Anonymous - 2014-04-17, 16:26 Przyglądał się dziewczynie nieco podejżliwym wzrokiem, nie spuszczając go z niej ani na chwilę. Słysząc coś czego się nie spodziewał przewrócił dyskretnie oczami. Chciał usłyszeć odpowiedź, a nie kolejne pytanie. Nie zastanawiał się ani chwilę dłużej więc z ust chłopaka szybko wypłynęło bardziej sformułowane pytanie. -Może powiesz mi skąd ten fiolet? I czemu akurat fiolet, a nie na przykład... Hmm... Róż?- Poruszył brwiami w oczekiwaniu na odpowiedź. Jego uwagę odwróciła kelnerka, która przyniosła ich zamówienie. Odsunął się nieco, coby jej nie przeszkadzać, w końcu nie chciał mieć na sobie kawy. Uśmeichnął się do młodej kobiety w podzięce za zrealizowanie zamówienia i zaraz powrócił myślami do Anne. Poprawił się wygodniej w miękkim fotelu i wzdychnął głęboko. Zatkany nos po przebytym przeziębieniu nie dawał mu normalnie oddychać, ale nie narzekał. -To jak z tymi włosami?- Wznowił pytanie, lecz nie patrzał już ze skupieniem na dziewczynę. Zajął się przysuwaniem fotela bliżej stolika. Kiedy już w rękach chłopaka znalazł się kubek z kawą uśmiechnął się do Anne. Zmarszczył lekko brwi widząc niezadowolony wyraz jej twarzy. -Co jest nie tak?- Spytał nie wiedząc zbytnio o co chodzi. A więc Anne należy do tych zazdrosnych dziewczyn?Anne Howard - 2014-04-17, 16:47 - Bo fiolet bardziej mi się podobał... A o różu pomyślę- mrugnęła do niego porozumiewawczo, wcale nie pozbywając się z swojej główki zazdrosnych myśli. Uważnie odprowadziła wzrokiem tą kelnerkę, studiując jej wędrówkę między stolikami. Mocno zaciskając palce na kubku, podniosła go do ust i napiła się trochę jeszcze gorącej kawy, która omal nie poparzyła jej języka. Zauważyła, że mówi trochę gardłowo. Być może przez ten dłuższy czas kiedy nie mieli okazji się widzieć, był chory? Nie trudno przecież do niej zadzwonić i o tym powiedzieć, ale już porzućmy ten temat. W zasadzie...
- Yhm. Wszystko jest...- szukała odpowiedniego słowa, aby nie skłamać; jak za nim tęskniła, niemal podskakując na ulicy, poszukując jego czupryny wśród mijanych ludzi- źle.
Pokręciła główką, nie mogąc uwierzyć, że wypowiedziała to na głos.Anonymous - 2014-04-17, 17:05 -Pomyśl.- Skinął głową i uśmiechnął się zaraz lekko przyjmując do zrozumienia porozumiewawcze mrugnięcie. Spojrzał uważnie na Anne najwidoczniej wpatrującą się w kelnerkę, która chwilę wcześniej przyniosła ich kawy. Odwrócił lekko głowę, a zaraz całe swoje ciało by było mu wygodniej patrzeć. Wzruszył ramionami powracając do pierwotnej pozycji. Doprawdy nie pojmował dlaczego Anne z taką wrogością patrzy na tamtą dziewczynę. Przez głowę mu nie przeszło, że mogłaby być zazdrosna. Róznież uniosł do ust swój kubek po brzegi wypełniony gorącą kawą i upił spory łyk. Wzdrygnął się minimalnie, kiedy to gorąca ciecz zalała gwałtownie jego jeszcze lekko obolałe gardło. Słysząc początek wypowiadanego przez Anne zdania odlożył kubek i starał się w pełni zrozumieć. Kiedy przerwała niezbyt wiedział co ma powiedzieć, ale nie odzywał się zbyt szybko. W końcu i tak dziewczyna dokończyła, a zakończenie to zdziwiło chlopaka. -Jak to... Źle?- Spytał pochylając się lekko. Myślał, że już nie będzie problemu, a tu jednak - mylił się. -Czemu tak mówisz?- Spytał zaraz, chcąc znać powód. Upił też kolejny łyk kawy uprzedznio łapiąc kubek w ręce.Anne Howard - 2014-04-17, 17:14 - Och... Mam problemy w pracy i w ogóle...- mruknęła w odpowiedzi, gładząc opuszkami palców biodro. W klubie jej się zbytnio nie powodziło, być może przez to, że ostatnimi czasy jakoś ich współpraca w zespole podupadła? Dziewczyny stawały się co do niej coraz bardziej oziębłe i coraz bardziej się od niej oddalały. Przecież nie mogła Adamowi powiedzieć tak na dzień dobry, że nadal wierzy, że jednak coś z tego wyjdzie. Cóż, nie mogła się powstrzymać od tej zazdrości. To chyba tak jej zostanie do końca życia.
- Koniec gadania o moim durnym życiu! Mów, co u ciebie- powiedziała chyba zbyt gorączkowo, pragnąc jak najszybciej zmienić temat. Odetchnęła głęboko, próbując wymazać wszystko z swojej lekko porąbanej główki.Anonymous - 2014-04-17, 17:35 -Może czas zmienić pracę?- Odpoweidział szybko pytaniem na jej oznajmienie. Uśmiechnął się lekko, to miała być forma żartu, który chyba niekoniecznie wyszedł. Był chyba nie na miejscu, jednak usiłował zgonić z twarzy Anne ten grymas. W dzisiejszych czasach wcale nie tak łatwo znaleźć pracę, szczególnie taką wymarzoną. Pociągnął nosem zaraz znów mocząc usta w gorącej kawie. Upił niewielki łyk ulubionego napoju, kiedy usłyszał dziewczynę. Nie miał pojęcia dlaczego wioletowowłosa jest taką pesymistką. On nigdy nie nażekał na swoje życie, nie uważał by było idealne, ale chyba niczyje takie nie jest. -Przestań, nie może być tak źle.- Zaprzeczył ruchem głowy, a wszystko dopełnił machnięciem ręki. -A więc byłem chory... Albo jestem nadal.- Odpowiedział szybko i tym razem odkaszlnął. -A co chciałabyś konkretnie wiedząc?- Spytał nie mając już pomysłu na dalszą odpowiedź.Anne Howard - 2014-04-17, 19:29 - Myślałam nad tym od dłuższego czasu, ale być może jeszcze spróbuję przekonać do siebie dziewczyny- powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach. Właśnie - znalezienie w tym czasie kryzysów i spadków giełd z świata nie było zbyt łatwym zadaniem do wykonania. Spojrzała na niego pod pewnym kątem, kiedy mówił o swojej chorobie. Anne poprawiła się w fotelu, wyglądając za szybę okna. Wbiła na chwilę wzrok w parę, która trzymając się za ręce przeszła tanecznym krokiem przez ulicę. Westchnęła cicho, znów spoglądając na Adama.
- Ciekawa byłam po prostu- odparła, wzruszając przy tym ramionami. Przecież nie mogła go od tak bombardować pytaniami, które być może uznałby nawet za dość dziwnie, jeśli ona by je akurat zadała.Anonymous - 2014-04-17, 20:01 -Próbuj, może ci się uda.- Uśmiechnął się lekko w stronę dziewczyny. Właśnie, teraz problem ze znalezieniem pracy będzie miał on. Jeszcze trudniej znaleźć pracę komuś bez większego doświadczenia, a szczególnie gdy jest się młodym człowiekiem z zagranicy. Cóż, jakoś trzeba sobie radzić, pewnie za niedługo coś znajdzie. Kiwnął lekko głową w potwierdzeniu swoich słów, kiedy Anne tak na niego patrzała. Znów pociągnął nosem, a chwilę potem podniósł kubek do ust by znów z niego upił łyk słodkiej, gorącej jeszcze kawy. Widząc jak dziewczyna zerka za okno, jego wzrok również powędrował w to samo miejsce. Zmieszał się nieco widząc na co patrzy i odchrząknął cicho. Odstawił kubek na stolik z głuchym stukotem, a kiedy Anne spojrzała tym razem na niego przełknął głośno ślinę. Czyżby się jej obawiał? Tylko czemu? -Spokojnie.- Uspokoił ją. Żadne pytania nie są złe, w końcu jak to powiedział kiedyś ktoś mądry - kto pyta nie błądzi, nie? -Może chcesz mi coś powiedzieć?- Spytał nieco przejęty. W końcu nie jest normalnym, żeby cały czas siedziała niezadowolona. Wypyta ją, to się dowie, w końcu kiedyś musi powiedzieć co jej na sercu leży.Anne Howard - 2014-04-17, 21:13 Zacisnęła nerwowo palce na kubku, próbując w tym samym czasie nie patrzeć na Adama. Było to jednak niezwykle trudne. Przez drzwi do kawiarni wlewała się coraz więcej społeczeństwa, robiąc mnóstwo szumu, który ustał dopiero po kilku dobrych minutach. Dziewczyna nerwowo przełknęła ślinę, próbując się uspokoić, puszczając mimo uszu słowo chłopaka. Spojrzała na niego krzywo, kiedy w jej przekonaniu chciał nakłonić ją delikatnie do zwierzeń.
- W zasadzie...- powiedziała nieco bardziej opanowanym tonem- nadal mi na tobie zależy.
Powiedziała wszystko jednym tchem, zaraz ukrywając twarz w dłoniach. Wcześniej raczej nie dawał jej złudzeń, że kiedykolwiek to się zmieni. Ale raz kozie śmierć.Anonymous - 2014-04-17, 22:26 Z niesmakiem przyglądał się każdemu nowemu obywatelowi wchodzącemu do kawiarni. Nie cierpiał tłumów, szczególnie w niewielkich pomieszczeniach. Dochodził do tego jeszcze szum, pomieszane głosy i słowa, które echem odbijały się w jego głowie. Mamrotał coś niezrozumiałego pod nosem za każdym razem gdy ktoś wchodził, albo zaczynał rozmowę. Jedni krzyczeli przed drugich. Tak właśnie jest w kawiarniach, szczególnie takich jak ta. Odetchnął z ulgą, kiedy ten chaos i harmider wreszcie ustał. Nie nastąpiło to zbyt szybko jednak lepiej późno niż wcale, prawda? Znów spojrzał na Anne. Delikatnie to mało powiedziane, miał zamiar przycisnąć ją do ściany, żeby wreszcie zaczęła mówić co jej chodzi po głowie, a nie tylko dusiła do w środku. Prędzej czy później musiałaby się komuś zwierzyć, nie wytrzymała by pewnie dłużej. Lepiej by opowiedziała o swoich problemach jemu, niż nieodpowiedniej osobie. Słysząc pierwsze jej słowo uniósł jedną brew i usiłował się wczuć w jej emocje, kiedy jednak usłyszał drugą część zmieszał się widocznie. Odwrócił od razu spojrzenie i nerwowo odkaszlnął. -Anne...- Mruknął pod nosem. Odwrócił się po chwili, a widząc, że dziewczyna chowa twarz w dłoniach skrzywił się lekko. Nie wstając z fotela, przysunął go bliżej siedziska wioletowo-włosej i niepewnie ją objął. -Chcesz porozmawiać na ten temat, czy masz zamiar dalej to dusić w sobie?- Spytał niczym starczy brat, czy ktoś w tym stylu. -Możemy iść do mnie, albo do ciebie, jeśli nie chcesz tu.- Zapewnił ją.Anne Howard - 2014-04-17, 22:45 Nie. To jedno słowo dzwoniło jej w uszach niczym uporczywy dzwon, który za wszelką cenę nie da się zatrzymać. Wzdrygnęła się, czując nieśmiały uścisk. Delikatnie odsunęła się od niego, próbując dopić resztę swojej kawy, której zostało już tak niewiele.
- Raczej to nie jest zbyt dobry pomysł. Nie wiem, czy Sara nie jest przypadkiem w domu- dokończyła, kręcąc przy tym czupryną. Na szczęście żaden z przybyłych gości kawiarni nie zwrócił na nich większej uwagi, za co podziękowała sobie w myślach. Kątem oka spojrzała ponownie na Adama. Poczuła pewnego rodzaju dyskomfort, ale to tylko i wyłącznie jej wina. Sama rozmowa by coś chyba dała, ale na pewno będzie ona trudna... O ile w ogóle do niej dojdzie.Anonymous - 2014-04-17, 22:56 Czując zaniepokojenie dziewczyny spowodowane jego rozpaczliwą próbą uspokojenia jej cofnął się od razu. Nie miał zamiaru jej do niczego zmuszać. -Ale moje mieszkanie zawsze jest wolne.- Wzruszył ramionami zerkając zaraz gdzieś w bok. Nie ukrywał, że czuł się niezręcznie w tejże sytuacji. Żeby zająć się czymś chwycił w dłonie jasny kubek z kawą, już nieco chłodniejszą ale nadal tak samo dobrą. Uniósł naczynie do ust i zamoczył je w ciepłej kawie. Nawet nie przełknął jednej kropli, siedział tak dość długo. Któż patrzałby się tam na nich. Jedyna co mogło przyciągnąć ich uwagę to kolor włosów Anne, chociaż w tych czasach nawet to nie robi już chyba wrażenia. W końcu upił niewielki łyk ciepłej cieczy i przełknął go głośno. -Przepraszam Anne.- Mruknął cicho, jednak dziewczyna mogła to spokojnie usłyszeć. Był chyba dla niej zbyt oschły odkąd tylko się zobaczyli po tak długiej przerwie. Nie powinien się tak zachować, a jednak zrobił to bez skrupułów. Nawet nie spróbował jej wcześniej zrozumieć, więc teraz ona odpłaca mu się tym samym.Anne Howard - 2014-04-17, 23:10 - Nie wiem...- powiedziała nadal niezdecydowana. Czemu każde ich spotkanie kończy się tym, że oboje czują się niezręcznie? Szpilka bólu uderzyła w skronie dziewczyny, nadal nie pozostawiając ani chwili bez uporczywego szczypania. Odstawiła pusty kubek, zręcznie wpatrując się w przestrzeń przed nią. Zaczerpnęła powietrza w płuca, rozluźniaj do tej pory wszystkie spięte mięśnie. Odważyła się spojrzeć chłopakowi prosto w oczy, pierwszy raz od kilku boleśnie długich minut.
- Nie masz za co przepraszać- powiedziała, chwytając w palce swoją kurtkę, która do tej pory leżała obok dziewczyny. Oczy zaszły jej łzami, a nie miała ochoty płakać publicznie.Anonymous - 2014-04-17, 23:24 Wzruszył jedynie ramionami nieco załamany takim obrotem sprawy. Nie chciał by i to spotkanie zakończyło się podobnie do wcześniejszych, miało być zupełnie inaczej. Mieli nawet nie wracać do przeszłości, w końcu Adam nie jest człowiekiem, który nią żyje. -Jak wolisz...- Mruknął tylko w stronę dziewczyny. Po raz kolejny wziął jeden większy łyk kawy tym samym opróżniając kubek do końca. Odstawił go niepewnie na stolik i jak poprzednio wpatrywał się w okno, nie zerkał nawet na dziewczynę. Czując jej wzrok na sobie odwrócił lekko głowę, a wraz za nią podążył i wzrok. -Anne nie rozumiesz, że to nie ma sensu?- Spytał nie będąc pewien czy dziewczyna zrozumie o co mu chodzi. Jeśli każde ich spotkanie będzie wyglądało tak, jak to nie ma szans na bycie, choćby przyjaciółmi - co najmniej. -Chcesz żeby każde nasze spotkanie wyglądało tak samo? Nigdy nie będziemy w stanie normalnie ze sobą rozmawiać, jeśli to wszystko będzie tak wyglądać.- Uniósł się lekko, lecz zaraz zrzucił nieco z tonu. Oparł łokcie o stolik, natomiast na zwiniętej w pięść dłoni oparł głowę. Widząc jak dziewczyna łapie kurtkę w ręce miał ochotę wstać i wyjść, ale wiedział, że nie powinien tego robić. -Anne...- Mruknął pod nosem. -Proszę cię, nie możemy porozmawiać? Skoro nadal ci na mnie zależy to zrób to.- Wymruczał już nawet na nią nie patrząc.Anne Howard - 2014-04-17, 23:36 - Tak. Masz rację, to nie ma najmniejszego sensu- odparła, jednakże nie do końca tak wierząc w swoje słowa. Potarła wierzchem dłoni policzki, czując przenikające przez nie zimno. Nie odpowiedziała na jego kolejne pytanie, w jakiś sposób trochę się rozluźniając. Kelnerka uprzejmie zabrała puste kubki, nie zaszczycając dziewczyny spojrzeniem. Ann westchnęła, przekrzywiając głowę na bok.
- To o czym porozmawiamy?- zapytała, uśmiechając się nawet lekko. Rozluźniła się nawet trochę, kiedy to zamówiła muffinkę.Anonymous - 2014-04-17, 23:53 Kiwnął lekką głową tym samym potwierdzając jej słowa. Zerknął na nią w tej samej, chwili w której wycierała policzki mokre od łez. Zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio niż wcześniej, jednak nie dał tego po sobie poznać. Zmienił pozycję na nieco wygodniejszą, był w bezpiecznej odległości od Anne. Gdyby siedział za blisko pewnie czułby się niezręcznie, lecz gdyby jego fotel stał zbyt daleko czułby się co najmniej dziwnie. Wyglądałoby to tak, jakby się jej obawiał. Nie spojrzał nawet na pracownicę kawiarni, która przyszła zabrać ich puste kubki. Być może była to ta sama co poprzednio, ale w obecnej chwili nie bardzo go to interesowało. Słysząc pytanie Anne nie pohamował uśmiechu. Przygryzł wargę, a kiedy na twarzy dziewczyny również wymalował się jakiś delikatny łuk miał ochotę wyszczerzyć się jeszcze bardziej. -O tym co cię gryzie.- Spoważniał nagle. On nie miał żadnych uprzedzeń, mógł walić prosto z mostu, gdyby tylko Anne o to poprosiła, albo tego zażądała. Problem, choć nieduży tkwił w niej; nie chciała nic mówić, za każdym razem wymigiwała się od rozmowy, ale w końcu musiało do niej dojść.