalnym tempem klaczy było zrównoważone. Zostawiali sobie siły na finisz. Donney pochylił się do przodu i skulił nieco na grzbiecie Thunderhead. Na razie plan był taki, by nie odstawać za bardzo od stawki i pilnować toru, tak aby w dogodnej chwili mogli zaatakować. W tej chwili to im się udawało, ale Brian był czujny.

Thunderhead - 2017-03-30, 22:43

W końcu to dobre określenie, pasujące idealnie to tej sytuacji. Faktycznie zdecydowanie na plus działał fakt, że się znali z wyścigów i treningów. Wiedziała w dniu zawodów że się coś święci, bo w stajni panował ogólny chaos i poruszenie. Przywitała ze stoickim spokojem chłopaka, by szybko stosunkowo ruszyć za nim na myjkę. Tam została wyczyszczona i osiodłana, by zaraz skierować swoje kroki na rozprężalnie. Tam lekko acz stosownie rozgrzali się do wyścigu, gdzie klacz już wręcz nie mogła się doczekać go. Potem już tylko ostateczne poprawki i czas było się skierować na tor, gdzie klacz na początku się na niego nieco zbyt napaliła. Udało im się jednak wejść do samej bramki bez większych przeszkód, gdzie już dreptała w miejscu nie mogąc się doczekać startu. Po otwarciu bramek klacz zrobiła wielki sus w przód, by znaleźć się na torze wyścigowym już w pełni do startu gotowym. Wyskoczyła na równi z gniadym ogierem, a tuż za dwójką pozostałych. Była jedyną klaczą w stawce, co wyglądało dość słabo i ciekawie z drugiej strony. Mogła pokazać że klacze też mogą wiele, dlatego nie przejmowała się swoją jak na razie słabą pozycją. Klacz biegła jednak wyścigowym nadal tempem, które pozwalało jej na zachowanie gorszej pozycji i sporej dawki sił na sam koniec.
Mistrz Gry - 2017-03-30, 23:37

Do momentu wejścia w pierwszy zakręt sytuacja była klarowna, a ustawienie w stawce nie uległo zmianie. Niestety na wskutek niefortunnego postawienia nogi * przez Derhama, koń po wyjściu na przeciwległą prostą zaczął oszczędzać lewą, przednią nogę. Adrenalina co prawda nie pozwalała mu na silne odczuwanie bólu, przez co w dalszym ciągu był zdolny do biegu, ale jego dżokej prawdopodobnie dostrzegł różnicę. Z pozycji obserwatora nie było to szczególnie widoczne, ale decyzją dżokeja było kontynuowanie lub przerwanie biegu. Na wskutek tego zdarzenia Parnassus wyprzedził siwka, a pozostałe dwa konie zmniejszyły dzielący ich dystans, trzymając swoje nie najgorsze pozycje i biegnąc po wybranych torach.

* - losowanie.

Eva - 2017-03-31, 11:02

Kobieta utrzymywała stałe tempo pełnego galopu siwego ogiera, aż do momentu zbliżenia się do pierwszego zakrętu. Eva chcąc nie chcąc musiała go nieco przytrzymać, by zwolnić pędzącego siwka do zakrętu. Nie chciała się przecież na nim zabić wraz z koniem, a w tym tempie było to dość ryzykowne. Udało się jej jednak to uzyskać, więc wraz z wejściem w zakręt utrzymała go na ich torze i zarazem schowała się mocniej za szyją konia. Udało się go im pokonać w równowadze i z zachowaniem pozycji na torze w stawce reszty koni, gdy wypadki jak to mówią chodzą po ludziach. Eva nie miała szansy zobaczenia co się stało, bo patrzyła przed siebie a nie pod nogi konia. Jednak wyczuwała zmienność siwego konia, który zaczął jakoś inaczej biec. Szybko i krótko obrzuciła jego kończyny wzrokiem, prowadząc go po prostej. Nie wydawało się by było coś złamane, a ogier biegł nieco inaczej ale nadal biegł. Dlatego zdecydowała się kontynuować bieg, a przynajmniej jak na razie.
Anonymous - 2017-03-31, 12:02

Siwy utrzymywał cały czas mocne tempo, chcąc utrzymać swoją pozycję na początku całej stawki. Tętent innych koni goniących za nim tylko bardziej prowokował go do tego, by szedł szybko naprzód. Kątem oka mimowolnie obserwował ogiera, który w tym momencie najbardziej zagrażał jego pozycji, więc starał się biec tak, by zostawiać go w tyle. Trochę zwolnił na samym zakręcie, wyjeżdżając przez niego w nie gwałtownym tempie, by się nie wywrócić. Jednak mimo starań jedna z jego nóg zaczęła niedomagać. Nie mógł oprzeć na niej całego swojego ciężaru, bo mimo adrenaliny sprawiało mu to pewien rodzaj dyskomfortu. Robił więc wszystko, żeby nie naciskać na nią za mocno, co poskutkowało tym, że zaczynał tracić na prędkości. Inny ogier go wyprzedził, a on jako, że miał taką taktykę, a nie inną gonił za nim, by odzyskać swoją pozycję. Nawet obolała kończyna nie była w stanie teraz mu wybić z głowy nadmiernego wysiłku. Biegł nierówno, ale dalej starał się jak mógł, by nie skończyć wyścigu na ostatnim miejscu.
James Stocke - 2017-03-31, 13:17

Rywalizacja nawet na początkowym etapie była dość zawzięta. Prowadził pewnie ogiera po ich torze w kierunku pierwszego zakrętu, utrzymywał też nie zmienną pozycję i tempo galopu do ostatniej chwili praktycznie. Dopiero wtedy przytrzymał go lekko, by minimalnie go zwolnić do zakrętu. Wtedy schował się za jego szyją, kierując go tylko po ich konkretnym torze naprzód. Udało im się również go pokonać poprawnie jak poprzednim parom, więc James znów się nieco wyłonił za szyi konia. Minimalnie też go popuścił do przodu, pozwalając na tempo z poprzedniej prostej.
Ebony Knight - 2017-03-31, 22:18

Rywalizacja trwała od wyjścia z bramek do przybiegnięcia na linię mety. Ebony utrzymywał aktywne, równe i dynamiczne tempo, by nie ślimaczyć się i oszczędzać energię na kolejną część toru. Poruszał się po ich torze, starając się zachować obecną pozycję, a przynajmniej nie stracić względem innych koni, nie pozwolić, żeby dystans do tych na czele przesadnie się zwiększył, nie chciał też spaść na ostatnią pozycję. James przytrzymał go w obecnym tempie do ostatniej chwili, po czym zwolnili by wejść w zakręt. Karosz pokonał zakręt w równowadze.Po pokonaniu zakrętu został przez dżokeja popuszczony do przodu, do poprzedniego tempa. Ogier mocno wbijał kopyta w podłoże i robił średnie susy. Może jeszcze trochę przyspieszył, starając się nieco zmniejszyć dystans. Nie szalał jednak z tempem i nie próbował wychodzić już w tym momencie na prowadzenie.
Aiden Craven - 2017-04-01, 09:15

Galopując niemal łeb w łeb, ramię w ramię z Evą i Derhamem, Aiden prędko zauważył, że tamci stopniowo zostają w tyle. Było to szczególnie widoczne podczas wyjścia z zakrętu, w który Aiden wprowadził Parnassusa minimalnie wolniej, ułatwiając mu zachowanie równowagi w zakręcie. Gdy już wyszli na przedostatnią prostą, wyraźnie wyszli na prowadzenie; chłopak jednak nie zastanawiał się, co było tego przyczyną i zdecydował się wręcz umocnić swoją pozycję, prosząc konia o jeszcze mocniejsze wyjście w przód (poprzez wysłanie go rękoma), a następnie o zajęcie toru najbliższego krawędzi, co o ile się powiodło, mogło zablokować dodatkowo nie tylko siwego araba, ale także pozostałych konkurentów. Poza tym nie starał się o szczególne forsowanie tempa, wystarczało mu trzymanie stałego dystansu między resztą konkurencji.
Parnassus - 2017-04-01, 10:15

Zbliżając się do zakrętu wtulił uszy w grzywę, mocno prąc do przodu w reakcji na stopniowe wytracanie tempa przez Drehama. W zakręcie zwolnił nieznacznie, bezpiecznie wyjeżdżając na prostą, by w jednej chwili znów wystrzelić do przodu energicznie. Jego smukłe, atletyczne ciało zaczęło wyciągać się coraz mocniej jakby nieznaczne odpuszczenie wodzy oznaczało nowy napływ sił u ogiera. Na tym etapie wyścigu zaczynał odczuwać już lekkie pieczenie nóg, a oddech ogiera stał się głęboki i wyraźny lecz mimo tego ani myślał zwalniać. Przeciwnie, zdawać by się mogło, że dopiero się rozpędzał, wchodząc bliżej barierki zgodnie z prośbą dżokeja i starając się przyspieszyć jeszcze trochę, wyprzedził resztę o około długość. Jego pierwsza pozycja nie była jednak pewna, biorąc pod uwagę techniki innych startujących koni, dlatego też wyuczony odpowiednio, nie osiadał na laurach.
Brian - 2017-04-01, 21:21

Do zakrętu utrzymywał, aktywne, równe tempo galopu, poruszając się obecnym torem. Starał się, żeby przewaga koni na przedzie się nie zwiększała. Zbliżając się do zakrętu Brian sprowadził Thunderhead nieco bardziej na zewnętrzną stronę, tak jednak aby nie zostali później przyblokowani. tuz przed zakrętem przyhamował ją trochę, jeszcze dźwignął się wyżej z siodła, jednocześnie chowając głowę za szyją kasztanki. Gdy wyszli z zakrętu wrócił do wcześniejszej pozycji i pozwolił arabce przyspieszyć do poprzedniego tempa, obierając dogodny dla nich tor. Starał się o utrzymanie dotychczasowego, aktywnego tempa, tak aby oszczędzić siły na finisz. Jednocześnie starał się powoli zmniejszać dystans do czołówki, jednak oczywiście nie rozpędzał na razie dwulatki, bo znał jej technikę i wiedział, że nie była to jeszcze pora na atak, po prostu starał się trzymać jak najbliżej koni biegnących na przedzie.
Thunderhead - 2017-04-01, 22:45

Do zakrętu utrzymywali stałe tempo galopu, poruszając się swoim w ciągu dalszym torem. Klacz też wolała nie zostać specjalnie w tyle, albo przypadkiem nie zostać zablokowana. Wtedy mogłaby nie mieć szans przegonić czołowej stawki na samym końcu, a to przecież było znacząco ważne. Wraz z zbliżeniem się do zakrętu, klacz zeszła bardziej na zewnętrzną stronę toru. Standardowo przed zakrętem nieco zwolniła, nie chcąc się przecież na nim zabić. Udało się go im jednak poprawnie wyjechać, by zaraz się pojawić na prostej. Ponownie nieco wyszła w przód, wracając do poprzedniego tempa galopu. Klacz trzymała jeszcze spory zapas sił na koniec wyścigu, ale starała się też nie odstawać za bardzo od koni z przodu. Choć ostatnio jakoś sobie poradziła, to teraz pewnie też sobie da radę.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group