To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Motel "POD TĘPĄ DZIDĄ"

Rosie - 2017-03-15, 17:47

W pierwszej chwili poczułam dziwny rodzaj ulgi powoli rozchodzący się po moim ciele. Spięte mięśnie rozluźniły się nieznacznie, choć wcale nie zrobiło mi się lepiej. Ciągle ledwo widziałam na oczy od wzbierających łez, co chwilę starając się zdusić gorycz napływającą do gardła. Nie potrafiłam mu nawet odpowiedzieć, łykając spory haust powietrza, który o mało nie przyprawił mnie o czkawkę. Zamiast tego znów zalałam się łzami, podskórnie wyczuwając poirytowanie mężczyzny. Wcześniej wydawało mi się, że przyjście do niego będzie nalepszym pomysłem ze wszystkich, jakie teraz wpadły mi do głowy, ale zwątpiłam kiedy tylko ujrzałam jego twarz. Nie wyglądał jakby chciał poznać finał mojej rozmowy z rodzicami i w sumie ciężko mu się dziwić.
- Zapomniałam telefonu – szepnęłam zduszonym głosem, bez zastanowienia podając mu dłoń. W przeciwieństwie do mojej, jego palce były ciepłe i samym tym faktem sprawiły, że przeszył mnie dreszcz. Byłam porządnie zmarznięta, ale to dało się wyczytać z mojego zachowania.
- Mama powiedziała, że nie będzie trzymać pod dachem ostatniej kurwy – wydusiłam z trudem, kiedy tylko znalazłam się za progiem zamkniętych drzwi. Słowa wzmagały mój płacz, bez przerwy przypominając jak bardzo zraniły mnie reakcje rodziców.

Anthony Wayford - 2017-03-15, 17:58

Po jej słowach zapadła kilkunastosekundowa cisza, podczas której Tony spoglądał po Rosie bez większych emocji.
- Mi zaraz się kończy doba hotelowa i wracam do Amsterdamu na trzy dni. Trochę się spóźniłaś - odezwał się wreszcie, mówiąc takim tonem, jakby nie był świadkiem rozgrywającej się na jego oczach tragedii. Jeszcze do wczoraj był jej skłonny pomóc, ale teraz nawet nie miał takiej możliwości. Nie mógł i nie chciał przekładać wyjazdu.
Na pozór w ogóle nie interesując się losem Rosie, wrócił do pakowania ostatnich rzeczy. W międzyczasie zdążył też wejść do łazienki, z której wypuścił uwięzionego w niej Zgredka.
- Mam Ci zostawić kasę na nocleg tutaj, czy jedziesz ze mną? - Zapytał, przechodząc obok nastolatki, przy której zatrzymał się na krótką chwilę. Na ten moment nie widział innej opcji. Możliwości zostawienia jej bez słowa nie dopuszczał do siebie, zwyczajnie nie chcąc narobić sobie kłopotów. I tak miał ich wystarczająco przez nią.

Rosie - 2017-03-15, 18:14

Był okrutny w swojej obojętności, jeszcze mocniej dając mi do zrozumienia, że jestem z tym sama. Zacisnęło mi się gardło, od nadmiaru emocji szumiało w uszach i chociaż bardzo pragnęłam odwrócić się i wyjść, nie mogłam pozwolić sobie na ucieczkę. Nie miałam dokąd. Posłałam mu tylko zagubione, pełne szczerej rozpaczy spojrzenie, wodząc wzrokiem za każdym jednym ruchem jaki wykonywał. Miałam wrażenie, że tracę grunt pod nogami kompletnie nie zwracając uwagi na psa. Być może w innych okolicznościach poprawiłby mi humor, ale teraz obumierała we mnie wiara w ludzi.
- Jadę z tobą – odparłam bez zastanowienia, dopiero wraz z upływem kilku chwil zdając sobie sprawę z decyzji jaką podjęłam. Po fakcie przemyślałam wszystko jeszcze raz, opuszczając wzrok na posadzkę. Miałam wrażenie, że jeżeli pozwolę mu jechać samemu już nigdy więcej go nie zobaczę.
- Gdzie zamierzasz zamieszkać po powrocie? – szepnęłam w końcu, cicho wsuwając dłonie do kieszeni. Przygarbiłam się jak zbity pies, usilnie odsuwając myśli od naszego powrotu do Eastbourne. Co jeśli po upływie tych trzech dni znów zostanę na lodzie?

Anthony Wayford - 2017-03-15, 18:25

- Ok - rzucił w odpowiedzi, najwyraźniej nie mając problemu z zabraniem dziewczyny ze sobą. Właściwie było mu to na rękę, bo będzie musiał tylko uważać, by jej nie zgubić po drodze. Niczym innym nie musiał się przejmować, w przeciwieństwie do sytuacji, w której musiałby jakoś "zagospodarować" ją na miejscu.
- Prawdopodobnie będę szukać mieszkania, ale do tego czasu zamieszkam u dziewczyny - odpowiedział, wraz z ostatnimi słowami wcale nie robiąc pauzy na wytłumaczenie. - Nad Tobą pomyślimy w drodze. Masz jakieś rzeczy? - Zapytał, oglądając się na dziewczynę. Co prawda nie zastał jej z niczym, ale brał pod uwagę możliwość, że mogła je zostawić gdzie indziej. - Jak potrzebujesz iść do łazienki, to masz jeszcze chwilę. Ja pójdę zanieść rzeczy do auta - dodał, biorąc torbę ze swoimi rzeczami. Planował ją podrzucić do Aaren, co by nie wozić rzeczy wte i wewte, ale w nowych okolicznościach nie bardzo mógł sobie na to pozwolić.

Rosie - 2017-03-15, 18:41

-Co? – w pierwszej chwili wydawało mi się, że źle usłyszałam. Podniosłam głowę, przecierając oczy i pociągnąwszy krótko nosem, przeanalizowałam znaczenie wypowiedzianych wcześniej słów. Na początku nie poczułam zupełnie nic, dopiero z biegiem kolejnych chwil uzmysławiając sobie, że stałam się powodem do zdrady. Zrobiło mi się słabo i niedobrze, ale wbrew pozorom wcale nie dlatego, że byłam w ciąży. Poczułam po prostu obrzydzenie do Tonego i siebie jednocześnie, jakby sytuacja wymknęła się spod kontroli dopiero teraz. Na chwilę przestałam płakać, zawieszając wszystkie myśli wokół tej jednej kobiety, dopóki cała machina nie ruszyła znowu. Uderzyła we mnie bolesna prawda, przyprawiając o gwałtowny wzrost ciśnienia i obszerne wypieki na twarzy.
- Jesteś... – pokręciłam przecząco głową, urywając wypowiedź. Byłam od niego zależna, potrzebowałam pomocy, a tymczasem miałam ochotę wytknąć mu prosto w twarz jak wielkim jest dupkiem. Nie tak powinnam była się zachować, ale na szczęście w porę zapanowałam nad językiem. Ponownie pokiwałam głową w odpowiedzi na pytanie, przez chwilę zawieszając wzrok na jego twarzy i chyba z wyrazem ulgi ruszyłam do łazienki. Zamknąwszy się od wewnątrz szybko przemyłam zapłakaną twarz, odświeżyłam się pod prysznicem w ciągu zaledwie kilku minut i załatwiłam swoje potrzeby przed planowaną drogą. Szczerze powiedziawszy trochę sobie tego nie wyobrażałam, ale tak czy owak w końcu ponownie stawiłam się w pokoju. Pogubiłam się w tym co czułam do tego stopnia, że za chwilę opanowałam się zupełnie i zdałam na decyzje mężczyzny.

Anthony Wayford - 2017-03-15, 22:02

Zignorował ją, choć gdy urwała w połowie zdania, posłał jej krótkie spojrzenie. Zdawał się wiedzieć, co miała na końcu języka, dlatego przez chwilę mierzył ją wzrokiem jakby zadając nieme pytanie - czy na pewno chcesz to powiedzieć?
Zostawił Rosie samą w motelowym pokoju i podczas gdy zajmowała łazienkę, Tony spakował się do końca, zanosząc do samochodu już wszystko łącznie ze Zgredkiem, którego posadził na tylnym siedzeniu.
- Gotowa? - Zapytał, gdy tylko wrócił do pokoju i został w nim nastolatkę. Uzyskawszy potwierdzenie opuścił wraz z nią pokój i oddał w recepcji klucze, po czym skierował się z dziewczyną do auta. Wskazał jej miejsce obok siebie, po czym odjechał stąd. /zt

Rosie - 2017-03-16, 17:13

- Można tak powiedzieć – mruknęłam bez entuzjazmu, wychodząc z Tonym do samochodu. Po raz pierwszy jechałam w tak długą podróż bez choćby małej walizki na rzeczy pierwszego użytku, ale tym razem nie miałam zupełnie niczego. Nie umiałam wyobrazić sobie co będzie dalej, z jakiejś przyczyny zaczynając zastanawiać się czy nie lepszym wyjściem byłoby po prostu zostać w Amsterdamie. To głupie biorąc pod uwagę, że nie miałam nawet złamanego grosza, ale właściwie sytuacja nie zmieniała się w żaden sposób kiedy myślałam o Eastbourne. No, może poza barierą językową, ale miałam dobrą pamięć i głowę do języków obcych. Jeśli istniał choć cień szansy, że poradziłabym sobie sama w Eastboune, byłam pewna, że w Holandii znalazłabym te same wyjścia. Na szczęście był jeszcze Tony poniekąd gwarantując opiekę, choć podczas drogi nawet nie mieliśmy o czym rozmawiać - a przynajmniej na początku. Nie miałam ochoty poruszać tematu pt. „co dalej?”.
/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group