Lavard Sontesique - 2020-01-16, 21:37 O ile Tony nie chciał zrobić mu krzywdy, to już sam Lavard niekoniecznie dbał o to, czy Tonemu cokolwiek się stanie w wyniku tych przepychanek. Właściwie trochę się uspokoił, gdy dopadła go nuda, ale mimo zdarzało mu się kombinować z przenoszeniem ciężaru ciała. Zwyczajnie nie wiedział co ma ze sobą zrobić, a musząc stać w miejscu szukał sobie zajęcia.
W pierwszej chwili zaczął lizać Tonego po bluzie/kurtce w trakcie, gdy mężczyzna przybijał skrupulatnie podkowy. Ale nawet to okazało się nie być na tyle zajmujące żeby ogier przestał kombinować. Dlatego też w pewnej chwili zaczął podskubywać Bruneta i łapać w zębiska materiał, który miał pod nosem.
Tony mógł liczyć na spokój dopiero, gdy przeniósł się na tylne kopyta, których podkuciem finalnie zakończył cały proces przekuwania. Mając lśniące podkówki chętnie ruszył w stronę boksu, po drodze jak na wariata przystało, próbując poruszać się na dwóch nogach.
Po wejściu do boksu zaczął znów bronić swojego terytorium i ponownie zaatakował mężczyznę przez kraty, nie mając żadnej taryfy ulgowej. :PNoblesse - 2020-01-17, 17:14 Z chęcią przyjmował te skromne czułości, nawet jeżeli były w ograniczonej ilości i bardzo symboliczne. Postawiony na myjce, tak jak można było się tego spodziewać, nie próbował podróżować daleko - był dużo bardziej zajęty oglądaniem się i uważnym śledzeniem Tate z naprzemiennymi próbami rozwiązania uwiązu, aby w ogóle myśleć o jakichkolwiek samozwańczych spacerach. Karnie poddał się więc wszystkim zabiegom pielęgnacyjnym, pozwalając uczynić się należycie pięknym, nie mając wobec tego wszystkiego żadnych obiekcji. Równie dzielnie zniósł siodłanie, nerwowo machając tylko łbem wraz z pierwszym dociągnięciem popręgu, choć ciężko było w zasadzie mówić o złości - bardziej wyrażał niezadowolenie związane z niezbyt przyjemnym uczuciem. Lśniący, pachnący i pięknie ubrany opuścił stajnię u boku Tate.
/ztNadya - 2020-01-17, 19:52
Jim Beam Rye napisał/a:
...
Zauważyła tą nerwowość przy wyjściu z boksu i fakt, że Jim trzymał się bliżej niej niż zwykle. Po dojściu na myjkę i skorzystaniu z dwóch uwiązów, kiedy zajęła się czyszczeniem z pomocą zgrzebła, tak jak zwykle starała się, aby wiedział, gdzie jest, co już jej weszło w nawyk, bo po co go stresować? Tak więc być może rzuciło jej się w oczy, że jest bardziej niespokojny niż zwykle, ale nie dawała mu na razie powodów do obaw. Po wyczyszczeniu sierści z pomocą zgrzebła i szczotek, wynagrodziła cierpliwość Jima plasterkiem marchwi, po czym sięgnęła po kopystkę, całkiem niechcący z lekkim szurgotem przesuwając kuferek z przyborami, nie spodziewając się całkiem, że może to wywołać bardziej burzliwą reakcję u Jima, więc jeśli tak się stało, to przynajmniej ograniczały go uwiązy, a Nadya też zaraz zaczęła go uspokajać. Wyczyszczenie mu kopyt też pewnie nie było najłatwiejszą sprawą, ale i tym razem dawała mu non stop znać, że to ona, a także gdzie się znajduje. W końcu rozczesała mu grzywę i ogon, odwiązała go z myjki, ale zamiast poprowadzić korytarzem do jego boksu, ruszyła z nim do wyjścia ze stajni.
ztHachiro - 2020-01-18, 13:06
Astrid napisał/a:
...
Nie miał nic przeciwko głaskaniu, chociaż zdecydowanie wolał smakołyki, wiadomo. Gdy dostał wyraźne sygnały, że smakołyków więcej na razie nie będzie, rozluźnił się i zaprzestał szukania, by skierować uszy na dziewczynę i skupić się w pełni na jej dotyku. Przymknął przy tym oczy, cofając jedno ucho do tyłu w rozluźnieniu, zaś gdy dostrzegł, że Astrid zamierza go wyprowadzić, nastawił uszy i obserwował już bystrzejszym okiem jej poczynania. Wycofał sie do boksu, by kobieta mogła wyjść i z przyjaznym błyskiem w oku oczekiwał, aż przekroczy magiczny próg jego mieszkania. Nie miał nic przeciwko gościom, zawsze był towarzyski jeśli chodzi o ludzi, dlatego teraz spokojnie czekał, nie mając absolutnie nic przeciwko. Zapraszam!Laylah - 2020-01-18, 13:07
Aristo napisał/a:
...
Wyczyściła ogiera dokładnie, by potem móc go osiodłać, jednak widać, że ten nie był przyzwyczajony do ciężaru czegokolwiek na grzbiecie. Dodatkowo zaczął panikować, co nie było dobre, dlatego Laylah zareagowała szybko i zdecydowanie. Złapała za uwiąz, który chciał zerwać Aristo, próbując emanować spokojem, jednak też zdecydowaniem, który kary będzie respektował.
- Spokojnie - mruknęła uspokajająco, co jakiś czas dodając spokojne i powolne "prrr", by kary ogarnął swój napad nagłego strachu. Widocznie będzie musiała rozpocząć pracę w inny sposób. Zdecydowała się go nie siodłać, skoro kary nie akceptuje nawet położenia padu na grzbiecie, dlatego jak się uspokoił, to go odwiązała i wyprowadziła z myjki, by skierować swoje kroki na zewnątrz. Czas na rozpoczęcie ostrych przygotować, mój drogi.
ztCountess - 2020-01-18, 14:05
Mercedes napisał/a:
. . .
Słysząc dźwięk cmokania natychmiast oderwała głowę od siana, oglądając się w stronę jego źródła. Nie rozpoznała kobiety, ale mimo wszystko niespiesznie ruszyła w jej kierunku, zatrzymując się w wygodnej odległości od drzwi własnego boksu i zwracając uszy w jej stronę. Oczywiście owoc na jej dłoni skutecznie wzbudził jej zainteresowanie - wyciągnąwszy szyję, sięgnęła po niego z przekonaniem, delikatnie zabierając ćwiartkę jabłka z ręki Mercedes i pochłaniając ją w zatrważającym tempie.Astrid - 2020-01-18, 14:10 Zauważywszy, że Hachiro był otwarty na przyjacielskie wizyty, uśmiechnęła się szczerze i szeroko, najwyraźniej ucieszona takim stanem rzeczy. Pewnie wkroczyła więc do środka boksu, podchodząc do izabelowatego i delikatnie głaszcząc go po szyi, za chwilę schodząc również na łopatkę i w pobliżu kłębu, gdzie podrapała go czule. Za chwilę zajęła się założeniem mu kantara, w zasadzie tylko dla formalności lekko przytrzymując go za kość nosową, wcześniej głaszcząc go lekko po ganaszach, aby nie poczuł się tym dotykiem zaskoczony. Zapiąwszy kantar, podpięła do niego uwiąz i za chwilę otworzyła szeroko drzwi boksu sześciolatka. Wyszła z nim na korytarz, spokojnym krokiem ruszając w stronę myjki. Podbudowana jego dotychczasowym zachowaniem i tym, co już o nim wiedziała z tych krótkich spacerów na padok, dała mu kredyt zaufania pod postacią luźniejszego uwiązu, dbając przede wszystkim o to, aby po drodze nie zaczepiał wyglądających z własnych boksów wierzchowców ani nie próbował jej wyprzedzać.Hachiro - 2020-01-18, 14:29 Uniósł nieco głowę, gdy kobieta zaczęła się zbliżać, by móc chrapami dotknąć jej rąk, wdychając znajomy zapach i pozwolił się głaskać, odciążając przy tym jedną zadnią nogę. Taki relaks to on uwielbiał. Nie dość, że głaskanie, to jeszcze z przyjazną osobą. Widząc, że ta zamierza mu założyć kantar, nie miał absolutnie nic przeciwko. Nawet sam obniżył głowę, by Astrid była w stanie jeszcze prościej założyć wdzianko na izabelowatego, czekając cierpliwie, aż podepnie kantar i otworzy drzwi. Podążał w odpowiednim tempie za kobietą, swobodnie stępując z głową przy jej ciele, idąc w rozluźnieniu i spokoju. Nie witał się z nikim, nie w głowie było mu również wyprzedzanie czy ślamazarzenie się, to nie było w jego stylu. Jedno ucho cały czas miał skierowane w stronę Astrid, cały czas będąc czujnym na kolejne sygnały z jej strony czy zmianę zadania, pomimo że nigdy w korytarzu boksów to nie nastąpiło. Niemniej mogło i sześciolatek był na tą ewentualność przygotowany psychicznie. Głowę niósł swobodnie opuszczoną, regularnym krokiem kierując się na myjkę. Nie wykorzystywał luzu mu danego, chociaż zdecydowanie taki krótki spacerek był przyjemniejszy, niż na napiętej lince i nerwowym zachowaniu człowieka.Aristo - 2020-01-18, 14:46 Ogier zarzucił głową, kiedy dziewczyna chwyciła go za uwiąz, usiłując go uspokoić. Zarżał niespokojnie, wyrażając swoje zaniepokojenie, po czym podążył za nią na parkur.
z/tAstrid - 2020-01-18, 14:55 W drodze na myjkę raz na jakiś czas głosowo wyrażała zadowolenie z zachowania sześciolatka, dopiero po dotarciu na miejsce nagradzając go w nieco bardziej materialny sposób, bo oferując w zamian za taką wysoką kulturę osobistą pokaźny kawałek marchewki. Na myjce bezpiecznie przywiązała Hachiro na jeden uwiąz, znów zostawiając mu sporo luzu i na moment zostawiła go samego, choć stale miała go w polu widzenia - zwyczajnie podeszła do miejsca, w którym wcześniej zostawiła cały poprzedni sprzęt, teraz rozkładając go nieco bliżej izabelowatego, aby usprawnić proces siodłania. Najpierw przystąpiła do dokładnego wyczyszczenia ogierka, pozbywając się z jego sierści wszelkich zaklejek i innych zanieczyszczeń. Ze zgrzebła skorzystała również na rzecz umilenia mu tego procesu, poświęcając kilka chwil na podrapanie go nim znów przy kłębie i pod szyją - lokalizacja takich miejsc była zdecydowanie najbardziej praktyczną rzeczą, jakiej Astrid nauczyła się spędzając tyle godzin w stajni. Nie zapomniała również o wyczyszczeniu kopyt i uważnym przeczesaniu długiej grzywy i ogona, dbając o to, aby podczas rozplątywania ewentualnych kołtunów nie sprawić Hachirowi żadnego bólu, robiąc to ostrożnie i uważnie. Nie chcąc zbędnie przedłużać procesu przygotowań, bez zawahania przeszła do siodłania, zaczynając od zawinięcia nóg izabelowatego w owijki polarowe z wcześniej podłożonymi podkładkami. Za chwilę na grzbiet narzuciła pad, na którym ułożyła siodło. Chwilę zajęło jej upewnienie się, czy wszystko leży dokładnie tak, jak leżeć powinno, bo odkąd ostatni raz używała tego rzędu minęło już trochę czasu. Wstępnie dociągnęła popręg, a następnie założyła na łeb Hachiro ogłowie z wpiętym pelhamem, zapinając łańcuszek i podgardle. Sama założyła kask i wyprowadziła ogiera na zewnątrz stajni, gdzie raz jeszcze dociągnęła popręg, a za chwilę dosiadła go z ziemi. Poprawiła się w siodle, opuszczając luźno nogi wzdłuż siodła. Za chwilę wysunęła dłoń z wodzami przed rożek, łącząc to z subtelnym sygnałem łydek, stępem ruszając w stronę obiektów treningowych.
/ztHachiro - 2020-01-18, 15:05 Po pierwszej głosowej pochwale, cicho wypuścił powietrze nosem, zadowolony w równym poziomie, co dziewczyna. Co prawda, nie wiedział za bardzo, za co go chwali, w końcu chodzenie spokojnie przy człowieku było dla niego naturalne. Widząc jednak smakołyk, nie śmiał odmówić, ostrożnie biorąc go z ręki kobiety i przeżuwając z rozkoszą. Na myjce stał spokojnie, relaksując się podczas czyszczenia, a gdy kobieta zaczęła go drapać pod szyją i przy kłębie, zaczął się nadstawiać, oblizując pysk i prychając cicho z doznawanej przyjemności. Oczywiście nie zapominał o tym, jak ludzie się delikatni, dlatego napierał lekko i z wyczuciem, by nie przygnieść Astrid do niczego. Kopyta podawał grzecznie, nie obciążał przy tych nogi, która była uniesiona, sprawiając przy tym, że czyszczenie go było jedynie czystą przyjemnością. Siodło przyjął z należytą dla westernowca godnością, czując przyjemność, że ponownie może mieć je na swoim grzbiecie, wędzidło również wziął bezproblemowo. Stał spokojnie podczas wsiadania, mając opuszczoną szyję na wysokości kłębu i jedynie patrząc się, co ta dziewczyna wyprawia przy jego boku. Jak już poczuł ciężar jeźdźca na grzbiecie, skierował ku niemu uszy, oczekując na sygnał z jego strony, po czym ruszył spokojnym stępem. Kołysali się tak w kierunku obiektów treningowych, na co Hachiro podniósł głowę i nadstawił uszy przez moment, czując przypływ energii. Nie dał jej jednak wydostać się na zewnątrz, uspokajając się i ponownie wracając do pozycji wyjściowej.
ztLaylah - 2020-01-20, 21:32 Laylah ponownie weszła do stajni, gdzie czekały na nią nowi podopieczni, którymi musiała się zająć. A raczej ich kopytami. Na szczęście, nie musiała z nimi pracować codziennie, tak jak masztalerz czy bereiter, których robota z niektórymi tymi końmi musi być naprawdę ciężka. Dzisiaj czekał na nią Angel’s Wings, do którego boksu podeszła, gdy rozstawiła swój cały sprzęt. Przywitała się z siwkiem przez okienko boksu, gdy tego sobie życzył, to pogłaskała go po chrapach i kości nosowej, by zrobić dobre, pierwsze wrażenie. Poprosiła stajennego, by dotrzymał jej towarzystwa, ponieważ lepiej znał konia, niż ona, po czym weszła do boksu siwka. Założyła mu kantar i przypięła do niego uwiąz, by go wyprowadzić na korytarz i na swoje ustronne stanowisko, gdzie będzie musiała przeprowadzić przekuwanie. Na samym początku obserwowała, jak ogier się porusza, czy chód podczas prostej jest regularny i swobodny, czy nie kuleje i czy nie wykazuje żadnych bolesności. Pierwsze, co zrobiła, gdy już skoczek przyszedł na stanowisko, to przypięła go na dwa uwiązy, po czym rozpoczęła rozczyszczać jego kopyta zwykłą kopystką, obserwując jednocześnie stan strzałki i rowka, a także oceniając stan podków. Zdecydowanie przyda się wymiana, bo już tego kopyta wymagały, dlatego przygotowała sobie już potrzebny sprzęt, nie stresując się jakoś za bardzo. Już dość sporo koni ogarnęła, jednym grzeczniejszych, drugich mniej, ale już jakieś doświadczenie z kowalstwem miała. Co prawda, nie było ono jakieś wybitne, ale zawsze jakieś było. Gdyby Angel nie wykazywał żadnych niepożądanych zachowań podczas tych zabiegów, rozpoczęła właściwą pracę, Wyciągnęła jego nogę na stojak, który był dostosowany do jego wysokości, a wysoki to on był. Szczególnie w porównaniu do Layli, która była niziutka. Zaczęła odginać zagięcia podkowiaków sprawnymi ruchami, po czym zdjęła kończynę i wzięła ją sobie między nogi, by wyciągnąć je obcęgami i zdjąć podkowę z nogi. Gwoździe na razie schowała do kieszeni, by potem odłożyć je gdzieś dalej, a podkowę odrzuciła do reszty swojego sprzętu, po czym przyjrzała się nodze, czy wszystko jest w porządku. Ponownie kopystką oczyściła kopyto, po czym rozpoczęła nożykiem wycinać wierzchnią część martwej tkanki, dokopując się do żywych części, które wyglądały na nieuszkodzone, prócz oczywiście śladów po gwoździach. Oczywiście reagowała natychmiastowo na wszelkie bunty czy próby wyrwania nogi, przytrzymując ją i ganiąc głosem.Dapple Grey - 2020-01-21, 00:20 Siwy ostatnie miesiące spędzał głównie na pastwisku, co było w zasadzie jedynym sposobem na pozbycie się jego nadmiarów energii. Niestety, wraz z pogarszającymi się warunkami pogodowymi te wypady były ograniczane, co odbiło się na samopoczuciu ogiera. Z tego powodu był bardzo podminowany i dopadał krat za każdym razem, gdy ktoś obok nich przechodził, domagając się uwagi, nawet jeśli nie wyglądał zbyt zachęcająco ze swoim zachowaniem. Mimo że był zajęty jedzeniem przydzielonego mu siana, jednym okiem ciągle łypał złowieszczo w kierunku korytarza, gdyby jednak ktoś miał zaszczycić go swoją obecnością.Hollywood Hell'o - 2020-01-21, 06:11 Nie dość, że dziś zamiast najpierw na padok został wypuszczony tylko i wyłącznie na karuzelę, to jeszcze po powrocie z niej nawet nie trafił od razu do boksu. Stajenny zaprowadził gniadego na myjkę, gdzie kolejno podnosił mu nóżki i wybierał brudy z kopyt. Holly, jako koń grzeczny i uprzejmy, dobrze nauczony manier przez mamkę, bez zająknięcia podawał nogi, by w końcu ku swojej uciesze zostać odprowadzonym do swojego mieszkania z wyczyszczonymi podeszwami. Niewiele robiąc sobie z tego małego odstępstwa od normy zajął się "swoimi sprawami" - czyli po prostu skubaniem sianka, nie wiedząc, że czeka go dziś wizyta kowala.Anthony Wayford - 2020-01-21, 12:35 Roboty było jeszcze sporo, więc Tony nie tracił czasu i udał się po kolejnego konia. Tym razem padło na Hollywooda, którego Wayford zastał podczas jedzenia siana. Widząc, że koń ma jeszcze kantar na głowie, wziął do ręki sam uwiąz i głosem uprzedził gniadego o swoim zamiarze wejścia do boksu. Następnie otworzył drzwi i wszedł do środka, by w pierwszej kolejności przywitać się spokojnie z koniem, a dopiero potem go "odłowić" i wyprowadzić z boksu.
W podkuwaniu ponownie miał mu pomóc stajenny, który dostał oldenburga do ręki po tym, jak Tony wyprowadził go na zewnątrz, gdzie dotąd podkuwał wszystkie konie, poza Lavardem specjalnej troski. Podczas gdy stajenny trzymał Holly'ego na uwiązie i pilnował, by koń nigdzie nie chodził, Wayford poprosił gniadego o podanie nogi. Zamierzał pierw wyczyścić kopyta, ale gdy się okazało, że zostało to zrobione wcześniej, to przytrzymując przednią nogę gniadosza w powietrzu, sięgnął po obcęgi i z ich pomocą zaczął odginać zagięcia podkowiaków, a potem wyciągać je po kolei aż do pełnego zdjęcia podkowy, którą wraz z gwoździami odłożył na bok. Podobnie postąpił z pozostałymi nogami, nie zapominając nagradzać konia za współpracę chociażby dobrym słowem, na co była duża szansa, bo chyba wszyscy byli grzeczniejsi od poprzedniego klienta.