Mirabell - 2013-12-15, 21:55 Zaśmiała się na jego minę. Na prawdę wyglądał komicznie jak warczał, a w jego minie było widać zdziwienie. Rouv powinien już się powoli przyzwyczajać do tego, że Mir robi dziwne rzeczy. Widząc jak pies nadal do niej nie podchodzi powtórzyła komendę kilka razy. Kiedy już jej oddech się nieco wyrównał wyprostowała się, a ręce puściła luźno przy tali.
-No chodź.-zawołała dodając uśmiech słysząc jego szczeknięcie. Kiedy to już do niej przyczłapał uśmiechnęła się szerzej i poczochrała go po łepetynie. Podrapała go po jego potężnej szyi kiedy to tak się prosił o te czułości <3. Schyliła się ku niemu i cmoknęła w czubek czarnego mokrego nosa. Gdy się podniosła zarzuciła w tył swoimi długimi blond włosami, które wcześniej zasłaniały jej widok na świat ;c.
-Chodź idziemy.-powiedziała i ruszyła w stronę chodnika, wcześniej klepiąc go po łopatce. Spokojnie. Jeszcze nie wychodzili z parku ; ).Rouv - 2013-12-20, 11:00 Rzadko kiedy zdarzają się momenty kiedy to Rouvek nie jest śmieszny, czasem po prostu śmieszy bardziej, a czasem mniej. Groźnie nie wygląda chyba nigdy, ale spokojnie to się zmieni! Możliwe, że jeśli Mir zajmie się farbowaniem swojej czupryny sama, w domu, to oprócz włosów, zafarbowany będzie również dywan i Rouv... Kto wie co wtedy wpadnie psisku do łebka? ;-D Czochrany przez swoją właścicielkę wystawił jęzor, zwiesił go luźno na bok, a ten powiewał niczym różowa chorągiewka. Z jego mordki nie wydobywało się zwykłe powietrze, a raczej delikatny obłoczek pary, który towarzyszył rozmowie w chłodne dni. Cmoknięty zaczął merdać wesoło ogonkiem i usiłował odwzajemnić całusa, toteż nim Mireczka zdążyła się wyprostować jego jęzor znalazł się na jej policzku, pozostawiając tam mokry ślad. <3 Nim ruszył za swoją panią, energicznie pochylił się i złapał w swoją mordkę jakiś inny patyk. Ten nie nadawał się do rzucania, był złamany i zbyt cienki, mały żeby coś z tego wyszło. Dumnie wkroczył na chodnik za blondynką. W mordce i pod faflami cały czas przewijały się drobne kamyczki, kawałki kory i sucha trawa zerwana przy okazji podnoszenia "zabawki". Idąc tak sprężystym krokiem z uniesionym ogonem i wypiętą przed siebie klatą, miętolił mały patyczek w ząbeczkach, o.Mirabell - 2013-12-21, 19:02 Ojj masz rację xd. U Mirki to by było pewne, że cały dom byłby w farbie, więc zawsze chodzi do fryzjera. Może buli kasę, ale jednak woli by jej ładny domek, choć brudny... był usyfiony jej ubraniami, rzeczami Alexis'a i czymkolwiek jeszcze .
-Fuuuj, Rouuv...-powiedziała niezadowolona, zaraz wytarła dłonią jego obślizgłe DNA.
Pochodzili sobie jeszcze po parku, Mirka jeszcze zapaliła papierosa. Co chwila dłoń była przy jej ustach zaciągając się tytoniem i wypuszczała siwy dym. Co jakiś czas zaczepiała Rouv'a, oczywiście też śmiała cicho raz po raz, aż w końcu poszli drogą do domu.
zt.Rouv - 2013-12-21, 20:26 No bo Rouvek oczywiście był czysty i nie śmiecił i nie brudził i... I... No i był taki czyścioszek, że szok. Powinna się ciszyć, że ją ucałował. Nie zawsze tak przystojny, wysoki i szczupły, lecz umięśniony mężczyzna tak słodko całuje, tak ciepło . Kiedy Mirka odpaliła papierosa, psisko prychnęło głośno, wypluwając jednocześnie patyczek i jego resztki z mordki. Nie lubił tego zapachu. Chyba żaden pies go nie lubił, ani pies, ani kot, ani koń... Ani żadne inne zwierze. Przynajmniej tak myślało cielsko. Na zaczepki odpowiadał różnie. Raz szturchnął lekko Mirkę, raz zaczepił delikatnie, z wyczuciem ząbkami, czasem mruknął coś albo cicho się odezwał. Nieświadom nawet gdzie idom, kroczył jak cień za swoją panią.
zt.Cedella - 2013-12-27, 05:56 Cudem trafiła do parku. Cudem był przechodni, którego po prostu spytała o drogę. Głupia, nie wzięła pod uwagę, że nie znała drogi. Zmęczona usiadła na jednej z ławek patrząc na sok. Szczerze wątpiła w to, że chłopak przyjdzie. Miał jej czekoladę! :< A w sumie to była głodna i chętnie by ją zjadła.
Mruknęła coś cicho pod nosem, nie mogła być teraz sama, bo zrobi coś jeszcze gorszego. Dobrze w sumie, że do niczego nie doszło, bolałoby jeszcze bardziej. Spojrzała na ten marny sok, otwierając go. Wypiła parę łyków i postawiła bok siebie. Podciągnęła kolana pod brodę, wygodnie sobie siadając. Poczeka chwilę i pójdzie gdzieś, gdziekolwiek, tylko nie do domu ani do lasu. Czuła się wychujana przez życie, o. Westchnęła cicho ponownie dzisiejszego wieczoru chowając twarz w dłoniach. Wszystko takie do kitu :< A najsmutniejsze było to, że była pewna, że Daniel poszedł do tamtej dziewczyny, chwilę się podenerwowali a teraz się kurwa kochają. Bolało. Przywali mu następnym razem.Sean Linbell - 2013-12-27, 06:03 Sean przebieg tylko kawałek drogi, czując, że szybko brakuje mu powietrza. Ostatnio chodził cały czas osłabiony, ze względu na pewną chorobę, która go dotykała. Nie przejmował się tym jednak jakoś nadzwyczajnie. Jego styl życia nie gwarantował, że będzie wiecznie zdrowy. Nie przejmował się niczym, dopóki nie mdlał kilkakrotnie w miesiącu. Chociaż, czy i w takim przypadku przejmował się swoim losem? Nie za bardzo. Jedynie rezygnował z jazdy samochodem, słusznie uważając, ze to zbyt niebezpieczne dla osób trzecich.
W parku pojawił się zdecydowanie później nić Cedella, którą nietrudno znalazł. Jak już mówił - wyróżniała się. Nie był zbyt zdyszany; na nowo przybrał uśmiech za pomocą uniesienia kącika warg. I na nowo towarzyszył mu ten chłodny, poważny wzrok. Bez słowa stanął naprzeciwko jasnowłosej, aby podać jej czekoladę, którą sama wybrała.
Dziwne, już tak dawno nie zdobył się na jakiś miły gest. Nie chciał jednak, by ktoś inny niszczył sobie życie. On sam już dawno to zrobił.Cedella - 2013-12-27, 06:19 Siedziała chwilę w bezruchu, dopóki nie usłyszała obcych kroków. Zabrała dłonie z twarzy, lustrując wzrokiem nieznajomego. A jednak? Uśmiechnęła się delikatnie, zabierając od niego czekoladę. -Dziękuję.- powiedziała cicho i posunęła swój tyłek, bo akurat wyszło, że siedziała na środku ławki.
Niszczyć życie.. A po co innego ono jest? I tak na końcu zawsze jest to samo- śmierć. Trzeba korzystać póki można.
Rozerwała papierek i po prostu zaczęła jeść czekoladę jak batona. Wiedziała, że miał swoją, więc nawet mu nie proponowała. Spuściła wzrok w dół, cicho wzdychając.
Coś było nie tak. Sean nie był zmęczony a poza tym trochę na niego czekała. Na pewno nie uciekał. Zerknęła na niego kątem oka, ponownie dziękując. Po co to wszystko było? Inaczej była by bardziej dla niego miła i nie zbiłaby tej butelki. Alkohol nie jest tani przecież :c
-Jak mogłabym się odwdzięczyć?- spytała, wycierając dłonią buzię, bo znając ją cała się ubrudziła <3 Omnomnom pożerała czekoladę w szybkim tempie.Sean Linbell - 2013-12-27, 06:30 - Daj spokój - powiedział, kiedy mu podziękowała. Może doceniałby wartość pieniądza, gdyby sam je zarabiał. A tak? Żyje tylko na zasiłku i pieniądzach, które udaje mu się zdobyć przypadkiem. Jednak wcale nie narzeka na brak jakiś luksusów czy stałego, własnego mieszkania.
Kiedy wzięto od niego czekoladę, usiadł na oparciu ławki. Sam również wyciągnął swoją czekoladę, łamiąc ją na paski. Odłożył reklamówkę. W przeciwieństwie do Cedelli, nie jadł czekolady jak batona. Powoli łamał paski na poszczególne kostki, jedząc je następnie. Wszystko wykonywał niespiesznie. Jak gdyby jeszcze całe życie było przed nim. A to nieprawda. Brakowało mu czasu. Zegar tykał zbyt szybko, zbyt mrocznie i niecierpliwie. Nie myślał jednak o tym, zupełnie nie.
- Nie potrzebuję wdzięczności - jakby się głębiej zastanowić, nie potrzebował niczego. Sean nie był człowiekiem wymagającym.
Po chwili ciszy zaczął składać papierek od czekolady, zostawiając sobie resztę na później. Nie miał zbyt dużego apetytu. Jadł mało, wyglądał słabo i był przeraźliwie blady. Najwyraźniej dziewczynę kręcą właśnie tacy, bo przecież mgła zaczepić kogokolwiek innego a nie Linbella.
- Więc, skąd pomysł na to, aby mnie zaczepić? - zapytał, zgodnie z myślami, które właśnie pojawiały się w chłopaku. Mówiąc, nachylił się w stronę dziewczyny. W końcu nie dość, ze była niższa od niego to jeszcze siedziała na niższym poziomie ławki. Poza tym, dopiero teraz miał okazję tam naprawdę się jej przyjrzeć. Jego wzrok powoli, z pewnym ociągnięciem błądził po twarzy, a zaraz także po ciele Ced. Był tym zupełnie nieskrępowany, odważnie patrzył w oczy. I równie odważnie potrafił kłamać, patrząc w kierunku nieświadom niczego osób. Tak naprawdę wiecznie kłamał.
- Sael - przestawił się tak w ogóle, wyciągając dłoń w stronę znajomo-nieznajomej.Cedella - 2013-12-27, 07:03 Nie mogło się jej dzisiaj jeszcze bardziej poszczęścić. Nie dość, że zaczepiła fajnego faceta to jeszcze miała kolację za darmo. A poza tym to Sean ją intrygował i to bardzo. Ona doceniła sam gest, dobry z niego człowiek. Cieszyła się, że ten dzień ładnie się zaczął i się ładnie skończy. Chociaż będzie nieciekawie jak nie wróci do domu, trochę za cienko się ubrała. Mogła wziąć kurtkę, eh, nie pomyślała. A te wszystkie emocje zaczęły dopiero teraz powoli opadać przez co zaczęła odczuwać chłód, jednak starała się nie dać tego po sobie poznać. Może jak trochę zmarznie to pomyśli następnym razem? Głupia.
Zawstydził ją! Nie można tak ;_; Uciekła wzrokiem na bok, biorąc głęboki wdech. Odgryzła kawałek czekolady i poowoli ją rozgryzała na mniejsze kawałeczki. Nie mówi się z jedzeniem w buzi, więc miała chwilę żeby przyzwyczaić się do tego, że Sean tak się jej przygląda. Mlasnęła sobie, przełykając tą.. słodycz. ( XD)
-Czułam jakąś tego potrzebę. A Ty wyglądasz na miłego gościa i tak to jakoś wyszło.- stwierdziła. Sama nie była pewna co nią wtedy kierowało, na pewno nie myśli.
Uniosła jedną brew, słysząc, że się przedstawił. Na co jej jego imię? A może tego wymaga kultura? Podała mu dłoń, delikatnie ściskając jego. Cześć.- powinni raczej zacząć od przywitania się, czyż nie? Zerknęła na końcówkę czekolady, miała już dość. Schowała tą resztkę do kieszeni i ponownie napiła się soczku. A poza tym to tak, Ced gustowała w chodzący trupach :DSean Linbell - 2013-12-27, 07:19 Sean w życiu nie powiedziałby, że dziewczynie się poszczęściło. Wręcz przeciwnie - Linbell oznacza kłopoty. Może nie na początku znajomości, ale im dalej tym gorzej. Intrygował nieumyślnie, taki miał sposób bycia, jednak lubił kombinować. Lubił grać, bawić się i znikać. Mimo tych dwudziestu lat, jeszcze nie dorósł. Taki miał styl życia i nic nie mógł na to poradzić.
- Czemu uciekasz? Wstydzisz się? - zapytał, zniżając ton swojego głosu. Sięgnął dłonią po podbródek Cedelli, aby delikatnie, acz stanowczo sprawić, by jej głowa wróciła do poprzedniego położenia. Na nowo mógł spojrzeć jej w oczy, prawdopodobnie sprawiając, że dziewczyna się speszy. Jakąś nieznośną chwilę później odsunął dłoń od twarzy dziewczyny a na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech, ukazujący zęby chłopaka. Zaśmiał się, odsuwając się w tym samym momencie bardziej od jasnowłosej.
- Już wiem. Ty nie szukasz przygód, tylko kłopotów, prawda? - zapytał się, chociaż nie miało to być pytaniem. Miał swoją wersję wydarzeń, której skrupulatnie się trzymał. Nie dało rady przemówić mu do rozumu. Był uparty jak osioł.
Również lekko ścisnął dłoń Ced, kiedy ta zdecydowała mu się ją podać. Niedługo to trwało, bowiem Sean czy też Sael schował obie dłonie do kieszeni swojej kurtki.
- Pokazał tobie ktoś kiedyś jak się żyje? - zapytał, po raz kolejny. Dużo rzeczy go interesowało, a szczególnie ludzka psychika. Pomimo tego, że był gadułą, potrafił i chciał słuchać tego, co inni mają mu do powiedzenia. Każdy przecież miał inne spostrzeżenia na dany temat.Cedella - 2013-12-27, 12:15 To było jasne, że jeszcze tylko chłopak pogorszy sprawę tym pytaniem. Jednak nic nie odpowiedziała, przecież znał odpowiedź. Wzdrygnęła się, kiedy została złapana za podbródek. Wbiła w niego zimny wzrok starając się utrzymać kontakt wzrokowy. Westchnęła cicho widząc jak ten suszy zęby. Na kogo ona trafiła, jeju.
Ona szukała czegoś co odciągało jej myśli od przykrych zdarzeń, które miały miejsce przed tym jak przyszła do galerii. Dla niej kłopoty to po prostu przygoda, której koniec nie musi być za ciekawy. Mniej więcej.- mruknęła cicho, powoli wpadała w coraz gorszy humor. To źle, bardzo źle.
Ściągnęła brwi, zdziwiona nieco zadanym przed niego pytaniem. Rodzice, nauczyciele? -A Tobie?-rzuciła z delikatną ironią. Wyglądał jej na kogoś, kto pominął lekcje o życiu. Zresztą co ona tam mogła wiedzieć. Głupia, naiwna, łatwowierna. Życie szablonowe jest nudne.- dodała cichym głosem po chwili. Zapięła bluzę pod samą szyję, chowając dłonie do jej kieszeń. Pizgało.Sean Linbell - 2013-12-27, 16:12 I owszem, chciał pogorszyć sytuacje. Nie wiadomo czemu, ale bawiło go, kiedy ludzie peszyli się na jego widok. A że Sean lubił się śmiać to, cóż, często tak robił. Chociaż sam pamiętał, kiedy także wstydził się patrzeć komuś w oczy. A teraz? Teraz jest to dla niego naturalny stan rzeczy. Zimny wzrok rozbawił chłopaka, który utrzymał uśmiech, ukazując rząd białych zębów .
- Małomówna jesteś - stwierdził, mówiąc raczej w przestrzeń, a nie do samej dziewczyny. Taka odważna była, kiedy go zaczepiła. Czar prysł? Wiedział, że to tylko jej jednorazowy wybryk. Coś się musiało stać w jej życiu. Wiedział, że była grzeczną dziewczynką. Od samego początku.
- Nie odpowiada się na pytanie pytaniem - przypomniał jej o tej zasadzie, którą zna każdy. Chociaż, czy zasad nie powinno się łamać? Tak czy inaczej, chciał usłyszeć od niej odpowiedź. A chcieć to móc, prawda?
Czy pominął lekcje o życiu? Wręcz odwrotnie, doświadczył ich zbyt wiele. W ciągu dwudziestu lat przeżył więcej, niż przeciętny człowiek. Dopiero teraz zaczął się uspokajać. Dni mijały mu wolnej, więcej z nich pamiętał i miały większy sens.
- Co tam mówisz? - zapytał, chociaż doskonale usłyszał to, co chciała przekazać mu nieznajoma. Poderwał się z ławki tak po prostu, bez powodu. Ruch to był jednak dość gwałtowny. Zachował się tak, jakby chciał coś zrobić, ale zaraz z tego zrezygnował. Czy było tak w istocie? Nie wiadomo.Cedella - 2013-12-27, 23:25 Małomówna? Może i miał rację. Więcej myśli, mniej mówi. Zresztą od zawsze wolała słuchać niż być słuchanym.
Tak, czar prysł, niestety albo stety. Wszystko się zgadza, prócz tego, że to tylko jednorazowy wybryk. Teraz gdy "pierwszy raz" ma za sobą to pewnie będzie i drugi. No, chyba, że spotka się z Danielem i uda się mu ładnie wytłumaczyć, wtedy nie będzie miała potrzeby robienia takich rzeczy. A dzisiaj/wczoraj to w sumie była konieczność, o. Gdyby miała portfel to zapłaciłaby i nawet by nie pomyślała o kradzieży. Mogła wrócić po niego do domu, ale wtedy mógł jej dzień skończyć się o wiele gorzej. Grzeczna dziewczynka.. nie zawsze.
Przewróciła oczami. Młoda nie wiedziała co on rozumie pod pojęciem "jak się żyje". Mogła jedynie odpowiedź kształtować na domysłach. Nie odpuści jej tego prawda?
-Nie sądzę - proszę, oto odpowiedź mająca usatysfakcjonować chłopaka.A co? Chętny by mi udzielić lekcji jak żyć?- dodała po chwili.
Chrząknęła, niemożliwe było, żeby nie usłyszał. Nie miała ochoty się powtarzać. Przestraszył ją, biedna aż podskoczyła na tej ławce ;_; Aż tempo jej serca przyśpieszyło. Wbiła w niego przenikliwy wzrok, zrobił to celowo? Kto go tam wie. -Następnym razem, prooszę, trochę mniej gwałtowniej.- no, chyba, że planował żeby dziewczyna mu zemdlała. Wzięła głęboki oddech, wypuszczając powoli powietrze z płuc. Niech go szlag.Sean Linbell - 2013-12-28, 00:50 - Wiesz, że teraz po kradzieży mogą nas szukać? - zapytał się dziewczyny, jakoś tak nagle, znikąd. Chciał jej dać do zrozumienia, że kradzież wcale nie jest niczym przyjemnym. Na początku - a i owszem. Ale później, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok to się za tobą ciągnie. Trzeba unikać pewnych ludzi, miejsc i mieć się ciągle na baczności. A Cedella z takim niepospolitym wyglądem nie byłaby dobrym złodziejem. Trudno jej nie zapamiętać.
I o to chodziło, aby odpowiedź kształtowała na domysłach. To go najbardziej ciekawiło - jak ludzie zrozumieją zadane przez niego pytanie.
- Ja? Proszę Cię - odparł, śmiejąc się cicho. Był ostatnią osobą, która mogłaby jej pokazać jak powinno się żyć. Nie nadawał się na przewodnika; sam jeszcze czasem potrafił się gubić. - Potrafię żyć, ale to moje życie. Musisz sama w sobie to odnaleźć - podpowiedział jej, szturchając ją lekko palcem w żebra. Zaraz po tym położył dłoń na głowie dziewczyny, w celu rozczochrania jej włosów.
- Wiesz co? Myślę, że za jakiś czas to Ty będziesz mogła mi pokazać jak żyć. Dogadamy się - odważne stwierdzenie, ale miał wrażenie, że mimo młodego wieku, Ced szybko odnajdzie swoją drogę. I oby ta droga była jak najbardziej pozytywna.
- Nic nie obiecuję - stwierdził, kiedy przyczepiła się do gwałtowności jego ruchu.
- To co, opijamy smutki? - szybka, spontaniczna decyzja. Miał zamiar wypić sam, ale czemu by nie skorzystać z możliwości podzielenia się.Cedella - 2013-12-28, 01:48 Wzruszyła ramionami, przecież z tego co podejrzewała on jednak za wszystko zapłacił. Jednak zdawała sobie sprawę, że ją to trudno nie jest odnaleźć. Zawsze jej zostawały peruki i pełny makijaż, dałaby radę. A najwyżej jak jej podejrzenia były błędne, to weźmie ich na litość.
No proszę, jeszcze jej podpowiedział. Linbell może i oznaczał kłopoty, ale z tego co widać, to nie tylko. Uniosła jedną brew do góry, zerkając na niego kątem oka. Ładnie to ją tak szturchać? Odwdzięczyłaby się, jednak bała się, że jeszcze mu coś uszkodzi. Nie ukrywajmy, wyglądał strasznie. Jednak nie chciała wnikać co jest tego powodem, ot, nie ciekawiło jej to nawet. Przymrużyła powieki. I ona sobie tak pozwala? Mruknęła coś cicho pod nosem, niezadowolona.
Ona? Naprawdę? Chociaż.. gdyby się tak zastanowić to chyba miał rację. Przytaknęła głową, zgadzając się. Kiedyś, gdzieś może.
-Tak - szybka odpowiedź z jej strony. Nie chciała opijać smutków, przecież ona doskonale na razie sobie z nimi radzi. -Wypijemy za twoje zdrowie, bo marnie coś wyglądasz.- tak, to był dobry powód by wypić. Do jej pełnoletności jeszcze parę miesięcy, ale i tak była z siebie dumna. W dzisiejszych czasach to takie małe gnoje się już potrafią uzależnić od jakiś świństw. I tylko to nasuwające się pytanie jak do tego doszło.
- Jesteś zadowolony z życia jakie prowadzisz?- ot, nasunęło się jej takie pytanie.