To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Soul Eater - 2017-03-05, 12:42

Zaczynał już przestępować z nogi na nogę, gdy nagle usłyszał sygnał, a bramka przed nim się otworzyła. Nie potrzebował zachęty do biegu, bo sam od razu wyskoczył do przodu i zaczął galopować przed siebie. Potrzebował chwili, żeby wyrobić sobie odpowiednie tempo, które umożliwiało mu zachowanie jak największej ilości energii na dalszy bieg, a jednocześnie było na tyle żwawe, żeby mocno nie odstawał. Jego taktyka może i polegała na byciu z tyłu, ale dużej odległości od reszty mógłby szybko nie nadrobić. Mimo, że teraz byli sami, starał się biec tak, jakby miał kogoś przed sobą. Pusta przestrzeń kusiła, ale był na tyle doświadczony żeby wiedzieć, że mordercze tempo już na starcie wcale nie jest najlepszym pomysłem. Zbliżył się bardziej do wewnętrznej części toru i galopował dalej, filtrując głośno powietrze przez nozdrza.
Yukio - 2017-03-05, 13:41

Wszedł na jeden z dostępnych torów, prowadząc przy sobie Vesiego. Widział dwie osoby, które już zaczęły trening, dlatego też poczekał aż skończą, stępując z ogierem tam, gdzie nikomu nie przeszkadzali. Dopiero wtedy, kiedy wszyscy opuścili tor, wszedł razem z nim na jego teren i, z pomocą stajennego, udało mu się na konia wejść. Chwilę poświęcił na przyzwyczajenie się do zupełnie innego ułożenia nóg, a parę minut mu zajęło odnalezienie równowagi w nowej sytuacji. Pochwalił Vesia, jeśli był spokojny i pozwolił mu się ogarnąć w siodle wyścigowym. Następnie skierowali się w stronę bramek startowych.
Vesiputous - 2017-03-05, 16:37

Po przekroczeniu wejścia na tor od razu nastawił uszy na sztorc i przestał zaczepiać ramiona oraz szyję blondyna. Zadarł głowę, spoglądając na tę wielką - dobrze mu znaną - przestrzeń. Zagruchał cicho, jakby chciał zarżeć, ale się się powstrzymał. Był teraz o wiele bardziej czujny i pobudzony, ale wciąż był grzeczny. Szedł równo u boku blondyna. Wytężał wzrok, śledząc wzrokiem biegające po torze konie. Głowę ciągle miał gdzieś tam w ich kierunku odwróconą, ale mimo tego starał się iść równo z chłopakiem i nie wchodzić na niego.
Gdy inne rumaki skończyły bieg i już tylko chodził po torze, Vesi także stracił nimi zainteresowanie, skupiając się na swoim człowieku. Szturchnął go pyskiem w ramię. Człowiek, co teraz? Na co czekamy? Jaszczur miał błyszczące, bystre spojrzenie. Napotkawszy spojrzenie zmierzającego w ich kierunku stajennego, odetchnął głęboko i opuścił głowę, przeżuwając. Czyli szykuje się wsiadanie.
Poczekał spokojnie aż Yukio usiądzie mu na grzbiecie, po czym zaczął z nim krążyć po torze. Szedł średnim, wyluzowanym tempem, absolutnie nie okazując swojego folbluciego jak i ogierzego temperamentu. Był z racji wieku doświadczony i wiedział, co go tutaj czeka, a że nikt nie dał mu jeszcze powodów, by się biegania po torze obawiać, chodził na niego z dość sposobnym nastawieniem. Nie żeby była to największa przyjemność, ale spokojna rutyna. Jego praca.

Scho Can Do - 2017-03-05, 20:32

Ogier niemalże w miejscu kłusował z podekscytowania, ale w sumie cóż było mu się dziwić? Tor i brak szczególnego wcześniej ruchu tak na niego działał, ale niedługo za pewne zrzuci z siebie ciśnienie i będzie idealny jak zawsze <3 Nie miał większych problemów z rozgrzewką, no może czasem przyspieszał jak go fantazja poniosła. Jednak okiełznanie go dziś wyjątkowo było przyjemne i szybkie, co pewnie ucieszyło kobietę :lol2: Starał się jak najlepiej rozgrzać się w kłusie i galopie już na torze, ale w tym ostatnim chodzie było mu najtrudniej. Spokojnie zniósł wsiadanie kobiety na grzbiet, ale miał jak zawsze delikatne obiekcje przed wejściem do bramki. Ostatecznie jednak w miarę szybko do niej trafił, by tam już nerwowo chodzić w miejscu i parskać w lekkim geście podniecenia. Wraz z otwarciem bramek wystrzelił z nich jak z procy, robiąc podobnie jak wszyscy wielki sus w przód i narzucając od razu galop naprzód. Wyskoczył minimalnie za Soulem, więc widział obecnie jego zadek i irytowało go to. Próbował z początku nieco wyciągnąć kobietę w galopie do przodu, chcąc zrównać się z karym ogierem. Mieli podobną technikę biegu, więc mogło być ciekawie.
Eva - 2017-03-05, 20:40

Soul Eater napisał/a:
[...]


Kobieta tak właśnie sądziła że nie będzie potrzebował dodatkowej zachęty, ale w razie co jak to mówią pomocami podeprzeć go musiała. Kobieta mocno usadowiła się na jego grzbiecie, trzymając oczywiście typową dla dżokeja pozycję. Kobieta prócz nich słyszała jeszcze kogoś, jako że biegli po prostej mogła rzucić krótko okiem za siebie. Towarzyszyła im jeszcze jedna para, gdzie kobietę kojarzyła właśnie z wyścigów i konia też. W sumie cieszyła się że mieli konkurencję i nie biegli sami, bo to było dodatkową motywacją. Szybko jednak wróciła do właściwej postawy i patrzenia na wprost przez uszy konia, a ona tylko trzymała ich obecną pozycję i tempo. Stopniowo zaczęli się zbliżać do pierwszego zakrętu, więc kobieta tuż przed nim minimalnie przytrzymała konia. W końcu nie chciała zaryć w piasku toru, a życie było jej względnie miłe i konia też. Starała się jak najlepiej podeprzeć go w ów zakręcie, by zaraz wyjechać z nim na prostą. Tam minimalnie go wypuściła w przód, powracając do poprzedniego tempa z pierwszej prostej. Jednak nadal zachowywała średnie tempo, by moc konia zachować na finisz i trzymała go po tej wewnętrznej.

Delfinek - 2017-03-06, 21:39

Scho Can Do napisał/a:
...

Eva napisał/a:
...


Pozwoliła sobie już wcześniej przed zakrętem na lekkie spowolnienie i skupienie ogiera. Mimo, że jazda od wewnętrznej była znacznie bardziej opłacalna to na zakrętach wewnętrzny tor jazdy wcale nie był miły dla jeźdźców i koni. Podczas samych wyścigów nie raz czy dwa Del spotkała się z różnorodnym zepchnięciami i straceniami równowagi przez napieranie innych par na te znajdujące się przy barierce. Dla niej pozycja wewnątrz toru zarówno teraz jak i podczas wyścigu była znacznie milsza i wygodniejsza.
Zakręt pokonała z ogierem spokojnie i w pełnym skupieniu a tuż za nim minimalnie przyśpieszyła. Pozwoliła jednak nie doganiać Soula i jechać z nosem Scho około łopatki konkurenta i prowadzić go wciąż z tempem takim, by tej pozycji jak na razie nie zmieniać. Kobiety nie kojarzyła - rzadko skupiała się na przeciwnikach bo to napawało ją na wyścigach ogromnym stresem, konia natomiast znała ze stajni i był dla Scho konkurentem wyższej klasy. Kojarzyła jego osiągnięcia i były lepsze niżeli Del x Scho, aczkolwiek z każdym trzeba się zmierzyć a i dla obojga było to wyzwanie, które swoją drogą przyjeli.

Scho Can Do - 2017-03-07, 14:23

Ogier niekoniecznie chciał zwalniać, bo zależało mu właśnie na dogonieniu karosza. Delfin musiała się nieco natrudzić by uzyskać porządny efekt, ale ostatecznie jednak uzyskała to co chciała. Jednak gniadosz szedł mocno podminowany i rwał się do pędzenia naprzód, co niekoniecznie miało mu wyjść na dobre. Ogierowi w sumie wszystko było jedno po którym torze biegł, liczyło się dla niego w ogóle chyba że mógł biegnąć. W kwestii toru się dostosowywał do poleceń kobiety, bo ona jednak w tej kwestii była chyba znacznie bardziej kumata. Pokonali bezbłędnie zakręt w istnym spokoju ducha i pełnym skupieniu, by za nim minimalnie jednak nabrać tempa. Udało się mimo wszystko gniademu dogonić Soula na tyle, że biegł tuż obok niego mimo wszystko. Nie ważne z jakiej ligi był ogier, konkurencja to konkurencja. Po zrównaniu się z karym Scho na szczęście nie próbował już przyspieszać, a raczej jeszcze nie.
Soul Eater - 2017-03-07, 18:32

On za to nie zwracał większej uwagi na to, że go ktoś goni. Na razie, bo mieli przed sobą jeszcze kawałek do przegalopowania, a jakby zaczął teraz uciekać to mógłby się za bardzo zmęczyć przed ostatnią prostą, a tego chciał uniknąć. Mocno wbijał kopyta w ziemię, gwarantując sobie porządne odbijanie się od niej podczas robienia kolejnych długich susów. Zachowywał spokój ducha, więc pokonał zakręt, nawet lekko na nim zwalniając, żeby nie wpaść w niego zbyt mocno. Różnie się to mogło skończyć, a on niekoniecznie chciałby wylądować teraz na ziemi. Dopiero, gdy gniady się z nim zrównał kary rzucił mu krótkie spojrzenie, które zaraz znowu skierował przed siebie. Nie znał go z poprzednich gonitw, ale już teraz mógł mniej więcej poznać jego możliwości i wykorzystać je później. Po zakręcie znowu wrócił do poprzedniego stabilnego tempa, które pozwalało mu na zachowanie swojej pozycji i jednocześnie nie zmarnowanie tego co trzymał na koniec.
Eva - 2017-03-07, 20:27

Kiedy druga para się z nimi zrównała, kobieta raz jeszcze przyjrzała się krótko drugiej parze. Eva nawet nie dopuszczała do ich głowy tej myśli, że już mieli by nabrać tego ostatecznego tempa. Nie ta chwila jeszcze, bo dosłownie jeszcze kawałek i puści go pełnym galopem przed siebie. Na szczęście Eva nieco znała ogiera i wiedział że nie jest przesadnie porywczy. Owszem wymagał czasem twardej ręki, ale i tak należał do jednych z normalniejszych koni w tym kompleksie. Ufała mu i on chyba w pewnym stopniu jej też, dzięki czemu nie pojawiało się zbyt wiele zgrzytów na linii dżokej-koń. Od tego sezonu będą mieli okazję się poznać bliżej, więc fakt faktem rywala jest dobrze czasem poznać z bliższej strony. Kobieta trzymała go na ich wcześniej obranym torze, starając się zachować jednocześnie poprzednie tempo. Za pewne nadal biegli w jednej linii z druga parą, bo nie sądzę by jak na razie przyspieszyli. Kobieta również cały czas trzymała swoją pozycję, starając się ułatwić mu jak najlepiej zadanie. Tym sposobem zaczęli dość szybko zbliżać się do drugiego zakrętu, gdzie kobieta zatrzymując swoje pomoce i pozycję - zaczęła wprowadzać go w zakręt. Oczywiście minimalnie przed nim zwolniła, bo przecież nie chcieli się zabić przed ostatnią prostą. Idealnie schowała się za jego szyją, robiąc pięknego garba w sumie :lol2: Wyprowadzając go na tą ostatnią prostą trzymała go jeszcze w ryzach, bo wyczekiwała dobrego momentu.
Soul Eater - 2017-03-07, 21:18

Galopując wciąż po swoim torze minimalnie odsunął się od drugiego konia, żeby ten przypadkiem na niego nie wpadł. Trzymając tempo na odpowiednim poziomie w dość szybkim tempie zbliżyli się do kolejnego zakrętu. Przed nim, tak jak poprzednio ogier trochę zwolnił, żeby nie wpaść w niego za szybko, po czym naprostował się na ostatniej prostej. Tutaj jego komunikacja z jeźdźcem nie była już taka dobra, bo tutaj zaczął stanowczo wyrywać się do przodu, mocno rwąc się przed siebie. Pokonywał kolejne susy coraz szybciej, powoli prezentując swoje możliwości. Nie całe, bo mimo wszystko nie wyrwał się mocno, ale druga para mogła zacząć odstawać. Przybierając mocno opływową sylwetkę, zmniejszał opór powietrza, dzięki czemu mógł gonić przed siebie w takim tempie jak robił to teraz. Nozdrza coraz szybciej filtrowały powietrze, dając napęd płucom, które natleniały mięśnie, odwalające w tym momencie największą robotę. Za to wzrok miał wbity w ten jeden punkt na samym końcu.
Eva - 2017-03-08, 07:35

Raczej ryzyko wpadnięcia było dość niskie, ale faktycznie lepiej było po prostu nie ryzykować. Kobieta kontrolowała drugą parę wzrokiem, ale raczej nie mieli powodów do zmartwień. Kobieta nawet jeśli musiała, to się z nim nieco naszarpała. Nie od razu miał biec pełnym galopem, bo mogli wbrew pozorom zostać łyknięci przez drugą parę. Eva też była dość nieugięta i wypuszczała go dość stopniowo w przód, by dopiero w odpowiednim miejscu dać mu całkowity luz. Pewnie wtedy ogier nabrał pędu do granicy swoich możliwości. Kobieta w ramach krótkiego przypomnienia raz go smyrnęła bacikiem przy ostatecznym wypuszczeniu do przodu i drugi przed samą metą. Były one raczej delikatne, ale miejmy nadzieje że znaczące. Schowała się też jak najbardziej za szyją ogiera i przyległa do niego, by bezpiecznie i szybko dobiec do mety. Po przekroczeniu linii mety zaczęła stopniowo zwalniać ogiera, by ostatecznie przejść do stępa. Zeszła z niego i rozstępowała w ręku, by wrócić z nim do stajni.

z.t

Delfinek - 2017-03-08, 15:56

Trzymała go stałym tempem uwcześniej pozwalając na minimalne przyśpieszenie. Stały kontakt i znikoma waga Delph skutecznie pomagały Scho w biegu a jej dosiad był jak najbardziej prawidłowy. Cały czas utrzymywali równe tempo a dosiad Delph był stricte treningowy - lekko niżej trzymany tyłek oraz rozluźnienie na ile mógł sobie dżokej pozwolić. Właściwie na niewiele mogła sobie pozwolić, ale to szczegół.
Zakręt wyjechali z delikatnością i swobodą - ustabilizowane i wolne jak na tor tempo oraz pełne skupienie i ruch oddalony od wszelkich barierek. Nie wprowadzała go również w nadmierny łuk - wolała stracić foule niżeli wykorkować i zaryć z ogierem w ziemi. Jej kontakt był nadal silny i pewny a wszelkie ułatwienia wspomagały ją - oczywiście nie używała jeszcze bata, ale to drooobny szczegół. Właściwie nie lubiła go używać - był jak dla niej nie zawsze korzystny.
A kolejna prosta nastąpiła baardzo szybko, szybciej niż można by się było tego spodziewać. Tutaj pozwoliła mu na przyśpieszenie - jednakże początkowo nie do granic możliwości.

Soul Eater - 2017-03-08, 18:12

Po tym jak poczuł w pysku całkowity luz, puścił się pędem przed siebie. Meta była tuż przed nim, więc gonił tak, żeby jak najszybciej ją przekroczyć. To, jak szybko uda mu się rozwinąć całkowitą prędkość na wyścigu mogło zaważyć na jego końcowym wyniku, a on nie miał zamiaru plasować się na jakiś końcowych miejscach. Wyrzucał mocno nogi przed siebie i chował zaraz pod, wykonując szybkie i zwinne susy. Z każdym metrem przyśpieszał coraz bardziej, zostawiając swojego treningowego rywala gdzieś z tyłu. Nawet nie zwracał uwagi, że ten za nim biegnie. Korzystając z zapasów swojej energii rozwinął maksymalną prędkość, pod koniec goniąc już naprawdę szybko. Wyrobiona kondycja oraz szybkość dawały w końcu jakieś efekty, a on długo pracował nad tym, by stać się lepszym. Po przekroczeniu mety przegalopował jeszcze kilkadziesiąt metrów, zanim zaczął powoli zwalniać do kłusa i stępa. Musiał się teraz wyciszyć i uspokoić, no i zregenerować siły. Parsknął głośno, ogonem obijając o swoje boki i po rozstępowaniu udał się z powrotem do stajni.


zt

Scho Can Do - 2017-03-08, 19:36

Delphine napisał/a:
[...]


Ogier już najchętniej wyrwałby do przodu, ale kobieta na jego grzbiecie skutecznie mu to uniemożliwiała. Chociaż pewnie gdyby się serio uparł, to pewnie w jakimś stopniu postawiłby na swoim. Ogier mimo drobnej budowy był jednak dość silny, co za owocowało tym że spokojnie sobie radził z właścicielką na grzbiecie. Ogier galopował dość mocno przed siebie, wbijając rytmicznie kopyta w podłoże i wybijając się do przodu. Ważne by go poprawnie prowadziła naprzód, a reszta sama jakoś się rozwiąże. Ogier dość pewnie wszedł w zakręt, zachowując idealną równowagę i pokonując go z łatwością. Wraz z wejściem ogierów na prostą i ucieczką karego ogiera, Scho zaczął zdecydowanie bardziej wyciągać susy w galopie. Poniekąd nie czekał na zezwolenie od kobiety, bo była przed nimi ostatnia prosta i było wiadome że to w końcu nastąpi. Ogier jednak stopniowo dochodził do swoich możliwości, zachowując jeszcze cząstkę sił na same susy przed metą. Jednak na pewno biegł zdecydowanie szybciej niż wcześniej, było to wręcz widać gołym okiem.

Eva - 2017-03-09, 07:44

Przyszła z ogierem na tor wyścigowy. Wpierw skierowała swoje kroki wraz z nim na rozprężalnie przed wyścigową, sprowadzając go w razie co na ziemię gdyby zbyt szalał. Tam krótko go oprowadziła po ów miejscu, by podpiąć lonżę do niego i odesłać stępem na koło. Domyślała się że początki będą trudne, ale nie zamierzała mu pozwalać na samowolkę. W razie szaleństw konia zmniejszała średnicę koła, tak aby musiał zwolnić do właściwego chodu. Podobnie jak ostatnio Soula, rozgrzała go w 20 minutowym stępie, na obie strony i w różnych średnicach koła. Potem poprosiła go o kłus, gdzie mechanizm wykonywania kół wyglądał tak samo jak w niższym chodzie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group