To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Jessie - 2017-02-28, 21:29

Dzisiaj było jej łatwiej poczuć się swobodnie podczas galopu, przede wszystkim dlatego, że był on w pełni zaplanowany. Wtedy, w lesie, War całkiem wymknął się jej spod kontroli, przez co zupełnie nie było jej do śmiechu. Poza tym było ślisko, otoczenie nie dawało żadnej możliwości wyjścia z tej sytuacji... Teraz była nawet skłonna się uśmiechnąć, co po chwili rzeczywiście miało miejsce. Dobrze się czuła pędząc tak po torze, na co pozwalała ogierowi jeszcze przez dłuższą chwilę. Nie chciała po tej galopadzie od razu przechodzić do niższego chodu, więc nie mogła doprowadzić do sytuacji, w której ogier nie miałby już siły dłużej galopować w ten sposób. Wyczuwszy go, półparadami i głosem zaczęła go zwalniać do bardziej roboczego tempa. Zdawało jej się, że powinien chętnie przystać na taką propozycję - w końcu nie odbierała mu możliwości ukochanego galopu, a jedynie poprosiła o zmniejszenie tempa.
War Admiral - 2017-02-28, 21:44

Chcąc czy nie chcąc siwka dopadało zmęczenie i nie mógł biec takim tempem przez wieczność, chociażby tego chciał. Czuł się mocno rozluźniony i chętnie posyłał nogi przed siebie, które zresztą Jess mogła śmiało zobaczyć ze swojego punktu widzenia. Jego przody rozciągały się jak nigdy dotąd! Plecy kompletnie odpuściły rozluźniając się i zdrowo pracując, i o dziwo gdy tylko Jess zaczęła go wycofywać to chętnie zwolnił. Chyba nigdy w życiu tak chętnie nie przeszedł do wolniejszego tempa jak teraz. Nie miał obecnie siły już biec dalej tak szybko, będąc mocniej spoconym na szyi i słabiźnie. Nie mówiąc o pianie między pośladkami, która już chwile towarzyszyła mu podczas biegu. Łapiąc głośno powietrze i robiąc to w krótkim odstępie czasowym, jedynie wyrzucał mocno nogi do góry podczas roboczego biegu.
Eight Belles - 2017-03-01, 00:24

Zwolniła tak, jak chciał tego chłopak, mniej więcej poczuwała się, że jest mu to winna po tym, co mu przed chwilą odstawiła, taka jej końska mentalność. Była zadowolona, że ma nad sobą osobę, która na takie zachowanie nie reaguje biciem, czy też krzykiem, te dwie rzeczy działy się w przeszłości dość często i przez to Eight pogłębiała swoje narowy, ale też częściej testowała jeźdźca, by mieć pewność, że nie musi się go obawiać. W innym przypadku zapewne rozpętałoby się tu małe piekło, gdyż Belles słynęła z dramatycznych scen, gdzie ktoś ją uderza, a ona postanawia mu oddać w każdy możliwy sposób jaki zna. Teraz jednak była rozluźniona i spokojna o ten trening, a przede wszystkim mogła robić to, co kochała, więc było to jej jak najbardziej na rę... kopyto. :lol:
Zadowolona parła do przodu w pełnym zgraniu z Aidenem, dopóki nie zobaczyła ogiera. Parsknęła głośno i wybiła się na chwilę z rytmu, inaczej by było, gdyby był tu od początku, jednak teraz trochę ją zdekoncentrował, a sama klacz była myśli, że to jej rywal. Nie zaparła się jednak na wędzidle, ani nie wierzgnęła, gdy zorientowała się, że do takiej sytuacji najwidoczniej nie dojdzie, przynajmniej nie na części toru, po którym ona sama biegła. Postanowiła się poprawić przed Aidenem po chwilowym zdekoncentrowaniu i szła miękko w przód bez żadnych zbędnych popisów.

Eva - 2017-03-01, 12:43

Zakładając że jest tu w miarę pusto :lol2: Eva przyszła z karym ogierem na jeden z torów wyścigowych. Wiedziała że ogier pewnie już na sam widok toru się nieco podekscytuje, ale starała się go w miarę ogarnąć w tej kwestii. Doprowadziła go do miejsca, gdzie mogli się rozgrzać odpowiednio przed planowanym treningiem wyścigowym. Poprawiła ostatecznie na miejscu sprzęt, by wskoczyć na jego grzbiet i wysłać do stępa.
Jessie - 2017-03-01, 12:51

Czując, że ogier nie wyjdzie już samodzielnie do przodu, bez obaw mogła odpuścić mu na wewnętrznej wodzy celem poklepania go po po szyi w ramach nagrody za łagodne zwolnienie. Osiągnęła swój efekt, co było nie tylko widoczne, ale również wyczuwalne, więc mogła być z siebie zadowolona. Niebawem zwolniła ogiera do kłusa, także żywego, ale w żadnym wypadku pędzącego. Anglezując, utrzymała Wara w kłusie przez dłuższą chwilę, dając mu czas na stopniowe uspokojenie oddechu i tętna, zanim przejdą do stępa. Kończąc jazdę w kłusie zaczęła stopniowo wypuszczać wodze i przy jednoczesnym podtrzymywania impulsu łydką, umożliwiła Admirowali wypuszczenie nosa do dołu, co ze względu na odblokowane plecy także powinno wyglądać lepiej niż zwykle. Kolejno przeszła do stępa, w którym zabrała już konia do środka toru, nie chcąc nikomu nie przeszkadzać. Pozostawiła mu długie wodze i raz jeszcze pogłaskała go po szyi. Po paru minutach nawet z niego zsiadła, by występować go do końca w ręku. Nieco poluźniła przy tym popręg i podciągnęła strzemiona po obu stronach, a gdy ogier już ostygł, zaprowadziła go do stajni. /zt
Aiden Craven - 2017-03-01, 13:49

Rozkojarzenie, które się pojawiło w momencie dostrzeżenia przez Eight Wara, nie było niczym groźnym czy choćby wartym uwagi. Na gonitwie coś takiego nie miałoby nawet miejsca, więc Aiden jedynie postarał się o szybkie zwrócenie myśli klaczy na właściwe tory, półparadą i cmoknięciem zwracając na siebie uwagę. W dalszym ciągu prowadził ją galopem, nie zmieniając tempa. Belles była znacznie lepiej dostosowana do biegu niż galopujący po drugiej stronie Admiral, więc mogli pozostać w galopie dłużej niż towarzyszący im ogier. Aiden właściwie nie dopatrzył się większych oznak zmęczenia po klaczy, dlatego gdy tamci już przechodzili do kłusa, blondyn pozwolił klaczy na lekkie przyspieszenie. Nie był w siodle wyścigowym, więc wyjątkowo nie użył kostek, ale bardziej łydek celem pogonienia klaczy. Wciąż nie było to tempo, które osiągnęłaby ścigając się z jednym koniem, lecz jak najbardziej dawało możliwość porządnego rozgalopowania się w przód, a co za tym idzie - rozluźnienia się, głównie w plecach. Po połowie okrążenia w takim tempie znowuż zaczął ją zwalniać, tym razem aż do kłusa, w którym zaczął "anglezować". Pozostał w nim na dłuższą chwilę, by nie zrobić Eight krzywdy przejściem do stępa po wysiłku. Kiedy uznał, że już może sobie na to pozwolić, przeszedł do stępa i skierował klacz do środka toru, nowo przybyłej parze zostawiając miejsce. Praktycznie od razu zeskoczył z grzbietu karej by rozstępować ją w ręku, a w międzyczasie także nagrodzic. Po uczciwym i solidnym rozstępowaniu odprowadził Eight do stajni. /zt

/wpisz sobie punkty jak za trening kondycyjny ;d

Soul Eater - 2017-03-01, 15:55

Furkocząc z podekscytowania caplował u boku dziewczyny, oglądając się żywo na boki. Była to jego pierwsza wizyta na torze od kilku miesięcy, więc trudno go było utrzymać w ryzach. Towarzystwo innych koni wcale tutaj nie pomagało, nawet jeśli było ich tylko kilka. Gdy znaleźli się na torze, ogier przystanął na moment w miejscu, umożliwiając Evie poprawienie wszystkiego i wdrapanie się na jego grzbiet, po czym wrócił do żywego stępa. Przynajmniej chwilowego, bo utrzymanie go w tym chodzie graniczyło z cudem. Co chwilę przechodził do galopu i wyrywał do przodu, nic sobie nie robiąc z siedzącej na nim amazonki. Jedynie wędzidło go uwierało w pysku, przez co nie rozszalał się na dobre. Jeszcze :lol2: .
Eight Belles - 2017-03-01, 17:14

Szybko zapomniała o ogierze, który ją wcześniej rozkojarzył i zwróciła pełną uwagę na Aidena, w końcu to on ją prowadził i wspomagał. Ucieszyła się z możliwości chwilowego zwiększenia tempa i wykorzystała to jak tylko mogła, lecz wciąż pozostawała w porozumieniu z jeźdźcem. Wyciągnęła mocnej przody i asekurowała się tyłami z których mocniej się odbijała. Chwila beztroskiego galopu była potrzebna na koniec treningu, a jednocześnie służyło to jej jako swego rodzaju nagroda. Teraz mogła uznać, że czuje się zwycięsko, trening ją odciążył i wyciszył, a nogi w końcu zostały porządnie rozprostowane i wyciągnięte. W zadowoleniu przebiegła połowę okrążenie i zaczęła zwalniać bez większych protestów. Przeszła do kłusa, z początku nadal nadmiar aktywnego, jednak swobodnie i powoli zwalniała tempo, by w końcu iść spokojnym kłusem z odpowiednim tempem. Kiedy już się rozkłusowali, zwolniła na znak Aidena do stępa i zeszła w środek toru. Poczuła, że jeździec z niej schodzi, więc postanowiła, że może się otrzepać i to też zrobiła w nieco komicznym aspekcie. Pozwoliła się rozstępować w ręku, przyjęła z wdzięcznością smakołyk i nie obyło się bez namierzenia chrapami kurtki chłopaka, a po wszystkim ruszyła za nim do stajni.

/zt

Eva - 2017-03-01, 17:28

Eva mimo dość drobnej budowy wbrew pozorom nie była taka słaba. Potrafiła sobie poradzić z użyciem wędzidła, a w ostateczności drobnego upomnienia w postaci pacnięcia ogiera w łopatkę najczęściej. Nie na torze, a obok niego :lol2: Tam gdzie mogli się rozgrzać swobodnie lub nie. Kobieta za pierwszym razem dość raptownie i bez większych ceregieli ściągnęła go do stępa, nawet jeśli musiała w to włożyć nieco więcej siły i energii. Za drugim nie zamierzała się już szarpać, a płot który stał na torze stanowczo jej miał w tym pomóc. Odchylając się przy drugim zagalopowaniu w siodle ściągnęła wodzę jak do przytrzymania ogiera do wolniejszego chodu, by dość hardo skręcić go w kierunku płotu. Ogier nie był raczej samobójcą i skoczkiem, więc nie chcąc się zabić na płocie to raczej automatycznie zwolnił. Kobieta nie zamierzała się z nim szarpać, bo nie miała na to zbytniej ochoty. Dlatego po "wbiciu" ogiera w płot, zatrzymała go ostatecznie. Nawet jeśli próbował dalej sztuczek z nią na grzbiecie, to każda próba jeszcze galopu z nią na nim wyglądała tak samo. Licząc że za pierwszym lub kolejnym razem udało się go jednak zatrzymać, to z niego zeszła.
-Przerobię cię na pasztet. - powiedziała w żarcie oczywiście, ale tonem dość zgryźliwym. Przytrzymała go stanowczo jeśli tego wymagał do momentu, aż momentu kiedy przyszedł do nich stajenny. Już wcześniej poprosiła go o przyniesienie lonży, a teraz była prawie niezbędna. Poprawiła sprzęt z pomocą stajennego, by podpiąć lonże i rozgrzać go w ręce. Po podpięciu lonży odesłała go na koło w stępie, a raczej coś na kształt koła. Wymagała tego stępa choćby nie wiadomo co, a jak? W razie zmiany chodu na inny to zmniejszała długość lonży, zawężając jednocześnie krąg koła i uniemożliwiając pędzenie na tą łeb na szyję.

War Admiral - 2017-03-01, 18:07

Odchylił uszy w jej stronę i tak już z nimi został, ignorując całkiem otoczenie. Galopując przed siebie, pozostał okrągły i rozluźniony, będąc nadzwyczajnie delikatnym w rękach Jessie. Najmniejsza zmiana i ogier już wszedł w żwawy, acz nie ,,ścigający się" kłus. Nogi wręcz same pchały mu się do przodu, poprawiając jakość chodu, chociaż może momentami przesadnie nimi wymachiwał. Był jednak zbyt zmęczony, żeby je ogarniać i pozwalać sobie na krótszy wykrok. Oddychając głośno, rozciągnął górną linię mięśni, oraz całą szyję, schodząc nosem niemalże do samego podłoża. Zachowując skierowanie nosa do przodu, zaufał ręce brunetki i dalej pojawiał się na wodzy, nie uciekając, ani się nie chowając. Kroczył luźno i nawet w takim tempie Jessie mogła sobie pozwolić usiąść w siodle i by wręcz płynęła na jego grzbiecie. Dopóki nie przeszli do stępa, w którym równie szeroko kroczył. Siwek mielił wędzidła w pysku i próbował się wytrzeć o brunetkę, powoli schnąć i uspokajając się po tym wysiłku. Czuł się jednak rozluźniony fizycznie i psychicznie, co powinno doskonale wpłynąć na ich dalszą współpracę.
Wkrótce opuścił tor za brunetką, nawet nie skupiając się na całym świecie.
/zt

Soul Eater - 2017-03-02, 19:13

W pewnym momencie podrzucił zadem, pokazując, że takie szarpanie ani trochę mu nie odpowiada. Wyglądało na to, że przez te kilka miesięcy nic nie robienia zrobiła się z niego wredna zołza. Po tym jak Eva wjechała nim w płot wielce się oburzył, bo aż przysiadł na zadzie i zarzucił łbem. Współpraca z nim będzie trudna w tym sezonie, ale chyba warto. Ostatecznie stanął, by dziewczyna mogła z niego zejść, a gdy podpięła lonżę sam wyszedł na obszerne koło, parskając przy tym głośno. Długo nie postępował, bo po przestępowaniu połowy koła przyspieszył do galopu, strzelając z zadu. Na coraz krótszej lonży było to trudniejsze, więc zwalniał. Ogarnięcie go zajęło trochę czasu, ale Eva wyszła w końcu na swoje, bo teraz stępował dookoła niej, wydając z siebie co chwilę głośne parsknięcia. Potrząsnął łbem i obejrzał się na nią. Trochę się zmęczył tymi szaleństwami, ale to nie znaczy, że całkowicie nie miał siły. Był wyścigowcem, więc naprawdę trudno było go wymęczyć. Położył uszy po sobie, biorąc głęboki oddech i dalej stępował dookoła, utrzymując równe tempo.
Eva - 2017-03-03, 07:22

Na szczęście kobieta na koniach nie siedziała od wczoraj i potrafiła sobie z takimi wybrykami poradzić. Jej natomiast nie odpowiadało że ogier leci na łeb na szyję i pobrykuje, więc można było uznać że byli kwita. E no coś tam robił, więc niech nie narzeka. Nie którzy mieli gorzej od niego i jakoś musieli z tym żyć, więc no niech się pocieszy że zawsze mogło być gorzej. Kobieta mimo niepełnego siadu dobrze trzymała się na grzbiecie konia, nie przejmując się jego oburzeniem. Czy było warto? To się dopiero okaże :-P Kobieta skrupulatnie wymagała od niego tego stępa, jednak zmieniała kierunek i nawet średnicę koła. Nie chciała go całkiem zanudzić na śmierć, więc po około 20minutach stępa - pogoniła go do kłusa. Tutaj również pilnowała tego kłusa, by mimo wszystko jednak był ów chodem. Znowu około 20minut tego kłusa na obie strony z różnymi średnicami koła. Potem zwolniła go do stępa i stój, by jednocześnie poprosić stajennego o pomoc. Eva dosiadła ponownie ogiera, a facet zaprowadzi ich do bramek startowych. Pewnie w końcu jakoś do nich trafili z mniejszym czy większym problemem, by w jednej zostać zamkniętym. Kobieta przygotowała się w siodle do biegu, delikatnie już motywując karosza do tego by zaraz pobiec.
Soul Eater - 2017-03-04, 12:43

Stępował dookoła, regenerując jednocześnie swoje siły. Zmieniał kierunki i chodził po różnej średnicy, ale nawet z takimi małymi urozmaiceniami zaczynał się bardzo nudzić. Dlatego na przejście do kłusa zareagował aż za entuzjastycznie, bo od razu narzucił sobie szybkie tempo i zarzucił łbem, jakby chciał się jej wyrwać. Bez przechodzenia do galopu też się nie obeszło, bo bardzo mu się spieszyło.
Po rozgrzewce dziewczyna z powrotem na niego wsiadła, na co nie zareagował jakoś specjalnie. Nawet stał chwilę w miejscu, by mogła się wdrapać na jego grzbiet. Szastnął ogonem o swój bok, po czym ruszył w kierunku bramek startowych. Ciągnący go stajenny uniemożliwiał mu jakiś wariacji, więc stępował w miarę grzecznie, ale im bliżej byli bramek tym bardziej się ekscytował. Przed wejściem lekko się zapierał, ale ostatecznie wszedł do ciasnej 'klatki' i spojrzał przed siebie, czekając aż się otworzy.

Delfinek - 2017-03-04, 18:25

Przybyła z Scho w skowronkach oczekując, aż wcześniej trenująca para ukończy wyścig.
W tym czasie zabrała się za rozstępowanie ogiera a następnie rozgrzanie go na lonży w kłusie i galopie wraz z dokładną obserwacją ruchów. Finalnie udało się im jednak uzyskać wolny tor więc z pomocą stajennego Pani Masztalerz trafiła na grzbiet ogierka głaszcząc go po szyi i pakując do budki. Lubiła jazdę na nim bo wbrew pozorom dogadywali się coraz to lepiej a ich podobne charaktery (XD) były niezastąpione. Liczmy, że kiedyś będą się rozumieli bez słów i czynów.
W budce przyjęła odpowiedni dosiad - tyłek ku górze, ugięte kolana i pełne skupienie ze wzmocnionym kontaktem aby na sygnał i otworzenie bramek pognać mam nadzieję na grzbiecie ogierka od razu ustalając tempo pośrednie. Nie chciała by się ślimaczył, lecz wszelkie próby niekontrolowanego biegu na łeb i szyję kończyła mocną pracą kontaktu.

Eva - 2017-03-04, 21:54

Ogólnie chyba rozgrzewka wyścigowców nie należała do najciekawszych. Mieli tylko rozgrzać się do wyścigu dużo stępując i kłusując, robiąc przy tym praktycznie nic ciekawego. Przyspieszania czy zmiany w ogóle chodu były korygowane jak poprzednio, Eva zmniejszała średnicę koła no i dopiero potem znowu narzucała właściwy chód. W sumie rozumiała jego potrzebę robienia wszystkiego na już i szybko, ale mogło się to dla niego skończyć mało przyjemnie. Mógł jej wierzyć lub nie, ale serio tak było dla niego zdecydowanie lepiej. Eva w razie co pomogła nieco przepchnąć z rozumem ogiera do bramki, by jak wspominałam wcześniej go przygotować w niej do biegu. W końcu bramki się otwarły i kobieta wydała z siebie cichy cmok, by dołożyć do tego muśnięcie bacikiem zadka ogiera. Sądziła że i tak nie potrzebował tej zachęty, bo u wyścigowców to chyba instynkt działa i pcha ich z automatu do biegu. Zakładam że wyskoczyli z tej bramki, wchodząc od razu w galop. Od razu narzuciła mu średnie tempo, bo przecież pamiętała o tym w jakiej technice ogier najlepiej się czuje. Skierowała go bardziej na wewnętrzny tor, ale na obecną chwilę i tak nie miał kto ich zblokować.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group