To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Anonymous - 2013-02-04, 21:23

W stajni jedynie się wyspałam, aby po długiej przespanej nocy kontynuować poszukiwania. Szczerze powiedziawszy miałam ochotę się już poddać, ale to nie była moja koleżanka, a syn. Mój ukochany, jedyny syn. Nie mogłam pozwolić, żeby mu się coś stało. Tęskniłam za nim i nigdzie nie czułam jego zapachu dlatego coraz to bardziej byłam zmęczona. Gdy się przebudziłam miałam nadzieję, że mój syn również tutaj zajrzał, aby się bynajmniej ogrzać, ale go tutaj nie było i również nie czułam tutaj jego zapachu. A co jeśli jego już nie ma na tym świecie? W końcu to mały szczeniak, każdy mógł go zaatakować, ale jak to matka starałam się w ten sposób o tym nie myśleć. Gdybym potrafiła rozmawiać z ludźmi, oni mieli o wiele więcej możliwości niżeli ja. Może teraz spokojnie leżakuje w łóżku i nawet zapomniał, że ma matkę? Te myśli jednak nie kazały mi zrezygnować z tych poszukiwań. Przeszukałam już chyba całe miasto, a jego nigdzie nie było, więc co mogłam robić? Miałam jedynie nadzieję, że wygrzewa się teraz w cieplutkiej pierzynie i myśli o swojej matce, że kiedyś się spotkają. Ja nie mogłam przestać o nim myśleć i nigdy nie zrezygnuje z poszukiwań go. Wierzyłam, że kiedyś szczęście się do mnie uśmiechnie.
Pełna energii wyskoczyłam ze stajni i postanowiłam iść w stronę gdzie jest więcej ludzi. Może tam bardziej znajdę swojego syna prędzej niż tutaj. Zresztą i mnie lepszy posiłek by się przydał, a do tej pory nie poznałam żadnego człowieka który by mi żałował jedzenia, więc wierzyłam, że i tym razem tak będzie. Przybyłam do parku gdzie położyłam się bezpośrednio pod jedną z ławek.

Anonymous - 2013-02-04, 21:48

Jak miło, że trafiła do parku. Lubiła chodzić na spacery, a szczególnie w samotności. Mogła wszystko spokojnie przemyśleć i podejmować różne decyzje. Oczywiście nie pogardziłaby spacerem ze znajomymi.
Szła dość wolno, nigdzie się jej nie spieszyło. Uśmiechała się sama do siebie, ot miała dzisiaj dobry nastrój. Nie miała pojęcia gdzie idzie, bo dopiero co przyjechała do tego miasta. A mogła jednak wyciągnąć tego leniwego Jude. Jak się zgubi to będzie tylko i wyłącznie jego wina.
Akurat miała siadać na jednej z ławek, kiedy zauważyła pod nią Expresso. Od razu kąciki jej ust uniosły się jeszcze bardziej ku górze. Ona tam lubiła wszystkie psy, niezależnie czy były rasowe czy może jednak nie. Pies to pies. Kucnęła, przyglądając się jej. Nie wyglądała jej na agresywną. Tak tak, już zdążyła sprawdzić czy to pies czy suczka.
-No cześć, mała.
Standardowo trzeba było się przywitać, a jakże by inaczej. Wyciągnęła przed siebie dłoń, chcąc aby zapoznała się z jej zapachem.Ciekawiło ją czy suczka była bezpańska. Widziała obróżkę, co znaczyło by, że jednak ma właściciela i mogła się tylko zgubić.

Anonymous - 2013-02-04, 21:56

Dla psa jednak samotność była bardzo dobra, a przynajmniej dla mnie. Nie lubiłam spotykać psy, które nie znałam, a na pewno nie dzisiaj. Psy zazwyczaj pilnowały swojego terenu i są w stanie zrobić dla niego dosłownie wszystko, a więc jakaś bójka z pewnością wchodziła w grę.
Miałam na swojej szyi obrożę ze swoim imieniem, nigdy nie siłowałam się z obrożami jak to miały w zwyczaju inne psy. Dla mnie nie robiło to żadnej różnicy, może dlatego, że od małej zawsze coś mialam na szyi i tak jakoś zdążyłam się do tego przyprowadzić. Leżałam obserwując teren, uszy miałam postawione na sztorc.
Nagle moim oczom ukazała się dziewczyna. Może i lubiłam ludzi, ale to nie znaczy, że się nie przestraszyłam. Aż sobie normalnie szczeknęłam, aby odstraszyć intruza. Jednak w moim przypadku bardzo łatwo było zdobyć zaufanie, a zwłaszcza u ludzi. Ale jednak nie było na to jeszcze odpowiedniego momentu. Było stanowczo za wcześnie.
Owszem właściciela miała, ale na obroży były wyryte jedynie jej przezwisko. Obwąchałam jej rękę, ale po chwili wstałam i stawiałam drobne łapki idąc do tyłu.

Anonymous - 2013-02-04, 22:15

Wydała z siebie dość nietypowy dźwięk, kiedy suczka zaczęła się cofać. Boi się jej? Cholera, czyli straszyła nie tylko ludzi. Nie miała przy sobie żadnego jedzenia, bo zazwyczaj za pomocą niego przekonywało się do siebie zwierzęta. Westchnęła cicho cofając dłoń. Prawdopodobnie śmierdziała Jude'em bo spała w jego łóżku, to dlatego pewnie psinka jej się bała. Teraz przynajmniej Tat ma na kogo winę zwalić.
Chrząknęła, nadal nie mając pomysłu jakby ją do siebie przekonać. Może znajomością jej imienia, które właśnie przeczytała z breloczka przyczepionego na obroży? Spróbować zawsze można.
-Expresso, nie bój się mnie. Ja naprawdę nic ci nie zrobię.
Nadal się uśmiechała. Nie należała do osób cierpliwych, więc pewnie jak tak dalej pójdzie to się po prostu podda. Dobra, kolejny pomysł. Usiadła na tej ławce, nie zwracając już uwagi na psa. Jak nabierze trochę odwagi to może podejdzie. Oparła się wygodnie o oparcie ławki, odchylając głowę do góry tak aby móc zobaczyć niebo. Nie podobało się jej to zachmurzenie. Mogło zaraz zacząć padać a za tym to akurat nie szczególnie przepadała.

Anonymous - 2013-02-04, 22:24

No tak gdyby kobieta miała coś do jedzenia z pewnością każdy pies by się do niej przekonał i bez wątpienia by podszedł, chociaż ja bym podeszła zabrała i po prostu uciekła. Więc może lepiej, że nie miała nic przy sobie?
Poznawałam kiedy człowiek chce zrobić krzywdę zwierzęciu, dlatego też wiedziałam, że Tatiana nie chce mi nic zrobić, ale jak to pies musiałam pokazać, że nie może mieć wszystkiego czego by sobie tylko zamarzyła. Musiałam pokazać, że się jej obawiam, bo inaczej zrobiłaby ze mną co by tylko chciała. Może i tak właśnie było? Że zapach mężczyzny mnie do niej zrażał? No to się kiedyś tam okażę, jak tylko znajdę się w jej domu.
No gdybym rozumiała co ona do mnie powiedziała być może bym do niej podeszła i bez wątpienia wskoczyłabym jej w ramiona, ale tak nie było. Jedynie z jej monologu zrozumiałam jedno słowo. Expresso. Moje imię. Tak właśnie nazywali mnie poprzedni właściciele.
No i tutaj dziewczyna trafiła w dziesiątkę. Właśnie zlekceważenie psa jest chyba najlepszym wyjściem w tej sytuacji. Od razu wyszłam spod ławki i zaskumlałam siadając przed nią.

Anonymous - 2013-02-04, 22:36

Ziewnęła, odruchowo zasłaniając buzie dłonią. Chwilę jeszcze po tym jak usłyszała psie skomlenie udawała, że dla niej Expresso nie istnieje. Nie wytrzymała jednak tak długo, bo gdy tylko przypomniała sobie mordkę suczki miała ochotę ją porwać i przywiązać do grzejnika żeby już nigdy nie uciekła. Oczywiście tak nie zrobi. Znała pewne granice.
Każdy ruch wykonywała powoli, tak żeby jej nie spłoszyć. Przykucnęła przy ławce, bo gdyby się nachyliła wykazywała by swoją postawą, że ona góruje. Mogło się to suczce nie spodobać jak wielu psom. Zazwyczaj gdy pies się boi to się rzuca na człowieka albo ucieka gdzie pieprz rośnie.. Ona miała ju przygodę właśnie z tym pierwszym przypadkiem.
-Jestem Tatiana.
Jakoś nie przeszkadzało jej, że suczka i tak nie zrozumie o co jej chodzi. Po prostu wypadało się przedstawić i tyle. Co z tego że to było zwierzę. Ponownie wyciągnęła przed siebie dłoń.

Anonymous - 2013-02-04, 22:43

No gdyby tak zrobiła to już bym się nią tak zajęła, że by po nocach bidulka spać nie mogła, oczywiście chodzi mi tutaj o Tatianę. Ale nie, wiedziałam, że nic mi przy niej nie grozi. Obym się jedynie nie myliła, bo moje zaufanie łatwo zdobyć, ale jeśli się ją zawiedzie i będzie chciało odzyskać je z powrotem to nie ma najmniejszych szans.
Jestem bardzo pamiętliwa, więc musi pamiętać, aby nie zostawić ją w jakimś niestosownym miejscu i pójść sobie. Szczerze powiedziawszy to chciałam Tatianę wykorzystać do tego, aby w jakiś sposób pomogła mi odzyskać swojego syna. Jeszcze nie wiedziałam w jaki sposób, ale może to jakoś samo wyjdzie? Przecież człowiek kontaktuje się z innymi ludźmi i zapewne będzie ich odwiedzać, więc muszę być czujna, abym nie przegapiła takiej okazji bo bym sobie chyba tego nigdy nie darowała.
Oj tak. Byłam nieco płochliwa, więc jakby się nade mną nachyliła na pewno pomyślałabym, że chcialaby mi zrobić krzywdę, więc bardzo dobrze, że tak właśnie nie zrobiła, bo już by mnie tutaj nie było. Tym razem obwąchałam jej dłoń, ale po chwili kichnęłam. Czyżby jakieś perfumy, czy krem na który mój nos może być wrażliwy?

Anonymous - 2013-02-04, 22:55

Cicho zachichotała widząc jak suczka kichnęła. Nie, wcale jej nie było do śmiechu. Zabije Jude jak tylko wróci do domu, to na pewno jego wina.
Powoli i ostrożnie przejechała dłonią po jej grzbiecie, ciesząc się przy tym jak małe dziecko.
-Głodna?
Zapytała, no to słowo to akurat suczka mogła kojarzyć z jedzeniem. Wstała i ruszyła wolnym krokiem drogą powrotną do domu. Zacmokała parę razy.
-Chodź Expresso.
Klepnęła się dodatkowo w udo, chociaż sama nigdy nie miała pojęcia jak psy to odbierają.

Anonymous - 2013-02-08, 18:33

Kobieta jakoś dziwnie pachniała, ale jakoś dawałam sobie z tym rade, ale jeśli ten zapach posiada również w domu będzie to ciężkie dla mnie, ale możliwe że się po prostu do tego przyzwyczaję, a jak nie no to trudno.
Czy byłam głodna?
Może nie aż tak bardzo ale na pewno by sobie coś zjadła. Od malej byłam karmiona karmą dla psów i się do niej bardzo przyzwyczaiłam, miałam nadzieję, że kobieta posiada to również w domu.
Bez żadnych wahań psina pobiegłam za nią.

Anonymous - 2013-02-08, 18:50

Uśmiechnęła się na widok podążającej za nią suczki. Miłe jest uczucie, kiedy w końcu zwierzę jej zaufało. No to wyszli :3
Kathrin - 2013-02-18, 23:54

Peter napisał/a:
Przecież by zapłacił, więc dlaczego to uczyniła? Przewrócił jedynie oczyma na jej incydent, po czym wyszedł za Kath. Poważne tematy? Och, jak "miło". Cały rozradowany był na samą tę myśl. Ledwo ją zobaczył i już miał się kłócić? Niech jest i tak.
Zrównał krok z dziewczyną przy okazji zakładając czapkę na głowę. Było zimno, a Peter ostatnio przesadził z użyciem maszynki, przez co jego włosy były bardzo, ale to bardzo krótkie. Teraz odczuwał tego skutki.
-Czy naprawdę myślisz, że jestem takim kolesiem, który bez Ciebie nie potrafi sobie ułożyć życia? Jestem dorosłym chłopcem. Nie mam w domu ołtarzyka z Twoimi zdjęciami, nie oblubiam Twoich zdjęć i nie masturbuję się przy nich. Już dawno spaliłem za sobą wszystkie mosty, a do Twojego życia ani śmiem się pakować z buciorami.
Wymamrotał niemal podnosząc głos. Jak dobrze, że byli na świeżym powietrzu. Nawet na nią nie zerknął, a jedynie fukał z podenerwowania. Tak, nie potrafił nad sobą panować.
-Nie obchodzi mnie też z kim i z iloma facetami sypiasz. To Twoje życie, a ja już dawno nie jestem jego częścią.
Dodał wciąż zawzięcie patrząc przed siebie. Tak, cała ta sytuacja zdecydowanie go denerwowała. A niech to szlag.


Czemu miał płacić za nią i Mirkę, skoro sam nic nie zamówił. No ale nie wnikam, może chciał zachować się jak gentlemen. - Nie powiedziałam tego Peter.- westchnęła ciężko, po prostu chciała mu uświadomić, że jest nadal dla niej kimś znaczącym, ale to co było minęło. - Spokojnie, po co się tak denerwujesz.- cała się spięła zatrzymując w pewnym momencie ich drogi. - Nie chcę się z tobą kłócić.- spojrzała mu w oczy, wyciągnęła rękę aby złapać go za dłoń, ale gdy już uniosła kończynę zaraz ją opuściła.
- Po prostu jesteś dla mnie ważny, pomimo wszystko.

Anonymous - 2013-02-19, 00:11

Właśnie tak, chciał być gentelmenem, ale nie dała mu szansy, a szkoda.
Szedł przed siebie wsłuchując się w jej słowa. Fakt, chyba za bardzo się zdenerwował tą całą sytuacją.
Sam mężczyzna zatrzymał się machinalnie, kiedy i Kath to uczyniła. Złapał też odruchowo jej rękę, lecz szybko puścił jakby ta przewodziła prąd.
-Jeszcze raz powtórzę: spaliłem za sobą wszystkie mosty i to co było, skończyło się dla mnie. Pogodziłem się z tym.
A i owszem, nie było to łatwe, ale z czasem się przyzwyczaił do takiego stanu rzeczy.
-A Ty dla mnie.
Westchną ciężko wyraźnie zrezygnowany. Nie wiedział dlaczego znów poruszają ten temat. Przecież to minęło!
-Jeśli będziesz miała problem z czymś lub z kimś, to daj znać.
Dodał przyciągając blondynkę do siebie, by w efekcie móc ją do siebie mocno przytulić. Z racji, że był znacznie wyższy, oparł podbródek o jej czubek głowy i westchnął. I w dupie miał czy ta jest z kimś zobowiązana, czy kogoś miała na oku i czy kochała kogoś innego. Niech spieprzają.

Kathrin - 2013-02-19, 00:19

- Dobrze, rozumiem.- uśmiechnęła się, skinęła głową potakująco, na znak zrozumienia.
Widocznie każde z nich, jeszcze wciąż miało sentyment do tej drugiej osoby. Może gdyby rozstali się w jakiejś kłótni byłoby lepiej, a tak jakieś tam przywiązanie zostało. - Dobrze, odezwę się na pewno.- cieszyła się, że to on ją przytulił, bo jej samej zabrakło chyba na to odwagi. Oparła głowę na jego torsie, obejmując go w pasie mocno. - Wiesz, brakowało mi tego też.- zaśmiała się, przyjemnie było się przytulic do starego Petera <3. - Nadal to lubisz, tak jak dawniej ? - tyle wspomnień, ale było minęło. ; )

Anonymous - 2013-02-19, 00:33

-Upodobania nigdy się nie zmieniają.
Odparł z niezwykłym otępieniem wpatrując się gdzieś przed siebie, nawet nie wiedząc gdzie.
Jak w zasadzie się rozstali? Nawet tego nie pamiętał, bo stało się to nagle, z dnia na dzień. Najpierw było dobrze, a wręcz idealnie, a potem? A następnego dnia coś uległo zmianie, coś się zepsuło.
Objął dziewczynę w pasie, tym samym przyciągając ją bardziej do siebie. Tak, teraz czuł się wybornie. Teraz wszyscy mogli pocałować go gdzieś, o.
-Jaki on jest?
Zapytał niespodziewanie. Oczywiście pytał o jej nowego chłopaka. Chciał wiedzieć z jakim "przeciwnikiem" miał do czynienia.

Kathrin - 2013-02-19, 00:39

- Nigdy.- odparła, zaciągając się przyjemnym zapachem świeżego powietrza zmieszanego z perfumami Petera. Było jej tak wygodnie i przyjemnie, mogłaby stać tak aż do rana.
Nie była to żadna zdrada, właściwie skoro była singlem mogła robić co chciała, seks do niczego nie zobowiązywał.
- Kto ? Czeeekaj, ty myślisz, że kogoś mam ? - pokręciła głową wtulając się jeszcze bardziej. - Nie mam nikogo jeśli o to chodzi, ale utrzymuję kontakt z pewnym znajomym. Jest w porządku - wyjaśniła, aby nie dopowiadał sobie niepotrzebnych słów.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group