Jonah Wrens - 2014-01-29, 17:32 Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że może być tutaj słońce. Ciężko mu przyjdzie zaaklimatyzowanie się tutaj.
-Zdecydowanie. U mnie w zależności od położenia, o tej porze mogłabyś się opalać na plażach.
Wzdrygnął się na samą myśl, że jeszcze niedawno sam wygrzewał się na piasku.
-A Ty od dawna tutaj jesteś?Anne Howard - 2014-01-29, 17:37 - Będzie już na pewno jakieś pół roku, o ile dobrze liczę. A ty?- zapytała, zerkając tęsknym wzrokiem na jego ciepłą kurteczkę. Pomimo tego, że rzucali się przez kilka minut śnieżkami i robiła aniołka na śniegu, to nie była zmęczona. Miała jeszcze dość dużo zmagazynowanej energii i dobrze wiedziała, gdzie mogłaby ją utracić. Jonah Wrens - 2014-01-29, 17:41 -No to ładnie. Ja tylko gdzieś.. dwa tygodnie?
Odpowiedział, zaraz po tym śmiejąc się pod nosem. Tak na prawdę ten czas uciekał mu przez palce, gdyż nic takiego szczególnego tu nie zrobił. Był w stajni i poznał Anne, nic więcej.
-Nie patrz tak na nią.
Mruknął widząc, że przymierza się do zabrania mu kurtki. :cAnne Howard - 2014-01-29, 17:48 - Cemu? To taka ładna kurtecka- powiedziała tonem z nutą rozżalenia. W sumie... to mogłaby go zabrać na miasto, pokazać, gdzie można się wyszaleć. Jednak ona głupia była, czekając! Zaraz podjedzie jej czarna, smukła limuzyna i pojadą na drugi koniec Eastbourne. Kopnęła śnieg, który wzbił się ku górze, unosząc się niczym chmura.
- Byłeś może gdzieś już na mieście?Jonah Wrens - 2014-01-29, 17:56 -Może i ładna, ale nadal jest moja.
Chrząknął uważnie ją obserwując. Wyszaleć.. w sumie czemu by nie. Dobrze by było jednak jeśli chodzi o bruneta poznać więcej osób, po prostu. Może wbrew pozorom nie czułby się tutaj tak obco.
-Jeszcze nie zdążyłem się wybrać, a co? Chcesz mnie zaprowadzić?Anne Howard - 2014-01-29, 18:02 -To zależy, czy masz ochotę, oczywiście- powiedziała, nie zerkając już tak na jego kurtkę. Ann miała cichą nadzieję, że odpowiedź będzie raczej pozytywna, czego raczej oczekiwała.Jonah Wrens - 2014-01-29, 18:04 -No to prowadź.
Odsunął się od ławki czekając, aż dziewczyna wskaże kierunek, w którym mają się udać. Musiał jej zaufać, bo teraz niestety nie wiedział dokąd mieli iść.Anne Howard - 2014-01-29, 18:24 - To idziemy- powiedziała z entuzjazmem, biorąc go pod rękę i prowadząc.
z/tJonah Wrens - 2014-01-29, 18:39 -Okey.
po prostu za nią wyszedł. /ztDaniel - 2014-02-01, 20:27 Przyszedł z wolna paląc papieroska w spokoju, a przynajmniej dla spokoju. Wciąż zastanawiał się co może się stać niebawem. Może coś u rodziny? Może ktoś mu bliski? Przygryzł nieco mocniej dolną wargę wzdychając po chwili z rezygnacją. Nic przecież nie zdołałby wymyślić nawet jakby medytował unosząc się nad ziemią jak prawdziwy mistrz zen.
Wszedł na jedną z pobliskich ławek po czym usiadł na jej oparciu paląc dalej papierosa. Powoli wypuszczał dym raz przez usta, niekiedy również przez nos. Ręce mu drżały, ale nie wiedział do końca czy to z zimna czy może ze zdenerwowania? W końcu to był swego rodzaju proroczy sen. Przetarł czoło wierzchem dłoni spuszczając wzrok na deski ławki. Dobrze, że było już na tyle ciemno, że nikt, kto go dobrze nie znał nie mógłby go poznać.Cedella - 2014-02-01, 20:33 Młoda postanowiła sobie zrobić mały wieczorny spacerek tak dla umysłu i dla ciała, o. Jak zwykle wybrała się na ławki, co się mijało z celem spacerku, bo przyszła posiedzieć i pomyśleć o wszystkim i zarazem o niczym.
Wzięła głęboki wdech, widząc kogoś na jednej z nich. Przegryzła wargę, zdaje się jej. Serce zaczęło jej szybciej bić, nie była gotowa na spotkanie z Danielem. Miała ułożyć sobie właśnie jakiś plan co i jak, a tu proszę. Może to i dobrze?
Podeszła i bez słowa po prostu usiadła obok niego. Zacisnęła dłonie w pięści w kieszeniach bluzy, zastanawiając się czy by mu czasem nie walnąć. xpDaniel - 2014-02-01, 20:41 Przymknął sobie powieki na moment. Słuchał ciszy wokół niego, gdzieś tylko w oddali słychać było cichy szum przejeżdżających samochodów. Nie lubił tego zbytnio, ale co mógł poradzić? I tak nie było tu aż tak głośno jak w dużym mieście. Nie miał co narzekać. Niebawem jednak oprócz samochodów dało się usłyszeć również drobne kroki. Otworzył jedno z oczu i jedyne, co zauważył, to biała głowa dziewczyny. Momentalnie się wyprostował, by móc się upewnić, czy to na prawdę Ced. Kiedy usiadła obok niego momentalnie wstał i stanął przed nią w odległości dwóch, trzech kroków. Dopalił papierosa po czym cisnął nim w krzaki. Chciał na nią spojrzeć, zobaczyć jej minę, ale... Czyżby sumienie go gryzło? Oczywiście i to jeszcze jak. Stał tak jak ta pała nie wiedząc czy może się w ogóle do niej odezwać po tym wszystkim. Jednak chciał jej to wytłumaczyć. Zależało mu na niej. To wszystko nie było dla niego nic nie warte.
Obrócił głowę w bok, upewniając się przy okazji, że nikogo nie ma w pobliżu, a następnie z powrotem ją spuścił wlepiając wzrok w śnieg.
- Jeśli pozwolisz... Chciałbym ci to wszystko sprostować, chyba, że nie masz w ogóle ochoty ze mną rozmawiać, to... To zrozumiem po prostu.- chrząknął krótko nieco zdenerwowany. Jak mały chłopiec. Właściwie, to tak właśnie się czuł. Jak mały, niegrzeczny chłopiec.Cedella - 2014-02-01, 20:54 Spuściła wzrok tylko w taki sposób kontrolowała swoje emocje. Targało nią strasznie. Z jednej strony miała ochotę rzucić mu się na szyję i cieszyć się tym, że jeszcze żyje jednak z drugiej strony miała ochotę mu naprawdę przywalić. Cicho westchnęła.
-Śmiało, a przy okazji powiedz czego teraz ode mnie oczekujesz.- mruknęła dość chłodno.Daniel - 2014-02-01, 21:16 Miał ochotę wcisnąć dłonie w kieszenie jak ona, ale jemu zupełnie nie przystawało rozmawiać z kobietą w takiej postawie. Nie wiedząc za bardzo co zrobić z rękoma po prostu zamknął palce prawej dłoni na swoim lewym ramieniu. Wziął głębszy wdech. Jak on nie lubił się przed nikim płaszczyć i przepraszać, ale jego duma w tym momencie mogła sobie poczekać.
- Więc powiem jak było, od początku do końca.- to będzie długa historia... dodał po chwili w myślach, ale nie przedłużając kontynuował.
- Jakieś dwa lata temu, zanim się poznaliśmy byłem w bliskich stosunkach z Rosemary, tą dziewczyną, co wtedy do mnie zadzwoniła. Nie można było powiedzieć, że byliśmy parą, ale też nie, że przyjaciółmi. W każdym bądź razie, po roku zniknęła nic nie mówiąc, nie dawała znaków życia. Zmieniła numer, nikt nic nie wiedział. Przez jakiś czas łudziłem się, że wróci...- przerwał na moment. Zrobił parę kroków w bok.
- Ale mijały tygodnie, miesiące, aż w końcu po półtorej roku zadzwoniła, czego niefortunnie byłaś świadkiem.- spojrzał w niebo, po czym powrócił na swoje poprzednie miejsce.
- Chcę ci powiedzieć, że nie miałem wobec ciebie złych zamiarów. Nigdy. Możesz mi wierzyć lub nie, ale sądziłem, że ona mnie po prostu wymazała z pamięci i już nigdy nie wróci. Ja też o niej w pewnym momencie zapomniałem, bo poznałem ciebie.- kucnął przed nią i podniósł spojrzenie, ale wzrokiem dotarł jedynie do końcówek jej włosów, na twarz nadal nie mógł jakoś spojrzeć.
- Jakbym wiedział, to to wszystko, co mówiłem do ciebie pewnie nigdy byś nie usłyszała, bo wiedziałbym, że kiedy ona wróci, na pewno będzie cię to bolało. Teraz wierz mi, nie latam cały w skowronkach. Nie jestem dumny z tego, co zrobiłem. Nawet w twarz ci nie mogę spojrzeć.- zacisnął kurczowo szczęki biorąc głębszy wdech, jakby chciał kontynuować, ale powstrzymał się jeszcze by zebrać myśli nieco spokojniej.
- Przepraszam.... Yh, chcę cię prosić o wybaczenie. Możesz mnie teraz zbluzgać, dać serię w twarz, jeśli cię to uszczęśliwi. Możesz też o mnie zapomnieć i udawać, że się nie znamy. Nie zamierzam cię więcej nachodzić, czy zaczepiać, jeśli nie będziesz tego chciała. Prawda, możesz zapytać kogokolwiek, kogo znam bardzo długo i każda z tych osób powie ci, że zachowuję się czasami jak kompletny dupek, ale nie chciałem być takim dla ciebie. Przy tobie znów byłem normalnym, grzecznym chłopakiem. Niestety i to mi znów nie wyszło.- wstał powoli po czym odpalił papierosa od razu się przy tym zaciągając.
- Pewnie mówię bez ładu i składu, ale mówię to prosto z serca.- puknął palcem wskazującym w klatkę piersiową zaciągając się zaraz. Czuł się jak głupiec tańczący ze stryczkiem na szyi.Cedella - 2014-02-02, 00:08 No niestety, czasem męska duma musi iść się po prostu pieprzyć ;s
Słuchała go uważnie, przypatrując się czubkom swoich trampek. Wszystko zaczęło powoli się jej rozjaśniać, przez co jej samej było nawet w pewnym sensie głupio. Po tej sytuacji ona spotykać się z Lucasem ( e tam dwa razy co to jest xD), co było trochę z jej strony hm.. No bynajmniej święta to ona też nie jest ;x
Zacisnęła usta w cienką linię, powstrzymując łzy cisnące się jej do oczu. Wypuściła głośno powietrze z płuc i jeszcze mocniej zacisnęła dłonie w pięści. Było jej smutno, ale z drugiej strony była szczęśliwa. Smutno bo ogólnie ta sytuacja do wesołych nie należała a szczęśliwa z tego, że Daniel nie był takim dupkiem za jakiego go po tym zaczęła uważać. Fajnie czasem się mylić.
Wytarła pierwsze łzy rękawem, udając, że nadal jest twardą Cedełką.
Przez te jego wyznania aż jej serce wrzuciło na "szybsze obroty". Przeżywała jakby to on miał by jej wybaczyć. Wysłuchała go do końca na koniec cicho wzdychając.
Powoli się podniosła i po prostu go przytuliła. Doceniam to.- mruknęła cicho przy okazji wycierając w jego klatę łzy. - Jeżeli rzucisz to świństwo to Ci wybaczę.- powiedziała wskazując na fajeczkę. Cedziak sobie zażartował no proszę idealny moment, naprawdę. A tak na poważnie.. Twoja sytuacja była naprawdę ciężka i nie wyobrażam sobie Tobie nie wybaczyć. A tak poza tym to gdybyś był kompletnym dupkiem to byś się nawet nie tłumaczył.- powiedziała mocniej go do siebie przyciskając. Przepraszam za to, że wtedy tak ładnie Cię potraktowałam.- gdyby wiedziała to oczywiście postąpiła by inaczej, chociaż ból ten sam.