Renaissance - 2020-01-14, 20:31 Następnego dnia, jak zwykle o tej potrze, stałem z łbem w przejściu i z postawionymi na sztorc uszami, czekałem na przyjście kogoś, kto wyprowadziłby mnie na padok. Nie rozumiałem powodów takiego spóźniania się, ale skoro nic nie mogłem na to poradzić, wyczekiwałem cierpliwie, rżąc przy tym na każdego człowieka, który przechodził korytarzem. Część stajennych decydowała się podejść i pogłaskać moją głowę, ale mimo zainteresowania, nie mogłem liczyć na nic więcej ;cLavard Sontesique - 2020-01-14, 20:52 Nie spodziewał się tego, że Tony skutecznie wyceluje w jego pysk tym samym skutecznie odganiając go od siebie. Lekko zdezorientowany cofnął łeb i położył po sobie uszy za moment podrzucając nim nerwowo ku górze. Nie spodobało mu się to, ale przynamniej taki przekaz był jasny i skutecznie trafił do czarnego czerepu.
Po wyczyszczeniu przodów przyszła pora na bardziej ryzykowną zabawę, jaką było wyczyszczenie tyłów. Z reguły ogier był bezproblemowy w trakcie czyszczenia kopyt, bo od najmłodszych lat był tego skrupulatnie uczony. Jednak mimo to Lavard wręcz złośliwie w pierwszym odruchu podniósł nogę i za moment ją wyrwał znów odstawiając na ziemie. Przy ponownym podejściu zaczął się walić na Tonego, a gdy to nie podziałało to w pewnym momencie wystrzelił z impetem do tyłu nie dbając o to, czy Wayford znalazł się w zasięgu jego kopyt.Audrey - 2020-01-14, 21:22 Po krótkiej przerwie od pracy wróciła do segmentu, w którym znajdowały się ogiery. Tym razem nie miała żadnego problemu z odnalezieniem właściwego boksu, bo jej kolejnym pacjentem miał być Renaissance, z którym przeprowadziła trening dzień wcześniej. Przywitała go ciepło, zapewne spotykając się z taką samą reakcją, biorąc pod uwagę, jak kochanym koniem był. Niestety tym razem odwiedziła go w mniej przyjemnych okolicznościach. Przyszła jednak sama, poznawszy jego przyjazny charakter na tyle, żeby czuć się bezpiecznie, tak więc zaraz przystąpiła do zakładania rękawiczek i przygotowywania sobie szczepionek, z którymi weszła do środka. Uważała na to, żeby karus pozostał spokojny na ich widok, chociaż i tak nie pokazywała mu ich specjalnie. Podeszła do jego łopatki, oferując mu dłuższe głaskanie i drapanie w okolicach szyi. W pewnym momencie uszczypnęła kawałek luźniejszej skóry, w którą wbiła igłę, uspokajając go głosem, jeśli się zestresował z tego powodu. Tym samym sposobem zaaplikowała pozostałe szczepienia, na koniec pozostawiając sobie odrobaczenie. To miało przebiec nieco sprawniej, tak więc bez zawahania zaaplikowała ją pod język ogiera, trzymając jego pysk w górze dopóki nie połknął całej zawartości. Co prawda zamiast naklejki dzielnego pacjenta, otrzymał kilka kostek cukru i jeszcze więcej pieszczot, ale sama nie potrafiła się przed tym powstrzymać, zdobyta jego beztroskim zachowaniem z wczorajszego treningu. <3Anthony Wayford - 2020-01-14, 21:49 Nawet nie starał się utrzymać nogi ogiera w powietrzu, gdy ten spróbował ją wyrwać i po chwili z hukiem odstawił ją na ziemię. Cierpliwie odczekał chwilę i spróbował raz jeszcze, tym razem czując, jak Lavard uwala się na niego całym ciężarem ciała. Nie czekał aż koń postawi na swoim lub się rozmyśli, tylko gwałtownie puścił jego nogę, prawdopodobnie wytrącając holendra z równowagi.
- K... mać - warknął pod nosem, znowu oglądając się na konia, z którym przez chwilę mierzył się wzrokiem, musząc się powstrzymać, żeby go nie utłuc gołymi rękami. Przez kilka sekund czekał aż obaj ochłoną, po czym raz jeszcze poprosił o podanie nogi. Jeśli wtedy mimo wszystko spotkał się z próbą kopnięcia, też przestał być miły i znowu strzelił go ręką, żeby postawić go do pionu. Skoro tylko to działało i przynajmniej chwilowo dystansowało konia, to chyba nie miał nic do stracenia.
Jeśli jednak darował sobie kopanie, to po wyczyszczeniu kopyta Tony nawet go ładnie pochwalił. Gdy już udało mu się postawić na swoim, niezależnie od przebiegu, zajął się kolejną rzeczą, jeszcze nie taką najgorszą, bo zdjęciem podków. Tutaj już niestety nie mógł sobie pozwolić na to, by ogier mu zabierał nogi, więc nie tylko musiał je mocno trzymać, ale też szybko działać przy "odrywaniu" podków, które na szczęście odchodziły dość gładko.Lavard Sontesique - 2020-01-14, 22:04 Gdy Tony gwałtownie puścił jego nogę ogier przez chwilę się zachwiał tracąc tym samym równowagę. Szczęśliwie szybko ją odzyskał i szybko podniósł się do pionu jednocześnie nerwowo zerkając do tyłu i mocno napierając na uwiązy. Nie podobało mu się to wszystko, a nerwowa atmosfera jedynie bardziej go nakręcała sprawiając, że z pomiędzy gęstej czarnej grzywy znów zaczęły wyłaniać się diabelskie rogi.
Słysząc przekleństwo ze strony Bruneta parsknął ciężko i raz jeszcze obejrzał się za siebie, gdy Tony po raz kolejny próbował wziąć jego nogę. W tym momencie spróbował kopnąć wyrzucając mocno kończynę do tyłu. Szczęśliwie nie trafił w Wayforda, ale wyraźnie poczuł upomnienie, o które pokusił się kowal w takiej sytuacji.
Sprawiło to, że przez chwilę stał skonsternowany, ale finalnie dał nogę bez większego sprzeciwu, najwyraźniej uznając prawo dżungli i kierując się zasadą, że zdrowy wpierdol nie jest zły.
W trakcie czyszczenia kopyt jeszcze trochę się szarpał, ale finalnie dał sobie zdjąć podkowy bez większych atrakcji. Zwykle mocno je ścierał, dlatego odchodziły bez najmniejszego problemu ułatwiając mężczyźnie zadanie.Renaissance - 2020-01-14, 22:09 Na widok Audrey, zarżałem cicho, choć mimo wszystko nie świadczyło to jeszcze o moim przywiązaniu. Z postawionymi uszami śledziłem jej ruchy, odsuwając się odrobinę, żeby pozwolić dziewczynie wejść do boksu i od razu schyliłem głowę do jej dłoni. W pierwszej kolejności sprawdziłem czy nie ma w nich marchewki, chrapami delikatnie błądząc po nagiej skórze, a kiedy tylko sprawdziłem wszystko dokładnie, zaciągnąłem się i wypuściłem ciepły strumień powietrza prosto na jej ciało. Znowu delikatnie zaczepiłem ją zębami, jak źrebak chwytając ostrożnie skrawek kurtki tylko po to, żeby za chwilę puścić go i pozwolić jej wyjść. Nie przypuszczałem, że wróci ze strzykawką, dlatego kiedy wróciła z ogromną ilością głaskania, od razu zacząłem wyginać się i robić śmieszne miny. Prężyłem ciało, czasami swoim ciężarem lekko napierając na kobietę, ale szybko ten stan rzeczy uległ zmianie, kiedy wbiła igłę. Natychmiast stanąłem jak wryty, odnosząc wrażenie, że zdradziła mnie w tym momencie. Lekko podniosłem głowę, sztywno stojąc na nogach i mimo, że nie robiłem problemów, kolejnych pieszczot nie przyjąłem z takim entuzjazmem. Pozwoliłem się odrobaczyć, ale już nie wyginałem się, kiedy próbowała sprawić żebym zapomniał. Dzisiaj byłem już obrażony. Nawet cukru nie chciałem Luke - 2020-01-15, 02:15 Po treningu przybył z Licorne w ręku z powrotem do budynku stajni, by w odpowiednim miejscu ją rozsiodłać, oporządzić a na koniec zaprowadzić na te kilkanaście minut na solarium. Sam wykorzystał ten czas na uprzątnięcie jej sprzętu i małe co nieco w postaci kanapki, którą jadł już przy niej by mieć oko na karą. Finalnie odprowadził ją do boksu i dokarmił paroma łakociami, a przygotowany miał cały zestaw bo w końcu tej wybredocie może coś od tak nie posmakować, więc był uzbrojony w jabłko marchew, kostki cukru oraz końskie cukierki w kilku różnych smakach. Zaletą zimy była możliwość chowania takiej ilości po kieszeniach.
Kiedy już się z nią pożegnał, musiał poogarniać jeszcze parę rzeczy, pojeździć parę koni, poprowadzić kilka treningów. Przemierzył dzięki temu całą stajnię kilka razy w ciągu całego dnia, w którymś momencie nawet zauważając Lavarda w towarzystwie kowala. Spojrzał w stronę karusa z nostalgią zanim nie poszedł po prostu dalej. Dawno dawno temu, po sprzedaży Royal Cherry'ego, praca w dużym ośrodku sportowo-rozpłodowo-sprzedażowym w Niemczech nauczyła go, że trzeba umieć pogodzić się z odejściem ze swojego codziennego życia konia, który został sprzedany dalej. Westchnął sobie cicho i wrócił myślami do obowiązków, do których się oddalił.
[ zt ]Anthony Wayford - 2020-01-15, 11:24 Nerwy Tonego na pewno nie poprawiały sytuacji, ale co tu wiele mówić; trafił swój na swego. Wayford, podobnie jak Lavard, był nieco zaburzony i z trudem radził sobie ze swoimi emocjami, więc byli do siebie podobni bardziej niż by tego chcieli.
Na szczęście jednak koń dał sobie przemówić do rozsądku i pozwolił na zdjęcie podków. Wtedy Tony mógł się zabrać za werkowanie, którego szczerze mówiąc obawiał się najbardziej, bo nie mógł się podczas niego aż tak spieszyć. Jego obawy nie wynikały stąd, że spodziewał się, że ogier może mu zrobić krzywdę. Po prostu nie miał ochoty się z nim szarpać, a podczas robienia kopyt Lavard mógł mieć ku temu powód...
Niemniej Wayford od razu zabrał się do pracy, żeby nie wystawiać cierpliwości konia na próbę. Znowu zaczął od przodów, które prościej było mu unieruchomić między swoimi udami, niż tyły, które Lavard miał zdecydowanie silniejsze. Zamknąwszy jego nogę w 'żelaznym' uścisku (komuś tu będą się trząść nogi xD) zaczął wycinać podeszwę i skracać róg, starając się to zrobić tak dobrze, jak przy każdym innym koniu, czyli bez szkody dla zdrowia zwierzaka, a jednocześnie porządnie.Lavard Sontesique - 2020-01-15, 22:27 Pod względem wybuchów i szeroko pojętej agresji byli do siebie bardzo podobni, ale nawet to nie ułatwiało im współpracy, która nie układała się najlepiej od samego początku.
I choć mogłoby się udawać, że wszystko powoli zmierza ku lepszemu, to Lavard tuż po zdjęciu podków zaczął się już trochę nudzić. Przez to ciężej było mu ustać w miejscu, niecierpliwiąc się zaczął kombinować i rozglądać się na boki jednocześnie tańcząc przy tym na boki.
W pierwszym odruchu wyrwał Tonemu przednią nogę z ręki zanim jeszcze Brunet zdążył cokolwiek zrobić. Dopiero przy kolejnej próbie i skutecznym unieruchomieniu stanął w miejscu i pozwolił sobie na zrobienie manicure. Całkiem dzielnie to znosił chociaż momentami zdarzało mu się przenieść ciężar ciała na Tonego, który musiał jakoś sobie radzić.
Przy tyłach zaczął się trochę denerwować, ale poza próbą chodzenia na trzech nogach nie kombinował nic więcej, dzięki czemu Wayford całkiem swobodnie mógł operować specjalnie zakrzywionym nożem czy tarnikiem w trakcie werkowania kopyt.
Gdyby tylko wiedział, że były papa Luczek gdzieś tu z jest to z pewnością wezwałby pomoc i poskarżyłby się na kowala. Anthony Wayford - 2020-01-16, 10:09 Na nieszczęście Lavarda Tony miał wystarczająco dużo siły, żeby go utrzymać, choć z pewnością miało się to potem na nim zemścić. Już teraz czuł jak niemiłosiernie napierniczają go mięśnie, a z czasem miało być jeszcze gorzej. Mimo wszystko zacisnął zęby i wytrwale robił swoje, starając się bardziej nie wyżywać na koniu, któremu przecież nie chciał zrobić krzywdy ani znarowić go jeszcze bardziej. Dlatego chwalił go ilekroć zachowywał względny spokój.
Wykonawszy koniowi manicure i pedicure , przeszedł do ostatniego etapu tej wizyty, czyli uformowania i przybicia nowych podków, co ponownie wymagało od Lavarda bezwzględnego spokoju. W zamian trwało to bardzo szybko - Tony miał już taką wprawę, że niemal błyskawicznie był w stanie przybić nową podkowę. Trochę więcej czasu zajmowało mu poobcinanie i pozaginanie podkowiaków, ale i z tym wkrótce się uporał, wreszcie mogąc zakończyć tę ciężką przeprawę jaką było spotkanie z Lavardem.
Odwiązał go i już nawet nie sprawdzał, jak kary chodzi, tylko tyle, co sam zdążył zobaczyć podczas drogi powrotnej do boksu. Dla bezpieczeństwa wszystkich najlepiej było przymknąć Lavarda jak najszybciej, więc Tony raz dwa zaprowadził go do jego mieszkanka, do którego wprowadził go osobiście, nie ryzykując zwalniania konia z uwiązu przed drzwiami. Jeszcze by go zrobił w jajo i się cofnął.
W środku odpiął uwiąz, po czym wyszedł z boksu, zamykając go. Czekało na niego jeszcze kilka koni, ale póki co, poszedł ogarnąć dotychczas powstały bajzel.Noblesse - 2020-01-16, 16:59 Noblesse w ostatnich miesiącach swojego życia nie pracował zbyt wiele. Brak zawodnika o odpowiednich gabarytach i umiejętnościach sprawił, że jego dotychczas intensywnie rozwijana kariera skokowa stanęła w miejscu. Choć w teorii nie brzmiało to dobrze, w rzeczywistości brak pracy nijak nie odbił się na samopoczuciu i zachowaniu ogiera. Wyjścia na pastwisko na cały dzień ze stadem pokrywały jego zapotrzebowanie ruchowe, a ilość owsa w diecie została znacząco zmniejszona, stąd też nadal był sympatycznym, grzecznym i tylko trochę zaczepnym kucykiem. O kilka kilogramów cięższym niż pół roku temu, ale przynajmniej było go więcej do kochania. <3Tate - 2020-01-16, 17:19 Dogadała się z Valentino i Delphine, że dzisiejszy trening Lucii odbędzie się na kwalifikowanym ogierku skokowym. W końcu dziewczynka wciągnęła się w jeździectwo, zaś jej ojciec robił wszystko co możliwe, aby Włoszka rozwijała się o osiągała powoli, malutki sukces. A wtedy wkroczyła Tate, cała na różowo...
Przede wszystkim Tate chciała dziś dać małej trochę luzu ale i swojego własnego doświadczenia. Wcześniej przygotowała parkur, cały sprzęt, aby udać się do Noblesse, bułanego ogierka. Przed samym boksem zacmokała i wyciągnęła do niego rękę z talarkiem marchewki, sprawnie wchodząc do boksu i przymykając drzwi. Nie była taka jak Delfin, która codziennie poświęcała swoim koniom pół godziny na głaskanie- Tate po prostu pogłaskała go po chrapach, następnie sięgnęła lewą ręką pod jego głowę, sprawnie nasuwając prawą kantar z doczepionym już uwiązem, aby po sekundzie wyprowadzić go spokojnym krokiem na myjkę. Miała wpierw rozgrzać ogierka na lonży, nim pojawi się Lucia, aby mieć pewność co do jego grzeczności. Noblesse - 2020-01-16, 17:42 Nie spodziewał się dziś żadnej służbowej wizyty, stąd też nieco zaskoczył go widok nieznajomej kobiety pod drzwiami boksu - oprócz Delfina i stajennych raczej mało kto zaglądał do niego w celu innym, niż żeby poczęstować go smakołykiem albo po prostu zachwycić się sportowcem w formacie podróżnym. Nie zareagował jednak negatywnie, wręcz przeciwnie, ciągnąc szturmem w stronę drzwi boksu, aby łapczywie porwać talarek marchewki z dłoni Tate, od razu traktując ją z dużą ufnością. Instynktownie cofnął się wraz z otworzeniem drzwi boksu, robiąc dziewczynie miejsce, nie oponując wobec założenia kantara, na co pozwolił w zasadzie bez jakichkolwiek emocji. Żwawym krokiem opuścił boks, energicznie krocząc u boku kobiety i z zainteresowaniem rozglądając się po stajennym korytarzu, raz po raz delikatnie trącając Tate w ramię czy w dłoń, zapewne w poszukiwaniu smakołyków jak na łakomego kucyka przystało.Red Star d'Argent - 2020-01-16, 18:51 Od kiedy Argent utraciła właścicielkę, straciła też możliwość do bardziej regularnego i wymagającego wysiłku. Ten był dość potrzebny w jej przypadku, ale z powodu jego braku nie traciła głowy i nie roznosiła boksu, za co miał dziękować jej każdy pracownik stajni. Wykorzystywana była teraz głównie jako koń szkółkowy przez wzgląd na jej nieduży wzrost i bardzo przyjazne nastawienie oraz anielską cierpliwość. Większą część dnia spędzała jednak na padoku, a dzisiaj została odebrana jej również ta możliwość, przez co wydawała się być poddenerwowana. Wyglądała nerwowo na korytarz i próbowała zaczepić przechodzących ludzi, domagając się uwagi i odstawienia z powrotem na dwór.Tate - 2020-01-16, 19:38 No to siema, oto ja! Prowadząc go zaś, co raz gładziła jego gładką szyję, śmiejąc się z tej próby perswazji i dobrania się do smakołyków. Nie teraz mały, za chwilkę. Już na myjce przyczepiła ogierka na jeden uwiąz, bowiem był i tak grzeczny, zaś miała łatwiejszy dostęp do niego, dzięki temu. Zabrała się za czyszczenie kopytek, całego ciała oraz dokładnie przeczesała mu grzywę i ogon. Wszystko potraktowała także odżywką, bo tak kazała mamcia Delfinek, a skoro ona tak każe, to nie ma opcji. Przy okazji była to niespodzianka dla Lucii, bo wszystko pachniało truskawkami!
Po wszystkim odziała mu fioletowe ochraniacze i równie fioletowy czaprak, założyła także napierśnik, coby mieć pewność, że dziewczynce się siodło nie zsunie, a na sam zapięła mu siodło skokowe i założyła uzdę, ozdobioną ozdobnym naczółkiem. Bo wiadomo, gwiazda dla małej gwiazdy musiała wyglądać zajebiście!
Po wszystkim wzięła jelonka na lonżę i biorąc także bat ujeżdżeniowy w oficerkę, skierowała się w stronę zaplanowanego miejsca treningu. /zt