Aiden Craven - 2017-02-19, 22:37 /Dobra, koniec treningowego zapieprzu przed zawodami, pora wrócić do żywych x/.
Aidenowi cierpliwości zdecydowanie nie brakowało. Głównie dlatego, że nie miał na nic parcia. Nie ciążył nad nim żaden cel, do którego dążenie przysłoniłoby mu wszystko inne. Mógł zatem podejść do sprawy na luzie, a nawet zaczerpnąć z tego nieco przyjemności, której jazda konna dawała mu pod dostatkiem.
Uważnie wsłuchiwał się w oddech klaczy, co było już swego rodzaju przyzwyczajeniem. Właśnie na podstawie tętna i oddechu dostosowywał obciążenia względem danego konia, z szacunkiem odnosząc się do - jakby nie patrzeć - sportowca.
Anglezowanie częściowo neutralizowało wybijający chód klaczy, której Aiden dał od kilku do kilkunastu minut kłusa, podczas którego miała szansę się przygotować do biegu. Przerywał go przejściami do stępa, choć z pewnością nie można było tego określić mianem przejść; nie na tym polegał ich trening.
Kiedy chłopak uznał, że Eight jest już gotowa na galop, podczas kłusa po prostu poprosił ją o wejście w wyższy chód, lecz bez pędzenia na oślep. Na pewno nie było to też rekreacyjne "patataj", w końcu dosiadał folbluta, ale do wyścigowego tempa także było daleko. Chłopak nie spodziewał się zresztą problemów z utrzymaniem takiego tempa. W końcu nie mieli żadnego konkurenta.Eight Belles - 2017-02-23, 20:30 Mimo pozornego uspokojenia się, nadal pochrapywała z niezadowoleniem. Nabierała powoli zaufania do Aidena, jednak wszystko dla niej rozwiąże się dopiero po treningu, a do tego czasu z pewnością będzie testować dalej jego cierpliwość. Rękę do koni miał, więc nie reagowała w sposób agresywny, tylko marudziła i nadal zamykała się na niego, jednak podobały jej się te pierwsze chwile treningu. Uporczywie nie chciała robić zmian tempa, przechodzenie w stęp było dla niej katorgą, więc wykręcała się z tego jak mogła i tylko nieznacznie zwalniała swoje tempo, będąc gdzieś pomiędzy jednym, a drugim. Zauważyła, że chłopak nie przykłada do tego większej wagi i pozwoliła sobie na stopniowe olewanie tego ćwiczenia, choć wkładała w nie i tak trochę swojej pracy.
Ucieszyła się z pozwolenia na galop, początkowo wyrwała z pełną petardą i z pewnością w jakimś stopniu postarała się o wyrwanie chłopakowi rąk, ale nie minęło kilka chwil i stonowała swoje tempo do znośnego dla obu stron, choć zapewne nie wyszło to idealnie. Podrzucała przody do góry w wykroku, jakby była blokowana w pysku, ale z czasem zaczęło to przechodzić w normalnie wyglądający galop, wystarczyło trochę cierpliwości, a pomagał sam fakt, że klacz szybko się nudziła i dotyczyło to również jej wygłupów. Niezobowiązująco, jakby na koniec pokazywania humorów, lekko strzeliła z tyłów. Wróciła niezachwianie, bez utraty tempa do dalszego galopowania po torze.Jessie - 2017-02-24, 21:42 Jadąc stępem na grzbiecie Admirala w stronę torów, już z daleka starała się ocenić, czy jazda po jednym z nich będzie w ogóle możliwa. Wyglądało jednak na to, że nikt z dżokejów nie trenował teraz żadnego konia inaczej niż kondycyjnie, więc brunetka mogła sobie pozwolić na przyłączenie się. Będąc nieco bliżej, rozpoznała w drugim jeźdźcu Aidena, do którego pomachała, zaraz jednak skupiając się na swoim koniu. Chociaż ostatnio wyjście na przestrzeń źle się dla niej skończyło, to nie miała teraz oporów przed prowadzeniem konia na długiej wodzy, choć trzymanej na kontakcie. Jak zawsze oczekiwała od niego aktywnego marszu, którym póki co poruszali się po wewnętrznej stronie toru, zewnętrzną zostawiając galopującemu Aidenowi. W celu lepszego skupienia na sobie uwagi Admirala, zaczęła z nim - czy raczej do niego - rozmawiać, niekiedy zapraszając go na woltę czy prosząc o parę kroków w bok w ramach ustępowania od łydki.Aiden Craven - 2017-02-24, 23:00 Zawsze mocno trzymał wodze, więc te nie wyślizgnęły mu się spomiędzy palców nawet odrobinę. Nie zdołał jednak utrzymać rąk przy sobie, jako że klacz gwałtownym wyjściem do przodu po prostu zmusiła go do wysunięcia ich w przód. W odpowiedzi napiął mocniej mięśnie, wykorzystując ich siłę do powstrzymania Eight przed rozwinięciem pełnej prędkości, choć oczywiście nie tylko ręce brały w tym udział. Przede wszystkim stawiał opór powietrzu swoim ciałem, nie chowając się za szyją klaczy. Jednocześnie pozostawał wycofany nieco do tyłu, przez balans swojego ciała utrudniając klaczy przeniesienie równowagi na.przód, co równałoby się jeszcze szybszemu galopowi.
Na szczęście nie musiał długo walczyć z Eight, bo niebawem zeszła do akceptowalnego przez Aidena tempa. Nie spodziewał się jednak strzału z tyłów, które sprawiło, że momentalnie jeszcze bardziej postarał się zwolnić klacz, na chwilę. Nie dlatego, że się przestraszył bryknięcia samego w sobie, ale dlatego, że zdawał sobie sprawę że takie akrobacje nie były zbyt bezpieczne, tak samo jak cwałowanie.
Kontynuował jazdę galopem roboczym, gdy dojrzał nadchodzącą Jess. Nie bardzo miał jak jej odmachać, więc po prostu dalej robił swoje, chwilowo w pełnym porozumieniu z Eight. Z pozycji obserwatora może nie było to szczególnie pasjonujące, takie bieganie w kółko, ale że było to powołaniem tego konia, kara nie powinna narzekać.War Admiral - 2017-02-25, 11:03 War będąc w nowym miejscu, aż się wyprostował. Wysoko unosząc łeb, kroczył energicznie, będąc trzymanym przez łydki - szedł prosto. Inaczej pewnie podążałby za swoją głową, która chodziła w jedną i drugą stroną. Po wejściu na tor jedyne co w niego uderzyło to ta przestrzeń. Aż Jess mogła poczuć jak ogier jest gotowy do ruszenia, do przodu. Jedna łydka i mógłby ruszyć pełnym galopem przed siebie. Jeszcze tam w oddali koń, który galopował. Siwek zastrzygł uszami i zwrócił jedno z nich w stronę zawodniczki, co było dobrym znakiem. Z pewnością gdyby był puszczony tu luzem zacząłby salwę dzikich brykasów, czy dębów jednak pod swoim jeźdźcem nie kombinował. Jej głos zdecydowanie pomógł, bo udało się hanowerowi opuścić głowę i zacząć olewać całe te otoczenie, nawet chętnie robił ustępowanie, mocno wkraczając zadnią nogą pod kłodę, która prowokowała przód do zejścia, do boku. Niestety na czworoboku brunetka nie mogła mówić do siwego, a wyraźnie Admiral czuł się z tym lepiej.Jessie - 2017-02-25, 23:43 Zachowanie ogiera miało też pozytywny wpływ na Jessie, która chcąc nie chcąc, miała jeszcze w podświadomości ostatni incydent. Kiedy War był rozluźniony i skupiony na jej osobie, ona także mogła się w pełni odprężyć.
Po paru minutach stępa, którym przecież poruszali się od samego dziedzińca (co już samo w sobie było sporą dawką stępa), Jessie dała ogierowi łydkę do kłusa. Mając na uwadze to, jak działała na niego otwarta przestrzeń, od początku egzekwowała pożądane przez siebie tempo. Anglezowaniem wyznaczała koniowi rytm, w równych odstępach siadając wyraźnie w siodle, nie spiesząc się. Nie bała się jednak trzymać łydek przy jego bokach, odstawienie ich przyniosłoby raczej wręcz odwrotny skutek. Tymczasem mogła go nakierowywać na swoją rękę, która wciąż oferowała przyjemny kontakt i zachęcała do dość niskiego ustawienia. Często zabierała Admirala na koła i wolty, w kłusie również pokuszając się o parę kroków ustępowania lub łopatki do wewnątrz, nie tylko w celu rozluźnienia wierzchowca. Z pewnością zajmowało to też jego głowę, nie dając możliwości napalenia się na galop, którego i tak miał dziś dostać pod dostatkiem.War Admiral - 2017-02-25, 23:54 Reagując od razu na łydkę, nawet nie podniósł głowy o centymetr, mając na tyle wyrobioną równowagę, żeby bez pomocy ruszyć do przodu. Aktywnie odpychając się zadem, poparskiwał co jakiś czas, sugerując tym swoje rozluźnienie. Nie napierając na wędzidła, a opierając się o, kroczył dziarsko przed siebie, ewentualnie schodząc na wolty, które planowała Jessie. Musiał śmiesznie wyglądać razem z zawodniczką na torze. Raczej wykazywał się wysoką akcją nóg i płynnym ruchem, niżeli jakąś specjalną szybkością. Poruszał się z gracją, mimo gabarytów krocząc lekko. Do tego ustępowania i łopatki, które zawsze zaczynał od zadu, wyprowadzając pierwszy krok. O dziwo nawet nie pędził, ani nie próbował się wyszarpać. Był grzeczny i dawał się odpowiednio ,,regulować", z czym specjalnie nie miał problemu. Jedynie pozostawała w nim ta chęć ruszenia do przodu, co niewątpliwe zrobi w galopie, dopóki się nie zmęczy i przestanie cwaniakować na rzecz zwykłego i oszczędnego galopu. Kto wie, może obudzi się w nim dusza wyścigowca w kondycji opasowej - porównując go z końmi wyścigowymi.Jessie - 2017-02-26, 10:12 To prawda, z pewnością wyglądali na torze dość groteskowo. Jessie jednak często się tutaj pojawiała na swoich koniach, bo było to najbezpieczniejsze miejsce do wygalopowania zwierzaka i poprawienia jego kondycji.
Za dobre sprawowanie poklepała Wara po wewnętrznej stronie szyi, jeszcze podczas jazdy kłusem, w którym przemieszczali się z dłuższą chwilę. Z czasem wprowadziła też pojedyncze przejścia do stępa i stój, a jeszcze później proste ćwiczenia w stój, takie jak cofanie, zwrot na zadzie lub przodzie. Dzięki temu ich wyjście na tor nie było wcale tak oczywiste i łatwe, jak mogłoby się wydawać.
To wszystko jednak miało raczej wyciszający wpływ na konia, dlatego w pewnym momencie Jess zaskoczyła Wara prośbą o dodanie w kłusie na wprost, co miało go na nowo odrobinę ożywić. Po wykonaniu tego elementu, ponownie wrócili do roboczego tempa i wcześniejszych zajęć, niechybnie zbliżając się do momentu zagalopowania, póki co jeszcze wewnątrz toru.War Admiral - 2017-02-26, 12:34 Postawił na chwilę uszy, lustrując otoczenie gdy Jess go pochwaliła. W sumie biegł dookoła, więc nic ciekawego się nie działo, prócz ćwiczeń, które dalej były typowo ujeżdżeniowe. Oczywiście galop był inaczej pojmowany przez Wara, bo inaczej jest kłusować, a inaczej galopować na takiej przestrzeni. Stąd był całkiem spokojny i uważny na pomoce zawodniczki. Przechodząc do stój, a następnie cofania pierwsze dwa kroki zrobił niechętnie, dopiero trzeci robiąc lepszy. Jednak bardziej gotowy był do przejścia, do kłusa z cofania, więc pewnie Jess musiała go trochę przytrzymać by tego uniknąć. Odpowiadając zadem, robił zwrot na przodzie wokół przedniej wewnętrznej nogi, a potem zwrot na zadzie wokół tylnej wewnętrznej nogi. Wchodząc w żywszy kłus, od razu postawił uszy i zaczął odpychać się mocno zadem. Pozostając zaokrąglonym, wyciągnął nieco nos przed pion, prostując nadgarstki ale nie staw pęcinowy, który zostawał pod naturalnym kątem. Zwalniając sprawnie od zadu, który przytrzymał całą sylwetkę wrócił do pionu z głową, kłusując już o wiele spokojniej. Był przygotowany na galop, będąc już rozgrzanym.Jessie - 2017-02-26, 20:55 W pewnym momencie dała mu łydkę do galopu, łagodnie wplatając prośbę o ruszenie owym chodem w dotychczas wykonywane ćwiczenia. Była gotowa na to, że pierwsza foule galopu Wara będzie mocna, stąd nadążyła ręką za ruchem jego łba, nie wstrzymując go podczas ruszenia. Nie oznacza to jednak, że jeżeli poniosła go fantazja, to pozwoliła mu na to - od pierwszego kroku siedziała w siodle, starając się kontrolować go dosiadem i półparadami. Korzystała też z tego, że może do niego mówić - może nie cały czas, ale w krótkich odstępach odzywała się do niego, zwracając jego uwagę na siebie. O ile zagalopowanie nie skończyło się próbą poniesienia na dzień dobry, w tym chodzie także zajęła głowę ogiera. Zabierała go na koła i wolty, na prostych natomiast prosiła o lotne zmiany nogi - pierw pojedyncze, później co trzy tempa.War Admiral - 2017-02-26, 21:05 Odpowiadając na łydkę, zagalopował faktycznie z mocniejszym pierwszym skokiem. Przytrzymany nie spróbował się buntować i wyrwać, stąd Jess nie miała problemu z utrzymaniem go w równym tempie pod warunkiem, że cały czas o to dbała, gdyż przestrzeń robiła swoje i siwek próbował się rozpędzić. Jedyne co go wyraźniej hamowało i uspokajało to te wolty, które uniemożliwiały mu dalej galop do przodu. Wtedy się wyciszał i skupiał na Jessie, a podczas samego zjazdu z koła stawiał uszy i próbował uzyskać szybsze tempo. Nie był prostym koniem, któremu wystarczała łydka i szedł cały czas jednym tempem, brunetka musiała go pilnować niemalże non stop. Tyle, że nie robił tego chamsko i się jej słuchał w takim stopniu, iż nie wyrwał się i nie poniósł zawodniczki. Lotne wykonywał momentami próbując i przy tym trochę przyśpieszyć gdyż było mu wygodniej i chciał iść na skróty, jednak gdy Jessie go przytrzymała - wycofał się i zaczął robić lotne. Przeskakując sprawnie i zgranie przodem i tyłem. Bardziej się bawiąc tym niżeli pracując.Jessie - 2017-02-26, 21:24 Nawet nie oczekiwała od niego wejścia w tryb pracy. Dzisiejsza jazda miała być jedną z tych relaksujących dla obojga, o czym Jess starała się pamiętać mimo tego, że ich głównym celem była wspinaczka na szczyt.
Po wstępnym rozgalopowaniu ogiera, przeszła z powrotem do kłusa, w którym pokręciła się dłuższą chwilę przed przejściem do stępa. Poluzowała Warowi wodze, nie sądząc, by po takiej rozgrzewce jedynym, o czym myślał, było ruszenie do przodu. Pogłaskała go po szyi i powoli skierowała się w stronę toru. Wraz z wejściem na niego ponownie nabrała wodze i po chwili dała koniowi łydkę do kłusa, zostając w nim na kolejne kilkanaście metrów, podczas których egzekwowała od niego tempo. Dopiero po ich pokonaniu dała mu łydkę do upragnionego galopu, w którym przeszła do półsiadu. Wodze trzymała pewnie, aczkolwiek nie zacisnęła się na nich kurczowo wraz z dynamicznym ruszeniem do przodu. Wiedziała, kiedy galop Admirala jest jeszcze kontrolowany, choćby był szybki o rozległej foule. Pilnowała tej granicy, nie bojąc się pozwolić mu na takie mocne tempo. Oczywiście miała na uwadze to, by ruszyć galopem w takim miejscu, by siwy nie zaczął się ścigać z drugim koniem galopującym po torze; znajdowali się mniej więcej po dwóch różnych stronach, co powinno utrzymać między nimi stały dystans.War Admiral - 2017-02-26, 21:39 Poparskiwał sobie co foule, dalej jednak miękko niosąc i będąc znośnym. Stąd brunetka nie powinna mieć większych obaw w galopowaniu na nim tutaj. Zwalniając do kłusa, postawił uszy rozglądając się teraz po terenie i dopiero po przejściu do stępa odetchnął głośniej. Miło przyjął moment przerwy w pracy, a raczej w samych ruszaniu się. Skierowany na tor, spojrzeniem akurat był przy koniu, który galopował po drugiej stronie toru. Obudził się przy zebraniu wodzy i ruszeniu kłusem, wchodząc w aktywne tempo. Już tutaj postawił uszy jakby czując co się będzie działo. Wchodząc w galop zaakcentował pierwszą foule i już poczuł większą swobodę. Tutaj po raz kolejny nie pasował do obrazka toru, gdyż rozciągając się i wchodząc w mocno wyciągnięty galop, szedł bardziej pod górę. Nie był jakoś specjalnie szybki, ale też nie należał do wolnych koni - kwestia rozciągnięcia go, gdyż cały czas na czworoboku jest skracany, a wyciągnięty galop nigdy nie przypomina takiego, jakim ruszał się teraz. Tak czy inaczej mocno unosił przody do góry, a Jess mogła odnieść wrażenie, że jego tylne kończyny zaraz dotknął jej stóp w strzemionach. Wyraźnie się zawieszał w powietrzu mimo wszystko nadal galopując, a nie przechodząc w cwał.Jessie - 2017-02-26, 22:57 Właśnie przez możliwość prawdziwego wyciągnięcia galopu decydowała się od czasu do czasu zabierać swoje konie na tor. Szybko dało się dostrzec skutki takiego treningu, który nie tylko robił dobrze na głowę, ale również na ruch, zwracając swobodę przede wszystkim plecom, które wreszcie miały szansę należycie się uruchomić.
Z kolei dla niej było to uczucie nie do podrobienia. Podobnego doświadczała galopując po torze crossowym, ale na grzbiecie wysokiego Admirala było trochę inaczej. W tym pędzie czuła się jeszcze drobniejsza niż w rzeczywistości, chociaż nawet nie byli zdolni rozwinąć takiej prędkości jak galopujący po drugiej stronie Aiden na folblucie, gdyby tylko chciał.
W każdym razie w dalszym ciągu pozwalała mu lecieć przed siebie. Jadąc w półsiadzie, z pyskiem ogiera utrzymywała elastyczny kontakt, dzięki któremu pozwalała mu na swobodny ruch głową w galopie. Nie oczekiwała od niego nic poza ruchem do przodu.War Admiral - 2017-02-26, 23:16 Odchylił uszy na chwilę do tyłu, jednak nie doczekał się żadnych instrukcji bądź zawahania ze strony Jessie. Stąd odpuścił i zaczął głośno poparskiwać co foulę, nie odpuszczając sobie dalszego galopowania. Do tego doszła szyja, która zaczęła namiętnie pracować z całym ciałem, jakby miał się w ten sposób wyciągnąć. Brak impulsu do wyciągnięcia go jeszcze bardziej skutkował tym, że nie przeszedł w cwał. Galopował, mocno się rozciągając i odpychając od ziemi, wykorzystując do tego długie nogi. Poza tym nic większego nie robił, stawiając uszy do przodu i radośnie biegnąc dalej. Przy okazji pozwolił Jess oswoić się z tempem, które miała w momencie terenu, gdy ogier ją poniósł. Teraz się nie spinała i jak było miło!