To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Samanta - 2014-03-12, 19:36

Tak. Zdecydowanie samowystarczalność miała po matce. :lol2: A przynajmniej wszystkie kobiety w jej rodzinie do tego dążyły.
To nie prawda, że miała wygórowane spojrzenie na mężczyzn. Nie należała po prostu do tych pierwszych-lepszych. Poza tym swoje oczy miała i jakoś nigdy nikt ciekawy nie rzucił jej się w oczy. No może... Kilka stajennych.
Niedobra Sam. Normalnie taka z niej kłamczucha, że trzeba na skargi do jej ojca polecieć. Albo przełożyć przez kolano i zlać xD
Czerwonowłosa, wygodniej rozsiadła się na krześle. Najprawdopodobniej rozmowa dopiero się rozkręcała.
- Chyba pora to zmienić. Skoro mam poznawać tutaj takich ludzi, powinnam przychodzić tu częściej.
Nigdy tak naprawdę nie zastanawiała się nad swoim wyglądem. Jej twarz była jaka była. A co do wieku... Ogromne pochlebstwo. Każda w końcu chce, aby wyglądała na młodszą, niżeli jest.

Alexis - 2014-03-13, 14:17

Zatem samowystarczalność jest uwarunkowana genetycznie w jej przypadku. xD
Może i nie miała wygórowanego spojrzenie, ale skoro była sama to chyba też to o czymś świadczy.Paskudny charakter? Bo urodą nie odstaje...
Dobrze powiedziane; niedobra Sam, które nigdy nie dostała po dupie od ojca. Ohh nieźle, naprawdę. ;D
-Zmiany pozwalają na więcej podobno.-stwierdził i wsłuchany w jej słowa lekko się uśmiechnął.- Takich?-powtórzył, nie, nie to żeby chciał ciągnąć za język i wysłuchiwać jaki on to nie jest, ale wolał być pewny jak zostaje przez nią odbierany. Niedomówienie nie są potrzebne, zwłaszcza w początkowych fazach znajomości.
-A wiesz o tym samym pomyślałem, chyba będę częściej wpadał na ciastko, którego i tak nie zjem.- powiedział zgodny co do jej zdania.
-Mieszkasz gdzieś w pobliżu?- spytał z nieudawanym zaciekawieniem. Przecież gdzieś zaszyć sie musiała, żeby przetrwać a w hotelu jej nie widywał. :lol2:

Samanta - 2014-03-13, 16:18

Nie róbmy z niej, aż tak złego stworzenia. Z reguły starała się być "grzeczna". Jedno drobne kłamstwo i chciał skazać ją na katusze. I kto tu teraz był złym?
Może i wyglądała na taką, co da się ciągnąć za język, ale bez walki się nie podda.
- A no. 'Takich'. - mruknęła, lekko się uśmiechając.
- Tyle osób na świecie głoduje, że jak nie zjesz ciasta, to nic ci się nie stanie.
Gdzie mieszkała? Za górami... Za lasami... Za siedmioma rzekami. Czy jak to tam szło.
- Może blisko... Może daleko. Skąd mam wiedzieć, że nie jestem jakimś zabójcą, który tylko czeka na niewinne ofiary?
Ponownie wlepiła w niego swoje bystre spojrzenie. Niebieskie tęczówki śledziły jego każdy, nawet najmniejszy ruch.

Alexis - 2014-03-14, 13:25

Może i nie jest aż taka zła, no ale kto jak kto, ale Ax kłamstw nie toleruje. Na prawdę woli szczerość i brutalną prawdę. Co do jej kłamstewka to było błahe, lecz od tego sie ponoć zaczyna. xD
Czy był zły za to, że umyślnie wprowadziła go w błąd? Miał prawo do tego, aczkolwiek mimo to jakoś ją nie skatował więc nie róbmy z niego brutala rzeczywistości.
-Nie jestem taki- przerwał jej. Dziwne określenie na tą jego osobę. Doprawdy wybitne,wyszukane i epickie. :lol2: Jak on jej nie pojmował... Ale nie odstawał od niej.Też potrafił ugryźć słowem. xD
-Tyle osób wyrzuca też jedzenie, że jak Ty to zrobisz to wielkiej różnicy nie będzie.- zripostował ją i rzucił jej cwane,prowokacyjne spojrzenie.
-Może jestem...może nie jestem.-odparł w jej stylu i wbił w nią ślepia mierząc sie z tym jej magnetyzmem niebieskich spojówek.
-Nie znowu tyś taka niewinna.-dopowiedział żeby było ciekawiej i wyprostował się dyskretnie. :-K
Czy on wyglądał jak zbójca? Litości, to typ dżentelmena, który ze skóry obdziera?
Kto tam wie, może go to bawi. :lol2:

Samanta - 2014-03-14, 17:05

Uznajmy w takim razie, że było to jedynie niewielkie naciągnięcie rzeczywistości. I po problemie. Samanta nie jest kłamczuchą, a Alexis nie został brutalnie okłamany. Lepiej? xD
Słysząc jak jej przerwał jedynie uśmiechnęła się zadziornie. Oparła rękę o blat stołu i nachyliła się opierając o dłoń podbródek. Spokojnie. Nie miała na sobie bluzki z dekoltem. No może z lekkim...
- Nie jesteś w takim razie... miły? Nie to nie.
Nie. Zdecydowanie nie wyglądał na zabójcę. Chociaż kto go tam wie... Po pedofilu też nie widać, że interesuje się dziećmi.
- I tak się ciebie nie boję.
Uśmiechnęła się, nadal nie spuszczając w niego wzroku. Kto pierwszy mrugnie? :lol2:
- Ja nie jestem niewinna?
Kokieteryjnie zamrugała długimi rzęsami. Toż to zagranie poniżej pasa D:

Alexis - 2014-03-15, 21:43

Zdecydowanie lepiej. :lol2:
W chwili gdy zmieniała pozycje to nie umknął mu oczywiście ten jej 'lekki' dekolt, który może i dużo nie odsłaniał, ale oczy wyobraźnie stały się bardziej wytężone.To powinno być zakazane. :lol2:
Dziewczyny jak dal niego chyba zawsze były jakąś taką niedostępną wyspą skarbów, do których każdy miał mapę a żaden wszystkich nie odkrył. :lol2:
Zapatrzył sie trochę, nie powiem, że nie, ale szybko też wrócił na ziemię. O to jej chodziło prawda?
-Jak chcę to potrafię.-odrzekł jej. Był miły. Nie dla wszystkich, ale dla niej był.Na razie. xD
-Znowu kłamiesz.- szepnął jej tylko, by pobudzić jej zmysł słuchu głucha nie była no nie? Wiedział, że powinna siego trochę obawiać.W końcu prawie go nie zna. Rozmowa im się nie klei-tak powiedziałby niejeden świadek. Jest tu sama a on może jest psychopatą? Wpatrzony w jej oblicze poszedł na tą wymianę spojrzeń i ani śmiał drgnąć. To był aż nazbyt bezczelny wzrok wymierzony ot tak. Miała taki charakterystyczny błysk w oku, błysk inteligencji, ale i głęboko rozumianej ironii.
-A jesteś?-spytał dając jej pole do popisu.Paczcie jak znowu będzie kłamać, jak z nut.. :lol2: :lol2: Zani mu cokolwiek odpowiedziała pomyślał, co ktoś taki jak ona może mieć na sumieniu i za uszami. :lol2: Nie był jednak dobry w domysłach.Zabrakło mu wyobraźni tz. owszem wszystko sprowadzało się do jednego mianownika. Męski punkt widzenia na 'niewinną' kobietę jest jeden.

Samanta - 2014-03-21, 17:35

Zakazane, czy też nie... Nie zmieniała swojej pozycji. No, noże bardziej się jeszcze nachyliła. Uśmiechnęła się lekko, a zarazem zadziornie pod nosem lustrując go uważnie wzrokiem.
- Znowu?
Także szepnęła. Skoro on mógł, to ona też. Powracając do tematu kłamstw. Była już mowa o tym, że Samanta jedynie naciągała rzeczywistość. Skoro chciał, aby myślała, że jest psychopatą, to proszę bardzo.
- To zależy, czy psychopaci wolą niewinne czy nie.
Zmarszczyła lekko brwi.

Alexis - 2014-03-21, 19:39

Wiedział dobrze, że gram u na ambicji i kokietuje go, ale nie miał zamiaru się bronić.Był stu procentowym mężczyzną, pewne zagrywki kobiet po prostu musiały go pobudzać i oddziaływać na jego psychikę, zmysły.
Przytaknął jej głową obstając przy swojej wersji wydarzeń. Może lubił kłamczuchy? :lol2: Może widział w niej kogoś, kogo chciał widzieć? :lol2:
Nie powiedziałbym, że on to psychopata. Raczej jest regularnie na badaniach i jego poczytalność jest w pełni zatwierdzona masą papierów na dany temat. Nie musiała jednak tego wiedzieć, wolał, gdy była ostrożna na nieznajomych.Tak powinno być.
-To zależy, od ofiary i psychiki psychopaty.-zauważył i także zmarszczył brwi podpierając się teraz dwoma łokciami o blat. Zajrzał jej głęboko w oczy.
-Czym się zajmujesz na co dzień? Czyżby pani "psychiatryk"? -posłał jej pytanie i w milczeniu oczekiwał odpowiedzi.Znał juz jedna panią 'psychiatryk'. Samanta jednak kojarzyła mu sie z czymś zupełnie innym... zawodowo, oczywiście. :lol2:

Samanta - 2014-03-21, 19:57

Słysząc jego pytanie na temat pracy, nieco spochmurniała. Jej zachowanie także stało się nieco inne. Odchrząknęła znacząco i przeczesała włosy jedną ręką. Wyprostowała się na krześle.
- Będę się już zbierać.
Odparła wymijająco. Przecież nie przyzna się, że aktualnie nie pracuje nigdzie. Jakoś nie miała na to odwagi. Odwróciła wzrok, wyszukując w kieszeni portfel.
- Także, ten... Do zobaczenia.
Mruknęła wyciągając pieniądze za wypitą kawę.

Alexis - 2014-03-21, 20:07

Nie rozumiał jej, nie krył swojego zdziwienia. Zapytał o coś zbyt prywatnego? Zrobił coś nie tak? Takie myśli nasunęły się w pierwszej kolejności, ale zaraz potem doszedł do wniosku, że to ona musi coś ukrywać. Chciała zostać "Samantą". Ok. Na tym też można poprzestać. Pomyślał, że robi coś do czego trudno jej sie przyznać bądź że nie lubi swojej pracy bo ma większe ambicje. Nie przypuszczał, że przerwie rozmowę bo po prostu nie pasuje jej temat. To dość no... takie szczeniackie jak dla niego :lol2:
Nie zatrzymywał jej. Nie wiem czy nie chciał, czy po prostu w chwili obecnej wolał by odeszła.
-Skoro musisz..-odrzekł tylko by jej nie zlekceważyć.
-Może Cie podwieś, jest trochę późno? .-zaproponował zmieniając pozycję i ponownie obejmując ją jeszcze lekko mdłym, zszokowanym spojrzeniem.

Samanta - 2014-03-21, 20:24

Na jej ustach pojawił się chytry uśmiech i powróciła iskra w oczach, sprzed pytania o pracę.
- Tak? Żeby psychopata wiedział, gdzie mieszkam? Nic z tego, Kochaniutki.
Zaśmiała się szczerze i podniosła swoje cztery litery z krzesła.
- Na razie.
Z jej ust wyszedł jeszcze cichy chicho i pozostawiając banknot na stole, wyszła z kawiarni.

z.t

Alexis - 2014-03-22, 12:05

Uśmiechnął się tylko.- Może już wiem,kochaniutka... -odgryzł się i wyszczerzył zdradziecko. Skoro ma go za seryjnego psychopatę powinna wiedzieć, że ich ofiary są poznane o wiele wcześniej. Wiedząc o nich znacznie więcej, niż można sie dowiedzieć.
Cóż, tak czy siak nic nie zyskał i nic nie stracił. W sumie oszczędzi tylko na paliwie. :lol2:
-Do zobacz, trzymaj się.-pożegnał się z nią i odprowadził ją wzrokiem.
Sam uregulował rachunek i wybył w bliżej nie określone miejsce.
/zt

Anne Howard - 2014-04-17, 15:29

Gdzież tu zawędrowała? Przyjrzała się niemal znudzona szyldowi tej słynnej kawiarenki, jak ją lubiła pieszczotliwie nazywać. Westchnęła głośno, otwierając oszklone drzwi. Niemal od razu w nozdrza uderzył ją zapach mocnego cynamonu, więc dziewczyna zaciągnęła się nim delikatnie. Usiadła na fotelu, który stał w rogu pomieszczenia. Po chwili przyszła do niej kelnerka, aby usłyszeć, że panienka Howard życzy sobie kawkę. Kobieta nabazgrała coś w swoim notesie i oddaliła się pospiesznie. Tymczasem dziewczyna zaczęła rozglądać się ciekawsko po wnętrzu pomieszczenia.
Anonymous - 2014-04-17, 15:46

Szedł powoli rozglądając się przy okazji. Dłonie miał schowane w kieszeniach bluzy, bo pomimo, że na zewnątrz świeciło słońce wiał dość chłodny wiatr. Kierował się w umówione miejsce, prosto do Starbucksa, więc nie mógł się pomylić. Nie znał osoby, która nie znałaby loga tejże kawiarni. Stanął przed szklanymi drzwiami od razu oglądając pomieszczenie od środka. Kilka krótkich sekund później pchnął drzwi i zamknął je kiedy tylko przekroczył próg. Wciągnął słodki zapach ciast, ciasteczek i przeróżnych kaw. Mruknął coś niezrozumiałego pod nosem odsuwając zamek bluzy. Rozejrzał się dookoła. Był umówiony tu z kimś, jednak nijak nie potrafił znaleźć tej osoby. Dopiero po dłuższym czasie dostrzegł fioletowe włosy na głowie łudząco podobnej do Ann dziewczynie. Uśmeichnął się lekko i ruszył do dziewczyny. Stanął obok i pochylił się nad nią lekko. -Cześć Anne.- Nie miał wątpliwości, że to ona. Wyszczerzył się lekko głupkowato i uścisnął Anne na powitanie. -Przepraszam jeszcze raz, żę tak wtedy wyszedłem...- Rzucił siadając na fotelu obok. Niedługo potem przyszła ta sama kobieta co wcześniej spytać co zamawia, tym razem on. Szybko więc odpowiedział, pracownica kawiarni zapisała zamówienie i odeszła tak szybko jak przyszła. -Co mi powiesz?- Spytał zerkając na Anne ciekawsko.
Anne Howard - 2014-04-17, 16:02

Taak, naprawdę myślała, że to jakiś kompletny żart po dostaniu tego sms'a od Adama. Cóż, kiedy już skończyli telefoniczna rozmowę, to pomyślała sobie, że raczej nie przyjdzie. A tu bum! Niespodzianka jak ich mało. Nie dziwiła się, kiedy tak szukał ją wzrokiem po całej kawiarni, bo przecież kiedy ostatnio się widzieli to miała normalne włosy, ale teraz... Chciała coś zmienić w swoim życiu, być może taka zapowiedź lepszego jutra, które jeszcze nie nadeszło. Usiadła sztywno, nie mogąc odwzajemnić uścisku.
- Heeej- odchrząknęła, trochę bardziej rozsiadając się w fotelu. Nim się obejrzała, ten już ją za coś przepraszał. Pokręciła głową, przeczesując jedwabiste włosy palcami.
- A co chciałbyś wiedzieć?- odpowiedziała pytaniem na pytanie, odbierając od kelnerki swoje zamówienie. Podała chyba też Adamowi jego gorący napój, odrobinę za długo jak na jej gust zatrzymując spojrzenie na jego twarzy. W sumie, co ją to obchodziło? Ano, w pewnym (czytaj: dużym) stopniu tak.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group